kyrob
11.07.14, 12:00
Z rejonu śląsko- małopolskiego, prywatnie ze wskazaniem na możliwe wizyty i badania na NFZ.
Nie mam już całkiem sił i nie wiem co robić. A co mi dolega:
-stany depresyjne od ponad 20 lat. Stwierdzona dystymia. Leczenie nic nie daje, polepszenie zazwyczaj po odstawieniu lekarstw ( na lekach pogorszenie)
- osłabienie, zmęczenie prawie stale. Od 3 miesięcy nie dające normalnie żyć a jedynie wegetować. Jeszcze pracuję ale tylko dzięki nie fizycznej pracy.
- szumy uszne od 10 lat
- odrealnienie po wysiłku fizycznym
- coraz większa pustka intelektualna
- bolące ( zmiennie) i mocno chrupiące kolana
- strzelanie w szyi, strzelanie w uchu przy np przełykaniu śliny
- ucisk w zatoce nosowej, od 3 miesięcy, RTG zatok ok
- ból głowy od 2 miesięcy, przewlekły, niezbyt intensywny ale dobijający
- chyba chrapanie nocne od około 2 miesięcy (problem z gardłem po przebudzenie, czasami uczucie duszenia się)
- cierpnięcie dłoni od ponad miesiąca zaraz po przebudzeniu ( nie każdego dnia ale często)
- okresowy ból w okolicy lędźwiowej kręgosłupa od 10 lat z objawami nie adekwatnymi od prześwietleń
- ból w udach po wewnętrznej stronie ( okolice krocza) od około 2 lat, węzły chłonne ok
Gdyby nie zmęczenie i senność to reszta jest nieistotna. Z życia mam teraz tyle, że wracam do domu i się kładę a to nie jest życie :(
Można zwalić objawy na depresję, ale gdzieś jest we mnie optymizm, że gdyby nie to osłabienie to mógłbym jeszcze żyć i życie może być piękne. Niestety z tymi objawami większość wyśle mnie do psychiatry a wiem, że mi to nie pomoże.
Pisałem tu o tym, że mnie jakiś robale żarły. Pierwszy raz ponad 20 lat temu i mam ślad do dzisiaj, w tym roku też dwa razy i pogorszenie i tak nie za dobrego stanu zdrowia mogę z tym połączyć. Najpierw 3 miesięcy temu, brzydko wyglądające, jadzące się i z rozlewającą zmianą skórną ( jak siniak ale lekarze orzekli, że to nie rumień). Potem miesiąc później już znacznie łagodniejsze. Mam świra na punkcie boreliozy, dwa standardowe badania ( w zeszłym i w tym roku 1,5 miesiąca po ugryzieniu negatywne). Kleszcza nie widziałem. Tylko, że jeśli to borelka, to jest to nieuleczalne, a nie mam ani zdrowia by brać antybiotyki i znosić herxy latami, ani kasy na to. Może to nie borelka a inne paskudztwo? Dla tego potrzebuję lekarza, który to ogarnie a zwykły rodzinny może wiedzieć w tych sprawach mniej niż ja.
Siedzę teraz i piszę i jest mi duszno, a temperatura jest całkiem przyjemna.
Próbowałem szukać przyczyn i robię to od lat. Ostatnio robiłem krzywą cukrową, badania krwi, usg węzłów chłonnych pachwinowych i narządów wewnętrznych. Profilaktycznie trułem robale i lamblie. W maju chodziłem na zabiegi rehabilitacyjne( kręgosłup) i przy okazji fizjoterapeuta robił mi dość delikatną terapię odcinka szyjnego, może przez to teraz, choć nie od razu, to drętwienie dłoni rano. W zeszłym roku TK głowy, raczej wykluczyłem też problemy z tarczycą. Z szumem usznym ( miałem robione przepływy krwi jedynie) laryngolog zalecił mi się pogodzić. I tak ze wszystkim się godzę, mobilizuję i mimo przeciwności staram sie nawet od czasu do czasu pobiegać ( co bardzo lubię). Życie towarzyskie nie istnieje. Nie jest łatwo bo mam sporą nadwagę, ale czy ktoś powiedział, że ma być łatwo?
Tylko to wszystko co robie to na siłę.
Czasami po alkoholu mam lekką poprawę, po większym piciu na dzień czy dwa. No ale nie zawsze i nie mogę tyle pić bo następnej choroby mi nie trzeba.