Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach?

    IP: 94.75.88.* 10.03.10, 23:18
    Czemu tak narzekacie na to że ktoś znajduje dobrą fuchę po znajomościach? Znam
    kilka osób które były w takiej sytuacji i to nie jest tak że miały bogatego
    wujka albo dziadka który im wszystko załatwił.
    Zaczynały od zera i do wszystkiego doszły same dzięki swoim zdolnościom i
    pracy, budowały sieć kontaktów, utrzymywały i pielęgnowały relacje z innymi
    osobami z branży, klientami itp. i po prostu im to wyszło na dobre bo ktoś te
    osoby komuś na górze potem zarekomendował jako godne zaufania i kompetentne.
    TAK WŁAŚNIE DZIAŁA BIZNES, LICZĄ SIĘ ZNAJOMOŚCI I NETWORKING A NIE
    DOŚWIADCZENIE CZY KOMPETENCJE!!!!!!
    Nawet jeśli jest jakaś rekrutacja gdzie ludzie wysyłają CV często pracę
    dostają takie właśnie osoby które zostały polecone jako sprawdzone. dlatego że
    polecona osoba jest zawsze w miarę pewna a nieznajomy nie. jakbyście mieli
    własną firmę i szukali pracownika doszlibyście do tego samego wniosku.
    przeczytajcie sobie tę definicję:
    pl.wikipedia.org/wiki/Networking
    Obserwuj wątek
      • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 23:27
        Oczywiście. Nie mam nic złego że osoba z kwalifikacjami i umiejętnościami będzie
        miała złamany życiorys, bo nie urodziła się w właściwej rodzinie.

        A co do "sprawdzonych" osób-widziałem to na własne oczy. Po prostu znajomkowie
        taką osobę póżniej w firmie ciągną za uszy by miała lepiej od innych. Jak coś
        żle zrobi to się zrzuca na innych, a przy okazji pomaga by zabłysnęła
        pozostawiając w cieniu innych.
        Zwykłe sk*rwysynstwo.
        • sokolasty Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 15:38
          Odróżniajmy rekomendację od nepotyzmu. Rekomendacja, wyrażenie opinii jest jak dobre referencje, a nepotyzm - ciągnięcie za uszy bez względu na kwalifikacje.
          • volga_jasnowidzaca Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 15:53
            Rekomendacja, wyrażenie opinii jest jak
            > dobre referencje, a nepotyzm - ciągnięcie za uszy bez względu na kwalifikacje.

            O toz to, pisalam o tym w 'moim' watku. I porzdna firma bedzie miala ustalony
            proces rekrutacji, testy/prezentacje do przygotowania czy assessment centre
            ktory i ten z rekomendacji i ten bez bedzie musial przejsc. Raporty po
            rekrutacji i panel rekrutacyjny. Jesli nie przejdziesz przez to sito, to zadne
            referencje nie pomoga.

            Jesli wiesz, ze w danej firmie 'posadki' zalatwia sie jak stempel do legitymacji
            na UW ; -) - paczka cisteczeczek i kompelment pani Agnieszce w dziekanacie -
            nawet nie zawracaj sobie glowy.
            • dystansownik Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 16:51
              Może w UK macie lepiej, ale myślisz, że w Polsce wszystko tak idealnie działa?
              Jak jest rekrutacja, to może jeszcze będą się bawić w cały proces i wybieranie
              kto jest lepszy. Jednak jak będzie dwóch ludzi do wyboru, o bardzo zbliżonych
              kwalifikacjach, jeden z ulicy, drugi z "rekomendacją", to którego wezmą?
              Jeszcze gorzej może to wyglądać w przypadku, gdy rekrutacji na konkretne
              stanowisko nie ma. Gdy z ulicy ktoś przyjdzie i zapyta czy jest jakaś praca, to
              go spławią. Gdy jednak przyjdzie jakiś boss (ktoś o liczącej się pozycji w
              firmie) i zapyta czy znajdzie się praca dla kogoś przez niego "rekomendowanego",
              to zaraz nawet nowe stanowisko powstanie jak trzeba i w rekrutację nie muszą się
              bawić, bo przecież "idealny" kandydat jest już pod ręką.
            • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 16:57
              Jesteś strasznie naiwna.

              "porzdna firma bedzie miala ustalony
              > proces rekrutacji, testy/prezentacje do przygotowania czy assessment centre
              > ktory i ten z rekomendacji i ten bez bedzie musial przejsc"

              Tomek da Lusi z działu Y z którą sypia jego kumpel Z z działu X najwyższe noty
              do rekomendacji i będzie wspierał jej awans.
              Z który juz te testy przeszedł, będzie po łózkowych harcach jej pomagał i uczył
              jak przechodzić. A że panie Kasia i Tasia nikogo w łóżeczku nie mają kto by im
              pomagał w przygotowaniu do testów, to wypadną gorzej.
              Proste ? Proste.


              > Jesli wiesz, ze w danej firmie 'posadki' zalatwia sie jak stempel do legitymacj
              > i
              > na UW ; -) - paczka cisteczeczek i kompelment pani Agnieszce w dziekanacie -

              Załatwia się długo-często trzeba dokładnie wiedzieć z kim przespać, kogo
              zniszczyć, z kim trzymać sztamę, jakie teksty mówić do szefostwo, kogo wytypować
              na ofiarę mobbingu i zlikwidować bo np może być zagrożeniem ze względu na lepszą
              znajomość języka czy inne kwalifikacje itd.
              • sundry Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 19:38
                Nie no, ty nawet stempla w legitce nie umiałeś sobie normalnie
                załatwić?:)
      • Gość: atakitam teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego.... IP: *.aster.pl 10.03.10, 23:33
        ale wypowiadając słowa cyt.: "TAK WŁAŚNIE DZIAŁA BIZNES, LICZĄ SIĘ
        ZNAJOMOŚCI I NETWORKING A NIE DOŚWIADCZENIE CZY KOMPETENCJE!!!!!!"
        ośmieszasz się niesamowicie. Ośmieszasz także zatrudniającego cię
        pracodawcę.
        Z Twoich słów wynika, że jestes bardzo młodym człowiekiem dlatego
        można ci te głupoty wybaczyć. Musisz jednak zrozumieć, że w PL jest
        tak cięzko o robotę WŁAŚNIE dlatego, że pracodawcy są matołami o
        podobnych do Twoich poglądach.
        Jeśli pracodawca wystawia ogłoszenie o rekrutacji na określone
        stanowisko a zatrudnia po znajomości tzn. że nie szanuje ludzi,
        którzy na to ogłoszenie aplikują.
        Całą tragedią naszego rynku pracy polega na tym , że my sie nie
        szanujemy jako ludzie. Jak ma nas szanować Niemiec, Anglik czy
        Eskimos jeśli my sami traktujemy się jak bydło?
        Dochodze do wniosku, że w PL nigdy nie będzie dobrze, bo w Niemczech
        zatrudniaja za kompetencje, dlatego niemiecki inżynier po
        licencjacie buduje BMW a nasz po politechnice nie umie
        zaprojektować kuchenki mikrofalowej...Ale to znajomy, znajomego
        był....
        • madameblanka Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. 11.03.10, 09:01
          10/10
        • mm969696 ja tam nic złego w tym nie widzę 12.03.10, 12:32
          w dużej państwowej firmie gdzie pracują moi rodzice zdecydowana większość
          pracowników pracuje z kilkoma osobami zze swojej rodziny, którzy mają tę pracę
          załatwioną po znajomości. I chodzi tu nie tylko o pracę w biurze, ale też przede
          wszystkim o pracę fizyczną. Nie widzę wtym nic złego. Dlaczego koś kto ma w
          rodzinie bezrobotną osobę nie może jej załatwić pracy w swojej firmie. Jaka
          różnica jest między bezrobotnym z rodziny , a obcym bezrobotnym. I ten, i ten
          szuka pracy.
          • klaun.szyderca Re: ja tam nic złego w tym nie widzę 12.03.10, 15:14
            Twoi rodzice pracują w firmie która opiera się na patologicznych zasadach i ty
            taką patologię traktujesz jako coś normalnego. Smutne, tu nigdy nie będzie lepiej.
          • insomnia.1 Re: ja tam nic złego w tym nie widzę 12.03.10, 18:46
            Skutkiem chowu wsobnego jest m.in zespół Downa.

            (co nie znaczy, że wszystkie osoby z zespołem Downa pochodzą z chowu wsobnego)
        • eye-witness Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. 12.03.10, 13:54
          Nie przesadzalabym z tymi Niemcami. Moze tak bylo kiedys. Mieszkam tu od dobrych kilku lat i wiem, jak wyglada tutejszy rynek pracy i jak prace sie dostaje;-)
          Wobraz sobie, ze tu tez sie tak robi, tzn. rozpisuje sie stanowisko, poniewaz rozpisane byc musi (np. w urzedzie), ogloszenie sie zamieszcza, ale juz przed ukazaniem sie ogloszenia wiadomo kto prace dostanie. I tak jak sam napisales, ma sie gleboko ludzi, ktorzy na ogloszenie odpowiadaja.
          Przesadzasz tez z tym licencjatem. Tutejszy system wyglada po prostu inaczej. Ludzie, ktorzy konczca szkole srednia ida na ok. 3 lata do konkretnej firmy, w ktorej ucza sie zawodu (robia tzw. Ausbildung), albo w trakcie studiow pisza prace dyplomowa w firmie. Dostaja male pieniadze, ale lapia doswiadczenie, dlatego latwiej takim ludziom o prace. Zdarza sie tez, ze firma po dyplomie, czy nauce zawodu zatrudnia taka osobe.
          Uwazam, ze to swietny pomysl i zaluje, ze w Polsce mlodzi ludzie nie maja takich mozliwosci. U nas trzeba wbijac sobie do lba definicje i regulki, w Niemczech stawia sie na praktyke. Jak widzisz nie ma to nic wspolnego z byciem "Polaczkiem". Na Twoim miejscu poznalabym lepiej temat zanim bym zaczela zachwalac...;-)
        • eye-witness Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. 12.03.10, 15:29
          Dodam jeszcze... Tu jako tako licencjatu jeszcze nie ma, ale powoli wprowadza
          sie, poniewaz tutejsi studenci narzekaja, ze za duzo i za ciezko. I tacy
          studenci po skonczeniu studiow zaczynaja nastepne, nie ze wzgledu na
          kwalifikacje, ale dlatego, ze im sie nie chce isc do pracy. Natomiast szukajac
          pracy jako Polak musisz w pierwszym rzedzie przebic sie przez uprzedzenia i
          stereotypy. Wiem, poniewaz sama bardzo dlugo szukalam pracy, mimo ze mam
          kwalifikacje, doswiadczenie, znam jezyki, itd. W pierwszej kolejnosci jestes
          Polakiem, Ukrainczykiem, Rosjaninem (dla statystycznego Niemca to jedno i to
          samo), dopiero jak trafisz na czlowieka, masz szanse.
          I wierz mi, nie wszyscy Polacy pracuja na budowach. A jesli nawet ktos pracuje,
          to niekoniecznie dlatego, ze siebie nie ceni, tylko dlatego, ze trzeba za cos zyc.
          • Gość: a Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. IP: *.icpnet.pl 12.03.10, 16:55
            nie wiem ja kzarobki w Niemczech, ale zdaje sie ze ponad rok temu w Polsce
            operator spychacza mial 10k na reke tututaj (tak pisali w prasie) - mysalem
            wtedy czy jestr sens roibc studia w ogoel... hobby hobbym,m ale zyc z czegostrzeba
            • dystansownik Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. 12.03.10, 17:04
              Ja coraz bardziej wątpię w sens studiów jeśli chodzi o stronę finansową. W
              budowlance początkujący inżynier zarabia mniej niż pomocnik murarza, a dobry
              fachowiec w wykończeniówce miesięcznie wyciąga tyle co kierownik budowy. :P
            • eye-witness Re: teoretycznie nie ma w tym zjawisku nic złego. 15.03.10, 14:10
              z zarobkami, to zalezy gdzie. moj znajomy pracuje w wykonczeniowce w Monachium,
              zarabia m-cznie ok. 2500 euro, ale nalezy pamietac, ze tu sie tez placi w euro,
              wiec przeliczanie nie ma sensu;-) w Monachium czynsze sa bardzo wysokie i
              znalezienie mieszkania bez prowizji dla posrednika (2,38 czynszu tzw. kalt)
              graniczy z cudem. z drugiej strony tu jest inna relacja ceny - zarobki, tzn.
              majac 2,5 tys. w kieszeni stac cie na wiecej, niz gdybys mial 2,5 zlotych. ale
              ogolnie - wiadomo, ze tam gdzie wieksza konkurencja, stawki sa nizsze.
      • Gość: Jan Kran Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.pl 11.03.10, 08:27
        TAK WŁAŚNIE DZIAŁA BIZNES, LICZĄ SIĘ ZNAJOMOŚCI I NETWORKING A NIE
        DOŚWIADCZENIE CZY KOMPETENCJE!!!!!!

        niestety, w polsce biznes tak właśnie działa
      • Gość: tomeczek Nic. Złe jest dopiero złe wykonywanie tej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 09:26
        Dzisiaj sytuacja z pracą jest taka, że każdy sposób jej szukania jest dobry.
        Ważne jest jednak co się dzieje już po rozpoczęciu tej pracy znalezionej "po
        znajomości":

        = jeżeli osoba zatrudniona "po znajomości" pracuje dobrze i sprawdza się w tej
        pracy, to prawdopodobnie po jakimś czasie wszyscy zapomną, że została
        zatrudniona tą drogą. Pamiętam z pewnej firmy sytuację, kiedy zatrudnili do
        sekretariatu właśnie "po znajomości" córkę naszej księgowej i wszyscy się
        krzywili, a po miesiącu wszyscy błogosławili tę decyzję, bo okazało się, że to
        osoba idealna na to stanowisko.

        = gorzej jest gdy taka osoba nie robi nic albo robi źle, bo myśli, że skoro to
        praca "po znajomości" to nikt jej za to nic nie zrobi. W końcu i zatrudniający /
        protektor straci cierpliwość i ją wywali.
        • dystansownik Re: Nic. Złe jest dopiero złe wykonywanie tej pra 11.03.10, 09:55
          Ale to zależy od indywidualnych przypadków. Czasem zdarza się, że osoba
          zatrudniona po znajomości właśnie specjalnie stara się wykazać, żeby udowodnić
          swoje rzeczywiste kompetencje oraz żeby nie narobić obciachu "protektorowi".

          Ogólnie co do tematu, to zatrudnianie po znajomości można podzielić na trzy rodzaje:
          1. Zatrudnienie przez znajomości dobrego fachowca, którego pozyskanie normalnymi
          kanałami byłoby zbyt trudne lub wręcz niemożliwe. Najczęściej, gdy trzeba
          obsadzić konkretne dane stanowisko w jak najkrótszym czasie.
          2. Zatrudnienie kogoś znajomego na stanowisko na którym zwolniło się miejsce. Co
          odbywa się zgodnie z zasadą lepszy swój niż człowiek z ulicy. Głównie
          praktykowane w przypadku, gdy większość kandydatów na dobrą sprawę spełnia
          stawiane wymagania.
          3. Zatrudnianie kogoś byle miał pracę, często połączone z tworzeniem na siłę
          fikcyjnych lub niepotrzebnych stanowisk.

          Pierwszy przypadek, to standard rekrutowania w wielu branżach. Gdy znajomości
          człowiek sam sobie wyrobił, a do tego posiada rzeczywiste kompetencje, to nie ma
          w tym nic złego.
          Drugi przypadek, to chyba najczęstsze zjawisko. Teoretycznie nie powinno się
          tego robić, ale w praktyce każdy narzeka, gdy ktoś inny w ten sposób zamiast
          niego dostanie pracę, a gdy taka osoba sama w ten sposób gdzieś się załapie lub
          komuś tak pomorze, to wtedy mówi "to normalne, bo wszyscy tak robią".
          Trzeci przypadek, to oczywista patologia, ale niestety i to czasem się zdarza.
        • Gość: m. Re: Nic. Złe jest dopiero złe wykonywanie tej pra IP: *.aster.pl 12.03.10, 11:43
          dokładnie. nie ma niczego złego w poleceniu osoby z branży która ma kompetencje
          i doświadczenie. naganne jest zatrudnianie znajomych bez takich kompetencji
          tylko po to żeby mieli pracę
      • Gość: Anty Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.chello.pl 11.03.10, 09:48
        Drogi Kolego! Całkowicie mylisz dwa pojęcia:

        1. Networking

        pl.wikipedia.org/wiki/Networking
        oraz

        2. Kolesiostwo

        www.sjp.pl/co/kolesiostwo
        W Polsce mamy do czynienia zazwyczaj z tym drugim.
        • katherine-and-more Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 11.03.10, 12:56
          Też uważam, że networking jest świetną sprawą i nie ma nic wspólnego z
          kolesiostwem. Jeszcze fajniejszy jest
          wywiad
          informacyjny
          , czyli rozmawianie z pracownikami zatrudnionymi u wymarzonego
          pracodawcy.
          • des4 zależy gdzie 12.03.10, 11:58
            jeśli to instytucja publiczna, to jak najbardziej jest to naganne...

            jeśli natomiast jestem wlaścicielem firmy, to nikomu nic do tego że
            zatrudniam niepiśmiennego szwagra albo przygłupią siostrzenicę,
            zamiast skarzącego się w necie cud-miod hiperspecjalistę po
            Oxfordzie i 10-ciu fakultetach...
            • Gość: R A co z korporacją ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 13:25
              Gdzie właściciela nie widać ?
          • Gość: oldgamer37 Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.chello.pl 12.03.10, 13:09
            Za głos rozsądku - dziękuję.
      • Gość: 1maja Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.unitymediagroup.de 12.03.10, 11:54
        ci co krytykuja, w 99% zazdroszcza ze ktos ma latwiej, ze nie dosc ze po
        znajomosci, to jeszcze i dobra praca.
      • metall Dopóki sprawa dotryczy prywatnej firmy, ... 12.03.10, 12:08
        ... to nic w tym nie ma złego. Jeśli nawet pracownik okaże się marny, to jest to
        problem właściciela firmy.
        Gorzej jeżeli chodzi firmy, czy urzędy państwowe. Wtedy jest spore ryzyko, dla
        tego znajomego zostanie specjalnie stworzone stanowisko, a wtedy wszyscy (albo
        tylko pracownicy tej firmy) musimy za to zapłacić. I wtedy to właśnie "jest w
        tym złego".
        • metall Sorki za literówki. 12.03.10, 12:09
          :-)
        • shigella Re: Dopóki sprawa dotryczy prywatnej firmy, ... 12.03.10, 12:53
          Sa znajomosci i znajomosci.
          U mnie w firmie (i w kilku innych, ktore znam) utworzono program 'polecania'.
          Jesli poleci sie kogos, kto pomyslnie przejdzie okres probny i zostanie
          zatrudniony na stale, to dostaje sie premie (po zagranicznemu 'referral bonus'
          bodajze).
          W takiej sytuacji oplaca sie zaproponowac dobrego fachowca.
          W moim mniemaniu taka sytuacja jest klarowna i czysta.

          Inna sprawa, ze w centrali mojej firmy sa istne klany pracownicze (rodzice,
          dzieci, rodzenstwa), bo w owej miescinie nie ma za wiele mozliwosci znalezienia
          pracy dla ludzi wyksztalconych i jakos to sie sprawdza. W naszym oddziale z
          kolei wiekszosc osob (mimo nagrod) zatrudniono przez zwykle oferty.

          Gorzej, jak to ktos napisal, jest gdy do nepotyzmu dochodzi w urzedach
          panstwowych lub spolkach skarbu panstwa, gdzie np. zatrudnia sie synka pana czy
          pani radnej, w mysl zasady p. Genowefy Wisniowskiej "my tez mamy dzieci" lub
          "Staszkek chcial sie sprawdzic w biznesie".
          • Gość: R Re: Dopóki sprawa dotryczy prywatnej firmy, ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 13:28
            "> U mnie w firmie (i w kilku innych, ktore znam) utworzono program 'polecania'.
            > Jesli poleci sie kogos, kto pomyslnie przejdzie okres probny i zostanie
            > zatrudniony na stale, to dostaje sie premie (po zagranicznemu 'referral bonus'
            > bodajze). "

            Znam to i doświadczyłem.
            Kierownik X z działu X poleca znajomego do działu Y kierownikowi Y.
            Y bierze tą osobę, X ciągnie ją za uszy. X dostaje kasę.
            3 miesiące póżniej.
            Kierownik Y poleca poleca znajomego do działu X kierownikowi X.
            X bierze tą osobę, Y ciągnie ją za uszy. Y dostaje kasę.


            To tyle na temat klarownej i czystej sytuacji.
            O tym że znajomy może być na przykład "kochanką" to już nawet nie będe wspominał.
            Bardzo "fajnie" się póżniej z taką osobą pracuje. Szczególnie przy awansach i
            podwyżkach oraz odpowiedzialności za błędy.
        • Gość: R A firma w której pracuje 100.000 osób IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 13:24
          Ciekawe jak właściciel 100.000 korporacji będzie rozmawiał z każdym rekrutowanym
          pracownikiem.
      • Gość: cirilla Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.utc.com 12.03.10, 12:40
        Ale spojrzcie z drugiej strony -
        osoba zatrudniona ma dług wdzieczności,
        jeśli praca czy warunki okażą się nie tymi wymarzonymi,
        to układ z pracą po znajomości zaczyna ciążyć.
        Niestety kiedyś tak miałam, powinnam rzucić firmę, ale
        miałam dylemat moralny, bo to nie wporządku wobec kogoś tam.
        I to nawet nie moja znajoma ale taty więc podwójnie głupio.
        Młoda byłam i głupia. Po 3 latach zaszłam w ciążę i tak wyszłam
        na niewdzięczną itp. Dlatego nigdy juz nie skorzystam z takiej
        okazji.
      • Gość: ja Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 13:05
        wszystko po pierwsze choćby nie wiem jakie się studia skończyło i ile języków
        znało to nie ma się szansy na wygranie z matołem który jest ustawiony, po
        drugie taki ktoś nie stara się i nie docenia pracy tylko oczekuje uznania że w
        ogóle pracuje. Jeszcze pół biedy gdy wchodzi w grę firma prywatna wiadomo
        wolnoć Tomku w swoim domku ale u nas urzędy są obstawione właśnie takimi
        osobami, żałuję że moja mama nie pracowała w takiej instytucji parę pokoleń
        mielibyśmy zagwarantowaną pracę a tak to się płaszcz i płacz
      • three-gun-max Re: nic 12.03.10, 13:36
        Każdy wie, że najlepszą robotę znajduje się po znajomości. Dlatego najlepiej mieć znajomości, żeby potem nie szukać w gazecie.
      • eye-witness Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 13:44
        Nie widze nic w tym zlego. Pod warunkiem, ze osoba taka ma faktycznie
        kwalifikacje. Jesli natomiast ktos dostaje jako fryzjer prace w banku (przyklad
        z zycia), poniewaz jakas ciocia jest pania naczelnik, no to soooorry. Jako
        klientka nie chcialabym trafic do takiego "specjalisty".
        ;-)
        • Gość: Yamyam Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.home.aster.pl 12.03.10, 14:24
          Masz rację.

          Niektórzy też szukają "po znajomych", ale nie żeby ZAŁATWIĆ pracę
          koledze. Czasem można tak znaleźć zaufanych fachowców zamiast
          przypadkowych osób z ogłoszenia. Ludzie strasznie kłamią w CV, ale
          to temat na oddzielny wątek :-)

          Wśród moich znajomych szukanie pracowników polega czasem na
          wysyłaniu znajomych na rozmowy kwalifikacyjne. Nikt nikomu nic nie
          załatwia, poza informacjami o poszukiwanych pracownikach.
          • eye-witness Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 15:22
            To jest zwykla ludzka pomoc, uklady i ukladziki to inna para kaloszy.

            Ludzie strasznie klamia, masz racje. Ale to wynika rowniez z sytuacji na rynku.
            Bezrobotnych jest tyle, ze pracodawca moze wybierac i przebierac. Typowe CV dzis
            juz nic nie da. Oczekuje sie cholera wie czego, wiec ludzie klamia.
      • the_rapist Odpowiem tak: 12.03.10, 14:23
        W prywatnej firmie jej wlasciciel moze sobie dobierac pracownikow wedlug
        dowolnego kryterium - rozmiaru buta, koloru wlosow, upodoban kulinarnych, ilosci
        plomb w zebach. Natomiast w spolkach skarbu panstwa, czy urzedach publicznych az
        roi sie od nieudacznikow z nadania partyjnego, ktorzy pierdza w stolek za ciezka
        kase placona z podatkow wszystkich obywateli. Bo jakie kompetencje moze miec
        koles po religioznawstwie na KUL w zarzadzie KGHM, co ma wydobywanie i sprzedaz
        miedzi do filozofii chrzescijanskiej wczesnego sredniowiecza?
        • volga_jasnowidzaca Re: Odpowiem tak: 12.03.10, 14:55
          Bo jakie kompetencje moze miec
          > koles po religioznawstwie na KUL w zarzadzie KGHM, co ma wydobywanie i sprzedaz
          > miedzi do filozofii chrzescijanskiej wczesnego sredniowiecza?

          Nie zrozum mnie zle, nie bronie 'kolesistwa' i zatrudniania niekompetentnych osob.
          Ale po dowolnej uczelni i kierunku mozesz diamteralnie zminic kierunek swojej
          kariery i po filozofii wczesnochrzescijanskiej skonczyc nawet fizyke jadrowa, a
          w mniej skrajnych przypadkach, dobre studia podyplomowe, MBA, poparte
          doswiadczeniem i odpowiednimi cechami osobowosci moze zrobic mgr grania na
          pianinie wysokiej klasy specjaliste od wydobywania i sprzedazy miedzi.

          O ile sie chce i wie gdzie sie zmierza:)
          • the_rapist Re: Odpowiem tak: 12.03.10, 17:36
            Podalem konkretny przyklad KGHM, bo wlasnie ta firma (nawiasem mowiac jedna z
            najwiekszych w branzy na swiecie i przynoszaca Polsce gigantyczne dochody)
            zostala po objeciu rzadow przez AWS wrecz zasiedlona ''przyjacoilmi krolika''.
            Ci ludzie pokonczyli wlasnie egzotyczne kierunki na KULu, ale byli prawdziwymi
            katolikami i z tego powodu nadawali sie znakomicie do zarzadu giganta
            miedziowego. Pol biedy jesli tylko brali pensje i sie nie wpieprzali w
            funkcjonowanie kombinatu, niestety zaczeli rzadzic kierowani sobie tylko znana
            logika. To bardzo drastyczny przyklad, ale niestety tak wyglada sytuacja w wielu
            spoklach panstwowych.

            Co do przekwalifikowania sie masz racje. Sam znam wlasciciela antykwariatu,
            ktory z wyksztalcenia jest matematykiem.
        • Gość: R Re: Odpowiem tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 14:56
          Już widzę jak w 100.000 korporacji jej właściciel rekrutuje każdego z pracowników.
      • drinkit Zgadzam się. 12.03.10, 14:33
        Tylko działa to w przypadku gdy polecona osoba jest kompetentna, a klasyczne
        "kolesiostwo" jest dalekie od tego.
        • Gość: Bibliotekarz Networking pomaga wszystkim IP: 205.189.194.* 12.03.10, 15:43

          To ze dobra prace dostaje sie zazwyczaj poprzez networking jest faktem, wiec nie
          ma za bardzo o czym dyskutowac.

          Ale wyobrazcie sobie taka sytuacje: musicie kogos zatrudnic. Dajecie ogloszenie
          do gazety, zglasza sie np. 100 osob, 50 w ogole nie ma wymaganych kwalifikacji,
          10 klamie w CV, 10 nie jest juz zainteresowana. Wybieracie 10 osob na rozmowe,
          przychodzi 5, a ostatecznie wybrana osoba rezygnuje. Spedziliscie minimum
          kilkadziesiat godzin bez zadnej gwarancji ze wybraliscie najlepszego pracownika.

          Drugi wariant: mowicie wszystkim pracownikom i znajomym "Potrzebuje pracownika z
          takimi i takimi kwalifikacjami, jesli znasz kogos kto moglby byc zainteresowany
          to daj mu prosze moj numer telefonu". Dostajecie kliku kandydatow, rekrutacja
          robi sie praktycznie sama, bo nikt nie chcialby narazic sie na kompromitacje
          polecajac kogos nieodpowiedniego. Wszyscy sa hepi.

          Bibliotekarz


          • inzynier-kelner-ulotkarz Re: Networking pomaga wszystkim 12.03.10, 15:51
            dlatego rekrutacja powinna trwac szybko a nie ciagnac sie miesiacami - tak jak to robie HaEry.
      • titta Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 15:49
        Nie ma nic zlego, o ile nie dotyczy to stanowisk publicznych
        (nauczyciele, lekarze publicznej sluzby zdrowia, urzednicy, spolki
        skarbu panstwa, media publiczne itp.) gdzie w gesti podatnika lerzy
        aby zatrudniac wedlug kompetencji nie znajomosci. W firmach
        prywatnych mozna zatrudnic sobie cala rodzine i nikomu nic do tego.
        • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 16:58
          W firmach
          > prywatnych mozna zatrudnic sobie cala rodzine i nikomu nic do tego.

          A jakie związki ma pani XYZ z HR w 100.000 osobowej firmie z prywatnym
          właścicielem ?
          • Gość: Jan Kran Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.64-127.202.173.217.in-addr.arpa 12.03.10, 18:20
            Gość portalu: R napisał(a):

            > W firmach
            > > prywatnych mozna zatrudnic sobie cala rodzine i nikomu nic do
            tego.
            >
            > A jakie związki ma pani XYZ z HR w 100.000 osobowej firmie z
            prywatnym
            > właścicielem ?

            racja

            co innego mała firma rodzinna, co innego korpo, gdzie właściciele nie
            mają kontroli nad tym, co dzieje się w poszczególnych filiach.
            prezio z US może sobie nawet wydać zakaz zatrudniania znajomych, tyle
            że nijak nie sprawdzi czy w np. w takiej polsce, czy meksyku go
            przestrzegają. firma wsiąka w miejscową kulturę i jeśli dominującym
            trendem jest kolesiostwo to nie ma siły żeby się przed tym obroniła.
            straty spowodowane przez tępych znajomków można sobie odbić
            obciążając dodatkowo kompetentnych pracowników. polecony jest komuś
            dłuży przysługę, ale przecież nie jest powiedziane że musi ją oddać
            na polu zawodowym.
            w ten oto sposób kolesie kręcą lody kosztem sumiennych naiwniaków, a
            ci mają radochę z tego że wybili się dzięki ciężkiej pracy.
      • Gość: ja Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.chello.pl 12.03.10, 17:21
        w szukaniu - nic. w zatrudnianiu ludzi głupich i bez kompetencji, bo są poleceni
        - owszem.
      • wycofany Bo upchanych wszyscy nienawidza 12.03.10, 17:28
        Za to ze zwykle sa pewnymi siebie chamami nie do ruszenia i maja
        bliskie kontakty z szefem, ktorego pracownik nienawidzi z zasady.
        Poza tym w budzetowce dochodzi jeszcze sprawa marnotrawienia
        publicznych pieniedzy na etat dla takiego patalacha.
      • adellante12 Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 17:42
        Co złego? NIC
        Wiekszość opowieści o krewnych i znajomych Królika, kolesiostwie i
        nepotyźmie to sa tzw opowieści sandałowego drzewa rozpowszechniane
        przez nieudaczników i życiowe popierdółki które nie potrafią do
        niczego dojść i mają żal do całego świata o to że inni mają lepiej.
        Osobiście nie znam nikogo pracujacego z polecenia, nigdy nikt z
        polecenia mnie nie zatrudniał.
        Albo cos potrafisz albo łopata...
        Chciałbym tylko zadać pytanie tym wszystkim cielaczkom którzy tak
        bardzo przeciwko temu protestują : czy jak szukacie fachowca do
        domu - instalatora, elektryka, płytkarza malarza - czy wybieracie
        osoby z polecenia? Dlaczego nie wybieracie kogoś kto jest absolutnie
        nieznany?

        • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 18:35
          No cóż, ja na własne oczy widzialem błyskawiczną karierę kochanki jednego
          kierownika. Nie kryli się nawet ze swoim związkiem przed innymi(nie był jej
          bezpośrednim szefem więc zasady dotyczące relacji między pracownikami ich nie
          dotyczyły), ani on z ciągnięciem jej za uszy.
          • sundry Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 19:42
            Widziałeś karierę jednej kochanki i na tej podstawie sądzisz,że
            wszystkie kobiety dostały pracę, bo są kochankami szefa?
            • Gość: R Żenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 20:41
              Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem ?
              • sundry Re: Żenada 12.03.10, 21:20
                Potrafię. Jeden przypadek widziałeś i teraz latasz po forum i
                piszesz, jak to wcale się nie da znaleźć pracy bez znajomości albo
                nie śpiąc z szefem.
                • wycofany Re: Żenada 12.03.10, 21:25
                  A co wy w gimnazjach mozecie wiedziec o pracy i spaniu z szefem?
                  • sundry Re: Żenada 12.03.10, 21:29
                    Chyba sam jesteś w gimnazjum.Choć wydawało mi się,że w tym wieku ma
                    się ciekawsze rzeczy do roboty niż Forum Praca;)Ale może nikt w
                    klasie cię nie lubi..
                    • wycofany Data urodzenia 1995? 12.03.10, 21:40
                      "Hobby: Standardowo:basen,alkohol,spotkania z
                      bliskimi,net,taniec,domowe imprezki,forum gazeta.pl;)"
                      • sundry Re: Data urodzenia 1995? 13.03.10, 10:05
                        A jakie twoim zdaniem hobby mają osoby 25-letnie? Czytanie
                        Prousta,zmiana pieluch dzieciom, czy przekopywanie ogródka?
                        • volga_jasnowidzaca Re: Data urodzenia 1995? 13.03.10, 10:59
                          sundry napisała:

                          > A jakie twoim zdaniem hobby mają osoby 25-letnie? Czytanie
                          > Prousta,

                          Hahaha, z hobby trzeba uwazac, bo mozna trafic na fana danej dziediny. Ja swego
                          czasu przeczytalam cala Komedie Ludzka Balzaka, naprawde to lubilam, wiec
                          wpisalam sobie 'literatura francuska XIX wieku'. Kilku innych tez lubilam, ale
                          Balzak byl naj;-) Rozmowa rekrytacyjne, laska niewiele starsza ode mnie, nawet
                          nieglupia, na koniec o te literature zapytajue. I widze ze podejzliwie jakos na
                          mnie spoglada. To wypalam, Zola w trakcje przekopywania bibliografii, Balzak,
                          zakonczony... A ona za tego Balzaka, co czytala dokladnie, ktora ksiazka
                          ulubiona...okazalo sie ze jej ulubionym pisazem byl rowniez Balzak. I mnie
                          sprawdzala czy sobie wpisalam hobby bo ladnie wyglada, czy tez naprawde mam
                          pojecie. Mialam, co wiecej, znalam jedna pozycje na ktora on nie trafila
                          ('Jaszczur' spoza Komedii Ludzkeij, mniej znana pozycja)
                          Prace dostalam, acz wybralam w owym czasie inna, wieksza firme.

                          Zreszta moj ex trafil na knadydata zainteresowanego historia sztuki, a ze ex
                          naprawde sie tym pasjonowal, zagail o to hobby i okazalo sie ze delikwent
                          Matejki od Rembranta nie odbroznia;-), ale wpisal, bo 'fajnie wyglada'.

                          Ja tez zgodnie z prawda wpisuje, ze lubie podrozowac celem uczestniczenia w
                          koncertach moich ulubionych zespolow. I tak sie sklada, ze zazwyczaj moi
                          przyszli szefowie, podzielaja moje muzyczne upodobonia. :DDD
                          Wywiazuje sie przyjazna dyskusja o ostatniej plycie/trasie koncertowej i robi
                          sie milo i familijnie;-)
                          • sundry Re: Data urodzenia 1995? 13.03.10, 11:16
                            Ja miałam na myśli hobby wpisane w gazetowej wizytówce, nie w CV:)
                            • wycofany Re: Data urodzenia 1995? 13.03.10, 12:10
                              Ja wiem, ludzie dojrzewaja umuslowo w roznym wieku. Ale alkohol i
                              imprezy imponowaly moim rowiesnikom gdy mialem jakies 15-17 lat.
                              A 25 lat to dobry wiek na rodzenie dzieci.
                              • sundry Re: Data urodzenia 1995? 13.03.10, 14:06
                                Wizytówkę tworzyłam kilka lat temu, to raz. Poza tym nigdzie nie napisałam,że mi
                                to imponuje. A co do dzieci, to każdy sam powinien decydować o tym, kiedy jest
                                na nie dobry czas.
        • wycofany Kto cielak? ty? 12.03.10, 19:02
          Jakie to nadzwyczajne umiejetnosci trzeba miec zeby grzebac sie w
          papierach w biurze, urzedzie? Zauwaz z laski swojej, ze na tym forum
          siedza ludzie po studiach szukajacy takiej wlasnie pracy, a nie
          elektrycy i instalatorzy.
          • adellante12 Re: Kto cielak? ty? 13.03.10, 00:57
            Jakie to nadzwyczajne umiejetnosci trzeba miec zeby grzebac sie w
            papierach w biurze, urzedzie? Zauwaz z laski swojej, ze na tym forum
            siedza ludzie po studiach szukajacy takiej wlasnie pracy, a nie
            elektrycy i instalatorzy.


            Nie dziwie się że nie znajduja jesli reprezentują twój poziom.
            Na ukończenie gimnazjum jest teraz test na roizumienie przeczytanego
            tekstu. Proponuję sprawdzić swoje umiejetności...
            Poza tym jesli uważasz że w biurze przerzuca się paiery to gratuluję
            i życzę owocnych rozmów kwalifikacyjnych i długich poszukiwań
            pracy...
            • wycofany Re: Kto cielak? ty? 13.03.10, 11:50
              W przeciwienstwie do ciebie ja tam pracowalem.
              A te 12 to zapewne twoj wiek?
        • Gość: ŁukaszSalata Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.spray.net.pl 12.03.10, 20:48
          wybieram z polecenia, bo wiem, że już osoba jest sprawdzona prez kogos, komu ufam.
          Networking w karierze zawodowej
          • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 21:29
            Żyję w feudalnym kraju, gdzie liczy się poparcie lokalnego kacyka, nie kwalifikacje.
      • Gość: Ekspert TVP Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 17:50
        Nie macie prawa narzekać na "kolesiostwo", "pracę po znajomości" i nepotyzm w
        prywatnych firmach, bo to interes ich właścicieli, oni decydują i mogą
        zatrudniać kogo chcą. Wara wam od tego. Nawet jeśli bylibyście najlepsi pod
        względem kwalifikacji, a prezes wziąłby sobie głąba po zawodówce - jego prawo -
        on daje pracę i bierze kogo chce.

        Natomiast w sektorze publicznym i administracji winno być to tępione z najwyższą
        surowością.
        • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 18:36
          "bo to interes ich właścicieli, oni decydują i mogą
          > zatrudniać kogo chcą."
          Nie mogą-są odpowiednie przepisy o dyskryminacji ze względu na płeć czy religię.
          "Nawet jeśli bylibyście najlepsi pod
          > względem kwalifikacji, a prezes wziąłby sobie głąba po zawodówce - jego prawo -
          > on daje pracę i bierze kogo chce
          tego. Nawet jeśli bylibyście najlepsi pod
          > względem kwalifikacji, a prezes wziąłby sobie głąba po zawodówce - jego prawo -
          > on daje pracę i bierze kogo chce."
          A co ma prezes 100.000 korporacji wspólnego z rekrutowaniem w oddziale w Wąchocku ?
          • sundry Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 19:43
            Ile 100-tys. korporacji ma oddziały w Wąchocku?:)
            • Gość: R Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 20:40
              Nie potrafisz zrozumieć metafory ?
              To dobrze-w Poznaniu czy Krakowie.
              • sundry Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 21:19
                A skąd ty możesz wiedzieć,czy prezes ma coś wspólnego z rekrutacją?
          • Gość: Ekspert TVP Studio Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 20:16
            Te przepisy w praktyce nie obowiązują =)
      • paolo74 Nie da się przystawić jednej kalki 12.03.10, 20:24
        W zależności od struktury własnościowej i wielkości firmy są na ogół inne zwyczaje. Nie da się przystawić jednej miary do każdej firmy, ale można stworzyć kilka schematów charakterystycznych dla rodzajów firm.

        W firmie małej najpierw zatrudnia się najbliższą rodzinę, potem dalszą, znajomych itd... Bardzo często taka polityka ma opłakane skutki, bo rozkazywanie szwagrom, teściowi, kolegom wymaga twardego charakteru.

        W firmach większych kadrówkę także robi się po znajomościach i po rodzinie, ale nie chodzi tu o zatrudnianie własnych znajomych, tylko o zatrudnianie znajomych znajomego, kogoś z jego rodziny itd...
        Takie zjawisko występuje masowo w relacjach firma klient. Zatrudnienie kogoś z rodziny, znajomego jest bardzo często przysługą jakiej nie odmawia się dobremu klientowi, nawet jeśli na rynku są dostępni pracownicy o lepszych bądź porównywalnych kwalifikacjach gotowi pracować za mniejsze pieniądze. To samo dotyczy małego biznesu i tego dużego. Im firma większa tym takich zależności więcej. Dopóki w firmie jest jeden właściciel, lub przynajmniej główny udziałowiec, który jednocześnie prowadzi firmę i podejmuje decyzje kadrowe mając jasno zdefiniowany interes własny utożsamiany z interesem firmy sytuacja nie jest najgorsza. Nawet jeśli zatrudnię syna mojego dobrego klienta i zapłacę mu dwa razy tyle niż warta jest jego praca, to ten stan będzie trwał tylko do momentu dopóki dobry klient będzie dobrym klientem. To działa z resztą w obie strony. Wiadomo, zapłacę za towar 5% drożej wiedząc, że w firmie dostawcy pracuje mój syn na przyzwoitym stanowisku, ale taki nepotyzm jest przeliczalny, musi się opłacać.
        Patologia pełną gębą zaczyna się wtedy gdy o polityce kadrowej decydują zarządy, managmenty, ludzie wynajęci a właścicielem są mityczni akcjonariusze. Tam neopotyzm kwitnie na całego jak w administracji, tylko za większe pieniądze. Gdy płaci się nie swoimi pieniędzmi zatrudnia się po znajomości, w zamian za przysługi, bardzo często w formie łapówek. Większość polityków, która po odejściu z ministerialnych funkcji trafia do jakiejś korporacji na stanowisko dyrektora ds. różnych, lub prezesa (tytularnego) powinna być od razu brana za dupę przez CBA, bo najczęściej jest to forma łapówy za załatwienie czegoś danej korporacji. Np. prawnicy z ministerstwa, którzy negocjowali umowy z dzierżawcami autostrad na sto procent pracują teraz albo w firmach zarabiających kokosy na państwowych autostradach, albo w obsługujących ich kancelariach prawniczych za duże pieniądze. Jakoś nikogo nie dziwi, że politycy, którzy nigdy w życiu nie pracowali w prywatnej firmie po dwóch latach na ministerialnym stołku zostają dyrektorami w prywatnych spółkach. Czasem robi się to na bezczela jak u Zasady, czy w PKO SA, czasem subtelniej poprzez zależną lub zaprzyjaźnioną firmę.

        Ponieważ taka korporacja - moloch musi jednak coś zarabiać ktoś musi coś tam robić. Nie jest więc tak, że wszyscy pracują tam po znajomości. W każdej korporacji jest grupa wołów roboczych przyjętych z rynku pracy, którzy za gówniane pieniądze tyrają za pięciu, żeby interes jakoś się kręcił. Najlepszy przykład to TPSA, gdzie wywalono 2500 ludzi z obsługi klienta, żeby zatrudnić kilkudziesięciu managerów. To samo dzieje się np. na poczcie, która ma ciągle kłopoty i coraz gorszą jakość obsługi klienta. Skurwione media skorumpowane wykupywanymi reklamami przedstawiają z resztą te kłopoty jako skutek "roszczeniowej" postawy pracowników z okienka, listonoszy i innych niewolników, którzy buntują się i nie chcą tyrać po 11 godzin dziennie za 1400 PLN miesięcznie. Ale nie ma innego wyjścia skoro muszą wyżywić armię darmozjadów z pięciocyfrowymi wypłatami i całą armię spółeczek pasożytów świadczących najróżniejsze usługi od kserowania dokumentów (tak tak) po reklamę itd... Tu dochodzimy do trzeciego segmentu, rynek pracy. Otóż na rynek pracy trafiają przede wszystkim śmieciowe oferty, praca gówniana, źle opłacana bez perspektyw. Nie dziw się, że za 1500 PLN chcą być zarabiał dla pracodawcy 10 razy więcej. Pracujesz nie tylko na swoją pensję, ZUS i zysk twojej firmy, pracujesz na zgraję darmozjadów krewnych i znajomych królika.
        Są jeszcze cechy zwane korporacjami zawodowymi. Jest ich cała masa. Te najsłynniejsze to prawnicze, ale nie jedyne, w formie zamkniętych środowisk działają nie tylko kancelarie prawne, czy notariusze, podobnie działają zakłady pogrzebowe, geodeci, aktorzy (choć tam teoretycznie dostęp do zawodu jest otwarty), biegli rewidenci, taksówkarze, aptekarze, administracja centralna (celnicy, urzędnicy skarbowi) itp...

        To nieprawda, że kwalifikacje nie mają znaczenia, mają ale w ramach układów.
      • sselrats Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 12.03.10, 21:32
        Nie ma w tym nic zlego. To najbardziej naturalny sposob na
        znajdowanie dobrych prac. W krajach anglojezycznych nazywa to sie
        networking, w Polsce - po znajomosci.
      • opinia_publiczna_online Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? 13.03.10, 01:04
        A jakie ma to znaczenie? Jak jest jedno wolne miejsce, to jest jedno :-) Czy
        zatrudnią po znajomości, czy z ogłoszenia, to jest to tylko nadal jedno miejsce
        pracy.
      • Gość: Psycholog Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.10, 03:21
        Właśnie to, że nie jesteś oceniany/oceniana ze względu na
        umiejętności, kompetencje, doświadczenie - tylko ze względu na to,
        jakie nosisz nazwisko i kogo znasz. Czy w momencie popełnienia
        zawodowego błędu NA PEWNO będziesz odpowiadał/odpowiadała za to tak
        samo jak osoba, która nie ma znajomości? Czy w ogóle będziesz
        pociągnięty/pociągnięta do odpowiedzialności za powzięte decyzje? I
        właśnie to jest ZŁE w pracy "po znajomościach".
      • Gość: qrnick Re: Co złego w szukaniu pracy po Znajomościach? IP: *.anonymouse.org 13.03.10, 05:37
        Jest pole do popisu dla Ciebie:
        Trzeba uzupełnić hasło w Wikipedii (po znajomości):

        pl.wikipedia.org/wiki/Netfucking

        BRAK JAKIEGOKOLWIEK DOŚWIADCZENIA I KOMPETENCJI
        MILE WIDZIANY (TAK WŁAŚNIE DZIAŁA TEN BIZNES)!!!!

      • antonio50 Protekcja istnieja wszędzie. 13.03.10, 06:08
        To patologia z którą trzeba walczyć!
        USA- instytucja państwowa. Średnie pieniądze, ale świetne ubezpieczenia,
        właściwie pewna praca.
        Ja jestem powiedzmy na średnim stołku. Pojawia się wyższy stołek. Pozycja
        "wystawiona" na zewnątrz, zgłasza się 60-ciu kandydatów.
        56 odrzuconych z miejsca, bierze się pod uwagę tylko czterech "wewnętrznych",
        tzn. już pracujących w instytucji- ja jestem jednym z nich.
        Dlugo, dlugo nic, zadnych wiesci o dacie rozmowy kwalifikacyjnej. I nagle
        dowiaduje sie, ze stanowisko zostało przyznane jednej z tych czterech osób bez
        zadnego interview!!! Tłumaczenia szefa Human Resources mętne i nieprzekonujące:
        "On nie podjął decyzji, ale stoi za swoim pracownikiem który podjął
        decyzję....bla, bla, bla...."
        W poł godziny ustnie obalam jego argumenty, straszę sądem i płaceniem
        odszkodowania dla wszystkich trzech kandydatów pozbawionych szans na uczciwą
        rekrutację. W domu piszę skargę którą muszę chcę zanieść nazajutrz do związków
        zawodowych.
        Nie muszę!- Odwołali decyzję, będzie rekrutacja.
        Prywatnymi kanałami dowiaduję się, że pracownica Human Resources, która
        próbowała zrobić przysługę znajomkowi jest Murzynką z awansu, bez wykształcenia
        w kierunku kadrowym, a poprzednio pracowała jako fryzjerka!
        Bez komentarza.

        P.S.
        Rozmowa kwalifikacyjna niedługo, ale kiepsko widzę swoje szanse.....
        :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka