Dodaj do ulubionych

Feministki a Muminki

17.11.08, 16:48

Jakie macie zdanie na temat Muminkow i ksiazek o nich, w ktorych
nic o feministkach nie ma?
Obserwuj wątek
    • bri Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 16:55
      Muminki są strasznie szowinistyczne. Mama Muminka wciąż przy garach,
      a mąż jej nic nie pomaga.
      • bene_gesserit Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 17:01

        Mi sie zawsze to malzenstwo kojarzylo ze starymi Borejkami, fakt.
        • nekomimimode Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 19:47
          e mila pracuje na laptopie ;)
      • rudolf.ss To szowinizm ? 17.11.08, 17:23
        Czy szowinizm jest przeciwstawny do feminizmu? Chyba nie
      • six_a Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 18:06
        pamiętam, że raz jej dali łajbę ochrzcić, czyli pełni typowe dla
        kobiety funkcję: usługową i reprezentacyjną.
        ;)
      • sir.vimes Mama Muminka drewutnię ma. I siekierę. 18.11.08, 14:20
        Też lubię i pochwalam.


        Mama Muminka wciąż przy garach,
        > a mąż jej nic nie pomaga.
        • six_a Re: Mama Muminka drewutnię ma. I siekierę. 20.11.08, 15:09
          posiadanie siekiery jako symbolu władzy może być ryzykowne:)

          ostatnio pisali o jednym panu, który przyprowadził kochankę do
          domu, niestety dom roił się w tym czasie od donosicieli zwanych
          popularnie potomstwem. no i żona prawowita w te pędy do domu
          przybyła, zobaczyła i młotek wydobyła...


          to tyle refleksji w temacie siekiery.
          • sir.vimes Re: Mama Muminka drewutnię ma. I siekierę. 20.11.08, 15:24
            Mama M. ma siekierę jako symbol czasu dla siebie.
            • six_a Re: Mama Muminka drewutnię ma. I siekierę. 20.11.08, 15:29
              jak będzie potrzebowała spokoju, to wytłucze całą osadę?
              co ja w ogóle czytam tym biednym dzieciom?;)
              • sir.vimes Re: Mama Muminka drewutnię ma. I siekierę. 22.11.08, 17:13
                Nie no, zajmowała się drewnem i olewała synka i męża. Sami sobie przy garach
                stali, jak mniemam. W tej części co Muminek poznał koniki morskie to było.
    • wen_yinlu Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 17:50
      Poczekajcie aż Mała Mi dorośnie... ;)

      Swoją drogą jest też czarownica i jej wnuczka, postacie bardzo ciekawe.
      Tylko smutno, że nie ma kobiecej wersji Włóczykija, np Włóczygałązki :) Snułaby
      się sama po górach, nosiła w kieszeniach kasztany i opowiadałaby wszystkim
      niesamowite historie. No i w końcu może ona zaprzyjaźniłaby się z Buką.
      • bene_gesserit Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 17:52
        Wloczykij jest kobieta, rowniez Tatus Muminka, Muminek i
        Hatifnatowie sa kobietami :)
      • six_a Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 18:08
        mała mi to maruda i kokietka.
        co z niej wyrośnie?:)
        • pavvka Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 18:10
          Feministka?
          • kocia_noga Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 19:42
            Too-tiki to feministka.
            • bene_gesserit Re: Feministki a Muminki 17.11.08, 21:06

              Too-tiki byla wzorowana na partnerce pisarki, Tuulikki Pietila.
      • saszenka2 Re: Feministki a Muminki 20.11.08, 23:35
        Mama Muminka przy garach średnio mi się podoba, ale lubię Muminki.
        Przeczytałam książki o nich, obejrzałam film animowany.
        • bene_gesserit Re: Feministki a Muminki 20.11.08, 23:53
          Mama Muminka nosi wiele cech kucharki rodzicow malej Tove. A stanie
          przy garach moze byc bardzo inspirujace.
          • spiteful stanie przy garach może??? być inspirujace!!! 21.11.08, 17:40
            Bene Gesserit napisała: '...stanie przy garach może być bardzo inspirujące...' -
            nooo! ale ulga, wreszcie ktoś był dostatecznie inteligentny i pozbawiony
            kompleksów trzeciej kategorii, by to napisać! W moim życiu prowincjonalnego
            maczo nie zdarzyło sie nic bardziej emocjonującego i satysfakcjonującego, niż
            stanie przy garach! Robię z tego nowy wątek, na który wszystkich zapraszam.
    • tad9 Muminki 17.11.08, 22:35
      żyją w patriarchacie. książek nie pamiętam, ale widziałem adaptację filmową.
      Straszne. Muminki egzystują w ramach rodziny tradycyjnej. Włóczykij to pewnie
      gej, a Buka - ekshibicjonista, ale nie jest to wyraźnie powiedziane. To świat
      sprzed coming out-u
    • spiteful Re: nic o feministkach w Muminkach???? 17.11.08, 23:06
      Bene, daruj, ale w serii książek o Muminkach jest WZORZEC FEMINISTKI!!!
      Uważam,że Mała Mi powinna zostać umieszczona w Sevres jako wzorzec asertywnej
      kobiety, której atom nie rusza! A obok niej Too-Tiki, jako wzorzec feministki,
      która tłumaczy się z tego, że jest feministką. ;D
      • bene_gesserit Re: nic o feministkach w Muminkach???? 17.11.08, 23:44
        Ta, Mala Mi. Neurotycza, wiecznie wkurzona wariatka dziwacznego
        wzrostu, gubiaca sie wsrod przyborow w koszyku do szycia.
        • ja.sinner Re: nic o feministkach w Muminkach???? 18.11.08, 06:07
          > Neurotycza, wiecznie wkurzona wariatka dziwacznego
          > wzrostu, gubiaca sie wsrod przyborow w koszyku do szycia.

          To oburzajace, by takie indywiduum pretendowalo do miana feministki.
          Niech pozostanie w tym koszyku na zawsze.
          Feministkami moga zostac wylacznie madre piekne i bogate.
          • bene_gesserit Re: nic o feministkach w Muminkach???? 18.11.08, 13:02

            No, to by bylo cos, chociaz imo mocno spowolniloby ruch.

            Ale rownie dobrze moznaby nazwac feministka Mame Muminka -
            zadowolona z siebie istote, ktora robi to, co lubi i co zawsze
            chciala robic. Mi nie jest bardziej feministyczna - jest po prostu
            wiecznie poirytowana. I choc feminizm zawsze wyrasta z niezgody,
            feminizm i wkurzenie to nie jest tak calkiem to samo.
            • spiteful feminizm i wkurzenie 18.11.08, 15:48
              'feminizm i wkurzenie to nie jest tak całkiem to samo'. Oczywiście, że nie. To
              drugie WYNIKA z tego pierwszego. I nic w tym złego. Siła dobrego może wyniknąć
              ze wkurzenia kontrolowanego. (Jeżeli jest kontrolowane...)
              • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 18.11.08, 15:56
                Prawda to najprawdziwsza. Zwlaszcza, ze kobiety sa spolecznie
                trenowane do odcinania sie od swojej sily, wynikajacej ze zlosci -
                nie wykorzystywania tej wielkiej energii do czegos fajnego. Ale
                Mala Mi jest _tylko_ wkurzona. To troche tak, jakby cale zycie
                pokazywac swiatu tylko lewy profil :)
                • easz Re: feminizm i wkurzenie 19.11.08, 23:04
                  bene_gesserit napisała

                  > Mala Mi jest _tylko_ wkurzona. To troche tak, jakby cale zycie
                  > pokazywac swiatu tylko lewy profil :)

                  Hm, ładnie i dobrze powiedziane;)

                  Może o to chodziło? Jest tylko wkurzona, bo co ona może, taka mała
                  (i sama)? nikt jej nie zauważa, nikt jej nie słucha, nikt się z nią
                  nie liczy - mała a jakby niewidzialna była, a przynajmniej jak na
                  nią dorosły patrzy to widzi próżnię, bo to ma na wysokości swojego
                  ważnego nosa. Poza tym, jakie też istotne potrzeby może mieć taka
                  malutka Mi? Na pewno żadnych poważnych, nie to co dorosły poważny
                  człowiek. A ona to widzi/czuje i dlatego jest wiecznie zła, i
                  dziabie buzią.

                  Jakoś za Małą Mi nie przepadałam nigdy specjalnie, a taka
                  Filifionka, strachliwa stara panna, o mały włos nie stała się moją
                  prywatną buką z dzieciństwa;) Lubiłam Włóczykija - przypominał mi
                  kota, który łazi gdzie chce, robi co chce i kiedy chce - tylko
                  pozazdrościć. Lubiłam Muminka, Migotkę nawet (pasowali do siebie;),
                  Mamę bardzo i Tatę... Nie no, nie mówcie, że nie
                  lubiłyście/lubiliście nigdy muminków, bo nie uwierzę! Ja mam dotąd
                  sentyment, zwłaszcza do książeczkowego "Lata" z pływającym teatrem i
                  bajki w tv, chyba japońskiej (polska była szara, bura, filcowa i
                  brzydka).

                  Fakt, że nigdy wcześniej nie myślałam o muminkach w kategoriach
                  feminizmu... ale czy nie jest tak, że to jest już po prostu lekko
                  przestarzała książeczka/ki i tyle?

                  • sir.vimes Re: feminizm i wkurzenie 19.11.08, 23:09
                    Mała Mi nie ma mamy. Ani taty. Ma miłą, ale dość obojętną siostrę. Jest maleńkim
                    (dosłownie) dzieckiem , które ma wystarczająco wiele powodów do irytacji.
                    Chociaż jakoś nigdy nie zauważyłam,ze jest WIECZNIE poirytowana.
                  • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 19.11.08, 23:38
                    Wiecznie wkurzona jest tez Szczurzyca Emma z 'Lata'.
                    (Juz o tym pisalam kiedys, na innym forum, za innego nicka) - mi
                    sie najbardziej podobala Buka i Hatifnatowie; pewnie dlatego, ze
                    nie byli w stanie sie wypowiedziec - ta niemoznosc dreczy mnie
                    przez cale zycie. Noi 'nosi ich'.

                    W ogole 'twoja lubiona postac z Muminkow' to niezly test miekki.
                    Chociaz mi sie caly czas wydaje, ze caly tlum postaci to portret
                    wewnetrzny autorki - w tym znaczeniu podroz przez wszystkie tomiki
                    ma mocna funkcje terapeutyczna.

                    A animowane ekranizajce - nie tylko tej historii, ale i np Kubusia
                    Puchatka - to gwalt i nie ma na to mojej zgody.
                    • easz Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 00:21
                      bene_gesserit napisała:

                      > (Juz o tym pisalam kiedys, na innym forum, za innego nicka

                      Tak? a jakiego;)?

                      > mi
                      > sie najbardziej podobala Buka i Hatifnatowie; pewnie dlatego, ze
                      > nie byli w stanie sie wypowiedziec - ta niemoznosc dreczy mnie
                      > przez cale zycie. Noi 'nosi ich'.

                      Mnie się kiedyś raz Buka śniła w dzieciństwie i raczej nie było to
                      przyjemne, choć więcej nie pamiętam. Myślę, że oni stoją z boku, z
                      tym że Hatifnatowie mają siebie, a Buka jest zupełnie sama i o ile
                      pamietam wszyscy jej się boją, a H. nie, kojarzę, że każdy chce
                      zobaczyć ich w akcji, podczas burzy. Respekt? podziw? Buka jest
                      straszna, ale i żałosna, bo też nie wiem, czy dobrze pamietam, ale
                      chyba w pewnym momencie komuś z gł. bohaterów jest jej żal, bo taka
                      samotna, bo tak jej sie boją, a ona pewnie chciałaby się tak
                      naprawdę przytulić, albo coś podobnego. Czy to nie Mamusia M.?..

                      Włóczykij ma wszystko w nosie, w pewnym sensie. I jest czyimś
                      najlepszym przyjacielem;) A Mi może nie jest ciągle, bez przerwy
                      wściekła, bo jest też rezolutna, ale uparta, samowolna i złośliwa na
                      pewno - więc i wkurzająca, prawda?

                      Dla mnie to była zawsze książeczka dla dzieci i tyle, ale jak tak
                      puścić wodze fantazji, to wychodzi tu sporo dziwnych symboli,
                      przenośni. Tylko te dziury w pamięci;)

                      > A animowane ekranizajce - nie tylko tej historii, ale i np Kubusia
                      > Puchatka - to gwalt i nie ma na to mojej zgody.

                      I tak, i nie, nie jestem przekonana. Czytałam kiedyś o wynikach
                      pewnej ankiety, przeprowadzonej wśród dzieci, w kilku grupach
                      wiekowych - chodziło o ilustracje książkowe. Jakieś tam było mgliste
                      założenie, że bardziej się podobać będą "disneye" i podobny
                      dziecięcy kicz niż coś bardziej artystycznego. No i się parę osób
                      zdziwiło, bo owszem disneye jak najbardziej, ale też b. się podobała
                      oprawa graficzna "Jeża" - nie wiem, czy kojarzysz? książeczka
                      dotyczy adopcji, adoptowane dziecko (ludzkie) z nowymi rodzicami,
                      przez cztery pory roku traci po kolei wszystkie swoje kolce. Bardzo
                      to jest oryginalnie pokazane w ilustracjach i dzieci to doceniły,
                      taką trochę abstrakcję. Ale myślę, że dzieci potrzebują tego i tego.

                      Jeśli chodzi o fabułę, to np. pierwszy disneyowski Kubuś był wierny
                      książce pod tym względem, no a potem, wiadomo.


                      • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 11:13
                        easz napisała:

                        > Tak? a jakiego;)?

                        Za glupiego :)
                        nie to, zeby ten byl madry :)

                        > Mnie się kiedyś raz Buka śniła w dzieciństwie i raczej nie było
                        to
                        > przyjemne, choć więcej nie pamiętam. Myślę, że oni stoją z boku,
                        z
                        > tym że Hatifnatowie mają siebie, a Buka jest zupełnie sama i o
                        ile
                        > pamietam wszyscy jej się boją, a H. nie, kojarzę, że każdy chce
                        > zobaczyć ich w akcji, podczas burzy. Respekt? podziw? Buka jest
                        > straszna, ale i żałosna, bo też nie wiem, czy dobrze pamietam,
                        ale
                        > chyba w pewnym momencie komuś z gł. bohaterów jest jej żal, bo
                        taka
                        > samotna, bo tak jej sie boją, a ona pewnie chciałaby się tak
                        > naprawdę przytulić, albo coś podobnego. Czy to nie Mamusia M.?..

                        Buka jest w mojej psychodynamicznej teorii ;) ta sfera szczegolnie
                        bolesnych wypartych emocji. Jest ta czescia nas, ktora w snie
                        przychodzi jako demon, cos strasznego. Usilnie pragnie kontaktu,
                        wabi ja cieplo i jasnosc - ale wszystko gasi i zamraza (jak strach
                        wlasnie). Boimy sie jednak nie jej, ale emocji, ktore sa pod tym
                        strachem ukryte. To widac w 'Tatusiu Muminka i morzu' : Buka sie
                        zmienia - czytaj 'integruje' - kiedy Muminek sam z siebie wychodzi
                        z inicjatywa kontaktu:
                        www.goldenline.pl/forum/muminki/163355
                        Co jest, imo, wyraznym przetlumaczeniem tego momentu terapii, w
                        ktorym ostroznie probujemy kontaktowac sie z tym, co wyparlismy na
                        kraniec swiadomosci: emocja i zwiazany z nia strach sie uwalniaja.

                        'Muminki' nie sa oczywiscie powiescia z kluczem, ale to nie zmienia
                        faktu, ze nader wdziecznie daja sie interpretowac :)

                        > Włóczykij ma wszystko w nosie, w pewnym sensie. I jest czyimś
                        > najlepszym przyjacielem;) A Mi może nie jest ciągle, bez przerwy
                        > wściekła, bo jest też rezolutna, ale uparta, samowolna i złośliwa
                        na
                        > pewno - więc i wkurzająca, prawda?

                        Mnie Wloczykij irytuje - wlasnie przez to, ze jest och-taki-
                        wspanialy. A Mi to ulubiona postac wielu dorastajacych dziewczynek -
                        ciekawe czemu? :)

                        > Dla mnie to była zawsze książeczka dla dzieci i tyle, ale jak tak
                        > puścić wodze fantazji, to wychodzi tu sporo dziwnych symboli,
                        > przenośni. Tylko te dziury w pamięci;)

                        Wspolczesne basnie tez sa ciezkie od symboli i znaczen - ja
                        zaczelam je czytac inaczej pod wplywem Estes i Bettelheima.

                        > I tak, i nie, nie jestem przekonana. Czytałam kiedyś o wynikach
                        > pewnej ankiety, przeprowadzonej wśród dzieci, w kilku grupach
                        > wiekowych - chodziło o ilustracje książkowe. Jakieś tam było
                        mgliste
                        > założenie, że bardziej się podobać będą "disneye" i podobny
                        > dziecięcy kicz niż coś bardziej artystycznego. No i się parę osób
                        > zdziwiło, bo owszem disneye jak najbardziej, ale też b. się
                        podobała
                        > oprawa graficzna "Jeża" - nie wiem, czy kojarzysz? książeczka
                        > dotyczy adopcji, adoptowane dziecko (ludzkie) z nowymi rodzicami,
                        > przez cztery pory roku traci po kolei wszystkie swoje kolce.
                        Bardzo
                        > to jest oryginalnie pokazane w ilustracjach i dzieci to doceniły,
                        > taką trochę abstrakcję. Ale myślę, że dzieci potrzebują tego i
                        tego.

                        E tam potrzebuja. Stwarzaniem dzieciecych potrzeb zajmuje sie
                        marketing. Fakt, ze pokolenie, wychowane na Atomowkach, Dexterze i
                        Krowie i Kurczaku moze byc inne, niz to z epoki Reksia i Misia Yogi.

                        > Jeśli chodzi o fabułę, to np. pierwszy disneyowski Kubuś był
                        wierny
                        > książce pod tym względem, no a potem, wiadomo.

                        Bo ja wiem? Z tajemniczych powodow misia np ubrano w dziwaczny
                        kubraczek, a Klapouchemu dodano rozowa kokardke na ogonie;
                        _prawdziwy_ Klapouchy w zyciu by sie na to nie zgodzil.
                        • easz Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 19:47
                          bene_gesserit napisała:

                          > Buka jest w mojej psychodynamicznej...

                          Matko! nieźle. Ja trochę inaczej pojmowałam Bukę, ale to ma sens.
                          W tym fragmencie ona jest b. osobowa, ludzka, a ja ją pamiętam jako
                          małą czarną bryłę lodową z odmrożonym nosem, z tej szarej polskiej
                          bajki tv, jak idzie, jakby powiększając się skokowo, zajmując cały
                          kadr. Brr.

                          > 'Muminki' nie sa oczywiscie powiescia z kluczem, ale to nie
                          zmienia
                          > faktu, ze nader wdziecznie daja sie interpretowac :)

                          Bardzo, jak się okazuje:) Ale ja o autorce np. nic nie wiem, więc
                          ten aspekt u mnie odpada.

                          > Mnie Wloczykij irytuje - wlasnie przez to, ze jest och-taki-
                          > wspanialy. A Mi to ulubiona postac wielu dorastajacych
                          dziewczynek -
                          > ciekawe czemu? :)

                          E tam, Mi to właśnie żeńska wersja Włóczykija, nie zauważyłaś? Albo
                          Włóczykij to męska wersja Mi;) To to samo, tylko... no wiesz,
                          inaczej, bo w spódnicy, heh. Nie, ale W. nie jest wspaniały, to
                          samotnik, a można nawet zarzucić mu egoizm, tylko dzieci nie znaja
                          takich pojęć, więc nie zarzucają, tylko chcą być takie jak on i żyć
                          tak, jak on. On jest trochę jak ojciec - ciągle go nie ma:/ A jak
                          wraca, to Muminek-synek prawie piszczy ze szczęścia. Ja tam mu
                          jednak zazdroszczę, Włóczykijowi.

                          > > Dla mnie to była zawsze książeczka dla dzieci i tyle, ale jak
                          tak
                          > > puścić wodze fantazji, to wychodzi tu sporo dziwnych symboli,
                          > > przenośni. Tylko te dziury w pamięci;)
                          >
                          > Wspolczesne basnie tez sa ciezkie od symboli i znaczen - ja
                          > zaczelam je czytac inaczej pod wplywem Estes i Bettelheima.

                          Nie mogłam przebrnąć przez "Biegnącą", odłożyłam ją na później, yy,
                          tak coś ze trzy lata temu chyba. A za Bettelheima trudno mi się
                          zabrać, odkąd przeczytałam u Carter kilka uwag krytycznych na temat
                          jego teorii. Jestem do tyłu;) no i czasami jestem b. podatna na
                          wpływy;)'
                          Ale w planach mam.

                          > E tam potrzebuja. Stwarzaniem dzieciecych potrzeb zajmuje sie
                          > marketing. Fakt, ze pokolenie, wychowane na Atomowkach, Dexterze i
                          > Krowie i Kurczaku moze byc inne, niz to z epoki Reksia i Misia
                          Yogi.

                          Ok, potrzebuje, czy nie (a myślę jednak, że potrzebuje), ale są
                          jeszcze rodzice i to oni płacą, i to im się podlizują wszyscy.
                          Dziecko jest tylko środkiem do celu. Przeciętny rodzic prędzej kupi
                          disneya na przecenie w tesco, niż przez neta Jeża, czy bajkę o
                          krecie i kupie, albo o dwóch ojcach pingwinach wychowujących
                          wspólnie pisklę. Zresztą już o tym coś kiedyś pisałam - dlaczego
                          polscy autorzy ambitnych knig dla dzieci wydają je w Chinach, Korei,
                          Czechach, a nie w Polsce.

                          > > Jeśli chodzi o fabułę, to np. pierwszy disneyowski Kubuś był
                          > wierny
                          > > książce pod tym względem, no a potem, wiadomo.
                          >
                          > Bo ja wiem? Z tajemniczych powodow misia np ubrano w dziwaczny
                          > kubraczek, a Klapouchemu dodano rozowa kokardke na ogonie;
                          > _prawdziwy_ Klapouchy w zyciu by sie na to nie zgodzil.

                          Myślałam/pamiętałam, że ta pierwsza adaptacja, taka stara, na świeta
                          zawsze pokazywana, to było coś żywcem wyjętego z książki? bez kokard
                          i kubraczków?
                          • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 22:03
                            easz napisała:

                            > Matko! nieźle. Ja trochę inaczej pojmowałam Bukę, ale to ma sens.
                            > W tym fragmencie ona jest b. osobowa, ludzka, a ja ją pamiętam
                            jako
                            > małą czarną bryłę lodową z odmrożonym nosem, z tej szarej
                            polskiej
                            > bajki tv, jak idzie, jakby powiększając się skokowo, zajmując
                            cały
                            > kadr. Brr.

                            Noi tak sie konczy ogladanie ekranizacji: w filmie ona jest
                            postacia z horroru.

                            > Bardzo, jak się okazuje:) Ale ja o autorce np. nic nie wiem, więc
                            > ten aspekt u mnie odpada.

                            Wyszla pare dobrych lat temu jej biografia: dziwne relacje z
                            rodzicami, mizoginiczny ojciec, samotna doroslosc na wyspie,
                            dzielona z poukladana partnerka (Andersen i Lindgren, nota bene,
                            tez byli homoseksualni).

                            > E tam, Mi to właśnie żeńska wersja Włóczykija, nie zauważyłaś?
                            Albo
                            > Włóczykij to męska wersja Mi;) To to samo, tylko... no wiesz,
                            > inaczej, bo w spódnicy, heh. Nie, ale W. nie jest wspaniały, to
                            > samotnik, a można nawet zarzucić mu egoizm, tylko dzieci nie
                            znaja
                            > takich pojęć, więc nie zarzucają, tylko chcą być takie jak on i
                            żyć
                            > tak, jak on. On jest trochę jak ojciec - ciągle go nie ma:/ A jak
                            > wraca, to Muminek-synek prawie piszczy ze szczęścia. Ja tam mu
                            > jednak zazdroszczę, Włóczykijowi.

                            No nie wiem, jakos mi nie tenten. Moze przez te ochydna fajke :)

                            > Nie mogłam przebrnąć przez "Biegnącą", odłożyłam ją na później,
                            yy,
                            > tak coś ze trzy lata temu chyba. A za Bettelheima trudno mi się
                            > zabrać, odkąd przeczytałam u Carter kilka uwag krytycznych na
                            temat
                            > jego teorii. Jestem do tyłu;) no i czasami jestem b. podatna na
                            > wpływy;)'
                            > Ale w planach mam.

                            'Biegnaca' mnie w wielu miejscach irytowala, Bettelheim wydawal mi
                            sie naciagany chwilami, ale nie w tym rzecz: raczej chodzilo o
                            inspiracje do kopania mitow; swego czasu zaowocowalo to wieloma
                            osobistymi 'odkopaniami' na forum 'Biegnacej', dzis juz w zasadzie
                            nie dzialajacym.

                            > Ok, potrzebuje, czy nie (a myślę jednak, że potrzebuje), ale są
                            > jeszcze rodzice i to oni płacą, i to im się podlizują wszyscy.
                            > Dziecko jest tylko środkiem do celu. Przeciętny rodzic prędzej
                            kupi
                            > disneya na przecenie w tesco, niż przez neta Jeża, czy bajkę o
                            > krecie i kupie, albo o dwóch ojcach pingwinach wychowujących
                            > wspólnie pisklę. Zresztą już o tym coś kiedyś pisałam - dlaczego
                            > polscy autorzy ambitnych knig dla dzieci wydają je w Chinach,
                            Korei,
                            > Czechach, a nie w Polsce.

                            To zachlysniecie tym, co sie dzialo w latach 90, imo. Duze ksiazki
                            z mnostwem bardzo kolorowych obrazkow, po tych wydawnictwach na
                            bylejakim papierze ze skapo dozowanymi Szancerami. No niestety.
                            Ale istnieja wspolczesnie takie wydawnictwa, jak 'Dwie siostry',
                            wydaje sie sporo fajnych rzeczy dla dzieci.

                            > Myślałam/pamiętałam, że ta pierwsza adaptacja, taka stara, na
                            świeta
                            > zawsze pokazywana, to było coś żywcem wyjętego z książki? bez
                            kokard
                            > i kubraczków?

                            Az sprawdzilam w imdb - jest kubraczek i kokarda w filmie z 1966.
                            Chyba, ze piszemy o czym innym.
                            • easz Re: feminizm i wkurzenie 22.11.08, 00:23
                              bene_gesserit napisała:

                              > Wyszla pare dobrych lat temu jej biografia: dziwne relacje z
                              > rodzicami, mizoginiczny ojciec, samotna doroslosc na wyspie,
                              > dzielona z poukladana partnerka (Andersen i Lindgren, nota bene,
                              > tez byli homoseksualni).

                              A tytuł kojarzysz? Czy chodzi Ci o autobiografię "Córka rzeźbiarza"?
                              O? O Lindgren nie wiedziałam tego. Jednak o niebo wolę/wolałam
                              czytać Lindgren.

                              > No nie wiem, jakos mi nie tenten. Moze przez te ochydna fajke :)

                              Ee, no była jakaś faja, ale mi bardziej utkwiło w pamięci piórko w
                              kapeluszu:)

                              > 'Biegnaca' mnie w wielu miejscach irytowala, Bettelheim wydawal mi
                              > sie naciagany chwilami, ale nie w tym rzecz: raczej chodzilo o
                              > inspiracje do kopania mitow; swego czasu zaowocowalo to wieloma
                              > osobistymi 'odkopaniami' na forum 'Biegnacej', dzis juz w zasadzie
                              > nie dzialajacym.

                              Zapamiętam to:)

                              > > Ok, potrzebuje, czy nie (a myślę jednak, że potrzebuje), ale są
                              > > jeszcze rodzice i to oni płacą, i to im się podlizują wszyscy.
                              > > Dziecko jest tylko środkiem do celu. Przeciętny rodzic prędzej
                              > kupi
                              > > disneya na przecenie w tesco, niż przez neta Jeża, czy bajkę o
                              > > krecie i kupie, albo o dwóch ojcach pingwinach wychowujących
                              > > wspólnie pisklę. Zresztą już o tym coś kiedyś pisałam - dlaczego
                              > > polscy autorzy ambitnych knig dla dzieci wydają je w Chinach,
                              > Korei,
                              > > Czechach, a nie w Polsce.
                              >
                              > To zachlysniecie tym, co sie dzialo w latach 90, imo. Duze ksiazki
                              > z mnostwem bardzo kolorowych obrazkow, po tych wydawnictwach na
                              > bylejakim papierze ze skapo dozowanymi Szancerami. No niestety.
                              > Ale istnieja wspolczesnie takie wydawnictwa, jak 'Dwie siostry',
                              > wydaje sie sporo fajnych rzeczy dla dzieci.

                              Owszem, i jest tego coraz więcej, ale jest im b. trudno się przebić,
                              przede wszystkim do świadomości - rodziców głównie. Przy okazji
                              Szancera przypomniało mi się, jak rok temu kupiłam w prezencie
                              urodzinowym córce koleżanki baśnie Andersena z il. Szancera (sama
                              takich nigdy nie miałam) i jakie było moje zdziwienie, kiedy tylko
                              jedna osoba w towarzystwie kilkunastu, wielopokoleniowym, wiedziała
                              kto zacz i co.

                              > > Myślałam/pamiętałam, że ta pierwsza adaptacja, taka stara, na
                              > świeta
                              > > zawsze pokazywana, to było coś żywcem wyjętego z książki? bez
                              > kokard
                              > > i kubraczków?
                              >
                              > Az sprawdzilam w imdb - jest kubraczek i kokarda w filmie z 1966.
                              > Chyba, ze piszemy o czym innym.

                              Nie. To już nie pierwszy raz, więc albo muszę jeść więcej ryb, albo
                              wywalić lenia i sprawdzać;)

                              I znów przy okazji - znalazłam dziś -

                              www.feminoteka.pl/ksiegarnia/product_info.php?products_id=1066
                              nie wiem co to dokładnie, ale w polskim wykonaniu jeszcze chyba
                              takiego czegoś nie było? Bardzo jestem ciekawa tej książki!

                              • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 22.11.08, 00:45
                                Tak - 'Corka rzezbiarza' to takie opowiadania autobiograficzne sa.

                                Szancer jeszcze wroci na powaznie, mysle ze nie ma mowy, zeby
                                ludzkosc o nim zapomniala - paskudne misie w kubraczkach w koncu
                                sie przezra ludziom.

                                Zlinkowanej ksiazki tez nie znam; to moze byc cos fajnego, ale
                                rownie dobrze moze byc przefeministyczniony kit. Fajne, ze jest
                                pod 'matronatem' :)
                                • kocia_noga Re: feminizm i wkurzenie 22.11.08, 10:51
                                  bene_gesserit napisała:


                                  > Szancer jeszcze wroci na powaznie, mysle ze nie ma mowy, zeby
                                  > ludzkosc o nim zapomniala - paskudne misie w kubraczkach w koncu
                                  > sie przezra ludziom.

                                  Paskudne ilustracje wgryzają się w psyche i owocują gniłkami - vide
                                  Waldemar Łysiak zachwycający się disneyowskim obrazkiem z
                                  krasnoludkami nad swoim dziecinnym łóżkiem. Te krasnoludki sa
                                  odrażające i chore. Ale żeby to dziecku powiesić nad łóżkiem ,
                                  trzeba samemu mieć coś nie tak.
                                  Kiedyś zgłębiałyśmy na kilku forach bajki i baśnie, moznaby poruszyć
                                  sprawę pzrtekazu niesionegfo pzrez obrazki dla dzieci - moznaby do
                                  tego uruchomic fotoforum.
                                • easz Re: feminizm i wkurzenie 23.11.08, 00:24
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Tak - 'Corka rzezbiarza' to takie opowiadania autobiograficzne sa.

                                  No i guzik. Pobieżnie sprawdziłam w sieci, nigdzie nie można dostać -
                                  nic dziwnego, książka jest z 1999, a na allegro kosztuje teraz 90
                                  zł! czyli nie przeczytam póki co.

                                  > Szancer jeszcze wroci na powaznie, mysle ze nie ma mowy, zeby
                                  > ludzkosc o nim zapomniala - paskudne misie w kubraczkach w koncu
                                  > sie przezra ludziom.

                                  To nie jest tak, że ja bym całkowicie Disneya itp. zlikwidowała,
                                  nie. Tylko proporcje mi się nie podobają, proporcje bym zmieniła.

                                  > Zlinkowanej ksiazki tez nie znam; to moze byc cos fajnego, ale
                                  > rownie dobrze moze byc przefeministyczniony kit. Fajne, ze jest
                                  > pod 'matronatem' :)

                                  To jest nowa nowość:) z dwa dni temu jeszcze w Feminotece jej nie
                                  było. Zauważyłam, że udzieliła się tam też Plebanek i ciekawa
                                  jestem, czy to jest to, o czym kiedyś w wywiadzie mówiła, nad czym
                                  pracuje, o zakazanej? miłości, czy miała jednak na myśli swoją nową
                                  książkę. I kiedy ona w takim razie będzie.
                    • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 00:39
                      naprawdę można mieć ulubioną postać z muminków? tzn. nie taką,
                      która jakoś tam zaciekawia, tylko taką, którą się autentycznie lubi?

                      pytam, bo jak byłam mała, muminki mnie śmiertelnie nudziły i tylko
                      bajkę z dobranocki zdążyłam zarejestrować.

                      a teraz jak czytałam na dorosło, to stwierdzam, że każda z tych
                      postaci to dziwadło na swój sposób i stwierdzam, że żadnej nie da
                      się ulubić.
                      • kocia_noga Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 09:43
                        No właśnie. Dla mnie postaci z Muminków są jednowymiarowe i dfopiero
                        wszystkie razem tworzą cośtam.No i najbardziej podobała mi sie Too-
                        tiki chociaż występuje tylko w jednym tomie i krótko; za mało do
                        interpretacji, no chybva żebym zac zęła ją jakoś opisywać, to pewnie
                        jakies projekcje by wyszły. A szcvzerze się zdziwiłam,że komus
                        Hatifnatowie utkiwli w pamięci :) dla mnie ta opowieść była
                        nudziarstwem numer jeden, jakies świecące grzybki, cos w tyhm
                        guście, zero znaczxenia...:)
                        Ech, z tymi filmikami i iluistracjami to tylko buractwo wydawców i
                        pzrekonanie że 'masy ludzkie' są zbudowane z debili bez czucia.
                        Sama pamiętam ze swojego dzieciństwa, że miałam swoich ulubionych
                        ilustratorów - do dziś potrafię wymienić wiele nazwisk, które mi
                        utkwiły w głowie i oczach.Niektórzy to uznani artryści.Ale to dawne
                        czasy, kiedy takiego Świerszczyka dopełniano obrazkami profesorów
                        ASP.
                      • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 11:11
                        No, a mnie wlasnie zawsze dziwadla interesowaly.
                        Na twoj specjalny uzytek testem miekkim jest 'ulubiona postac z
                        Muppet Show', o ile sie lapiesz wiekowo na to, zeby to pamietac :)
                        Bo jak nie, to sie wez i wypchaj :P
                        • znana.jako.ggigus tego pisania o Muminkach 20.11.08, 11:33
                          tez nie rozumiem.
                          chyba czytalam ale nie utkwilo mi w pamieci.
                          A test na Muppet Show - jakie jest rozwiazanie?
                          moze podasz wiecej szczegolow?
                          nie ujawnie sie na razie, tym bardziej, ze lubilam pare postaci z MS.
                        • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 14:56
                          no łapię się łapię, jak najbardziej:)
                          nawet widzę siebie w loży, razem z dwoma grzybami...
                          to na czym ten test polega? ;)
                          • kocia_noga Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 16:26
                            six_a napisała:

                            > no łapię się łapię, jak najbardziej:)
                            > nawet widzę siebie w loży, razem z dwoma grzybami...
                            > to na czym ten test polega? ;)
                            >

                            o! TE GRZYBY TEŻ lubiłam.
                          • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 17:08

                            Stawialam na Loze Szydercow :)

                            A test polega na tym, ze wybor jest znaczacy. Mi np nigdy nie
                            wyszedl powazny zwiazek z facetem, ktory na 'Muppet Show' reagowal
                            entuzjastycznym krzykiem 'O, Zwierzak! No, ten byl najlepszy!'.
                            Projekcja ja-idealnego, imo - tak to dziala.

                            Swoja droga - wlasnie mnie tknelo, ze wszystkie ciekawsze i
                            fajniejsze postaci w Muppet Show sa meskie. Piggy jest tam tylko na
                            zasadzie Smerfetki wsrod tabunow Smerfow. Jednak to nie jest
                            dyskusja ot :))
                            • pavvka Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 18:09
                              A miś Fuzzy co oznacza? :-)
                            • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 19:11
                              to ja się tyle męczę, a powinnam o muppety pytać ew. muminki.
                              zapamiętam to sobie:)
                              • pavvka Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 19:41
                                Ale ja ciągle nie wiem jaka jest prawidłowa odpowiedź.
                                • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 20:30
                                  nie ma prawidłowej:)
                                  • bene_gesserit Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 22:03
                                    Racja. Wszystkie sa do kitu.
                            • easz Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 22:10
                              Gdzież tam ot, robi się coraz ciekawiej;) a jeszcze co może wyniknąć
                              z połączenia wątków - Muppety i feministyczna piosenka?..

                              www.youtube.com/watch?v=-aGTNS13SDU
                        • kocia_noga Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 16:25
                          bene_gesserit napisała:

                          > No, a mnie wlasnie zawsze dziwadla interesowaly.
                          > Na twoj specjalny uzytek testem miekkim jest 'ulubiona postac z
                          > Muppet Show', o ile sie lapiesz wiekowo na to, zeby to pamietac :)
                          > Bo jak nie, to sie wez i wypchaj :P
                          >

                          A która z postaci z Muppetów nie jest ulubiona, o!
                          Oglądałam z dziećmi i w ogóle żąłuję,że nie mam wnuków (blisko), bo
                          musiałabym też z nimi oglądać i się orientować, samej mi się nie
                          chce.
                          Oprócz Muppetów był też podobny serial,dla mnie dużo lepszy, ale
                          zapomniałam nazwy.
                          Na kurczaka i krowę jeszcze się zdążyłam załapqać, South Park (ale
                          to dla nastolatków rqaczej) i z wnukiem na Teletubisie.
                          Co do Muppetów to najbardziej chyba lubiłam Kermita.
                          • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 18:20
                            kermit biedny był, zawsze musiał przełykać najgorsze upokorzenia i
                            służył za worek treningowy dla piggy:)

                            może fragglesy?
                            www.youtube.com/watch?v=j7TTk_0XYn4
                            • easz Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 20:02
                              O! Fragglesy, bardzo lubiłam! i chyba najlepiej kojarzę, bo Muppety
                              średnio. Pamiętacię tę boginię-kupę liści i śmieci w ogrodzie u
                              olbrzymów? jak też ona się nazywała?.. Mogliby to gdzieś powtórzyć w
                              tv.

                              Był też taki Oskar z krzaczastymi brwiami, mieszkał w śmietniku przy
                              ul. Sezamkowej, złośliwe bydlę, aż boje się powiedzieć, że chyba
                              raczej trochę prawie z pewną taką - go lubiłam;)
                            • kocia_noga Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 21:04
                              six_a napisała:

                              > kermit biedny był, zawsze musiał przełykać najgorsze upokorzenia i
                              > służył za worek treningowy dla piggy:)

                              No co ty? Kermit to fajna żaba, z poczuciem humoru, usiłująca
                              panowac nad wszytskim pomimo całego cyrku wariatów...Piggy to
                              członkini zespołu wcale nie sprawiająca większych kłopotów niż
                              inni :)
                              >


                              > może fragglesy?

                              Tak, Fraglesy. Takie bardziej wyrozumowane, ale mi to pasuje.
                              • six_a Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 21:43
                                :)
                                kissy, kissy
                                www.youtube.com/watch?v=MSRKthohsns&feature=related
                      • easz Re: feminizm i wkurzenie 20.11.08, 19:55
                        six_a napisała:

                        > naprawdę można mieć ulubioną postać z muminków? tzn. nie taką,
                        > która jakoś tam zaciekawia, tylko taką, którą się autentycznie
                        lubi?
                        >
                        > pytam, bo jak byłam mała, muminki mnie śmiertelnie nudziły i tylko
                        > bajkę z dobranocki zdążyłam zarejestrować.
                        >
                        > a teraz jak czytałam na dorosło, to stwierdzam, że każda z tych
                        > postaci to dziwadło na swój sposób i stwierdzam, że żadnej nie da
                        > się ulubić.

                        Bo to dla dzieci i teraz nie ma co czytać pierwszy raz, nie da się
                        tak, jak w dobrych powieściach dla mlodzieży nawiązać głębszego
                        kontaktu psychicznego z bohaterem, który można odtworzyć nawet po
                        latach. Po książeczkach czytanych we wczesnym dzieciństwie pozostaje
                        właściwie tylko sentyment, pogłębiony jakimiś jeszcze
                        okolicznościami dodatkowymi, np. babcia czytała, albo pierwsza
                        biblioteka. I Muminki takie właśnie są - proste.
          • kochanica-francuza Re: nic o feministkach w Muminkach???? 20.11.08, 20:49
            mmm, i nieneurotyczne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka