kaasik4
10.03.05, 23:18
Moja córka ma 9 lat. 8 miesiecy temu podczas badania w szkole zauważono, że
nie widzi z dalszej odległości. Poszliśmy szybciutko do okulisty który
stwierdził, że problemy wynikają z szybkiego wzrostu dziecka. Zalecono jej
noszenie okularów do czytania, do szkoły i do oglądania telewizji. Miała
wówczas - 0.5 i powiedziano nam że wada jest do skorygowania. Ogólnie
zbagatelizowano problem i dano nam odczuć że to nic poważnego.Po kontrolnej
wizycie (6 mc później)okazało się że dziecko ma już zalecone okulary - 1. Aby
upewnić się co do dalszego postępowania poszliśmy do kolejnego lekarza który
podtrzymał decyzję o zmianie okularów na -1, ale stwierdzona wada wynosiła
już -1,5. Okulistka była zdziwiona szybkim postępem wady i stwierdziła że
jest to krótkowzroczność i że może być tylko gorzej. Zaznaczyła że nie ma
mowy o cofnięciu sie wady. Zaleciła okulary do ciągłego noszenia i wspomniała
coś o operacji w przyszłości.Ja muszę przyznać, że już zgłupiałam. Być może
wada tak szybko pogłębiła się bo okulary noszone były tylko do czytania itp.
Który z lekarzy ma rację? Być może pierwszy okulista źle zdiagnozował
problem. Proszę o pomoc, być może ktoś miał ten sam problem. Jestem już pełna
wątpliwości.Dziękuję z góry