Gość: dD Kariera po studiach - w polskich realiach? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.10.09, 23:49 "Nikt nie przygotował ich na to, że trzeba zmieniać pracę"? A co to, sieroty społeczne? Osoby ubezwłasnowolnione, którym trzeba pieluchy zmieniać? Takie myślenie, to relikt czasów, gdy królowało powiedzenie: "Czy się stoi, czy się leży, ... złotych się należy"! Uczelnie, które uczą wszystkiego, nie uczą niczego! Ja skończyłem informatykę na PW i podyplomowo trzy kierunki z zarządzania - u Koźmińskiego i na SGH, bo wiedziałem, że trzeba się rozwijać! Umówmy się, czasy sierot społecznych, które trzeba prowadzić za rączkę skończyły się! Co do kształcenia na uczelniach. Jak sprowadzimy poziom uczelni do zawodówek, to pracodawcy będą wprawdzie zadowoleni, ale absolwenci i uczelnie już niekoniecznie. Ja jednak wybrałbym uczelnię, która dała by mi dobre podstawy, czyli wędkę, nie konkretną wiedzę, czyli rybę, bo tylko dobre przygotowanie teoretyczne da mi możliwość łatwego podjęcia KAŻDEJ pracy w swoim zawodzie i ewentualnego przekwalifikowania się. Ulegamy często presji i argumentacji miernej kadry zarządzającej, pracodawców, którzy w imię ograniczania swoich kosztów pragnęli by dostać gotowy, wyspecjalizowany produkt, pt. "operator cyfrowej obrabiarki marki ..." (wpisać w kropki odpowiednia nazwę firmy)! Tylko jakim kosztem? Kosztem pracownika, oraz uczelni. To nic innego jak przerzucanie kosztów zdobywania kluczowych kompetencji i zasobów na innych, zamiast samemu je wykształcić, zamiast inwestować w zasoby ludzkie! Prawda jest taka, że przy naszym poziomie zarządzania, jest trudno wytłumaczyć pracodawcom, że powinni zadbać o kapitał ludzki i go samemu wykształcić według własnych potrzeb! Patrząc na treść niektórych bardzo szczegółowych ogłoszeń o pracę pusty śmiech mnie ogania! Wymaganie, by potencjalny pracownik znał oprogramowanie X w wersji Y w branży Z, to najczęściej podbieranie pracownika z konkurencyjnej firmy, która sobie takiego pracownika wykształciła, bo takich kompetencji nie nabiera się na uczelni i całe szczęście! Poza tym niech nie mówią, że im wykształceni potrzebni - potrzebni są nadal "mierni, bierni ale wierni"! Mój kolega, informatyk, absolwent kilku kierunków z zarządzania (m. in. tych samych, które sam studiowałem), po uzyskaniu dyplomu z zarządzania IT na SGH stracił posadę kierownika zespołu, został inżynierem aplikacyjnym - to jest promowanie kadr po polsku! To jest poziom polskiej wyższej kadry zarządczej! Wyrósł ponad poziom, który jakiś pierdzistołek dla niego przewidział i został wykoszony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xt Re: Kariera po studiach - w polskich realiach? IP: *.provimi.com 27.10.09, 12:43 Jesteś nieco zarozumiały. I mierzysz wszystkich własna miarą. Nie chciałem Cię obrazić, ale wyobraź sobie, że należysz teraz do elity w Polsce. nie dlatego, że masz tyle fakultetów, tylko dlatego, że masz możliwości intelektualne (i pewnie finansowe), żeby je skończyć. A większość (tak, większość) Polaków nie ma takich możliwości. Albo brak im możliwości intelektualnych (nie z każdego maturzysty można zrobić inżyniera), albo innych. Kiedyś - ludzie wykształceni to była elita (nawet przedwojenna matura itd.). Teraz też tak jest, tylko ludzie po studiach i ludzie wykształceni - to niekoniecznie pokrywające się grupy. Przyzwyczailiśmy się, że papier (matura, dyplom) to był certyfikat - potwierdzenie czegoś. Wiedzy, odporności psychicznej, umiejętności radzenia sobie, samodzielności - różnie. Teraz musimy się od tego odzwyczaić... Na swoje wykształcenie nie narzekam. Ale jestem tu, gdzie jestem - nie dzięki wykształceniu tylko dzięki temu, kim jestem i co potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dD Re: Kariera po studiach - w polskich realiach? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.10.09, 16:35 Nie jestem zarozumiały i nie mierzę wszystkich swoją miarą, wprost przeciwnie! Od września ubiegłego roku usiłuję znaleźć pracę i nie mam jej w tej chwili, sprzedaję właśnie ostatnie rzeczy, żeby się utrzymać przy życiu... Powiesz, że widocznie nie mam dość oleju w głowie? No pewnie! Gdybym miał, lałbym wodę w CV, szukał znajomości, pleców, był oportunistą. Właśnie dlatego, że oportunistą nie jestem wywalili mnie z jednego z projektów, bo miałem uwagi co do jakości kontaktów z klientem i naszej pracy! Koledzy, ci bardziej "wierni" radzą sobie lepiej ode mnie, chociaż spieprzyli projekt - NIK miał sporo uwag, co do jakości... Co do studiów. Studiowałem za swoje pieniądze, czasem pożyczone, bo wierzyłem w to, ze dyplom coś mi zapewni. Przykład z kolegą pokazuje najdobitniej co zapewnia stanowisko - znajomości, plecy, koneksje, nie wykształcenie, czy umiejętności merytoryczne, ale takie, które pozwalają się odpowiednio ustawić. Długo nie kupowałem mieszkania, bo inwestowałem w wykształcenie, w doświadczenie, więc nie pisz mi, że miałem pieniądze, bo to nie prawda. Inwestowałem je tak, bym teraz mógł je zarobić, zaczynając od zera i ciągle gdzieś wokół zera balansując, wydając na wykształcenie. Niestety nie mam w tej chwili okazji by udowodnić, że jestem dobrym w tym, co robię - nie mam odzewu na swoje CV, bo wszystkim wydaje się, że te 11 stron sporo kosztuje. Prawda jest taka, że jako IT Manager zarabiałem mniej niż moi programiści, bo chciałem zdobyć doświadczenie - miało teraz procentować. I co? I kicha, bo nawet gdybym chciał kogoś uszczęśliwić swoja wiedzą i umiejętnościami po kosztach programisty, to zbyt wiele osób obawiało by się gościa po zarządzaniu jako podwładnego. Współczuję większości Polaków, ale prawda jest taka, ze w kryzysie radzą sobie lepiej, niż ja, ta rzekoma elita społeczeństwa... I jeszcze jedno - nie obraziłeś mnie :) Dziękuję Ci za merytoryczną polemikę, to rzadkość w dzisiejszych rozwrzeszczanych czasach. Jestem po prostu sfrustrowany tym, że jakaś pierdoła saska pisze taki artykuł, jakbyśmy mieszkali w jakimś stanie USA, gdzie rzeczywiście nie miałbym kłopotów ze znalezieniem pracy, a nie w polskim grajdołku! Jestem sfrustrowany, bo nie powinienem mieć, nawet w kryzysie, tych kłopotów, które mam! Jestem sfrustrowany, bo jak frajer wierzę, że klient nasz pan, że liczy się jakość i wykształcenie a prawda jest gorzka - żyjemy w kraju cwaniaków i cwaniactwa, gdzie, jak powtarzała moja prababcia, "tylko ku.wa i złodziej mają się dobrze"! Sorry za wyrażenia, ale to był cytat. Nigdy nie miałem się, ani nie czułem się elitą. Pochodzę ze wsi i jestem z tego dumny! To mi pozwala nie zadzierać nosa, ale też widzę, że droga, którą przeszedłem była niepotrzebnie długa i uciążliwa, bo: "Nie matura, a chęć szczera...". Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Nie tylko w polskich realiach, że zacytuję klaskę: 27.10.09, 18:56 "... Wniosek: projekty bywają marszami ku klęsce, ponieważ kierownictwo to obłudne sukinsyny, a użytkownicy są naiwni i nie myślą realnie. ..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka,heh Re: Kariera po studiach - w polskich realiach? IP: *.skynet.net.pl 13.04.10, 17:49 Zgadzam się z wami w stu procentach, Polska jest krajem, gdzie jeszcze nie wypleniono tej zarzadczej maniery komunizmu, przykro to stwierdzić, ale rzeczywiście bez koneksji i pleców niewiele można, jak jesteś mądrzejszy od szefa wylatujesz, a jak liżesz mu dupę - zostajesz, uczelnie nie uczą niczego- tu się zgadzam, regułki, szybkie testy do zaliczenia, regułki. Wychodzisz z mgr UW i nie masz zielonego pojęcia o danej branży, pracodawcy nie inwestują i rzadko kształcą swoich pracowników, większość przyjmuje brata, stryja, kuzynkę i tak to się kręci...a ty biedny żuczku wysyłasz 800 CV i czekasz na zbawienie."Prawda jest taka, że przy naszym poziomie > zarządzania, jest trudno wytłumaczyć pracodawcom, że powinni zadbać o kapitał > ludzki i go samemu wykształcić według własnych potrzeb!"- nie da się, bo wolą podebrać go konkurencji, po co mają sami opłacać szkolenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonymous Wiza F-1 niewazna w przypadku Polskiego paszportu IP: *.dip.t-dialin.net 27.10.09, 00:09 Ostrzegam wszystkich ze w przypadku Polskiego paszportu wiza studencka F-1 jest niewazna z urzedu. Status F-1 wymaga tzw. czystej intencji powrotu do kraju w ktorym wydana zostala wiza i opuszczenia terytorium USA w 10 dni po skonczeniu studiow natomiast dyplomy wydane przez USA sa ciagle niewazne w Polsce i podlegaja tzw. nostryfikacji tzn. powtornej obronie w Polsce co wyklucza intencje powrotu. Jest to ciagle szykan PRL i ZSSR przeciwko obywatelom Polskim poniewaz uczelnie i technologie USA sa duza powyzej Polskich w rankingach swiatowych. Biuro uznawalnosci wyksztalcenia zagranicznego: www.buwiwm.edu.pl/bwm/index-faq.htm Jesli wiza F-1 jest wydana to jest pomylka urzednika imigracyjnego i osoby ubiegajacej sie. Jest to o tyle wazne ze normalnie osoby na wizie F-1 sa tzw. extempt individual tzn. osoba wylaczona (z rezydencji podatkowej) czyli nierezydent podatkowy albo noresident alien tzn. mimo ze fizycznie spelniaja warunki dlugiego przebywania w USA nie zdaja tzw. testu podstawowego pobytu tzn. substantial presence test czyli nie moga jak amerykanie wziac tzw. standartowego odjecia tzn. standart deduction ktore znacznie obniza dochod podlegajacy opodatkowaniu. Formularz NR 1040 ktory normalnie trzeba wypelniac do IRS w takim przypadku pyta tez czy zaplacilo sie podatek w kraju rezydencji podatkowej tzn. np. w Polsce. Wystepujac do IRS o zwrot nadplaconego podatku bedac studentem z Polski nalezy wiec zawsze ignorowac status imigracyjny F-1 tak jakbysmi byli nie legalnymi imigrantami i wypelniac formularz dla rezydenta tzn. 1040 dla rezydenta a nie NR 1040. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exp Re: Wiza F-1 niewazna w przypadku Polskiego paszp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 00:28 nie wiem co polskiemu naukowcowi da USA więcej niż Francja czy Niemcy? USA to kraj fajny dla zwiedzajacych kanion i New York. Ale zdecydowanie antypolski. Mozna oczywiście udowadniać, że da się przepłynąć przez bagno, ale po co? Wakacje na lazurowym wybrzeżu też są fajne, a na pewno bezpieczniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Eu Re: Wiza F-1 niewazna w przypadku Polskiego paszp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 00:34 nikt normalny do USA nie jedzie Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Wiza F-1 niewazna w przypadku Polskiego paszp 27.10.09, 17:29 A nienormalnym odmawiają wiz. Tylko skąd te kolejki przed Ambasadą USA? Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix13 inż. po wyższych szkołach zawodowych 27.10.09, 00:35 śmieszni są z manią większości,ta naprawde niewiele więcej wiedzą cod absolwentów byłych techników,a poziom ich matematyki jest żałosny; jakby byli dobrzy to robili kariery na Zachodzie powyżej zmywaka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: inż. po wyższych szkołach zawodowych IP: *.plock.mm.pl 14.01.12, 21:26 matematyka owszem jest potrzebna ale bardziej arytmetyka. Jestem mechanikiem optykiem i spokojnie obywam się bez całek ,silni układów równań z 2 niewiadomymi. Niestety ci co to potrafią , nie wiedzą jak ustawić chociażby mikrometr do pomiaru , o płytkach wzorcowych nie wspomnę . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: Wiza F-1 niewazna w przypadku Polskiego paszp? IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 15:53 Dlaczego "anonymous" raczy plesc i bajdurzyc na tym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonymous Studia w Polsce wykluczaja prace w USA. starej EU IP: *.dip.t-dialin.net 27.10.09, 00:42 Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze studia w Polsce wykluczaja w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie wchodza do 1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej 400-setki. Akredytowany umiejetnoscia budowy rakiet balistycznych dalekiego zasiegu DF-5 ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/. Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierszej 500-tce a uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah, rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn. wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak superszybkich kolei a przede wszstkim brak samowystarczalnosci w elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurenczyjnosc uczelni technicznych. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA tzw. zajwiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily roboczej (podbnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi. Sa to atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku do kilkunastu dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR kraju RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni. USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teching assistants) lub wykonujah proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademicki za 10 ta czesc pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora z uczelni prywatnej. Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifokowanych nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje kttore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi przestepcami wobec niemznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub nieleglanymi pakowniami miesa lub rezniami i stad trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FIZYK Re: Studia w Polsce wykluczaja prace w USA. stare IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 02:05 generalnie w 95% to prawda, ale dobrzy sobie zawsze poradzą w USA, UK, np. ja fizyk UAM POznań, uczelnia doceniana na zachodzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krecik Generalnie to gosc spamuje... IP: 64.80.3.* 27.10.09, 15:31 i wkleja te swoje posty gdzie popadnie. Nie bardzo wiem tylko po co? Kiedys mu odpisalem co mysle na ten temat. Nie chce mi sie powtarzac. Aha... zapomnialem dodac. To czlowiek, ktory czerpie swoja wiedze z wikipedii i nigdy nie byl poza granicami Polski i zwiazku z tym uwaza, ze ma prawo pouczac innych i narzucac im swoj (wikipedii) punkt widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: Studia w Polsce wykluczaja prace w USA??? IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 15:59 "Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze studia w Polsce wykluczaja w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii Europejskiej i w USA." I oto kolejna porcja bajdurzenia zaserwowana przez "anonymous"... Z pozdrowieniami z Florydy "Ponuro & Kaczo"! Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Pan wie co to jest elektronika oraz 27.10.09, 19:36 technika cyfrowa? Procesory dużo dużo wydajniejsze niż jakieś Pentium IV robi się na kolanie u nas w Polsce. Pozycja w rankingi uczelni warta jest tyle co ilość pieniążków wydana na wywindowanie uczelni w rankingu. Odpowiedz Link Zgłoś
chaos_theory Re: Pan wie co to jest elektronika oraz 31.10.09, 09:39 "Procesory dużo dużo wydajniejsze niż jakieś Pentium IV robi się na kolanie u nas w Polsce" To dlaczego się ich nie sprzedaje i nikt o nich nie słyszał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baba Re: Kariera po studiach IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 27.10.09, 02:30 Ach, jaka mendaktor taka expert. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA Kariera po studiach IP: *.socal.res.rr.com 27.10.09, 06:08 moja uwaga z dalekiej perspektywy,niski poziom dziennikarstwa w Polsce wyraza sie dokladnie w tym ze zaden dziennikarz nie skonczyl studiow dziennikarskich, to jakby stolarz mial naprawiac telewizor. Co to jest matematyka finansowa, moze ktos wie?ja nie wiem. Inzynier musi miec specjalnosc, inzynier budowy okretow to zadna specjalnosc, chodzi o uczenie inzynierow np w dziedzinie radiotechniki, radarow, materialow, czujnikow fotoeletrycznych, techniki laserowej, architektury komputerowej, fizykow cieklych krysztalow itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc z Kaliforni Re: Kariera po studiach IP: *.socal.res.rr.com 27.10.09, 06:23 W USA tzw teaching assistants to sa ci ktorzy jescze studiuja i pomagaja profesrowi np prowadzic cwiczenia zwykle dostaja 10 -12 dol za godzine i zwykle na ostatnim roku studiow. To nie jest etat to jest wyroznienie bo to sa najzdolniejsi studenci.Bywa ze zostaja przyjeci po studiach na etat z tytulem prof.associate. W zawodach technicznych , pierwszym roku pracy gdy otwieraja doktorat zarobki sa okolo 75-80 tys do na rok, jezlei uczestnicza w projektach zlecanych przez przemysl to sa dodatkowe zarobki np w czasie wakacji. Oczywiscie maja pelne ubezpiecznie medyczne itp na uczelni. bardzo duzo naukowcow jest z Azji sczegolnie w Kalifornii, dostaja pozwolenie na prace po ukonczeniu studiow , nie jest jednak to szybki proces. Prze pierwsze lata maja pozwolenia okresowe. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik_78 Re: Kariera po studiach 27.10.09, 16:09 Raczej ciezko jest uzyskac jakies wiarygodne informacje na temat, ktory mnie interesuje, w zwiazku z czym mam pytanie. Mieszkam w US i szczerze mowiac nieco mi sie nudzi poza praca, doszedlem chyba do wniosku, ze lubie sie uczyc i korci mnie zeby przynajmniej Master's sobie zrobic, moze doktorat. Interesuje mnie kierunek techniczny, konkretnie elektryka. Jedyne czego sie wlasnie obawiam to to, ze mam rodzine i nie bede w stanie jej utrzymac. Wiec pytanko. Na ile realne jest zrobienie doktoratu i utrzymanie rodziny. Szacuje, ze poza przyjemnoscia studiowania musze zarobic min. $55k, zeby utrzymac rodzine. Wiec pytanko jakie opcje? Praca+doktorat=przerypane (mozna pasc ze zmeczenia), sam doktorat z tego co patrzylem to marna kasa. W najlepszym przypadku to pokrycie kosztow studiow +~$25k, wiec zdecydowanie za malo zeby utrzymac siebie i rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: Kariera po studiach IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 16:19 "sam doktorat z tego co patrzylem to marna kasa. W najlepszym przypadku to pokrycie kosztow studiow +~$25k, wiec zdecydowanie za malo zeby utrzymac siebie i rodzine." Jest dokladnie tak jak "krecik" raczyl napisac. Dodam tylko tyle, ze sa uczelnie oferujace swoim "graduate students" MNIEJ nizli 25 tysiecy rocznie! Odpowiedz Link Zgłoś
krecik_78 Re: Kariera po studiach 27.10.09, 16:47 Moje watpliwosci wynikaly z tego, ze w Polsce zrobilem prace dyplomowa z kolega. Pracowalismy nad dosc innowacyjnymi rozwiazaniami (w skali Polski i Europy). Kolega zostal na uczelni, kontynuowal to co zaczelismy i zrobil doktorat. Mimo, ze teoretycznie mial zarabiac tylko 1000zl uczac studentow, to z tego co z nim rozmawialem z grantami (za badania) wychodzilo mu ok 6k zl/miesiac. Dlatego zapytalem, jak to dokladnie wyglada w US. To co udalo mi sie dowiedziec napisalem powyzej. Dodalbym, ze jezeli to czego sie dowiedzialem jest prawda to raczej studia doktoranckie to raczej sztuka dla sztuki niz mozliwosc zarabiania jakis konkretnych pieniedzy. Bo jak inaczej okreslic, to ze osoba ktora zrobila juz doktorat i zostaje na uczelni zanim dostanie samodzielne stanowisko, to przez pierwsze (ok 4) lata zarabia $40-60k. Dlatego kalkuluje za i przeciw i zastanawiam sie czy wogole warto wyjac sobie (i rodzinie) kilka lat z zycia. Latwiej chyba zrobic Master's w dwa lata na pol etatu i pracowac w miedzyczasie, moze zrobic jeszcze kilka kursow i zarabiac konkretne pieniadze i miec czas dla rodziny. Prosze mnie poprawic jesli jestem w bledzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: Kariera po studiach etc. IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 16:13 "Bywa ze zostaja przyjeci po studiach na etat z tytulem prof.associate" Bzdury! W USA pierwszy stopien profesorski to "Assistant Professor" i zazwyczaj moze sie o takie stanowisko ubiegac ktos kto posiada doktorat (Ph.D.) i bardzo czesto ma za soba naukowy staz podoktorski (post-doc). Po kilku latach (zwykle wynosi to minimum 5-6 lat) moze ktos pracujacy jako "Assistant Professor" otrzymac tzw. "tenure" i otrzymac awans na stanowisko "Associate Professor". Czasem bywa tak, ze ktos zostaje na uczelni zatrudniony od razu jako "Associate Professor" ale... zwykle dotyczy to ludzi, ktorzy maja juz za soba kilka, czy kilkanascie lat praktyki np. w przemysle. Praktycznie NIGDY nie dotyczy to ludzi swiezo po studiach! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Kariera po studiach IP: *.chello.pl 27.10.09, 07:20 > Co to jest matematyka finansowa, moze ktos wie?ja nie wiem. Google nie działa? matematyka finansowa to specjalizacja na kierunku matematyka, np. na AGH. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptycznie Matematyka finansowa IP: 166.87.255.* 27.10.09, 08:21 Skoro ani ekonomiści wszelkiej maści, ani finansiści nie potrafią liczyć, musi to ktoś za nich robić :-) Matematyka finansowa kształci specjalistów, którzy potrafią wykorzystywać zaawansowane narzędzia matematyczne i mają wiedzę z zakresu finansów, bankowości i ubezpieczeń. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tt Re: Matematyka finansowa IP: *.provimi.com 27.10.09, 13:10 Jakby to było proste - nie byłoby kryzysu ;-) Ci matematycy potrafili coś policzyć, tylko im się założenia nie sprawdziły... Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Matematycy specjalizowani usiłują budować modele 27.10.09, 19:55 Chowają niestety głowę w piasek przed jednym ważnym desygnacie: ZAGROŻENIE przedsięwzięcia. Modele tworzone są w oparciu o założenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: Kariera po studiach itd. IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 16:05 "gosc USA" (albo dokladniej "z Kalifornii", bo wydaje sie, ze kolejny post sygnowany innym pseudonimem pochodzi z tego samego zrodla) powinien wiedzic, ze matematyka finansowa to cos co mozna studiowac na wielu amerykanskich uczelniach najwyzszej klasy (np. "Financial Mathematics" na Stanford University w Kalifornii)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiTTTer Kariera po studiach IP: *.sochaczew.vectranet.pl 27.10.09, 07:00 Myślę że nie za kilka a za dwa lata ja osobiście po wizycie u wróża Odyna Azy 12 lat temu przekwalifikowałem się bo trafnie postawił koleś pasjansa i jak do tej chwili jest tak jak w realu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marter trochę bzdur, trochę frazesów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.09, 07:04 1. Skoro wiadomo, że będzie brakować inżynierów, to raczej nie będzie kłopotów z pracą - jeśli zaś posłuchać "eksperta" i kupować technologię - wtedy rzeczywiście nie będą potrzebni 2. Jakoś nasi inżynierowie nie mają problemu z pracą w UE i raczej są chwaleni za wszechstronność i kreatywność. 3. "Najważniejsze będą kompetencje", "wszechstronność", "umiejętność pracy w każdym środowisku, wiedza o kulturach, znajomość psychologii i języków obcych" - ŁAŁ, jakie to odkrywcze! A już najlepszy jest tekst "Studenci ekonomii uczeni są tylko teorii [...] brak nastawienia na kreatywność" - to rzeczywiście boli - zwłaszcza w przypadku księgowości :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bruno Re: trochę bzdur, trochę frazesów IP: *.c159.petrotel.pl 27.10.09, 09:20 > A już najlepszy jest tekst > "Studenci ekonomii uczeni są tylko teorii [...] brak nastawienia na kreatywność > " > - to rzeczywiście boli - zwłaszcza w przypadku księgowości :) Przecież świat na kreatywnej (przez złośliwych księżycową zwaną) księgowości. Dowiódł tego obecny kryzys. Wbrew pozorom kreatywność jest bardzo pożądaną cechą u księgowych ;) Odpowiedz Link Zgłoś
von.g A stoczniowcy na to niemozliwe ... 27.10.09, 07:32 Przeciez stocznia to kolebka Solidarnosci. Nie da sie zmienic pracy w kolebce ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feyd Fizyka Techniczna IP: 80.156.46.* 27.10.09, 07:55 gdzie są potrzebni ci absolwenci fizyki technicznej? sam ją skończyłem a nie pamiętam żeby ktokolwiek z nas był zasypywany ofertami, nawet nie wiem czy ktokolwieki pracuje na stanowisku zgodnym z kierunkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Fizyka Techniczna IP: *.dynip.asn.pl 06.11.10, 01:16 goscza granicą. W Polsce nie ma pracy dla ludzi z takim wykształceniem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptycznie Powoli, panowie, powoli :-) IP: 166.87.255.* 27.10.09, 07:59 Z zakresu kształcenia inżynierów ekspertem nie jestem. Studia inżynierskie skończyłam - jednak nie praktykuję :-). Wielokrotnie za to słyszałam - i to od osób kompetentnych - że ukończenie niektórych kierunków studiów gwarantuje jedynie nabycie wiedzy "historycznej" z danej dziedziny. Nawet dość kompletnej. Za to absolwent nie ma pojęcia o tym, co istotne w obranym zawodzie i z czym będzie musiał się niebawem zmierzyć. Jednym z powodów jest być może koszt technologii: żeby studentów uczyć - trzeba ją zakupić. Sprawy nie ułatwia model funkcjonowania polskich uczelni, gdzie jak ktoś został zatrudniony i wszedł w układy pracowo-towarzyskie, to nikt mu krzywdy nie zrobi. Jeżeli nie podpadnie - będzie nauczał do emerytury. Co z tego, że wiedza nikomu do niczego nie potrzebna? Co do dziennikarzy zgadzam się z opinią, że studia dziennikarskie nie przygotowują do zawodu. Od lat pracując w mediach niewielu znam dziennikarzy po dziennikarstwie. Studia dziennikarskie powinny funkcjonować wyłącznie jako podyplomowe. Dziennikarz najpierw powinien wiedzieć o czym pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzz Re: Kariera po studiach IP: *.tpnet.pl 27.10.09, 08:06 Jak studiować to tylko zawody prawem chronione przed konkurencją: prawo, medycyna, farmacja, budowlańcy, elkektrycy a nawet pośrednicy nieruchomości czy zarządcy nieruchomościami Myślcie dzieciaki zawód musi być typu "tu i teraz..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malig Kariera po studiach IP: *.csn.tu-chemnitz.de 27.10.09, 09:02 No, nareszcie ktoś odważył się napisać prawdę o kształceniu inżynierów i rzekomym ich braku na rynku. Pewnie lobby politechnik mu tego nie daruje. W Polsce kształci się więcej inżynierów niż w Niemczech i Francji razem wziętych. Natomiast względem innowacyjności gospodarki Polska zajmuje przedostatnią pozycję w Europie, tuż przed Bułgarią. Zgadzam się, taniej jest kupić technologię niż finansować jej opracowywanie w kraju. Finansowanie badań w Polsce to pieniądze wyrzucane w błoto, są po prostu trwonione i marnowane ponieważ "system produkcji" innowacyjności jest niewydolny i przestarzały. Ale jak na razie propaganda politechnik ma się dobrze. Żal mi tych wszystkich przyszłych inżynierów bo większość z nich po ukończeniu studiów nie znajduje pracy w swoich zawodach. Do tego ich wynagrodzenie często będzie niższe od pensji wykwalifikowanego robotnika. Odpowiedz Link Zgłoś
nroht Kariera po studiach 27.10.09, 09:38 matko jedyna skąd gazeta wytrzasnęła tego idiotę?? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Kariera po studiach 27.10.09, 10:15 jak się widzi coś a'la "ekspert rynku pracy" w dodatku o "europejskości" jest napomknięte - spokojnie można dać sobie siana z czytaniem, a papierowe wersje takich analiz na gwoździu w sławojce można powiesić. Przynajmniej będą do czegoś przydatne. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
baron13 Kariera po studiach 27.10.09, 10:38 "Bo co firmie po wykształconym menedżerze, który negocjując niesamowicie ważny kontrakt z Japończykami, nie wie, że potrafią oni zrezygnować z lukratywnego przedsięwzięcia, jeśli rozmówca spóźni się choć pięć minut?" Zdanie, które dyskwalifikuje tak zwanego eksperta. Jeśli partner kontraktu zachowa się tak własnie, to znaczy że ma nierówno pod sufitem i nie wolno robić z nim żadnych interesów. Nigdy w ciągu swego życia a żyję już ponad 50 lat nie słyszałem o takim zachowaniu. Natomiast, owszem słyszałem takie opowieście powtarzane przez pseudofachowców którzy chcą podkreślić swoją niezbędność. Kretynizmy powtarzane na różnych szkoleniach są owocem wiedzy na poziomie wycieczkowym i fantazji autorów. Przykład: było szkolenie w wielkiej międzynarodowej firmie o organizacji negocjacji. Jako przykład kardynalnego błędu podano zaserwowanie Polakom ślimaków . Wszyscy obecni mieszkańcy nadwiślankiej krainy żarli potem owe ślimaki. Nie, szanowny "fachowcu", gwarantuję, że wszystkie nacje w negocjacjach zachowują się podobnie. Jeśli mogą na czymś zarobić poczekają nie tylko 5 minut, ale i 5 godzin, albo nawet 5 miesięcy, zeżrą ślimaki i jedno, co trzeba wiedzieć, że nie wolno przedstawicieli żółtej rasy poić alkoholami o polskim woltażu. Najwyżej porto, bo trza będzie rozmawiać pod stołem. To jest zasada zdjęta z powtarzalnych eksperymentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PW-zgred Kariera po studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 10:51 Są tu zarówno spostrzeżenia trafne, jak i trochę dziwne. Np. teza nt. "uogólnionego" inżyniera wydaje mi się nieco podejrzana. Ale uczę przyszłych inżynierów na politechnice - chętnie wysłuchałbym dodatkowych argumentów. Kto wie - może spec ma rację? Co do reszty - to zgadza się. Polskie uczelnie naprawdę kształcą tak, jak im wygodnie, a nie tak, jakby wynikało z potrzeb rynku pracy, który ma wchłonąć absolwentów. Nie ma bowiem w polskim systemie szkolnictwa wyższego żadnych bodźców, które skłaniałyby szkoły do śledzenia rynku pracy i uwzględniania jego potrzeb. Za to jest dość prosty mechanizm finansowy: uczelnia (państwowa) dostaje tym więcej forsy, im więcej ma studentów. A więc - jak najwięcej ściągnąć ludzi, dowolnymi sposobami. A jakość kształcenia i przyszłość absolwentów są bez znaczenia - nie wpływają przecież na finanse uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat w Polsce nie potrzeba inżynierów 27.10.09, 10:53 Jako absolwent politechniki z kilkuletnim już stażem, masą kolegów i koleżanek inżynierów mogę stwierdzić że w Polsce nie potrzeba inżynierow po za budownictwem i informatyką. Mi akurat udało się bo jestem programistą. Chemicy, elektrycy, ludzie po ochronie środowiska, mechanicy - dla was nie ma pracy w tym kraju. Przecież Polska to kraj ciągle rolniczy, bez żadnych nowoczesnych technologii, jedynie z fabrykami (montowniami) zachodnich koncernów. Uczelnie to też kpina - uczą jak ściągać lub jak wkuwać całe książki. Czasami trafiają się ciekawe rzeczy lub w przystępnej formie - ale to wyjątek. Wszelka inicjatywa i chęć zmian na uczelniach jest odgórnie zabijana przez starych profesorów/doktorków co nie chcą się rozwijać, ani nic zmieniać. Kiedy widzę w TV jakiegoś profesora z politechniki wymądrzającego się na tematy na które nie ma pojecia to rzygać mi się chce - obecnie profesor nic nie robi, tylko "nadzoruje" pracę katedry (ciepła posadka) lub prowadzi zajęcia bez jakiegokolwiek nadzoru (czyli wiadomo jak to wygląda...). Trzeba by zburzyć obecne politechniki i postawić nowe, z nową kadrą chętną do nauki i uczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malig Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów IP: *.infotech.tu-chemnitz.de 27.10.09, 11:11 Tyle, że studenci nie mogą oczekiwać zaangażowania kadry i wysokiego poziomu nauczania jeśli doktorant zarabia mniej niż sprzątaczka na tej uczelni a pensja doktora jest połową pensji murarza albo równa pensji szeregowca w wojsku po gimnazjum. Nie można oczekiwać, że kupi się dobry produkt (wykształcenie) za darmo. Z drugiej strony na uczelniach państwowych jest ogromny przerost zatrudnienia i liczby kształcących się studentów. Obecnie rynek jest w stanie wchłonąć ok 25% ich absolwentów, zatem powinno się kształcić przynajmniej o połowę mniej studentów. Oczywiście pociąga to za sobą proporcjonalne zwolnienie kadry dydaktyczno-naukowej czyli redukcję też o ok 50%. Przy stałych nakładach jakość można zwiekszyć tylko kosztem ilości! Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów 27.10.09, 13:09 > Tyle, że studenci nie mogą oczekiwać zaangażowania kadry i wysokiego poziomu > nauczania jeśli doktorant zarabia mniej niż sprzątaczka No i to jest smutne. Zauważ, że taki stan rzeczy trwa już jakiś czas (20 lat wolnej Polski + 45 lat PRL). A to oznacza, że już od dłuższego czasu na uczelni zostają tylko "fascynaci" lub miernoty. Z przewagą tych drugich coraz częściej. Fascynaci na wolnym rynku sobie poradzą (to już nie PRL) i idą w przemysł a miernoty zostają na uczelni. To że teraz zaczną więcej płacić, nie oznacza że poziom się polepszy. On conajwyżej się nie pogorszy... Nie ma ratunku dla naszych uczelni :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gied Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów IP: 129.230.248.* 27.10.09, 15:20 niestety to nie do konca prawda... kadra naukowa ktora aktualnie seidzi na uczleni nie jest w stanie wydac z siebie nic wiecej nawet przy dwukrotnym wzroscie nakladow na badania. Wystarczy zobaczyc jaki poziom innowacyjnosci reprezentuja soba przy staraniu sie o granty z EU. W tym momencie naukowiec z pomyslem jest w stanie utrzymac sie sam z roznych srodkow i fundacji (EU, fundacje wspolpracy miedzy krajami EU itp..) Problem jest taki ze zadna polska uczelnia nie jest zainteresowana przyjeciem kogos takiego z zewnatrz bo wyjdzie na jaw ze sami nic nie robia i tylko narzekaja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponuro & Kaczo Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 27.10.09, 16:25 "Nie można oczekiwać, że kupi się dobry produkt (wykształcenie) za darmo." Zgadza sie... tylko tyle, ze wiekszosc ludzi w Polsce wciaz nie chce tego prostego faktu zrozumiec! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emper Re: w Polsce nie potrzeba inżynierów IP: 194.244.78.* 28.10.09, 14:01 Problem w tym, że za pieniądze można kupić tylko coś o wiele gorszego. Odpowiedz Link Zgłoś
stan123 Nie, jakosc mozna szybko podniesc podnoszac jakosc 27.10.09, 16:36 kadry wykladowcow. Wbrew panujacym opiniom, co innego sa prace badawcze i co innego wyklady. Jedno nie ma z drugim az tak wiele wspolnego. Powinny byc bezwarunkow konkursy na prowadzenie zajec dydaktycznych. Nauke i studentow trzeba kochac. Sama placa nie ma az tak ogromnego znaczenia. Nasz dziekan na Pol. Wroclawskiej dojezdzal na uczelnie starym rowerem z podwinietymi nogawkami od spodni. Niektorzy z nas dojezdzali motorcyklami lub samochodami, ale on nie mial o to do nikogo pretensji. On kochal nas i wyklady. My z kolei z radoscia witalismy go na uczelni i chodzilismy na wszystkie jego wyklady. Trzeba sie brac za nauczanie studentow z milosci a nie dla pieniedzy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malig Re: Nie, jakosc mozna szybko podniesc podnoszac j IP: *.csn.tu-chemnitz.de 27.10.09, 17:58 Nie wiem czy sobie kpisz czy prowokujesz. Skoro nie interesuje Cię wynagrodzenie za Twoją pracę to kto Cię utrzymuje? Mama, żona, dzieci, czy może kradniesz gdzieś na boku? Zatrzymaj sobie te idiotyczne historie bo wykładowcy to też ludzie i mają rodziny na utrzymaniu. Jeszcze ktoś pomyśli, że tak faktycznie powinno być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mark W Polsce nie potrzeba inzynierow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 11:05 W Polsce nie potrzeba inzynierow, bo za pare lat nie bedzie w Polsce zadnego przemyslu ani tym bardziej osrodkow badawczych. W Polsce potrzeba fryzjerow, kelnerow, sprzataczek, pielegniarek, pokojow, sprzedawcow, etc., abysmy mogli ekportowa tania sila robocza na zachod. Taka role wyznaczyl Polsce "zachod" i tak musi byc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matematyk samozadowolenie IP: *.gdynia.mm.pl 27.10.09, 11:13 po pierwsze mogę potwierdzić jako student że politechniki w Polsce, a przynajmniej ta w gdańsku kształcą tylko teoretycznie (sic!). po drugie przeraza mnie SAMOZADOWOLENIE Części STUDENTÓW nawet tych na informatyce "a studjuje informatykę fucha będzie mogę się opie...ć" po trzecie gdy część osób się budzi na 3-4 roku studiów i zauważa ze studia w Polsce to jednak lipa, nie robią NIC ŻEBY samemu się dokształcić. PO CZWARTE STUDIA POLEGAJĄ NA TYM ZE ZGŁĘBIA SIĘ TEMATY POZNANE NA WYKŁADZIE SAMEMU, A NIE OCZEKUJE WSZYSTKIEGO PODANEGO NA TACY Odpowiedz Link Zgłoś
baron13 Kariera po studiach 27.10.09, 11:16 Z jakiś powodów polskie uczelnie mierzone współczynnikiem H lądują na 19-20 miejscu w świecie. Fizyka w pewnym momencie wedle danych ministerialnyh na chyba 4 miejscu. Jeśli chodzi o "przaśnych inzynierów", to są oznaki, że ich brakuje. Jeden z powodów: dostają robotę za znacznie większą kasę w krajach starej Unii. Co oznacza, że nauczaniem jest dobrze. Pitolenie o kodach kulturowych i tym co lubią skośnoocy, to granie mądrego, gdy się nie ma nic do powiedzenia. Bierze się to z tego, że na "chómanistykę" pchają się ludzie drzwiami i oknami. W nadziei, że matmą głowy nie będą musieli sobie psować. Potem trzeba rżnąć eksperta, aby z czegoś żyć. Problemem nie są inżynierowie, ale np psychologia, gdzie jest 40 kandydatów na 1 miejsce (wynik z Uniersytetu Wrocławskiego). Problemmem jest to, że absolwenci nie dość, że mają pstro w głowach, to jeszcze nie nauczono ich niczego, co pozwoliło by się uczyć dalej. Wbrew pozozorom to ci własnie ludzie ludzie nie mają owej ogólnej wiedzy, która pozwoliła by cokolwiek się doszkolić. Wyrastają z nich tacy właśnie "eksperci". Odpowiedz Link Zgłoś
stachu44 "a nie kwalifikacje", o wlasnie, to jest wlasciwy 27.10.09, 12:08 kierunek! A to, ze nie bedzie kim zbudowac autostrady, to pryszcz. Wystarczy, ze minister ja odbierze, a reszte "przyjdzie walec i wyrowna", jak spiewal poeta. Jak czytam recepty na przyszlosc naszej sponiewieranej RP, to mi sie cieplo robi pod kociolkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qq99 Kariera po studiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.09, 12:18 Ta "diagnoza" to jakieś brednie. Pan ekspert prawi wyświechtane komunały, jak to że liczą się kompetencje a nie kwalifikacje. Czyli, że kompetentny wie co zrobić ale nie umie bo nie ma kwalifikacji ? To ja dziękuję za takiego kompetentnego. Albo, że uczelnie nie uczą innowacyjności i kreatywności. Określenia jak z kiepskiego CV. Przecież to są cechy, których nie da się nauczyć. Uczelnia ma dać solidny warsztat, a wtedy najzdolniejsi z pewnością odkryją w sobie takie cechy. A "przaśna inżynieria" to pewnie jest wtedy jak konstruktor zaprojektuje strop który się na łeb nie zawali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dalarna Kariera po studiach IP: 77.255.212.* 27.10.09, 13:44 Postawione pytanie tylko z pozoru ma sens.Kończąc każde studia można egzystować na sensownym odpowiednim poziomie zależy to od tego do jakiej klasy społecznej należą rodzice oraz jaką motywacją dysponujemy a przede wszystkim nie należy szukać pracy należy ją sobie stworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr t Kariera po studiach IP: 195.93.222.* 27.10.09, 14:23 Co za potworny debilizm za sugestie skonczenia z wydawaniem publicznych pieniedzy na polska nauke, ten czlowiek powinien zostac HANG, DRAWN & QUARTERED, jak robily (i robia) to narody ktore umieja sobie radzic Odpowiedz Link Zgłoś
stan123 Studia zaczynaja sie duzo wczesniej bo juz od 27.10.09, 16:23 szkoly podstawowej gdzie uczy sie mlodych ludzi charakteru. Zadna uczelnia nie zrobi z lenia dobrego studenta i zadna firma nie zrobi z niego specialisty. W Polsce ze studentami nie jest az tak zle w porownaiu do USA ale za to jest znacznie gorzej z kadra profesorska, zwlaszcza z profesorami "zwyczajnymi". Oni niczego sie nie ucza, nie znaja najnowszych kierunkow w technologiach bo i po co? Jak mi wyjasnil jeden z profesorow zwyczajnych, on jest "nietykalny"!!! Wykladaja wiec to co znaja, czyli technologie czesto ponad 20 lat stare, ze strata czasu dla tysiecy studentow i ich przyszlych pracowdawcow. Trzeba obalic posady "swietych krow" i wprowadzic konkursy na prowadzenie wykladow, nawet co roku. A propos, artykul jest dobry. Gratualcje dla autorow. Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Czy w większości dziedzin nastąpiła gwałtowna 27.10.09, 19:12 zmiana przez ostatnie 20 lat? Jakich? Po co wprowadzać jakieś tam konkursy skoro z góry wiadomo kto je wygra. Studenci będą wybierać zajęcia zgodne z zasadą ZZZ, niestety. Nie są zainteresowani żadnym zdobywaniem wiedzy bo to wymaga wysiłku. Odpowiedz Link Zgłoś