Dodaj do ulubionych

IgG i IgM w cytomegalii

27.06.05, 18:00
Witajcie!
Mam cytomegalię od paru lat. Ostatnio namówiłam siostre, by zrobiła sobie tez
badania, bo miała niepokojące objawy, podobne do moich, z tym, że od 14 lat.
No i wyszło, że tez to ma.To sa nasze wyniki:
Moje:
IgG >250
IgM 0,2

Siostry:
IgG 157
IgM 0,5

Normy : dla IgG do 3,9, a dla IgM do 0,7.

Moje pytania: czy na podstawie naszych wyników- głównie IgG- mozna np.
powiedziec, która ma bliżej do odzyskania zdrowia, albo która choruje dłużej?
No i może ktoś wie, jak długo i czym leczy sie cytomegalię? Na razie bierzemy
Ecomer i witaminy Centrum. Jesli do końca lata sie nie poprawi, to mają byc
jakies zastrzyki (nazwy nie pamietam, cos na T).
Pozdrawiam
Ewa

Obserwuj wątek
    • duszkan Re: IgG i IgM w cytomegalii 27.06.05, 20:42
      Osoby powyżej wieku niemowlęcego, o prawidłowej odporności przechodzą zakażenie
      wirusem cytomegalii zwykle pod postacią grypopodobnej infekcji wirusowej, a
      przeciwciała pozostają na długie lata. I tak ma je ok. 75% populacji. Fakt
      posiadania p/ciał p/cytomegalii nie jest chorobą i nie podlega leczeniu.
      Zakażenie cytomegalią jest niezwykle poważną chorobą u noworodków (szczególnie
      cytomegalia wrodzona) oraz u osób o zmniejszonej odporności- tzn. u chorych na
      AIDS, u chorych poddanych immunosupresji po przeszczepie itp.. Zapewniam was że
      nie macie żadnych poważnych objawów cytomegalii. I niepoważnych też.
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 28.06.05, 10:21
        Ty, słuchaj no! Poniosło mnie, jak przeczytałam Twoje wypociny! jesli jesteś
        lekarzem- a tak wynika z wyszukiwarki po wpisaniu Twego nicka- to lepiej się
        doucz, nim zrobisz krzywde komuś nastepnemu. Może pasowałoby wrócic do
        podstwaówki, bo tam ucza czytać ze zrozumieniem, a na jej zakończenie jest
        własnie test na zrozumienie. JA MAM CYTOMEGALIę I LECZą MNIE W KLINICE CHORÓB
        ZAKAŹNYCH!!! Uważasz, że niepotrzebnnie, bo to niemozliwe, aby w dzisiejszych
        czasach miec cytomegalię???? Doczytaj najpierw, jaki mam poziom przeciwciał i w
        podręczniku do immunologii doczytaj o normach i interpretacji wyników! IgM
        zanikaja po 18 miesiącach infekcji, a utrzymujące się wysokie, ponad normę IgG
        oznacza trwajacy proces chorobowy! Ja nie jestem lekarzem, ale o tym wiem, bo
        przewertowałam setki podręczników dla lekarzy, nim poszłam z potwierdzeniem do
        lekarza zakaźnika. Jak u mnie doszło do rozpoznania tej choroby i ile musiałam
        przejść? Znajdziesz tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=25083117&v=2&s=0
        Zapewne przez lata całe miałam do czynienia własnie z takimi niedouczonymi
        lekarzami, jak Ty, że nie widzieli u mnie ewidentnych objawów cytomegalii i
        pozwolono mi zajść w ciążę, zapewniając, że wszystko jest i bedzie OK, a po
        śmierci mojego dziecka też nikt nie wziął na poważnie cytomegalii, chociaz to
        jedna z najczęstszych przyczyn poronień, zgonów u noworodków i urodzenia
        dziecka z wadami.
        Czy uważasz, że oprócz osób chorych na AIDS, po przeszczepach , nikt inny, tzn.
        przecietny Polak, zestresowany, często bezrobotny, z brakiem perspektyw, albo
        taki znowóż zapracowany, ze nie ma czasu dla siebie, przezywający przewlekłe
        stresy, nie może mieć obnizonej odporności??? TO SIE DOUCZ!
        Jak możesz zapewniac, że ani ja, ani moja siostra, nie mamy powaznych objawów
        cytomegalii, jesli nawet ich nie przedstwaiłam?!?!?!
        Oto lista tych Twoim zdaniem- niepowaznych objawów u mnie, w okresie pierwszych
        8 miesięcy infekcji, kiedy jeszcze nie wiedziałam na co jestem chora,
        a "dzieki" którym przebywałam częsciej na zwolnieniach, niz w pracy, w
        konsekwencji czego te pracę straciłam:
        -zawroty głowy, uniemozliwiające wstanie z łóżka i bezpieczne prowadzenie
        samochodu
        -potykanie się,
        - zła akomodacja oka- np. nie stawiałam szklanki na stole, tylko przed nim,
        chociaz wydawało mi sie, że to juz jest blat stołu
        -bardzo częste bóle gardła bez uchwytnej przyczyny
        -stany podgorączkowe prawie stałe 37-37,2 to była moja codzienna temperatura
        - potworne osłabienie, które uniemozliwiało mi wstanie z łóżka- jedyna
        aktywnośc to były wyjścia do ubikacji, napady osłabienia zdarzały sie co kilka
        dni, trwały kolka godzin do 3-4 dni, po napadzie moje osłabienie nieco mijało,
        tzn. z wielkim trudem mogłam wyjść z łóżka i siłą woli zaciągnąć sie do pracy
        - niemozność skupienia uwagi, uczucie oszołomienia, amoku
        - trudności w wysławianiu się, zapominanie wyrazów, imion, nazwisk i miejsc
        znanych od lat (np. kodu pocztowego do rodziców)
        - zaburzenia czucia w palcach
        - drżenia przy wykonywaniu ruchów powolnych precyzyjnych, np. odmierzenie
        kropli czy ukrojenie plasterka cytryny
        -zamazane widzenie, pogorszenie się ostrości wzroku, wysychanie spojówek
        - potworne bóle głowy, na ktore pomagała tylko pyralgina w duzych dawkach
        - kołatanie serca, przyspieszenie jego bicia ponad 90 u/ min w spoczynku,
        podczas nocy (nie wykonywałam żadnych wysiłków, bo nie byłam w stanie), które
        nasilało mi zaburzenia serca- uczucie, ze serce zajmuje mi cała klatke, jest
        duże i tłucze sie z cała mocą, poruszając nawet ciałem. "przyjemne" szczególnie
        nocą, gdy wybudzałam się z środku nocy z tetnem 120 na minute, cała zlana
        potem, uczuciem duszności i przeświadczeniem, że za chwile oszaleję albo
        wybuchnę i rozerwie mi klatkę
        - zaburzenia snu- nie mogłam zasnąć, albo czesto się wybudzałam, sen bardzo
        lekki
        - przewrazliwienie na dźwieki- np. zaczęło mi przeszkadzać włączone radio czy TV
        -biegunki, bolesne skurcze brzucha, wypróznienia gnilne, koniecznośc
        natychmiastowego skorzystania z ubikacji ("bardzo prztyjemny" objaw,
        szczególnie w komunikacji miejskiej w centrum Wawy podczas szczytu), wzdęcia
        brzucha, kłopoty z trawieniem (niemal wszystko przelatywało ze mnie), nudności,
        ssanie w żółądku- szczególnie nocą
        -przytyłam 10 kg w ciągu tych 8 miesięcy
        -zbytnie zdenerwowanie, przewrazliwienie (byłam cierpliwa, potulna jak baranek
        i raczej stoik przed chorobą)
        -problemy z cisnieniem krwi- pojawiło sie na nadcisnienie i kardiolog nie mógł
        mi ustawic leków; na tachykardie nie pomagały żadne betablokery i inne
        specyfiki spowalniające pracę serca
        -osłabienie rąk- np. chleb w siatce był wielkim ciężarem, nie byłam w stanie
        zmyc od razu całości naczyń czy jednego okna
        -wspólżycie z mężem stało sie udręka- libido siegneło dna, a każdy stosunek
        pogłębiał osłabienie
        Mysle, że to były główne "atrakcje" tamtego sezonu. Po nim nastapił moment
        uspokojenia, który trwa do dzisiaj, tzn. nie mam juz napadów osłabienia,
        utrzymuje się ono juz na stałym poziomie, nie pozwalając np. na jazdę na
        rowerze czy wyjście w moje ukochane góry. Nie podbiegam do autobusu, bo każdy
        wysiłek powoduje nawrót osłabienia. Pozostałe objawy- sa nadal, z ty, ze bóle
        głowy bardzo sie nasiliły i pyralgina w bardzo duzych dawkach i podana dozylnie
        jest w stanie tylko osłabić ten ból- trwa on kilka, kilkanascie dni, po czym
        znika na parę nastepnych dni tak szybko, jak się pojawił. Zrezygnowałam z pracy
        (nauczanie poczatkowe i lektorat angielskiego w szkole językowej) bo nie
        dawałam rady wstawac z rana, przygotowywac sie do lekcji, prowadzic je i w
        dodatku panowac nad klasą. Od 3 lat siedzę w domu, przepisując prace na
        komputerze i nieco tłumacząc (ale pamięć siadła zupełnie). Przed choroba
        zdołałam ukonczyc nauczanie poczatkowe i filologie angielską. Mnie tez
        przypisywano wiele razy depresje i nerwicę, ale za duzo o nich sie naczytałam i
        wiedziałam, że tych chorób nie mam.
        Moja siostra choruje od ok. 14 lat- była pielęgniarką w szkole i przez 10 lat
        była bezskutecznie leczona na bardzo oporny na leczenie rodzaj depresji- nie
        pomagały żadne leki ani 6- krotna hospitalizacja w tym czasie. Całe 4 lata temu
        musiała przejśc na rentę, a obnizony status ekonomiczny spowodował zaprzestanie
        wykupywania leków. I co? I NIC sie nie stało- siostra pzrestała chodzic
        zamulona, odzyskała chęć do zycia. Tylko- jak ja- ma pozostałe objawy, które
        uniemozliwiaja jej normalne, aktywne zycie. Siostra tez nigdy nie wierzyła, że
        ma depresje, ale ponoc lekarze wiedza najlepiej. Siostra nie powróci, niestety,
        do pełnego zdrowia- wirus spowodował zmiany w wątrobie, insulinooporność, a
        ostatnio nawet lekarz przyznał, że to juz cukrzyca II typu. Także układ nerwowy
        i mięsniowy ma za bardzo uszkodzony, aby mogła liczyc na pełne wyzdrowienie. Od
        czwartku lezy w Klinice Chorób Zakaźnych, jest po pierwszych badaniach i tyle
        zdążylismy sie na razie dowiedzieć. Dodam, że siostra nie wyszła za mąż- nie
        chciała ryzykować, mając rozpoznaną depresję.
        Razem ze mna, u tego samego lekarza, leczą sie też m.in. 2 inne osoby z
        rozponaną po latach cytomegalia. Nawiązałysmy kontakt i mamy nadzieje, że po
        chocby częściowym odzyskaniu sił postaramy się nagłośnic naszą sprawę i zmusić
        lekarzy do weryfikacji swojej wiedzy na temat cytomegalii i depresji. One tez
        były bezskutecznie leczone na depresję...
        Tak wie, duszkan, pora na aktualizaję swojej wiedzy.
        Pozdrawiam
        Ewa

        PS Pytania zawarte w pierwszym watku, sa juz nieaktualne- dzisiaj dowiedziałam
        sie wszystkiego od lekarza prowadzącego mojej siostry.


        • agaka31 Re: IgG i IgM w cytomegalii 29.06.05, 08:38
          Cześc Ewo
          Mogłabyś odpowiedzieć jednak na pytania które sama zadałaś, bo te same mnie
          nurtują. Moje objawy zgadzają się z twoimi (chociaż mam ich o wiele mniej).
          Cytomegalia IgG mam dodatnie ( ale też o wiele niższe niż ty) i tak naprawdę do
          tej pory nie zwracałam na to uwagi, bo widzieli te wyniki różni lekarze i żaden
          nie reagował. Myślałam że skoro tylko Ig G jest dodatnie to świadczy o tym że
          już przechorowałam i że samo przeszło. A tu czytam co innego. Z moją
          odpornością organizmu od długiego czasu jest kiepsko i sama próbowałam sobie ją
          trochę podnieść. Więc gdybyś jednak odpowiedziała na pytania które zadałaś to
          byłoby fajnie.
          Pozdrawiam
          Aga
          • agaka31 Re: IgG i IgM w cytomegalii 29.06.05, 08:42
            A jeszcze chciałam dodać że chciałabym zajść w ciążę, a przy aktywnej
            cytomegalii jest to niewskazane.
          • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 21:25
            Obniżające się IgG oznacza, że stan choroby powoli wygasa. Nie mówi o tym, jak
            długo sie choruje, bo każdy organizm inaczej reaguje na obecnośc wirusa-
            większośc sobie z nim radzi, no ale nie wszyscy maja tak dobrze i jednym
            potrzeba 3 miesiące, a innym nawet roku.
            W ciążę to ja chyba juz nie zajde- boje sie ryzykować. Ponoć przewlekła
            cytomegalia oznacza jakiś powazniejszy defekt układu odpornościowego, który
            odpowiada m.in. za eliminacje komórek nowotworowych.
          • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 21:35
            A jak długo chorujesz, jakie masz obecne wyniki i jak długo sie leczysz, no i
            czym. A jak sie czułaś, kiedy wykryto Ci cytomegalię, no i jak ją rozpoznano. A
            teraz- czy czujesz sie juz całkiem zdrowo?
            • agaka31 Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 23:03
              Mój wynik to IgM ujemny a Ig G dodatni 37 UA/ml (ale przy jakiej normie to nie
              wiem bo nie podano na wykazie ze szpitala, ale to chyba niewysokie miano)Tylko
              że to jest wynik juz z takiego okresu kiedy zaczęłam podwyższac sama swoją
              odporność róznymi specyfikami, chociaż nie wiązałam moich dolegliwości z
              cytomegalią. Nawet nie zwracałam na ten wynik uwagi, bo rózni lekarze je
              widzieli(razem z innymi wynikami badań ) i żaden nie zwrócił na to uwagi. Myślę
              że cytomegalię miałam już co najmniej 2 lata temu, bo wtedy zaczęły się moje
              problemy: bóle gardła bez powodu, bóle głowy, kręgosłupa, zmęczenie, senność,
              bóle brzucha i stan podgorączkowy, i ciągle cos łapałam nowego. Myślę że wtedy
              miałam wyższe miano. Ciągnęło się to do ok marca tego roku, kiedy stan mi się
              zaczął poprawiać, troche już różnych specyfików do tego czasu zjadłam: jadłam
              cytryny, miód, czosnek, rutinoskorbin, witaminy takie kompleksowe, cały czas
              biorę magnez z witaminą B6, Folik, a od czasu do czasu Bioaron (to taki
              specyfik z jerzyny chyba). Piłam też dość długo zioła, ale nie wiem dokładnie
              jakie bo to była taka skomlikowana mieszanka przepisana przez pewną zakonnicę.
              Myślę że po tych ziołam które piłam od początku tego roku, poczułam najbardziej
              poprawę. Teraz czuję sie już trochę lepiej: gardło mnie nie boli, brzuch już
              rzadko, pozostały głowa, temperatura, i osłabienie choć trochę mniejsze.
              Zapomniałam dodać o strasznej drażliwości i nerwach które cały czas mam -
              wszystko mnie drażni i nie umiem nad tym zapanować (nawet "chodzacy" cicho
              telewizor). Jutro idę zrobic sobie badanie i zobaczę co mi wyjdzie, bo w sumie
              nie jestem pewna czy te moje objawy ( te które pozostały do tej pory) są
              związane własnie z tym wirusem, czy też mam jeszcze cos innego. Bo jeśli wynkii
              wyjdą mi dodatnie, nawet jeśli niskie - ale ponad normę- to będzie to świadczyć
              że infekcja się nadal tli i będzie bardzo duże prawdopodopbięnstwo że moje
              dolegliwości są z nią zwiazane. Bo aby mówić o tym że cytomegalię mam juz za
              sobą i mogę zajśc w ciążę to wynik musi wyjść w normie? Jesli będzie nadal choć
              troche wyższy od normy, to znaczy że dalej choruję? Czy tak? A czy orientujesz
              sie czy jesli wynki będą w normie, to przed zajściem w ciąże powinnam odczekać
              jakiś czas?
              • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 11:21
                Cześć
                To faktycznie- masz juz blisko do pokonania tego paskudnego wirusa. To , co
                opisujesz, to jakby moje własne objawy. Tylko, że ja niczym nie podwyzszałam
                swojej odporności, bo do głowy mi nie przyszło, że mogę mieć obnizona odporność.
                Lekarze może nie zwracali uwagi na to miano, bo może ich zdaniem byłas już na
                najlepszej drodze do wyzdrowienia, chociaż to byłoby ich woelkim błędem, bo
                przecież w tym stanie mysląc, że jesteś naprawdę zdrowa, mogłabyś zajść w ciążę
                jak ja, i dalej lepiej nie kończyć...
                Z tego co wiem, to ponoć ja się wyeliminuje woirusa, to i tak od razu nie
                będzie lepiej, trzeba troche poczekać aż organizm dojdzie do siebie. Co do
                zachodzenia w ciążę- ponoć wystarczy całkowita eliminacja wirusa i jest to juz
                bezpieczne. Pytanie tylko, czy bedziesz na tyle silna, by znieść całą ciążę i
                potem opiekę nad maluchem- bo na to trzeba sił.
                Ja tez zastanawiałam sie nad ziołami, ale skłonna jestem najpierw wypróbować
                homeopatię- dostałam namiar na dobrego lekarza.
                No i żeby uznac się za zdrową (tj, bez wirusa) to wszystkie badania muszą być w
                normie. Ślad zostanie w postaci IgG- ale w normie.
                Dziwi mnie beztroska, z jaką do wyników podeszła Duszkan.

                Pozdrawiam i zyczę szybkiego zdrowienia
                • agaka31 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 12:07
                  Dzięki za odpowiedź! Byłam dzisiaj na badaniach i we wtorek mam mieć
                  wyniki.Napisze jakie mi wyszły. Zastanawia mnie jeszcze tylko jedno: czy jesli
                  wyniki będą w normie, to stan podgorączkowy powinien też zniknąć, czy może on
                  dalej trwać jeszcze jakiś czas? Bo ja mam cały czas temperaturę do 37,5. Co o
                  tym myślisz?
                  Pozdrawiam
                  Aga
                  • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 17:11
                    Wiesz, tak na mój rozum, to jesli wyeliminujesz wirusa (czyli badania bedą w
                    normie), to temperatura powinna wrócic do normy, ale pewna nie jestem.
                    W ogóle na temat cytomegalii jest naprawdę niewiele informacji nawet w
                    podręcznikach do chorób zakaźnych dla studentów medycyny czy lekarzy
                    zakaźników. I nie ma skąd doczytac. Chetnie bym cos poczytała na ten temat, bo
                    od momentu rozpoznania mi tej choroby nie czytałam juz o niej NIC.

                    • agaka31 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 19:32
                      Jak czytam teraz te wszystkie wasze wypowiedzi to w końcy wszystko "mi gra i
                      buczy" czyli wszystko pasuje: wszystkie objawy, leczenia u gastrologów,
                      laryngologów i innych... mówienie że to nerwica albo hipochondria itp, itd....
                      ale może faktycznie przenieśmy się na forum które zostało utworzone, bo coś mi
                      się widzi że temat się nieźle rozwinie...
              • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 11:21
                Cześć
                To faktycznie- masz juz blisko do pokonania tego paskudnego wirusa. To , co
                opisujesz, to jakby moje własne objawy. Tylko, że ja niczym nie podwyzszałam
                swojej odporności, bo do głowy mi nie przyszło, że mogę mieć obnizona odporność.
                Lekarze może nie zwracali uwagi na to miano, bo może ich zdaniem byłas już na
                najlepszej drodze do wyzdrowienia, chociaż to byłoby ich woelkim błędem, bo
                przecież w tym stanie mysląc, że jesteś naprawdę zdrowa, mogłabyś zajść w ciążę
                jak ja, i dalej lepiej nie kończyć...
                Z tego co wiem, to ponoć ja się wyeliminuje woirusa, to i tak od razu nie
                będzie lepiej, trzeba troche poczekać aż organizm dojdzie do siebie. Co do
                zachodzenia w ciążę- ponoć wystarczy całkowita eliminacja wirusa i jest to juz
                bezpieczne. Pytanie tylko, czy bedziesz na tyle silna, by znieść całą ciążę i
                potem opiekę nad maluchem- bo na to trzeba sił.
                Ja tez zastanawiałam sie nad ziołami, ale skłonna jestem najpierw wypróbować
                homeopatię- dostałam namiar na dobrego lekarza.
                No i żeby uznac się za zdrową (tj, bez wirusa) to wszystkie badania muszą być w
                normie. Ślad zostanie w postaci IgG- ale w normie.
                Dziwi mnie beztroska, z jaką do wyników podeszła Duszkan.

                Pozdrawiam i zyczę szybkiego zdrowienia
    • edziawz Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 13:33
      Hej to mnie przestraszyłaś. Moje wyniki CMV z tamtego roku: IGg 601,8, IgM
      ujemny. Z maja 2005: IGg >250,00, IgM ujemne. Jeżeli IgG się zmniejszyło, a IgM
      ujemne to znczy że jestem zdrowa i mam tylko przeciwciała czy powinnam coś
      jeszcze zbadać. Trochę z tych objawów co opisałaś występują u mnie. Pozdrawiam
      i życzę szybkiego wyleczenia tego świństwa.
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 21:22
        Zdrowa to bedziesz, jak WSZYSTKIE wróca do normy. W normie oznacza, ze
        przechorowałas. Poza norma- że CHORUJESZ.
        No i "pocieszono" mnie, ze nawet, jak wyniki wrócą do normy, to powrót do
        dobrego samopoczucia moze potrwac tyle, co sama choroba- bo organizm musi
        odbudowac uszkodzenia, które wywołał wirus, a np. w układzie nerwowym wcale nie
        wszystko da sie odbudowac, jeśli tam wirus szkód narobił.
        Coś widze, że sporo nas z ta cytomegalią.
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 30.06.05, 21:27
        Edziaw- czy możesz wypisac tu Twoje objawy? Jak sie czułas przy tak wysokim
        wyniku, jak to sie zaczęło i czy szybko zostałas zdiagnozowana? No i jak
        czujesz sie obecnie, jak długo chorujesz itp.
    • madzia301 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 09:15
      Dziewczyny, ale się przestraszyłam. Właśnie wykryto u mnie świeże zakażenie
      cytomegalowirusem, IgM mam (miałam) 520, a norma jest do 399 (zapomniałam w
      jakich jednostkach)i rośnie. IgG lekarz nie badał. Leczę się u lekarza
      zakaźnika. Dostałam Groprinosin i Lymphomyosot, to ostatnie można dostać bez
      recepty, no i witaminy. To są leki podnoszące odporność, a Groprinosin jest
      dodatkowo antywirusowy. Dodam, że wykryłam tego wirusa przed planowaną ciążą.
      Lekarz stwierdził, że w ciążę będę mogła zajść, gdy miano IgM zacznie spadać, a
      IgG rosnąć, tzn. po ok 4 miesięcach, ale to można będzie stwierdzić po
      badaniach kontrolnych. Co o tym sądzicie? nie mam żadnej wiedzy na ten temat,
      mogę opierać się tylko na tym, co mi powiedział (ponoć jest specjalistą w moim
      regionie, ale przecież nigdy nie wiadomo.) I faktycznie mam część opisanych
      przez Was objawów, nawet nie wiązałam ich z tym draństwem, oprócz powiększonych
      węzłów chłonnych. Jak to jest z okresem przerwy przed zajściem w ciążę? Proszę
      napiszcie, jeżeli coś wiecie. Pozdrawiam.
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 11:32
        No to masz na szczęście- świeże zakażenie. Bierz leki , zyj jakbyś miała grypę
        (tzn. oszczędnie, bez wylegiwania się na słonku czy szaleństw po górach), a
        szybko z niej wyleziesz. Świeże zakażenie leczy sie szybko.
        IgM wystarczyło do wykrycia świeżego zakażenia. IgG i IgM ma byc w normie ,
        jeśli chcesz bezpiecznie zajść w ciążę.
        Pozdrawiam
        PS Czy to badanie zrobiłas tylko przypadkiem, czy miałaś jakies objawy albo
        lekarz zalecił?
        • madzia301 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 11:51
          Ewo! dziękuję, nawet nie wiesz jak podniosłaś mnie na duchu, pisząc, że świeże
          leczy się szybko:) Wykryłam to paskudztwo przypadkowo. Pod koniec grudnia
          robiłam badania i były dobre. Pod koniec maja podrapał mnie kot, a że długo
          leczę się w związku z niemożlością zajścia w ciążę, wolałam dmuchać na zimne i
          powtórzyłam badania na toxoplazmozę i cytomegalię, no i wyszło to ostatnie (420
          jednostek na normę do 399), po dwóch tygodniach było już 540 jednostek. Kurczę,
          muszę pogadać z tym lekrzem, wyraźnie mi powiedział, że nie jest wymagane aby
          miano IgM całkiem spadło, a jedynie by podwyższało się IgG, chyba że nie
          dopowiedział, że podwyższenie IgG ma być znaczne, tak jak i obniżenie IgM.
          Raczej jestem skłonna wierzyć temu co piszecie. A te objawy - ból kręgosłupa i
          ogólnie kośćca, ból mięśni, częstoskurcz, osłabienie - nawet nie wiązałam ich z
          tym wirusem i chyba wszyscy brali mnie za hipochondryka. Dzięki Tobie Ewo,
          przynajmniej wiem, że to są realne dolegliwości. Pozdrawiam serdecznie i życzę
          szybkiego powrotu do zdrowia.
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 11:32
        No to masz na szczęście- świeże zakażenie. Bierz leki , zyj jakbyś miała grypę
        (tzn. oszczędnie, bez wylegiwania się na słonku czy szaleństw po górach), a
        szybko z niej wyleziesz. Świeże zakażenie leczy sie szybko.
        IgM wystarczyło do wykrycia świeżego zakażenia. IgG i IgM ma byc w normie ,
        jeśli chcesz bezpiecznie zajść w ciążę.
        Pozdrawiam
        PS Czy to badanie zrobiłas tylko przypadkiem, czy miałaś jakies objawy albo
        lekarz zalecił?
    • lszym Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 14:34
      Witam
      Niestety, też mam cytomegalie - najprawdopodobniej od maja zeszłego roku. Moja
      historia wygląda następująco:
      Zacznę od tego, że od maja zeszłego roku byłem zdrowy jak ryba - od kilku
      ładnych lat na nic nie chorowałem, żadnego dnia na zwolnieniu.
      W maju nagle zaczęło pobolewać w prawej dolnej części brzucha, do tego dziwnie
      podwyższona temperatura - z rana 36.8, przez cały dzień około 37.4, wieczorem
      36.8, osłabienie. Po paru dniach zaczęły pobolewać węzły pachwinowe. Po paru
      tygodniach ucisk pod prawym żebrem. Zaczęłam chodzić po lekarzach. Zrobiłem
      zalecane badania: krew, mocz, usg brzucha, rtg klatki, usg szyi. Wyszły trochę
      powiększone węzły pod żuchwą (być może wcześniej tak miałem) i niewielkie
      odchylenia w składzie krwi. Byłem u gastrologa, który leczył mnie na jelita -
      nic nie pomogło. W między czasie delikatnie pobolewało mi gardło, odkryłem
      trochę powiększone węzły podżuchwowe - dostałem skierowanie do laryngologa.
      Laryngolog leczył mnie przez kilka miesięcy - stan gardła poprawił się. Inne
      objawy nie ustąpiły. Przerażony niemocą lekarzy (nie wiedzieli, co mi jest)
      zacząłem sam robić badania - wirusy wątroby, AIDS, toksoplazmoza, pasożyty i
      inne - wszystko OK. Aż w końcu pod koniec grudnia (a wiec po 7 miesiącach)
      zrobiłem test na cmv. IgG wyszło 719, IgM ujemne. Byłem u lekarza od chorób
      zakaźnych (w przychdni zakaźnego szpitala wojewódzkiego w warszawie) - polecił
      zrobić test na wirusa ebv. IgM wyszło dodatnie, IgG nie badałem. Powiedział, że
      tych wirusów się nie leczy, organizm powinien sam sobie dać rade - i tyle.
      Zacząłem brać zioła - po 2 miesiącach stan się poprawił przestały pobolewać
      węzły pachwinowe, temperatura rosła tylko do 37 stopni. IgG cmv wyszło 488.
      Miesiąc po przestaniu picia ziółek, stan zdrowia się pogorszył znowu
      osłabienie, zaczęły pobolewać nogi - chyba kości. Znowu podstawowe badania -
      bez zmian. Aktualnie temperatura rośnie w ciagu dnia do 37 st., nogi dalej mnie
      delikatnie pobolewają - chociaż bywają tygodnie, że nie bolą, dalej uciska mnie
      w prawym boku. Co jakiś czas robię podstawowe badania, biorę ecomer i witaminy.
      I czekam. Mam nadzieje, że w końcu poczuje się normalnie.
      Życzę dużo zdrowia.
      Pozdrawiam
      Ludwiczek
      • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 16:57
        Ludwiczku!
        Juz myslałam, ze na cytomegalie choruja tylko kobiety.
        Fakt, ze zazwyczaj, najczęściej, prawie zawsze organizm sam sobie radzi z
        cytomegalowirusem.Ale mój przykład dowodz, ze nie zawsze, nie w kazdym
        przypadku tak jest i lepiej kontrolowac, czy faktycznie eliminujemy wirusa. U
        Ciebie wynika na to, ze miano IgG opada, czyli tez walczysz i to dzielnie :)
        A skoro wspomagasz się witaminkami i ecomerem (to jak ja) to jest szansa, że
        wyjdziesz na prosta i nie bedziesz musiał pielgrzymowac przez lat pare, od
        gabinetu do gabinetu z oczuciem, ze jestes hipochondrykiem zdrowym jak ryba
        tylko z głowa coś nie tak.Z tym, że piszesz, że IgM w grudniu wyszło ci ujemne.
        Ja mam informacje, ze to zanika dopiero po ok. 18 miesiącach od złapania
        infekcji- Twoje by wskazywało, ze miałes wczesniej tego wirusa, niz od maja?
        Moje IgG jest "tylko" >250 - to pikus w porównaniu do Waszych osiagów.
        Podwyższonej temperatury nie mam na stałe- jedynie jak "zaniemogę"- wtedy
        trudno mi wstac z łóżka. Wiem, że podwyższona temperatura świadczy o tym, ze
        organizm walczy. Pewnie mój sie poddał, skoro nie mam stanów podgorączkowych :(
        Ja tez byłam leczona pare miesięcy przez gastrologa :( Orzekł w końcu, że to
        nerwica (to było parenaście tygodni po porodzie, kiedy straciłam dziecko).
        • lszym Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 17:14
          Wirusa cytomegalii mogłem mieć wcześniej, być może w maju złapałem tego
          drugiego - EBV i to mnie tak osłabiło.
          Jeśli chodzi o wartość IgG to zależy w jakim laboratorium robi się badanie. U
          mnie w jednym wynik był >250 (co może nawet oznaczać że =1000), natomist w
          drugim był już dokładny.
          • eewa2005 Re: IgG i IgM w cytomegalii 01.07.05, 17:27
            No niestety- jak masz cytomegalie, to układ odpornosciowy jest w kiepskiej
            formie i stąd wszystko mozna złapać.
            Niestety- moje laboratorium daje wyniki oznaczone tylko >250 - ta wartośc-
            przypuszczam- jest jakas graniczna i może świadczy o wielkości zakażenia, a
            własciwie o tym, ze wirus ma sie w najlepsze. Moze poniżej 250 to oznaka, że
            organizm nie jest w strasznym dołku?
    • eewa2005 Thymuline 01.07.05, 17:05
      No własnie- ciekawi mnie, czy ktoś to brał. To ponoć hormon grasicy cielęcej i
      ma modulowac układ odpornościowy. Jesli mój organizm sobie nie poradzi
      wspomagany witaminkami i ecomerem, to czekaja mnie te zastrzyczki.
      Prawdopodobnie przez miesiąc, 2 X dziennie. Koszt jednego to 9 zł.Czyli cały
      miesiąc- 540 zł.
      Ale najbardziej przerażaja mnie ewentualne konsekwencje przyjmowania tego leku-
      w końcu to znaczaca ingerencja w układ odpornosciowy. Brrr!
    • cytomegalia1 Zapraszam na forum CYTOMEGALIA 01.07.05, 17:56
      Wątek zaczął się ciekawie rozwijać, więc załozyłam forum CYTOMEGALIA. Może się
      przyda.

      Zapraszam wszystkich do dzielenia sie informacjami o cytomegalii, jej objawach,
      leczeniu i powikłaniach.

      Eewa2005 vel Cytomegalia1

      ************************
      Lepiej późno, niż wcale...
      • cytomegalia1 Zapomniałam dać link 01.07.05, 17:58
        Cytomegalia moze i bardzo nie boli, ale ... zaburza np. pamięć, czego dowodem
        jest to, ze zapomniałam dać link do forum:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30315

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka