FRUKTOZA - kilka faktów

03.02.06, 14:50
Palcem nie chce wskazywać, bo "armia jakichś tam beretów" mnie zaraz zacznie
opluwać, ale jedna osoba na tym forum w sprawie fruktozy deczko się myli ! ;-)

No więc kilka faktów :

Fruktoza jest cukrem prostym. Pełno tego w owocach, ale i zwykły cukier (a to
jest dwucukier sacharoza - czyli glukoza i fruktoza) ją też zawiera. Dlatego
ciągle piszę, że NADMIERNE spożywanie słodkich owoców, mocno słodzonych
napojów nie jest dla zdrowia najlepsze, szczególnie dla dzieci !

Ale... to nie do mnie pretensje i żale, że tak piszę ! Wiem, że to się może
niektórym "w głowie nie mieści :-)))" , bo cały czas nam się wmawia, że owoce
to taaaaaakie zdrowe itd... Nie mówię nie , ale.. w rozsądnych ilościach.

Jesli się ktos z tym nie zgadza, to nie do mnie pretensje ! tylko do
naukowców, którzy wpadli na to i opisali w mądrych książkach dotyczących
biochemii człowieka, że :

cytuje np. podręcznik biochemii Harpera dla lekarzy :

"Fruktoza znacznie szybciej niż glukoza ulega glikolizie w wątrobie."

Czyli, to nie jest tak jak "ktoś" na tym forum napisał, że metabolizm tego
cukru jest wolniejszy :-) On jest właśnie szybszy ! i to dużo ! Dlatego ,że :

"Jest to spowodowane tym, że omija ona etap metabolizmu glukozy katalizowany
przez fosfofruktokinazę. Na tym etapie zachodzi bowiem kontrola metaboliczna
szybkości katabolizmu glukozy. Pozwala to na pobudzenie przez fruktozę
szlaków metabolicznych w wątrobie, prowadzących do wzmożonej syntezy kwasów
tłuszczowych i wydzielania VLDL oraz do zwiększania stężenia
triacylogliceroli w surowicy krwi."

A to w ludzkim języku oznacza : miażdżycę ! i wszystko inne co z tym się łączy.


Poza tym : Glukoza sama nie przechodzi przez błony komórkowe. Potrzebuje
specjalnych przenośników białkowych. Przenośniki te uruchamiane są przez
insulinę. Dlatego właśnie kiedy jest wysoki poziom glukozy we krwi, wymaga on
podwyższonego poziomu insuliny, a to oznacza :

a. przybywanie na wadze
b. wzrost syntezy cholesterolu

Fruktoza dla odmiany, przenika przez błony na zasadzie dyfuzji prostej bez
żadnych hamulców ! Wchodzi do komórek i tam zaczyna swoją niszczycielska
działalność.

Polecanie fruktozy jako bezpiecznego środka słodzącego cukrzykom jest ogromnym
błędem w sztuce !!! no i co z tego, kiedy to ciągle sie robi ! ?

Niebezpieczeństwo w przypadku chorych na cukrzycę polega na zjawisku
nieenzymatyczna glikozylacji białek (używa się tez terminu - glikacja), która
atakuje w pierwszym rzędzie kanaliki nerkowe, które u chorych na cukrzycę juz
z definicji sa bardzo , ale to bardzo zagrożone ( wysokimi poziomami, lub
skokami insuliny). Kto jednak mierzy poziomy fruktozy we krwi ? mierzy się
poziom glukozy, bo jest to pomiar łatwiejszy !. Jednak fruktoza jest znacznie
groźniejsza od glukozy.

dalszy cytacik : PROBLEMY 12/1990 "Dlaczego cukier szkodzi"

"Dr Suarez z New York College zwrócił ostatnio uwagę na fruktozę jako
związek chemiczny warunkujący u ludzi proces glikozylacji. W probówkach
labolatoryjnych fruktoza niszczy białka szybciej niż glukoza. Hemoglobina,
białko przenoszące tlen we krwi, ulega reakcji glikozylacji (tzn. uszkodzeniu
!! przyp. mój) pod wpływem fruktozy pięć razy szybciej niż pod wpływem
glukozy. W stosunku do albuminy stwierdzono w obecności fruktozy 10-krotnie
szybsze występowanie wiązań krzyżowych."

Czy coś trzeba dodawać ? :-)


Następna sprawa :

W przypadkach tak nieraz zalecanych "diet owocowych" dochodzić może do braku
białka. Wtedy fruktoza zostakje przetwarzana na tłuszcze (!!!) w tzw.
szlaku pentozofosforanowym, który wymaga mniej białka. A od tego to juz tylko
mały kroczek do ... otłuszczenia wątroby. udowodniono poza wszelką wątpliwość,
że to właśnie fruktoza, jako składnik cukru, najbardziej sprzyja otyłości !!
Dlatego wszędzie powtarzam : nieprawdą jest, że otyłość jest chorobą ! To
tylko naprawdę zły sposób odżywiania.

no i jesze tak "drobnostka" :-) :

W czasie w/w procesu glikozylacji białek, dochodzi do "przyklejania" się
glukozy /fruktozy do białek cukrów bez jakiejkolwiek kontroli enzymatycznej (
stąd nazwa : nieenzymatyczna glikozylacja).
Takie cząsteczki łączą się następnie ze sobą i tworzą tzw. strukturę
sieciowaną. Dzieje sie to niszcząc np. kolagen, a to powoeoduje zmnieszenie
elastyczności skóry no i ... ZMARSZCZKI.

Ale... takie zniszczone białka moga się pojawic w innych miejscach też np. w
oku i wtedy dochodzi do zmętnienia białka soczewki, może dochodzic do zaćmy.
Ogolnie rzecz biorąc niszczone jest białko, a to jest w każdym organie naszego
ciała. Organizm chce zwalczyć te niemalże "ciała obce" i dochodzi do chorób,
gdzie organizm zwalcza sam siebie czyli dochodzi do chorób należących do grupy
"autoagresji".

Dodać jednak jeszcze muszę, że ta nieenzymatyczna glikozylacja białka ma
jeszcze jedną istotną cechę : proces ten powoduje prześpieszone starzenie się
tkanek. Starzejemy się szybciej :-((((

Może to wystarzczy, bo pewnie "słuzba ochrony forum przed nieposłusznymi"
zaraz wejdzie do akcji i zarzuci mi wymądrzanie się, nieuctwo itd...
:-)))))))))))


Monaluiza
    • polka35 Re: FRUKTOZA - kilka faktów 03.02.06, 15:35
      Czy fakt ze w niedawnej przeszlosci i to latami calymi(bo wlasnie mowiono ze
      duuzzzzo owocow trzeba jesc!!) jedzac spore ilosci owocow sprawilam sobie
      nietoleracje fruktozy? Po prostu moj organizm zmeczyl sie tymi owocami i
      powiedzial dosc, juz nie moge, czy tak?
      • rojew84 Re: FRUKTOZA - kilka faktów 03.02.06, 17:32
        jaką ilość owoców dziennie uważacie za optymalną?
        • jedrus1a Re: FRUKTOZA - kilka faktów 04.02.06, 02:35
          Tu nie tylko chodzi o ilość ale jakie rodzaje owoców.
          Polecam wywiad link poniżej:
          www.surawka.republika.pl/II16.htm
          A tutaj trochę o owocach komercyjnych:
          www.surawka.republika.pl/O6.htm
          Jak widzisz owoc owocowi nierówny.
          Dlatego polecam kiełki nasion jako dopełnienie do owoców i warzyw.

          Pozdr.
          Jędruś
      • asiabed Re: FRUKTOZA - kilka faktów 04.02.06, 21:34
        wszystko w nadmiarze szkodzi...
    • kontroll Re: FRUKTOZA - kilka faktów 03.02.06, 21:28
      kochani przytaczanie tych cytatów z Harpera, które pojawiają się w każdym
      miejscu w którym ktoś "oświecony" twierdzi, że węglowodany są beee jest już
      nudne...naprawdę przykre jest to, że ludziom wystarczy przytoczyć kilka nazw,
      których nie znają, aby uwierzyli, że to co się pisze jest prawdziwe...najgorsze
      jest jednak to, iż nawet nasz "drugi ekspert" jest szczerze przekonany o tym co
      pisze i zaczyna powoli, w celu przekazania swoich kontrowersyjnych w stosunku do
      ogólnie przyjętych poglądów posługiwać się ironią, czy wręcz arogancją
      załaniając się ach...dobrem wyższym.
      zastanawia mnie poza tym ta nadgorliwa chęć przekazania "najświętszej prawdy",
      te bardzo długie "mądre" posty (do cholery kto z nas ma tyle czasu, aby
      wypisywać takie monologi?).czy to wynika z chęci podniesienia
      samooceny?pamiętajcie proszę czytając każdy post, czy w ogóle cokolwiek, że
      wszystko jest względne i każdą teorię da się wytłumaczyć biochemią, fiziologią
      czy magią...zawsze znajdzie się jakiś argument rozumiecie?
      najbardziej śmieszą mnie twierdzenia typu:
      zwolennicy diet wysokotłuszczowych: człowiek ma krótszy przewód pokarmowy,
      dlatego powinien jeść tylko produkty pochodzenia zwierzęcego!zwierzęta
      roślinożerne mają znacznie dłuższy przewód pkarmowy i wielokomorowy żołądek!
      zwolennicy wegetarianizmu: wszystkie drapieżne zwierzęta mają znacznie bardziej
      rozwinięte kły niż człowiek, dlatego człowiek powinien się odżywiać pokarmem
      roślinnym!
      ...i tak można ze wszystkim!
      ...zdaję sobie sprawę, iż polemika ta mogłaby być trwać bez końca...wiem też, że
      ostatnie słowo i tak nie będzie należało do mnie, ale szczerze mowiąc niewiele
      mnie to obchodzi...proszę was tylko drodzy forumowicze...bez względu na to kto
      pisze posta czy jest to ekspert, czy też "drugi ekspert", ja czy ktokolwiek inny
      ...proszę za każdym razem przemyślcie to co zostało napisne (sałatka ze śmietaną
      30%?...no bardzo was proszę!)
      • tatakazik Re: FRUKTOZA - kilka faktów 04.02.06, 10:34
        Niektóre osoby mimo, że posiadają odpowiednie wykształcenie
        trudno przyjmują do wiadomości inne zasady niż je nauczono.
        Dlatego jeżeli ktoś, czegoś się nie uczył i nie zna innych zasad,
        lepiej żeby 2 razy więcej czytał i nic nie mówił.
      • ali57 Re: FRUKTOZA - kilka faktów 05.02.06, 03:10
        kontroll napisała:

        > kochani przytaczanie tych cytatów z Harpera, które pojawiają się w każdym
        > miejscu w którym ktoś "oświecony" twierdzi, że węglowodany są beee jest już
        > nudne..>
        ...proszę za każdym razem przemyślcie to co zostało napisne
        (sałatka ze śmietaną30%?...no bardzo was proszę!)


        no widzisz jak jesteś douczony czy nawiedzony i sam trolujesz
        twierdząc że śmietana jest beee
        ps. ja używam tygodniowo 2,5 litra śmietany ale biorę bezpośrednio od
        gospodarza i jeszcze żyje, czy to nie dziwne ?
      • monaluiza Re: FRUKTOZA - kilka faktów 06.02.06, 08:37
        kontroll napisała:

        > kochani przytaczanie tych cytatów z Harpera, które pojawiają się w każdym
        > miejscu w którym ktoś "oświecony" twierdzi, że węglowodany są beee jest już
        > nudne...

        Kiedy nie podaje źródeł itd.. wtedy krytykanci tacy jak Ty natychmiast ich
        żądają. Kiedy z kolei je cytuję.. wtedy znowu źle.
        Jesteż żałosny w swoim krytykanctwie, bo nigdy nie pisałam, że węglowodany są
        beee. Zawsze pisałam o NADMIARZE, często pisząc to słowo własnie tak,
        drukowanymi literami, żeby średnio inteligentne osoby mogły też to zrozumieć.

        Na resztę komentowania Twoich rewelacji szkoda mi czasu ...

        Monaluiza

        • polka35 Re: FRUKTOZA - kilka faktów 06.02.06, 14:01
          Czy fakt ze w niedawnej przeszlosci i to latami calymi(bo wlasnie mowiono ze
          duuzzzzo owocow trzeba jesc!!) jedzac spore ilosci owocow sprawilam sobie
          nietoleracje fruktozy? Po prostu moj organizm zmeczyl sie tymi owocami i
          powiedzial dosc, juz nie moge, czy tak?
        • margolec1 Re: Fruktoza - kilka faktów 22.11.06, 14:34
          monaluizo. dziękuję ci za wyjaśnienie kwesti cukrów. Szczeże mówiąc dzięki tobie mam w miarę pełny obraz tego tematu. Kilka rzeczy, w moim toku myślenia uległo zmianie. Możesz mi tylko odpowiedzieć na pytanie??

          Uczysz sie dietetyki?? Czy to tylko zainteresowanie?? ( a może wykształcenie??)
          • ali47 Re: Fruktoza - kilka faktów 22.11.06, 17:17
            margolec1 napisała:


            > Uczysz sie dietetyki?? Czy to tylko zainteresowanie?? ( a może
            wykształcenie??)

            he he uśmiałem się

            myślisz że dietetyki uczą w oparciu o wiedzę???
            • margolec1 Re: Fruktoza - kilka faktów 23.11.06, 07:37
              owszem poniewż ja jestem właśnie w takiej szkole i wiedzę trzeba mieć, jnie dosyć że skończyłam technologie żywności to teraz jestem w szkole w której jednym z podstawowych przedmiotów jest dietetyka i nie powiedziałabym że tu nie uczą w oparciu o wiedzę...
              • banderolaa Re: Fruktoza - kilka faktów 24.11.06, 08:51
                margolec1 napisała:

                > owszem poniewż ja jestem właśnie w takiej szkole i wiedzę trzeba mieć, jnie dos
                > yć że skończyłam technologie żywności to teraz jestem w szkole w której jednym
                > z podstawowych przedmiotów jest dietetyka i nie powiedziałabym że tu nie uczą w
                > oparciu o wiedzę...

                To dlaczego ta wiedza nie dziala na twój organizm i nie potrafisz schudnać ?? ba pisałaś że nawet przytyłaś gdy całkowicie podporządkowałaś się kanonowi 5x małe posiłki :P
                • margolec1 Re: Fruktoza - kilka faktów 24.11.06, 09:08
                  mój organizm rozchwiał się kilka lat temu zanim posiadałam jako taką wiedze na temat żywiania. pisząc tu o swoich problemach do tych któży podobno są mądrzy i wiedzą co nieco ( więcej niż ja mam nadzieje ) miałam nadzieje że uzyskam pomoc lub wskazówki. teraz po przejąciach nam tak rozchwiany metabolizm że jakoś trudno jest mi sobie samej z tym poradzić, miałam jednak nadzieje że ktoś wie na ten temat troszke więcej i podpowie mi kilka rzeczy, a rady zawsze prosto jest dawać, krytykować także.. ciężej dążyć do celu wobec pewnych problemów i kąplikacji a lekarzem na wszystko to ja nie jestem...
                  • marynia37 Re: Fruktoza - kilka faktów 14.01.07, 20:10
                    Wbrew obawie Monaluizy watek ten pozostal.Podziekowania dla ekspertow.Bo
                    pluralizm dietetyczny jest nam potrzebny.
                  • marynia37 Re: Fruktoza - kilka faktów 14.01.07, 20:14
                    Wbrew obawom Monaluuizy watek ten pozostawiono.Dzieki za to ekspertom.Bo
                    pluralizm dietetyczny i demokracja w informacjachn zywnosciowych sa nam
                    potrzebne.
    • stanley_sow - kilka faktów 15.01.07, 08:02
      bardzo madry post
Pełna wersja