caffe_mocca
22.10.09, 14:51
Mialam bardzo wazne spotkanie - i bardzo wazna rozmowe - ktora mogla
zaowocowac pieknym awansem w pracy i nowymi wyzwaniami, kontaktami i w ogole
pieknie miało byc ....
Wszystko pieknie sie toczyło i byłam bardzo przekonywujaca i profesjonalna i
robiolam oszałamiajace wrazenie - do czasu kiedy ... Bardzo ważna osoba
zaproponowała by zamienic pare słów w jezyku angielskim .
A ja pipa jestem z angielskim :( - tzn słuchanie i pisanie - to jak
najbardziej ok (ogladam filmy i seriale w oryginale , spokojnie czytam ksiazki
po angielsku - bardzo lubie kryminały - bez problemu)
no ale z mówieniem - masakra sadsadsad Mam blokade, łapie stres, mam dziure w
mózgu i nawet po polsku przestaje wtedy myslec :(
No i zadano mi pare pytan po angielsku (typowych i banalnie prostych w stylu :
co pania motywuje do pracy , z kim sie pani najlepiej pracuje a z kim gorzej,
dlaczego to pania mamy wziąć pod uwage a nie innych kandydatów - typowe
pytania HR-owców .).
No i bu.... idiotke z siebie zrobilam :(
to znaczy - cos tam odpowiedzialam , ale ... sama mam swiadomosc na jakim
dennym poziomie to bylo... :/
W poniedzialek /wtorek sie dowiem - ale pewnie kicha bedzie , a gdybym sobie w
tym poradzila - to jestem pewna ze nikogo innego by nie brali pod uwagę .
Jest jeszcze malenka szansa i iskierka nadziei - bo jezyk angielski w stopniu
płynnym - akurat na tym konkretnym stanowisku i przy tym projekcie nie jest
niezbedny - no ale ogolnie wstyd , wstyd, wstyd!:(:(:(
jezuuuu - czemu głupi czlowiek sie nie uczy na bieżąco ?:(
w sumie to w tym moemencie mojego zycia to powinnam znac perfekcyjnie
angielski + jeszcze jedne w stopniu min dobrym
ps. tak tylko sie chcialam wyżalic i jeszcze zapytac jak szybko sie nauczyc
dobrze jezyka (podstawy mam) - szkola jezykowa, konwersacje prywatne? (roczny
wyjazd za granice - nie jest mozliwy :/)