Dodaj do ulubionych

>*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE <*<*<

01.07.05, 21:23
Zapraszam na forum
BŁĘDY , POMYŁKI LEKARSKIE:

forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30259
Obserwuj wątek
    • do.ki nie warto 01.07.05, 22:15
      Zajrzalem raz i wystarczy. Sa tam teraz 4 watki, ktore zreszta wszystkie powinny
      zostac usuniete, bo stoi jak byk na glownej stronie forum, ze "Wątki zaczepne
      czy nie na temat będą usuwane." A te wszystkie watki sa wlasnie nie na temat.
      Powtarzasz "mam cytomegalie". Jak duszkan, osoba przeciez spokojna i
      kompetentna, wyjasnila Ci jak to jest z serologia cytomegalii, to zwymyslalas
      ja, zreszta calkiem nieslusznie, bo to ona miala racje. Wiesz lepiej, no nie?

      Dzieki za zaproszenie, nie skorzystam.
      • venus22 Re: nie warto 01.07.05, 22:19
        A ja w ogole nie rozumiem czemu by to mialo sluzyc.

        Moze zalozoz jeszcze watek "bledy prawnikow, ksiezy, fryzjerow, chemikow,
        kucharek, farmaceutow, szewcow, generalow ....." itd itp i do woli....


        Nawet nie mam zamiaru tam zagladac.

        Venus
      • ob-gynaec Re: nie warto 01.07.05, 22:40
        Tak, do.ki - popieram! Sposób, w jaki została potraktowana duszkan dobitnie
        świadczy o poziomie prezentowanym przez założycielkę forum. Nie mam
        najmniejszego zamiaru polemizować z takimi ludźmi.
        • eewa2005 do ob_gynaec 02.07.05, 17:29
          Forum o błedach i pomyłkach lekarskich nie jest miejscem polemiki miedzy
          skrzywdzonymi osobami, a lekarzami. Pisze wyraźnie, ze dla osób, które na
          własnej skorze czy tez osób bliskich doświadczyły błędów lekarskich.
          Przykładem mitu, na którym opieraja sie np. ginekolodzy jest to, ze kobiety
          miesiączkuja regularnie co 28 dni i stąd tylko krok do pomyłki lekarzskiej,
          grożącej błedem- skierowanie na poziom progesteronu w 21 dniu cyklu u kobiety z
          nieregularnymi miesiączkami. Nieregularnośc cykli nie świadczy o braku
          owulacji, a zbadanie progesteronu w 21 dc w cyklu owulacyjnym 40 dniowym jest
          błedem, który np, czesto prowadzi do ... stymulacji jajeczkowania!
          Może poczytasz:


          www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=4138

          www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=16168

          To przeciez przykłady z twojego podwórka, a opisywana osoba to przeciez nie
          lekarz z Pcimia Dolnego tylko profesor z metropolii, autor bardzo poczytnych
          podreczników dla studentów.
      • wawan1 Re: nie warto 02.07.05, 12:27
        Hmmm, a jak się to ma do wolności słowa? Wątki zaczepne, jakie to wg Ciebie?
        Czy jeśli w treści postów będą wymieniane różne omylki lekarskie bez podawania
        nazwisk lekarzy, ani nawet miejsc ich zdarzenia, to wg Ciebie to kogoś obrazi?
        Ewidentnie widać, że jesteście lekarzami, którzy już w zalążku próbują stłamsić
        nowe forum. Gdybyście obiektywnie spojrzeli na omyłki i błędy Waszych kolegów,
        pewnie zauważylibyście, że działacie na niekorzyść pacjentów.
        Wydaje mi się, że założycielka nowego forum nie ma w nim ochoty oskarżać
        lekarzy, upubliczniać ich danych.
        Poza tym uważam, że opisywanie wielokrotne przez pacjentów takich przypadków
        zmusi troszkę Was do innego spojrzenia na niektóre przypadki.
        Solidaryzujecie się podchodząc do sprawy tylko i wyłącznie poprzez subiektywizm.
        • do.ki Re: nie warto 02.07.05, 13:07
          wawan1 napisała:

          > Hmmm, a jak się to ma do wolności słowa?

          Nijak. Stoi w internecie jak byk.

          > Wątki zaczepne, jakie to wg Ciebie?

          A ktorego slowa ze zwrotu "watki zaczepne" nie rozumiesz?

          > Czy jeśli w treści postów będą wymieniane różne omylki lekarskie bez podawania
          > nazwisk lekarzy, ani nawet miejsc ich zdarzenia, to wg Ciebie to kogoś obrazi?

          Pewnie nie, ale ide o zaklad, ze w wiekszosci te posty beda falszywe. Rzadko
          kiedy pacjent potrafi okreslic co jest pomylka lekarska, a co nie. Patrz cykl
          artykulow w "Angorze"- same bzdury, a wydawaloby sie, ze redakcja powinna
          treoche zadbac o zbadanie sprawy. Nie udalo mi sie jeszcze znalezc w "Angorze"
          artykulu, gdzie rzeczywiscie "wina" lekarzy bylaby bezspornie wykazana. Zwykle
          jest tam po prostu sporo demagogii i ignorancji.

          > Ewidentnie widać, że jesteście lekarzami, którzy już w zalążku próbują
          stłamsić nowe forum.

          Stlamsic? Ja tylko podziekowalem za zaproszenie i napisalem, ze nie skorzystam.
          Tu wyjasniam niektore powody po temu.

          > Gdybyście obiektywnie spojrzeli na omyłki i błędy Waszych kolegów,

          Ale ja wlasnie staram sie patrzec obiektywnie, w odroznieniu od Ciebie.

          > Wydaje mi się, że założycielka nowego forum nie ma w nim ochoty oskarżać
          > lekarzy, upubliczniać ich danych.

          Bez danych to to jest forum do opowiadania sobie nawzajem legend. Zreszta
          zalozycielka forum juz dala przyklad ignorancji, demagogii i zlej woli (patrz
          jej upor przy wlasnorecznie postawionej diagnozie cytomegalii).

          > Poza tym uważam, że opisywanie wielokrotne przez pacjentów takich przypadków
          > zmusi troszkę Was do innego spojrzenia na niektóre przypadki.

          Juz zmusilo. Trzeba po prostu czesciej brac pod uwage wrogie nastawienie
          pacjenta do lekarza.

          Lekko tylko przeginajac, mozna powiedziec: pacjent moze oceniac tylko niektore
          aspekty pracy lekarza, ale na pewno nie jego fachowosc, bo pacjent po prostu z
          definicji sie na tym nie zna.
          • wawan1 Re: nie warto 02.07.05, 13:44
            Wiesz, polemika z Tobą nie ma sensu. Stajesz się ukazywać tylko swój niby-
            obiektywizm, który w gruncie rzeczy jest nieobiektywny.
            A łapanie kogoś za słówka, to już przejaw czepiania się, ale z Twojej strony.
            Jeśli już mówimy o definicjach, to z jej założenia lekarz powinien leczyć, czy
            nie tak?
            Wydaje mi się też, że omyłka lekarska, a błąd w sztuce to dwa odrębne
            zagadnienia, tylko ze sobą w niejaki sposób powiązane.

            Domniemywam, że chciałbyś "dowodów" na błędy lekarzy, które i tak nie byłyby
            publikowane, z szeregu powodów (ochona danych, ochrona dobrego imienia,
            pomówienia, itp). Opisywane przez pacjentów przypadki nazywasz legendami.
            Więc w jednym i w drugim przypadku wychodzi na to, że nie wolno ich publikować,
            czyli "gęba w kubeł".

            Dziękuję za uwagę, dalszej dyskusji z Tobą nie podejmuję.

          • zyrafa46 Re: nie warto 02.07.05, 17:24
            Do.ki, przepraszam, że to piszę, ale chyba sie poczułam obrażona. W tym
            momencie pisze o sobie i odpowiadam za siebie. Nie przeczytałam całago Twojego
            postu. Wystarczyło mi to:
            > Pewnie nie, ale ide o zaklad, ze w wiekszosci te posty beda falszywe.<

            Bardzo jesteś pewna??
            Jak bardzo?
            Przyznaję, że zaczepnie napisałam, ale mnie dopiekło :-(
            Żyrafa
            • do.ki Re: nie warto 03.07.05, 00:23
              > > Pewnie nie, ale ide o zaklad, ze w wiekszosci te posty beda falszywe.<
              > ;
              >
              > Bardzo jesteś pewna??

              Prawde mowiac, mocno. Wiesz, dlaczego? Bo zdecydowana wiekszosc niepowodzen w
              leczeniu bierze sie nie z bledu lekarza prowadzacego.
              • eewa2005 Re: nie warto 03.07.05, 00:32
                Ależ oczywiście- operacja sie udała, tylko pacjent nie przezył. Wina pacjenta-
                za słaby był.

                Co niepowodzenie, to niepowodzenie. Sukces w leczeniu np. cukrzycy to tylko
                jakies 10% udziału lekarza.
                Tu mowa nie o powodzeniu leczenia, tylko o błędach w leczeniu.
                Jak mozna odnieśc sukces w leczeniu choroby, która nie została rozpoznana???
              • zyrafa46 Re: nie warto 03.07.05, 00:39
                Przeczytaj, prosze mój post w BŁĘDACH LEKARSKICH. Tam opisywana historia
                pokazuje jedno poważne niedopatrzenie i 1 bardzo poważny błąd. Ciekawa bym była
                TWOJEJ interpretacji w TYM wypadku.
                Żyrafa
                • zyrafa46 DO do.ki 03.07.05, 00:41
                  Mój poprzedni post do Ciebie oczywiście był.Zawsze sie te posty źle ustawiają:-(
                  Żyrafa
                  • snajper55 Re: DO do.ki 03.07.05, 17:48
                    zyrafa46 napisała:

                    > Mój poprzedni post do Ciebie oczywiście był. Zawsze sie te posty źle ustawia
                    > ją:-(

                    Posty się zawsze dobrze ustawiają. Wystarczy odpowiadać w odpowiednim miejscu.

                    S.
          • eewa2005 do.ki 02.07.05, 18:32
            > Bez danych to to jest forum do opowiadania sobie nawzajem legend.
            Nie wiedziałam, ze błędy lekarskie to sa legendy.

            Zreszta
            > zalozycielka forum juz dala przyklad ignorancji, demagogii i zlej woli (patrz
            > jej upor przy wlasnorecznie postawionej diagnozie cytomegalii).

            A Ty dobrze doczytaj: lekarz ze specjalizacją z chorób zakaźnych nie tylko
            potwierdził ponownym wykonaniem badań, ale je uzupełnil o inne (np. dokładny
            rozmaz a nie tylko morfologia), a teraz LECZY, przedstawia kolejne etapy
            leczenia, co miesiąc mam wizytę, ktora poprzedzam wykonaniem badań- głównie
            morfologia z rozmazem i próby watrobowe (bo ostatnio wyszły bardzo kiepskie).
            Nie sądze, by Thymulina była na hipochondrie i lekarka przypisywałaby ją "na
            odczep".


            > Juz zmusilo. Trzeba po prostu czesciej brac pod uwage wrogie nastawienie
            > pacjenta do lekarza.

            Tak najbezpieczniej mozna wytłumaczyć i swoja niekompetencje, i brak chęci
            leczenia. Ze tez nie słyszałam, aby który pacjent z kopertą był potraktowany
            jak wrogo nastawiony. Chyba, ze jest to właśnie kryterium wrogości- koperta.

            >
            > Lekko tylko przeginajac, mozna powiedziec: pacjent moze oceniac tylko niektore
            > aspekty pracy lekarza, ale na pewno nie jego fachowosc, bo pacjent po prostu z
            > definicji sie na tym nie zna.

            Pewnie nie zaglądasz np. na Forum Hashimoto czy Borelioza. To tylko przykłady,
            ze o chorobie pacjent moze więcej wiedziec od lekarza prowadzącego. O
            hipokaliemicznym porażeniu okresowym nie wiedzieli nawet niektórzy neurolodzy
            (niewiedza mojej rodzinnej w tym zakresie akurat zupełnie mnie nie zdziwiła, bo
            byłoby obłudą twierdzic, ze lekarz zna sie na wszystkim- byłoby wystarczająco,
            gdyby znal sie dobrze na swoje specjalności.
          • eewa2005 A to? 02.07.05, 19:38
            To zapewne tez nie był bład lekarki- długotrwałe leczenie Roaccutanem bez
            jakichkolwiek badań i mimo tego, ze jako dermatolog powinna znać sytuacje
            tego "leku" w innych krajach:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=22959290&v=2&s=0
            Ale strata pacjentów, to strata kasy...
            Co tam ich zdrowie. Jak nawali watroba, to przeciez hepatolog tym sie zajmie. A
            jak beda problemy z płodnoscia- to zyska dla kliniki leczenia niepłodnosci
            gotowy. I tak sie ten światek kręci.

          • eewa2005 Re: nie warto 02.07.05, 20:28
            Tu pewnie tez nie było żadnego błedu lekarza:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=25804016&v=2&s=0
            W koncu lekarze z definicji znaja się na własnej robocie...
      • eewa2005 WARTO ROZUMIEĆ I SŁUCHAĆ CHORYCH 02.07.05, 17:20
        Ugryzła Cię własna niekompetencja?

        To odpowiedz mi w taki razie na bardzo podstawowe 2 pytania:
        1.PO CO SA PODAWANE NORMY BADAŃ?
        2. CZY U ZDROWEGO CZŁOWIEKA MOGA BYĆ BADANIA POZA NORMĄ?

        A może zechcesz sie odnieść w tym kontekście do wyników, które tu juz podawałam

        Moje:
        IgG >250 AU/ml
        IgM 0,2

        Siostry:
        IgG 157 AU/ml
        IgM 0,5

        Normy :
        dla IgG do 3,9,
        a dla IgM do 0,7.
        Przy wynikach IgG w uwagach pisze: positive i H
        Przy IgM w uwagach: negative
        Są to oczywiscie wyniki badań biochemii IgG i IgM na cytomegalię.
        I wyprowadź mnie z błedu, jesli źle myslę:
        U osoby, która nie miała żadnego kontaktu z cytomegalia i na nia nie chorowała,
        IgG jak i IgM będzie wynosiło O.
        Jesli przechoruje, czyli złapała wirusa, poradziła sobie z tym sprytnie, to IgG
        oraz IgM bedą sie miesciły w granicach podanej normy.
        Jesli jest czynna choroba, to wyniki będą poza normą (Ig i/lub IgM w zalezności
        od tego, czy to proces ostry, czy wygasający).
        To napisz, proszę, gdzie jestem w błedzie i po co -Twoim zdaniem- sa podane
        normy laboratoryjne przy tych konkretnych wynikach i jak to jest, ze mimi
        kolkaset razy przekroczonej normy IgG ja powinnam byc zdrowa.
        No i moze mi wytłumaczysz, jaki był w tamki razie cel pobytu mojej siostry w
        Klinice chorób zakaxnych, gdzie przebywała 8 dni, przebadano ja wzdłuż i
        wszerz, wypisano z rozpoznaniem cytomegalii przetrwałej, zalecono dalsze
        leczenie i stałą kontrole w poradni przyszpitalnej? Ktos sobie z niej jaja
        robi? Ze mnie też?

        Jeszcze raz zamieszcze tu listę tych niepowaznych objawów u mnie, w okresie
        pierwszych
        8 miesięcy infekcji, kiedy jeszcze nie wiedziałam na co jestem chora,
        a "dzieki" którym przebywałam częsciej na zwolnieniach, niz w pracy, w
        konsekwencji czego te pracę straciłam:
        -zawroty głowy, uniemozliwiające wstanie z łóżka i bezpieczne prowadzenie
        samochodu
        -potykanie się,
        - zła akomodacja oka- np. nie stawiałam szklanki na stole, tylko przed nim,
        chociaz wydawało mi sie, że to juz jest blat stołu
        -bardzo częste bóle gardła bez uchwytnej przyczyny
        -stany podgorączkowe prawie stałe 37-37,2 to była moja codzienna temperatura
        - potworne osłabienie, które uniemozliwiało mi wstanie z łóżka- jedyna
        aktywnośc to były wyjścia do ubikacji, napady osłabienia zdarzały sie co kilka
        dni, trwały kolka godzin do 3-4 dni, po napadzie moje osłabienie nieco mijało,
        tzn. z wielkim trudem mogłam wyjść z łóżka i siłą woli zaciągnąć sie do pracy
        - niemozność skupienia uwagi, uczucie oszołomienia, amoku
        - trudności w wysławianiu się, zapominanie wyrazów, imion, nazwisk i miejsc
        znanych od lat (np. kodu pocztowego do rodziców)
        - zaburzenia czucia w palcach
        - drżenia przy wykonywaniu ruchów powolnych precyzyjnych, np. odmierzenie
        kropli czy ukrojenie plasterka cytryny
        -zamazane widzenie, pogorszenie się ostrości wzroku, wysychanie spojówek
        - potworne bóle głowy, na ktore pomagała tylko pyralgina w duzych dawkach
        - kołatanie serca, przyspieszenie jego bicia ponad 90 u/ min w spoczynku,
        podczas nocy (nie wykonywałam żadnych wysiłków, bo nie byłam w stanie), które
        nasilało mi zaburzenia serca- uczucie, ze serce zajmuje mi cała klatke, jest
        duże i tłucze sie z cała mocą, poruszając nawet ciałem. "przyjemne" szczególnie
        nocą, gdy wybudzałam się z środku nocy z tetnem 120 na minute, cała zlana
        potem, uczuciem duszności i przeświadczeniem, że za chwile oszaleję albo
        wybuchnę i rozerwie mi klatkę
        - zaburzenia snu- nie mogłam zasnąć, albo czesto się wybudzałam, sen bardzo
        lekki
        - przewrazliwienie na dźwieki- np. zaczęło mi przeszkadzać włączone radio czy TV
        -biegunki, bolesne skurcze brzucha, wypróznienia gnilne, koniecznośc
        natychmiastowego skorzystania z ubikacji ("bardzo prztyjemny" objaw,
        szczególnie w komunikacji miejskiej w centrum Wawy podczas szczytu), wzdęcia
        brzucha, kłopoty z trawieniem (niemal wszystko przelatywało ze mnie), nudności,
        ssanie w żółądku- szczególnie nocą
        -przytyłam 10 kg w ciągu tych 8 miesięcy
        -zbytnie zdenerwowanie, przewrazliwienie (byłam cierpliwa, potulna jak baranek
        i raczej stoik przed chorobą)
        -problemy z cisnieniem krwi- pojawiło sie na nadcisnienie i kardiolog nie mógł
        mi ustawic leków; na tachykardie nie pomagały żadne betablokery i inne
        specyfiki spowalniające pracę serca
        -osłabienie rąk- np. chleb w siatce był wielkim ciężarem, nie byłam w stanie
        zmyc od razu całości naczyń czy jednego okna
        -wspólżycie z mężem stało sie udręka- libido siegneło dna, a każdy stosunek
        pogłębiał osłabienie
        Mysle, że to były główne "atrakcje" tamtego sezonu. Po nim nastapił moment
        uspokojenia, który trwa do dzisiaj, tzn. nie mam juz napadów osłabienia,
        utrzymuje się ono juz na stałym poziomie, nie pozwalając np. na jazdę na
        rowerze czy wyjście w moje ukochane góry. Nie podbiegam do autobusu, bo każdy
        wysiłek powoduje nawrót osłabienia. Pozostałe objawy- sa nadal, z ty, ze bóle
        głowy bardzo sie nasiliły i pyralgina w bardzo duzych dawkach i podana dozylnie
        jest w stanie tylko osłabić ten ból- trwa on kilka, kilkanascie dni, po czym
        znika na parę nastepnych dni tak szybko, jak się pojawił.


        Jasne, że to dla Ciebie (i innych "lekarzy" z tego forum), to nerwica, depresja
        czy hipochodnria.
        Wejdźcie na forum cytomegalia i zauważcie, jakiż jest zbieg okolicznosci z
        moimi objawami, a objawami innych osó- tez maja rozpoznaną cytomegalie i też ja
        leczą.

        I Na koniec ostatnie pytanie: jakiez objawy- Twoim zdaniem- świadczyłyby, ze
        organizm jednak sam nie poradził sobie z wirusem i ten zadomowił sie w kazdej
        komórce człowieka?

        Oczywiście- nie mam zamiaru kasowac zadnych watków, ani tym bardziej likwidowac
        forum- ruch świadczy o tym, że jest takie zapotrzebowanie.
        Udowodnic winę lekarzowi może inny lekarz, który podwazy kompetencje partacza.
        A tego Wasz kodeks etyki zabrania. Kto sie wyłamuje- wylatuje z pracy.

        **************
        Zapraszam na forum CYTOMEGALIA:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30315

        oraz

        BŁĘDY , POMYŁKI LEKARSKIE: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30259
        • agulha Re: WARTO ROZUMIEĆ I SŁUCHAĆ CHORYCH 02.07.05, 21:20
          Jeżeli chodzi o poniższe, to jest właśnie dowód, że nie znasz się na medycynie.

          To odpowiedz mi w taki razie na bardzo podstawowe 2 pytania:
          > 1.PO CO SA PODAWANE NORMY BADAŃ?
          Dla orientacji.
          > 2. CZY U ZDROWEGO CZŁOWIEKA MOGA BYĆ BADANIA POZA NORMĄ?
          TAK. Norma jest opracowywana na podstawie danych populacji i stanowi pewne
          uśrednienie wyników od ludzi zdrowych. Niewielkie odchylenia od NORMY są
          wręcz...normą :-)). Na studiach medycznych uczą, czym jest NORMA, a czym nie
          jest. W maglu nie uczą.
          Znam osoby, które agresywnie domagają się od lekarzy drogiego i zbędnego
          postępowania, bo mają jakiś tam wynik nieco poza NORMĄ. Współczuję tym lekarzom,
          bo jak wytłumaczyć głupkowi, że nie ma racji...
          Studentów medycyny uczą od I roku, acz nie zawsze skutecznie niestety, że
          badania dodatkowe są...no właśnie, dodatkowe, i mają służyć potwierdzeniu
          rozpoznania postawionego na podstawie objawów podmiotowych i przedmiotowych.
          Zdarzają się rozpoznania-znaleziska, nieoczekiwane, na które naprowadzają tylko
          i wyłącznie wyniki badań, nieraz zrobionych z innego powodu, ale niemal z reguły
          są to znaczne odchylenia od podanych wartości. Tzw. patognomoniczne odchylenia w
          wynikach badań laboratoryjnych, czyli ewidentnie dowodzące istnienia danej
          choroby, są rzadkością w medycynie. Chociaż, oczywiście, zdarzają się. Jest
          jeszcze problematyka błędów przedlaboratoryjnych i laboratoryjnych
          (technicznych). Poza tym, jeżeli pacjent ma objawy kliniczne (na przykład
          wieczne uczucie zimna), zrobi sobie przypadkowo badania i wyjdzie mu np., że ma
          podwyższenie cholesterolu, mądry lekarz zrobi oznaczenie TSH i "wyjdzie"
          niedoczynność tarczycy, to lekarz wie, że oto doszedł do wyjaśnienia
          dolegliwości pt. odczuwanie zimna. Ale jeżeli wyjdzie mu w badaniach, że np.
          poziom potasu wynosi 3,4 przy normie od 3,5, to nie ma żadnych, powtarzam
          żadnych podstaw do uznania, że obniżenie poziomu potasu odpowiada za owo uczucie
          zimna. Innymi słowy, jak to piszą w instrukcjach obsługi skomplikowanej
          aparatury laboratoryjnej, "wyniki badań dodatkowych należy interpretować
          ostrożnie i zawsze w powiązaniu z obrazem klinicznym". Czyli wszystko musi do
          siebie pasować. A co do czego pasuje, to się można uczyć 20 lat i jeszcze umie
          się mało, bo ars longa, vita brevis, co skonstatowano już dawno.
          • eewa2005 Re: WARTO ROZUMIEĆ I SŁUCHAĆ CHORYCH 02.07.05, 21:57
            Więc wg Ciebie u zdrowego człowieka, kilkakrotnie wykonywane badania daja taki
            sam wynik, który jest KILKASET RAZY wyższy, niz przewiduja normy, a w dodatku
            ma objawy, które stały sie podstwawa wykonania tych badań, to mimo tego czowiek
            jest zdrowy???
            Czyli- ja, moja siostra i parę innych osób na forum- jestesmy jakimiś
            naciąganymi na chorobe osobami???
            I- jakie Twoim zdaniem- badania nie są DODATKOWYMI, ale tymi PODSTAWOWYMI w
            cytomegalii???
            Zwróc uwage, że ja nie piszę o minimalnych wynikach poza normą! Ale uzyskane
            wartości przekraczaja normy KILKASET razy!!! Mam 3 takie wyniki: miesiąc po
            miesiącu. BŁĄD laboratorium przy szpitalu klinicznym???
            • agulha Re: WARTO ROZUMIEĆ I SŁUCHAĆ CHORYCH 03.07.05, 01:03
              Chyba nie przeczytałaś dokładnie mojego postu. Zupełnie nie ustosunkowałam się
              do kwestii Twojej cytomegalii, a jedynie do dwóch zadanych przez Ciebie pytań
              natury ogólnej. Zanim się zacietrzewisz, to zawsze przeczytaj tekst.
              Na cytomegalii się nie znam, więc się nie wypowiadam.
              Co do wyników badań (tak W OGÓLE, a nie TWOICH BADAŃ na okoliczność
              cytomegalii), to istnieje jeszcze pojęcie swoistości badania laboratoryjnego i
              wyniku fałszywie dodatniego. Niezależnie od błędów, to znaczy nawet w najlepszym
              laboratorium, istnieją czasami czynniki powodujące nieswoiste zawyżenie wyniku.
              Przykład: u osoby z boreliozą wynik testu na kiłę, czyli syfilis, jest zwykle
              dodatni, chociaż ona kiły wcale nie ma. Pacjent bez wiedzy medycznej, jak do
              niego taka informacja dotrze, oczywiście natychmiast przestaje słuchać
              wyjaśnień, tylko obraża się na Bogu ducha winnego lekarza, że JA TAKIEJ CHOROBY
              TO NA PEWNO NIE MAM!!
              Pojęcie "badania dodatkowe" istnieje. Pojęcia "badania podstawowe" nie ma.
              Podstawowe znaczenie w rozpoznawaniu chorób, jak już napisałam (ale Ty nie
              czytasz) mają zawsze objawy podmiotowe i przedmiotowe, innymi słowy, wywiad
              chorobowy i wynik badania fizykalnego.
              Język polski nie zna też określenia "osoby naciąganej na chorobę".
              • eewa2005 Re: WARTO ROZUMIEĆ I SŁUCHAĆ CHORYCH 03.07.05, 01:13
                Agulho- przepraszam, jesli sie zacietrzewiłam, to tylko dlatego, ze nie
                uzyskałam odpowiedzi na moje ptania dotyczace mozliwości uzyskania wielokrornie
                wyników, które kilkaset razy przewyższają normy laboratoryjne.
                Poza tym- jesli siostra MA POTWIERDZONĄ cytomegalię w TRAKCIE, obie jestesmy
                LECZONE przez LEKARZA ZAKAŹNIKA, to jak mogę watpic w to, że to moze nie
                cytomegalia?
                No własnie- na podstawie wywiadu i badania lekarka stwierdziła cytomegalię. U
                siostry jest cytomegalia wielonarzadowa. Dodam, że lecza nas (?) inni lekarze.
                Jakos trudno mi uwierzyc, że to jakas ich zmowa, ze mamy czynna cytomegalię.
                Ja chciałabym wrócić do świata zdrowych- taka na pewno nie jestem.
          • delvra Lekarze sie bronia - a robi sie ksiazka zazalen 03.07.05, 02:41
            I nikt tego juz chyba nie zatrzyma. Bedzie internetowa ksiazka zazalen na Internecie.
      • aga331 Re: nie warto 03.07.05, 12:10
        TObło skierowane do: do.ki
    • zyrafa46 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 02.07.05, 17:15
      Błąd lekarski, który spotkał moje dziecko, a który tu opisałam... Nie ma mojego
      postu. Nie plułam, nie łamałam regulaminu, jak sądzę. Ech... elrktronika(????) -
      zawodną jest.
      Żyrafa
      • zyrafa46 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 02.07.05, 17:27
        Przepraszam, jest ten post. Pomyliłam się . Trzeba było popatrzec w linku. Nie
        denerwować się na elektronikę lecz siebie ;-)
        Żyrafa
    • aga331 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 00:41
      MI tesz lekaże załatwili dziecko zamiast zrobic cesarke czekali asz sama
      urodze.ALe wiecie co jusz niemam sił tego opiswac to jest takie TRUDNE.ALE MÓJ
      Aniołek jest teraz w niebje.MIałby teraz 19 miesiecy.
    • stefcianna zrobiono tętniaka na aorcie 03.07.05, 00:42
      Podczas cewnikowania-balonikowania zwężenia aorty powstał tętniak i to w
      dodatku rozwarstwiający
      • agulha Re: zrobiono tętniaka na aorcie 03.07.05, 01:13
        "I to w dodatku". A jaki niby mógł powstać? Doszło do powikłania, koniec sondy
        rozdzielił dwie warstwy tkanek. Bardzo nieszczęśliwie, to prawda, ale gdzie tu
        sensacja? Nie jestem chirurgiem, więc nie wiem, jak często takie powikłanie się
        zdarza i na ile jest do uniknięcia, ale z pewnością raz na ileś zabiegów,
        niestety, się zdarza. Takich inwazyjnych zabiegów nie robi się dla urody, ale z
        powodu ważnych wskazań, nieprawdaż?
        • stefcianna Re: zrobiono tętniaka na aorcie 03.07.05, 01:19
          Ja nikogo nie posądzam ale jest to błąd w sztuce (dziecko było niespokojne,
          balon pękł)
          • snajper55 Re: zrobiono tętniaka na aorcie 03.07.05, 01:54
            stefcianna napisała:

            > Ja nikogo nie posądzam ale jest to błąd w sztuce (dziecko było niespokojne,
            > balon pękł)

            To nie jest błąd, tylko nieszczęśłiwy przypadek.

            S.
            • ala261 DO do.ki 03.07.05, 11:58
              Mozesz sobie nie wierzysz ,ze sytuacje opisane w bledach lekarskich sa zmyslone
              i naciagane,ale pamietaj,ze jest bardzo duze prawdopodobienstwo,ze Ciebie tez
              kiedys dotknie pomylka lekarska i zobaczysz jak sie bedziesz wtedy czula jak
              ktos Ci powie,ze zmtslasz. Wszystko jeszcze przed Toba.
            • aga331 Re: zrobiono tętniaka na aorcie 03.07.05, 12:08
              Nieżycze najwiekszemu wrogowi tego CO MI Sie psztrafiło,ajakisi debil opisuje
              ze JA sobie ZMSILAM.TO JUSZ PRAWDZIWY DEBIL.
              • do.ki jeszcze raz nie warto 03.07.05, 13:37

                • do.ki Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 13:44
                  No wlasnie,ta historia z tetniakiem swietnie pokazuje jak bardzo blednie
                  pacjenci to widza. Powstal tetniak, a tu ktos krzyczy: blad w sztuce. Powiklania
                  to nie sa bledy, ryzyko powiklan jest zawsze i powiklania beda zawsze. Fakt
                  wystapienia powiklania czy dzialania ubocznego (usdzkodzenie watroby po
                  Roaccutane) to jeszcze nie blad lekarza.
                  Nie twierdze, ze historie sa zmyslone, ale ze interpretacja jest bledna, albo po
                  wielokrotnym analizowaniu i opowiadaniu danej historii dochodzi do
                  wyolbrzymienia jednych jej elementow i bagatelizowania innych.
                  Pacjent nie jest w stanie oicenic co jest bledem, a co nim nie jest. Nawet
                  biegli miewaja z tym problemy. W dodatku to wszystko fajnie sie ocenia po
                  fakcie. Patrzac wstecz to zawsze wszystko jest jasne, ale w chwili gdy trzeba
                  podjac decyzje, nie jest to takie proste.

                  Wszyscy popelniaja bledy. Lekarze tez, to normalne. Jesli jednak np takie forum
                  ma sluzyc pietnowaniu kogokolwiek za NIEUMYSLNE bledy, to ja bede sie temu
                  sprzeciwial.

                  Na podobnej zasadzie jestem przeciwny roznym "czarnym listom" lekarzy, po prostu
                  dlatego, ze pacjenci nie sa obiektywni w tej sprawie albo zle szacuja istote
                  roznych elementow. Na przyklad, lekarz uprzejmy, choc malo kompetentny, ma
                  mniejsze szanse trafic na czarna liste niz lekarz znakomity fachowo, ale gbur.
                  To nie tylko niesprawiedliwe, to po prostu glupie. W koncu wazniejsze jest jak
                  lekarz leczy niz czy milo gawedzi z pacjentem (napisalem, ze WAZNIEJSZE, a nie
                  ze mile gawedzenie jest calkiem niewazne).

                  A co do skutkow takiego forum dla mojej praktyki: coraz bardziej przekonuje sie,
                  ze nie warto dalej odpowiadac na forumowe pytania. Napotykajac tyle agresji i
                  niewdziecznosci ze strony pacjentow, ogranicze sie do tego, zeby bez zbyt wielu
                  procesow dociagnac do emerytury, a pacjenci niech sobie szukaja informacji beze
                  mnie.
                  • zyrafa46 Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 14:39
                    Całego postu, nie czytałam, przepraszam. Tylko początek i koniec. Do.ki, nie
                    załamuj sie, to nie o to chodzi. No ja tego nie chcę.
                    Żyrafa
                  • wedrowiec2 Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 15:03
                    do.ki napisał:

                    >
                    > A co do skutkow takiego forum dla mojej praktyki: coraz bardziej przekonuje
                    sie
                    > ,
                    > ze nie warto dalej odpowiadac na forumowe pytania. Napotykajac tyle agresji i
                    > niewdziecznosci ze strony pacjentow, ogranicze sie do tego, zeby bez zbyt
                    wielu
                    > procesow dociagnac do emerytury, a pacjenci niech sobie szukaja informacji
                    beze mnie.

                    Masz rację do.ki. Widać to na forum. Coraz mniej osób związanych z medycyną
                    udziela odpowiedzi na pytania. Po naszych wypowiedziach zawsze znajdzie się
                    ktoś "mądrzejszy", "lepiej wykształcony", mający "większe" doświadczenie
                    zawodowe. I to ich odpowiedzi są potem analizowane, dyskutowane, i co gorsza
                    traktowane jako najwazniejsze źródło informacji. Większość ludzi woli sensację,
                    tragedię:(
                    My na szczęście mamy własną pracę zawodową, a udział w forumowych dyskusjach
                    trzeba będzie ograniczyć do rozważań o pogodzie, kwiatkach, planach
                    urlopowych...
                    • zyrafa46 Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 15:11
                      Lepsze kwiatki niż przysmucanie ;-)
                      Ż.
                      • snajper55 Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 16:09
                        zyrafa46 napisała:

                        > Lepsze kwiatki niż przysmucanie ;-)

                        To dlaczego się kwiatkami nie zajmujesz ? ;)

                        S.
                        • zyrafa46 Do snajpera 03.07.05, 17:32
                          A skąd wiesz, że nie??????
                          Ż.
                  • viiking Re: jeszcze raz nie warto 03.07.05, 15:38
                    Akurat na porady internetowe to sie pacjenci nie skarza, do.ki.

                    Skarza sie na porady i uslugi w realu.
    • magdallena27 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 14:27
      definicja błędu lekarskiego to : błąd lekarski jest postępowaniem wbrew
      podstawowym powszechnie uznanym zasadom współczesnej ( aktualnie) wiedzy
      lekarskiej, obejmuje ono zarówno działanie jak i zaniechanie; błąd lekarski
      popełnić można wyłącznie z WINY NIEUMYŚLNEJ, karalny jest błąd lekarski
      zawiniony. a teraz z kodeksu karnego art 9 paragraf 2 czyn zabroniony
      popełniony jest NIEUMYŚLNIE jeżeli sparwca nie amjąc zamiaru jego popełnienia
      popełnia go ejdnak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych
      okolicznościach, mimo,ze mozliwość popełnienia tego czynu przewidywał lub mógł
      przewidzieć.
      Sprawę "przeciwko lekarzom" wszczyna w sprawie karnej-zawiadomienie o
      przestępstwie w sprawie cywilnej-pozew.Potem powołuje się biegłych badajacych
      sprawe,, którzy wydają opinię. Rzadko wydawana jest opinia przez jeden zespół,
      opinie są zazwyczaj 2. Ostatecznie prokurator lub sąd opierają się na opinii,
      która jest logiczna, spójna w wywodach i nie zawiera sprzecznosci.
      Czy ktos kto jest ofiarą " błędu lekarskiego" ma co do tego epwność
      potwierdzono dokumentacją z sądu, jakieś opinie biegłych? czy są to tylko wasze
      przypuszczenia, subiektywne odczucia, a może niedoinformowanie ze storny
      lekarza.
      Wydaje mi się,ze ostatnio zrobiono nagonkę na lekarzy i ich pracę, pamiętac
      trzeba ,że lekarz nie ejst panem BOGIEM (a tak chyba niektórzy uważają),że
      niektórzy chorują tak ,że nie da się ich wyleczyć, że nie mozna przewidzieć
      pewnyhch komplikacji np podczas zabiegu operacyjnego bo. np skąd chirurg
      operujący może wiedzieć ,że ktoś ma nietypowy przebieg naczyń, nerwów itp.
      Prawda jest ,że jakaś pomyłka może się pojawić nikt z nas nie jest nieomylny
      prawda? czy jest ktoś kto w swojej pracy się nie pomylił? nie zrobił czegoś
      źle? jestem ciekawa jesli tak to proszę o kontakt, bo to musi być zjawisko
      nadzwyczajne ..... częste pozwy odnośnie błędu lekraskeigo sa składane przez
      osoby operowane lub rodziny tych osób... ale zabieg KAŻDY niesie ze sobą jakieś
      ryzyko powikłań i o tym powinno się pacjentów informować, pacjent zawsze ponosi
      jakieś ryzyko decydując się na zabieg, ale podpisując zgodę na operacje wyraża
      zgode ejdnoczesnie na to ryzyko powikłań... to samo jest z lekami : nie ma leku
      kóry jest obojętny dla organizmu i każdy zazywający pastylki może się liczyć z
      działaniami niepożądanymi.i nie am tu znaczenia czy ktoś jest mniej czy bardzie
      wykształcony czy końcyzł studia w polsce, na Harvardzie czy w honolulu.
      • cytomegalia1 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 15:49

        magdallena27 napisała:

        > definicja błędu lekarskiego to : błąd lekarski jest postępowaniem wbrew
        > podstawowym powszechnie uznanym zasadom współczesnej ( aktualnie) wiedzy
        > lekarskiej, obejmuje ono zarówno działanie jak i zaniechanie;

        Nie wiem, skąd ta definicja, ale wg mnie tłumaczy sedno sprawy. Bo skoro lekarz
        ZNA PODSTAWOWE POWSZECHNIE UZNANE ZASADY WSPÓŁCZESNEJ WIEDZY LEKARSKIEJ i
        bedzie sie ich trzymał, to błędu nie popełni. Czyli- błąd popełni ten, kto tych
        zasad nie zna.


        błąd lekarski
        > popełnić można wyłącznie z WINY NIEUMYŚLNEJ, karalny jest błąd lekarski
        > zawiniony.

        A to juz sie wyklucza samo przez się: Ustalilismy, że jeśli zna się aktualne
        zasady postepowania, to wtedy nie popełnie się błędu (chyba, ze lekarz tych
        zasad nie przestrzega celowo, ale to mało prawdopodobne). czyzbyś załozyła, że
        wszyscy lekarze znają zasady postepowania i to juz niejako a priori chroni ich
        przed popełnianiem błedów?
        Raz piszesz, ze błąd lekarski może byc popełniony WYŁĄCZNIE (czyli tylko ) z
        winy nieumyslnej, co oznacza, ze nie ma innej przyczyny, tylko nieumyslne
        nieprzestrzeganie zasad??? a potem dodajesz, że karalny jest błąd
        zawiniony.Czyli jaki? taki, gdzie lekarz nieumyslnie nie znał zasad
        postepowania? Bo skoro mozna popełnic błąd tylko z winy nieumyslnej...
        Gdzie tu jest miejsce na błąd lekarski wynikajacy z braku wiedzy i umiejetności
        lekarza? czyzby każdy lekarz miał wysokie, wystarczające kwalifikacje? Nie
        wspomnę np. iluz to absolwentów AM nie zdało LEPu. I nie sądze, by to był
        wyjatkowy rocznik. Uważam, ze wcześniejsi absolwenci AMów tez reprezentowali
        taki sam poziom wiedzy, a teraz nas 'leczą'.

        a teraz z kodeksu karnego art 9 paragraf 2 czyn zabroniony
        > popełniony jest NIEUMYŚLNIE jeżeli sparwca nie amjąc zamiaru jego popełnienia
        > popełnia go ejdnak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych
        > okolicznościach, mimo,ze mozliwość popełnienia tego czynu przewidywał lub
        mógł
        > przewidzieć.

        I tu jest czarno na białym- jesli zna się zasady i się je stosuje w praktyce,
        to błędu popełnic sie nie da. Co innego pomyłki lekarskie czy sytuacje, kiedy
        nie dalo sie przewidziec np. anomalii anatomicznych u pacjenta.Co innego
        powikłania zabiegów, jesli przeprowadzono je zgodnie z obowiazująca wiedzą. TO
        NA PEWNO BŁĘDY NIE SĄ.
        Zbyt wiele błędów lekarskich w Polsce jest tuszowanych, sa trudności z
        powołaniem biegłych w sprawach, a pacjenci pokrzywdzeni dopiero ucza się
        dochodzic swoich współbraci z zachodu, i stąd mozna jeszcze mówic o nagonce.
        uważam, że jesli będą wieksze mozliwości w sądach, jesli jeden lekarz nie
        bedzie krył drugiego, to sprawy nabiorą tempa i nikt tego nie bedzie uwazał za
        nagonke, ale za przejaw troski, aby wwyeliminowac sposród lekarzy tych, którzy
        niszczą dobre imie tej koropracji zawodowej.
        Trudno np. nie nazwać błedem lekarskim podanie żywienia pozajelitowego do
        kanału kręgowego zamiast do zyły, albo sprawę smierci przewodnionego dziecka,
        bo lekarza nie interesowała diureza, tylko walił nastepne kroplówy. ITP. ITD
        • viiking Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 15:55
          W przypadku tej cytomegalii to tu raczej mamy problem z kontrowersja istniejaca w samej medycynie a nie bledem w sztuce. Z jednej strony wiec uwaza sie cytomegalie za lagodna chorobe, ktora sama przechodzi, a z drugiej strony niby za chorobe powodujaca powaznej objawy i mogaca istniej w stanie przewleklym.

          W przypadku kontrowersji lekarz moze uznac za poprawna dowolna strone kontrowersji bez konsekwencji prawnych dla siebie. W tej sytuacji to pacjent szuka lekarza, ktory opowiada sie za jedna, lub druga strona kontrowersji i tym sposobem niejako sam decyduje o leczeniu.

          Ale oczywiscie byloby najuczciwiej, gdyby kazdy lekarz wiedzial o istnieniu kontrowersji, informowal o nich pacjentow i deklarowal po ktorej stronie sie sam opowiada.
          • cytomegalia1 Viiking!!! 03.07.05, 17:58
            Czyzbyś wiedział wiecej, niz to sie oficjalnie podaje, tzn. cytomegalia jako
            choroba ostra???
            W koncu jest takie pjęcie jak cytomegalia wielonarządowa, a w etiologii np.
            zapalenia trzustki tez wymienia sie cytomegalowirusa. Jest tez zaliczany do
            wirusów hepatotropowych. No i ten związek z cukrzyca typu I- też nikt tego nie
            kwestionuje. Może moja choroba to nie jest to cytomegalia w takim znaczeniu,
            jak jest to opisane w podręcznikach do chorób zakaźnych, tylko inna, ale
            spowodowana przez ten sam wirus.
            Ja juz róznie mysle- szczególnie po tej dyskusji tu, na forum: jesli wirusa z
            organizmu wyeliminujemy, to mamy spokój, a jak minie stan ostry i wirus z
            różnych powodów w organizmie pozostaje (np. spadek odporności), to przeciez
            zanikaja IgM, a pozostaje IgG, co sugeruje wg niektórych wyzdrowienie. A wirus
            w najlepsze sobie buszuje, robiąc spustoszenie np. w trzustce, watrobie czy
            mózgu. Bo- do choroby- co oznacza wynik Igg i IgM w normie, a co- poza normą?
            W rodzinie wpadlismy w panikę, bo u mnie IgG > 250, u siostry- nieco
            mniejsze,ale lekarz uznał, że musi ją dokładnie obejrzeć i stąd pobyt na
            oddziale zakaxnym, a u mamy i brata- wyniki w normie! Skoro ja i siostra mamy
            takie same objawy, a mama i brat nie, to dla mnie bardzo oczywiste jest to, co
            mówil lekarz siostry i moja doktor też- wirusa mamy w organizmie. Napisz cos
            wiecej, please !!!
            czy Twoja wypowiedź oznaczałaby, ze są lekarze, którzy lecza osoby w takiej
            sytuacji jak ja- tzn. przy wysokim IgG ???
            • viiking Re: Viiking!!! 03.07.05, 18:09
              Wiem tyle, ze ten wirus wystepuje jakby czesciej w zespole przewleklego zmeczenia lub w fibromialgii.

              To co napisalem powyzej to bylo raczej w znaczeniu, ze niepotrzebnie atakujesz lekarzy, podczas gdy twoj problem byc moze nalezy do kategorii slabo zbadanych i moze do tego kontrowersyjnych.

              Jezeli leczenie cytomegalii w znaczacy sposob poprawi ci objawy to rzeczywiscie mozemy sie zastanowic czy medycyna troche nie zbladzila oceniajac waznosc wirusa cytomegalii.
              • cytomegalia1 Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 18:47
                viiking napisała:

                > Wiem tyle, ze ten wirus wystepuje jakby czesciej w zespole przewleklego
                zmeczen
                > ia lub w fibromialgii.

                Alez własnie ja ciagle jestem zmeczona i osłabiona! Moje miesnie sa jak z waty-
                wejście na pietro to juz nie lada wysiłek. Z rana wstaję ciagle zmęczona- nawet
                jak cos na sen wezmę.A przecież ja nie pracuje zawodowo (bo nie mam siły), nie
                wykonuję wiekszego wysiłku fizycznego czy psychicznego. I nie mam powodów, by
                byc ciągle zmęczona.

                >
                > To co napisalem powyzej to bylo raczej w znaczeniu, ze niepotrzebnie
                atakujesz
                > lekarzy, podczas gdy twoj problem byc moze nalezy do kategorii slabo
                zbadanych
                > i moze do tego kontrowersyjnych.

                To co ja moge jeszcze zrobić?

                >
                > Jezeli leczenie cytomegalii w znaczacy sposob poprawi ci objawy to
                rzeczywiscie
                > mozemy sie zastanowic czy medycyna troche nie zbladzila oceniajac waznosc
                wiru
                > sa cytomegalii.

                No widzisz- skoro ponoc nie mam cytomegalii- jak wiekszośc tu mnie zakrzyczała-
                to co mam leczyć? To w końcu mam tego wirusa w organizmie, czy tylko organizm
                o nim pamieta i stąd to wysokie IgG???
                Ja juz naprawdę nie mam siły. Życie ucieka mi przed nosem, a ja nie jestem w
                stanie NIC zrobić. Przeciez coś mi psuje zdrowie. Objawy pasują mi na jakiegos
                wirusa, który lubi watrobę, bo mam z nia znowu kłopoty. Gdyby to było coś
                organicznego, to przeciez jakoś by dalo znac o sobie- a u mnie osłabienie
                miesni jest symetryczne. EEG ponoc OK, a głowa boli czasami tak,że nie jestem w
                stanie zrobic czegokolwiek i nie sa to bóle migrenowe. Do tego szczątkowa
                pamięć, zawroty głowy- to wygląda jak niedotlenienie mózgu :(

                czy jest jakieś badanie, które by potwierdziło obecność cytomegalowirusa w
                organizmie? Coś czytałam o badaniu awidności. Czy jest sens to robić? Czy wirus
                może tak długo- latami- siedziec sobie w organizmie? Ja już nie wiem, co mam
                mysleć :(
                • do.ki Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 18:56
                  Posluchaj, zespol przewleklego zmeczenia to temat istotnie bardzo
                  kontrowersyjny. To dosc luzno opisany zespol objawow, wiazany z roznymi
                  infekcjami wirusowymi, nie tylko z CMV. Niektorzy mowia na niego zespol
                  przewleklego lenistwa, a to dlatego, ze bywa on zbyt latwo diagnozowany.
                  Diagnoza opiera sie na wywiadzie, bo jak obiektywnie stwierdzic, ze ktos jest
                  zmeczony. No i trzeba wykluczyc wszystkie inne przyczyny zmeczenia, od
                  niewygodnego lozka i chrapiacego partnera poczynajac.
                  Twoja opowiesc od poczatku przypominala ZPZ, ale Ty wiedzialas lepiej.

                  > No widzisz- skoro ponoc nie mam cytomegalii- jak wiekszośc tu mnie
                  zakrzyczała- to co mam leczyć?

                  Moze nic? Moze Ty nie masz w sobie zadnej choroby, tylko kalectwo?
                  Z tym CMV to przeciez moze byc tak, ze Ty wcale nie masz zadnego wirusa, tylko
                  przykre nastepstwa przebytej infekcji wirusowej. Nie chorobe, ale uszczerbek na
                  zdrowiu, ze innymi slowy potrzebujesz nie tyle leczenia, co rehabilitacji.
                  Z wieloma infekcjami wirusowymi przeciez tak jest.

                  Nie wiem kto najblizej Ciebie zajmuje sie ZPZ. To zreszta, jak pisalem, nie jest
                  bynajmniej uznana galaz wiedzy, choc samo ZPZ jest na liscie chorob WHO.
                  Poszukaj w Medlinie kto sie na ten temat publikuje i skontaktuj sie z kims z
                  tych osob. W ten sposob trafisz na tego, kogo to zagadnienie interesuje.

                  Ups, sorry za wtracanie sie i odpowiadanie na pytanie, ktore nie bylo do mnie...
                  • artur737 Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 19:07
                    " Niektorzy mowia na niego zespol
                    przewleklego lenistwa"

                    Powyzsze zdanie jest obrazliwe dla pacjentow zmagajacych sie z ta choroba.
                    Brak mozliwosci laboratoryjnego potwierdzenia choroby nie upowaznia lekarza do tego typu stwierdzen.
                    • bert.d.s Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 19:14
                      artur737 napisał:


                      > Powyzsze zdanie jest obrazliwe dla pacjentow zmagajacych sie z ta choroba.

                      Artur, po pierwsze, wyrwales z kontekstu, po drugie, ja sam rozmawiam z
                      pacjentami, ktorzy juz od drzwi wala mi miedzy oczy, ze "ja przeciez mam zespol
                      przewleklego zmeczenia (albo fibromialgie, to prawie wszystko jedno)". Sa to
                      osoby o wybitnie roszczeniowej osobowosci, ktorym nic nie dolega, ale system
                      socjalny ustawil je w roli ofiary i one z tego korzystaja. Nic mnie nie
                      obchodzi, czy to te osoby obraza, czy nie. One nie zmagaja sie z osoba, tylko po
                      prostu probuja wyludzic z systemu ile sie da.
                      Gdzies tam w tym gaszczu byc moze zdarzaja sie osoby, ktore maja rzeczywisty
                      problem w postaci ZPZ, ale one gina w tlumie.

                      I to wlasnie chcialem powiedziec.
                      • artur737 Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 19:25

                        Kontekst tego watku jest wlasnie inny. Autorka nie szuka swiadczen spolecznych na tym forum tylko rozwiazania swojego zdrowotnego problemu.

                        Co prawda przy okazji troche zaatakowala lekarzy i moze dlatego jej sie teraz dostaje :)
                        • do.ki Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 19:59
                          artur737 napisał:

                          >
                          > Kontekst tego watku jest wlasnie inny. Autorka nie szuka swiadczen spolecznych
                          > na tym forum tylko rozwiazania swojego zdrowotnego problemu.

                          Ale ja nie postawilem u autorki zadnego rozpoznania. Ja tylko atakuje osoby,
                          ktore mi zawracaja dupe (wulgaryzm przemyslany i zamierzony) ytakim rozpoznaniem.
                      • cytomegalia1 Do bert.d.s 03.07.05, 20:08

                        Bert- ja nie mam renty i nawet do głowy by mi nie przyszlo, aby o nia się
                        ubiegac, mając 29 lat i chąc realizować swoje plany- także zawodowe. Nie
                        korzystam z pomocy socjalnej, bo nie ma takiej potrzeby. Mąż zarabia
                        wystarczająco- wystarczyłoby na godziwe zycie nas i jeszcze ze dwójki dzieci.
                        O ZPZ czy fibromalgii dowiedziałam sie dopiero z tego watku.
                        Nie odwiedzałam masowo lekarzy ze swoimi skargami, bo wydawały mi sie
                        przejsciowe i bagatelne. czy miałam pójść do lekarki, bo czasami nie mam siły
                        wstac z łózka, albo nagle siły mnie opuszczały i musiałam się połozyc prawie
                        nieprzytomna?
                        Tylko juz nie mam cierpliwosci, by czekać, jak nawet nie ma nadziei, ze to samo
                        przejdzie, bo nie wiadomo, co to jest.
                        Ja chcę znowu pójśc do pracy, uczyć dzieciaki, miec kontakt z ludźmi, na
                        bieżąco być z angielskim. Chcę wrócic do pływania i aerobiku. Mieć dzieci,
                        przygotowywać wymyslne obiady dla męża i dzieci. To są moje najwieksze marzenia-
                        niestety od 5 lat poza zasięgiem.

                        • bert.d.s Re: Do bert.d.s 03.07.05, 20:22
                          Jak sie pewnie zorientowalas, bert.d.s i do.ki to jedna i ta sama osoba.

                          > Tylko juz nie mam cierpliwosci, by czekać, jak nawet nie ma nadziei, ze to samo
                          > przejdzie, bo nie wiadomo, co to jest.

                          No to masz problem, bo wyglada na to, ze wlasnie cierpliwosc bedzie Ci
                          najbardziej potrzebna.
                          • cytomegalia1 Re: Do bert.d.s 03.07.05, 20:45
                            bert.d.s napisała:

                            > Jak sie pewnie zorientowalas, bert.d.s i do.ki to jedna i ta sama osoba.

                            Może 5 lat temu bym sie zorientowała. Teraz bardzo trudno mi sie cokolwiek
                            kojarzy.
                            >
                            > No to masz problem, bo wyglada na to, ze wlasnie cierpliwosc bedzie Ci
                            > najbardziej potrzebna.

                            Jak mam byc cierpliwa, skoro poddaliście w wątpliwośc postawione mi
                            rozpoznanie, a podsuneliście nastepne?
                            Zwątpiłam, że mozna bedzie ustalic cokolwiek. I kto to mi zresztą ustali? Znowu
                            mam zacząc pielgrzymki pod gabinety? Juz to przerabiałam. Zrezygnowałam, bo
                            lekarze leczący orzekli, że jestem zdrowa, mimo braku poprawy po zastosowaniu
                            ich leczenia. Gdybym miala pewność, że to minie niechby nawet po 10 latach, ale
                            minie, to czekałabym cierpliwie. Ale ja nie wiem nawet, co mam teraz robić, do
                            kogo pójść. I nie mam juz siły, aby walczyć, bo nawet nie wiem, z czym.



                            • artur737 Re: Do bert.d.s 03.07.05, 20:58
                              Zespol przewleklego zmeczenia to w zasadzie nie rozpoznanie tylko szufladkowanie. To zespol roznych objawow o na ogol nieznanej etiologii.

                              Nie wiadomo co powoduje, nie wiadomo jak leczyc, etc.

                              A przyczyny byc moze moga byc rozne: przebyte zakazenie wirusem, obecne zakazenie wirusem, przebyte zakazenie bakteryjne nieznanym mikrobem, obecne zakazenie bakteryjne nieznanym mikrobem i moze cos tam jeszcze.
                              • cytomegalia1 Do Artura 03.07.05, 21:27
                                No to zapowiada się wesoło :(
                  • cytomegalia1 Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 20:29
                    do.ki napisał:

                    opiera sie na wywiadzie, bo jak obiektywnie stwierdzic, ze ktos jest
                    > zmeczony.

                    do.ki- mnie wystarczylo postawic na bieznię i przyłączyc jakies aparaty do EKG
                    i pomiaru cisnienia- po 8 minutach mnie odpieli, bo przekroczyłam jakies tam
                    wartości. Po tym badaniu nie mogłam wstac z łózka przez 2 dni, a holter wykazał
                    jakieś skurcze dodatkowe i tetno, jakbym biegła dalej. w nocy nie było spania ,
                    bo tak serce mi dokuczało. To bylo w szpitalu, w lutym ubiegłego roku, gdzie
                    trafiłam po zasłabnięciu w ośrodku rehabilitacji (miałam zajęcia na basenia-
                    mam zwyrodnienia kręgosłupa i to ponoć jakoś dziwnie szybko postepujące).

                    No i trzeba wykluczyc wszystkie inne przyczyny zmeczenia, od
                    > niewygodnego lozka i chrapiacego partnera poczynajac.

                    Nie- no skąd. Łóżko wygodne, mąż ten sam od 8 lat, niechrapiacy, oczywiście.
                    Gdyby było takie proste rozwiązanie, to dawno bym to zastosowała.

                    > Twoja opowiesc od poczatku przypominala ZPZ, ale Ty wiedzialas lepiej.

                    do.ki- ja nie jestem lekarzem. Cytomegalie na podstawie IgG i IgM rozpoznała mi
                    zakaźniczka. To samo rozpoznano siostrze- tylko inny lekarz. Sami piszecie, ze
                    lekarz wie najlepiej.

                    >
                    > Moze nic? Moze Ty nie masz w sobie zadnej choroby, tylko kalectwo?

                    Nie, no mam nadzieje, że sobie żartujesz. Jakie kalectwo? Ja tylko potrzebuje
                    siły, uspokojenia serca i wyeliminowania bólu głowy. Nie uważam swojego stanu
                    za kalectwo, bo to by oznaczało, że na to rady nie ma i nic sie nigdy nie
                    zmieni.


                    > Z tym CMV to przeciez moze byc tak, ze Ty wcale nie masz zadnego wirusa, tylko
                    > przykre nastepstwa przebytej infekcji wirusowej. Nie chorobe, ale uszczerbek
                    na
                    > zdrowiu, ze innymi slowy potrzebujesz nie tyle leczenia, co rehabilitacji.
                    > Z wieloma infekcjami wirusowymi przeciez tak jest.

                    Mój Boże- ale jaka może być rehabilitacja po infekcji cytomegalowirusem? Na
                    czym ma polegać? Wypoczywam, leżę w łóżku, jak nie mam innej mozliwości. Nie
                    przemeczam się. Toz haftowanie chyba jest dopuszczalne? Mimo takiego zycia-
                    niezycia, mój stan wclae się nie poprawia, a wręcz ulega jakby pogorszeniu.
                    Zreszta, zdaje sobie sprawę z tego, ze do zycia potzrebny jest ruch, a mnie ten
                    ruch niszczy, niestety.

                    >
                    > Nie wiem kto najblizej Ciebie zajmuje sie ZPZ. To zreszta, jak pisalem, nie
                    jes
                    > t
                    > bynajmniej uznana galaz wiedzy, choc samo ZPZ jest na liscie chorob WHO.
                    > Poszukaj w Medlinie kto sie na ten temat publikuje i skontaktuj sie z kims z
                    > tych osob. W ten sposob trafisz na tego, kogo to zagadnienie interesuje.

                    Naprawdę- dziekuję za podpowiedź. Pogrzebie w necie.

                    > Ups, sorry za wtracanie sie i odpowiadanie na pytanie, ktore nie bylo do
                    mnie..
                    > .
                    No cos Ty- bardzo mi pomogłaś. dzieki.
                    No i troche załamałas tym ZPZ...


                • artur737 Re: Viiking!!! Jeszcze raz z prosbą 03.07.05, 18:57
                  Obawiam sie, ze trudno przy obecnym stanie wiedzy powiedziec czy twoj wirus cytomegalii odgrywa role przyczynowa w twojej chorobie czy po prostu zasiedzial sie tam przypadkiem na zasadzie 'na pochyle drzewo i koza wejdzie' - czyli, ze masz slaby uklad immunologiczny byc moze z innego, nieznanego jeszcze powodu a wirus nie moze byc skutecznie usuniety.

                  W tym ostatnim przypadku wyleczenie wirusa ci w niczym nie pomoze.


                  Ale tak naprawde to nikt nie wie.
        • do.ki Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 16:19
          > Nie wiem, skąd ta definicja, ale wg mnie tłumaczy sedno sprawy. Bo skoro lekarz
          > ZNA PODSTAWOWE POWSZECHNIE UZNANE ZASADY WSPÓŁCZESNEJ WIEDZY LEKARSKIEJ i
          > bedzie sie ich trzymał, to błędu nie popełni.

          Idz kiedys na proces w sprawie domniemania bledu lekarskiego. Zobaczysz po obu
          stronach bieglych, ktorzy spieraja sie o to, co wlasciwie jest "uznanymi
          zasadami wspolczesnej wiedzy lekarskiej". Caly klopot jest wlasnie w tym, ze
          standardow postepowania praktycznie nie ma. Jak powiedzial Hipokrates: sztuka
          jest dluga, zycie krotkie, doswiadczenie mylace, a rokowanie niepewne. Cala
          wiedza lekarska to sa wysepki w oceanie ciemnosci, a nawet te wysepki sa
          regularnie zalewane przez ocean, a potem pojawiaja sie w innym miejscu.

          Co do winy mieumyslnej: pamietaj jeszcze, ze standardem procesowym, przy pomocy
          ktorego rozstrzyga sie, czy doktor dopuscil sie zaniedbania, jest NIE idealny
          doktor, ktory wszystko wie, jest wypoczety i oczytany i ze w zwiazku z tym
          ryzyko popelnienia przezen bledu jest minimalne. Nie, standardem jest PRZECIETNY
          doktor umieszczony w tych samych warunkach, tzn. np. ostry dyzur w malym
          szpitalu, laboratorium sie popsulo, bo nie bylo pradu, a on robi trzeci z rzedu
          dyzur.

          > Trudno np. nie nazwać błedem lekarskim podanie żywienia pozajelitowego do
          > kanału kręgowego zamiast do zyły, albo sprawę smierci przewodnionego dziecka,
          > bo lekarza nie interesowała diureza, tylko walił nastepne kroplówy. ITP. ITD

          No widzisz, a ja sie tu nie zgodze. Lekarz wystawia zlecenie na podanie zywienia
          pozajelitowego, ale zlecenie wykonuje pielegniarka i to jest normalne.
          Podlaczanie wlewow nalezy do czynnosci pielegniarskich, nie lekarskich. jezeli
          lekarz napisal, ze zywienie pozajelitowe nalezy podac do kanalu kregowego, to to
          bylby blad. Ale NIE JEST blede lekarskim dzialanie pielegniarki, ktore do tego
          doprowadzilo. NIE MOZESZ wymagac od lekarza, zeby kontrolowal poprawnosc
          zalozenia kazdego wlewu. W koncu zakladamy, ze nie pracuje z kretynami, no nie?
          Co do przewodnienia to sprawa faktycznie jest dla lekarza trudniejsza i lekarz
          powinien wiedziec co w rownowadze jonowej zmieni podana przez niego kroplowka.
          Moze to byl chirurg. Ci z reguly nie maja wiekszego pojecia (ani
          zainteresowania) o fizjologii, zwlaszcza u dzieci. Dlatego nasi chirurdzy
          zostawiaja zlecenia plynow itp anestezjologom. Bo anestezjolog musi znac sie na
          wszystkim. :-)))
        • magdallena27 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 19:45
          cytomegalia1 napisała:

          >
          > >
          > > > Nie wiem, skąd ta definicja <<
          A PROSZĘ SOBIE WYOBRAŹIĆ ,ZE Z PRAWA MEDYCZNEGO JEST TA DEFINICJA TAK JAK INNE,
          KTÓRE PODAŁAM
          >
          > >
          >>
          > A to juz sie wyklucza samo przez się: <<<
          NIC SIĘ NIE WYKLUCZA NIEZAWINIONY BŁAD TO JEST TAKI, KTÓRY WYNIKNĄŁ NIE ZE ZŁEJ
          WOLI LEKARZA, BO GDYBY NP SPOWODOWAŁ SMIERC PACJENTA LUB JAKIŚ USZCZERBEK NA
          ZDROWIU BO NP. PACJENTA NIE LUBIŁ TO NIE EJST TO JUZ BŁĄD MEDYCZNY TYLKO NP. >
          >
          > Nie wspomnę np. iluz to absolwentów AM nie zdało LEPu.<
          NO ILE TYCH STUDENTÓW A TAK NAPRAWDE STAZYSTÓW NIE ZDAŁO LEPU.....? MOZE MASZ
          INFORMACJE INNE NIZ JA
          JA ZDAWAŁAM PIERWSZY LEP W HISTORII POLSKI W LISTOPADZIE 2004R I ZE STAŻYSTÓW
          PROSTO PO STUDIACH NIE ZDAŁO OK.3 % CZY TO JETS TAK DUZO?
          LEP UWAZAM ZA PORAZKE WIELKĄ W NASZYM KRAJU, TRZEBA BYŁO POCZUĆ TE ATMOSFERE
          PRZED KIEDY DO KOŃCA NIE BYŁA ZNANA DATA ( A CZY MIAŁBY BYC TO LISTOPAD CZY
          GRUDZIEN TO BYŁA RÓŻNICA), GDZIE PODRĘCZNIKI Z KTÓRCYH NALEŻEY SIĘ UCZYC NIE
          BYŁY TEŻ ZNANE DO SAMEGO KOŃCA, PODRĘCZNIK Z PEDIATRII PRZYGOTOWUJĄCY DO LEPU
          UKAZAŁ SIĘ NA 2 TYGODNIE PRZED EGZMAINEM, POZA TYM PYTANIA CZESTO WYBIEGAŁY
          POZA MATERIAŁ OBOWIĄZUJACY NA STUDIACH,
          KOLEJNY PORBLEM POLEGA NA TYM,ZE W POLSCE NIE MA STANDARDÓW OBOWIĄZUJĄCYCH JEST
          KILKA AKDEMII MEDYCZNYCH NA KAŻDEJ EJST INNY PAN PROFESOR LUB PANI PROFESOR I
          SA NA AKŻDEJ INNEMATREIŁAY, SKRYPTY I OBOWIAZUJĄ INNE PODRECZNIKI. PORSZE MI
          PWOIEDZIEC CZY NP INTERNY MAMY SIE UCZYC Z HEROLDA-NIEMEICKI PRZEDRUK, CZY
          KOKOTA POLSKI PODRECZNIK, CZASAMI INFORMACJE W NICH ZAWARTE WYKLUCZAJA SIE,
          JESLI KTOS MI NEIWEIRZY OGE NASTEPNYM RAZEM ZACYTOWAĆ. KOLEJNA SPRAWA NAWET
          JESLI STAZYSCI JUZ SA NAUCZENI ZGDONIE Z JAKIMIS STANDARDAMI PODRECZNIKIEM ,
          IDA DO PRACY ZAWODOWEJ A TAM CO?........REALIA.......? BRAK MOZLIWOSCI
          WYKONANIA PEWNYCH BADAN NP STANDARDEM W DIAGNOSTYCE NADCISNIENIA U DZIECI EJST
          WYKONANIE BADANIA USG BRZUCGA Z DOPPLEREM Z OCENA PRZEPLYWOW PRZEZ TETNICE
          NERKOWE I JAK MAMY JE WYKONAC JAK NP NIE MA APARATU....MOZE MI POWIESZ?
          JEST JESZCZE COS TAKEIGO JAK STRES EGZAMINACYJNY, WIĘC ŁĄCZĄC TO WSZYTSKO I
          WYCIĄGAJĄC JAKIS WNIOSEK UWAZAM,ZE NIE BYŁO TAK ŹLE. POZA TYM NIE ROZUMIEM
          KONIECZNOŚCI ZDAWANIA EGZMAINU Z CAŁYCH STUDIÓW SKORO ZDAWAŁAM EGZMAINY PODCZAS
          STUDIÓW A NA ROKU OSTATNIM BYŁO ICH 9 I TO SAME WIELKIE SPARWY JAK GINEKOLOGIA,
          PEDIATRIA, PSYCHIATRIA, ONKOLOGIA ITP. CZY KTOS NP ZE STUDENTOW PRAWA, EKONOMI
          CZY NP ANGLISTYKI CZY INNEJ FILOLOGII ZGODZILI BY SIE CHETNIE NA ZDAWANIE
          EGZAMINU Z CALEGO AMTERIALU, A PRZECIEZ KAZDY Z PRZEDSTAWILCIELI WW ZAWODOW
          TAKZ EPWOINIEN MIEC WIELKA WIEDZE BO NP NAUCZYCIEL POWINIEN DOBRZE NAUCZYC,
          EKONOMISTA DOBRZE LICZYĆ PEINIADZE ITP.
          A JEST JESZCZE NP EJDNA KWESTIA, CZY WG CIEBIE NP LEKARZ , KTORY DPOSTAŁ 170
          PKT NA 200 ( TO JEST JUZ PRZYKLAD) A NP SCIAGNAL CALY TEST OD KOLEGI SIEDZACEGO
          OBOK JEST LEPIEJ PRZYGOTOWANY DO PRACY W ZAWODZIE NIZ TEN CO PISAŁ SAM A MIAŁ
          156 PKT?
          KAZDY STAZYSTA PO TAKIM EGZMAINIE STARTUJE NA EGZAMIN NA SPECJALIZACJE I
          WLASNIE ROBIAC SPECJALIZACJE BEDZIE MIAL CZAS BY SI EDOKSZTALCIC W JAKIES
          DIZEDZINIE I BYC SPECJALISTA W DANEJ DZIEDZINIE, NIE MA LEKARZY OD
          WSZYSTKEIGO...SA SPECJALIŚCI BO TRUDNO BY INTERNISTA ZNAŁ SIE NA OKULISTYCE LUB
          LARYNGOLOGII PRAWDA?
          A CZY WIESZ NP ILE KOSZTUJA KURSY KSZTAŁCĄCE DLA LEKARZY ILE KOSZTUJA ZJAZDY
          PODAM PRZYKŁAD ZJAZD PEDIATRYCZNY OGÓLNOPOLSKI KOSZT 450 ZŁ 9 PRZY PENSJI OKOŁO
          1000ZŁ JEST TO POŁOWA A JESZCZE DOEJCHAC TRZEBA I SPAC TAKZE)
          WIĘC MOŻE ZAMIAST TROSZKE PRZESTAC SIĘ CZEPIAC LEKARZA ZACZNICIE SIĘ CZEPIAĆ
          NARDOWOEGO FUNDUSZU ZDROWIA CZY RZĄDU? WYDAJE MI SIĘ,ZE JEST TROCHĘ ICH WINY W
          TYCH POMUŁKACH LEKARSKICH NIE SADZISZ?
          ,
          > Co innego pomyłki lekarskie czy sytuacje, kiedy
          > nie dalo sie przewidziec np. anomalii anatomicznych u pacjenta.Co innego
          > powikłania zabiegów, jesli przeprowadzono je zgodnie z obowiazująca wiedzą.
          TO NA PEWNO BŁĘDY NIE SĄ.<
          TO MOŻE POWIESZ TO TYM CO TU NP PISZA O TETNIAKU ROZWARTSWIAJĄCYM PO ZABIEGU
          KARDIOCHIRURGICZNYM......

          >> > ale za przejaw troski, aby wwyeliminowac sposród lekarzy tych, którzy
          > niszczą dobre imie tej koropracji zawodowej.<

          TO DLACZEGO NIE PISZE SIE OTYM JAK TO DOBRZE MIEĆ NIEKTÓRYCH LEKARZY,JAK TO NP
          PAN DR X ZROBIŁTYLE DOBREGO , ŁATWIEJ WYTYKAC POMYŁKI NIZ POCHWALIC
          >
          mam wrażenie,że wtwoje pretensje i żale na lekarzy wylewane tutaj są związane
          ztym,że jak na arzie nikt nie może ci pomócw związku w twoja chorobą, czasami
          jest tak,ze danej choroby neid a się wyleczyc lub trudno to zrobic i najlepiej
          było by to zakceptowac.
          Czy robiono ci ajkeiś inne badania tzn inna wirusologię czy tylko przeciwciała
          cytomegalowirusa, czy np robiona badania w kierunku epstein-barr wirus lub
          wirus HIV?Nie rozumiem dlaczego jeśli ta choroba tyle trwa nie wykonano no
          próby wyizolowania wirusa z hodowli fibroblastów, lub oznaczanie jego materiału
          genetycznego ?????skoro jestes taka dociekliwa i wkurzona na tego wirusa i przy
          tak długiej wg ciebie choroby nie postarałas sie by ci to wykonano.
          • cytomegalia1 Magdallena 03.07.05, 21:25
            magdallena27 napisała:

            > NIC SIĘ NIE WYKLUCZA NIEZAWINIONY BŁAD TO JEST TAKI, KTÓRY WYNIKNĄŁ NIE ZE
            ZŁEJ
            >
            > WOLI LEKARZA,

            W moim pojęciu błąd lekarski nie wynika ze złej woli .jakos nie mogę zrozumieć,
            czemu to niby lekarz mialby coś zrobic źle tak specjalnie, naumyslnie.
            Natomiast moge sobie wyobraxić , ze może się jednak nie znac na tym, na czym
            powinien- jako specjalista w określonej dziedzinie.

            Co do LEPu- nie bedę sie rozpizywać. O ile wiem, to był on robiony jako egzamin
            ze staży, a nie z wiedzy zdobytej na studiach. Tak przynajmniej mówili znajomi,
            którzy go zdawali. I np. oni nie mieli złego zdania o tescie, ale jak
            podkreslili- dlatego, ze byli na stażach traktowani na serio i opiekunowie
            wszystko im wyjasniali i tłumaczyli. Nie bardzo poszly im pytania z połoznictwa-
            tam ich traktowano jako piate koło u wozu, a z podręczników to mozna sie uczyc
            na egzamin podczas studiów.
            W dodatku zupelnie nie rozumiem oburzenia z powodu zdawania takiego egzaminu.
            Np. pielegniarki i połozne -mimo mniejszej odpowiedzialnosci za pacjenta, a
            moze raczej innego rodzaju odpowiedzialnosci- zdaja na koniec studiów dyplom,
            na który obowiązuja tez przedmioty, które zdawały podczas studiów. Tak miała
            bratanica w ubiegłym roku.

            A jesli chodzi o prace zawodowa- zdaje sobie sprawę z braku pieniędzy czy
            sprzetu, ale to rzadko chodzi o taki powód błędu. Najczęściej jest to
            spowodowane olewactwem. Neurolog leczyl mnie aspiryna przez miesiąc, bo bolał
            mnie kręgosłup lędźwiowy i nie byłam w stanie np. pochylać się. Bez żadnego
            prześwietlenia. Bo za młoda byłam na powazne sprawy? Całe szczęście- w kolejce
            pod gabinetem mozna się duzo dowiedziec, np. to, gdzie i za ile mozna zrobic
            dobre prześwietlenie. No i wyszly zwyrodnienia- w wieku 27 lat! Szkoda tylko,
            ze przez rok niepotrzebnie łykałam rózne świństwa. Przeciez jesli nawet nie
            byłoby pieniedzy na to przeswietlenie, to mogła zapytac, czy mnie stać na
            zrobienie prywatnie. Nie byłoby problemu, a i leczenie przybraloby inny obrót.

            > CZY KTOS NP ZE STUDENTOW PRAWA, EKONOMI
            > CZY NP ANGLISTYKI CZY INNEJ FILOLOGII ZGODZILI BY SIE CHETNIE NA ZDAWANIE
            > EGZAMINU Z CALEGO AMTERIALU,

            Magdo! Ich błedy nie skutkuja smiercią człowieka. A to przeciez najwyższa
            wartość.

            Ja zdaje sobie sprawę z tego, jak marnie sa opłacani lekarze czy pielęgniarki.
            Naprawdę. Wg mnie powinien zarabiać na poczatek od razu jakieś 4 tysiące. Żeby
            nie musial dorabiać w pogotowiu, ale ten czas przeznaczył na wypoczynek nocny i
            rano wypoczęty stwał przy stole operacyjnym czy zasiadal za biurkiem. Żeby mial
            czas i pieniądze na stale, ciągle dokształcanie i czytanie prasy fachowej.
            Wiem, ze to utopia, ale zdaję sobie sprawę z tego, ze nie ma innego wyjścia.

            > WIĘC MOŻE ZAMIAST TROSZKE PRZESTAC SIĘ CZEPIAC LEKARZA ZACZNICIE SIĘ CZEPIAĆ
            > NARDOWOEGO FUNDUSZU ZDROWIA CZY RZĄDU? WYDAJE MI SIĘ,ZE JEST TROCHĘ ICH WINY
            W
            > TYCH POMUŁKACH LEKARSKICH NIE SADZISZ?

            Nie sądzę. Nie słyszałam o żadnym wyroku w sprawie błędu lekarskiego, gdzie by
            zawinił NFZ.

            > TO MOŻE POWIESZ TO TYM CO TU NP PISZA O TETNIAKU ROZWARTSWIAJĄCYM PO ZABIEGU
            > KARDIOCHIRURGICZNYM......
            >

            Moje skromne zdanie- to nie była pomyłka, tylko powikłanie po zabiegu. Przeciez
            nie kazdy pacjent umiera po zabiegu z powodu powikłań. część np. nosi przez
            lata zaszyte chysty chirurgiczne, a to trudno inaczej nazwac, jak błędem w
            sztuce lekarskiej.

            >
            > TO DLACZEGO NIE PISZE SIE OTYM JAK TO DOBRZE MIEĆ NIEKTÓRYCH LEKARZY,JAK TO
            NP
            > PAN DR X ZROBIŁTYLE DOBREGO , ŁATWIEJ WYTYKAC POMYŁKI NIZ POCHWALIC

            Magdallenko! To o czym piszesz, to przeciez dokładne wypełnianie swoich
            obowiązków zawodowych, za które otrzymuje się wynagrodzenie z państwowej kasy.
            Gdyby mialo tak byc, jak mówisz, to np. trzeba by było tez wyrózniac i chwalic
            panie z mięsnego, ze zmieniły foliową rekawiczkę przed pokrojeniem wedliny
            albo, ze salowa dokladnie zmyła podłogi. Na forum Błedy i pomyłki lekarskie sa
            przeciez przykłady, gdzie inny lekarz wykazał sie umiejetnościami i postepował
            jak powinien.

            > >
            > mam wrażenie,że wtwoje pretensje i żale na lekarzy wylewane tutaj są
            związane
            > ztym,że jak na arzie nikt nie może ci pomócw związku w twoja chorobą,

            Niekoniecznie- także w związku z obserwacjami życia codziennego. Przy licznej
            wielopokoleniowej rodzinie trudno nie mieć styczności ze służbą zdrowia.
            Natomiast moja sprawa, lata leczenia bez poprawy na pewno tez maja na to wpływ.

            czasami
            > jest tak,ze danej choroby neid a się wyleczyc lub trudno to zrobic i
            najlepiej
            > było by to zakceptowac.

            Ja zdaję sobie sprawę z tego. Moja tesciowa ma Parkonsona, więc musiała to
            zaakceptować. Ja nie znam swojego przeciwnika , więc nie wiem, z czym miałabym
            sie godzić.

            > Czy robiono ci ajkeiś inne badania tzn inna wirusologię czy tylko
            przeciwciała
            > cytomegalowirusa, czy np robiona badania w kierunku epstein-barr wirus lub
            > wirus HIV?Nie rozumiem dlaczego jeśli ta choroba tyle trwa nie wykonano no
            > próby wyizolowania wirusa z hodowli fibroblastów, lub oznaczanie jego
            materiału
            >
            > genetycznego ?????skoro jestes taka dociekliwa i wkurzona na tego wirusa i
            przy
            >
            > tak długiej wg ciebie choroby nie postarałas sie by ci to wykonano.

            Słuchaj- ja zdałam sie na lekarkę prowadzącą. Nie jestem lekarzem, by sie znać
            na rodzajach badań, jakie powinnam wykonać. Mnie nie zlecano niczego oprócz IgG
            i iGm na cytomegalie, proteinogramu, morfologii z rozmazem oraz OB. Jestem
            wkurzona na mój stan, ale dopiero niecale 3 miesiące temu powiedziano mi, że
            mam cytomegalię. tutaj o tym pisałam:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=25083117&v=2&s=0
            HIVa oznaczano, epstaina barra i setek innych nie. Tylko WZW C.

            • magdallena27 Re: Magdallena 03.07.05, 23:22
              Na temat błędu lekarskiego i Lepu nie będe pisać bo uważam ten temat za
              zakończony, jeśli chodzi o cytomegalie i inne wirusy
              to wirus epsteina barr powodujący mononukleozę zakaźną daje bardzo podobne
              objawy do cytomegalowirusa a rozróznienie ich jest mozliwe dzięki badaniom
              wirusologicznym. Miałam koleżankę ze studiów, która na mononukleozę chorowała
              ponad pół roku.To potarfi byc upierdliwy wirus, a miano przecicwciał w klasie
              Ig G z tego co pamiętam oznacza przebyte zakażenie a nie aktywne, być może masz
              jakieś uskzodzenia narządów wewnętrznych, po infekcji tym wirusem i to one dają
              objawy. Wirus cytomegalii daje takie objawy uogólnione, narządowe wtedy gdy
              jest obnizona odpornośc w przypadku jakiegoś defektu immunologicznego, czy
              nowotworu, u nowowrodków, w stanach po chemioterapii itp a tak arzcej
              przebiega bezobjawowo.
    • aga331 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 14:54
      To ja opisze jednak co mi się zdazyło:poszłam do porodu w terminie miałam
      robione 4 razy usg,wszystko było z dzieckiem w porządku oczwiście w brzuchu,
      gdy rodziłam byłam tym porodem okropnie wyczerpana,stanoł puls dziecka płu
      gówki było jusz na zewnącz,a mi odeszły bule porodowe parte,wiec wepchneli
      dziecko spowrotem i zrobili cesarke,ratowali dziecko 3 razy
      uratowali,pszewiezili mojego dzidziuśa do inego szpitala,serduszko mu biło ale
      był niedotleniony nie oddychał sam lerzał pod respiratorem po 3 dniach
      zmarł,gdy sie urodzi miał 56 cm.4 razy robjone usg i niwiedzieli że duże
      dziecko?Jedno usg miałam pszed porodem ja jestem średniego wzrostu wiedzieli że
      moge takiego dużego dziecka sam nie urodzić.PSZeciesrz mogli zrobici cesarke
      odrazu.WIDZIAŁAM GO W TRUMIECE BYŁ TO CHŁOPCZYK.A poszam do szpitala tylko
      urodzic.
      • ob-gynaec Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 16:05
        Czy sąd uznał, że lekarze popełnili błąd?
        Dlaczego doszło do zatrzymania postępu porodu? Czyżby dystocja barkowa?
        • aga331 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 16:42
          Niesadziła ich nie miałam siły ich sadzić,wstawałam rano i pszpominało mi sie
          to dziecko nawet nie miałam sił w domu nic robić i jeszcze miałam iść i się
          sadzić z nimi.Owszem mojemu męzowi lekarz powjedział w tym drógim szpitalu co
          dziecko zostało pszewiezione ze powinnismy ich podać do sądu.
      • magdallena27 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 19:12
        Śmierć dziecka podczas porodu zawsze budzi wiele kontrowersji i to rozumiem i
        sa to dośc częste sparwy sądowe wystosowane przeciwko lekarzom. Samo usg
        wykonane w czasie ciąży 4 razy nie wystarcza by okreslić czy dziecko może się
        urodzić droga naturalna czy nie..co to znaczy duże dziecko? mam kolezanke która
        urodziła droga naturalna 4500 kg dziewczynke i nic sie nie działo, nalezy
        zawsze zmierzyc miednicę oraz określić jej kształt orac ocenić sprzeżną
        zewnetrzną i wewnętrzną i wtedy zadecydować o rodzaju porodu, dziecko może byc
        małe a nie urodzi się drogą naturalna amoże być i duze i się urodzić. W panie
        przypadku wygląda na to ,ze główka przeszła przez kanał rodny skoro była juz
        widoczna, może barki utknęły gdzieś w płaszczyźnie wchodu miednicu bo były za
        szerokie, a szerokość barków z tego co wiem jets trudna do oceny w badaniu usg.
        Może jeszcze cos się działo podczas porodu z dzieckim lub pania ,lae tego nei
        wiem za mało szczegółów zostało tutaj przedstawionych, mam nadzieję,ze pani tę
        wiedzę posiada i ejśli uważa,ze był to błąd lekarski to proszę złóżyć sparwę w
        sądzie...
        • venus22 Re: >*>*> BŁĘDY, POMYŁKI LEKARSKIE & 03.07.05, 22:03

          -zawroty głowy, uniemozliwiające wstanie z łóżka i bezpieczne prowadzenie
          samochodu
          -potykanie się,
          - zła akomodacja oka

          -bardzo częste bóle gardła bez uchwytnej przyczyny

          -stany podgorączkowe prawie stałe 37-37,2

          - potworne osłabienie, ,

          - niemozność skupienia uwagi, uczucie oszołomienia, amoku

          - trudności w wysławianiu się, zapominanie wyrazów, imion, nazwisk i miejsc
          znanych od lat

          - zaburzenia czucia w palcach

          - drżenia przy wykonywaniu ruchów powolnych precyzyjnych, np. odmierzenie
          kropli czy ukrojenie plasterka cytryny

          -zamazane widzenie, pogorszenie się ostrości wzroku, wysychanie spojówek

          - potworne bóle głowy, na ktore pomagała tylko pyralgina w duzych dawkach

          - kołatanie serca,

          - zaburzenia snu- nie mogłam zasnąć, albo czesto się wybudzałam, sen bardzo
          lekki

          - przewrazliwienie na dźwieki-

          -biegunki, bolesne skurcze brzucha,

          , nudności,

          -zbytnie zdenerwowanie, przewrazliwienie
          -problemy z cisnieniem krwi-

          -osłabienie rąk-

          - libido siegneło dna,

          osłabienia, utrzymuje się ono juz na stałym poziomie,

          bóle głowy bardzo sie nasiliły i pyralgina w bardzo duzych dawkach i podana
          dozylnie
          jest w stanie tylko osłabić ten ból- trwa on kilka, kilkanascie dni,


          Cytomegalio.
          moim zdaniem ty po prostu masz silne migreny.
          Wszystkie objawy wypisane u gory to migrena.
          Szczegolnie silne bole glowy, nudnosci, przewrazliwienia, zaburzenia pamieci,
          mowy, brak koncentracji, drzenia, oslabienia, zawroty glowy, kolatania serca,
          skoki cisnienia, zaburzenia widzenia, niskie libido, i inne to sa bardzo
          powszechne w migrenie zjawiska.

          Bole brzucha tez moga byc nia wywolane poniewaz bol glowy jest tylko jednym z
          objawow w migrenie i zdarza sie takze u doroslych, umiejscawia sie w brzuchu.
          Musisz zrozumiec ze migrena nie jest tylko bolem glowy ale choroba systemu
          nerwowego, bol moze pojawiac sie w roznych miejscach nie tylko w glowie,
          ja np miewam "zamiast" bolow glowy- bole ucha i kiedys nawet latalam z tym do
          larygologa ktory nic tam nie widzial.
          "Porazony" system nerwowy zle pracuje, migrenicy czesto nie maja sily, nie moga
          wstac z lozka, maja objawy fibromyalgii, chornicznego zmeczenia, kolacze im
          serce, maja rozne niewyjasnione dolegliwosci, i sa od wiecznego zlego stanu i
          bolu nadwrazliwi. Zreszta istota tej choroby to, mozna tak powiedziec
          biologiczno-chemiczna nadwrazliwosc na otoczenie.
          Np osoba nie majaca migreny bez problemu zniesienie silny zapach lub mrugajace
          swiatlo osoba z migrena moze od tego dostac ataku.

          kazda inna infekcja, choroba poteguje i tak nieprzyjemne i bolesne objawy
          migreny.

          na migrene niestety nie ma rady, trzeba nauczyc sie z nia zyc,
          a na bole glowy zamiast Pyralginy moze powinnas sprobowac leki z grupy tryptan-
          Imitrex, Zomig, Maxalt.
          Sa one takze w formie rozpuszczalnej na jezyku co umozliwia branie ich w czasie
          wymiotow.
          Powinnas udac sie do dobrego, specjalizujacego sie w migrenach neurologa i
          porozmawiac o tym.
          Zapytac czy w twoim wypadku, po sprawdzeniu czy serce jest zdrowe, mozna
          sprobowac tryptany.

          jesli bole glowy sa bardzo silne zdarza sie sie ze sam tryptan nie pomoze wtedy
          mozna go polaczyc z lekiem p/bolowym.

          Za teoria migreny w twoim wypadku przemawia fakt, ze, o ile dobrze zrozumialam,
          siostra ma podobne objawy. Migreny sa genetyczne, wiec wystepuja "rodzinnie", a
          jesli w rodzinie tez ktos cierpial lub cierpi na bole glowy lub epilepsje lub
          inne poodbne dolegliwosci to tym bardziej moze to byc migrena.


          Venus

          • cytomegalia1 Venus22 04.07.05, 10:53
            dzieki za zainteresowanie.
            jednak to nie migrena. 2 lata temu wylądowałam na neurologii z powodu silnego
            bólu głowy z wymiotami. Właśnie pierwsze podejrzenie padło na migreny. Po 3
            dniach , kiedy mi zrobiono rózne badania (mi.in.tomografie i EEG, elektrolity)
            i przepytywały mnie osoby róznej specjalności, to w efekcie przeniesiono mnie
            na kardiologię, bo okazało się, że to nadciśnienie (pare dni wcześniej
            dowiedziałam sie, że nie przedłużą mi umowy o pracę- prawie 5 miesięcy
            przebywałam na zwolnieniu z powodu ogólnego osłabienia). Nadciśnienie leczyłam
            przez rok. Od roku mam cisnienie raczej w normie, tylko bardzo rzadko bez
            przyczyny zdarzają się skoki poza normę i wtedy cos biorę na obniżenie. Bóle
            głowy u mnie nie są związane z wartościami cisnienia. To nie jest jakis
            potworny ból głowy, że wyc mi sie chce, nie ma żadnych objawów zwiastunowych, a
            jego lokalizaccja nie jest stala, choc najczęściej obejmuje potylicę lub czoło.
            Ja czuje sie stale osłabiona, nie moge wykonywać wiekszych wysiłków, typu
            umycie okna czy pływanie (to mój ulubiony sport!!!), jednak są takie godziny,
            czasami 2-3 dni, że jest znaczne pogorszenie i wtedy mam wiekszośc objawów z
            tej listy, z tym, ze wtedy moja temperatura ciała- nawet po poludniu- siega co
            najwyżej 36,2 ( natomiast parę godzin później- juz znowu ponad 37)i wtedy głowa
            mnie nie boli. Po prostu- wegetuję leżąc, nie zwracam uwagi na nic- nie
            przeszkadzają mi hałasy, światło itd- jakbym sie wyłączała. Oczywiście -mogę
            rozmawiać i odpowiadac wtedy na pytania, ale jest mi ciężko mysleć i dobierac
            wyrazy. Te ataki pojawiaja się teraz bardzo rzadko, ale wczesniej- kilka razy w
            miesiącu i najczęściej po jakimś wiekszym wysiłku (np. podbiegałam gdzies,
            sprzatałam mieszkanie), albo kiedy np. dłużej nie jadłam czy np. uczucie głodu
            zabijałam waflem czy batonem (reklamy :((( Teraz na to wszystko uwazam, jednak
            to nie zawsze wystarcza.
            A temperaturę mam stale taką wyższą- niezaleznie od bólu głowy. Dodam tylko, że
            siostra nie cierpi na bóle głowy- ona nawet stwierdziła kiedys, że tak naprawdę
            to nie wie, co to znaczy silny ból glowy.
            Co do biegunek i bólów brzucha- ostatnie Aspaty i Alaty wyszły znacznie ponad
            normę (ponad 50) i lekarka kazała przestrzegac diety watrobowej oraz brać
            essentiale forte. Jesli nie jem nic surowego (warzywa, owoce), to nie mam z tym
            problemów. Lekarka stwierdziła, że to własnie świadczy o bytności wirusa w moim
            organizmie. Ja juz naprawdę nie wiem, co mam robić- jesli to nie wirus
            cytomegalii, to może jakis inny i dlatego każe mi brak leki na podniesienie
            odporności?
            To nie jest tak, że ja codziennie nie mam siły wstac z łóżka. Jednego dnai tak
            jest faktycznie, że jest 8.00, a ja nie moge się zwlec (wteby mam najczęściej
            po nocy ból głowy), a np. nastepnego dnia wstaje o 6.00, bo sie obudziałam,
            jest ładna pogoda(czyli nie za ciepło), głowa nie boli, a serce sie tłucze i
            nie pozwala dalej spać i nie mam problemów ze wstaniem, więc robię sniadanie
            mężowi, a po jego wyjściu idę do parku. Nie znoszę upałów, więc ranek albo
            wieczór to pory na spacery. Jak sa upały, to nawet na taras nie wychodzę. Mam
            zespół suchego oka, w tym roku jakis wyjatkowo dokuczliwy, i słoneczna pogoda
            bardzo podraznia mi oczy.
            Nie wiem, na ile to może byc wazne, ale gdzies własnie parę miesięcy po
            porodzie zauwazyłam , ze na ramionach,klatce piersiowej a zwłaszcza
            przedramionach, mam takie drobniutkie wybroczynki- bardzo nieregularne,
            maleńkie, jakby ktoś kluł mnie leciutko cieniutka igiełką. Nie sądzę, by były
            one u mnie od zawsze, chociaz tego nie wykluczam. Czasami jest ich zdecydowanie
            więcej. To nie krwawi, a mozna to dostrzec gołym okiem, tylko z bliska.
            Zakaźniczka uznała to za sprawkę wirusa :(
            Rok temu miałam przepisany na ból głowy MIG PRIV (?)- po zazyciu myslałam, że
            sie wykonczę, aból oczywiście nie minał. Za to za pare dni miałam miesiączkę-
            dosłownie lało sie ze mnie chyba ponad tydzień.
            jesli to nie wirus, to może jakaś choroba z autoagresji??? Może powinnam
            sprawdzić Hashimoto, tocznia ??? Hormony tarczycy mialam kiedys robione i
            p/tez, ale to było jakieś 3 lata temu- nic niepokojącego wtedy tam nie bylo, a
            juz wtedy czułam się źle. Może jaki inny wirus? Może faktycznie epstain barr?
            czy byłoby mozliwe, aby przejść w taki beznadziejny stan tak z dnia na dzień
            bez jakiejś uchwytnej przyczyny? Jesli byłaby to migrena, to przeciez te bóle
            głowy pojawiłyby sie od razu z pogarszającym sie samopoczuciem, a mnie one
            dopiero dokuczaja w takiej formie od 2 lat ...
            Bedę wdzięcnza za każdą sugestię. Chociaż Wy nie traktujcie mnie jak
            hipochondryka.


            • connie1 Re: Venus22 04.07.05, 16:59
              A bylas kiedykolwiek diagnozowana kardiologicznie?(chocby echo serca)
              • cytomegalia1 Re: Venus22 04.07.05, 21:59
                connie1 napisała:

                > A bylas kiedykolwiek diagnozowana kardiologicznie?(chocby echo serca)

                Byłam- podczas pobytu na kardiologii. Echo, holter, bieżnia (EKG wysiłkowe?),
                RR całodobowe i więcej nie pamietam. Rozpoznali nerwicę, bo co im zostało,
                skoro nawet na garści leków serce nie chcialo przyhamować?
                w każdym razie żadnych wad, wypadania płatka czy innych groźnych rzeczy nie
                stwierdzono.
                W opisie holtera zakres tetna jest 67-125 (NA LEKACH!!! Podczas pobytu w
                szpitalu, gdzie leżałam, odpoczywałam przy książce).
                Kiedyś myslałam o jakimś wirusowym stanie zapalnym serca, bo taka osłabiona
                jestem i nie toleruję wysilku, ale skoro lekarze stwierdzili, że żadnych
                niepokojących przyczyn nie ma, to chyba można uznac to za pewnik?
                Po powrocie do Warszawy zrobię chyba jeszcze p/ciala p/jądrowe i
                antyfosfolipidowe, PCR na boreliozę, anty ATPO i TG, test na mononukleozę i
                awidność (cytomegalia), dorzucę kortyzol, parathormon i wapń we krwi. Jesli
                wszystko wyjdzie OK, to poszukam jakiegoś neurologa- znawcę migren, a jak i to
                nic nie da, to uznam, że to ZPZ. Czyli LEŃ.
                Moja rodzina jest długowieczna.
                Na razie nie myslę o swoim samopoczuciu podczas przekwitania.
                Ani o starości.
                Mam tylko jedno, jedyne życie i cos mi je sp*****yło.

            • venus22 Re: Venus22 04.07.05, 22:59
              A ja, po przeczytaniu tego postu upewniam sie ze to moze byc jednak migrena.
              Oczywsicie nie musi tak byc, ale ...

              Migrena nalezy do jednjej z najbardziej niedodiagnozowanych i nierozpoznanych
              chorob.
              czasami trwa kilka lat i wiele innych mylnych diagnoz zanim ostatecznie uzna
              sie ze jednak.. to migrena.

              Poza tym, jest tak wiele wariantow migreny ze jesli trafisz na lekarza majacego
              do czynienia glownie z migrenami o klasycznych objawach to szansa na
              rozpoznanie tej bardziej skomplikowanej jest rowna zeru.


              napisalas;

              >>>wylądowałam na neurologii z powodu silnego bólu głowy z wymiotami.<<

              jest to klasyczny objaw migreny. Bardzo rzadko inne bole glowy powoduja silny
              bol z wymiotami.

              >>okazało się, że to nadciśnienie <<<

              nadcisnienie mozna miec swoja droga,
              ale w czasie bolu cisnienie moze mocno skoczyc w gore, nawet niektore
              pielegniarki i lekarze w Ameryce uwazaja ze jak cisnienie nie skoczylo do gory
              to tak bardzo nie boli (co jest oczywiscie nieprawda)

              >>Bóle głowy u mnie nie są związane z wartościami cisnienia.<<
              nie musza byc, ale czy rzeczywscie tak uwaznie sledzisz co i jak..

              >>To nie jest jakis potworny ból głowy<<
              w migrenie glowa w ogole nie musi bolec

              >>nie ma żadnych objawów zwiastunowych<<

              a skad wiesz? po pierwsze, nie obraz sie ale nie wydajesz mi sie byc osoba
              orientujaca sie w migrenie, po drugie jesli uwazasz ze aura (zburzenia
              wzrokowe) to zwiastuny, to migreny z aura ma tylko ok 15% migrenikow

              >> jego lokalizaccja nie jest stala, choc najczęściej obejmuje potylicę lub
              czoło.<<

              jak juz wspomnialam, w migrenie glowa moze wcale nie bolec a bol moze byc
              zlokalizowany gdziekolwiek:

              www.longfeng.nl/images/migraine01.jpg
              jednak są takie godziny, czasami 2-3 dni, że jest znaczne pogorszenie i wtedy
              mam wiekszośc objawów z tej listy......wtedy głowa mnie nie boli..... jest mi
              ciężko mysleć i dobierac wyrazy.


              ponownie przypominam migrena to nie jest bol glowy, moze przebiegac bez bolu.

              >>>Te ataki pojawiaja się teraz bardzo rzadko, ale wczesniej- kilka razy
              miesiącu i najczęściej po jakimś wiekszym wysiłku<<

              w migrenie wysilek jest zaliczony do bodzcow wywolujacych ataki, nawet maly
              taki jak wchodzenie po schodach

              >>albo kiedy np. dłużej nie jadłam czy np. uczucie głodu zabijałam waflem czy
              batonem


              glod takze jest bodzcem, nawet silnym,
              a zjedzenie wafla lub batona (czekolada!) ktore zawieraja na pewno bodzce
              pokarmowe wrecz jest zaproszeniem do ataku..


              >>To nie jest tak, że ja codziennie nie mam siły wstac z łóżka. Jednego dnai
              tak jest faktycznie, że jest 8.00, a ja nie moge się zwlec (wteby mam
              najczęściej po nocy ból głowy),

              migrena ma kilka faz-
              prodromalna ktory przypada przed atakiem bolowym

              aura -tez przed atakiem bolowym

              atak

              postdromalna

              w fazie postdromalnej w ktorej migrena dalej trwa ale juz minal bol jest sie
              zwykle wyczerpanym i mozna miec dolek. Niektorzy wrecz odwrotnie- odzyskuja
              pelnie sil i moga dostac euforii.

              >>głowa nie boli, a serce sie tłucze i nie pozwala dalej spać <<
              to tez sie zdarza u migrenikow, choc moze byc nie zwiazane z migrena

              >>Nie znoszę upałów, <<

              wiekszosc migrenikow nie znosi bo wysoka temepratura to bodziec- sprzyja atakom

              >>Rok temu miałam przepisany na ból głowy MIG PRIV (?)- po zazyciu myslałam, że
              > sie wykonczę, aból oczywiście nie minał.
              Za to za pare dni miałam miesiączkę- <<

              Kazdy migrenik reaguje indywidualnie na leki. To ze komus nie pomogl a wrecz
              pogorszyl stan lek na migrene NIE jest zadnym wskaznikiem czy to migrena czy
              nie.

              ja np zle reaguje na ergotaminy, od tego mam jeszcze wiekszy bol glowy,
              natomiast pomagaja mi tryptany od ktorych znowu inny migrenik moze dostac
              wiekszego bolu.
              Chociaz tryptany sa najbardziej skutecznym srodkiem na bol w migrenie, pomagaja
              tylko okolo 70% migrenikom.

              Fakt ze dostalas w kilka dni po takim ataku miesiaczke swiadczy ze u ciebie
              moze byc migrena hormonalna.
              Wtedy w czasie owulacji i okolo miesiaczki wystepowalyby najgorsze bole, a w
              innej fazie cyklu migreny moga byc slabsze, stad brak bolow glowy.

              >>Jesli byłaby to migrena, to przeciez te bóle głowy pojawiłyby sie od razu z
              pogarszającym sie samopoczuciem, a mnie one dopiero dokuczaja w takiej formie
              od 2 lat ...<,

              migrena ma tak rozne formy i u kazdego przebiega inaczej, nie mozna sie
              porownywac z innym chorym, a tym bardziej porownywac do ogolnych publikacji na
              temat migren.
              Publikacje takie zwykle sa bardzo powierzchowne.

              To ze dokuczja ci "w takiej formie" dopiero od dwoch lat swiadczy ze mialas juz
              wczesniej takie problemy,
              a migrena jest choroba postepujaca.

              Oprocz tego mozna miec wirusy i inne choroby niezaleznie od migreny, ktore moga
              ale nie musza-ja pogarszac.

              Jeszcze raz zachecam udac sie do dobrego neurologa..

              Venus
              co do plamek- nie slyszalam o czyms takim w migrenie ale sadze ze to z nia nie
              ma nic wspolnego.
              • cytomegalia1 Re: Venus22 05.07.05, 08:20
                Dzięki za zainteresowanie.
                Jednak zainteresowałam się tym zespołem przemeczenia i ... wygląda na to, że
                jest to wreszcie wszystko razem- zebrane "do kupy": Poczatek od infekcji
                wirusowej, objawy niemal wszystkie, ma to siostra i najprawdopodobniej miał
                dziadek -zmarl niedawno i nie pamietam, by kiedykolwiek wychodził poza
                mieszkanie- lekarze mówili, że to z przepracowania i przemęczenia oraz stresów
                podczas II wojny (był lesniczym a Lasach Janowskich, miał już żone i 3 dzieci,
                a szantazowali go i Polacy, i Niemcy), po wojnie nie miał siły i ciągle
                chorował.
                Jednak muszę porobić badania, by ostatecznie odrzucic lub potwierdzić
                autoagresję.
                Na neurologii wylądowałam z cisnieniem 170/100, ale byłam zbyt młoda, aby
                stawiac na nadciśnienie.
                Bóle głowy nie wystepuja u mnie tylko przed miesiączka- są niezależne od fazy
                cyklu miesiączkowego.
                Przez 8 miesięcy brałam tez sulpiryd- żadnej, nawet najmniejszej poprawy nie
                było i w styczniu tego roku zrezygnowałam.
                Venuss- przy migrenie osłabienie nie jest ciągłe. Od roku sama nie sprzatam
                mieszkania, bo potem leżę bez życia przez kilka godzin, albo i 1-2 dni. To
                osłabienie jest zawsze, tylko czasami się wzmaga.
                Znalazłam chyba bardzo dobry artykuł na ten temat- jak wspomnialam- mam prawie
                wszystkie objawy. Grzebię w sieci w poszukiwaniu jeszcze innych doniesień na
                ten temat i szkoda, że jest tego niewiele po polsku- te strony po angielsku sa
                koplania wiedzy.
                www.terapia.com.pl//archiwum/pub.html?edition=25&authback=-1&pub=303
                login ewab64, hasło bartek1
                Ale jestem tez w 100% przekonana, ze znakomity neurolog rozpoznałby mi migrene-
                tak, jak rozpoznano mi hipokaliemizne porażenie okresowe.
                dzieki do.ki! Natchnęłas mnie!
                • venus22 Re: Venus22 05.07.05, 19:31
                  >> przy migrenie osłabienie nie jest ciągłe.<<

                  u mnie jest ciagle.
                  i nie ma gwarancji ze znakomity neurolog rozpozna migrene jak sie w niej nie
                  specjalizuje.

                  >>Bóle głowy nie wystepuja u mnie tylko przed miesiączka- są niezależne od fazy
                  cyklu miesiączkowego.<<

                  bole glowy moga wystepowac w kazdej fazie cyklu,
                  jesli najczesciej wystepuja przed mies. i w czasie owulacji to mowi sie o
                  migrenie hormonalnej.
                  Ale mozna je miec w kazdej chwili, o kazdej porze dnia i nocy.. mozna miec
                  codziennie...mozna nie miec wcale i tez miec migrene.

                  Poza tym napisalam ze zespol chronicznego zmeczenia wystepuje bardzo czesto w
                  migrenie, i tak mi sie wydaje poniewaz bole glowy masz silne to to jest u
                  ciebie zwiazane z tym.


                  ale oczywscie powinnas sprawdzic inne podejrzenia tez.

                  Poza tym, zbadaj sie na Borelioze. koniecznie..

                  Venus
                  • cytomegalia1 Droga Venus22 05.07.05, 21:15
                    Te bóle głowy nie sa takie, że wyję z bólu. Jesli sa, to zazwyczaj jest to
                    uczucie bardzo ciężkiej głowy, albo takiego silnego obejmowania części głowy,
                    Niezmiernie rzadko wystepuja takie, że mam wrażenie, że głowa mi pęknie- ale
                    jesli tak jest, to ono wynika z gwałtownego wzburzenia albo wysiłku, który
                    muszę zrobic, bo nie mam wyboru (zepchnięcie samochodu na pobocze, bo silnik
                    zgasł).Mysle, ze twedy jest to wynik gwałtownego podniesienia cisnienia krwi,
                    chociaz nigdy tak naprawdę tego nie sprawdzalam. ALe taki bardzo silny ból ma
                    zawsze przyczyne, która mogę wskazać, a poza tym wystepuje może ze 3-4 razy do
                    roku i ten rodzaj bólu akurat nie trwa długo- najczęsciej do nastepnego dnia.
                    Boreliozę robiłam 3 miesiące temu, jak mocno sie wkurzyłam na swoja niemoc i
                    nie chciałam czekac bezczynnie, az raczy się cos zmienić. Robiłam tez przy
                    okazji toxoplazmozę, WZW C, HIV, hormony taczycy i płciowe.
                    Co do zespołu zmeczenia- jednym z objawów są bóle głowy, których wczesniej nie
                    było -w tym wklejonym artykule chyba akurat o tym nie ma, ale w innych -tak, np
                    tu:

                    www.leczsiezdrowo.pl/index.php?id=31
                    Za tym zespołem przemawialoby byc może także to, ze jestem z pokolenia
                    antybiotykowego- dopiero w średniej szkole zrozumiałam, czym sa i zaczełam ich
                    unikac -od przedszkola miewałam ciężkie infekcje głównie górnych dróg
                    oddechowych, z wysoka gorączką i calkowita utrata sił, po której dochodzenie do
                    zdrowia zajmowało mi parę tygodni i praktycznie trwało do kolejnej infekcji.
                    Mój ówczesny lekarz byl fanem antybiotyków i to w wersji dopupnej- debecylina,
                    penicylina to otrzymywałam przy kazdej okazji :(
                    Dopiero w szkole średniej zmieniłam lekarza- mial inne podejście i od tamtej
                    pory antybiotyki biore co 2-3 lata, choc infekcje zdarzają się kilka razy do
                    roku, choć najczęściej juz nie tak powazne, jak kiedyś: najczęściej bóle
                    gardła, powiększone wezły chlonne i stany podgorączkowe. Ostatnia taka poważna,
                    zwalająca mnie z nóg infekcja przyplatala sie jakieś 2 miesiące po porodzie,
                    kiedy i tak czułam sie osłabiona juz od poczatku ciąży (to było samopoczucie
                    jak przy małym zakażeniu, ale w innym wydaniu niz osłabienie ciążowe). I
                    własnie po niej już sie nie podniosłam.
                    Biorąc pod uwage wszystkie moje objawy, stawiałam na wirusa, ew. choroby z
                    autoagreji. No i muszę brac pod uwagę objawy u siostry i ew. u dziadka (ale
                    tego pewna nie jestem, chociaz jest to bardzo prawdopodobne). Siostra pogodziła
                    sie ze swoja chorobą, znalazła ciekawe zajęcia (tez haftuje, robi frywolitki),
                    spotyka się z ciekawymi ludźmi o takich samych zainteresowaniach. Poza tym
                    rodzice dbaja o nia, bo z nimi mieszka, nie wykonuje wiekszych prac, typu
                    sprzatanie. No i pogodzila sie z tym, że nie założy własnej rodziny. U niej to
                    osłabienie jest tez stałe, jednak jak sama ostatnio stwierdziła- od paru lat
                    praktycznie sie nie pogarsza. Ja sie ze swoim stanem nie pogodziłam. Wyszłam za
                    mąż i chcemy miec gromadkę dzieci. Chcę troszczyć sie o nich wszystkich. Marzę
                    o wspólnych obiadach, wspólnych sprawach. Chciałabym tez wrócic do zawodu,
                    chociaż to nie jest moim priorytetem i jesli nie bedzie takiej szansy, to
                    trudno.
                    Ty jestes pewna swojej migreny- ja nie. Żadne, nawet najmniejsze zmiany w EEG
                    nie zasugerowaly lekarzom migreny.A byla to klinika neurologiczna, wiec uważam,
                    ze pracuja tam specjaliści.
                    Po powrocie z pobytu wakacyjnego zabiorę sie za siebie jeszcze raz. nie wiem,
                    skąd na to wezme sily, ale tak zrobię.
                    Alez tu teraz pieknie w Nałęczowie.
                    Mam nadzieję na odpoczynek (po czym???)w gronie najblizszych.
                    Muszę się uniezależnic od internetu- za duzo czasu mi zabiera :)
                    dzieki, Venus, za rady.
                    Pozdrawiam
                    • venus22 Re: Droga Venus22 05.07.05, 23:39
                      Hey Cytomegalio!!

                      swoje juz powiedzialam w poprzednich watkach, wiec teraz tylko chcialam dodac
                      cos na temat migreny, NIE na TWOJ, tylko migreny.

                      Juz kilka razy pisalam ze w migrenie NIE MUSI GLOWA BOLEC W OGOLE.
                      nie sugeruj sie wiec jak cie glowa boli, kiedy, jak czesto i jak mocno,
                      bo juz sam taki stan oslabienia, braku koncentracji i niemnoznoscia wyslowienia
                      sie moze byc migrena.
                      Przestan prosze rownac migrene z bolami glowy bo bole glowy to NIE migrena.
                      Z zespole chronicznego zmeczenia moze bolec glowa ale to znaczy ze te bole to
                      migrenowe.

                      pamietaj bol glowy to nie migrena.

                      jak tez pisalam gwaltowny wysilek moze wywolac bol glowy migrenowy w kilka
                      sekund i nie wiadomo dlaczego tak sie dzieje, co dokladnie go wywoluje czy skok
                      cisnienia czy chwilowe wstrzymanie oddechu czy tez rozszerzenie naczyn
                      krwionosnych po wysilku. moze jeszcze co innego...

                      W klinice neurologicznej tez nie masz gwarancji ze ci prawidlowo rozpoznaja
                      migrene zwlaszcza nietypowa jesli nie jest to klinika bolow glowy.

                      Dla przykladu, ostatnio podawalam watek na forum migrena dla pani ktora szukala
                      informacji o samej aurze migrenowej bez nastepujacego po nim bolu glowy.
                      Mloda dziewczyna, 26 lat, u ktorej nie umiano znalezc wytlumaczenia na jej
                      zaburzenia trwajace od 8-miu lat udala sie do kolejnego neurologa ktory
                      stwierdzil u niej sama aure bez bolow glowy i wyrazil zdziwienie ze ma to w tak
                      mlodym wieku bo takie cos maja glownie kobiety po menopausie.

                      na to wypowiedzial sie lekarz neurolog, specjalista i wiodacy w USA lekarz
                      specjalizujacy sie w bolach glowy, majacy klinike od bolow glowy, dr John
                      Claude Krusz z Nowego Yorku.

                      Powiedzial on ze fakt ze neurolog byl zaskoczony wystapieniem samej aury w
                      mlodym wieku swiadczy tylko ze lekarz ten nie ma zbyt wiele doswiadczenia w
                      migrenie ani zbyt wielu pacjentow z "dziwnymi" migrenami bo gdyby mial to by
                      wiedzial ze sama aura moze wystepowac nie tylko u mlodych ludzi ale i u dzieci.
                      jaki moral z tego?
                      taki ze aby dobrze sie znac na migrenie nie wystarczy byc dobrym neurologiem
                      pracujacym w klinice neurologicznej ale trzeba sie wasko wyspecjalizowac i miec
                      tylko pacjentow z bolami glowy aby miec w tym rozeznanie.
                      Lekarz ktory prawidlowo rozpoznal sama aure migrenowa bez nastepujacych po niej
                      atakow bolowych juz wszak nie wiedzial ze moga ja miec dzieci i nie jest to
                      wcale zjawisko glownie u kobiet po menopauzie..

                      dla ciekawosci, podaje jakie objawy miala dziewczyna z sama aura:
                      dretwienie rak, dretwienie policzkow, zaburzenia wzrokowe, polowa jezyka
                      zdretwiala, zaniki pamieci (nie pamieta jak nazywaja sie jej znajomi itp),
                      budzi sie w kaluzy cieknacej sliny z drzemki.

                      jest to jak najbardziej migrena. Migrena, jak juz tez pisalam sklada sie z 4
                      faz: prodromalna, aura, atak, postdromalna..
                      to tyle na temat migren i ich rozpoznawania, teraz wracam do CIEBIE:


                      fakt ze zarowno twoj dziadek jak i siostra maja podobne obajwy w/g mnie
                      wskazuje na jakies rodzinne pochodzenie, moze genetyczne. a moze zarazilisce
                      sie czyms w tym samym miejscu??...
                      Moze macie wszyscy borelioze bo moze mieszkaliscie lub bywaliscie w takim
                      miejscu ze latwo o kleszcze?

                      Borelioza jest trudna do potwierdzenia testami wiec jesli wyjda ci negatywnie
                      to ja jednak bym wziela w slepo kuracje jaka sie przy tym stosuje.
                      Wiem wiem nie lubisz antybiotykow ale zwracam uwage ze tak czy tak czujesz sie
                      bardzo zle, a kuracja moze pomoc... do rozwazenia z lekarzem..

                      Moze jest to jeszcze cos innego, cokolwiek by nie bylo zycze ci abys znalazla
                      przyczyne i wrocila do zdrowia.

                      A siostra pod tym wzgledem ma racje i przyjela slusznie stanowisko - jesli nie
                      mozesz czegos pokonac, naucz sie z tym zyc..
                      trzeba sie z tym pogodzic, po prostu musisz zycie ukladac pod katem twojej
                      choroby.
                      np. dzieci mozesz miec ale musisz miec tez pomoc do nich..liczyc sie z tym nie
                      zawsze bedziesz w stanie sie nimi zajmowac tak jak bys sobie zyczyla.

                      ale nigdy nic nie wiadomo moze akurat znajdziesz przyczyne i sie wyleczysz
                      czego sie bardzo zycze..

                      chetnie zobaczylam wasze wyroby- czy wstawiacie zdjecia na forum ?? "robotki"
                      czy jak mu tam??

                      Venus

                      ps- >>Ty jestes pewna swojej migreny- ja nie. Żadne, nawet najmniejsze zmiany
                      w EEG nie zasugerowaly lekarzom migreny<<<
                      <<
                      no bo moja migrena ma bardzo charakterystyczne objawy (oprocz tych mniej
                      typowych) tak ze u mnie nie ma watpliwosci,
                      ale przez to ze ja mam to wiem tak wiele o migrenie i jej wariantach ze mozesz
                      mi wierzyc ze wiem co pisze..

                      co do EEG, MRI i innych testow - one nie sluza do diagnozy migreny, bo na
                      migrene nie ma testow, mozna tylko wykluczyc lub potwierdzic inne choroby np
                      epilepsje, guzy itp.

                      no chyba ze ktos akurat ma atak migrenowy i MRI to jakos wykaze - to wtedy tak..

                      ale juz np EEG rzadko "wykaze" migrene.. u mnie bylo robione ze 3 razy i
                      zawsze prawidlowe.
                      • cytomegalia1 Droga Venus22 06.07.05, 11:58
                        Dzieki ogromne za tyle informacji o migrenie. Przydałby sie poradnik dla
                        lekarzy neurologów Twojego autorstwa o mogrenach- serio. Mnie robiono tylko
                        podstawowe badania, jakies testy psychologiczne i pytania w wywiadzie tylko pod
                        katem własnie takich typowych napadów migrenowych.
                        Ja juz dawno przestałam dzielic kobiety na te przed, w trakcie i p menopauzie,
                        bo mimo, że nie przekroczyłam jeczez 30tki, to mam chyba wszystkie objawy
                        przekwitania, a najbardziej te nocne poty, uderzenia gorąca, kołatania serca
                        itp :) Dlatego zrobiłam badania hormonów płciowych, bo niemalże każdy lekarz
                        pytal o sprawy hormonów.
                        Co do boreliozy- kiedys pochłaniałam wszystkie informacje z forum Borelioza i
                        wydawalo mi się bardzo pewne, że dziadek miał ja (z racji zawodu dziadka-
                        lesniczy). Dziadkowi nie dokuczały stawy, ale mial problemy z krążeniem no i
                        ogólnym osłabieniem.Pod koniec zycia tylko dreptał powoli po domu i nawet do
                        ogrodu nie mial siły wyjść. Tyle pamiętam. Jednak ani ja, ani siostra czy
                        pozostałe rodzeństwo nie mielismy okazji bywać w domu rodzinnym dziadków, bo
                        zaraz po zamążpójściu mojej mamy wszyscy przeniesli się pod Nałęczów (tj.
                        dziadkowie i moi rodzice), a ja do liceum chodziłam już do Warszawy, co okazało
                        się zbawieniem w momencie, gdy siostra zaczęła chorować -leczyła sie w
                        Warszawie, często u mnie pomieszkiwała.
                        Co do naszych "rekodzieł"- ja ciągle raczkuję i za długo nie daje rady- mam
                        zespół suchego oka i łatwo pekaja mi naczynka na oczach. Siostra ze swoimi
                        wytworami często jeździ po Polsce na jakies wystawy- wraca z nich zmęczona i
                        padnieta, ale szczęśliwa. Nie zamieszcza nic na forach (nie interesuje jej
                        internet- nawet nie ma swojego maila), ale od czasu do czasu pojawiaja się w
                        róznych pisemkach jej hafty (Hafty Polskie chyba).
                        Ja bardzo liczę na to, że jednak bedę miec rodzinę.
                        Sugerujesz próbne leczenie boreliozy... Musiałabym najpierw znaleźć lekarza,
                        który by sie na to zgodził. Pewnie w ogóle jest niewielu takich w Polsce, co
                        nie leczą wyników, tylko objawy. Ani moja lekarka, ani lekarz siostry w ogóle
                        nie brali jej pod uwagę. No i to jest dla mnie podstawowy problem, jak dotrzec
                        do kogoś, kto sie na to zgodzi. Muszę to wszystko przemysleć. Na razie jestem
                        zbyt skołowana, by racjonalnie myśleć. Ochłone, przeanalizuje wszystko jeszcze
                        raz, porozmawiam z moim kochanym mężem i wtedy cos postanowimy.
                        dzisiaj np. szykuje sie zmiana pogody, wiatr szaleje i wszyscy dookoła
                        narzekają na samopoczucie, a mnie akurat jest lepiej- głowa nie boli,
                        osłabienie na stałym poziomie. Może dlatego, że jest chłodniej.
                        dzieki za Twoje wsparcie, Venus.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka