Dodaj do ulubionych

ścięgno Achillesa

29.01.06, 11:28
Najprawdopobobniej mam po raz kolejny zapalenie ścięgna. Tym którzy znają nie
musze tlumaczyc jakie to nieznośne. Problem polega na tym, że nie jest to tzw
uraz nagły, z którym można udać się na ostry dyzur. Zapisać się do poradni
ortopedycznej próbowałam, mają pierwszy termin za miesiąc. Do tego czasu
predzej mi noga odpadnie:(
Czy jedynym w Polsce więc wyjściem jest zapisanie się na prywatną wizytę i
poźniej leczenie tego też za pieniadze?? OStatnio na nogę wydałam 1000 zł, bo
lekarz zaordynował zabiegi (nic nie pomogły) oraz lekki gips.
Może ktoś ma pomysł, jak obejśc niechęć polskiej służby zdrowia do
dolegliwości przewlekłych? Ja już nie wiem co robić:(
Obserwuj wątek
    • repair Re: ścięgno Achillesa 29.01.06, 16:16
      Nie mam takiego pomysłu. Na specjalistów wydałem wielokrotność tej kwoty. I w
      dodatku z dzisiejszej perspektywy oceniam, że około połowę niepotrzebnie.
      Doświadczenie nauczyło mnie, że zależy szukać najlepszych specjalistów i nie
      oszczędzać na nich. Co do państwowej służby zdrowia to na szczęście nie dałem
      im zepsuć istotnie swojego kolana. Niestety w prywatnych ośrodkach spotkałem
      takich pacjentów, którzy nie mieli tyle szczęścia.
      Co do samych problemów z achillesem to przczyn może być bardzo wiele.
      Podejrzewam, że przeciętny ortopeda nie jest świadomy połowy z nich. Jeśli masz
      ochotę to mogę spróbować wygrzebać link do specjalistycznego artykułu, który
      niegdyś rzucił mi się w oczy. Mi na szczeście staw skokowy isotnie nie dokuczał.
      R
    • zapominajka664 Re: ścięgno Achillesa 01.02.06, 10:13
      Sama mam (miałam?) ten problem. Wizyta u państwowego ortopedy za nie wiadomo
      ile, a tymczasem ścięgno bolało coraz bardziej, zgrubienie było jak dorodna
      czereśnia i czułam je przy każdym kroku. Miałam chyba szczęście, trafiłam
      przypadkiem na dobrego ortopedę i jeszcze lepszy ośrodek rehabilitacyjny. Mam
      za sobą trochę więcej niż dwa miesiące rehabilitacji (bez gipsu),
      dotychczasowy koszt całkowity - ok. 1200 zł, ale najważniejsze, że widzę
      zdecydowaną poprawę i mam nadzieję, ze za miesiąc będe mogła skakać i może
      nawet narty mi w tym roku nie przepadną. Nie wiem, skąd jesteś, ale jeśli
      jesteś zainteresowana, napisz na gazetowy mail, podam Ci szczegóły. Aha, ja się
      leczyłam w Warszawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka