Dodaj do ulubionych

paciorkowce a seks

09.10.06, 15:46
Witam. Mam pewien problem. Niedawno wykonałam badania, po których okazało
się, że noszę w sobie paciorkowce z grupy B. Dostałam na to antybiotyki i
polecenie, aby podczas kuracji nie współżyć z mężem (który zresztą też musi
przyjmować te leki), aby się nie zarażać nawzajem i by leczenie było
skuteczne. Powiedziano mi, że przenosi się to drogą kropelkową i poprzez
kontakt z wydzieliną jak również (rzadziej) ze skórą. Mąż ma do mnie
pretensje o brak seksu i żąda rozmowy z lekarzem. Powiedziałam mu, żeby
skontaktował się ze swoim rodzinnym, bo nie mam już cierpliwości w
przekazywaniu słów lekarza. Jednak on chce kontaktu z moim lekarzem. Jak mu
wytłumaczyć, że rozmowa z moim lekarzem, na mój temat czy nawet na temat
konieczności powstrzymania się na jakiś czas od współżycia jest dla mnie
krępująca i upokarzająca - to tak, jakby żądał, żeby mu pokazywać wszystkie
listy do mnie czy nagrywać spotkania z koleżankami, żeby miał nade mną
kontrolę. Co poradzicie? Aha, posiew moczu u niego wykazał test Goulda (czyli
przyjmowanie antybiotyków), jednak on twierdzi, że nie brał żadnych leków.
Stwierdził, że laboratorium się pomyliło, albo moją próbke przypisali jemu.
Sama zaczęłam mieć wątpliwości. Czy naprawdę nie można wtedy współżyć? (mąż
ma duży temperament, dłuższy przestój seksualny objawia się u niego
rozdrażnieniem, wybuchowością i ogólnie niemiłą atmosferą pomiędzy nami),
jednak nie chciałabym też, żeby kuracja poszła na marne, bo np. pękła
prezerwatywa.
Obserwuj wątek
    • leaan współczuję... 09.10.06, 17:26
      a na marginesie jak tu się dziwić że tyle małżeństw się rozpada gdy minie
      seksualne zauroczenie...
      co za znieczulica - dziewczyna chora, na lekach a facet ma pretensję że nie
      może sobie ulżyć. ż e n a d a.
      • zielona_sylwia Re: współczuję... 09.10.06, 18:41
        Wiesz, ja rozumiem jego potrzeby, i nie ma między nami braku seksualnego
        pociągu, bo nadal wzajemnie się pragniemy fizycznie. Tylko niezrozumiałe jest
        dla mnie jego żądanie kontaktu z MOIM lekarzem. Byc może popełniłam błąd, bo
        powinnam była poprosić go o wykonanie badań również. Wtedy jego lekarz
        wytłumaczyłby mu fachowo, co to jest, po co te leki i dlaczego musi się
        powstrzymac od seksu (ja widocznie nie potrafię). Uznałam po prostu, że nie ma
        takiej potrzeby (a wcześniej współżyliśmy bez "gumowego" zabezpieczenia), skoro
        lekarz stwierdził, że mój partner też musi poddać się leczeniu antybiotykiem.
        Sprawa błaha, tyle że wymagająca czasowej abstynencji seksualnej. Wiem już, że
        to zakażenie, powodujące grypę, anginę, stany zapalne (o ile dobrze
        zapamiętałam), nietypowe umiejscowienie, bo znaleziono je w moczu. Ponoć rzadko
        sie zdarza. Czy jest wśród forumowiczów jakis fachowiec, który mógłby mi i memu
        mężowi wytłumaczyć drobiazgowo, dlaczego tak, a nie inaczej? Naprawdę, bardzo
        mi na tym zależy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka