Dodaj do ulubionych

W błędnym kole

03.11.06, 21:51
Dzień dobry. Mam bardzo powazny problem, który jeszcze troszke i wykończy
mnie. Otóz od roku zmieniłam nawyki żywieniowe, które pozwoliły mi schudnąć
pare kilo oczywiscie było, to w połaczeniu z ćwiczeniami. Robiłam to zdrowo i
racjonalnie. Diete tą zaczełam od dwu dniowej głodówki, która teraz jest
nieodzowną czynnościa każdego mojego tygodnia. Jest ona głównie spowodowana
tym, że uwielbiam słodycze, nie potrafię im się oprzec. Kiedy ich nie widze,
to jest ok ale jak zobacze ciastko, koniec będe o nim tak długo myslec aż je
zjem i wtedy kiedy je zjem zaczynam kolejną głodówke. I tak nie jem dwa dni
aby na nowo oczyścic organizm i zacząć zdrowo jeśc jednak nie wytrzymuje i
zjadam wieczorem ciastka (mogę nic nie jeść, nie kusi mnie zadne inne jedzenie
tylko słodycze) i znowu kolejny dzien głodówki,. wytrzymuje cały dzien na
wodzie, wieczorem znowu zjem ciastka i znowu kolejny dzien głodówki. Nie moge
wrócić do normalnego jedzenia. Uważam, ze jak zjem ciastko a nie konczy sie na
jednym tylko czesto na 10 to w organizmie odkłłada sie tłuszcz i znowu musze
zrobic głodówke. I tak w kółko od dłuzszego czasu. Wiem jak mam sie odzywiac
zdrowo ale nie wiem dlaczego moje oczy jedzą słodycze, dlaczego nie potrafie
sie im opanować, to jak uzaleznienie. Co moge zrobic aby pochamowac ten
apetyt. Chrom nie pomaga mi, przegyzanie owocami tez nie. Próbowałam róznych
sposobów.Wszytskiego sobie odmówie ale nie słodyczy. Bardzo proszę o rade jak
moge zamknąć to błędne koło, jak pochamowac chec na słodycze. Z każdym
zjadanym ciastkiem mam wyzuty sumienia i czuje się coraz gozej, mimo, ze moja
waga jest w normie. Mam początki bulimi, znam tą chorobe i walcze z nia.
Gdybym potrafiła pochamowac apetyt na słodycze wróciłabym do normy ale one są
dla mnie tym czym dla narkomana narkotyk. Proszę o pomoc. Dziekuje
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: W błędnym kole 04.11.06, 08:35
      Mnie pomoglo odstawienie slodyczy na kilka miesiecy. Teraz mowie sobie "zjem 1
      kostke czekolady" / najczesciej sa to rzeczy drobne / i dotrzymuje tego. Z tym,
      ze bardzo zmienil mi sie smak: np. jogurtu owocowego, ktory kiedys jadlam,
      teraz nie przelkne.
    • asiabed Re: W błędnym kole 04.11.06, 17:18
      moze ten wieczorny wilczy apetyt powodowany jest calodziennym glodzeniem.
      Sprobuj zjesc rano pozywne snadanie, potem lekki obiad i nie mysl o wieczornym
      posilku, potem owoce i soki. wieczorem glod cukru powinien byc wowczas mniejszy,
      a i w ciagu dnia nie powinien Cie meczyc glod (glukozy), bo podejrzewam, ze jako
      takiego glodu nie czujesz.
      Popros domownikow by w Twoim towarzystwie nie jedli slodyczy, sama ich sobie tez
      nie kupuj. Moze sprobuj przekaszac np suszone owoce.
      A probowalas szukac psychologa (prosze nie obraz sie za te pytanie). Mysle
      sobie, ze problem tkwi w psychice. Dostepne sa takze ksiazki nt bulimi (taki
      poradnik z programem terapeutycznym do realizacji samemu, jak Cie to interesuje
      napisz do mnie na skrzynke gazetowa - podam Ci namiary na te ksiazke).Pozdrawiam
      Cie serdecznie.
      • angelikach25 Re: W błędnym kole 05.11.06, 20:46
        Witaj Asiu. Nie obraziłam się na pytanie o psychologa, bo myslałam o nim juz
        wielokrotnie. Jednak w przychodniach:-) nie przyjmuja a nie stać mnie na
        prywatną wizyte. Napewno mam problem natury psychicznej. To całe moje
        zamieszanie z żywieniem wynika z braku akceptacji samej siebie. Kiedy przesadze
        ze słodyczami i przytyje kilogram, to nikt tego nie widzi ale ja nie moge juz
        patrzec na siebie w lustrze i wrecz czuje jak wszystko jest na mnie ciasne, chce
        mi sie wtedy płakac i mam wrazenie, ze wszyscy widza jak bardzo mam grube nogi,
        to jest straszne. Dzisiaj znowu nie jadłam cały dzień, a w domu mama upiekła
        ciasto drozdzowe, zaraz po tym kilka ciastek kruchych, budyń smietankowy i
        jabłko. Nie byłam głodna zanim siegnełam po ciasto, mimo, ze cały dzien nie
        jadłam nic ale nie mogłam przestac o nim myslec, teraz nie moge przestac myslec
        zeby tego nie zwrócic i pewnie by tak było ale nie jestem sama w domu.
        Próbowałam przegryzać wszystko, nie pomaga, slodycze wygrywaja. Prośby moją mame
        żeby nie piekła ciast i nie kupowała słodyczy są daremne. Moja mam nie rozumie
        mnie i nigdy mnie nie wspierała. nie zna mojego problemu. Dzisiaj wazyłam się,
        wiem ze moja waga jest w normie wg, dietetyków ale nie wg. mnie. Jutro znowu nie
        będe jadła. Jestem w pracy do późna wiec nic mnie nie będzie kusiło bo nic nie
        będe miała pod reka. czuje sie okropnie, juz od kilku dni nie zjadłam nic
        wartościowego. Fizycznie funkcjonuje dobrze ale psychicznie jets źle. Byłabym Ci
        wdzieczna za namiary na ksiazke na temat bulumi ale czy ona mi pmoze? Pozdrawiam
        Cię serdecznie
      • dormeuse_infante Re: W błędnym kole 09.11.06, 11:32
        Asiabed :* czy mogłabyś równiez mi przesłać namiary na tę
        książkę? Byłabym bardzo wdzięczna :)
    • katarzyna.purak Re: W błędnym kole 08.11.06, 18:43
      Uważam, że powinnaś się zgłosić po pomoc do specjalisty z zakresu zaburzeń
      jedzenia - psychologa, który pomoże Ci pozbyć się przyczyny tego zjawiska i
      normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Obawiam się,że sama możesz sobie z tym
      nie poradzić a jest to poważna choroba którą trzeba leczyć i to jak
      najszybciej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka