Dodaj do ulubionych

kielkowanie

04.03.04, 08:21
Witam :)
nie wiem, czy to sie tak fachowo nazywa - chodzi mi o skielkowanie specjalnie
do tego przygotowanych ziaren. Czy ktos wie jak to sie robi? Kupilam brokuly
i rzodkiewke z nadzieja, ze bedzie tam opis, ale nie bylo :(
Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • piscina Re: kielkowanie 04.03.04, 11:02
      Wlasnie zjadlam na sniadanie do kanapki kielki slonecznika :)
      Najlepiej kielkowac w specjalnej kielkownicy, ktora mozna kupic w kazdym
      sklepie ze zdrowa zywnoscia albo ziolami. Tam jest instrukcja, jak to robic,
      ale i tak wielu rzeczy dochodzi sie w praktyce. Samo kielkowanie jest proste i
      mozna nastawic 3 rozne rodzaje nasion. Kielkownica nie jest droga, to sa 3
      przezroczyste tacki plus pokrywka i pojemnik na splywajaca wode, dzialajace
      troche tak, jak tarasowate pola ryzowe: te polozone nizej sa nawadniane przez
      wode splywajaca z wyzszych.
      Jesli bedziesz miala dalsze pytania, chetnie odpowiem. Ja kielkuje slonecznik
      kupiony na straganie z kaszami i pestkami na bazarku, wychodzi duzo taniej niz
      ten przeznaczony specjalnie do kielkowania, a rownie dobry, a nawet bardziej
      swiezy (ten w torebkach widzialam tylko ze zbiorow 2002 roku, a na bazarku byl
      z tegorocznych).
      Pozdrawiam.
      • julsza Re: kielkowanie 04.03.04, 15:07
        Bardzo dziekuje za rady.
        Tam, gdzie kupowalam te nasiona byla taka kielkownica, ale az balam sie zapytac
        ile kosztuje, bo generalnie jest to sklep spozywczy, w centrum miasta i zawsze
        wydaje mi sie b.drogi. Ale rozejrze sie gdzie indziej - masz racje, ze tak
        bedzie najwygodniej.
        Do tej pory jadlam kielki kupowane, najbardziej smakowal mi wlasnie slonecznik.
        Jak to robisz? Jakiego ziarna uzywasz? Gdzie kupujesz? Pewnie jest to ziarno w
        lupinach. Czy taki slonecznik w torebkach, ze spozywczego moze byc? I jak:
        kielkujesz z kaszami???
        Jestem laikiem, wiec stad takie najprostsze pytania :)
        • piscina Re: kielkowanie 04.03.04, 18:02
          Taka kielkownica powinna kosztowac nie wiecej niż 30 zl. Kielkuje rozne
          nasiona. Najczesciej rzezuche, slonecznik, soczewice, fasolke mung, czasem
          lucerne, ciecierzyce. Ostatnio jednak glownie slonecznik i soczewice, bo te
          mogę kupic na bazarku w miare swieze, natomiast nasiona w torebkach
          przeznaczone specjalnie na kielki widziane przeze mnie w sklepach np. w grudniu
          mialy waznosc tylko do marca, a wiec wyraznie pochodzily co najmniej z 2002
          roku i w dodatku przelezaly te najwieksze upaly w nieklimatyzowanym sklepie
          albo hurtowni.
          Kasz nie da się raczej skielkowac, bo przeciez w glebie by nie wyrosly, ziarno
          musi być nieuszkodzone. Slonecznik kupuje luskany.
          Jestem wielka zwolenniczka kielkow, bo to bardzo tania zielenina no i zdrowa,
          bo hodowana bez chemii. Bardzo przydaja się np. w okresie kilku dni
          swiatecznych z rzedu, kiedy trudno przechowac w miare swieza zielenine, a
          kielki mogę nastawic kiedy chce.
          Trzeba uwazac z kielkami rzodkiewki, przeplukiwac je 2 razy dziennie, bo lubia
          plesniec. Ale sa pyszne, smakuja rzodkiewka wlasnie. Trzeba tez być ostroznym z
          kielkowaniem pszenicy, bo pszenica tez może latwo splesniec, zwlaszcza jeśli sa
          polamane ziarna, takie, co nie wykielkuja, a plesn na zbozach jest podobno
          bardzo rakotworcza.
          Ciekawa jestem Twoich doswiadczen, jak już zaczniesz kielki robic. Smacznego :)
    • puma002 Re: kielkowanie 06.03.04, 23:36
      Nie mam kiełkownicy, czasami robię "metodą chałupniczą" kiełki z nasion
      słonecznika. Zalewam wodą na całą noc, rano płuczę i wrzucam do słoika. Trzymam
      słoik z kiełkującym słonecznikiem w zamkniętej szafce. Przepłukuję na sitku
      kilka razy dziennie.
      • piscina Re: kielkowanie 08.03.04, 09:27
        Ja tak kiedys (kiedy jeszcze nie byly kielki tak popularne) kielkowalam
        pszenice. Wieczko sloika mialam podziurawione, zeby zapewnic doplyw powietrza.
        Kiedy odkrylam inne nasiona, dalam spokoj pszenicy, bo zawsze w tej, co
        kupilam, bylo sporo ziaren uszkodzonych, a ja bojac sie plesni pracowicie je
        wybieralam i odrzucalam, co przypominalo prace kopciuszka kiedy macocha z
        corkami pojechala na bal (tam bylo chyba oddzielanie maku od popiolu).
        Co do slonecznika, to tez najpierw trzymalam w ciemnym miejscu, ale kiedy
        zobaczylam, ze w sklepach sprzedaja kielki, a wlasciwie listki, zielone, to
        przestalam. Ale fasolki i soczewice trzymam tak jak Ty, w miejscu zaciemnionym.
        To zdaje sie Ty jestes zalozycielka grupy - serdecznie pozdrawiam i gratuluje
        pomyslu :) Juz troche z doswiadczen tej grupy skorzystalam, a teraz pozwalam
        sobie od czasu do czasu, tak niesmialo, jako nowa, no i na ile czas pozwala,
        sie wlaczac. Nie wiem, czy nowych obowiazuje tu jakies "wkupne". Postaram sie
        wkupic jakimis dobrymi radami, na ile potrafie.
    • julsza kielkownica 08.03.04, 08:05
      Kupilam ja - faktycznie niezbyt droga (24 zl). Pani w sklepiku poinstruowala
      mnie ja sie to robi i w piatek wysypalam piersza partie. Kielkuja :)
      Dziekuje za pomoc i porady. :)))))
      • piscina Re: kielkownica 08.03.04, 09:31
        julsza napisała:

        > Kupilam ja - faktycznie niezbyt droga (24 zl). Pani w sklepiku poinstruowala
        > mnie ja sie to robi i w piatek wysypalam piersza partie. Kielkuja :)
        > Dziekuje za pomoc i porady. :)))))

        To swietnie, ze juz masz efekty :) A co teraz kielkujesz?
        • julsza co zrobilam zle? 09.03.04, 15:44
          Witaj
          cos zrobilam zle, tylko nie wiem co???
          wysialam je w piatek wieczorem, raz dziennie polewalam woda, jak napisali w
          instrukcji, ladnie puszczaly i juz sie cieszylam, ze beda, a tu wczoraj
          wieczorem zauwazylam biale kozuchy na lodyzkach - przy wszystkich: rzodkiewce,
          brokulach i sloneczniku. Czyzby mialy za mokro? Za cieplo?
          Wywalilam wszystko i zaczelam od nowa.
          Nie moddam sie - albo one, albo ja ;)
          • piscina Re: co zrobilam zle? 09.03.04, 22:12
            julsza napisała:

            > Witaj
            > cos zrobilam zle, tylko nie wiem co???
            > wysialam je w piatek wieczorem, raz dziennie polewalam woda, jak napisali w
            > instrukcji, ladnie puszczaly i juz sie cieszylam, ze beda, a tu wczoraj
            > wieczorem zauwazylam biale kozuchy na lodyzkach - przy wszystkich:
            rzodkiewce,
            > brokulach i sloneczniku. Czyzby mialy za mokro? Za cieplo?
            > Wywalilam wszystko i zaczelam od nowa.
            > Nie moddam sie - albo one, albo ja ;)

            Nie mam doswiadczenia z brokulami, ale czasem mogą to być malutkie korzonki
            boczne (czy jak to się nazywa), pisza o tym w instrukcji. Ale przy rzodkiewce i
            sloneczniku to raczej nie. A jak zapach? Przy plesni jest zwykle dosc przykry
            zapach. Rzodkiewka jest podatna na plesn, powinno się ja przelewac 2 razy
            dziennie, to zapobiega. Ja zwykle robie tak, ze najpierw na jakies 12 godzin
            zalewam woda bez tych zatyczek, żeby napecznialy, a potem przelewam 2 razy
            dziennie. Czasem rzadziej, ale akurat rzodkiewka tego nie darowuje. Czy
            rzodkiewke mialas na wierzchu? Jeśli tak, to od niej moglo się zaczac, a ona
            zakazila inne. Dlatego rzodkiewke dobrze jest dawac na spod, zwlaszcza ze ma
            najbardziej intensywny zapach, wiec żeby nie przeszedl na inne kielki. Mam
            wrazenie, ale nie na 100 proc., ze rzodkiewka nie lubi, jak jest za cieplo.
            Tacki myj octem lub woda z octem, to niszczy plesnie i pomaga usuwac osad z
            wody, jaki się po jakims czasie robi.
            Jasne, ze się nie poddawaj, trzymam kciuki :)

            • julsza Re: co zrobilam zle? 10.03.04, 14:54
              Zapach nie byl przykry. Ale faktycznie - rzodkiewka byla pierwsza, wiec moze to
              jej wina. Ja je zalewam woda raz dziennie, mniej wiecej o tej samej porze, a to
              co scieka to wylewam albo podlewam kwiaty (zgodnie z instrukcja). Zobacze co
              zastane dzis w domu. Aha, i teraz "posialam" je nieco rzadziej
              • ima55 to nie pleśsń 19.03.04, 17:27
                Julsza, nie bój się i przyjrzyj się dobrze korzonkom rzodkiewki przy następnym
                wysianiu. One mają takie boczne cieniutkie włoski, bardzo regularne i gęste jak
                futerko, to nie jest pleśń. Obejrzyj je przed podlaniem, zmoczone wodą
                posklejają się.
                Ja jestem przewrażliwiona na pukcie pleśni i zawsze dokładnie przeglądam
                kiełki. Rzodkiewkę kiełkowałam już wiele razy i nigdy nie spleśniała, natomiast
                zdarzało się to fasoli mung.
                Kiełkuję też rzeżuchę ale na cienkiej warstwie waty ( czyli tradycyjnie ),
                ponieważ ma długie korzonki i wolę obciąć same zielone częsci. Kiełkuję ją na
                górnym pięterku kiełkownicy, bez czerwonego syfonika. Dolewam wody tyle ile
                wsiąknie w watę. Kiedy urosną i prawie same uniosą pokrywkę, zdejmuję ją i
                pozwalam dalej rosnąć, o ile nie zostanie szybko zjedzona.
                Rzadsze sianie jest rzeczywiście dobrym sposobem na wyłapanie pleśniejacych
                ziarenek.
                • piscina Re: to nie pleśsń 21.03.04, 17:23
                  > Ja jestem przewrażliwiona na pukcie pleśni i zawsze dokładnie przeglądam
                  > kiełki. Rzodkiewkę kiełkowałam już wiele razy i nigdy nie spleśniała,
                  > natomiast zdarzało się to fasoli mung.

                  O, a mnie akurat calkiem odwrotnie. Przy okazji: czy masz (Ty albo ktos inny)
                  jakis sposob na pozbywanie sie brunatnego kamienia w rowkach tacek? Zwykle po
                  zuzyciu kielkow nalewam na tacke na kilka godzin albo na dobe ocet, zeby
                  odmineralizowac, tj. rozpuscic kamien, potem myje szczoteczka, ale nie bardzo
                  to pomaga, zwlaszcza na osad zastarzaly. Nie zebym byla pedantka, ale
                  wolalabym, zeby tacki byly czyste.
                  • ima55 Re: to nie pleśsń 22.03.04, 10:58
                    piscina napisała:

                    > O, a mnie akurat calkiem odwrotnie. Przy okazji: czy masz (Ty albo ktos inny)
                    > jakis sposob na pozbywanie sie brunatnego kamienia w rowkach tacek? Zwykle po
                    > zuzyciu kielkow nalewam na tacke na kilka godzin albo na dobe ocet, zeby
                    > odmineralizowac, tj. rozpuscic kamien, potem myje szczoteczka, ale nie bardzo
                    > to pomaga, zwlaszcza na osad zastarzaly. Nie zebym byla pedantka, ale
                    > wolalabym, zeby tacki byly czyste.

                    Co jakiś czas myję szczoteczką i jakimś środkiem chemicznym a potem dobrze
                    spłukuję.
                    A co do pleśni jeszcze. Właśnie wysiałam swieżo kupione rzodkiewki i połowa
                    ziarenek błyskawicznie pokryła się pleśnią, chłe, chłe. W związku z tym
                    dokonałam epokowego odkrycia. Trzeba nasionka wszelkie dokładnie umyć na sitku
                    pod bieżącą wodą a nie od razu sypać na tacki.
                    Bardzo mam ochotę na kiełki słonecznika, po raz pierwszy je wysiałam, takie
                    przeznaczone do jedzenia nie do kiełkowania. Widzę, że sie już rozdziawiły,
                    może się uda. Nie będę natomiast więcej probować z soją. Zawsze robiło się z
                    niej takie mazidło, błe.

                • julsza Re: to nie pleśsń 23.03.04, 09:13
                  ju-hu!!! juz wiem, ze to nie plesn - sama do tego doszlam jak przeczytalam, ze
                  plesn jest sina lub zielona i smierdzi, a to bylo biale i nie smierdzialo nic a
                  nic.
                  Dzieki wielkie dziewczyny!!!!!
                  Teraz ograniczam sie do slonecznika i codziennie wysiewam jedna tacke, coby
                  miec przez caly czas te kielki, ktore najbardziej lubie.
                  Niech zyje wiosna :))))))
                  • ima55 Re: to nie pleśń 23.03.04, 19:15
                    julsza napisała:


                    > plesn jest sina lub zielona i smierdzi, a to bylo biale i nie smierdzialo nic
                    a> > nic.

                    No uważaj, pleśń może też być biała i nie śmierdzieć. Ta, ktorej się boimy przy
                    kiełkowaniu jest właśnie biała.
                    Tylko że jeśli już te nasionka są zarażone pleśnią, to powstanie ona jeszcze
                    zanim na dobre wykiełkują, dosłownie po paru godzinach i łatwo to zauważysz.
                    Mnie to się zdarzyło teraz z rzodkiewką. Mnóstwo spleśniałych ziarenek, takich
                    ledwo pekniętych, fuj. A swoją drogą to świństwo, bo ja je kupuję w sklepie
                    ze "zdrową" zywnością a sa zarazone tym świństwem czyli źle przechowywane,
                    zanieczyszczone itp.

      • ima55 Re: kielkowanie 23.03.04, 08:57
        ewamaja napisała:

        > hej
        > wybaczcie pytanie laikowi. Czy wykiełkowane roślinki je się z ziarenkami z
        > któych wyrosły czy bez?
        > Pozdrawiam Ewa

        Ja wypłukuję i wyrzucam osłonki ziarenek i jem z ziarenkami. Zresztą musiałabyś
        sie napracowac aby je oddzielić.
      • taisza12 Re: kielkowanie 13.12.04, 21:51
        Sorry ale mam pytanie dostałam kiełkownice od znajomej ale nie miała instrukcji
        czy ktoś mógłby mnie uświadomić od początku do końca krok po kroczku jak z tego
        korzystać?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka