29.12.12, 16:41
Uwierz po prostu wzioł się za siebie ,idzie to ku...ko ciężko ale jakoś idzie.
Powolutku po malutku jakoś takoś:D
Obserwuj wątek
      • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 16:52
        Ja mam gorzej Ditta uwierz, od początku psychozy do końca to było coś najgorszego w życiu co do tej pory przeżyłem, w żadnej psychozie tego nigdy nie przeżyłem co teraz.
        I jakoś takoś sie podnoszę do pionu sam właściwie bez pomocy niczyjej, musiałem sam ze sobą się zmierzyć bo nikt nie był w stanie mi pomóc.
        • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 17:09
          Tabsy nie rozwiązały by mojego problemu, po porostu musiałem to przejść żeby przynajmniej starać się być lepszy, wiele spraw zrozumiałem.Ty jesteś starsza więc rozumiesz zapewne wile więcej ,poza tym jak mi powiedziałaś gdzie pracowałaś to juz mi dużo wyjaśnia.
          • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 18:00
            Ja mam depresję jakiej jeszcze nie miałam.Leżę z w ciemności,z domu nie wychodzę i ciemno widzę wciąż.Zanim coraz lepiej to gorzej :(
              • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 18:44
                tyle razy prubowali mnie niszczyć za moje czasem durne przemyslenia, zawsze jakaś męda musiała się wciąć że już właściwie po mnie to splywa.
                    • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 18:56
                      Całe życie się uczymy.Na przyszłość wiesz już jakich słów ni używać żeby nie czuć się głupio czytając je po jakimś czasie ;)
                      • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 18:59

                        ditta12 napisała:

                        > Całe życie się uczymy.Na przyszłość wiesz już jakich słów ni używać żeby nie cz
                        > uć się głupio czytając je po jakimś czasie ;)


                        Otóż to trafiłaś w dziesiątkę:)
                          • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 19:11
                            ditta12 napisała:

                            > Bardzo się zmieniłeś na korzyść,przemyślałeś wiele rzeczy ale wiesz,ja też chyb
                            > a się zmieniłam :)

                            Ditta wiele rzeczy przemyslałem wiem że sie zmieniłem i sie nie odmienię, wizerunek uwierza dla niektórych zostanie taki jak kiedyś prymitywny głąb.Nie mówię tu o wszystkich ale o części ludzi.Byłem porostu niesfornym dzieciakiem któremu wszystko łatwo przychodziło,obrażanie ludzi durne zachowanie, bijatyki w oczach niektórych zawsze zostanę wariatem.
                            Dobrze że się w końcu obudziłem późno ale lepiej późno niż za późno albo wcale.
                          • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 19:15
                            <od początku psychozy do końca to było coś najgorszego w życiu co do tej pory przeżyłem, w żadnej psychozie tego nigdy nie przeżyłem co teraz.>

                            Współczuję Ci bardzo.U mnie tak określili w szpitalu moją ostatnią psychozę że była najcięższa ale ja nie odczuwałam tego wcale.Jadłam,piłam,myłam się i bardzo pragnęłam wyjść.Prochy brałam te które mi dawali i naprawdę nie wiem na podstawie czego tak orzekli.
                              • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 19:26
                                W moje ocenie to najcięższa była ta pierwsza bo nie wiedziałam co się ze mną dzieję.wszystko było bardzo dziwne,ten odbiór.
                                No i oczywiście ta którą musiałam przebyć w pracy gdy nie mogłam wolnego wziąć-koszmar.
                                • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 19:33
                                  pierwsza moja psychoza była też ciężka ,prawie nic nie pamiętam ale to było kupe lat temu, obecnie pracowałem z psychozą.Kupa ludzi w pracy,kierownik w pomieszczeniu i musiałem sobie radzić.Kontrole, rozmowy z ludzimi, ciężko było.
                                  • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 19:44
                                    <obecnie pracowałem z psychozą.Kupa ludzi w pracy,kierownik w pomieszczeniu i musiałem sobie radzić.Kontrole, rozmowy z ludzimi, ciężko było.>

                                    No to Cię podziwiam bo wiem jak ciężko gdy jest to charakterystyczne podwójne widzenie i doznaje się dziwnych wrażeń.
                                    Jednak radość że się przetrwało jest tak ogromna że nie da się porównać z niczym,chyba tylko z widokiem dziecka po przebyciu bólów porodowych :)
                                      • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 20:39

                                        > Nie mam pojęcia z czym można to porównać nie da się opisać.>

                                        Ale przyznasz że to dowartościowuje.:)
                                        Gdyby wszyscy psychiczne chorzy mogli mieć pracę,traktowani byli jak normalni ludzie,inni by się ich nie bali,rodziny nie wstydziły to mielibyśmy swoje miejsce w świecie.
                                        • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 20:45
                                          ditta12 napisała:

                                          >
                                          >
                                          >
                                          > Ale przyznasz że to dowartościowuje.:)
                                          > Gdyby wszyscy psychiczne chorzy mogli mieć pracę,traktowani byli jak normalni l
                                          > udzie,inni by się ich nie bali,rodziny nie wstydziły to mielibyśmy swoje miejsc
                                          > e w świecie.

                                          Dowartościowuje? ja nie lubię swojego życia ani pracy,ani osiedla na którym mieszkam.
                                          najchetniej zawinoł bym się z żona i dzieckiem i zamieszkał w górach.Odizolował się od dawnego życia.
                                          • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 20:48
                                            Miałem na myśli zaczoł bym życie od początku w nowym otoczeniu,z dala od rodziny, teściów i mojej, być w końcu niezależnym i wolnym.
                                          • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 21:46
                                            Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
                                            Ja lubiłam moje prace chociaż bywało że byłam nadmiernie obciążona albo ktoś nie miał wyobraźni i wymagał rzeczy niemożliwych do wykonania.
                                            Zawsze możesz zamieszkać gdzie indziej,zamienić się ale czy Twemu dziecku nie byłoby przykro stracić przyjaciół?
                                            Też czasem myślę że gdzie indziej może byłoby mi lepiej a jak nie lepiej to na pewno inaczej.
                                            • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 22:13
                                              Przyjaciół nie ma moja córa, a kontaktu nigdy by nie straciła jest facebook zmiana otoczenia i nowi znajomi szybko by się przyzwyczaiła, żona w pracy się wykańcza może nie fizycznie ale ma dosyć atmosfery,sama chętnie by wybyła ze mną,mnie miasto już zaczeło męczyć dawno,dawno zatęskniłem za domkiem Kanadyjskim lasem ,jeziorami i górami.Nie mam szans tym bardziej że schizofrenia,brak funduszy itd...siostra żony wkońcu przestała by sie nią wysługiwać, nic nie mówię ale to widzę, jesteśmy Ci gorsi porostu ,wkurza mnie to a ja jestem czarną owcą.
                                              Teraz już za późno na układanie nowego życia nie mam perspektyw na pracę i pieniądzy na domek i nie wiem co bym wymyślił żeby tam żyć i jakoś się utrzymać.Ciężko mi się pracuje,wszystko sie posypało jak zachorowałem, przed chorobą nie miałem żadnych problemów z praca pracowałem,nadgodziny robiłem i było dobrze, po chorobie i pierwszym epizodzie z psychoza coś we mnie pekło,zmieniałem często pracę i zawsze sobie tłumaczyłem że dam rade.Ale teraz stwierdziłem że jednak nie.Jakoś nie mam sił na robienie czegoś czego nie lubię,nie daje rady.
                                              Chciałbym żeby chociaż wrucił mi przynajmniej zapał do pracy tak jak przed choroba to był by sukces ale teraz wiem że to już nie mozliwe.Najgorzej szkoda mi żony i dziecka bo wiem że zarabiam tyle ile zarabiam a dziecko ma swoje potrzeby,wstyd mi przed rodzina i wszystkimi.
                                              Żona twierdzi że to wystarcza wiem ona jest skromna ale to jest minimum.Rozumiem że takich jak ja w tym kraju sa tysiące,bez lepszych perspektyw, żebym jeszcze był zdrowy to co innego dał bym radę, może bym sie nie wypalił jak po chorobie i żyło by się nam lepiej ale jest tak jak jest i nic na to nie poradzę.
                                              • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 22:39
                                                <Najgorzej szkoda mi żony i dziecka bo wiem że zarabiam tyle ile zarabiam a dziecko ma swoje potrzeby,wstyd mi przed rodzina i wszystkimi.
                                                Żona twierdzi że to wystarcza wiem ona jest skromna ale to jest minimum.Rozumiem że takich jak ja w tym kraju sa tysiące,bez lepszych perspektyw, żebym jeszcze był zdrowy to co innego dał bym radę, może bym sie nie wypalił jak po chorobie i żyło by się nam lepiej ale jest tak jak jest i nic na to nie poradzę.>

                                                Ja też kiedyś płakałam bo bywało że nie mogłam zaspokoić potrzeb mojego dziecka,nie mogłam dać jej wszystkiego czego potrzebowała.Byłam sama z nią i wciąż brakowało pieniędzy ale jakoś się udało.
                                                Nastały takie czasy że zdrowi mają problemy z pracą,niespłacone kredyty i balansują na granicy ubóstwa.
                                                Nie trać nadziei Uwierzu.Czas nie stoi w miejscu.Twoja córka skończy szkołę,będzie miała własne życie a żona nie kłamie.Ona rozumie to że jesteś chory,jest z Tobą,wspiera i potrzebuje Cię chociaż nie jest jej łatwo.
                                                Życzę Ci żebyś miał kiedyś w życiu swój wymarzony domek kanadyjski w górach :)
                                                • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 22:51
                                                  ditta12 napisała:

                                                  > Nastały takie czasy że zdrowi mają problemy z pracą,niespłacone kredyty i balan
                                                  > sują na granicy ubóstwa.

                                                  Jak miał bym wybierać wolałbym być zdrowy i mieć nie spłacone kredyty niż schizofrenię i bez perspektyw na przyszłość.Jak był bym zdrowy wiem przynajmniej że bym pracował bez problemów.Wiekszość ludzi żyje z kredytami ale są zdrowi, takie czasy, a ja zamiast domku kanadyjskiego mogę sobie pomarzyć o szałasie w lesie bo to nic nie kosztuje.
                                                  • ditta12 Re: uwierz 29.12.12, 23:07

                                                    > Jak miał bym wybierać wolałbym być zdrowy i mieć nie spłacone kredyty niż schiz
                                                    > ofrenię i bez perspektyw na przyszłość.Jak był bym zdrowy wiem przynajmniej że
                                                    > bym pracował bez problemów.>

                                                    Ja nie wiem czy bym wolała mieć ogromne długi,niespłacone kredyty i komornik pukał by do moich drzwi.
                                                    W dzisiejszych czasach są wielkie problemy z pracą czy się jest chorym czy zdrowym.
                                                    Wiesz,ja sobie myślę że tę chorobę naszą można potraktować jako dar bo wyzwala niesamowite wrażenia pozazmysłowe i choć jest też przyczyną udręki ale daje poczucie szczęścia.
                                                    Nie trzeba być wyłącznie pesymistą bo tak jest trudno trwać.
                                                    Ja mam złe okresy depresji jak teraz gdy nic nie mogę,na nic nie mam siły,nawet umycie się sprawia mi trudność ale gdy wejdzie hipomania-wraca do mnie radość życia,wszystko mnie cieszy,nic nie jest w stanie przerazić,czuję się jak nowo narodzona i dziwię się że mogłam myśleć inaczej.
                                                    Nie mam pracy i nie wiem czy jakąś zdobędę ale nauczyłam się żyć w tym niedostatku i nie narzekać bo to mi nie pomoże.
                                                    Wypijam rano kawkę,zapalę papierosa i jakoś czas upływa do wieczora.
                                                    Głowa do góry.Nie jesteś sam.
                                                  • uwierz_w_to Re: uwierz 29.12.12, 23:44
                                                    Ditta pracy jest w brud ,kto chce ten zawsze znajdzie,jak nie tu to za granicą.
                                                    Teraz po prostu lipa jestem uzależniony od moich rodziców i teściów.
                                                    Psychozy już nie chcę przeżywać, wiem że jeżeli będzie nastepna to będzie dużo lżejsza ale starczy mi tego oświecenia, może i nie jestem na twoim poziomie ale ten poziom mi wystarczy.
                                                    Teraz najważniejsza jest dla mnie rodzina,z żoną zaczeliśmy wszystko od początku.
                                                    Zobaczymy co czas przyniesie,może coś mi w tym życiu w końcu wyjdzie żebym sie nie musiał wstydzić:)
                                                  • mifredo Re: uwierz 30.12.12, 06:45
                                                    Mnie praca zawodowa zawsze bardzo stresowała i wykańczała,
                                                    choć bardzo ja lubiłam,
                                                    jakoś do emerytury dociągnęłam.
                                                    To zależy czego kto oczekuje,
                                                    jeśli pieniędzy tylko a niewiele sie potrafi to może być trudno.
                                                    Jeśli lubi sie pracować,
                                                    to praca zawsze sie jakaś znajdzie.
                                                    Trzeba umieć rozeznać swoje możliwości.
                                                    i w miarę tego postępować.
            • mskaiq Re: uwierz 30.12.12, 09:55
              Nie mozna siedzieć w domu. Nie można leżeć w ciemnosciach. To przepis na
              depresję. Trzeba wychodzić, tego potrzebuje Twoje ciało. Inaczej przytłacza
              myślami, smtkiem, poczuciem beznadziejności.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • uwierz_w_to Re: uwierz 30.12.12, 10:35
                Sam ditta tak czułem się przytłoczony ale jakoś w pracy zaczełem widzieć u ludzi dużo dobroci,postrzegam to jako pozytyw,powoli też izoluje się od ludzi którzy tak naprawdę byli fałszywi dla mnie, nie da się całkowicie ponieważ takie osoby mam w rodzinie,ale nawet żona zaczeła rozumieć pewne sprawy.
                Ditta izolacja od społeczeństwa smutek przygnebienie to nie jest wyjście,może zbyt wiele zła widzisz wokoło siebie i to jest przyczyna?Świat przecież Ci się nie wali,to co piszesz do mnie żebym podniósł głowę bo nie jestem sam to sprzeczność tego co odczuwasz, z jednej strony widze u ciebie dużo dobra i pozytywu a z drugiej strony ty opisujesz swoje przygnębienie,strach samotność,lęk.Nic z tego nie rozumiem, ty mnie pocieszasz a sama siebie nie potrafisz odnaleść?
    • mskaiq Re: uwierz 30.12.12, 10:32
      Kiedy czytam Uwierzu co napisałeś to widzę ogromne zmiany. Myślę że nigdy
      nie jest za późno. Zawsze możesz zrealizować swoje morzenia, najważniejsze
      aby one były.
      Nie raz będą jeszcze trudne chwile ale bedzie ich coraz mniej bo coraz wiecej
      rozumiesz i coraz więcej będziesz odnajdywał w sobie wartości, wyjatkowości,
      ciepła i miłości.
      Pozdrawiam serdecznie.


      • ditta12 Re: uwierz 30.12.12, 11:34
        <to co piszesz do mnie żebym podniósł głowę bo nie jestem sam to sprzeczność tego co odczuwasz, z jednej strony widze u ciebie dużo dobra i pozytywu a z drugiej strony ty opisujesz swoje przygnębienie,strach samotność,lęk.Nic z tego nie rozumiem, ty mnie pocieszasz a sama siebie nie potrafisz odnaleść?>

        Mądre słowa napisałeś.
        Tak to już jest że mogę pocieszyć Ciebie sama będąc przygaszoną bo przyszedł do mnie czas depresji.Tak mam co jakiś czas ze wszystko przestaje mieć sens a ja jestem maleńką kuleczką,coraz mniejszą,prawie niewidoczną,zaszytą gdzieś w kącie i lepiej jak mnie ludzie nie widzą.Tak będzie dopóki się nie podniosę,nie nabiorę odwagi żeby zmierzyć się z rzeczywistością.Energia ze mnie wyparowała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka