Idiotyczna historia.
Kolezanka, gdy dowiedziala sie, ze koncze brac antybiotyki powiedziala, zebym brala cos ochronnego, bo bede miala grzybice pochwy, jak ona.
Oczywiscie nic nie bralam, ale wyglada na to, ze jej ostrzezenie trafilo na podatny grunt.
O ile dobrze pamietam, wczorajszej nocy wielokrotnie sie, dosc mocno (przez sen!!) drapalam w dolnych rejonach, bo ubzduralam sobie, ze mam grzybice (tak, przez sen).
W efekcie obudzilam sie ze spuchnieciem warg oraz wkurzajacym swedzeniem.
Teraz nie wiem, czy mam isc z tym do gina, czy darowac sobie i samej sobie poradzic, np. lacibios femina czy czyms takim... Nie chce lekarzowi (ani sobie) zawracac glowy czyms takim. Sadze, ze te objawy sa efektem mojego nocnego drapania. Czy moge miec racje?
Eeeeech, ta sila sugestii...