Dodaj do ulubionych

o elektrolizie

19.08.04, 12:02
Hej! Wczoraj byłam na zabiegu elektrolizy. Jeśli kogoś to by interesowało,
mogę opisać, jak było:)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kroplla Re: o elektrolizie 20.08.04, 12:51
      Hej! A więc było to tak...;)
      Jak juz kiedyś pisałam, zdecydowałam się na elektrolizę (tu specjalne
      pozdrowienia dla Gryki!:)), która miała byc wykonana w salonie dr Ireny Eris w
      Katowicach. (ul. Wita Stwosza 5. tel. 032 25-10-199; niesamowicie przyjazna
      atmosfera); Zabiegu tam dokonuje chirurg. Najpierw byłam na konsultacjach
      (50zl:( ), gdzie zadawałam wszystkie pytania, jakie przyszły mi do głowy oraz
      wstępnie umówiłam się na 3 terminy (18sierpnia, 1 września i 23września - 3
      razy, bo nie można tego zrobić od razu - robi się obrzęk i igła nie już nie
      wchodzi dobrze - tak mi powiedziano). Na konsultacje jechałam z mojego miasta do
      Katowic autobusem, więc jak dowiedziałam się o 'obrzęku' (nota bene, wyobrażałam
      sobie, że będę mieć górną wargę dotykającą nosa:P), stwierdziłam, że absolutnie
      nie będe się tłuc przez pół Śląska z pokancerowaną twarzą i... poprosiłam mojego
      tatę, żeby zawiózł mnie na miejsce. (Dużo nerwów kosztowało mnie, by powiedziec
      mu 'po co' tam jedziemy, jego reakcja była jednak fantastyczna! "Bardzo dobrze,
      że się na to zdecydowałaś! Przed tobą całe życie!" heheh nie spodziewałam
      się...;)) Przyjechaliśmy na miejsce, zaczął się zabieg.
      Otóż na samym początku powiem jedno - nie warto malować oczu;) Myślałam
      początkowo, że jedyne, co może mnie boleć to wkuwanie się igiełką do mieszka
      włosowego.. eee.. gdzie tam.. to ten prąd bolał jak cholera... (tzn. już chwile
      po nic się nie czuło... jedynie moment wpuszczania.. hmm strumienia prądu (??)
      był niezbyt przyjemny). no i niestety łzy ciekły z oczu strumykami...
      Po skończeniu zabiegu faktycznie byłam lekko obrzęknięta (ale bardziej to było
      czuć w dotyku niż widać). Zostałam potraktowana jakimiś specjalnymi specyfikami
      kojącymi i pojechałam do domu. No i było ok. Mały problem zaczął się jednak
      wczoraj rano. Obudziłam się, patrzę w lustro... a pod nosem pełno kropeczek
      (wygląda to tak jak po wyciśnięciu małych krostek), z jednej strony, gdzie było
      ich dość dużo jest nawet taka czerona plama:( Po zabiegu lekarz powiedział, że
      już na drugi dzień mogę iść 'do ludzi'. taaaa jasne! (dobrze, że są wakacje!;));
      Obrzęku faktycznie już nie ma, ale te ranki wyglądają paskudnie.. a co
      najlepsze.. moim zwyklym fluidem (używam Soraya Anty jasny beż) nie da się tego
      zamaskować... Całe szczęscie moja mama kupiła kiedyś jakiś wodoodporny super
      hiper itd. fluid w Avonie i po użyciu jego właśnie praktycznie nic już nie
      widać. Stwierdziłam,że te ślady to coś identycznego jak po wyciśnięciu krostki,
      więc, by przyspieszyć proces ich znikania, od czasu do czasu smaruję je płynem
      Clean and Clear (hahahha prawie blok reklamowy mi wychodzi;)) na bazie
      alkoholu... a dziś urwałam liść aloesu i z nim się 'zabawiałam';). Gryko! Czy ty
      też miałaś takie problemy? (Ja chyba mam jakąś nadwrażliwą skórę... Nie moge np.
      w dolnych okolicach policzków nic wyciskać, bo zaraz robią mi się dwa ślady -
      jeden od krostki, drugi od palca, który mocniej przyłożę do twarzy:( ). Czym
      łagodzić te ślady po elektrolizie?? Gdyby nie odkrycie, że mamy w domu ten fluid
      z Avonu, musiałabym zrezygnować z jutrzejszej imprezy i ślubu koleżanki...
      No ale na koniec jeszcze myśl taka bardziej pozytywna. Kiedy wróciłam z Katowic
      (i nie było jeszcze widać tych kropek straszliwych) czułam się wspaniale! I
      myślę, że jak juz mi przejdą elektrolizy skutki uboczne, znów będę się tak czuła:)
      Pozdrawiam Was wszystkie, moje drogie!!!
      P.S. Taka impreza kosztowała mnie 75 zl. Ale na konsultacjach dowiedziałam się,
      że powinnam spodziewać się ceny od 120 do 220, więc nie wiem, czemu mnie tak
      potraktowali...
      • gryka1 Re: o elektrolizie 20.08.04, 21:21
        Super, że jesteś już po pierwszym zabiegu. Moja kosmetyczka podchodzi do mnie
        zawsze bardzo delikatnie, może dlatego, że Ona sama też poddawała się takim
        zabiegom więc widziała, że to boli.Nigdy nie miałam żadnych czerwonych
        kropeczek. Raz tylko kosmetyczka trafiła w maleńkie naczynko krwionośne i
        zrobił się mały wylew pod skóra. Wygladało to tak jakbym ubrudziła sobie
        szczękę.Po dwóch dniach nie było śladu.Jeśli masz ślady to może potraktował Cię
        zbyt dużym prądem,( a mozna go przecież regulować - powiedz mu, że ta igła jest
        wyjątkowo kłująca, może założył, że jeśli nie wyskakujesz ze skóry to nic Cię
        nie boli - naiwniak). A jeśli musi być taki duży prąd to Ci powie dlaczego. Nie
        wiem czy wiesz, ale przewodnictwo prądu w skórze zmienia się i w ciągu dnia i w
        trakcie cyklu miesiączkowego a także w zalezności od tego w jakiej jesteś
        formie. Jeśli miałaś ciężki, stresujący dzień będziesz bardziej odczuwała
        ból.Ale jest na to sposób. Podczas ostatniego zabiegu moja kosmetyczka użyła
        maści " EMLA" (niestety na receptę.) Potraktowała mnie nią jakieś piętnaście
        minut przed zabiegiem. MIałam pod nosem biały wąs. W trakcie zabiegu naprawdę
        nie wiele czułam. A bywały takie dnie kiedy chciałam uciekać z fotela.Albo
        postaraj się sama o maść od jakiegoś lekarza (nie wiem ile kosztuje)albo poproś
        aby ją zastosował podczas zabiegu.
        Myślę, że po zabiegu gdy masz ślady nie powinnaś używać żadnych podkładów
        maskujących bo mogą Cię podrażnieć skórę, ale tym razem była to wyjątkowa
        sytuacja bo szłaś na imprezę. Moja kosmetyczka zawsze po zakończeniu zabiegu
        odkaża skórę jeszcze raz i pokrywa miejsce potraktowane prądem Panthenolem. Ten
        środek z kolej łachocze bo jest to delikatne pianka, która "pęka" na
        skórze.Clean and Clear nie jest więc odpowiedni. chodzi o środek łagodzący.
        Aloes byłby dobry gdyby był odpowiednio preparowany. Taki surowy zawiera w
        sobie aloiny (substancję toksyczną którą się eliminuje z wszystkich preparatów
        aloesowych). Nie dokonuj na sobie żadnych zabiegów " kosmetycznych"
        polegających na wyciskaniu na żywca. Z tego co piszesz masz delikatną skórę. Po
        takim zabiegu mogą powstać trudne do usunięcia przebarwienia albo wcisniesz
        sobie zawartość krostki do srodka i będziesz miała już nie krostką ale wrzód.
        Takie zabiegi można przeprowadzać tylko po odpowiednim przygotowaniu
        skóry.Kosmetyczki stosują specjalne maseczki, jakie to zależy od rodzaju skóry.
        I jeszcze jedno. Skóra "przyzwyczaja" do takiego bólu jak elektroliza i z
        każdym razem jest już ciut lepiej.Pozdrawiam.


        • kroplla Re: o elektrolizie 20.08.04, 22:43
          Gryko! Jestem pod wrażeniem twojej wiedzy dot. kosmetykow!:)
          Trochę mnie zmartwiłaś tym, że to chyba nienormalne, by moja skóra była aż tak
          podrażniona (a jest.. bez dwóch zdań). Albo faktycznie jest ona tak wrażliwa,
          albo mi pan doktor coś spieprzył... Następnym razem porozmawiam z nim o tym.
          Piszesz, że nie powinnam była tego miejsca paćkać fluidem. Jeszcze nie malowałam
          się tak 'na ostro'. Impreza jest dopiero jutro (ale musiałam sprawdzić, co mogę
          ze sobą zrobić); Co do wyciskania, nie wyciskam.. bo właściwie nie ma czego - na
          skórze mam po prostu ślady jakby po ukłuciu igłą (hehhe... też wydedukowałam
          porównanie;)), a na czubkach mikroskopijne strupki... więc używanie Clean and
          Clear miało służyć szybszemu zasuszeniu vel przysuszeniu... No ale ze zwykłą
          krostką taka akcja trwa ok tygodnia.-> Ja pierwszego mam iść na kolejny zabieg,
          więc jeśli to mi się do końca nie wygoji, a dodatkowo dojdzie coś nowego to
          chyba będę musiała zacząć chodzić w woalce:P (a najlepsze, że od połowy września
          mam praktyki:)) Oj Oj... To mi się porobiło. Ale nic to. Najważniejsze żeśmy
          zdrowi:)
          AAA a co do bólu - bolało.. i to nieznośnie. Ale jakos ból nie stanowi dla mnie
          największego problemu (tym bardziej, że wiem, że zaraz minie), potrafię się w
          sobie zebrać i wkęcić, że tak bardzo to jednak nie boli:) A zreszta: cierp ciało
          jak chciało:P (że taki tu lekko masochistyczny akcent przysłowiowy wstawię na
          koniec;))
          Co do Panthenolu, znam ten specyfik - stosowałam kiedyś na poparzone od słońca
          plecy. Faktycznie, działa kojąco, więc może jeszcze (choć jutro minie 3 dzień od
          zabiegu) warto w niego zainwestować...
          Pozdrawiam i dziękuję Ci za wszystkie rady!
    • kroplla Re: o elektrolizie 24.08.04, 20:07
      Gryko! Mam jeszcze jedno pytanie. Pisałaś, że kiedyś chodziłaś dość często na
      zabiegi. Czy kosmetyczka wyrywała Ci za jednym razem dużą czy małą liczbę
      włosków? Jak już pisałam u mnie ma to wszystko odbyć się w ciągu trzech zabiegów
      - więc może stąd te podrażnienia...
      Ech, nie wiem właściwie... Teraz, po tygodniu, wyglądam już ok. Stosowałam
      kojącą maść cynkową - to raz, a dwa - po szybszym wysuszeniu przez alkohol
      'odpadła' skórka tworząca strupek. Wciąż jednak bez makijażu z domu nie wychodź;)
      Pozdrawiam!
      • gryka1 Re: o elektrolizie 24.08.04, 22:52
        Chodziałam bardzo często bo 1/przez częste wyrywanie włosków penstetą tak je
        wzmocniłam, że były grube i czarne 2/ ich wzrost został dodatkowo wzmocniony
        przez zmiany hormonalne w czasie ciąży 3/ włoski rozlały się poniżej linii
        szczęki aż na szyję więc zabiegi były dość bolesne ( nie stosowano wówczas
        maści znieczulającej)4/ Zabieg elektrolizy jest również bardzo niewygodny dla
        tego kto go robi, trudno jest siedzieć głeboko pochylonym przez np godzinę a
        tyle trwały moje zabiegi.5/ Kosmetyczka brała pod uwagę moja wytrzymalośc (
        przyznam, ze teraz jestem wrażliwsza na ból ).Myslę, że ty też po tych kilku
        zabiegach będziesz wracać na drobne poprawki. Wg mnie lekarz traktuję Ci trochę
        za mocnym pradem. Może dzieki temu załatwisz sprawę ( przynajmniej te
        najbardziej widoczne) w krótszym czasie.Życzę Ci tego.
    • kroplla Re: o elektrolizie 03.09.04, 15:00
      Byłam po raz drugi. Tym razem lekarz zastosował prąd rozproszony. Na drugi dzień
      nie było praktycznie żadnych śladów. Czuję się wspaniale! (a jak ładnie
      wyglądam;)) Pozdrawiam
      • karusia4 Re: o elektrolizie 09.09.04, 10:58
        Czesc Kropllo, bardzo miło czytać, że piekniejesz w oczach :-)
        Też mam w planach pieknienie, dlatego chcialabym się dowiedzieć ile kosztuje
        taki zabieg (ile mniej więcej włosków jest usuwanych za daną cenę) i jak często
        go powtarzasz. No,i kiedy będą trwałe efekty.

        Czy przed elektrolizą goli się włoski jak przed laserem?
        Pozdrawiam serdecznie
        • kroplla Re: o elektrolizie 09.09.04, 13:03
          Hej!
          Za zabieg zapłaciłam 75zl. Za jednym razem wypalono mi hm... wlasciwie nie
          wiem... na fotelu (pod wielką lupą;)) leżałam ok 40 min, ale właściwie nie mam
          pojęcia, ile włosków zostało potraktowanych prądem.. (a nie chcę nic głupiego
          strzelić). Teraz idę 16go - postaram się oszacować:) Z tego co mówił lekarz,
          jeśli cebulka nie będzie zawinięta i cały włos (czy może raczej mieszek włosowy)
          zostanie poddany działaniu prądu, efekty elektrolizy powinny być trwałe. Nie
          trzeba się golić, wręcz nie można - wykonujący zabieg wyciąga pensetą dany włos
          i musi mieć za co złapać.
          Powodzenia, Karusiu!:)
    • neopositivka Re: o elektrolizie 27.09.04, 11:42
      Cześć rodaczko-ślązaczko kropellko
      No to ja szukałam gabinetu gdzie mozna zrobić elektrolize przez prawie rok, a
      on kurna ponosem....(nie wąsik )!
      Moje włosy sa jak gwoździe nierównomiernie powbijane w brodę.Zaczęło sie od 1
      (słownie:jednego)którego potraktowałam pensetą i w ciągu kilku lat rozrosły się
      po całej brodzie. Nie jest ich dużo,ale za to grube i ciemne. Wyglądam jak
      czarownica Tabaza z Przygód Sindbada. laserowi jakoś nie ufam,poza tym te
      ceny...jestem starszej daty( mam 35lat ;-)) i ufam elektrolizie.
      Bądź tak milutka i podaj mi adres mailowy do Ciebie.
      Prośba nr 2 to prosze o link do topiku który jak wnioskuje zapoczątkowała
      zaprawiona w bojach gryka.
      Pozdr
      • awanturka Re: o elektrolizie 27.09.04, 12:05
        Hej! ja też ze Ślaska jestem i z tym samym problemem. No i pewnymi doświadczeniami. Elektroliza wcale nie jest taka tania, bo zabiegi trzeba powtarzac bo większosc włosków jednak odrast, tyle, że jasniejsze i ciensze. Natomiast nie mam doświadczen z laserem, ale z tego co wuiem to jego prawie 100% skutecznosc jest wyłacznie chwytem reklamowym.

        A teraz o moich doswiadzeniach. Pierwszy zabieg połowa sierpnia usunieto z brody i podbródka 198 włosów (1zł za włos), potem zabiegi co dwa tygodnie - usuwanie 100 odrośniętych włosków (do teraz), częśc, tych krótszych których nie da sie cheycic pinceta aby odsłonic mieszek włosowy pozostaje "do następnego razu". Z prostego rachunku widac, że po dwóch tygodniach wiekszośc jednak odrasta, ale teraz nie mam juz watpliwości, że odrastaja słabsze, ciensze jaśniejsze.

        Dla mnie elektroliza nie jest żadna katusza, kosmetyczka jest delikatna, wejścia w mieszek włosowy nie czuję w ogóle, natomiast impuls pradu odczuwam, ale znoszę bez problemów.

        Odezwij się jak już bedziesz po zabiegu! Ciekawa jestem wrażen no i wyniku!
    • kroplla Re: o elektrolizie 29.09.04, 07:34
      no no... ile to minelo od pierwszego zabiegu? 1,5 miesiaca.. juz wiec mowie o
      efektach. nie czarujmy sie, cos tam odrasta. (o tym jednak mowil mi po ostatnim
      zabiegu lekarz. i proponowal umowienie sie na korekte 9 pazdziernika w sobote
      w ... czestochowie)jest tego jednak niezbyt duzo i nie stanowi problemu -
      wloski dodatkowo traktuje woda utleniona, wiec ok:
      Powiem szczerze, ze gdybym miala nawet powtarzac zabieg co 1,5 miesiaca, bede
      to robic. komfort psychiczny, jaki bowiem daje pozbycie sie kompleksu, jest
      wart zachdu...:)
      i jeszcze moj e-mail dla rodaczki slazaczki:) kroplla@gazeta.pl (normalnie mam
      inny, ale tak nazwiskiem na forum operowac.. eee..;))
      pozdrawiam
    • neopositivka Re: o elektrolizie 29.09.04, 09:41
      Witam kolejna rodaczke ślązaczkę -awanturkę.
      A powiedz nam miła krajanko gdzie Ty się dałas "zelektrolizować"?
      Tzn nie chodzi o miejsce na Twoim ciele ale o lokalizację gabinetu.czy z
      czystym sumieniem mo żesz go polecić?
      A do kroplli to ja już "szkryflom" maila.
      Dzieki!Czuję się jabym dostała niespodziewany prezent albo conajmniej kilka
      stów premii.
      Całuski
      • awanturka Re: o elektrolizie 29.09.04, 22:01
        Wyślę Ci e-maila z adresem gabinetu (nie Katowice), ale nie wiem czy go mogę polecic. Zastanawia mnie mała skutecznośc zabiegu w porównaniu z tym co opisuje Kroplla. Jadno mogę powiedziec, że kosmetyczka jest delikatna, nie robia mi się żadne strupki czy inne świnstwa w miejscach potraktowanych elektroliza włosków. Zastanawia mnie czy zabiegi wykonywane przez lekarza dermatologa i zwykła kosmetyczkę czymś się różnia. Może lekarz dermatolog może pozwolic sobie na zastosowanie silniejszego pradu?

        Mimo, że jak na moje możliwosci finansowe kosztuje mnie to koszmarnie dużo (200-300 zł miesięcznie jak do tej pory ), to jestem zadowoliona bo rysuje się przede mna jakaś perspektywa, zaczyna byc widoczny poczatek konca tego koszmaru z owłosieniem na twarzy.Nawet przy tak małaej skutecznosci jak u mnie, myślę, że warto było sie na to zdecydowac i zamierzam kontynuowac tak długo jak bedzie trzeba (potem zabiorę się za wasik).


        awanturka
    • neopositivka Re: o elektrolizie 22.10.04, 11:15
      No więc byłam... ( środa,20 października, godz 20.00)
      Jestem przygotowana na kolejnych kilka zabiegów , może nie na 10, ale na 4-5 z
      pewnością. Teraz chirurg( nie wiem po co aż lekarz,dobra kosmetyczka
      wystarczy) "wypalił" prądem ok 40 włosów . Nie mam porośniętego całego
      podbródlka, tylko miejscowo.
      Nie jet to żaden wielki ból. Cieńsza od włosa srebrna lub złota igiełka jest
      wprowadzana wzdłuż włosa w mieszek włosowy i wtedy traktowanie prądem. Co do
      bólu. Ukłucie wcale nie boli.Ten małutki prądzik bardziej, ale ogólnie nie
      można powiedzieć o wielkim bólu.
      Lekkie zaczerwienienie tylko.Dziś rano prawie nie ma sladu.
      Co do ceny... to tu było mało ok, tzn i tak o wiele taniej niż laser (co do
      którego skuteczności mam sporo wątpliwości...)
      Było to w gabinecie ( hehe instytucie) Erisowej w Katowicach.
      Podano mi ceny od 50 do 150zł. Domyslacie się że skasowano kwotę najwyższą. Ale
      pewnie w tym moja wina, bo doktor niezwykle rozmowny,pytał czym się zajmuje...
      mógł wyciągnąc wnioski,ze stać mnie. Gadulstwo czasem nie popłaca. (opłaca się
      pytającemu)
      Zapisałam się na wizytę za tydzień. Ale tam na wstępie zadam pytanie ile będzie
      kosztowało i mam nadzieję,że taniej! Jeśli macie jakieś pytania-pytajcie ja
      odpowiem chętnie
    • awanturka Jesrem zalamana! 23.10.04, 19:38
      Dzisiaj bylam na osmym juz zabiegu elektrolizy. Do tej pory wydalam na zabiegi
      1200 zl. I wyglada, ze wcale nie jest lepiej, a nawe jakby ciut gorzej...

      A o to suche fakty. Przy pierwszym zabiegu potraktowano mi na samym tylko
      podbrodku pradem 200 mieszkow wlosowych (tylu wlosow dochodowalam sie nie
      usuwajac niczego pinceta miesiac przed zabiegiem). Przy nastepnych siedmi
      zabiegach (co dwa tygodnie usuwano mi od 100 do 150 wlosow, z czsem coraz mniej
      wiec w moje serce wstapila jakas nadzieja... No i dzisiaj, po kolejnych dwoch
      tygodniach okazalo soe, ze mialam do usuniecia 211 wlosow. Wiec wyglada na to,
      ze nie tylkom nie jest lepiej, ale nawet jakby gorzej...

      Jeszcze po tym nie ochlonelem, nie wiem co dalej.

      Pomozcie, poradzcie cos! Albo chociaz pocieszcie. Wyc mi sie chce!


      awanturka
    • neopositivka Re: o elektrolizie 25.10.04, 06:40
      Awanturki
      Bo te włosy były uśpione. Ja też spodziewam się,ze pójdę kilka razy, a jesli
      nie pomoże,to szarpne sie na laser. Nie chcę codziennie wyskubywac sie jak
      orangutanica.
      NApisałam do Ciebie maila,mimo,ze adresu nie mam, ale napisałam na
      awanturka@gazeta.pl
      Chodziło mi o namiar na Twój gabinet, bo mnie bardzo drogo kasują,nie złotówkę
      za włos,ale raczej 3,50zł. Jeśli możesz, to badź tak dobra i podaj mi go tu,na
      forum, ten adres gabinetu i telefon.
      Zasmuciłas mnie,ale nie wydaje mi się,że usuniecie tegoz owłosienia jest
      niemozliwe...
    • kroplla Re: o elektrolizie 30.10.04, 16:58
      hej dziewczyny!
      bywam na forum bardzo bardzo rzadko, bo jestem straszliwie zabiegana... co do
      moich poelektrolizowych efektow - no niestety odrastaja wlosy:( (utleniam,
      przycinam:P, cos tam wyrwe.. kompleks sprzed wakacji zredukowany do minimum);
      ale wlosy sa.. a co najlepsze, na razie nie mam czasu, zeby zakrecic sie wokol
      nastepnego zabiegu (bo mimo wszystko chce isc..); eris raczej odpada, bo moge
      isc tylko w sobote.. moze ktoras z Was zna jakis fajny gabinet na slasku?
      (mozna pisac na kroplla@gazeta.pl:)) z gory dziekuje:) papap
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka