Gość: Niewolnik?
IP: *.acn.waw.pl
04.11.09, 19:28
Wiele razy zdażyła się u moich znajomych następująca sytuacja:
jest czwartek godzina 16.59 (praca do 17) pracodawca mówi: "Na jutro ma być zrobione to i to" (praca na około 10 ha) Właśnie skończyło się spotkanie na którym zostały ustalone wszystkie szczegóły, a pracodawca oświadcza że należy po 8 godzinach intensywnej pracy siedzieć w nocy i dalej pracować. Co jest w tym wszystkim najgorsze? Nawet się nie zapyta czy dana osoba może poświęcić swój czas po godzinach i pracować całą noc, po czym następnego dnia przyjść do pracy i kolejne 8 ha pracować. Dodam że za nadgodziny nikt nie zapłaci ani nie odda wolnego.
Kolejna sytuacja, pracodawca przychodzi do pracowników w czwrtek i oświadcza :" będziecie pracowali w weekend bo musi to być zrobione na poniedziałek, inaczej nie zdążymy". Analogicznie do pierwszej sytuacji, nikt się nie zapyta, nikt nie zapłaci, nikt nie podziękuje.
Moje pytanie: Dlaczego pracodawcy uważają że mają prawo traktować swoich pracowników jak niewolników i dysponować ich czasem po godzinach pracy?
Dodam:
zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku które miały miejsce w rzeczywistości, to NIE ten szary pracownik który ma zawalać noce i weekendy odpowiada za to że są opóźnienia i że nie wykonano danej pracy 2 tygodnie wcześniej w normalnych godzinach, była to wina albo pracodawcy, złego zarządzania, niedopilnowania sprawy przez osoby wyżej postawione