23.03.09, 01:07
pragnę dziecka!!! To jedyna myśl od roku. Niestety endometrioza
dopadła i mnie, i czuję się bardzo samotna w tym :( Jestem po
laparoskopii, sześciomiesięcznej kuracji hormonalnej i ... nic.
Dziecka brak. Dotychczas byłam biernym czytelnikiem Waszych
problemów. Dziewczyny nie daje rady. Lekarz mój mówi że ok. Teraz
tylko starać się, prawdopodobieństwo zajścia jest duże. A jednak nie
mogę. Mój mąż niby chce, a w tych najbardziej prawdopodobnych dniach
płodnych zawsze coś mu "wypada"; brak ochoty, zmęczenie, wyjazd...
Nie mam już sił... Pięć miesięcy jestem po kuracji hormonalnej,
czuję że te hormony rządzą w moim organiźmie cały czas (złe
nastroje, problemy z cerą, i nawet juz depresja). Czuję się tak
bardzo sama. Nie czuję się kobietą. Jak ja Wam zazdroszcze że Wasi
partnerzy trwają w tym razem z Wami, na dobre i na złe. Ja tylko
słyszę że wszytsko będzie dobrze, i tyle. Chciałabym mieć dziecko z
miłości, z chwili namiętności a nie bo "teraz jest dzień płodny",
ale życie dało mi endometrioze. Niewiem co to będzie. Mam
trzydzieści lat i marzenie mojego zycia pod wielkim znakiem
zapytania.
Obserwuj wątek
    • km-mk-net Re: ... 23.03.09, 10:54
      Można wiedzieć na czym polegała twoja sześciomiesięczna kuracja hormonalna?
      Brałaś jakieś zastrzyki?Mogłaś je sobie sama wstrzykiwać?
      • senmionka Re: ... 23.03.09, 12:01
        No przykro mi... Mój partner też najpierw robił uniki, jak się
        dowiedział, że mam endo, a potem zwiał. Wcześniej twoerdził, ze chce
        mieć ze mną dziecko, że chce byśmy towrzyli rodzinę, itd. Ale po co
        mu chora partnerka? Też szukał wymówek, żeby tylko nie wykorzystać
        ostatnich chwil, kiedy jeszcze mam sznsę na dziecko. Niedługo ja
        stracę. Teraz nie mam nawet z kim. Ale może powinnaś porozmawiać
        czule i spokojnie z twoim mężem. Raczej niewielu jest takich
        potworów jak mój były.
        • alinaa30 Re: ... 23.03.09, 14:56
          Witam WAS:)u mnie tez nie wesolo:(jestesmy znaczy bylismy ze soba 15 lat no i
          leczylismy sie juz 10lat,mialam juz iui i icsi,no i ta endometrioza nie chce mi
          dac spokoju,gdy moj byly wyjechal za granice 4lata temu tez mial zarobic na dom
          na ivf,no i jedno ivf udalo mi sie zrobic tylko ze nic z tego nie wyszlo:(tylko
          ze sie tak zmienil ze w grudniu sie rozstalismy:(mamy kontakt a ja zyje nadzieja
          ze bedziemy razem jeszcze lekarz mi powiedzial ze mam szybko decydowac sie na
          ivf bo mam torbiel,ale jak sie zdecydowac jak nie ma z kim:(no i nawet jakbysmy
          do siebie wrócili to dla niego wazniejsze jest pobudowac dom niz ivf:(a tez
          latka leca bo mam 30lat,nie raz zycie plata figle,no a przez to wszystko to i
          lecze sie na depresje:(
    • grendele Re: ... 23.03.09, 15:14
      ej dziewczynki, nie smućcie się!!! na pewno Wam sie uda, tylko
      trzeba mieć nadzieję i nie załamywać się i jak to sie
      mówi "kokodzambo i do przodu". czytając to forum (przepraszam ale
      taka jest prawda) może sie i wspieramy ale najbardziej chyba same
      negatywnie nakręcamy. mnie sie udało mimo, że mój dzidziuś był
      robiony dość usilnie czyli regularnie próba co dwa dni i nie było,
      że boli;) a zaszłam kiedy już myślałam, że na pewno sie nie uda. no
      ale mój mąż bardzo mnie wspierał i nie marudził, że go głowa boli
      czy coś. ważne jest nastawienie, a do zrobienia dzidzi to można
      sobie zafundować "bankowe nasionko" zamiast czekać na tego
      właściwego, co będzie wyrozumiały, kochający, wytrwały itp...
      może to głupi żart z mojej strony ale wydaje mi sie, że jak sie
      czegoś chce to można to osiągnąc;)
    • smutasek77 Re: ... 23.03.09, 16:46
      Po laparoskopii miałam wstrzymaną miesiączkę przez pół roku, przyjmowałam
      hormony: początkowo duphaston (nie wstrzymał miesiączki), lekarz zmienił mi na
      orgametril (ogólnie - niby łagodny, a jednak czułam się jak gruba bania,
      napompowana, brzydka cera-do tej pory i te nastroje depresyjne). Ale mimo
      wszystko warto było. Po za tymi skutkami ubocznymi lek spełnił swoje zadanie.
      teraz mam czas na dziecko, bo wiadomo zagrożenie powrotu endo istnieje:(
      Ale to nie takie proste. Jak się wyluzować i o tym nie myśleć???? A mój facet
      był kiedyś dla mnie księciem z bajki, niestety problem go przerasta. Mnie z
      resztą też. Nie chce mi się wstawać do roboty.... po co???
    • superanulka Re: ... 23.03.09, 17:09
      nie wszystkie moga liczyc na partnerow, ja naprzyklad nie mam go wcale a jestem
      w twoim wieku i nie uzalam sie tak nad soba jak ty poomysl tez o innach nim sie
      tutaj rozkleisz
      • smutasek77 Re: ... 23.03.09, 17:16
        Superanulko, każda z nas ma nieciekawą sytuację. Ta choroba potrafi podciąć
        skrzydełka. Potrafi sprawić że marzenia przestają istnieć, dziewczyny które tu
        piszą często powodują że nadzieja jest, a to już dużo. Raz ma się lepsze dni raz
        gorsze. U mnie dziś są te gorsze...
        • alinaa30 Re: ... 23.03.09, 17:43
          mi sie wydaje ze nie raz warto sie wyzalic,bo niestety nie raz w domu nie ma do
          kogo:(a gdy czlowiek sobie troszeczke popisze to nic strasznego,nie raz choroba
          i ludzie potrafia podciac skrzydełka
          • ojopa Re: ... 23.03.09, 18:06
            a ja pojutrze idę do szpitala na laparoskopię! i żyję nadzieją, że
            po niej będzie już tylko lepiej i uda mi się w końcu zaciążyć! mam
            cudownego męża i to też mnie trzyma. myślę, że ja bym na jego
            miejscu nie wytrzymała- ciągle źle się czuję, czasami nie mogę wstać
            z łóżka, a on zawsze jest przy mnie, wstaje w nocy żeby przygotować
            termofor w trakcie bóli, podać proszki przeciwbólowe. w dodatku
            zdaje sobie sprawę, że niedługo będzie musiał sam utrzymać cały dom,
            bo mnie kończy się umowa o pracę, a po ostatnich zwolnieniach
            lekarskich nie mam co liczyć na przedłużenie. ale mówi, żebym tym
            się nie martwiła, że utrzyma nas i dziecko jeśli w końcu pojawi się
            ono na świecie. cieszę się, że mam w nim takie wsparcie i życzę
            każdej z Was takiego samego człowieka przy boku, bo to dodaje
            skrzydeł.
    • omeggi Re: ... 23.03.09, 19:13
      Wiem co czujesz chociaż jestem na początku tej samej drogi a mam już 33 lata:(dopiero niedawno dowiedziałam się ,że mam endo,miałam laparoskopie i zaczęłam brać zastrzyki hormonalne.Nie mam męża tylko narzeczonego i chcę wierzyć ,że wytrwa razem ze mną.To strasznie smutne ,że czasami same walczymy z chorobą jakby chęć posiadania dziecka była tylko naszym marzeniem.Ja staram się być pogodna chociaż czuję się mniej kobieca przez tą chorobę:(
      Trzymaj się twardo smutasku77 i pamiętaj ,że ta sytuacja to najlepszy test dla związku i być może to ,że Twój partner go nie zdał jest ważnym znakiem.Nie wiemy co los dla nas ma więc głowa do góry:)
    • vegemate Re: ... 24.03.09, 09:51
      Ze mną z kolei jest tak, że jeszcze jestem przed laparo, a o endo
      wiem od 3 miesięcy (na razie z objawów). Najpierw nie chciałam w
      ogóle mieć dzieci, a teraz to mam chęć na babe. Jednak mój partner
      tak przywykł do myśli, że nie będziemy mieć dzieci, że teraz nie
      chce. I jakoś za bardzo mu się nie dziwię, tylko czasem przychodzi
      mi taka myśl do głowy, czy on w ogóle tak naprawdę mnie kocha, skoro
      własna wygoda jest ważniejsza od mojego zdrowia... Z drugiej strony
      może powinnyśmy zrozumieć naszych panów, że codzienne oglądanie
      umęczonych i marudzących partnerek załamuje także ich. Więc moze
      lepiej wziąć się w garść? Jeśli to możliwe. Wierzę, ze tak, choć
      sama obecnie przechodze załamanie.
      • olalaa82 Re: ... 24.03.09, 22:42
        ja 1,5 roku walczę już o dziecko, mam endo i myślę że nie warto niszczyć sobie
        życia rozmyślaniem o tej chorobie bo i tak jest wszystko zapisane w niebie :),
        trzeba być wytrwałym. Zawsze myślę jak łapie mnie dół że niektórzy mają gorzej a
        i tak cieszą się z każdej chwili, więc czemu ja się zamartwiam!!!? przez takie
        zamartwianie nie tylko tracimy swoje szczęście ale i bliskich bo ludzie nie chcą
        przebywać ze zgorzkniałymi, smutnymi babami :)!!!a myślę, że nie jedna z Nas
        gdyby nie wiedziała o chorobie .... to pewnie szybciej pojawiłoby się bobo na
        świecie, a więc czekamy, walczymy i się potem chwalimy :)
        • smutasek77 Re: ... 25.03.09, 18:43
          tak olu, zgorzkniałe baby to przekleństwo, ale naszczęście zbliża
          się wiosna i może bociany przylecą i do nas, i może w końcu będziemy
          kochającymi mamuśkami:) a wtedy świat będzie należał do nas:)
          • biedronka11 Re: ... 26.03.09, 15:10
            A ja walczyłam o dziecko po usunieciu jajnika z e cztery lata-2 razy
            ICSI nieudane, jak się pogodziłam z tym wszystkim zaszłam
            naturalnie . Teraz mam miec laparo, bo bardzo źle sie czuje. Ale
            wiecie co....jestem pewna, że gdybym nie zaszła tak czy siak, to
            poszłabym w stronę adopcji, bo to całe leczenie to tylko droga przez
            którą chyba trzeba przejść, żeby mieć dziecko (swoje "brzuchem", lub
            też swoje "inaczej"). Wiem, ze cierpimy, ale wczoraj jak zobaczyłam
            w telewizji dzieci na onkologii...to dopiero jest ból i cierpienie-
            po prostu piekło na ziemii dla dzieci i dla rodziców...więc cieszmy
            się życiem po prostu.
            • olalaa82 Re: ... 26.03.09, 18:43
              No właśnie, ja jestem dobrej myśli :)...byle by zdrowie się nie
              pogarszało....nic nam więcej nie potrzeba oprócz błękitnego nieba :)
    • dagi.i Re: ... 27.03.09, 09:45
      Mam 29 lat i podobny problem :( do Twojego!
      Dwa lata z endo ,która zniszczyła mi jajnik.Jestem już po operacji usunięcia 8
      cm guza czekoladowy z jajnikiem.Zupełnie Niedrożne jajowody po
      zrostach.Zakwalifikowali mnie w Łodzi do in vitro.
      Również mam już dość ... strasznie pragnę maleństwa :( niestety długa droga
      przede mną.
      W lipcu wychodzę za mąż za 7 lat młodszego faceta!
      ...niby wszystko super ale jednak czuję się z tym wszystkim sama :(
      We wrześniu mam zacząć stymulację do in vitro i strasznie się boję!
      Widzę,że mój przyszły mąż niby chce niby nie chce a ja nie mam czasu!!!
      Mam doła :(
      • alinaa30 Re: ...dagi.i 27.03.09, 16:21
        hej:)wiem ze mozesz sie czuc zdolowana bo my myslimy ze czas leci i lata
        nasze:(ale nie mysl tak,bo wiesz nieraz w naszej psychice jest tak ze my ame
        myslimy ze faceci niby chca niby nie chca.Ja jak robilam icsi to tez wydawalo mi
        sie ze jest mu to obojetne ale ja myslalam o jednym o tym aby miec
        dziecko.Najwazniejsze to mysl o sobie i sie nie denerwuj:)a gdzie podchodzisz do
        ivf?i jaki jest problem?
        • dagi.i Re: ...dagi.i 30.03.09, 09:43
          Ja jestem z Oświęcimia i tutaj będą mnie przygotowywać ale samo in vitro
          prawdopodobnie w gamecie w łodzi :)
          Mój problem to niedrożne jajowody.Podczas operacji usunięcia guza z jajnikiem
          uszkodzili mi je :(
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka