Dodaj do ulubionych

Nie daje rady...

27.05.06, 10:58
Zakladam watek troche podobny do poprzedniczki, z ta roznica ze choruje 10
lat i mam dosc. Zauwazylam ze kiedy panuje nad reszta zycia, np domem,
poczatkujacym sklepem internetowym, dzieckiem..... przestaje panowac nad
cukrzyca. A kiedy znow skupiam sie na niej... wszystko inne idzie w odstawke.
Zawsze bylam wzorem cukrzyka, nigdy nie mialam Hba1c powyzej 6. To wielki
sukces, a teraz wszystko zaprzepaszczam, objadam sie, rzadko mierze cukier,
bolusy podaje tylko proste i na oko. Tragedia. Czuje wielki bunt, mam dosc
liczenia, mierzenia, dosc pompy (wrrrrrr....) i wszystkiego co jest zwiazane
z choroba.
Nie wiem jak stanac na nogi, jak sie zmobilizowac. Ani rodzina nie umie
znalezc na mnie sposobu, ani corka jest jest dostateczna motywacja. Jestem
straszna......
Obserwuj wątek
    • simona7 Re: Nie daje rady... 27.05.06, 11:18
      ja choruje 2 lata nie jestem zadnym wzorem cukrzyka mnie to martw własnie
      zjadłam pokaxną ilość ciastek co jest dosyć idiotyczne z mojej strony ale że
      nie jestem wzorem to mogę.....
      wiem rozumiem cię coś za coś albo kontrola albo zycie
      tylko mi się wydaje ze ty sobie poradzisz,radzisz sobie 10 lat wydaje mi się ze
      potrzebny ci poprostu urlop, wakacje, wycieczka, trochę wytchnienia
      zapomnienia, poprostu sprawiasz wrażenie zmęczonej wszystkim weź urlop !!!!
      pomyśl że warto było i jest bycie wzorem :)
    • srajnarej Re: Nie daje rady... 27.05.06, 13:38
      Witam ! ja tam choruje dopiero 2,5 roku wiec specjalista do sytuacji
      kryzysowych nie jestem, ale tez mi sie wydaje ze po prostu potrzeba ci
      wytchnienia, chwili przerwy od wszystkiego. I taki pomysl mi sie nasunal.
      Wspominasz cos o dziecku wiec zakladam ze jest tez druga polowka znaczy
      maz/chlopak. proponuje bys wziela odtawila na chwilke ten sklep, badz
      powierzyla go na jakis czas w inne rece, a takze bys sobie zrobila przerwe w
      leczeniu. nie doslownie oczywiscie :) bedzie to obciazeniem dla drugiej polowki
      ale czego sie nie robi dla milosci :)) niech na kilka dni traktuje Cie jak male
      dziecko. On bedzie Ci mierzyl cukier, On bedzie Ci robil zastrzyki, On bedzie
      przygotowywyal Ci posilki tak aby zapewnic odpowiednia ilosc WW. Ty w tym
      czasie jedyne co bedziesz robic to zajmowac sie corka, starajac sie myslec jak
      najmniej o chorobie. nie wiem czy sie sprawdzi ale ja bym chcial miec mozliwosc
      na takie wlasnie chwilowe wytchnienie od leczenia. oczywiscie zeby cos takiego
      zafunkcjonowalo On zapewne musial by wziasc urlop. ale moze warto sprobowac...

      pozdrawiam
      • alex359 Re: Nie daje rady... 29.05.06, 10:04
        :))))
        czytam wypowiedzi Simony7 i srajnarej w różnych wątkach i w końcu się
        doczytałam jaki macie staz kochani w cukrzycy. Dla Was wydaję sie wszystko
        takie piękne, proste i łatwe, super i zazdroszczę Wam tego, że
        potraficiejeszcze tak myśleć bo ja niestety i jak parę innych tu osób rzuciłam
        sie w wir życia - nie zawsze łatwego.
        Aniu głowa do góry, ale ostrzegam, jak zaczniesz zaniedbywać cukrzycę to
        powstaną szybciej powikłania, a wierz mi to nie jest przyjemne usłyszeć, że
        masz chore oczy, nerki czy stopy :( Ja po 3 latach ciężkiej pracy (badałam się
        może 5 razy w tyg., zastrzyki robiłam jak mi się przypomniało, jadłam wtedy
        kiedy mogłam a nie musiałam i ciągla hemoglobina na poziomie 9.0) zwolniłam
        się. Zaczęłam słabo widzieć, lekarz stwierdził retinopatię prostą, później
        dostałam ciężkiego zapalenia płuc gdzie leżałam w szpitalu i teraz w
        zastraszającym tempie retinopatia przeszła do II stadium i jestem co miesiąc
        laserowana. Owszem miałam depresję po 1 diagnozie lekarza. Ale teraz widzę, że
        to wszystko mnie wzmocniło i dzielnie walczę z chorobami no i intensywnie dążę
        do osiągnięcia założonych celów i marzeń :)
        Aniu nie poddawaj się, masz dla kogo żyć :)))
        • srajnarej Re: Nie daje rady... 29.05.06, 12:08
          To nie jest tak jak to odbierasz. przynajmniej w moim przypadku. fakt mam maly
          staz ale juz zaczynam miec problemy ze wzrokiem :( a nieprawda jest ze dla mnie
          wszystko jest "takie piękne, proste i łatwe". wrecz przeciwnie. jestem
          przerazony tym wszystkim i do tej pory nie moge sie do konca otrzasnac. sek w
          tym ze im wiecej o tym mysle tym czarniejsze wizje mi sie kreuja. dlatego
          staram sie podchodzic do tego z humorem i nie zarazac innych mym zlym
          samopoczuciem czy chwilowa depresja. a sam generalnie jak zaczynam miec
          problemy z samokontrola to biore ze dwie ksiazki i zaczynam czytac co moze mi
          sie przydazyc w powiklaniach cukrzycy i to w jakis sposob studzi moje zapaly na
          slodycze czy inne zakazane cukrzykom rzeczy.
          • alex359 Re: Nie daje rady... 29.05.06, 12:48
            to przepraszam, odniosłam inne wrażenie. Ja choruje juz 14 lat, ale i tak
            uważam, że dość późno dostałam powikłań. Jednak sama wiadomość o nich jest
            bardzo bolesna, a szczególnie gdy wiesz, że masz tyle jeszcze do zrobienia...
        • simona7 Re: Nie daje rady... 31.05.06, 12:57
          Nie jest mi łatwo, nigdy nie było. Jak narazie ta choroba to najgorsza rzecz
          jaka mi sie przytrafiła, nie wiem dlaczego nikt w rodzinie nie ma zresztą bogu
          dzięki. Ryczałam przez to już niejeden raz ....... ale nic to nie zmieni
          chodzi o to ze jestem poprostu optymistka zawsze byłam i mam zamiar być z
          powikłaniami lub bez. Niestety nie jestem wzorem diabetyka do nasladowania :(
          wolę miec wysokie cukry niż niskie a wiadomo długo się tak nie pociągnie :(
          ale jakoś to będzie no nic CUKRY znaczy się USZY do góry :P
          :))
          pozdrawiam
          • srajnarej Re: Nie daje rady... 31.05.06, 18:16
            "Ale mam dobry humor-stąd ten post!Właśnie odebrałam mój nowy Accu-Check Active
            i strasznie się cieszę z tego,jak dziecko,heheehehehehe!!!
            A wczoraj były 3-cie urodziny mojej cukrzycy!

            Macie jakieś radosne nowinki?"

            "...wspaniały post i wspaniały tytuł. Przeważnie piszemy o problemach, komuś
            coś spuchło, komuś skoczyłu cukry, a tu proszę, Ktoś się z czegoś cieszy. Oby
            wiecej takich postów "

            To powyzej to sa posty z forum na stronie Moja Cukrzyca. Wlasnie w tym sek.
            trzeba zarazac optymizmem i dlatego moje posty sa takie a nie inne. Jak to
            napisala Simona7 ryczenie nic nie zmieni. dlatego proponuje wiecej usmiechu.
            rozumiem ze ktos ma dola i szuka tu pomocy. ale czesto jest tak ze my nie
            jestesmy w stanie pomoc :(( chyba ze komus poprawia humor sluchanie ze inni tez
            tak maja i tez sobie nie radza itp. dla mnie nie jest pocieszeniem ze ktos ma
            tak samo czy daj my na to gorzej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka