Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    mysli samobojcze...

    13.10.08, 20:52
    coraz czesciej mam mysli samobojcze... wyobrazam sobie jakby to bylo podciac
    sobie zyly... poklocilam sie ostatnio z kolezanka i powiedziala mi ze ma
    przeze mnie dola powiedzialam ze byloby lepiej gdyby mnie nie bylo i
    przytaknela... czuje ze musze umrzec chociaz chyba tego nie chce... i mnie
    byloby lepiej i calej rescie... ale oczywiscie sie boje
    Obserwuj wątek
      • badeagle Re: mysli samobojcze... 13.10.08, 21:41
        >poklocilam sie ostatnio z kolezanka i powiedziala mi ze ma
        > przeze mnie dola powiedzialam ze byloby lepiej gdyby mnie nie bylo i
        > przytaknela...

        po raz pierwszy jej to powiedziałaś?

        myśli samobójcze to może świadczyć że potrzebny jest Ci lekarz, leki i zanim
        zrobisz cokolwiek spróbuj poszukać pomocy.
        co się stało ? może spróbuj poszukać dobrych stron sytuacji, ja jestem od tego
        specjalistką:) mogę Ci pomóc :)
          • kajda28 Re: mysli samobojcze... 13.10.08, 22:29
            :)
            ja uciekając z domu po awanturze z już eks potrafiłam powiedzieć że nic się nie
            stało... no bo przecież to chodzi tylko o mnie, więc dla nikigo innego nie jest
            ważne, nikogo nie interesuje...
            spotykałam się z chłopakiem, jedynak, od niego się trochę nauczyłam mówić o
            sobie, o tym co mnie dotyczy, i tak naprawdę nie obchodzi mnie czy drugą osobę
            to interesuje, tzn. chciałabym aby ją interesowało, ale nawet jeżeli myślę że
            nie to i tak mówię.
            • magnetx Re: mysli samobojcze... 14.10.08, 00:28
              Ja mam mysli samobojcze z roznym natezeniem od lat... (od kilkunastego roku zycia)
              Nie mialem na razie prob, ale np. szukalem sobie trucizny juz, zeby byla w poblizu "na wszelki wypadek". Obmyslalem najskuteczniejsze sposoby itd. Raz w sylwester przeszedlem sie na most od tak zobaczyc, nie planowalem wtedy skakac, ale chcialem zobaczyc jak to bedzie miec wybor. Nawet na bungee skoczylem raz, bo ciekawilo mnie czy tam na gorze bede chcial zyc :P

              Z czasem chyba czesciej zaczalem myslec (bardzo silnie), ze zaluje ze sie w ogole urodzilem, ze najlepiej by bylo, jakbym sie nie urodzil, to ani nikt ze mna nie musialby sie meczyc, ani ja z innymi i przede wszystkim sam z soba i swoimi nabytymi w patologicznym domu ulomnosciami psychicznymi, elementami fobii spol., blokadami itd.

              Widze samobojstwo jako ostateczne "wyjscie". Tak, jest to dla mnie wyjscie, jak wszelkie podjete przeze mnie sposoby pomocy sobie zawioda, albo pomoga w minimalnym tylko stopniu. Nie zamierzam sie meczyc jeszcze przez potencjalnie kilkadziesiat lat zycia tylko po to, zeby przed smiercia dojsc do wniosku ze dawno powinienem sie zabic i byloby z glowy.

              Byc moze nigdy go nie popelnie, ale moze to dziwne, ale swiadomosc, ze zawsze moge siegnac po jakies "narzedzie" jak wszystkie inne zawioda daje mi troche spokoju. Nie znioslbym mysli, ze musze sie meczyc cale zycie i absolutnie nie mozna tego skrocic tak lub inaczej (np. udanym leczeniem albo samobojstwiem...).

              Jak slysze lub czytam fraze "zycie jest piekne" lub "zycie juz samo w sobie jest wartoscia" to sam nie wiem czy sie smiac czy plakac...

              Pozdrawiam
              • kajda28 Re: mysli samobojcze... 14.10.08, 18:04
                Ja pamiętam że kiedyś kumpel w żartach zapytał się jak ma mnie zabić, i chciałam
                umrzeć w męczarniach, żyje bez emocji więc przynajmniej chciałabym umrzeć
                świadomie.
                nie chce umierać, dla mnie życie jest piękne. kiedyś może myślałam o
                samobójstwie (za małolata), teraz nie mogłabym tego zrobić, mam dwójkę dzieci-
                to chyba główny powód.
                urodziłam się po 6 latach od chwili kiedy lekarze powiedzieli mojej mamie że już
                nie będzie miała dzieci (przez 6 lat się nie zabezpieczała), byłam raczej
                niechcianym dzieckiem, urodziłam się z wadą wymowy, więc to co każdemu
                przychodzi naturalnie ok 3-4 roku życia ja się uczyłam do 7 . BYłoby zbrodnią
                abym sobie odebrała życia, nie po to tyle walczyłam aby żyć aby teraz to
                wszystko popsuć.Proste:)
                • ojejoj Re: mysli samobojcze... 14.10.08, 18:22
                  tez jestem dzieckiem niechcianym mimo tego ze moi rodzice byli juz malzenstwem,
                  ale jestem ich drugim dzieckiem ktorego przynajmniej wtedy nie potrzebowali
                  teraz z reszta tez tak chyba jest... jak sie klocili kiedys uslyszalam wlasnie
                  to ze wcale mnie nie chcieli i ojciec dusil mame jak byla ze mna w ciazy bo
                  zdaje sie ze byl wtedy oczywiscie pijany...
                  • kajda28 Re: mysli samobojcze... 14.10.08, 19:42
                    moja mama coś opowiadała że jak była w ciąży ze mną miała krwawienia i mój tata
                    ze swoją mamą (moją babcią) nie chcieli aby szła do szpitala- tata to słyszał
                    nie protestował .
                    u mnie na szczęście nigdy nie słyszałam (poza tym jednym razem) że byłam
                    niechciana.
      • estutweh Re: mysli samobojcze... 15.10.08, 16:43
        Mysli samobojcze mam od gimnazjum, chyba tak od drugiej klasy. Myslalam o tym
        prawie codziennie. Plakalam po nocach, czulam sie nikomu niepotrzebna, samotna i
        opuszczona.

        Dzisiaj czuje sie tak samo jak wtedy. Nie ma dnia, zebym nie myslala o
        samobojstwie. Jak to zrobic, gdzie, co pomysla, jak zareaguja bliscy. Czy to cos
        zmieni w ich zyciu. Coraz czesciej o tym mysle i z coraz szerszym lukiem.
        Wyobrazam sobie jak to robie. Czesto mysle, ze moja smierc to bedzie dla nich
        taka kara - nie zwracaliscie na mnie uwagi, mieliscie mnie w du.pie, a matka
        mowila, ze jestem taka sama jak ojciec - wiec teraz macie za swoje. Miejscie
        wyrzuty sumienia, niech was drecza, cierpcie tak jak ja cierpialam.

        Niby chce sie zabic, ale duzo osob mowi, ze gdyby ktos chcial, to by sie zabil,
        nie obawiajac sie bolu, nie piszac o tym. Nie wiem, nie wiem. Czasami mam ochote
        to zrobic, taka bardzo duza ochote. Albo chociaz sie pociac, zranic, tak zeby
        czuc bol, ale juz nie ten wewnetrzny...
        • clarice05 Re: mysli samobojcze... 19.10.08, 23:27
          jak ja zawsze chciałam umrzeć, a najlepiej nie urodzić się w ogóle. Już od
          wczesnej podstawówki.

          A dzisiaj chcę tak bardzo, jak już dawno mi się nie zdarzyło.

          Ale cóż, wiem, że tego nie zrobię. To tylko kolejna rzecz, którą partolę w swoim
          życiu, nawet zabić się nie umiem. Czemu niby w tej materii miałabym odnieść
          sukces, skoro wszystko robię źle?
          • asaofetida Re: mysli samobojcze... 21.10.08, 10:56
            ja tez mialam kiedys mysli samobojcze...bo rzeczywistosc byla czesto
            bardzo ciezka dla mnie ale podswiadomie wiem, ze smierc niczego nie
            zmieni...a to wszytsko co nas spotyka jest lekcja do wyuczenia i
            sposobem na uzyskanie dojrzalosci.
            • ladynemeyeth Re: mysli samobojcze... 21.10.08, 11:08
              Ja kiedys tez się zastanawiałam, co by było, gdybym umarła. Czy nie
              lepiej jest po prostu nie żyć. Gorsze od tych myśli były jednak
              takie, któe mnie doprowadzały do podobnych przemyśleń, czyli że nic
              mi się nie uda, że zawsze będzie źle, że już jest do kitu. Więc
              nauczyłam się te myśli kontrolować.
              Początki były trudne, naprawdę trudne. Umysł zainfekowany przykrym
              myśleniem nie tak chętnie się poddaje pozytywnym zmianom i bardzo
              się przed nimi broni.
              Zaczęłam od czegoś, co bardzo skutecznie przykuwało moją uwagę do
              pozytywnych stwierdzeń - pisałam afirmacje. Znalazłam je w książce
              Ewy Foley "Bądź aniołem swego życia". Jest ich tam bardzo dużo.
              Przepisanie ich zajmuje sporo czasu, więc zaraz po przebudzeniu
              spędzałam nawet po 2 godziny na przepisywaniu afirmacji. Efekty były
              bardzo dobre - mój humor się poprawiał, no i miałam poczucie, że
              mogę wpłynąć na moje myślenie tu i teraz. Z czasem mój umysł
              przyzwyczaił się do pozytywnych stwierdzeń i myśli, zaczął je
              przyjmować i nawet wytwarzać własne :-) Teraz nie muszę spędzać tyle
              czasu na pisaniu afirmacji. Ale w tatmych cieżkich początkach to
              rozwiązanie było idealne, bo pochłaniało wszystkie moje zmysły i
              odciągało je od negatywizmu.
            • magnetx Re: mysli samobojcze... 14.11.08, 21:49
              asaofetida napisała:

              > ja tez mialam kiedys mysli samobojcze...bo rzeczywistosc byla czesto
              > bardzo ciezka dla mnie ale podswiadomie wiem, ze smierc niczego nie
              > zmieni...a to wszytsko co nas spotyka jest lekcja do wyuczenia i
              > sposobem na uzyskanie dojrzalosci.

              No nie zgodzilbym sie :P Zmiana z zycia na smierc jest ogromna. Nie wiem jak mozesz pisac, ze smierc niczego nie zmieni. W jednej chwli zyjesz a w drugiej nie. Wczesniej kazda przykra mysl i uczucie odczuwasz/przezywasz a pozniej juz nic zlego nigdy nie odczujesz. Dobrego tez nie, ale jak za zycia tez tak bylo to owszem, w tej kwestji moze sie niewiele zmienic.

              Nie chce, zeby ktos to odebral jako zachecanie do samobojstwa. ABSOLUTNIE. Sam miewam takie mysli, ale tego nie zrobilem i byc moze nigdy nie zrobie.

              Pozdrawiam
      • niusiaagusia1 Re: mysli samobojcze... 21.10.08, 17:45
        ja probowalam raz,mialam 17 lat,polknelam duza ilosc tabletek,a zeby miec
        pewnosc ze umre ,ze nie odratuja,wskoczylam do jeziora,pamietam tylko mół na
        jego dnie,twarz mlodego chlopaka,ktory mnie wyciagnal,to ze wymiotowalam,ze bylo
        strasznie zimno,maske na twarzy,zamazane twarze ludzi,i nawet nie wiem kiedy
        znalazlam sie w szpitalu,podobno bylam nieprzytomna ponad tydzien na OIOM-ie,moi
        rodzice dostali skierowanie zebym zaczela leczenie,a oni nie zrobili nic,porwali
        je a po tygodniu zabrali mnie na wczasy i udawali ze nic sie nie
        stalo,nic,poprostu nic nie zrobili,a ja usilowalam zwrocic na siebie
        uwage,wołalam o pomoc,bylam sama,wiecznie pracowali a ja bylam sama ze swoimi
        problemami.mam teraz 26 lat,żałuje,bardzo żaluje ze wtedy sprobowalam,dzis
        jestem samotna matka z 2 dzieci,pracuje w szpitalu,pomagam ludziom,mam DDA,i
        wiem jedno-NIGDY,ALE TO NIGDY TEGO WIECEJ NIE ZROBIE,NIE SPROBUJE!!! Chce
        zapisac sie na terapie dla DDA,chce dac sobie pomoc,pomoc swoim dzieciom.Chce
        żyć-to wiem napewno. Prosze was,nie robcie tego nie warto.Dzis tamte chwile
        wspominam jako wielki bol i zal do rodzicow,ktorzy wyparli sie problemu.
        wiecie,kto popelnia samobojstwo? Tchórz,tylko tchorz wybiera droge ucieczki,a
        odwazny stawia czolo problemom i zyje dalej...Byłam tchorzem,teraz to wiem...
        • magnetx Re: mysli samobojcze... 22.10.08, 22:48
          Hehe, czytalem z zaciekawieniem caly post a na koniec jeszcze ciekawsza puenta :P
          Co do stawiania czola problemom to stawiam to czolo ponad 20 lat. Robilem to i pracowalem nad soba (w takim zakresie w jakim moglem) jeszcze zanim wiedzialem ze tak to sie nazywa. Chodzi tylko o to, ze jezeli pewne kluczowe dla normalnego funkcjonowania problemy okaza sie nierozwiazywalne, to wiem ze zawsze mam "droge wyjscia" z zycia, ktore mnie gnebi smiejac mi sie w twarz. Ty nazwiesz ja droga ucieczki, ktora ucieka tchorz. No coz, oczywiscie masz prawo nazywac rzeczy jak chcesz, ale jestes pewna, ze ucieczka od nierozwiazywalnych problemow, poprzedzone ciezkim probowaniem naprawy nawet przez X lat, to tchorzostwo?

          Pozdrawiam
          • magnetx Re: mysli samobojcze... 22.10.08, 22:52
            Jest tu gdzies opcja EDIT?

            Chcialem jeszcze dopisac tylko, bo przyszlo mi takie porownanie. Czy jak
            czlowiek ucieka na safari przed glodnym lwem zamiast stanac, odwrocic sie i
            "stawic czolo problemowi" to czy mozna go nazwac tchorzem?

            Pozdrawiam
      • ojejoj Re: mysli samobojcze... 18.11.08, 14:55
        kurcze! czemu samo wyobrażenie płynącej stróżki krwi sprawia przyjemność? sam
        ten obraz wywołuje uśmiech na twarzy? tak naprawdę to chyba wcale nie chce
        umrzeć... a z tą zachwycającą myślą o pocięciu czuję się nienormalna:(
      • adapta Re: mysli samobojcze... 19.11.08, 19:55
        nie wiem jak to dokładnie nazwać... myśli samobójcze dają mi ukojenie. Gdy mam
        doła, myśl o tym jak przykładam sobie zimny pistolet do skroni i strzelam..
        uspokaja mnie. Albo stojąc na balkonie wyobrażam sobie jak skacze, upadam, lamia
        mi się kości... nie mam zamiaru tego zrobić, ale sama myśl działa na mnie
        kojąco. nienormalne :(
        • ojejoj Re: mysli samobojcze... 19.11.08, 22:26
          dokładnie tak, chce mimo wszystko żyć, ale myśl ze mogę się pociąć (bo akurat
          ten 'sposób' mi odpowiada) przynosi uśmiech, ukojenie, spokój ze jest
          rozwiązanie, wyjście z tej sytuacji, inna możliwość... nie wiem jak to trafnie
          nazwać
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka