Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie pojmuje polskiego rynku pracy:(

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 21:24
    Wiem,ze pewnie wiekszosc z was od razu na mnie naskoczy, ze jestem sama sobie
    winna, ze jestem wyrobem tasmowej produkcji magistrow polskich uczelni itepe,
    itede.OK, pewnie nawet w niektorych kwestiach sie zgodze, ale to i tak
    wsyzstkiego nie tluamczy.

    Otoz mam 24 lata, skonczylam studia(administracja) na najlepszym wg. wszelkiej
    masci rankingow wydziale prawa i administracji w kraju, gwoli scislosci jestem
    przed obrona, ktora ma nastapic najpozniej w grudniu. Mam roczne doswiadczenie
    pracy w jednej z najwiekszych instytucji w kraju, i nie mowie tu o zadnych
    urzedach, sadach itp. I od 2 miesiecy poszukuje pracy w 200 tysiecznym miescie
    wojewodzkim.

    Wyslalam ok. 20 cv i NIKT nawet nie zaprosil mnie na rozmowe kwalif.!Byly to
    oferty pracy, w ktorych spelnialam WSZYSTKIE wymagania ( umiejetnosci, jezyki
    ), pensje oscylowaly w granicach 1000-1500 netto wiec najnizsze stawki:(Nie
    wiem, nie rozumiem tego:(Czy wina lezy po mojej stronie, czy to sa tylko
    oferty atrapy, ktore juz z gory byly obsadzone...?Naprawde nie mam wysokich
    wymagan, wrecz sa one minimalne, gdyz zdaje sobie sprawe z tego,ze jako mloda
    osoba, absolwentka nie moge zaoferowac tyle pracodawcy co doswiadczony
    specjalista, ale skoro spelnialam te wymagania...?OK, wszystkiego moge sie
    nauczyc, cale zycie zawodowe przede mna, juz w planach mam podyplomowke, kilka
    szkolen...Czy cos ze mna nie tak?

    Prosze, darujcie sobie uwagi typu "trzeba bylo isc na polibude", nikt mi nie
    wmowi, ze w XXI wieku miejsca wystarczy tylko dla inzynierow, informatykow czy
    prawnikow i kto tam jeszcze jest na topie...Ze kazdy ma miec te same
    szkolenia, certyfikaty bo wszystko inne jest nieuzyteczne, zbedne...

    Obserwuj wątek
      • Gość: mike Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.mlyniec.gda.pl 27.10.09, 22:08
        nie wiem czy Cie to pocieszy czy nie .... ja mam pare lat doswiadczenia, studia
        podyplomowe, niestety jezyka nie znam biegle, wyslalem ponad 200 cv i ilosc
        zaproszen na rozmowy moge policzyc na palcach jednej reki.... miasto/aglomeracja
        okolo 800 tys. z bezrobociem na poziomie 4,5% obecnie
        • turtles891 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 23:35

          Gość portalu: mike napisał(a):

          > nie wiem czy Cie to pocieszy czy nie .... ja mam pare lat
          doswiadczenia, studia
          > podyplomowe, niestety jezyka nie znam biegle, wyslalem ponad 200
          cv i ilosc
          > zaproszen na rozmowy moge policzyc na palcach jednej reki....
          miasto/aglomeracj
          > a
          > okolo 800 tys. z bezrobociem na poziomie 4,5% obecnie



          Niestety to prawda co piszesz, ja nie mam dużego doświadczenia, mam
          wykształcenie średnie maturalne i rozpocząłem studia. Szukam pracy
          głównie przez internet i rozsyłam CV, jeżeli nawet dojdzie do
          rozmowy kwalifikacyjnej to ta rozmowa odbywa się zasadach castingu
          kto będzie taniej pracował.
      • bystra_26 kwestia szczęścia 27.10.09, 22:12
        Przy 400 ofertach, jak wybiorą te 5 sensowych osób na rozmowę, to do reszty już
        nawet nie zaglądają.

        Niektórych może Twoje cv przerażać - w tym sensie, że nie wierzą, że za 1-1,5k
        netto zostaniesz u nich dłużej niż pół roku.

        I jeszcze - statystyka - zero odezwu przy 20 CV przy niespecjalistycznej działce
        to NORMALNE. Jak wyślesz 200-500 i nie będzie odzewu, to dopiero warto się
        zastanawiać, dlaczego nie dzwonią.

        2 miesiące szukania w kryzysie to strasznie krótko. Jak nie ma kryzysu, to się
        szuka pracy czasami ponad pół roku.

        Głowa do góry, aplikuj dalej.
        • truten.zenobi Re: kwestia szczęścia 30.10.09, 21:48
          to nie kwestia szczęścia ale zdolności interpersonalnych ( czyli po
          naszemu znajomości)
          • sokolasty Re: kwestia szczęścia 04.11.09, 19:25
            I jeszcze - statystyka - zero odezwu przy 20 CV przy niespecjalistycznej działce
            to NORMALNE


            Wnioskuję z pierwszego postu, że autorka pisze oferty w odpowiedzi na
            ogłoszenia, wobec czego brak efektu wydaje mi się cokolwiek dziwny. Może
            ogłoszenia są lipne, tzn. muszą być z przyczyn formalnych, a etat już jest
            zaklepany?
        • Gość: lea Re: kwestia szczęścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 15:20
          Nie wiem czy to kwestia szczęścia... może trochę tak... ja nie mam skończonych
          studiów - przerwałam je na drugim roku. Ale mam wiele lat doświadczenia
          zawodowego i pomimo kryzysu nawet dnia nie czekałam na nową pracę! Pracodawca do
          mnie zadzwonił i od razu mnie przyjął! Stwierdził, ze z innymi kandydatkami to
          nawet nie było o czym gadać i choć zażądałam najwyższego ze wszystkich
          wynagrodzenia - nie wahał się wcale, stwierdził, że i tak warto.
          Jak dawno temu szukałam pierwszej pracy to było dużo większe bezrobocie niż
          teraz, ale i metody były inne... chodziłam do firmy, w której chciałam pracować
          aż w końcu mnie przyjęli - przekonałam ich :-)
          Może nie trzeba być takim skromnym i troszkę się cenić? Zresztą adekwatnie do
          posiadanej wiedzy i umiejętności.
          • Gość: moe Re: kwestia szczęścia IP: *.homenett.pl 05.11.09, 12:25
            Zeby być przyjętym trzeba mieć doświadczenie,żeby miec doświadczenie trzeba
            mieć wykształcenie;).
            Różni,robią to tak,albo wieczorówka,albo poprzez znajomości.
            Twój sukces jest niczym wielkim,miałaś jakieś znajomości,albo coś.
            Gdyby ciebie normalnie przyjęto po studiach,a nie tak na lewo ,to byłoby
            dopiero zwyczajnie,bez słowa sukces .
      • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 27.10.09, 22:15
        A gdzie poza urzedami potrzebuja kogos po administracji?
        • Gość: Szarla Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 23:24
          Dzieki za odpowiedzi i to mile:) szczerze, to myslalam,ze zostane tu zjechana z
          gory na dol - ot specyfika polskich forow:)



          Jestem osoba dosc niecierpliwa, dla mnie te 2 msc. to wiecznosc:( Dlatego
          podziwiam takie osoby jak mike wyzej - 200 cv i nic to jakas masakra dla
          mnie:(Aplikowac bede bo wyjscia nie mam, acz mysle coraz czesciej o wlasnej
          dzialanosci, bo w moich stronach place rzedu 1500 zl to norma.

          Irytuje mnie po prostu wszechobecna nagonka na absolwentow kierunkow inne niz
          "przyszlosciowe", "dajace konkretny zawod" itd. Nie kazdy moze byc inzynierem
          materialowym czy adwokatem. Ja nawet gdybym teraz miala ponowny wybor co do
          kierunku studiow to nie wybralabym sie na zaden z tych "w cenie", bo sie
          najzwyczajniej w swiecie do takich rzeczy nie nadaje. A traktuje sie nas jako
          odpady na rynku pracy! Tak jak pisalam jestem otwarta na ciagle ksztalcenie,
          zdobywanie doswiadczenia, nie zalezy mi aby uczepic sie na cieplej posadce i
          wiecej sie nie starac ale tak jak pisalam skoro jako tzw. masowy absolwent nie
          dostane szansy na rynku pracy to bede musiala sama ja sobie stworzyc.

          Krzysztofs - instytucje to nie tylko urzedy, administracja publiczna to multum
          przeroznych podmiotow.
          • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 28.10.09, 00:01
            Gość portalu: Szarla napisał(a):


            > Krzysztofs - instytucje to nie tylko urzedy, administracja publiczna to multum
            > przeroznych podmiotow.


            Teoretycznie tak.
            Ale pytam gdzie w praktyce poza urzedami rekrutuja stawiajac jako wymog
            ukonczenie tego kierunku.

            Przy czym nie chodzi mi o rekrutacje typu "kadrowa z doswiadczeniem po prawie,
            administracji lub kierunku x", tylko takie stanowiska, gdzie wymogiem jest
            administracja, bez dodatkowych umiejetnosci i kursow.
            • Gość: Szarla Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 00:30
              Nie bede twierdzic, ze administratywisci to poszukiwani specjalisci. Zazwyczaj
              administracja jest scisle laczona z prawem, zreszta nie bez przyczyny nazywaja
              nas "gorszymi prawnikami", gdyz nauka/studia niemalze te same, ale my nie
              cieszmymy sie przywilejami typu mozliwosc robienia aplikacji czy niektorych
              licencji.

              Administracja jako preferowany kierunek zazwyczaj pojawia sie w ofertach pracy
              w...tu zaskoczenie:)... administracji panstwowej, z tym ze tu rzadko zdarza sie
              aby nie bylo innych wymogow, najczesciej natykam sie na zaporowe dla mnie
              minimum 5-10 lat doswiadczenia w tejze.
              Ostatnio np. odpowiadalam na oferte kierowania sekretariatem w dosc duzej
              firmie, gdzie wymogiem bylo wlasnie ukonczenie studiow administracyjnych plus
              doswiadczenie i jezyk ang., innych wymagan o dziwo nie bylo, no ale chyba rzadko
              pojawiaja sie oferty, w ktorych jednym jedynym wymogiem jest ukonczeniem
              okreslonego kierunku studiow.
              • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 28.10.09, 07:44
                Jakie specjalizacje sa na zakonczenie tego kierunku?
              • Gość: them Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.cable.smsnet.pl 04.11.09, 23:56
                Błagam - studia niemalże te same ?
                • Gość: ggg Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.237.spine.pl 05.11.09, 09:43
                  haha o tym samym pomyslalam! biedna,nie masz zadnych przywilejow,ktore maja
                  absolwenci studiow prawniczych... smieszne to troche.
                  • Gość: moe Zasady polskiego kryzysu dla nierozumiejących IP: *.homenett.pl 05.11.09, 11:36
                    A wiec :)
                    Najpierw zawalił się przemysł,prymitywny ale zawsze cos tam w Polsce
                    produkują.Tak więc,inżynierka wylatuje.
                    Ekonomiści w drugim rzucie wylatują .
                    Zarządzanie,reklama i akwizycja itp. tutaj jest nabór,muszą konkurencje jakoś
                    wypchnąć z kurczącego sie rynku.
                    A na koniec oni również wylatują.
                    Całe to wykopane towarzystwo wali drzwiami i oknami na państwowe i pcha się tam
                    po znajomości.
                    Przemysł w Polsce raczej się nie odrodzi.Ale za to,będzie mały,ale zawsze
                    nabór na księgowych i akwizytorów,będą oni wpychać już nie śmiecie,ale
                    pełnoprawne produkty z Chin,bo tam przemysł okrzepnie i zacznie produkować
                    nowoczesne produkty.
          • eeela Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 31.10.09, 21:32
            > Jestem osoba dosc niecierpliwa, dla mnie te 2 msc. to wiecznosc:( Dlatego
            > podziwiam takie osoby jak mike wyzej - 200 cv i nic to jakas masakra dla
            > mnie:(


            To żadna masakra, to normalne liczby. Jak się jest jakimś wysoce sprofilowanym
            specjalistą, to 20 wysłanych cv to dużo. Jak się jest
            administracja-biuro-zarządzanie zasobami ludzkimi i takie tam bardziej
            powszechne rzeczy, to 200 cv to normalka. Zresztą, kazdy się tego uczy na
            własnej skórze, i ty własnie masz teraz okazję się tego nauczyć.
          • fo.xy Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 11:40
            ja skonczylam ekonomie - temat rzeka, specjalistka ze mnie po studiach byla
            zadna, znajomosci zero. Moze to przedmiotowe traktowanie wlasnej osoby, ale
            trzeba sie dobrze opakowac (=dobrze napisac cv i lm) i sprzedac (wyslac w
            odpowiedzi na odpowiednie ogloszenie) ;)

          • ranita_08 nie do końca się z tobą zgodzę:-) 04.11.09, 15:09
            Z jednej strony masz rację- przykre to, że po kilku ciężkich latach
            nauki okazuje się że twoje kwalifikacje nie są nikomu potrzebne,
            ponieważ nie są "przyszłościowe"- z drugiej jednak strony to jest
            rynek pracy, a więc- jak na każdym rynku- na tym również rządzi
            popyt.

            Wiem co mówię. Skończyłam określony kierunek studiów, który okazał
            się zbędny, a teraz (5 lat po mgr) już mam skończone inne studia (te
            na które popyt jest)i praktykę w innym zawodzie. Takie czasy.

            Nie prawda, że się nie nadajesz. Ja też myślałam że urodziłam się
            humanistką, i nie dam sobie rady w zawodzie "ścisłym" a już na pewno
            nie skończę nic w tym kierunku- okazało się jednak że potrzeba matką
            zdolności i radzę sobie b. dobrze.

            Wiem że zabrzmi to może nieciekawie, ale to ty musisz dostosować się
            do rynku, a nie rynek do ciebie.

            Życzę ci powodzienia:-)))
          • Gość: kiya Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 16:40
            A może było na studiach zadbac o swoją pozycję? Jestem na bezużytecznym kierunku
            humanistycznym, ale na trzecim roku zechciało mi się iść na praktyki do agencji
            reklamowej. Zostałam, umożliwili mi prace na pół etatu, by godzić ją ze
            studiami. teraz jestem tam accountem. Jesli zrezynuję z tej pracy, będę
            specjalista z doświadczeniem i nie będę długo szukac, zwłaszcza iż juz teraz
            miałam propozycje pracy ze strony konkurencji, które odrzuciłam, bo na razie mi
            dobrze tu, gdzie pracuje. Jestem na 5 roku, zarabiam ponad 3 kafle. Można?
            Można. Tylko trzeba chcieć się rozwijac i przyjąc do wiadomości, że teraz nie
            dyplom jest w cenie, ale praktyczne doświadczenie.
            • Gość: milego dnia:) Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.acx.pl 04.11.09, 18:16
              > reklamowej. Zostałam, umożliwili mi prace na pół etatu, by godzić ją ze
              > studiami. teraz jestem tam accountem. Jesli zrezynuję z tej pracy, będę

              Co to znaczy "jestem accountem"? :) Czyli kim?:) Sprzedawcą, sprzataczką,
              lekarzem, sprzedawca butów? Takie zawody znam. Nie znam zawodu "account",a
              przeciez mieszkam w Polsce,w kraju w ktorym mowi sie po polsku.
              • Gość: Anatol Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.chello.pl 04.11.09, 18:52
                Dziwne. Ja też mieszkam w Polsce i nie mam problemu ze zrozumieniem słowa "account" w odniesieniu do stanowiska pracy. Ja rozumiem, ze nie każdy musi wiedzieć ale żeby się tym faktem chwalić?
                • Gość: Elke Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: 79.97.249.* 04.11.09, 19:06
                  To moze jeszcze wiesz ile taki rachunek zarabia?
                  • Gość: Anatol Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.chello.pl 04.11.09, 20:09
                    Nie . Nie wiem podobnie jak nie jestem w stanie odpowiedzieć jednym zdaniem ile zarabia "sprzedawca" mimo ze to podobno zrozumiałe , polskie słowo.
                • Gość: milego dnia:) Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.acx.pl 04.11.09, 20:25
                  > Dziwne. Ja też mieszkam w Polsce i nie mam problemu ze zrozumieniem słowa "acco
                  > unt" w odniesieniu do stanowiska pracy. Ja rozumiem, ze nie każdy musi wiedzieć
                  > ale żeby się tym faktem chwalić?

                  Dziwne jest to, że mieszkając w PL nazywasz stanowisko pracy w innym jezyku niz
                  urzędowy. Nie wiem, wstydzisz sie? Czy jak? A może chodzi by w nazwie zawrzeć
                  odrobine lansu?:) No powiedz, jak to jest:)
                  • rock73 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 05.11.09, 00:00
                    Ja tam nie mam nic przeciwko używaniu dowolnego języka, może być i angielski,
                    ale pod warunkiem, że się go zna. Account po angielsku znaczy
                    konto. Koleżanka pracuje jako konto? Sprzedawca, jak to ktoś wyżej
                    sugerował, to accountant. Dla mnie takie walenie błędów językowych, to
                    obciach na maksa.

                    Powyższa opinia dotyczy tak samo języka polskiego.
                    • senseiek Glupek z Ciebie :D :D :D 05.11.09, 01:04

                      > Ja tam nie mam nic przeciwko używaniu dowolnego języka, może być i angielski,
                      > ale pod warunkiem, że się go zna. Account po angielsku znaczy
                      > konto. Koleżanka pracuje jako konto? Sprzedawca, jak to ktoś wyże
                      > j
                      > sugerował, to accountant. Dla mnie takie walenie błędów językowych, to
                      > obciach na maksa.

                      Glupek z Ciebie :D :D :D

                      Twoj "accountant" nie ma nic wspolnego z "account managerem" (ktory zostal skrocony do "jestem accounterem" przez gostka)..
                      en.wikipedia.org/wiki/Accountant
                      Accountant, to po prostu ksiegowy!
                      A accounter to osoba obslugujaca konto reklamodawcy, pracownik ktory odbiera zlecenie od niego i przeklada to na produkt reklamowy, zlecajac krecenie filmu, robienie grafiki i muzyki, takiej jaka sobie zyczy klient.
                      • Gość: milego dnia:) Re: Glupek z Ciebie :D :D :D IP: *.acx.pl 05.11.09, 07:05
                        > A accounter to osoba obslugujaca konto reklamodawcy, pracownik ktory odbiera zl
                        > ecenie od niego i przeklada to na produkt reklamowy, zlecajac krecenie filmu, r
                        > obienie grafiki i muzyki, takiej jaka sobie zyczy klient.

                        Czyli zwykly pośrednik. Ale accounter lepiej brzmi faktycznie:)
                      • rock73 Re: Glupek z Ciebie :D :D :D 05.11.09, 17:07
                        > Twoj "accountant" nie ma nic wspolnego z "account managerem" (ktory zostal
                        skrocony do "jestem accounterem" przez gostka)..

                        Było "jestem accountem", nie "accounterem". Accountera jeszcze bym przełknął.

                        Teraz odszczekaj obelgi pod moim adresem.
                    • Gość: Gość Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 09:24
                      Dla niewtajemniczonych:
                      Account to skrót od Account Manager. W tłumaczeniu na polski to Menedżer ds. kluczowych klientów (wtedy nazwa stanowiska brzmi Key Account Manager), czasami też Menedżer Sprzedaży. Często stosowanym tłumaczeniem jest też Handlowiec, ale to już tak bardziej potocznie ;)
                      Pozdrawiam wszystkich Account'ów ;)
                      • rock73 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 05.11.09, 17:10
                        Serio tak mówią w środowiskach handlowców? Key Account Manager skracają do
                        Account? Albo ja za dobrze znam angielski, bo słowo "account" stosowane do
                        człowieka mnie razi, bo znaczy przecież coś innego, albo powszechna i biegła
                        znajomość angielskiego przez Polaków jest mitem.
                        • Gość: kiya Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.centertel.pl 05.11.09, 23:25
                          To prawda. W tym środowisku tak się to skraca.
                    • Gość: kiya Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.centertel.pl 05.11.09, 23:24
                      Dlatego właśnie nigdy nie będziesz pracować jako account. Najwyżej jako
                      sprzedawca :)
                      • rock73 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 05.11.09, 23:59
                        To do mnie? Bo się pogubiłem. Jeśli do mnie, to ja nie mam nawet takich ambicji.
                        Pracuję w produkcji i jest mi z tym dobrze, mojemu pracodawcy też.
                  • senseiek Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 05.11.09, 00:55
                    > Dziwne jest to, że mieszkając w PL nazywasz stanowisko pracy w innym jezyku niz
                    > urzędowy. Nie wiem, wstydzisz sie? Czy jak? A może chodzi by w nazwie zawrzeć
                    > odrobine lansu?:) No powiedz, jak to jest:)

                    wg portalu gazety, to jest stanowisko nieprzetlumaczalne..

                    gazetapraca.pl/gazetapraca/1,74896,2973343.html
                    Jak bedzie uzywane na codzien, to z czasem przeistoczy sie w po prostu akontera ;) tak jak informatyk, komputerowiec, itp.

                    Faktycznie "opiekuna klienta" brzmi idiotycznie, alfons tez moglby byc accounterem.. ;)
                    • Gość: milego dnia:) Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.acx.pl 05.11.09, 07:13
                      > Faktycznie "opiekuna klienta" brzmi idiotycznie, alfons tez moglby byc accounte
                      > rem.. ;)

                      I dlatego trzeba na sile zrobic pranie mozgu mlodemu czlowiekowi i zapozyczyc
                      nazwe dla zawodu, "bo ta polska brzmi idiotycznie" :-) Takie zaklinanie
                      rzeczywistoci:) Zauwazcie,ze 3/4 zawodow zwiazanych z handlem czy finansami to
                      nazwy zapozyczone. Gdyby tak nazwac je po polsku na pewno znaczna czesc
                      uswiadomilaby sobie swoj status - "robol, wyrobnik, naganiacz, akwizytor":)
                  • Gość: kiya Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.centertel.pl 05.11.09, 23:22
                    Tak to jest, że slowo account mam na wizytówce i w umowie. Nie staram się
                    niczego sobie dodać. Po prostu - firma uznała, że mam być accountem, cokolwiek
                    to znaczy :)
                    • rock73 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 06.11.09, 00:14
                      Wiesz co, męczy mnie ta sprawa. Masz na wizytówce i w umowie "account",
                      czy "account manager"? Bo jeśli "account manager" to jest OK. W linku podanym
                      przez senseika jest "account manager". Jeśli "account manager" na polski można
                      przetłumaczyć jako "opiekunka klienta", to skracanie do "account" brzmi tak samo,
                      jak skracanie opiekunki do "klientki". Albo jakby mechanika samochodowego
                      nazwać samochodem, bo tak krócej. W ogóle przed zatrudnieniem się w tej firmie
                      znałaś takie słowo, jak "account" w znaczeniu podstawowym? Nie śmieszyło Cię
                      nazwanie człowieka accountem?

                      Dla jasności jeszcze raz: nie razi mnie język angielski, tylko błędy językowe.
                      • Gość: kiya Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.09, 09:46
                        Słyszałeś o czyms takim jak uzus językowy? Nie zgrywaj purysty za trzy grosze.
              • Gość: mmm Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.dag.pl 05.11.09, 02:26
                Litosci! To stanowisko po prostu tak sie nazywa. Jak ktos napisze ze jest
                managerem, to bedziesz sie puszyc, ze po polsku jest "kierownik"? Nie mowisz
                "ekran LCD", tylko "ekran ciekłokrystaliczny"? Nie używasz "pendrive'a", tylko
                "pamięci przenośnej z interfacem USB"? O przepraszam! "urządzenia magazynującego
                dane, wyposazonego w mechanizm umożliwiający komunikację z komputerem za
                posrednictwem uniwersalnej magistrali szeregowej"???
                • Gość: gość Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 10:24
                  Gość portalu: mmm napisał(a):

                  > O przepraszam! "urządzenia magazynującego
                  > dane, wyposazonego w mechanizm umożliwiający komunikację z komputerem za
                  > posrednictwem uniwersalnej magistrali szeregowej"???

                  Na określenie "interface" jest też dobre polskie spolszczenie: "międzymorda" :)
            • Gość: ala Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 19:08
              Jestem na 5 roku, zarabiam ponad 3 kafle. Można?
              > Można. Tylko trzeba chcieć się rozwijac i przyjąc do wiadomości,
              że teraz nie
              > dyplom jest w cenie, ale praktyczne doświadczenie.

              Można, pod warunkiem, że studiuje się w Warszawie, a po studiach ma
              się widoki na zarobki pozwalające na zakup mieszkania w stolicy.
              Choć i z tym bywa różnie - w niektórych branżach studenci są bardzo
              chętnie zatrudniani, bo nie trzeba za nich płacić ZUS, a po studiach
              okazuje się, że nikt ich nie chce. No i trzeba mieć smykałkę do
              czegoś, na czym można zarobić, np. do pracy w reklamie (nie każdy
              się do tego nadaje).
              • lia.13 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 21:51
                Problem w tym, że w Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy "psują" rynek pracy,
                godząc się za pracę za bezcen. Dla przykładu, u mnie w pracy zatrudnił się facet
                mający tytuł doktora, z rodziną na utrzymaniu, małym dzieckiem, za ustawowe 1267
                zł + prowizje od zysku, którego nie będzie ;) No i się facet rzuca, bo
                oczywiście boli go, że on, jako dyrektor dostaje mniej niż podlegli mu
                pracownicy, zatrudnieni wcześniej, gdy panowała inna polityka płacowa ;)
                Wyobrażanie to sobie? Dyrektor, z tytułem doktora i pensją tysiąca złotych
                I to wszystko w mieście z 800'000 mieszkańców i bezrobociem na poziomie 8,2%.
            • Gość: tomeczek Masz pracę bo studiujesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 10:29
              Gość portalu: kiya napisał(a):

              > Jestem na 5 roku, zarabiam ponad 3 kafle. Można?

              Można... najczęściej do momentu skończenia studiów, kiedy to trzeba będzie
              zacząć płacić pełne składki ZUS. Oby twój pracodawca przełknął te gorzką pigułkę.
              • Gość: kiya Re: Masz pracę bo studiujesz? IP: *.centertel.pl 05.11.09, 23:28
                Oczywiscie, że przełnie. Musi, bo gdyby nie przełknął, na wiedzy którą zdobyła u
                niego, skorzystałaby konkurencja. A on ma tego świadomośc.
      • Gość: magister Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.ver.abpl.pl 28.10.09, 07:54
        Znam to niestety z autopsji, jak chodzi o najlepszy wydział to pewnie UJ, chyba,
        że coś się zmieniło w tym roku. Sam skończyłem administrcje w zeszłym roku,
        papier niby jest wiedza duża, ale wylądowałem w firmie zupełnie nie związanej z
        wyuczoną dziedziną. Sam odszedłem z braku możliwości rozwoju, jednak widzę jak
        ciężko coś zaleźć, doświadczenie jest, języki angielski znam dobrze, niemiecki
        podstawy. Robię teraz jeszcze studia podyplomowe, na ostatniej rozmowie, której
        byłem zadano mi pytanie czy robię studia powyższe po to by iść dalej w tym
        kierunku.

        Pracodawcy nie szukają wykształconych i pewnych siebie ludzi. Opiszę czemu,
        sytuacja z mojej byłej pracy, wiedza zdobyta na studiach przydaje się,
        szczególnie ta z kodeksu pracy, nie dajemy sobą manewrować, powołując się na
        poszczególne artykuły, jak ktoś nam chce zmienić dobowy czas pracy, wylicza
        urlop według widzi mi się, a nawet jak już odszedłem, stara się nas oszukać na
        wypłacie ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Takie sytuacje mogą mieć miejsce,
        jednak parę minut rozmowy merytorycznej prowadzi do tego, że kadrowa przeczyta
        przepisy i zrozumie swój błąd, a jeśli nie to jestem pewny, że i tak nie będzie
        upierała się, wiedząc, że sąd pracy dla takiej osoby to żaden stres. I tego
        właśnie obawiają się pracodawcy, brak możliwości wyzysku !
      • Gość: tomeczek Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 09:27
        Gość portalu: Szarla napisał(a):

        > od 2 miesiecy poszukuje pracy w 200 tysiecznym miescie
        > wojewodzkim.
        > Wyslalam ok. 20 cv i NIKT nawet nie zaprosil mnie na rozmowe kwalif.!

        20 ofert przez 2 m-ce to raczej mało. Zacznij wysyłać tyle przez tydzień (piszę
        poważnie!)

        > pensje oscylowaly w granicach 1000-1500 netto wiec najnizsze stawki:(

        Wieeele osób poszłoby do takiej pracy za 1500 netto. Przypominam (niezłośliwie),
        że naprawdę najniższa to trochę poniżej 1000 netto/m-c

        > czy to sa tylko
        > oferty atrapy, ktore juz z gory byly obsadzone...?

        Jeżeli chodzi o stanowiska w urzędach, to jest to bardzo prawdopodobne.

        > Naprawde nie mam wysokich
        > wymagan, wrecz sa one minimalne,

        Skoro chcesz zarabiać >1500 to są to wymagania wręcz maksymalne :)

        Nie trać ducha, aplikuj nie tylko do urzędów, oczywiście także do firm
        prywatnych na wszelkie możliwe stanowiska biurowe.
        • Gość: emilla112 Re: Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) IP: *.111.238.66.static.crowley.pl 28.10.09, 12:59
          Ja akurat studiuję administrację na uczelni prywatnej w Warszawie,
          uczelnia oferuje specjalności:
          - administracja samorządowa,
          - zamówienia publiczne,
          - administracja bezpieczeństwa narodowego,
          - administracja dyplomatyczno-konsularna,
          - administracja instytucji europejskich,
          - zarządzanie bezpieczeństwem pracy,
          - administracja gospodarcza

          Jak przeglądam oferty, to są ogłoszenia że szukają specjalistów od
          zamówień publicznych, zarówno od strony zamawiającego jak i
          wykonawcy. A wtedy to nie tylko urzędy przyjmują, firmy prywatne
          również.
          • Gość: Szarla Re: Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 15:41
            Tak, koncze administracje na UJ.

            Specjalizacji w przeciwienstwie do uczelni prywatnych na UJ nie ma. Po prostu
            konczy sie administracje i tyle. Mialam rozne kursy na studiach, ktore moglam
            sama wybrac i to wszystko. Konkretne, specjalistyczne umiejetnosci i wiedze bede
            musiala nabyc sama, we wlasnym zakresie.

            A co do szukania pracy - wyslalam dotad tylko 20 cv, gdyz odpowiadam tylko na te
            oferty, ktorych wymagania spelniam, jesli nie wszystkie to przynajmniej
            wiekszosc (najwiecej problemow jak zwykle ze stazem pracy, moj 1 rok to dla
            wszystkich za malo:(
            Nie widze sensu aplikowac tam, gdzie wiadomo,ze odpadne w przedbiegach.
            Zastanawiam sie tez czy moze nie mam zbyt malo podrasowanego cv, zewszad
            slysze,ze musze umiec sie sprzedac, a ja w swoim cv mam po prostu konkretne
            informacje, zadnego wodolejstwa czy bajkopisarstwa, nie wiem moze to blad...
            A jesli chodzi o wymagania placowe, to moim zdaniem 1000-1500 zl nie sa duze,
            wiem ze wiecej nie dostane na poczatku, ale nazywajmy sprawy po imieniu, to sa
            psie pieniadze.
            • Gość: zuz Re: Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) IP: *.ppp.eranet.pl 05.11.09, 12:55
              praca.gazetaprawna.pl/artykuly/325957,iii_ranking_wydzialow_prawa_2009_zwyciezyla_warszawa.html
          • ekspert_otopraca.pl Re: Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) 29.10.09, 14:37
            Mogę Wam powiedzieć jak to wygląda w statystyce. Biorąc pod uwagę ogłoszenia na
            otoPraca.pl, a mamy reprezentatywną próbę, wygląda to następująco:
            Na 100 ofert pracy 16 dotyczy branży IT a tylko 6 pracy w administracji.
        • Gość: onata Re: Na trzeźwo nikt go nie pojmuje :) IP: *.tpn.ceron.pl 04.11.09, 12:45
          > 20 ofert przez 2 m-ce to raczej mało. Zacznij wysyłać tyle przez tydzień (piszę
          > poważnie!)

          a ja uważam, ze mieszkając w małej miejscowości trudno wysłać więcej niż 20/ m-c
          (chyba że 1) w ciemno
          lub 2) do avivy, profitu albo firmy która proponuje współpracę w ramach
          działalności gosp.
          • mikrobyznesmen 200 tys. miasto to nie mała miejscowość 05.11.09, 10:34
            Gość portalu: onata napisał(a):

            > uważam, ze mieszkając w małej miejscowości trudno wysłać więcej niż 20/ m-c

            To prawda, ale autorka wątku pisała o mieście 200-tysięcznym. To nie jest już
            mała miejscowość.
      • lolcia-olcia Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 28.10.09, 15:58
        Jestem tegoroczną absolwentką administracji co do kierunku to jak
        każdy inny dzisiaj, nie każdy musi pracować w wyuczonym zawodzie.
        Co do doświadczenia to ja mimo dziennych studiów od 3-go roku
        pracowałam i jeszcze na podyplomowe znalazłam czas... Dzięki temu
        nie miałam takich problemów jak Ty, może powinnaś postarać się o
        staż. Moi rówieśnicy, którzy nie mieli doświadczenia zawodowego
        chodzili od firmy do firmy i prosili nawet o bezpłatne staże. Nie
        mówię, że wszyscy, ale znaczna ich część pokazała się z dobrej
        strony i za praktyki zapłacono im, a niektórzy nawet pozostali w
        tych firmach. Niewiele osób od razu robi to co lubi i co chce.
        Trochę cierpliwości i tez znajdziesz odpowiadającą Twoim wymaganiom
        pracę.
        Trzymam kciuki i życzę powodzenia:)
      • Gość: Ania A może popraw CV? IP: 89.72.33.* 29.10.09, 14:48
        Mnie trochę dziwi brak odpowiedzi na tyle wysłanych CV. Może masz tam jakieś
        rażące błędy albo jest źle zrobione?
        W moim przypadku oddzwaniają na średnio co piąte wysłane cv. Chociaż jestem
        tylko po maturze (ale trochę nadrobiłam doświadczeniem zawodowym)
      • winniepooh Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 29.10.09, 15:38
        1) uruchom znajomości
        2) szukaj pracy w innych sektorach
        3) idź na staż z PUP

        uwijaj się, bo po ukończeniu 26 r.ż twoje szanse na znalezienie
        czegokolwiek drastycznie spadną

        odpowiadanie tylko na oferty w których spełnia się 100% wymagań, gdy
        te wymagania są de facto żadne - studia i roczna praktyka to są
        wymagania
        jest fatalnym pomysłem, ponieważ na takie ogłoszenia przychodzą SETKI
        ofert i wielce prawdopodobne jest, że twoje cv nigdy nie zostanie
        wylosowane przez rekrutera
        • Gość: no reply Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.acn.waw.pl 04.11.09, 20:10
          Po 26 roku życia Twoje szanse na znalezienie pracy drastycznie
          spadną? Bzdury jakieś. Znalazłam swoją pierwszą "etatową" pracę
          licząc sobie 27 wiosen. Wcześniej przez 3 lata wolontariat.
      • Gość: o ilosc magistrow / zapotrzebowanie > 5 IP: *.chello.pl 29.10.09, 16:08
        moze zostan fryzjerką
        • Gość: Szarla Re: ilosc magistrow / zapotrzebowanie > 5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 22:28
          Nie no, nie przesadzajcie, po 26 roku zycia moje szanse drastycznie spadna? to
          jakas paranoja, gdybym miala sie tym przejmowac to w okolicach 30 stki powinnam
          sobie w leb strzelic ...

          staz mi juz nie przysluguje

          a co do CV, byc moze jest zbyt zwyczajne, proste no ale co ja mam zrobic skoro
          nie mam natury ani zdolnosci do koloryzowania rzeczywistosci, przeciez klamac w
          cv nie bede :/
          same konkrety juz nie wystarcza?

          a pracy szukam nie tylko w swojej dzialce
          • bystra_26 ślij tam gdzie spełniasz >50% wymagań 30.10.09, 10:40
            Firmy rzadko szukają kandydata indealnego, czyli takiego, który spełnia >90%
            podanych w ogłoszeniu wymagań. Idelany kandydat byłby po prostu za drogi.
            Dlatego nie bój się wysyłać tam, gdzie ci czegoś brakuje - dajesz potencjalnemu
            pracodawcy możliwość zmieszczenia się w budżecie.
          • Gość: pacujący Re: ilosc magistrow / zapotrzebowanie > 5 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.10.09, 13:44
            ja ukończyłem studia 3 lata temu i z perspektywy czasu mogę powiedzieć że profil
            ukończonych studiów nie zawsze idzie w parze z wykonywaną pracą, obecnie pracuję
            w sprzedaży, czyli w dziedzinie, w której widziałem siebie w ostateczności i
            jestem w miarę zadowolony, choć nie jest to moja wymarzona praca.
            moja rada to nie szufladkuj się w administracji, itp, szukaj też w innych
            dziedzinach,
            przytoczę ci też fajną myśl z mojej obecnej branży - nie podejmuj decyzji za
            klienta - przekładając to na twoją sytuację - nie podejmuj decyzji za
            potencjalnego przyszłego pracodawcę, czyli wysyłaj cv nawet na te stanowiska, na
            które nie aplikujesz, bo TY uważasz, że nie masz szans, mimo że oferta pracy
            jest dla ciebie ciekawa. i nie koniecznie szukaj pracy zgodnej z twoim
            wykształceniem, bo rzeczywistość jest brutalna i wykształcenie trzeba ciągle
            uzupełniać, a czasem nawet zmienić.
            pozdrawiam
      • Gość: Abeille Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.ibb.waw.pl 30.10.09, 20:10
        Ja jestem z zupełnie innj branży, ale podczas praktyk miałam szkolenia jak
        szukać pracy i trochę podpytałam się w HRze jak to z ich strony wygląda, więc
        może podrzucę parę rad.
        Po pierwsze, warto w CV podkreślić swoje doświadczenie (warto je zatem
        przerzucić na początek życiorysu), dobrze widziana też jest podkreślona
        aktywność w życiu studenckim (samorząd, koła itd.)
        Jak już kilka osób pisało - nie należy się obawiać ogłoszeń do których się w
        100% nie pasuje. Czasem wolą kogoś mniej obeznanego, ale chętnego do nauki.
        Dobrze dostosowywać list motywacyjny indywidualnie do każdego ogłoszenia.
        Warto wysłać aplikację pocztą, teraz mało kto to robi, więc może to skusi
        rekrutera do przeczytania Twojej aplikacji zamiast maila numer 500 :)
        Chociaż Cię o to nie podejrzewam, sprawdź czy wpisałaś klauzulę o przetwarzaniu
        danych osobowych.

        Może warto się zarejestrować w jakiejś sgencji pośrednictwa pracy Ranstadt,
        Adecco, Manpower, itd...

        Życzę powodzenia, bo sama wiem, jak bardzo frustruje brak pracy i milczący telefon.
        • Gość: 45-latek Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 21:20
          Gość portalu: Abeille napisał(a):

          > warto w CV podkreślić swoje doświadczenie (warto je zatem
          > przerzucić na początek życiorysu),

          Za dużo doświadczeń / Za długie doświadczenie = zaawansowany wiek ("Ile Pan ma lat? 45? To ludzie mogą żyć tak długo?")

          > Dobrze dostosowywać list motywacyjny indywidualnie do każdego ogłoszenia.

          Ten slogan powtarza się w każdym poradniku pisania LM :) Na początku każdy się tak stara. Ale przy setnej próbie wszystkie witki opadają, zwłaszcza gdy połowa ogłoszeń, zaczyna się od słów "Nasz klient, wiodąca firma w swojej branży..."

          > Może warto się zarejestrować w jakiejś sgencji pośrednictwa pracy Ranstadt,
          > Adecco, Manpower

          Zapomnij.
          • Gość: Abeille Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: 85.222.87.* 30.10.09, 23:19
            Drogi 45-cio latku

            Po pierwsze odpisywałam na post dziewczyny, która studiuje, a nie osoby mającej
            45 lat. Więc nadal uważam, że w takim przypadku jest słuszne, to co napisałam.

            Pracę obecną i dobrą znalazłam przez agencję pośrednicwa pracy.
            • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 31.10.09, 01:01
              Gość portalu: Abeille napisał(a):

              > Drogi 45-cio latku
              >
              > Po pierwsze odpisywałam na post dziewczyny, która studiuje, a nie osoby mającej
              > 45 lat. Więc nadal uważam, że w takim przypadku jest słuszne, to co napisałam.


              Dobrze napisalas.

              A "kolega" zapewne sie wpisal dlatego, ze stopien zgorzknienia spowodowany
              bezskutecznym poszukiwaniem pracy w swojej grupie wiekowej jest taki, ze z
              automatu neguje sie skutecznosc czegokolwiek.

              Widzisz, autorka watku pisze, ze byla na rozmowach po wyslaniu 20 CV i
              nieusatysfakcjonowaly jej proponowane warunki.... W wieku 40+ czlowiek nie jest
              praktycznie nawet zapraszany na jakiekolwiek rozmowy - wielka czarna dziura w
              ktorej bez sladu znikaja wysylane dokumenty.

              >
              > Pracę obecną i dobrą znalazłam przez agencję pośrednicwa pracy.
              • Gość: 45-latek Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 17:59
                krzysztofsf napisał:

                > A "kolega" zapewne sie wpisal dlatego, ze stopien zgorzknienia spowodowany
                > bezskutecznym poszukiwaniem pracy w swojej grupie wiekowej jest taki, ze z
                > automatu neguje sie skutecznosc czegokolwiek.

                Z przykrością przyznaję rację... no może powinno być "neguje skuteczność prawie czegokolwiek" bo nie neguję sensu szukania pracy bezpośrednio u pracodawców

                > W wieku 40+ czlowiek nie jest
                > praktycznie nawet zapraszany na jakiekolwiek rozmowy - wielka czarna dziura w
                > ktorej bez sladu znikaja wysylane dokumenty.

                Chyba znasz mnie osobiście :) Albo też masz > 40...
                • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 31.10.09, 18:20
                  Gość portalu: 45-latek napisał(a):


                  >
                  > Chyba znasz mnie osobiście :) Albo też masz > 40...

                  Nie znamy sie..... :)
              • Gość: 40 plus Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.icpnet.pl 31.10.09, 19:02
                "W wieku 40+ czlowiek nie jest
                praktycznie nawet zapraszany na jakiekolwiek rozmowy"-jasne ,bo albo jest tak
                dobry w tym co robi że nie musi brać udziału w kastingach ,albo ma takie
                znajomości ze przyjmują go bez problemu.I może zmieniać sobie pracę ,bo jest
                FACHOWCEM w swojej branży!
                • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 31.10.09, 19:29
                  Gość portalu: 40 plus napisał(a):

                  > "W wieku 40+ czlowiek nie jest
                  > praktycznie nawet zapraszany na jakiekolwiek rozmowy"-jasne ,bo albo jest tak
                  > dobry w tym co robi że nie musi brać udziału w kastingach ,albo ma takie
                  > znajomości ze przyjmują go bez problemu.I może zmieniać sobie pracę ,bo jest
                  > FACHOWCEM w swojej branży!

                  Rozumiem, ze zakladasz iz zwyklych szeregowych pracownikow, zwlaszcza
                  pracujacych niezgodnie z zawodem wyuczonym, ktorzy osiagneli ten wiek, zwalnia
                  sie strzelajac w tyl glowy na zapleczu firmy?

                  Pozostaja przy zyciu tylko ci ze znajomosciami oraz superfachowcy?
                  • Gość: 40 plus Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( zakladasz IP: *.icpnet.pl 31.10.09, 20:42
                    "zakladasz iz zwyklych szeregowych pracownikow, zwlaszcza
                    > pracujacych niezgodnie z zawodem wyuczonym, ktorzy osiagneli ten wiek, zwalnia
                    > sie strzelajac w tyl glowy na zapleczu firmy?""

                    Nie,absolutnie nie.Napisałam ze 40 plusz rzadko biorą udział w kastingach mając
                    za konkurentów ludzi "swieżo" po studiach.


                    "zwlaszcza
                    > pracujacych niezgodnie z zawodem wyuczonym,"-co to znaczy zawód
                    wyuczony?Praktyka czyni mistrza a nie nauka!

                    Dzisiejsze ogłoszenie w jednym z wielkich dzienników w Polsce:

                    "zatrudnimy osobę umiejącą "i tu następuje wyliczenie ,nastepnie
                    "charakteryzująca się cechami" i tu następuje.........



                    Nie ma mowy o wykształceniu kierunkowym ,nawet studia im nie są potzrebne.Chodzi
                    o dziennikarza.


                    Widać redakcja rozumie że studia i dyrdymały wyniesione z naszych uczelni to nic
                    w porównaniu do cech osobowości ,praktyki i pasji.
                    • krzysztofsf Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( zakladasz 01.11.09, 00:19
                      Gość portalu: 40 plus napisał(a):

                      > "zakladasz iz zwyklych szeregowych pracownikow, zwlaszcza
                      > > pracujacych niezgodnie z zawodem wyuczonym, ktorzy osiagneli ten wiek, zw
                      > alnia
                      > > sie strzelajac w tyl glowy na zapleczu firmy?""
                      >
                      > Nie,absolutnie nie.Napisałam ze 40 plusz rzadko biorą udział w kastingach mając
                      > za konkurentów ludzi "swieżo" po studiach.
                      >


                      Bzdura...delikatnie mowiac.
                      Dokumenty posyla sie tam, gdzie ma sie nadzieje pracowac i nie ma wplywu na to,
                      czy kontrkandydatami sa absolwenci, ludzie 40 i 50", czy tez mlode wilki w
                      okolicach 30-i.


                      > "zwlaszcza
                      > > pracujacych niezgodnie z zawodem wyuczonym,"-co to znaczy zawód
                      > wyuczony?Praktyka czyni mistrza a nie nauka!

                      To naklon pracodawce, zeby wybral nie osobe z kierunkowym wyksztalceniem w danej
                      dzieedzinie, polaczonym z praktyka, a czlowieka, ktory pisze w cv, ze robil to
                      czy tamto, majac magistra z innej dziedziny, czesto rowniez pracujac na etacie o
                      nazwie niezwiazanej z faktycznym zakresem obowiazkow.

                      >
                      > Dzisiejsze ogłoszenie w jednym z wielkich dzienników w Polsce:
                      >
                      > "zatrudnimy osobę umiejącą "i tu następuje wyliczenie ,nastepnie
                      > "charakteryzująca się cechami" i tu następuje.........
                      >

                      I co z tego?
                      Wyslij na nie cv piszac, ze masz 40+ - zreszta wystarczy sama data skonczenia
                      studiow - (taki eksperyment) i napisz, czy cie chociaz zaprosili na rozmowy.


                      >
                      > Nie ma mowy o wykształceniu kierunkowym ,nawet studia im nie są potzrebne.Chodz
                      > i
                      > o dziennikarza.
                      >


                      Aaa...dziennikarza szukaja :))) To napisz na jaki rodzaj umowy o prace chca
                      zatrudnic.....
                      Przy okazji mam rozumiec, ze "dziennikarz" spelnia u ciebie kryteria zwyklego
                      szerego pracownika, ktory przykladowo skonczyl ze 20 lat temu studia powiedzmy
                      zwiazane z chemia, a pozniej pracowal jako przykladowo magazynier, sprzedawca,
                      aby nastepnie przez kilka lat powiedzmy zamawiac i rozliczac zamowienia u
                      krajowych dostawcow. Wszystko kompletnie niezwiazane z branza chemiczna, ktora
                      jak zalozylem, bylaby zgodna z jego wyksztalceniem.

                      > Widać redakcja rozumie że studia i dyrdymały wyniesione z naszych uczelni to ni
                      > c
                      > w porównaniu do cech osobowości ,praktyki i pasji.

                      Zwlaszcza u osoby , ktorej placi sie wylacznie za teksty przyjete do publikacji.

                      Zajmijmy sie moze ogloszeniami dotyczacymi pracy etatowej (byc moze...) w
                      "mlodym, dynamicznym zespole".
                    • mikrobyznesmen Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( zakladasz 05.11.09, 10:41
                      Gość portalu: 40 plus napisał(a):

                      > Napisałam ze 40 plusz rzadko biorą udział w kastingach mając
                      > za konkurentów ludzi "swieżo" po studiach.

                      Zgadza się, właśnie dlatego, że nie są na te castingi "zapraszani".
                      Z mojego CV wykreśliłem wiek (choć przecież i tak można się go domyślić po
                      datach wykształcenia i poprzednich prac). Jeżeli już ktoś zadzwonił, to pierwsze
                      pytanie było "ile pan ma lat, bo pan nie wpisał". Sądząc po wpisach na tym
                      forum, to powszechna choroba pracodawców i haerów.
              • Gość: aurora Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.net.stream.pl 04.11.09, 20:22
                co do Adecco - gdy szukalam pracy zaraz po studiach, to sie tam zarejestrowalam.
                Zaaranozwali mi kilka rozmow kawalifikacyjnych. Mysle, ze nie zaszkodzi sie u
                nich zarejestrowac.
      • truten.zenobi miby magister a taka niekumata... 30.10.09, 21:43
        1. pracodawcy w ogłoszeniach zawyżają wymagania tak by osy które
        zatrudnią myślały że im sie udało i za...ły po 12/6 bo musza się
        wykazać że dadzą radę pomimo że nie spełniły wszystkich wymogów...

        najzabawniejszym wymaganiem są wymagania językowe bo nikt i tak nie
        ma możliwości ich sprawdzenia tym bardziej iż nie są potrzebne w
        firmie..

        2. wiadomo że na dobrą posadę nie trzeba specjalnie szukać kandydatów
        a więc nikt się z tym nie będzie ogłaszał w gazetach (a jak już musi
        to jest to li tylko formalność)

        3. pracodawcy potrzebują ludzi do wykonywania określonej pracy... OK
        księgowe i prawnicy są potrzebni ale przecież to nie oni wytwarzają
        zyski firmy. dlatego pewnie dużo większe jest zapotrzebowanie na
        chcącego pracować operatora łopaty ręcznej niż na prawnika bez
        uprawnień i inną biurwę.
        (a niezbęde stanowiska biurowe obsadza się najczęściej rodziną patrz
        p. 2)

        4. jesteś młodą kobietą..to oznacza dla pracodawcy wysokie ryzyko że
        zostaniesz młodą mamą... co może z kolei oznaczać dość spore
        obciążenia...

        ps.
        przepraszam za kąśliwy tytuł... nie bierz tego do siebie!
        • Gość: fff Re: miby magister a taka niekumata... IP: *.chello.pl 30.10.09, 22:08
          najzabawniejszym wymaganiem są wymagania językowe

          tak na przedstawiciela aptecznego tez to kilkakrotnie widziałem . tu
          chodzi o motywacje . i żeby szczury za..dalały równo
          • Gość: Szarla Re: miby magister a taka niekumata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 22:23
            Moze faktycznie przerzuce na poczatek cv swoje doswiadczenie skoro tak radzicie
            (jakos mi trudno uwierzyc,zeby mialo to az taka sile sprawcza, no ale nie zaszkodzi)

            Moze przyczyna to to,ze jeszcze nie obronilam tej cholernej magisterki...?

            a tak szczerze to wszystko i tak czcze starania, bo jak widac,zeby dostac prace
            u mnie w miescie trzeba miec po prostu dlugie nogi, a w cv zamiast doswiadczenia
            kilka zdjec calej sylwetki, pewnie nalepiej z wakacji w bikini :/ -> kto nie
            wierzy niech zajrzy do rownoleglego watku, ktory zalozylam.

            trutniu zenobi - spoko, twoj post przestalam brac do siebie jak tylko zobaczylam
            jego tytul ;/
            • Gość: Abeille Re: miby magister a taka niekumata... IP: 85.222.87.* 30.10.09, 23:17
              To może zaznaczaj w aplikacji, że studiujesz (formalnie), ale jesteś
              dyspozycyjna na cały etat.

              Ja zmieniłam swoje CV (zgodnie ze wskazówkami, jakie otrzymałam na tym
              szkoleniu), napisałam LM od siebie, a nie lepiszcze formułek, mgr nie mam i
              udało mi się znaleźc pracę; czego i Tobie Szarla życzę z całego serca.
              • sokolasty Re: miby magister a taka niekumata... 04.11.09, 19:45
                Moze przyczyna to to,ze jeszcze nie obronilam tej cholernej magisterki...?

                Znam ludzi, którzy studiowali dziennie i rozpoczęli pracę na cały etat na
                ostatnim semestrze, który do szczególnie wymagających nie należał.
            • krzysztofsf Re: miby magister a taka niekumata... 30.10.09, 23:27
              Gość portalu: Szarla napisał(a):


              > Moze przyczyna to to,ze jeszcze nie obronilam tej cholernej magisterki...?
              >

              Ale studia na tym kierunku sa chyba obecnie dwustopniowe? Licencjata juz masz?

              Tak BTW znam osobe po prawie administracyjnym (czy jak to sie kiedys nazywalo -
              w kazdym razie jak konczyla, mozna bylo toto uzupelnic o dwa dodatkowe lata i
              bylo sie "normalnym" prawnikiem), ktora od 20 lat pracuje w ogolnopolskiej
              firmie, dostosowujac ramowe ragulaminy do struktur swojej jednostki
              organizacyjnej. Poniewaz reorganizacje sa czeste, i na szczeblu centralnym i
              ponizej, caly czas ma prace :))
              • Gość: Szarla Re: miby magister a taka niekumata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 23:48
                Tak, licencjata mam:)

                to nierealne aby po administracji zostac "normalnym" prawnikiem, chyba cos sie
                kolezance pokrecilo, albo ja nie wiem o czyms co w dwa lata zrobi ze mnie pania
                prawnik:)

                w ogole to jak juz obronie prace, to na powaznie zaczne mysle cos o wlasnej
                dzialanosci, przynajmniej bede robic na siebie

                • krzysztofsf Re: miby magister a taka niekumata... 31.10.09, 00:50
                  Gość portalu: Szarla napisał(a):

                  > Tak, licencjata mam:)
                  >
                  > to nierealne aby po administracji zostac "normalnym" prawnikiem, chyba cos sie
                  > kolezance pokrecilo, albo ja nie wiem o czyms co w dwa lata zrobi ze mnie pania
                  > prawnik:)


                  Czy zwrocialas uwage na "od 20 lat" ?
                  Kiedys bylo inaczej.
                  • krzysztofsf administracja-> prawo uzupelniajace obecnie 02.11.09, 10:35
                    Sprawdz informacje z ponizszego watku - moze ci sie przyda.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,245,81643909,102393665,Re_uzupelniajace_magisterskie_studia_PRAWO.html
                  • amarulla Re: miby magister a taka niekumata... 04.11.09, 21:55
                    jeszcze kilka lat temu była możliwość zrobienia uzupełniających 2letnich studiów
                    prawniczych we Wrocławiu - na podbudowie 5letnich magisterskich
                    administracyjnych. niestety, zlikwidowano tą opcję w 2004 bodajże wprowadzając
                    wymóg jednolitych 5letnich prawniczych - ja skończyłam administrację w 2005 ;/
                    natomiast jest mnóstwo różnych podyplomówek, które można zrobić bazując na
                    naszych studiach i które powinny dobrze cię sprzedać na rynku pracy - typu prawo
                    podatkowe, zamówienia publiczne, czy zarządzanie nieruchomościami - oczywiście
                    plan nieco bardziej długoterminowy niż znalzienie pracy 'na już' ale to tak w
                    ramach pocieszenia :)
                    • Gość: tomasheqq Re: miby magister a taka niekumata... IP: *.centertel.pl 05.11.09, 11:18
                      Tak, tylko dla tych, którzy mieli kończyć w 2005 i 2006, wydział uruchomił
                      możliwość zrobienia studiów w krótszym czasie i rozpoczęcia ich jeszcze przed
                      ukończeniem magisterskich z administracji. Kilka znajomych mi osób na to się
                      załapało i ukończyło prawo w latach 2007 i 2008. Teraz takiej możliwości nie ma.
            • truten.zenobi Re: miby magister a taka niekumata... 31.10.09, 11:42
              > Moze przyczyna to to,ze jeszcze nie obronilam tej cholernej
              magisterki...?

              chyba nie koniecznie... oczywiście jest to dobra wymówka ale... w
              mojej firmie parę osób zaczeło studiowac bo przy podwyżkach i
              awansach zawsze było wytłumaczenie że inni(czytaj kierownicy) mają
              większe kwalifikacje.
              w czasie studiów kierownictwo dawało do zrozumienia że podnoszenie
              kwalifikacji to ich problem i co najwyżej nie utrudniali, a po
              magisterce wprost stwierdzili że są zatrudnieni do okreslonej pracy
              jeśli się nie podoba to niech sobie znajda inną...

              czyli magisterka nic im nie dała ... no może tylko tyle że szefowie
              byli bardziej "szczerzy"

              może to marudzenie starego pryka ale wydaje mi się że prędzej
              dostaniesz dobrą prace uruchamiając znajomości niż stosując się do
              tego co w książkach piszą..
            • Gość: j ubezpieczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 14:06
              Pamiętaj, że pracodawca chętniej zatrudnia studenta, bo nie płaci za niego ZUS-u
              - i dla niego to jest duża różnica. A skoro wkrótce kończysz studia, jesteś
              "rozpatrywana" w konkurencji pełnowartościowych pracowników.
              • Gość: moe Student ;) prawie IP: *.homenett.pl 05.11.09, 12:41
                Ja kiedyś juz pod po obronie,jakoś tak sie nie dogadalismy z prezesem ,ze ja
                juz nie student.
                Prezesunio sądził,ze nie będzie musiał płacić podatków.
                K...a jak on myślał,jak tu by sie wykręcić od zatrudnienia mnie,bo już
                byliśmy po słowie :),ostatecznie zatrudnił,bo mu głupio było odkręcać wszystko
                ;).
        • Gość: inż Re: miby magister a taka niekumata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 10:30
          Masz rację truteń.Ty to chyba magister jesteś
      • wycofany A ja pojmuje, proste zasady ekonomii 31.10.09, 09:10
        w kazdym spoleczenstwie najwiecej pracy jest dla fizycznych, a w PL
        jest 2 mln studentow na 38 mln ludzi!
        • annajustyna Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii 31.10.09, 16:30
          WYcofany, nie poznaje Cie, zaczales myslec racjonalnie, a przestales miotac sie
          w emocjach! Wow, to postep!
        • truten.zenobi Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii 31.10.09, 22:17
          to chyba nie do końca tak!

          w prl'u "nie potrzebni byli" ekonomiści, prawnicy itp... teraz nasąpiło przegięcie w drugą stronę

          wraz z rozwojem cywilizacyjnym w coraz mniejszym stopniu jest
          zapotrzebowanie na wykonawców czynności prostych a rośnie na
          specjalistów różnych dziedzinach - ale póki co niestety to nam nie
          grozi...
          • krzysztofsf Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii 01.11.09, 00:25
            truten.zenobi napisał:

            > to chyba nie do końca tak!
            >
            > w prl'u "nie potrzebni byli" ekonomiści, prawnicy itp... teraz nasąpiło przegię
            > cie w drugą stronę


            Nie nastapilo. Mamy przykladowo najmniejsza w ue liczbe adwokatow na 100 tys
            ludzi, przynajmniej tak bylo do czasu wejscia Bulgarii i Rumunii - teraz byc
            moze oni prozduja.

            Mamy rownoczesnie najsilniejsze lobby uniemozliwiajace zdobycie prawa do
            wykonywania zawodu przez wieksza liczbe prawnikow, niz oni sami sobie zycza.

            > wraz z rozwojem cywilizacyjnym w coraz mniejszym stopniu jest
            > zapotrzebowanie na wykonawców czynności prostych a rośnie na
            > specjalistów różnych dziedzinach - ale póki co niestety to nam nie
            > grozi...

            Do zatrudniania specjalistow potrzebna jest gospodarka na poziomie.
            • truten.zenobi Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii 01.11.09, 10:38
              Mamy przykladowo najmniejsza w ue liczbe adwokatow na 100 tys
              > ludzi,

              ale to akurat nie wynika z braku absolwentów uczelni prawniczych...
              ale to akurat wiesz.
              ;)
              namnożyło się też magistrów marketingu, bankowości, finansów,
              administracji itp.. (ale znalezienie dobrego księgowego jest w
              dalszym ciągu problemem)
              • Gość: Ewa Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii IP: 212.76.37.* 04.11.09, 21:34
                Mówisz znalezienie dobrego księgowego?
                Właśnie wyleciałam bo byłam dla nich za dobra, a dobremu pracownikowi trzeba
                zapłacić przynajmniej średnią krajową. Teraz na moje miejsce przyjdzie jakaś
                panienka po studiach za 1500 brutto.
            • Gość: kj Re: A ja pojmuje, proste zasady ekonomii IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.09, 16:10
              Mamy przykladowo najmniejsza w ue liczbe adwokatow na 100 tys ludzi,
              przynajmniej tak bylo do czasu wejscia Bulgarii i Rumunii - teraz byc moze oni
              prozduja.

              Mamy rownoczesnie najsilniejsze lobby uniemozliwiajace zdobycie prawa do
              wykonywania zawodu przez wieksza liczbe prawnikow, niz oni sami sobie zycza.

              >>>>

              W latach 90-tych poszczególne grupy zawodowe, jakie chyba tu nie muszę
              wymieniać, szybko zorientowały się, że trzeba się korporacyjnie "uszczelnić" się
              i zrobiły to naprawdę wyjątkowo dobrze. Efekt jest taki,że mamy dziedziczną
              elitę pieniężną i tysiące młodych, zdolnych ludzi 'spoza' miotających się w
              poszukiwaniu pracy.

              Problem można rozwiązać odgórnie i zmusić korporacje zawodowe do "odetkania
              się", ale to musi zrobić państwo, ale jak skoro większość rządzących jest
              właśnie z korporacji.
      • fo.xy Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 11:34
        1) pomysl ile osob studiowalo razem z Toba na tym kierunku, dodaj osoby z
        dziennych, zaocznych i wieczorowych - to Twoja konkurencja, w duzej mierze maja
        wiedze taka sama, jak Twoja, skonczona dobra uczelnie - na pierwszy rzut oka dla
        pracodawcy jestes jedna z wielu, nie wyrozniasz sie.

        2)jestes mloda, nie masz doswiadczenia, to nie przeszkadza az tak bardzo w
        znalezieniu pracy. Ja nie konczylam uczelni najlepszych w kraju, nie mialam
        sredniej 5.0 w czasie studiow, ale na wyslane 5 CV zazwyczaj byly 2 odpowiedzi -
        moze przemysl jak lepiej napisac cv i list do pracodawcy, by przykul jego uwage?

        3) zwroc uwage na ogloszenia, ktore wybierasz - masz racje, czasem ogloszenie
        jest tylko pro forma, bo stanowisko juz dawno obiecane kuzynce cioci pani Basi,
        ktora jest sasiadka pana prezesa ;P

        Poza tym nie spotkalam oferty, w ktorej spelnialabym wszystkie kryteria -
        zakladam, ze jest to wtedy ponizej moich kwalifikacji, bo skoro wiem i potrafie
        wszystko czego chce pracodawca, to niby czego ja mam sie tam nauczyc? Jak
        rozwijac? Nie zglaszasz sie na wyzysk, sama tez powinnas miec cos z pracy
        (pieniadze to drugorzedna sprawa) - to nie panszczyzna, ktora masz odrabiac,
        zeby zyc. Miej z tego przyjemnosc i ciesz sie tym, ze sie rozwijasz.

        zycze powodzenia w poszukiwaniach!
        • senseiek Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 05.11.09, 01:57
          > 3) zwroc uwage na ogloszenia, ktore wybierasz - masz racje, czasem ogloszenie
          > jest tylko pro forma, bo stanowisko juz dawno obiecane kuzynce cioci pani Basi,
          > ktora jest sasiadka pana prezesa ;P

          Obsesja na punkcie nepotyzmu, jest w polsce zatrwazajaca..
          Aplikujac do firmy prywatnej (nie panstwowej), nie widze zadnych logicznych przeslanek do umieszczania ogloszen, na ktore sa juz wyznaczeni pracownicy w kregach rodzinnych. Byloby to wyrzucanie pieniedzy w bloto, ogloszenia w gazetach i wynajecie firmy HR nie sa przeciez za darmo (szczegolnie firma HR).

          > Poza tym nie spotkalam oferty, w ktorej spelnialabym wszystkie kryteria -
          > zakladam, ze jest to wtedy ponizej moich kwalifikacji, bo skoro wiem i potrafie
          > wszystko czego chce pracodawca, to niby czego ja mam sie tam nauczyc? Jak
          > rozwijac? Nie zglaszasz sie na wyzysk, sama tez powinnas miec cos z pracy
          > (pieniadze to drugorzedna sprawa) - to nie panszczyzna, ktora masz odrabiac,
          > zeby zyc. Miej z tego przyjemnosc i ciesz sie tym, ze sie rozwijasz.

          Takie cos to tylko chyba humanista/-ka by wymyslil/-a!
          Gdybym dal ogloszenie, ze potrzebuje grafika znajacego Photoshopa i LightWave'a, a przyszedl by jakis frajer co zna tylko Paintera i 3D Studio Max, to bym mu pokazal drzwi, jako nie spelniajacemu kryteriow. Pracownik ma pracowac, wykonywac zlecenie, a nie uczyc sie w pracy aplikacji ktore ma uzywac i dobrze je znac! Taka osoba bedzie pracowac malo efektywnie, szukajac narzedzi, dzialajac po omacku, na wyczucie. I zabierac czas innym pracownikom, ciagle odciagajac ich od ich zadan, pytaniami "a jak zrobic to, i tamto?".
          • Gość: kp Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.09, 16:21
            Obsesja na punkcie nepotyzmu, jest w polsce zatrwazajaca..
            Aplikujac do firmy prywatnej (nie panstwowej), nie widze zadnych logicznych
            przeslanek do umieszczania ogloszen, na ktore sa juz wyznaczeni pracownicy w
            kregach rodzinnych. Byloby to wyrzucanie pieniedzy w bloto, ogloszenia w
            gazetach i wynajecie firmy HR nie sa przeciez za darmo (szczegolnie firma HR).

            >>
            Nie obsesja tylko fakt. W firmach prywatnych większych zwłaszcza przy
            czynnościach nie wymagających wyjątkowych umiejętności, typu pomoc biurowa,
            bardzo często, kadrowa, księgowa, sekretarka, asystentka ma już "kuzynkę", która
            się doskonale do tego nada. Szef, dyrektor nie ma czasu takimi pierdołami się
            zajmować, czy osoba, która będzie odbierać telefony i nosić listy na pocztę ma
            dwa fakultety, zna holenderski i rozpaczliwie potrzebuje pracy czy skończyła
            tylko szkołę pomaturalną i tak siłą rzeczy kuzynka przechodzi.
      • gulcia77 Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 11:53
        Szarla, a spróbuj może wyszukiwać w prasie, wśród ogłoszeń drobnych takich z
        numerami telefonów. Ja tak robię od dawna i nigdy nie miałam problemu ze
        znalezieniem pracy. Tzn do ostatniej pracy to ja przeszłam na zasadzie "chodź do
        mnie to dam ci lepsze pieniądze i więcej czasu wolnego", choć z czasem wolnym w
        transporcie to tak średnio bywa :)
        Inna sprawa, że pracuję w zupełnie innym zawodzie niż moje wykształcenie, ale
        jestem zadowolona i choć dopiero robię logistykę, to na rynku mam swoją renomę i
        zadnych kłopotów z pracą bo złapałam rzecz duużo ważniejszą niż studia, czyli
        doświadczenie
      • Gość: weredyk Szlag nie trafi ten glupi kraj. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 11:56
        Jedyne sensowne co tu w tym kraiku mozna zrobic TO STAD WYJECHAC I WIECEJ TU NIE WRACAC. Szukam pracy SIEDEM LAT po studiach w USA. Wszedzie bylem dobry tylko nie w Polsce. Zeby tu przezyc trzeba miec znajomosci, to wystarczy.
        • Gość: 8y Re: Szlag nie trafi ten glupi kraj. IP: 86.47.59.* 04.11.09, 12:20
          A wystarczylo nostryfikowac dyplom przez jakas dobra uczelnie. Innym
          rozwiazaniem jest zapisanie sie na studia w PL uzupelniajace magisterskie.
        • samentu Re: Szlag nie trafi ten glupi kraj. 04.11.09, 13:24
          bo tutaj to jesteś ZDECYDOWANIE za dobry
          wszędzie wzbudzasz strach tylko
        • Gość: theorema Re: Szlag nie trafi ten glupi kraj. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.09, 21:03
          No coz, na pewno nie pomaga Ci opinia, że amerykanskie uczelnie maja znacznie
          nizszy poziom, niz polskie. Nie wiem, czy to prawda, moge sie wypowiadac tylko o
          swojej branzy, artystycznej i cos w tym moze nawet jest. Gdzie indziej - niech
          sie wypowiedza Ci co studiowali i tu i tu. Niemniej, dosc czesto spotykam sie z
          takim twierdzeniem, wiec moze to jest na rzeczy.
          Oprocz tego, ze pracodawca wyczuwa co takiego jak szczery entuzjazm na kilometr
          - jak i jego brak. Jesli idziesz na spotkanie kwalifikacyjne z mina "cholera, na
          co mi przyszlo, zyc w tym durnym kraju..." mozesz miec problem z dostaniem
          pracy. Zwlaszcza w czasach kryzysu, kiedy pomyslowosc, zaangazowanie sa
          wazniejsze od dyplomu. Nie mowie, ze to dotyczy wlasnie Ciebie - raczej pytam,
          czy to Ci sie przypadkiem nie zdarza:)
          • Gość: edek Re: Szlag nie trafi ten glupi kraj. IP: 89.100.45.* 04.11.09, 22:14
            > No coz, na pewno nie pomaga Ci opinia, że amerykanskie uczelnie maja znacznie
            > nizszy poziom, niz polskie.


            weź ty se jakieś tabletki na głowę może albo coś lub sprawdź jakikolwiek
            ranking, zresztą nie wiem skąd te opinie o tym wysokim poziomie, skostniała
            struktura i program z przed 30 lat to ten poziom ?

            www.webometrics.info/top6000.asp



            > nizszy poziom, niz polskie. Nie wiem, czy to prawda, moge sie wypowiadac tylko
            > o
            > swojej branzy, artystycznej i cos w tym moze nawet jest

            gdzie ci polscy artyści, bo jakoś nie widzę żeby zawładnęli kultura światowa
            chyba ze są tak dobrzy i tworzą tak wysublimowana sztukę ze nikt ich nie rozumie
            • senseiek On nie mowil o humanistycznych bzdetach.. 05.11.09, 02:01

              > weź ty se jakieś tabletki na głowę może albo coś lub sprawdź jakikolwiek
              > ranking, zresztą nie wiem skąd te opinie o tym wysokim poziomie, skostniała
              > struktura i program z przed 30 lat to ten poziom ?

              On nie mowil o humanistycznych bzdetach..
              Polscy studenci informatyki ciagle zdobywaja jakies nagrody..
            • senseiek Zaloze sie, ze przedmowca mowil o grafikach 3d.. 05.11.09, 02:09

              > > nizszy poziom, niz polskie. Nie wiem, czy to prawda, moge sie wypowiadac
              > tylko
              > > o
              > > swojej branzy, artystycznej i cos w tym moze nawet jest
              >
              > gdzie ci polscy artyści, bo jakoś nie widzę żeby zawładnęli kultura światowa
              > chyba ze są tak dobrzy i tworzą tak wysublimowana sztukę ze nikt ich nie rozumi
              > e

              Zaloze sie, ze przedmowca mowil o grafikach komputerowych 2d i 3d. Uczelnie USA
              podpisuja umowy na wylacznosc nauki w jednej aplikacji 3d np. Maya, i maja zakaz
              uzywania jakichkolwiek innych. W zamian, dostaja je za darmo, lub za obnizona
              oplata. A kiedy taki student konczy nauke, sam kupuje sobie komercyjna wersje
              aplikacji, wiec to jest czysty zysk. W Polsce kazdy student uzywa tego co mu sie
              podoba, bo sciaga za darmo, z netu.. a dopiero jak zaczyna prawdziwa prace, to
              kupuje oryginal (zreszta jeden projekt np reklama w TV, zwraca caly koszt).
              Efekt taki, ze student z USA zna jeden produkt i nic wiecej, a student polski ma
              bardzo szerokie pojecie o rynku, latwiej jest sie mu dopasowac.

              A ty wyskakujesz z artysta w sensie "malarza picassa".. hehe :D
      • Gość: st Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: 188.33.125.* 04.11.09, 12:10
        Tu nie chodzi o bycie inżynierem, informatykiem, prawnikiem, bo jest wiele
        innych użytecznych zajęć. Administracji nie można zjeść, nie można się w nią
        ubrać, raczej słabo sprawuje się w charakterze rozrywki, nikt też nie ma ochoty
        wydawać na administrację pieniędzy zarobionych przez samego siebie (co innego
        cudzych). No to czemu tu się dziwić?
      • samentu Re: Szukanie pracy w kryzysie jest absurdem 04.11.09, 13:21
        lub kopaniem się z koniem
        trend jest jaki jest - nie zmienisz go
        w kryzysie - a zwłaszcza w jego późnej fazie, firmy i urzędy tną zatrudnienie by
        utrzymać płynność finansową
        i choćbys miała najlepsze z mozliwych wykształcenie i nie robiła nic innego jak
        wysyłała CV to jedyne czego sie dorobisz to frustracji
        z próżnego to nawet i Salomon..:)
        sytuacja taka potrwa do jesieni przyszłego roku, więc ta podyplomówke radze
        robić juz teraz
        by jak wzrost gospodarczy sie pojawi byc już na rynku pracy z specjalnymi
        kwalifikacjami
      • Gość: Ewa Nikt tego nie pojmuje IP: *.elartnet.pl 04.11.09, 14:01
        Ludzi w Polsce jest za dużo w stosunku do rozmiaru rynku pracy, za dużo jest też
        ludzi po studiach w stosunku do liczby stanowisk, gdzie potrzebne jest wyższe
        wykształcenie - to raz.
        Jeżeli obecnie kończysz studia to jesteś już niestety "wykształciuchem", który z
        osobą kończącą studia 15 lat temu i jej poziomem nie ma nic wspólnego poza "mgr"
        przed nazwiskiem, dzisiejsze uczelnie, nawet renomowane, są tylko fabrykami
        ludzi pozornie wykształconych, w gruncie rzeczy niepotrzebnych, którym studiami
        przedłuża się złudzenia o karierze - pracodawcy to wiedzą i to jest dwa.
        Rekrutacje są dzisiaj totolotkiem, bo na jedno stanowisko aplikuje 200 - 300
        osób, więc wybiera się 5 kandydatów po przeczytaniu 30 cv a resztę kasuje, w ten
        sposób - jeżeli nie masz szczęścia - może wysyłać cv nawet rok i nic z tego - to
        trzy.
        Nie warto sugerować się poradami tzw. ekspertów od rynku pracy, wszyscy oni
        mówią to samo: trzeba mieć wypieszczone cv, perfekcyjny LM, odpowiednie zdjęcie,
        maila, wypunktować to a ukryć tamto - guzik prawda - listów motywacyjnych nikt
        nie czyta, cv może być zupełnie dowolne, byle było tam napisane to, co
        pracodawca chce wyczytać: np. że pracowałaś u jego konkurencji albo w zbliżonej
        branży, reszta do tylko błyskotki, nikt w HR tak naprawdę nie ma czasu aby to
        analizować - to cztery.
        Wysyłaj dalej - co innego ci zostało?
        • samentu Re: Nikt tego nie pojmuje 04.11.09, 14:36
          > Ludzi w Polsce jest za dużo w stosunku do rozmiaru rynku pracy,

          pełna zgoda, tylko dodajmy dlaczego
          nierówności ekonomiczne w społeczeństwie są za wysokie
          obnizona zdolnośc konsumpcyjna biedoty na skutek niskich płac ogranicza poziom
          konsumpcji
          konsumpcja rosnie nominalnie (wyrażona w pieniądzu) na skutek rosnącego wyścigu
          cen i konsumpcji luksusowej
          ale nie rośnie wyrazona w ilości towarów
          zwyczajnie konsumpcja bogatych jest ograniczona ilościowo, ale nie pieniężnie i
          nie generuje miejsc pracy w kraju, a zagranicą
          wystarczy opodatkowac bogatych a podwyższyć płace biednym by luka podażowa na
          rynku pracy została zapełniona
          • senseiek czysta demagogia... 05.11.09, 02:33

            > pełna zgoda, tylko dodajmy dlaczego
            > nierówności ekonomiczne w społeczeństwie są za wysokie
            > obnizona zdolnośc konsumpcyjna biedoty na skutek niskich płac ogranicza poziom
            > konsumpcji
            > konsumpcja rosnie nominalnie (wyrażona w pieniądzu) na skutek rosnącego wyścigu
            > cen i konsumpcji luksusowej
            > ale nie rośnie wyrazona w ilości towarów
            > zwyczajnie konsumpcja bogatych jest ograniczona ilościowo, ale nie pieniężnie i
            > nie generuje miejsc pracy w kraju, a zagranicą
            > wystarczy opodatkowac bogatych a podwyższyć płace biednym by luka podażowa na
            > rynku pracy została zapełniona

            W swoim belkocie zapomnialas sprawdzic ile panstwo ma zysku z podatkow VAT, PIT i CIT..
            pl.wikipedia.org/wiki/Podatek
            PIT zajmuje 3 lokate, dajac zysk zaledwie 15% calosci budzetu panstwa.
            Zwiekszenie/zmniejszenie podatku dla bogatych to czysto demagogiczna gra politykow, bo na realny zysk panstwa ma to mikroskopijne znaczenie.
            W 2007 40% III prog podatkowy przekroczylo 0,86% podatnikow. II prog 4,48%.

            Bogata osoba kupujac towar w polsce, placi podatek VAT 22%, nie mowiac juz o tym, ze daje prace sprzedawcom, hurtownikom, importerom, i CIT 19% zyskow tych firm.
            • Gość: majkel Re: czysta demagogia... IP: 195.188.191.* 05.11.09, 10:56
              > Bogata osoba kupujac towar w polsce, placi podatek VAT 22%, nie mowiac juz o ty
              > m, ze daje prace sprzedawcom, hurtownikom, importerom, i CIT 19% zyskow tych fi
              > rm.

              nic nie zrozumiales z tego co tu napisano
              chodzi o to ze w panstwach bogatych dystrybucja dochodu jest bardziej plaska
              czyli cale spoleczenstwo wydaje, kupuje daje prace innym a nie tylko 1%
              spoleczenstwa
              • senseiek Re: czysta demagogia... 05.11.09, 12:20
                > nic nie zrozumiales z tego co tu napisano
                > chodzi o to ze w panstwach bogatych dystrybucja dochodu jest bardziej plaska
                > czyli cale spoleczenstwo wydaje,

                Doprawdy? To zobacz sobie ile zarabiaja managerowie, prezesi, itp w USA i Europie Zachodniej..
                Ilu polskich managerow dostaje setki milionow pensji w akcjach swoich firm?
                Jedynie w krajach pokroju Szwecji wszystko jest splycone do granic absurdu..

                > kupuje daje prace innym a nie tylko 1%
                > spoleczenstwa

                Odnosilem sie w szczegolnosci do stwierdzenia (z naciskiem na WYSTARCZY)
                "wystarczy opodatkowac bogatych a podwyższyć płace biednym by luka podażowa na rynku pracy została zapełniona"

                Logiczne jest, ze skoro podatek dochodowy przynosi tylko 15% budzetu (38 mld zl), a bogatych polakow jest 0.86%, to opodatkowujac ich dochody chocby na 90% to nie damy rady podniesc pensji najbiedniejszym ludziom nawet o pare procent.. Nawet by nie zauwazyli tej podwyzki!
        • uknown no niestety - masz rację :(( 04.11.09, 14:37
      • Gość: yh konkurencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 14:03
        Wszystko z Tobą w porządku, prawdopodobnie instytucje, do których aplikowałaś,
        były zalewane mnóstwem podobnych cv od różnych kandydatów - i akurat kto inny
        miał szczęście.
        Może szukasz pracy "tam gdzie wszyscy"? To błąd! Musisz znaleźć taką pracę, do
        której nadaje się nie tak wiele osób, w tym Ty. Na pewno coś wymyślisz. Pozdrawiam.
      • Gość: ala Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 15:25
        > Prosze, darujcie sobie uwagi typu "trzeba bylo isc na polibude"...

        Nie, nie daruję sobie takiej uwagi ; ) Nie chodzi nawet o
        politechnikę - jest wiele innych studiów, po których większość ludzi
        bez problemu odnajduje się na rynku pracy, ale jeżeli ktoś wybiera
        kierunek "administracja", to powinien zdawać sobie sprawę, co robi.
        To kierunek generalnie przygotowujący do pracy w administracji
        państwowej, gdzie rekrutacja ma charakter fikcyjny i przeprowadzana
        jest tylko dlatego, że tak wymagają procedury, a zatrudnia się
        zawsze "swoich".

        Znam osobę, która poszła na takie studia, ale tylko dlatego, że od
        początku miała "zaklepaną" posadę w urzędzie dzięki swoim krewnym.
        Oczywiście jej też mogło się nie udać, bo przez te kilka lat
        sytuacja w urzędzie mogła się zmienić, ale przynajmniej dziewczyna
        miała podstawy, żeby wybrać ten kierunek.
      • Gość: Alicja Tylko znajomi, znajomi znajomych... IP: *.aster.pl 04.11.09, 15:31
        Z wlasnych doswiadczen:
        Mniejsze firmy (50-100 os.) czesto nie dają ogłoszenia, ze kogos potrzebują,
        tylko rozsyłają maila po pracownikach pt. Moze znacie kogoś, kto sie nada nam
        do..." Dlaczego? Bardzo proste: rekrutacja taka jest zdecydowanie szybsza,
        przychodza juz bardzo konkretne osoby i rozmowa z nimi zajmie lacznie pol dnia.
        Klasyczna rekrutacja: ogloszenie, przegladanie setek cv, potem rozmowy dopiero
        to zajecie na kilka dni a to znaczy, ze ktos sie musi tym zająć nie robiąc
        swoich normalnych obowiazków.
        Odpowiedz sobie sama na co zdecyduje sie firma, co jej sie bardziej oplaca

        Moja rada: zawsze szukajac pracy rozpuść wici wsród blizszych i dalszych
        znajomych
        .
        Wiem co mówię, mam za soba 9 lat doswiadczenia zawodowego. Na przestrzeni tych
        lat moje zarobki wzrosly 3,5 raza; pracuje w 4 z kolei firmie. Jak znajdowałam
        kolejne prace: tylko przez znajomych lub firmy head hunterskie.
        Wszedzie gdzie pracowalam firmy nie stac na delegowanie kogos na kilka dni
        przegladania ogloszen, licznych rozmów. szukanie przez znajomych nie oznacza, ze
        ktos kogos zatrudnia tylko dlatego, ze jego znajomy -pracownik firmy poleca.
        Polecajac kogoś swojemu pracowdawcy bierzemy niejako na siebie odpowiedzialność
        za taka osobe: nie polecimy nikogo kiepskiego, zeby sie nie wstydzic przed szefem :)

        Powodzenia!
      • misself Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( 04.11.09, 15:34
        Ja wysyłałam po 100 CV na miesiąc. Od stycznia do kwietnia. Zaproszeń na
        rozmowy: 3. Mam doświadczenie, znam języki, piszę bezwzrokowo. Nikt nawet nie
        chciał mnie sprawdzić.

        W kwietniu dałam sobie spokój i zajęłam się na serio tworzeniem sobie miejsca
        pracy. Od stycznia zaczynam. Będę robić przez 10 godzin dziennie, ale to, co kocham.
        • Gość: Jacek Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: *.sub-75-214-214.myvzw.com 04.11.09, 19:34
          misself napisała:

          > W kwietniu dałam sobie spokój i zajęłam się na serio tworzeniem
          sobie miejsca pracy. Od stycznia zaczynam. Będę robić przez 10
          godzin dziennie, ale to, co kocham.

          ==================================

          gratulacje, zycze powodzenia...

          "if you feel something in your heart, if you have a vision for it,
          then it's no longer a risk"
      • Gość: bezrobotny inzynie Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:( IP: 89.108.215.* 04.11.09, 16:37
        ja jestem po studiach. 5 lat pracowalem jako inz procesu i szukam
        pracy juz 9 miesiecy. Wiec gadanie ze inzynier szybko znajdzie prace
        jest brednia
        P.S. szukam w wawie i ok :(
      • 1stanczyk Szarla: 20 CV to jest tylko zeby sie wprawic. 04.11.09, 19:25
        Gdybys napisala 200 i to jeszcze w poszukiwanym zawodzie moglabys zakladac ze
        jest cos nie tak. Poki co mozesz co najwyzej skonsultowac z headhunter Twoje CV
        i Twoj list motywacyjny.
        W administracji szczegolnie naszej nie liczy sie wyksztalcenie ale "wejscie" do
        gry.
        Najczesciej odbywa sie na drodze politycznej czytaj kolesiowej.
        To nie ma nic wspolnego z Twoimi wymaganiami.
        Jestes po prostu nie dzisiejsza.
        Nie zyjesz w swiecie, ktory Cie otacza, tylko, jak wiekszosc naszych
        absolwentow, ktory sobie stworzylas.
        Wyksztalcenie to nie jest wiedza. To sa przede wszystkim umiejetnosci. Wiedza
        "starzeje" sie bardzo szybko.
        Umiejetnosci, z ta jedna szczegolna zdolnoscia do przystosowania sie do
        zmieniajacego otoczenia, sa dzisiaj najwaznejsze.
        "Przystosowania" nie oznacza ani oportunizmu ani konformizmu.
        Oznacza przede wszystkim zdolnosc do wlasnej oceny tego co sie wokol Ciebie
        dzieje i umiejetnym poslugiwaniem sie ta Twoja ocena tak by Twoja kariera
        ewoluowala w poszukiwanym przez Ciebie kierunku.

        Re: Nie pojmuje polskiego rynku pracy:(

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka