angelikach25
03.11.06, 21:51
Dzień dobry. Mam bardzo powazny problem, który jeszcze troszke i wykończy
mnie. Otóz od roku zmieniłam nawyki żywieniowe, które pozwoliły mi schudnąć
pare kilo oczywiscie było, to w połaczeniu z ćwiczeniami. Robiłam to zdrowo i
racjonalnie. Diete tą zaczełam od dwu dniowej głodówki, która teraz jest
nieodzowną czynnościa każdego mojego tygodnia. Jest ona głównie spowodowana
tym, że uwielbiam słodycze, nie potrafię im się oprzec. Kiedy ich nie widze,
to jest ok ale jak zobacze ciastko, koniec będe o nim tak długo myslec aż je
zjem i wtedy kiedy je zjem zaczynam kolejną głodówke. I tak nie jem dwa dni
aby na nowo oczyścic organizm i zacząć zdrowo jeśc jednak nie wytrzymuje i
zjadam wieczorem ciastka (mogę nic nie jeść, nie kusi mnie zadne inne jedzenie
tylko słodycze) i znowu kolejny dzien głodówki,. wytrzymuje cały dzien na
wodzie, wieczorem znowu zjem ciastka i znowu kolejny dzien głodówki. Nie moge
wrócić do normalnego jedzenia. Uważam, ze jak zjem ciastko a nie konczy sie na
jednym tylko czesto na 10 to w organizmie odkłłada sie tłuszcz i znowu musze
zrobic głodówke. I tak w kółko od dłuzszego czasu. Wiem jak mam sie odzywiac
zdrowo ale nie wiem dlaczego moje oczy jedzą słodycze, dlaczego nie potrafie
sie im opanować, to jak uzaleznienie. Co moge zrobic aby pochamowac ten
apetyt. Chrom nie pomaga mi, przegyzanie owocami tez nie. Próbowałam róznych
sposobów.Wszytskiego sobie odmówie ale nie słodyczy. Bardzo proszę o rade jak
moge zamknąć to błędne koło, jak pochamowac chec na słodycze. Z każdym
zjadanym ciastkiem mam wyzuty sumienia i czuje się coraz gozej, mimo, ze moja
waga jest w normie. Mam początki bulimi, znam tą chorobe i walcze z nia.
Gdybym potrafiła pochamowac apetyt na słodycze wróciłabym do normy ale one są
dla mnie tym czym dla narkomana narkotyk. Proszę o pomoc. Dziekuje