senssorium
26.11.08, 20:21
Witam.
Ostatnio po 8 godzinach nieustannego mówienia (taki charakter od kilku lat ma moja praca) próbując przekrzyczeć tłum ludzi, który mnie zagłuszał, raptem zachrypłam i nie mogłam wydusić z siebie słowa. Ostatnio mówienie sprawiało mi ogromną trudność i wymagało dużego wysiłku, z czym kiedyś nie miałam problemu. Skończyło się tym, że od 3 dni bardzo kłuje mnie w krtani i nie mogę mówić tzn. słychać tylko echo tego co chcę powiedzieć, a po kilku minutach "skrzypienia" zupełnie zamiera mi głos ... Nie wiem co się stało, czy to coś poważnego, czy udać się z tym do lekarza, dlatego postanowiłam napisać tu na forum. Póki co leczę to lekami na gardło dostępnymi w aptece, które trochę łagodzą ból. Może ktoś miał podobny przypadek do mojego? Czy powinnam się bać po 3 dniach milczenia czy powinno niebawem zacząć samo ustępować? Czy to możliwe, że naderwałam wiązadła głosowe i trzeba będzie to leczyć operacyjnie?
Proszę odezwijcie się jeśli wiadomo Wam coś na ten temat ...