pamejudd 29.02.12, 18:31 Ja pierdykam... Skad wytrzasneliscie te tepe sztuki do sondy ulicznej? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
play100cen Oszukali.... 01.03.12, 21:39 "weszłem" tu tylko dlatego: bi.gazeta.pl/im/4/11252/z11252804D.jpg a tu jakieś perdu-pierdu :( Odpowiedz Link Zgłoś
tmp0003 dziwne zachowania sexualne sfer rządowych 02.03.12, 08:46 nie dosc ze pie... was w dupe to jeszcze biora za to pieniadze czy to nie perwersja ? Odpowiedz Link Zgłoś
adamowski1 Dziwne zachowania w łóżku - czy to normalne? 01.03.12, 22:18 Dla mnie takie dyskusje to bezsensowne pieprzenie,w łóżku liczy się zadowolenie partnerów i żadne tam pitolenie pseudo seksuologów nic nie da. Pewnie jest jeszcze sporo par robiących to po "bożemu",ale to ich wybór,każdy normalny człowiek robi to na co pozwoli mu,czy akurat ma ochotę partner/partnerka,czasy gdy o seksie i jego normach decydowali "czarnuchy" bezpowrotnie minęły. Ludzie o ile mają na to ochotę eksperymentują, dojrzeli do tego że seks to nie tylko poczęcie nowego życia ale i wspaniała zabawa,cementująca związek. Odpowiedz Link Zgłoś
ppkin11 Re: Dziwne zachowania w łóżku - czy to normalne? 02.03.12, 10:13 Słabo się orientujesz w tym temacie: co jest po Bożemu a co nie, i czy "czarnuchy" decydują o normach. I co najzabawniejsze: nikt rozsądny nie uważa, dotyczy to też "czarnuchów", że seks to tylko poczęcie. Kto tak myśli? Czy seks jest przy okazji poczęcia, czy jednak poczęcie przy okazji seksu? Gdyby ktoś uważał, że seks równa się poczęcie życia, to znaczy, że nie rozumiałby tego, czego nauczają "czarnuchy". Gdyby tak było, że seks=poczęcie, to: albo rzadkością byłyby rodziny z jednym czy dwójką dzieci, albo najlepiej prosperującą dziedziną, byłaby ginekologia, a szczególnie ginekologia aborcyjna itp. A wiele kobiet już nie mogłaby mieć nigdy dzieci z powodu ciągłego stanu bycia"przy nadziei", albo... Ech. Przecież poczęcie jest sporadycznym wydarzeniem podczas współżycia. Taka jest fizjologia. Taka jest biologia. Po Bożemu, to jeśli już to jest seks kobiety i mężczyzny w małżeństwie. A to, co oni robią... mało którego z księży obchodzi(zdarza się wścibstwo itp., ale to tak, jak wśród ludzi w ogóle), byle to było z miłości. I nie tylko emocjonalnej, ale prawdziwie szanującej i wolnej. Przyjmującej i biorącej nie tylko ciało drugiej osoby. Małżonkom wolną wszystko. To jest tylko to, co może się nie podobać. I otwartość na życie: kobiety i mężczyzny, jak i potencjalnego dziecka, które może się począć. Wyobraź sobie, co może czuć jedno z ludzi, gdy chce dziecka a drugie nie chce, i broni się przed tym rożnie argumentując. To też jest często brak prawdziwej miłości do drugiej osoby, z którą współżyje się. Brak gotowości na życie z nią, na zawierzenie w Miłość. Nie przyjmuje się jej w pełni i się w pełni jej nie oddaje. Normą powinna być otwartość i miłość dla człowieka, na człowieka. Na Życie w prawdzie. Dla "wierzącego": na i dla Boga we własnym życiu. W jednym masz rację: to cementuje(przynajmniej może), ale gdy nie jest tylko zabawą, ale jest radością. Więc chodzi też o to, aby nie rządziła nami tylko chuć, bo w tedy człowiek nie jest wolny, a bez wolności próżno oczekiwać pełnej radości. Odpowiedz Link Zgłoś
grunberger Miłość, miłość, miłość 01.03.12, 22:44 to podstawa. Miłość emocjonalna. Odpowiedz Link Zgłoś
ppkin11 Re: Miłość, miłość, miłość 02.03.12, 10:21 grunberger napisał: > to podstawa. > Miłość emocjonalna. Tak, miłość, ale nie emocjonalna-nie tylko, w każdym bądź razie. Emocje to za mało, aby nazywać coś miłością. Miłość to nie tylko uczucia, nad którymi często nie możemy panować. Miłość to wolna i nieskrępowana wola. To poświęcenie siebie drugiej osobie. I działać to powinno w obie strony. Ale masz rację: Miłość jest bardzo ważna. Najważniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
bo-tak Re: Miłość, miłość, miłość 02.03.12, 12:21 > Miłość to wolna i nieskrępowana wola. To poświęcenie siebie drugiej osobie. Dwa zdania obok siebie, które kompletnie się wykluczają. Albo wolna wola, albo poświęcenie siebie. Poświecenia siebie nie polecam!!! Potem dostaniesz kopa w dupe i ci się życie zawali. Odpowiedz Link Zgłoś
ppkin11 Re: Miłość, miłość, miłość 02.03.12, 13:14 bo-tak napisała: > > Miłość to wolna i nieskrępowana wola. To poświęcenie siebie drugiej osobi > e. > > Dwa zdania obok siebie, które kompletnie się wykluczają. Albo wolna wola, albo > poświęcenie siebie. > Poświecenia siebie nie polecam!!! Potem dostaniesz kopa w dupe i ci się życie z > awali. Uważasz, że poświęcenie się jest poza wolą? Nie można w wolności tego zrobić, a jak? Nieświadomie? W zniewoleniu? To właśnie uczucia, gdy są same, potrafią zniewolić; nie dają często możliwości pełnego wglądu w sytuacje. Nie jest tak? Zakochani nie widzą często nic poza sobą. To jest zniewolenie. To jest zniewolenie siebie, często dla własnego dobra, bez patrzenia na dobro drugiej osoby. Bo jest mi dobrze, bo ma być mi dobrze. I nie dobrze mi będzie, gdy nie będzie tak jak ja chce(czyli, jeśli nie będzie ze mną ta osoba do której pojawiło się uczucie). I co? Pewnie, ze nie musi być ta-może być inna(łatwo się "odkochujemy" i znajdujemy sobie inny "obiekt miłości". To jest normalne, bo każdy chce czuć się szczęśliwy, ale to głównie chodzi o mnie, o moje potrzeby:bycia nie-samemu. Wolna wola nie wyklucza poświęcenia czy odwrotnie. Jak chcesz kochać kogoś w pełni, jeśli nie potrafisz poświęcić siebie, swoich chceń, swoich uwarunkowań itp. dla drugiej osoby? Miłość jest oddaniem całego swojego życia drugiemu człowiekowi. Chcesz na uczuciu tylko budować relację. Uczucia się zmieniają. Możemy czegoś nie lubić w drugiej osobie, ale jednak pragniemy z nią być. Żyć z nią dla niej. A jak uczucia wygasają to, co? Żegnaj? Nie kocham cię? itd. Trzeba mieć wolę, aby uczuciom pozwalać się rozwijać. Człowiek nie jest bezwolną istotą, która podlega tylko uczuciom. Kochać kogoś to nie to samo, co zakochać się. A często uczucia wiąże się ze zwykłym libido(nie zawsze): pożądanie to nie jest jeszcze miłość. To że jest mi z kimś dobrze-nie jest jeszcze równoznaczne z miłością. I co znaczy: jest mi dobrze z kimś? Fajnie jest. Powtórzę: mam zaspokojone potrzeby... Czasem te potrzeby nie są i nie mogą być zaspokojone. Wtedy co? Można czuć się nie kochanym, prawda? A przecież nie o to chodzi. Miłość to nie jest tylko instynkt. Pragnienie bycia z kimś-i owszem(tacy jesteśmy). Raczej każdy chce żyć z kimś. Ale miłość-to życie dla kogoś z kimś. Miłość instynktowna, to głównie miłość macierzyńska(choć i tu rożnie bywa z kobietami-matkami): kobieta jest w silny sposób związana z dzieckiem(ciąża)-jest ono z jej ciała;poniekąd jest częścią jej. Ale jest i wola, aby dziecku siebie poświęcić. A osoba z którą się wiążemy jest na początku znajomości obca. Owszem: pojawia się uczucie, ale to nie jest jeszcze miłość. Instynktu raczej się nie uczymy, ale miłości-jak najbardziej. Życie nas uczy:rodzice(ich relacja wzajemna), inni członkowie rodziny itd. Uczymy się miłości, aby nią odpowiedzialnie się dzielić. P.S. Właśnie o to idzie, że ten "kop w dupę" zawala świat, gdy nie ma woli na kochanie drugiego, a jest tylko... uczucie. Emocje, na których nic trwałego nie wybudujesz. Gdy masz wolę, pragnienie życia dla człowieka, "kop w dupę" świata nie zawali. W uczuciu często nie dostrzegamy całej prawdy, a gdy będzie"kop" to naprawdę za boli...dopiero dostrzegamy prawdę(i też często nie całą, bo często ten "kop" dotyczy pewnego ideału, wyobrażenia o drugiej osobie. Tylko wyobrażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
plutokrata Czy to chodzi o seks ? 02.03.12, 20:46 Bo dla mnie lozko= seks w zasadzie. Generalnie to lozko w ogole rzadko bywa miejscem na seks. W lozku to ja spie zmordowany seksem. W kochni, garazu, laziience, na dachu, w basenie , w samolocie ( tak, high mile club zaliczony) czy po prostu na ulicy. Lozko??? Tez mi cos. Odpowiedz Link Zgłoś