Dodaj do ulubionych

zioła a nowotwory

IP: *.URSUS / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 09:04
potrzebuję namiaru na jakiegoś zielarza, który specjalizowałby się w leczeniu
bądź wspomaganiu leczenia ziołami. Najlepiej woj. mazowieckiego, ale w
zasadzie może być cała Polska.
Czekam tez na jakieś wskazówki, porady.
z góry serdecznie dziękuję
Obserwuj wątek
    • martini_very_bianco Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 10:24
      we WSPOMAGANIU.
      Niestety, z dotarciem do dr Jadwigi Górnickiej jest niemały problem, ale w
      wielu miastach działają poradnie zielarskie ojców bonifratrów - to zawodowcy.
      W Warszawie ma też swoje centrum medycyny naturalnej pani Maja Błaszczyszyn,
      ona sama jest uznanym dietetykiem, też zajmuje się medycyną naturalną
      www.komed.waw.pl/ i myślę, że byle kogo tu nie zatrudnia

      16%VOL
      22%VAT




      --
      takie tam... forum homeopatyczne
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
      • Gość: zzzytkaaa Re: zioła a nowotwory IP: *.URSUS / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 10:30
        bardzo Ci dziękuję
      • Gość: gryka1 Re: zioła a nowotwory IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.06.04, 11:56
        U Bonifratrów kupisz również Alveo.
    • vitalia Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 10:29
      Zanim sięgniesz po zioła musisz zadać sobie pytanie,,,,Jak niewielki procent
      roślin,został tak naprawdę przebadany pod kątem ich własności
      farmakologicznych,oraz możliwości wykorzystania w lecznictwie.Same suszone
      zioła nie przynoszą spodziewanych efektów,ponieważ metody przetwarzania i
      przechowywania mają ogromny wpływ na jakość końcowego produktu.Niewłaściwe
      metody zbiorów,suszenia,magazynowania oraz ekstrakcji ,oczyszczania ii dalszego
      przetwórstwa prowadzi do dezaktywacji substancji czynnych i może się wiązaćnie
      tylko z obniżeniem stęzęnia pożadanych substancji jak też do powstania
      toksycznych produktów rozkładu.Tak więc choroba nowotworowa jeśli ma być
      wspomagana naturalnymi środkami to muszą być one zweryfikowane pod kątem
      jakościowym ,bo można też zaszkodzić wprowadzając do chorego organizmu
      substancje szkodliwe......
    • martini_very_bianco Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 10:38
      Oki, Vitalia, tylko w takim razie mi powiedz - CZEMU dostępne na polskim rynku
      zioła działają? Bo z tego, co piszesz, wynika, że absolutnie nie powinny.
      Technika zbierania ziół przez zakonników nie zmieniła się od stuleci i od
      stuleci te zioła jakoś ludzi leczą

      16%VOL
      22%VAT




      --
      takie tam... forum homeopatyczne
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
      • vitalia Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 12:11
        A gdzie ja powiedziałam ,że zioła nie działają???? powiedziałam tylko,że
        powinny być weryfikowane pod względem przydatności we wspomaganiu leczenia.!!!I
        mam nadzieję,ze te którymi leczą zakonnicy takie właściwości posiadają,,Sama
        piję zestawy Klimuszki.Chodzi mi tylko o to żeby ludzie nie zamieniali leczenia
        właściwego na ziołolecznictwo,ale wspomagali to leczenie ziołami i to
        takimi ,które mogą faktycznie pomóc.
        • vecka Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 23:25
          Witam,

          zgdzam sie z Vitalia, bo to tak jak z ta vilkakora np..., no ale mam w domu
          ksiazke medyczno-zielarska, pisana przez lekarzy medycyny, a nawet profesorow i
          przestudiowalm ja pod wzgledem wyszukiwania ziol dzialajacych antyrakowo i
          jedyne ziolo , ktore znalazlam to nagietek. Nalezy go pic profilaktycznie i po
          operacji guza, ale nie napisano jak sie do tego ma chemia np, czy chemia jakos
          wpływa na to np, ze ten nagietek nie dziala tak jak powinien, tego nie wiem??

          Pozdr.
          • vitalia Re: zioła a nowotwory 09.06.04, 23:59
            Hej Vecka..
            działanie Vilcacory nigdy nie zostało udowodnione naukowo,a jedynie z opisów
            ludzi ,którzy ją brali.I tyle samo było ,,ozdrowień,, co nieudanych kuracji i
            na dodatek nigdy się nie dowiemy ilu ludziom zaszkodziła ,bo o tym się nie
            mówi..Nie były prowadzone żadne badania kliniczne ,aby udowodnić jej
            działanie...
            • vecka Re: zioła a nowotwory 10.06.04, 00:11
              Wiem Vitalio, dalatego o tym wspomnialam.
              POzdr.
    • Gość: eM Re: zioła a nowotwory IP: *.home.cgocable.net 10.06.04, 01:00
      Najlepsze ziola sa te zbierane na haldach kopalnianych , hutniczych i w
      przydroznych rowach ( najlepiej tam rosna ), po takiej kuracji chory jeszcze za
      zycia swieci jak swiety .
    • maniekxxx Re: zioła a nowotwory 10.06.04, 02:15
      w przypadku nowotworow chyba chemoterapia jest w tej
      chwili naj bardziej pewna w leczeniu.Osobiscie kocham
      medycyne naturalna- i uwazam ze w wielu chorobach
      jest wiecej skuteczniejsza, ale nowotwor tu niemoze byc
      probowania czy testowania.Wiele jest ziol na swiecie
      ktore moga wspomagac leczenie-ale z tych ktore rosna w
      Europie to raczej trzeba zrezygnowac, sa nieskuteczne,
      przy nowotworach-chyba nalezaloby sprobowac jak najszybciej
      azjiatyckich -ziol , gdyz tam pracuje sztab ludzi ktory
      prowadzi badania farmotologiczno-medyczne nad
      ziolami:Chiny,Indie,Tybet,Himalaje!
      • vitalia Re: zioła a nowotwory 10.06.04, 10:08
        I tu bym się zgodzila z mańkiem .Zioła sprzedawane w Polsce niekiedy nie są
        badane pod względem zawartości pestycydów,fungicydów czy metali ciężkich .Dla
        uzyskania produktu roślinnego wysokiej jakości konieczne jest zastosowanie
        najwyższej jakości surowców wyjściowych.Powinny być badane pod względem
        makroskopowym i w kierunku tożsamości botanicznej.Jest wielce nieprawidłowe
        kupowanie ziół ,,leczniczych nie poddanych takim badaniom,Co innego ziółka
        zbierane na łące a co innego ,,Leczenie ziołami,,Niektóre surowce roślinne oraz
        preparaty lecznicze wymagają dodatkowo badań biologicznych dla określenia ich
        aktywności terapeutycznej ........Wiele Roślin azjatyckich posiada właściwości
        iście terapeutyczne..badania są szeroko zaawansowane i niektóre z nich
        dowodzą ,że niektóre z tych roślin mają rzeczywiście własności antynowotworowe.
        • Gość: gryka1 Re: zioła a nowotwory IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.06.04, 12:14
          Nie stosowałabym ziół zamiast chemio czy radioterapii. Po takim leczeniu jak
          najbardziej.Polecam Alveo 3 tygodnie po zakończeniu w/w terapii. Zawarte w
          Alveo zioła mobilizują organizm do odnowy, pobudzają układ odpornościowy a
          także dostarczają mikro i makro elementów, których organizmowi brakuje po
          takiej chorobie.
          • vitalia Re: zioła a nowotwory 10.06.04, 14:04
            Nikt tu nawet nie napomknął o preparatach roślinnych ,,zamiast...,,podstawą
            leczenia nowotworów jest radio i chemioterapia...Co innego profilaktyka.
            Można pić czy zażywać produkty zawierające antyoksydanty....
            • Gość: gryka1 Re: zioła a nowotwory IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.06.04, 19:49
              Masz rację w Alveo jest ich bardzo dużo.
    • Gość: Anka Re: zioła a nowotwory IP: *.gdynia.mm.pl 10.06.04, 16:34
      zapytaj vitalii o grzyba!!!!
    • Gość: Artur Re: zioła a nowotwory IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 15:58
      Pisalem wielokrotnie, ze laczenie ziol z chemioterapia lub radioterapia
      znacznie OBNIZA szanse chorego z rakem na wyleczenie. Na kilka tygodni przed
      chemio lub radio, w trakcie i kilka tygodni po chemio i radio ziol, witamin i
      suplementow nie nalezy stosowac KROPKA
      • martini_very_bianco Ano... 11.06.04, 16:27
        i ja właśnie dlatego wychodzę z założenia, że o ziołach na trądzik to sobi
        można w internecie poczytać, ale z grubszymi sprawami trzeba biec do
        specjalisty, żeby nie pozwolił się opychać żadnymi cudami trzy dni po
        zakończeniu sprawy, ewentualnie tym, co pomoże, a nie zrobi krzywdy. To samo
        dotyczy zresztą leczenia dietą - nic na własną rękę, bo tylko wykształocny
        dietetyk może zadecydować, czy wolno już jeść pietruszkę, czy nie;)

        16%VOL
        22%VAT




        --
        takie tam... forum homeopatyczne
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
    • vecka Pytanie do Artura 11.06.04, 16:10
      Witaj,

      Artur mozesz mi powiedziec czemu nie mozna stosowac nawet witamin?, bo ziola to
      jeszcze rozumiem, bo moga wchodzic w jakas reakcje, a witaminy? jak tak
      czlowiek przez pol roku ta chemie dostaje, wymiotuje, nic nie je, to nawet nie
      mozna lyknac tableteczki z witaminami? Przeciez chyba witaminy sa tak samo w
      jedzeniu, wiec jak sie je owoc jakis to tez te witaminy sie zabiera ze soba do
      orgaznimu, wiec jak to jest? Chodzi moze o to, ze "sztuczne" wiatminy nie sa
      tymi prawdziwymi z owcow i to moze jakos wchodzic w reacje?
      Wydaje mi sie to po prostu juz calkwitym skazywaniem chorego w ciagu polrocznej
      chemii na wyniszczenie organizmu , bo nie czarujmy sie, ze jak sie dostaje
      chemie, to cos sie je, a nwet jak sie zje, to sie zwymiotuje...
      Wiec nic?, zero?
      Czemu?
      • Gość: Artur Re: Pytanie do Artura IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 16:14
        Niektore witaminy sa antyoksydantami, wiec beda kolidowaly z chemia i radia tak
        jak ziola. No i sa rozne cytostatyki, ktore sie gryza z witaminami juz calkiem
        konkretnie. Nalezy te kwestie omowic z lekarzem. Pisalem by nie uzywac rowniez
        przed i po leczeniu bo ciagle problemy moga sie ujawnic ze wzgledu na
        akumulacje i przedluzony efekt.
        • vitalia Re: Pytanie do Artura 11.06.04, 16:39
          Artur
          A jeżeli chodzi o Wyizolowane związki czynne z pewnej odmiany grzyba(Ganoderma
          lucidum).Wyodrębniono z nich wielocukry,szczególnie beta-D-
          glukan,trójterpeny,białka,steroidy ,oraz organiczne związki germanu ..A więc ?
          • Gość: Artur Re: Pytanie do Artura IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 18:47
            Nie wiem
            • vitalia Re: Pytanie do Artura 11.06.04, 19:08
              Szkoda,że nie wiesz.Bo Ganoderma lucidum to grzyb ,tóry posiada wiele ciekawych
              właściwości.,np organiczne związki germanu które w połączeniu z beta-1-3
              glukanem oraz jego białkowym kompleksem przejawiają silne dzizłanie
              przeciwnowotworowe i pomagają w zwalczaniu bólu w póżnych stadiach raka,a
              obecne w tym grzybie RNA stymuluje wytwarzanie interferonu i wykazuje działanie
              przeciwwirusowe.A więc nie wszystkie ,,ziółka,,są zakazane.Badania trwają i
              ciągle odkrywa się coś nowego,W końcu naparstnica to ładny kwiatek a takie ma
              właściwości ,że trudno o drugi taki.
              • Gość: Artur Re: Pytanie do Artura IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 19:34
                Tak, moga istniec bardzo nieliczne wyjatki ziol i preparatow nie zmniejszajacych szans na wyleczenie. Ale tak naprawde bardzo malo wiadomo ktore, i latwo zle zgadnac. Bo zdecydowana wiekszosc takich preparatow bedzie szkodzila. Generalnie antyoksydanty sa niewskazane a wiele produktow naturalnych w ogole nie bylo testowanych na obecnosc antyoksydantow. Twoje grzybki tez moga byc ich doskonalym zrodlem, bo kto wie?
                Jest moze troche wstepnych prob klinicznych w ktorych laczono zastosowanie typowego leczenia chemia oraz preparatow ziolowych; brak jednak dlugotermionowych obserwacji wiec ciagle trudno powiedziec.
                Moja rada na dzien dzisiejszy: Najwieksza szansa na wyleczenie dla chorego na raka jest nie dodawac niczego na boku do standardowego leczenia. Byc moze dodany suplement zmniejszy objawy uboczne, ale przy okazji zmniejszy efektywnosc leczenia. Nie jest to wiec dobry uklad.
                Metody naturalne w walce z rakiem sie na ogol nie sprawdzaja. W nielicznych przypadkach poprawa jest moze zauwalna, ale tak minimalna, ze nie ma znaczenia klinicznego. Pamietam kiedys dokladano kwas gamma-linolenikowy do terapii na raka piersi i jakkolwiek poczatkowo opisywano odrobine szybsza poprawe po tym suplemencie u chorych leczonych chemia to koncowa smiertelnosc i przezywalnosc byla dokladnie taka sama w obu grupach. Ale wiadomosc, ze kwas gammalinolenikowy moze miec zastosowanie w leczeniu raka oczywiscie poszla w swiat - i nikt tego juz nie zatrzyma.
      • Gość: Ala Re: Pytanie do Artura IP: *.liwest.at 16.06.04, 11:00
        Nieprawda - rzadko wymiotowalam i apetyt byl jako taki - rok chemii 8
        oczywiscie w cyklach + 3 tygodnie nonstop naswietlanie - kazdy reaguje inaczej
    • vitalia Re: zioła a nowotwory 11.06.04, 20:13
      O to chodzi ,że mam wyniki badań klinicznych na kilku grupach pacjentów z
      różnymi rodzajami raka i wyniki te są bardzo obiecujące.Na przestrzeni kilku
      lat doknano wiele obserwacji i to daje nadzieję i nie chodzi tu o,, cudowne
      uzdrowienie,,ale też na poprawę jakości życia pacjentów prawda??Ale tu nie
      chodzi tylko o raka,ostatnio odnotowano pozytywne wyniki u chorych na miotinię
      zanikową--była znaczna poprawa zdolności ruchowych, poprawa mowy,itd...a nawet
      zatrzymanie postępu choroby...to bardzo wiele.
      • Gość: Artur Re: zioła a nowotwory IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 20:58
        vitalia napisała:
        > O to chodzi ,że mam wyniki badań klinicznych na kilku grupach pacjentów z
        > różnymi rodzajami raka i wyniki te są bardzo obiecujące.Na przestrzeni kilku
        > lat doknano wiele obserwacji i to daje nadzieję i nie chodzi tu o,, cudowne
        > uzdrowienie,,ale też na poprawę jakości życia pacjentów prawda??Ale tu nie
        > chodzi tylko o raka,ostatnio odnotowano pozytywne wyniki u chorych na miotinię
        > zanikową--była znaczna poprawa zdolności ruchowych, poprawa mowy,itd...a nawet
        > zatrzymanie postępu choroby...to bardzo wiele.


        Takie dane wymagaja bardzo krytycznego i metodycznego oraz niestety sceptycznego podejscia. Ocena takich prac moze sie zajac tylko ktos ma odpowiednie wyksztalcenie metodycznei umie interpretowac dane statystyczne.
        Tego rodzaju treningu nie otrzymuja standardowo lekarze chyba, ze z malymi wyjatkami doksztalca sie kiedys po studiach we wlasnym zakresie.
        Twoje dane prawie na pewno nie sa konkluzywne - w przeciwnym razie wszyscy bysmy juz o nich slyszeli. Na razie bede stac twardo przy swoim, ze interakcje miedzy ziolami i lekami naturalnymi oraz konwencjonalnym leczeniem antyrakowym moga negatywnie rzutowac na przezywalnosc.
        • vitalia Re: zioła a nowotwory 11.06.04, 21:18
          A Ty Artur myślisz że to ja robiłam te badania czy co?? poprostu jakimś ,,cudem
          do nich dotarłam bo były mi potrzebne.To co mam ,pochodzi z sześciu różnych
          ośrodków i różne jednostki chorobowe są opisane dość dokładnie.I we wszystkich
          napisane jest jednoznacznie.....Zadnych interakcji....To już nie są ,,ziółka
          tylko wyizolowane związki czynne....Standaryzowane z wykorzystaniem
          chromatografii HPLC lub GC w połączeniu z metodą spektrofotometryczną..W końcu
          cykuta i jad żmiji potrafią zabić....Ale odpowiednio spreparowane ratują życie
          prawda,,No ale Jeżeli ja nie wiem jak Ty wyglądasz to nie znaczy,że nie wiem
          jak wyglądają w ogóle mężczyżni
    • vecka jeszcze do Artura 11.06.04, 21:09
      Hej, piszesz o tych antyosydantach itd..., ze one sie gryza z chemia, no ale
      one walcza ze szkodliwymi wolnymi rodnikami? Poza tym to czy jak chory w
      trakcie chemii zje owoc pelen wit. C czy A to te zle?, bo to sie gryzie z
      chemia?, ma umierac z wycienczenia i odzywiac sie przez pol roku, a nawet
      dluzej po piszesz tez o tym, ze i po chemii tego witamin jesc nie wolno, a
      wlasciwie to chyba nigdy juz po chemii jesc witamin nie wolno, to nikt tak
      naprawde nie wie co jak sie ma do czego. To co pozostaje takiemu choremu?
      Przez pol roku odzywaiac sie chemia?, a potem zyc bez witamin, bez owocow itd?
      Poza tym tak jak sam napisales,to tak na serio to i medycyna wszytkiego nie
      jest pewna.
      Moja mama po chemii wygladala jak smierc na kiju, blada, przezroczysta wrecz,
      zywy trup, majacy ledwo sile lezec w łozku...W czasie chemii jedyne co jadla to
      jezowke puprurowa,bo dostala takiego zapalenie gardla i oskrzeli,szlo na
      pluca,antybiotyki nie pomagaly, ze by zeszla...i to szybciej od tej chemii niz
      od tego raka...
      Pewnie i jezowka sie jakos kloci z chemia? Nikt nam o tym nie powiedzial z
      reszta, ale gdyby nie ta jezowka, to pewnie by na pluca zeszla, bo chemia ja
      wykonczyla.Taki bylby final.
      Nie wiem juz sama.....
      Pozdr.
      • Gość: Artur Re: jeszcze do Artura IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 21:17
        Leczene antyrakowe polega wlasnie m.in. na uwalnianiu wolnych rodnikow i to wlasnie one zabijaja komorki rakowe.
        • vitalia Re: Vecko 11.06.04, 21:46
          moja przyjaciółka po chemii i leczeniu ważyła 47 kilo a mam 175 cm
          wzrostu.Miała bardzo małe szanse na przeżycie i dwóch synków.I jeśli żyje to
          dzięki temu o czym pisałam wyżej.To nie jest jeszcze koniec batalii o jej
          życie,ale czuje się o niebo lepiej i komfort życia ma inny,co tu dużo gadać
          poprostu żyje a medycyna dała jej to na co w tym momencie było ją stać.Chemia
          zabiła w niej wszystko.i chęć do życia również.Teraz po 6 m-cach leczenia
          tym ,,grzybem,,lekarze nie mogą uwierzyć w to co widzą.Co więcej trzeba..?
          • vecka Re: Vecko 11.06.04, 22:03
            Vitalio,

            a mozesz mi powiedziec skad tego grzyba wziac? i gdzie mozna go kupic?
            Kiedys cos na ten temat slyszałam, ale tak tylko cos pi razy drzwi.
            MOzesz mi napisac, gdzie to mozna nabyc i czy to bylo badanie przez nadzor
            faramceutyczny?
            Z tymi rodnikami, to super liczba tych wolnych ronikow musi ta chemia narobic,
            zeby one zabily raka, ktory powstal min. z nadmiaru wolnych rodnikow w
            organizmie???
            To ladnie tych rodnikow pozostanie po tej chemii w tym organizmie i ladnie
            potem mozna dostac nastepnego raka?
            Na tym pewnie polega rakotworczosc chemii walsnie.

            Napisz mi Vitalio, skad tego grzyba wziac?
            Pozdr.
            • Gość: Artur Re: Vecko IP: *.sasknet.sk.ca 11.06.04, 22:13
              Poki co ta chemia wyleczy 50% chorych na raka. A ziolka pewnie nic... albo nawet zaszkodza.
              • vitalia Re:Artur.. 11.06.04, 22:23
                Albo ty nie czytasz co się pisze albo strugasz W,,,,,, nikt tu nie mówi,że
                chemia jest be..To podstawa leczenia.Ale jeśli trzeba pomóc wycieńczonemu
                organizmowi to co proponujesz,,?? pisałam też że nie tylko o nowotwory
                chodzi,,ale pewnie już nie doczyteś..Jesteś wyjątkowo złośliwy ,ale właśnie
                znany z tego na tym forum..ja tam się tym nie przejmuję,bo mam swoje zdanie .A
                ty jeszcze raz napisz to samo..Ot tak dla zabawy,,
                • vitalia ReVecko 11.06.04, 22:28
                  odbierz pocztę...
                  • Gość: Robert Re: Moje zdanie IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.04, 18:24
                    Chemio terapia to cos takiego jak kilka lat temu upuszczanie krwi.
                    Teraz sie z tego smiejemy bo wiemy ze to nic nie daje a za 50 a moze 200 lat
                    bedziemy smiac sie z tego ze lekarze stosowali chemioterapie.

                    Dziwi mnie ze ludzie poddaja sie czemus takiemu.
                    Mysle ze to jest spowodowane ufnoscia do lekarzy.
                    Jesli jednak zastanowimy sie jak moze pomoc nam cos co jest tak żrące tak silne
                    ze czlowiekowi wydaje sie ze umrze wtedy zainteresowalibysmy sie sami nad
                    roznymi innym formami leczenia raka nie decydujac sie od razu na to by lekarz
                    zrobil swoje zrobil cos czemu sam moze by sie nie poddal.

                    Ktos tu pisal o skutecznosci wyleczenia chemioterapia na 50 %
                    Zastanawiam sie skad te 50 % i co to znaczy wyleczony bo lekarze maja na ten
                    temat inne tlumaczenie,podejscie anizeli przecietny pacjent.


                    Germanium mozna kupic ale np. w niemczech jest to srodek nie legalny w japonii
                    znowu legalny.Jak jest w polsc nie wiem.
                    Sam zazywalem germanium ( organiczne ) przez krótki czas z ciekawosci.

                    Ktos mowil tam o grzybach chodzi chyba o Shelf fungus
                    W tych grzybach znajduje sie germanium.Ale takze w czosnku,aloesie i innych.

                    Dla tych co nie zapobiegaja ale juz maja raka dobry jest ( ze slyszenia ) Flor
                    Essence - patrz Essiac z kanady z originalnej recepty ( mieszanki ziolowej )
                    Duze dawki naturalnej witamincy C jak naprzyklad Acerola.
                    Odrzucic mieso zdecydowanie i przejsc na odrzywianie jak najbardziej
                    ekologiczne a jesli jest taka mozliwosc to stosowac glodowki jak dlugo sie da.

                    Mylse ze soki z kapusty marchwi zielonej pietruszki
                    dyni czerwonych buraczków rzodkiewki sa skuteczne w walce z rakiem tak jak
                    jedzenie czosnku i cebuli.

                    Jednak jak juz ktos ma duzego np.guza to mysle ze glodowka i to dlugotrwala
                    byla by dobra.

                    Kiedys czytalem dobra ksiazke Joanny Budwig ( niemka ) ona stosuje z dobrymi
                    wynikami leczenie raka olejem z lnu + twaróg ale nie bede o tym pisal nalezy
                    przeczytac samemu ksiazke.

                    Metod jest duzo ale kazdy moze zdecydowac co dla niego bylo by najlepsze na co
                    go stac co jest wstanie sam dla siebie zrobic.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Robert Re: Moje zdanie IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.04, 18:41
                      Zapomnialem napisac o witaminie B17 ktora jest najwazniejsza w niszczeniu
                      komorek rakowych.

                      Ja zapobiegawczo stosuje naturalna witamine B17 jedzac pestki brzoskwin.
                      Małe ilości letrilu czyli B17 znajdują się w pestkach moreli, jabłek, czereśni,
                      brzoskwiń, śliwek i nektarynek.

                      Na temat tej witaminy byl obszerny artykuł w NEKSUS 2002

                      • vitalia Re: Moje zdanie 12.06.04, 18:53
                        Tak każdy ma prawo mieć takie zdanie jakie chce.Tylko,że w dużej części chorzy
                        trafiają do szpitali z tak zaawansowanym nowotworem że nic innego jak
                        chemioterapia nie powstrzyma raka,A wiesz czemu?? bo sami wcześniej się leczyli
                        ziołami,dietami i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze.A wszyscy cudowni
                        uzdrowiciele,którzy biorą za swoje szarlatańskie praktyki duże pieniądze
                        pozostają bezkarni...twierdząc np.,że pacjent był wyjątkowo odporny na ich
                        zabiegi.A czy Ty zdajesz sobie sprawę ,ile trzeba zjeść czosnku żeby organizm
                        pozyskał odpowiednią ilość np.Germanu?? najpierw rozwali się żołądek i wątroba
                        zanim taka kuracja czosnkowa przyniesie rezultat.Co innego profilaktycznie a co
                        innego leczniczo .
                        • Gość: annaklay Re: Vitalia IP: *.sympatico.ca 12.06.04, 18:57
                          Wiesz lubie cie czytac, bo jestes naprawde obiektywna i rozsadna osoba:-)

                          annakl.
                          • vitalia Re: Vitalia 12.06.04, 19:01
                            Poprostu mam własne zdanie na pewne sprawy i nigdy nie piszę jak nie jestem
                            czegoś pewna.
                            Pozdrawiam Cię.
                            • Gość: annakly Re: Vitalia IP: *.sympatico.ca 12.06.04, 19:07
                              Wlasnie to tez zauwazylam i dlatego rowniez cie serdecznie pozdrawiam
                              anna
                        • Gość: Robert Re: Moje zdanie IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.04, 19:28
                          Ja jestem za zdrowym racjonalnym odzywianiem.Kazdy powinien sam sobie zadac
                          pytanie czy to co robi jest dobre czy zle dla jego zdrowia.

                          Slysze czesto jak mowia palacze ze pala bo chca bo lubia ze nie chca rzucic
                          papierosow,ze kazdy musi umrzec itd itp i ja mialbym sie martwic takimi
                          ludzmi ??

                          Ja chetnie porozmawiam pomoge jesli moge komus pomoc kto jest swiadom tego co
                          robi i stara sie isc wlasciwa droga .
                          Ale ludzie sami sie zatruwaja,niszcza swoje zdrowie a jak juz maja np. raka to
                          chcieli by szybko byc zdrowi i jeszcze zyc najlepiej tak jak przed choroba.
                          Rak jest w nas juz 10 lat nim jestesmy wstanie to stwierdzic.
                          Tak wiec ci co juz maja stwierdzonego raka conajmniej 10 lat nic nie robili by
                          go nie miec by go zlikwidowac a teraz chcieli by byc zdrowi.
                          Tak sie poprostu nie da.

                          Jesli ktos ma duzego guza i chcialby go zlikwidowac za pomoca np. witaminy B17
                          to nie moze tego robic za szybko zeby organizm sam siebie nie zatrul.
                          Wszystko potrzebuje swojego czasu.
                          Zadna choroba przeciez nie powstaje w minute.Tak wiec nie mozemy wyzdrowiec w
                          minute.

                          Ja chcialbym by ludzie zastanowili sie jak zyja,co jedza a co pija.
                          Czy zdaja sobie sprawe z tego ze narazaja sie na taka czy inna chorobe.
                          Jesli zdaja sobie sprawe to nie ma kogo zalowac.

                          Pozdrawiam i zycze owocnej dyskusji.

                          Pa
                          • Gość: annaklay Re: Moje zdanie (do Roberta) IP: *.sympatico.ca 12.06.04, 19:37
                            Akurat pod tym twoim postem podpisuje sie bez zadnych kontrowersji.

                            pa , anna
                            • vitalia Re: Moje zdanie (do Roberta) 12.06.04, 19:43
                              Ja też uważam ,że tu Robert ma niestety rację..Bo zamiast myśleć jak tu pozbyć
                              się raka ,trzeba częście zadawać sobie pytanie,,,,jak do niego nie dopućcić????
                              Pozdrawiam Cię Robercie.
                              • Gość: Dr Kregarz Wlasnie IP: *.pai.net.pl / 212.191.172.* 29.06.04, 16:13
                                A unikanie raka jest bardzo proste: nalezy wiedziec w jakiej rodzinie sie
                                urodzic, nalezy unikac kontaktu z chemikaliami i nalezy unikac stressow.

                                papatki, Robercie!

                                I am a legend in my own mind.
                    • vitalia Re: Moje zdanie 12.06.04, 18:57
                      Ja pisałam o grzybach ,ale nie tyle o nich samych co o związkach czynnych z
                      nich pozyskanych.Chodzi o czerwoną odmianę Ganoderma lucidum..I to właściwie w
                      zarodnikach tych grzybów tkwi ich moc.
                      • Gość: Robert Re: Moje zdanie IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.04, 19:16
                        Jeszcze raz witam

                        Zgadzam sie co do tego co napisalas o iloscich itd.ale nie zawsze trzba
                        jakiegos skladnika dostarczyc w duzych ilosciach.Wydaje mi sie ze
                        systematycznosc stosowania roznych metod jest jednym z kluczy.

                        Jesli ktos sadzi ze germanium pomaga to jest mozliwosc nabycia.Ja osobiscie
                        kupilem kilka gram i pilem rozpuszczone w wodzie ale nic nie odczulem.
                        Poza tym nie sadze by mi byly potrzebne duze dawki tego pierwiastka dlatego tez
                        jedzac to co jem dostarczam swojemu organizmowi germanium w malych dawkach ale
                        w miare systematycznie.

                        Znasz kogos kto mial zaawansowanego raka i pomogla mu chemioterapia ?? jesli
                        tak to na jak dlugo ??

                        Pozdrawiam

                        • vitalia Re: Moje zdanie 12.06.04, 19:30
                          Słuchaj ..to jest tak. W klinice hematologi bywam czasami i widzę co się
                          dzieje.chodzi o białaczkę.Niektórzy przeżywają chemie i żyją a niektórzy nie
                          biorą chemii i szybciutko odchodzą tylko,że w potwornych cierpieniach..Tak to
                          już jest niestety.Wybór dla mnie jest oczywisty.Znam masę ludzi ,którzy
                          przeżyli oczywiście.A uważasz .że lepiej poprostu położyć się i czekać na
                          śmierć??jeśli chemia pomoże przeżyć jakiś czas w lepszej kondycji to każdy
                          naprawdę chory się decyduje.
                    • Gość: Ala Re: Moje zdanie IP: *.liwest.at 16.06.04, 11:09
                      a moje zdanie jest takie ze szlag mni trafia i krew zalewa jak slysze takie
                      bzdury - UMIERALAM PROSZE PANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I mialam czosnkiem sie
                      leczyc!!!! ??????I zapijac sokiem z buraka????????????????????Albo sie z lekka
                      przyglodzic??????????UMIERALAM i wierzylam , ze chemia mnie postawi na
                      nogi !!!!!I postawila mnie - i zyje - bo CHEMIA MI POMOGLA!!!!!!!!!!!!!I
                      kobalt!!!! A niech to.......!!!!!!!
                      • vitalia Re: Moje zdanie 16.06.04, 12:05
                        Nie denerwuj się Alu ..dopiero ktoś kto naprawdę jest zagrożony ,wie co to
                        znaczu chemia.Niestety niema alternatywy i to jest jasne,że nie obejdzie się
                        bez chemii....Ja też to wiem
    • vitalia Re: zioła a nowotwory 12.06.04, 19:36
      acha jeśli chodzi o ten German to dopiero jego synergistyczne działanie z beta-
      1-3 glukanem oraz pewnymi białkami praejawiają bardzo silne działanie
      przeciwnowotworowe i przeciwbólowe,nawet w póżnych stadiach raka..Sam German
      to inna sprawa.
    • Gość: Benedykt Gdyby sluzba zdrowia byla madra nie byloby tego fo IP: *.visp.energis.pl 12.06.04, 22:43
      ...rum. Ilu lekarzy tyle teorii, a kazdy pacjent i tak swoje mysli. Dlaczego
      jest dluga lista lekarzy (z dyplomem, a jakze!) stojaca za p.Kwasniewskim,
      jeszcze inni wysyłajacy pacjentow do Bonifratrow, kolejni do o.Szeligi, jeszcze
      inni - polecaja tego czy innego profesora, doktora, itd...

      Jedni racza sie ziołami, inni chemia, inni daja sie pokroic. Moze trzeba
      wszystko naraz... Niech kazdy robi co uwaza za stosowne - niech krytyka bedzie
      konstruktywna.

      Przepraszam, unioslem sie
      • vecka Vitalio, kilka uwag. 12.06.04, 23:10
        Witaj,

        piszesz o tym, ze pacjenci sami sie lecza roznymi specyfikami i do lekarzy
        trfaiaja juz jak maja zaawansowana chorobe nowotworowa. Akurat tutaj sie
        kompeltnie nie zgodze, bo widzialam tych przypadkow bardzo duzo , a takze znam
        przypadek mojej matki, ktora na stol i chemie trafila w tragicznym juz stadium,
        z przerzutami, ale tylko w obrebie guza, ktory rosnac zaczal przechodzic na
        narzady sasiednie. Badala sie, byla u kilku lekarzy, ktorzy jej dolegliwosci
        lekeewazyli i wyslali ja do psychiatry, jadla psychotropy na raka i to, ze
        trafila w takim stadium nie bylo jej wina,nie byl to wynik zaniedbadania z jej
        strony, leczenia sie ziolkami i unikania chemii, bo poszla na nia i wziela
        wszytko do konca, mimo, iz prawie ja ta chemia zabila.
        Rak to taka choroba, ze sie jej nie czuje, a jak sie poczuje, to jest juz za
        pozno. W zwiazku z tym, ze w Polsce ludzie sa ogolnie biedni, a NFZ tez kasy
        nie ma i sa ograniczane badania, to wykrywa sie raka w bardzo poznym stadium.
        Takie sa niestety efekty tego wszytkiego i tak naprwde, to ze ktos sie zglasza
        do lekarza w stadium zaawansowanym, to czesto nie to, ze mial to gdzies i sie
        nie badal lub wiedzial , ze ma raka i pil ziolka, tylko nie czul albo brak
        funduszy na badania, dlugie kolejki na USG , w mojej przychodni onkologicznej
        czeka sie na USG piesi pol roku!!!, w tym czasie rak kogos juz zje...I jak
        tutaj sie leczyc? Jak wykrywac wczesne stadium raka?
        Wszedzie pisza o profilkatyce raka szyjki macicy, ze trzeba robic cytologie,
        tylko, ze musze za nia tez placic, bo na NFZ mi juz jej nie zrobia. Gdybym nie
        miala kasy, a ludzie w wiekszosci jej nie maja, to moge isc do ziemi i tyle.
        Jest po prostu szereg czynnikow obok, ktorych sie przeskoczyc nie da czasem i
        to, ze ktos sie zglasza do lekarza w poznym stadium, to najczesciej nie jego
        wina. Wynika to ze specyfiki choroby ( nie boli) i z wielu innych czynnikow
        jak i czasem braku kompetencji lekarzy( prosze sie tylko nie oburzac).

        Apropo jeszcze chemii...Piszesz, ze odwiedzasz czasem oddzial hematologii...i
        piszesz o bialczkach. Bialaczka to choroba specyficzna o tyle, ze jak jest
        ostra, to nic nie pomoze raczej, schodzisz w ciagu kilku tygodni i koniec.
        Z drugiej strony chemia w bialczkach do uratowania jest duzo bardziej skuteczna
        niz w innych rakach i o tym trzeba pamietac i nie wrzucac wszytkiego do jednego
        worka, bo w raku nerki chemia praktycznie zawsze nie dziala ( tylko u 3 %
        pacjnetow daje jakies fekty).
        U nas w Polsce leczenie chemia jest tym barzdiej malo skuteczne, bo jestesmy
        100 lat za Murzynami doslownie, na zachodzie pobiera sie probki raka i sie bada
        na ktora chemie rak jest wrazliwy, robi sie taki "antybiogram" i wtedy sie
        podaje pacjentowi celowana chemie. U nas wszytko robi sie w ciemno , dlatego
        jest to tak malo skuteczne i ogolnie czesciej ludzi zabija, niz im pomaga.
        U nas nie ma kasy na badanie wrazliwosci komorek rakowych, bo bardzo duzo
        kosztuja podkłady , wiec sie truje na chama pacjenta w ciemno, a to, ze
        szybciej umrze od tej chemii niz od raka, to małe piwo.

        To tyle mialam do powiedzenia i przede wszytkim to, aby nie oceniac kogos na
        podstawie zaawansowania jego chorby w momencie kiedy ktos zglasza sie do
        lekarza, bo moja mama tez sie zglosila wczesnie i nikt jej nie pomogl wtedy,
        wiec to bardzo roznie moze byc.

        POzdrawiam wszystkich serdecznie.
        • vitalia Re: Vitalio, kilka uwag. 13.06.04, 13:00
          Vecko
          Dlaczego Ty zawsze bierzesz wszystko do Siebie ? przecież w takiej dyskusji
          pisze się ogólnie a nie na czyichś przykładach.Ty znasz to co Przytrafiło się
          Twojej Mamie a ja znam inne historie i o nich pisałam też zresztą bardzo
          ogólnie.Ty znasz takie przypadki a ja inne i każdy ma prawo napisać co chce i o
          czym .Oddział hematologii odwiedzam z różnych powodów....po pierwsze mam tam
          znajomych klinicystów z którymi czasami współpracóję..Po drugie jestem dawcą
          szpiku i czasami przyprowadzam tam chętnych...na wstępne badania.
          • vecka Re: Vitalio, kilka uwag. 13.06.04, 13:08
            Witaj,

            oczywiście, ze kazdy ma inne doświadczenia, ale zwracam tylko uwage na to, ze
            zioła i niezwracanie sie z walsnej woli do lekarza jest bardzo rzadkim powodem
            pozneogo stadium raka u ludzi,u ktorych sie to wykrywa juz na tak zaawansownym
            etapie w czasie badan lekarskich.
            Nie mozna powiedziec o kims:" On to sie zglosil do lekarza jak mial juz guza
            wiekosci piesci, wiec na pewno pil zióka , zamiast sie zwrocic na wstepie do
            lekarza"( bo tak odczytalm ktoregos Twojego posta, choc moze mam błędne
            wrażenie). To chcialam zasygnalizowac.
            POzdrawiam.
            • Gość: Robert Re: Vitalio, kilka uwag. IP: *.dip.t-dialin.net 13.06.04, 16:04
              Musze sie zgodzic z vecka

              A tak poza tym to mam wrazenie ze niewielu lekarzom zalerzy na zdrowiu
              pacjentow.
              Dlaczego ? kiedys czytalem ksiazke niemieckiego lekarza ktory w przekonaniu
              innych lekarzy zblądził i pisal on tam o ukrywanych niepowodzeniach w leczeniu
              ale to co najwazniejsze co zapamietalem to jedno zdanie.
              " zdrowy pacjent to utrata pacjenta " czyli lekarzom zalezy na leczeniu
              pacjenta ale nie na wyleczeniu.

              Kiedys w niemczech opracowano ksiazke i miala zostac wydana do druku ale lobby
              lekarskie zablokowalo wydania tej ksiazki a poswiecona byla skutkom ubocznym
              lekarstw dostepnych na rynku.

              Z pewnoscia sa lekarze ktorym zalezy na zdrowiu pacjenta,
              ale duza ich czesc to co robi robi tylko dla kasy.

              Zycze wam by bylo inaczej kiedy musicie skorzystac z lekarza .



              • vitalia Re: Vitalio, kilka uwag. 13.06.04, 16:50
                No to bardzo się cieszę ,że tak ładnie się zgadzacie w swoich przemyśleniach .
    • vecka Przepraszam Vitalio, 13.06.04, 17:14
      ale nie zapytałś sie mnie czy ja się zgadzam z Robertem, wiec nie ma co sie tak
      cieszyc.
      Tak czy siak nie jest prawda, ze kazdy chory na raka jest odsylany przez
      lekarzy do psychitary, ale zdarza sie to no i trzeba pamietac, ze rak nie boli,
      dlatego tak czesto zwracamy sie do lakarza jak jest juz za pozno, a nie
      dlatego, ze wolimy pic ziolka zamiast sie leczyc u lekarza.
      Pozdr.
      • Gość: Anna Re: Przepraszam Vitalio, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 18:32
        To może ja dorzucę trochę od siebie.
        W 2002 r we wrześniu były bóle,wezwanie karetki następnie lekarz i oczekiwanie
        2-tygodnie na USG. Niedoczekałam USG bo wcześniej było następne pogotowie,
        lekarz i skierowanie do szpital. Trafiłam gdzie z miejsca zrobiono mi USG, RTG
        jamy brzusznej i stwierdzono guż.
        Byłam operowana (jelito grube)całe szcżeście, że nie mam woreczka oczywiście
        grIV jak mnie poinformował chirurg.
        Trafiłam na onkologie i prze pół roku brałam chemię. W trakcie brania chemii
        markiery utrzymywały się w normie.
        Po trzech miesiącach po zakończeniu chemi zrobiono markiery a tam radykalne
        pogorszenie ponad normę. Zostałam sama, ponieważ następne badanie miałam mieć
        za 4 miesiące a lekarz nie mogł podjąć zadnej decyzji bez diagnozy i badan.
        Siadłam i dopiero przyjaciele pomogli mi wyjśc z tego marazmu.
        Poszłam po mikroelementy i po zioła do Bonifratrów.Za miesiąc robiłam następne
        markiery i była poprawa choc nadal były przekroczone.Teraz w maju robiłam
        następne markiery i dalsza poprawa choć nadal przekroczone.
        Apetyt miałam i mam nadal. Nawet w czasie chemii miałam apetyt (pożerałam
        paprykę, cebulę z pieprzem i ostro przyprawione) a wzieło się to wszystko,że
        przez dwa tygodnie byłam na samej kroplówce przed operacją a i po operacji nie
        mogłam jeść przez kilka dni.
        Napisałam to , gdyż nie ma jednego leczenia a robiłam to co uważałam dla mnie
        najlepsze a więc w pierwszej kolejności usunięcie guza i dalsze postępowanie.
        Ponadto sama chemia i radioterapia niewiela pomoga bez usunięcia guza bo w
        rodzinie był taki przypadek.Guz musiano uzunąć mimo chemi i radioterapii.
        W moim przypadku mając IV gr w październiku będzie 2 lata i nie mówie, że
        jestem chora a jestem po operacji. Wyglądam dobrze i czuję się dobrze.Ponadto
        odkryłam swoje hobby a mianowicie szydełkowanie a także budujące książki itp.
        Pozdrawiam wszystkich
        Anna J
    • Gość: mycha Re: zioła a nowotwory IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 13:46
      jest juz w polskich aptekach beta glukan! Beta glukan 1,3/1,6 D firmy
      laboratoria natury. i rzeczywiście działa.
      szukałam w internecie i znalazłam duzo informacji na temat wspomagania terapii
      onkologicznych tym preparatem. a nawet leczenia beta glukanem nowotworów.
      koniecznie musi to byc beta glukan z wiązaniami 1,3 d 1,6, bo włąsnie te
      wiązania "pasują" do makrofagów.
      • vitalia Re: zioła a nowotwory 29.06.04, 14:13
        Pasują ,ale same sprawy nie załatwią,,,,,,skąd pozyskany jest ten składnik o
        którym piszesz??????(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka