Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel?

    22.03.10, 18:20
    Jak przeczytałam artykuł "Szczury na kiju", a zwłąszcza wypowiedź
    psychologa, to myślałam, że krew mnie zaleje. Umowa-zlecenie nie
    jest żadnym wyborem w Pcimiu Dolnym czy Wydupiu Górnym, bo tam po
    prostu nie ma innej pracy. Miałam wrażenie, ze autor nie wychylił
    nosa poza warszawkę. Cóż, politycy cierpią niestety na tą samą
    przypadłość. A stwierdzenie, że na umowie zleceniu można zarobić
    więcej wzbudzają tylko pusty śmiech.
    Obserwuj wątek
      • Gość: yuhguyg najorsze ze umowy podp sie po wykonaniu dziela IP: *.chello.pl 22.03.10, 18:36
        najorsze ze umowy podpisuje sie po wykonaniu dziela
        i nikt ze zgadza sie na podpisanie jej przed czyli wtedy gdy strony
        sie umawiaja. to wszystko po to by wykorzystac ten sposob przeciw
        zleceniobiorcy. bo zlecajacy moze nie przyjac dziela i nic nie
        zaplacic mimo ze dzielo jest zgodne z uzgodnieniem - umowa ustna.
        a jak na przyklad zleceniodawca stwierdzi ze juz mu dzielo
        niepotrzebne to tez nie podpisze tej umowy nigdy. powszechne w
        kazdym wydawnictwie, rowniez w wyborczej. mysle ze powinien sie
        zajac tym procederem prokurator.
        • hugow Re: najorsze ze umowy podp sie po wykonaniu dziel 23.03.10, 09:36
          Osobiście wolę podpisywać umowy o dzieło PO wykonaniu. 90% moich
          umów o dzieło tak jest właśnie podpisywana - kilka dni a nawet
          tygodni po wykonaniu dzieła. Jeśli pracę wykonuje się prawidłowo -
          to nie ma czego się obawiać, a jeśli się wykonuje byle jak - to
          wtedy dzieło jest w rzeczywistości niewykonane.
          to skutek nadmiernego chronienia etatowych pracowników -
          zdelegalizujcie wszystkie związki zawodowe, zlikwidujcie i
          zdelegalizujcie rady pracownicze, usuńcie większość kretyńskich praw
          pracowniczych dla etatowców (np. zasiłek dla bezrobotnych powinien
          trwać maksymalnie 3 miesiące wraz z wypowiedzeniem), to pracodawcy
          przestaną się bać zatrudniać na etat.
          Osobiście sporo pracuję na umowę o dzieło - w zasadzie nieco więcej
          niż połowę czasu na umowę o dzieło i tylko reszta to etat. Wolałbym
          cały czas na etat - ale prawo jest szkodliwe i utrudnia zatrudnianie
          na etat - szykanuje tych, którzy chcieliby dać ludziom stałą pracę.
          • Gość: bibi_ Re: najorsze ze umowy podp sie po wykonaniu dziel IP: 109.243.247.* 27.03.10, 08:57
            Jeżeli dorabiasz na umowę o dzieło DO ETATU, to ten artykuł ciebie nie
            dotyczy! Czy to trudno zrozumieć?
      • Gość: reff Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 18:39
        Zatrudnianie na umowe o dzielo czy zlecenie to efekt strasznej walki
        konkurencyjnej i generalnie bardzo niskich cen uslug w Polsce. poza
        nielicznymi wyjatkami zyski przedsiebiorcow nie sa jakies astronomiczne
        konkurencja coraz wieksza - trzeba obnizac ceny a wiec oszczedzac gdzie
        i jak sie da. Oszczednosc na ZUS i PIT pracownika jest latwa. Dopoki
        bezwglednym i przewazajacym kryterium dla wyboru uslugi jest cena - aby
        przedsiebiorstwo moglo konkurowac trzeba oszczedzac na daninach ile sie
        da. Pracownik, jezeli nie zaproponuje mu sie wystarczajo godziwej placy
        netto to i tak jej nie wezmie stad koniecznosc oszczedzania na
        narzutach.
        • Gość: rasheed Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.10, 22:13
          Zarabiających więcej ludzi stać byłoby na droższe usługi, ale to jest nie do
          przeprowadzenia, bo jakby część przedsiębiorców podniosła wynagrodzenia albo
          zaoferowała umowy o pracę wszystkim swoim pracownikom, a część nie, to ci drudzy
          zyskali by za dużą przewagę konkurencyjną. Ze stwierdzeniem, że pracownik nie
          weźmie pracy bez odpowiedniego poziomu płacy się nie zgodzę. Mamy w znacznej
          większości branż tzw. rynek pracodawcy. Głodny lub zadłużony pracownik wszystko
          weźmie bo nie ma alternatywy.
      • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 22.03.10, 18:44
        Umowa zlecenie jest podpisywana zazwyczaj pod przymusem .... finansowym. Tak
        było w mojej poprzedniej firmie Sitel w Warszawie. Podpisałem taką umowę, bo
        inaczej nie mógłbym sobie sfinansować studiów i kupić jedzenia czy zapłacić za
        pokój. Rodzice nie są w stanie mi pomóc. Oczywiście, że czułem się okradany,
        widać było, że pracodawca (przepraszam zleceniodawca:-) nas nie szanuje.
        Zarabiałem poniżej średniej krajowej i to pracując cały dzień. Jak tylko mogłem
        to uciekłem z tej firmy. A firma Sitel ta nadal istnieje i nadal skarżą się na
        nią – wystarczy poczytać o tym pod tym linkiem:
        forum.gazeta.pl/forum/w,140,66629404,66629404,Praca_w_Sitel_Polska.html
        PIP nic nie robi :-(
        • Gość: Tomek Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.google.com 23.03.10, 01:37
          Uwaga: za chwilę ja Ciebie wykorzystam i okradnę pod przymusem
          finansowym:

          Jeśli kupisz mi w kiosku gazetę i przywieziesz do domu, zapłacę Ci
          jedyne 20 zł. Do tego nie podpiszę umowy, zlecenia, ani innego
          dokumentu.

          Czujesz się wykorzystany tą propozycją?
          • nienawidze-pracy-w-sitel Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 23.03.10, 10:05
            Gość portalu: Tomek napisał(a):

            > Uwaga: za chwilę ja Ciebie wykorzystam i okradnę pod przymusem
            > finansowym:
            >
            > Jeśli kupisz mi w kiosku gazetę i przywieziesz do domu, zapłacę Ci
            > jedyne 20 zł. Do tego nie podpiszę umowy, zlecenia, ani innego
            > dokumentu.
            >
            > Czujesz się wykorzystany tą propozycją?

            Nie jestem takim głupkiem żeby wykonywać prace dla obcej osoby, która mi tylko
            ustnie obiecała te 20 złotych. Jeślibyś nie dotrzymał słowa – a często
            pracodawcy czy zleceniodawcy próbują nie płacić – to pozostaje mi tylko proces
            cywilny przed sądem. A to oznacza często sprawę ciągnącą się przed sądem wiele
            lat, bez pewności wygranej. A nawet w przypadku wygranej – jaką mam pewność, że
            masz jakikolwiek majątek pozwalający mi na pokrycie kosztów sadowych, adwokata i
            marnej “wypłaty”? Do tego te 20 złotych nie pokryje nawet kosztów benzyny, kupna
            gazety, czasu poświęconego na dojazd do ciebie z gazetą, więc pewnie musiałbym
            jeszcze ci dopłacić, żeby dla ciebie kupić gazetę. Ale wielu pracodawców
            reprezentuje taką postawę jak ty: najlepiej to jakby im jeszcze zapłacić za to,
            że łaskawie ciebie zatrudnili.
      • yulek_cezar Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 22.03.10, 19:12
        Numer ze spółką córką, czy też firmą powiązaną to samo w sobie mistrzostwo
        obchodzenia prawa. Wystarczy pomyśleć jakie to jest logistycznie upierdliwie,
        ile to wymaga więcej papierków i biurokracji i to wszystko tylko po to, żeby
        pracownikowi płacić mniej o trzysta-czterysta złotych. Dusigroszowa paranoja.
      • arturkosmal Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 22.03.10, 19:38
        A mnie sie marzy mozliwosc wyboru, a nie narzucanie formy umowy
        przez pracodawce.

        Ja w przeciwienstwie do wielu osob chcialbym pracowac na umowe o
        dzielo. W tej chwili jestem na etacie i pracodawca nie przewiduje
        innej formy zatrudnienia. I niestety rocznie kilka tysiecy zlotych
        zamiast do mojej kieszeni jest wyrzucanych w bloto (tzn. w ZUS).
        • Gość: Lewar Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.159.33.122.static.crowley.pl 23.03.10, 11:43
          Myślisz że pracodawca zmieniając ci formę zatrudnienia zostawi ci tę porcję tortu którą teraz odstawia do ZUSu? Naiwne!
      • Gość: Toudi Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.dyn.as47377.net 22.03.10, 19:47
        Powiem tylko tyle, w czasach bumu gospodarczego (za ktory oczywiscie
        zaplacila unia, a nie nasza rodzima gospodarka) wszyscy narzekali na
        g...niane zarobki (nie doceniajac samego faktu posiadania stalego
        zatrudnienia). Fora pelne byly wypowiedzi "nidocenianych pracowniko"
        narzekajacych na swoje zarobki i bez wstydu przyznajacych ze
        za "go...niane" zarbki oferuja "go...niana" prace. Ci oto pracownicy
        glusi na stwierdzenie ze jak sie nie podoba to poszukaj innej pracy
        metodycznie sabotowali swoich pracodawcow "go...niana" wydajnoscia
        ostatecznie pozbawiajac firmy w ktorych pracowali witalnosci
        pozwalajacej przetrwac ewentualne zle czasy. Panujace
        przekonanie "klasy pracujacej" o niesprawiedliwosci nierownych
        zarobkow wyssane z mlekiem dorastajacych w socjalizmie matek stalo
        sie powszechna podstawa dla usprawieliwienia takiego sabotazeu.
        Niestety zle czasy nadeszly szybciej niz wszyscy sie spodziewali i
        warunki pracy a przede wszystkim oferty pracy staly sie bardziej
        rygorystyczne. I kto do tego doprowadzil ? Banki, zachodnia
        finansjera. Taaaaaaa ... Zastanowcie sie jednak drodzy pracobiorcy
        jak na wasze zarobki wplywja wasze wlasne kompensaty odbierane sobie
        do pracodawcy uzasadniane zlym trakotwaniem, niskimi poborami itp
        itd ? Litry paliwa, tony papieru, przesiedziane bezproduktywnie
        przed komputerem godziny w pracy, wynoszony poteajemnie sprzet i
        materialy ? Wbijcie sobie do glow. Nigdy nie bedziecie zarabiac tyle
        co wasz pracodawca odpowiedzialny swoim majatkiem i bezpieczenstwem
        swojej rodziny za firme ktora prowadzi. Dostaniecie tyle moze wam
        zaoferowac i nie ma znaczenia ze wy wyceniacie swoja prace na duzo
        wiecej. Wasza praca i wasz wysilek jest warty tyle ile ktos chce za
        niego zaplacic a nie tyle ile wam sie wydaje. Jesli uwazacie ze to
        niesprawiedliwe to macie dwa wyjscia, albo zalozyc wlasny biznes
        albo emigrowac na Kube lub do Korei.

        • Gość: Halina Dąbrowska Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 20:01
          Cytat: "Wasza praca i wasz wysilek jest warty tyle ile ktos chce za
          niego zaplacic a nie tyle ile wam sie wydaje."

          Ma Pan rację. Ja mam pytanie: dokąd to zaprowadzi, wszystkich, Pana również?
          • Gość: Toudi Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.dyn.as47377.net 22.03.10, 22:00
            Mozna byc tylko pracodawca albo pracobiorca.
            Nie ma czegos takiego jak gwarancja satysfakcji z pracy i spelnienia
            wymagan. Mnie jako pracodawce taka sytuacja utrzyma w przekonaniu ze
            praca 24/24, poswiecenie zycia rodzinnego, stres i ryzyko o szerokim
            spectrum ktore ponosze ma sens. Pracownika doprowadzi to
            jednoznacznej konkluzji, jesli chce wiecej musi pojsc moja droga i
            zdecydowac sie na niezaleznosc, w przeciwnym przypadku jesli
            decyduje na pozstanie w stanie zaleznosci od pracodacy ponosi
            konsekwecje wyboru ktorego dokonal. Niech sie Pani zastanowi co
            stanowi wieksze ogolne zagrozenie. Wbrew pozorom to grupa
            pracodawcow powinna byc grupa szczegolnie chroniona. Niech sie Pani
            zastanowi co jest istoniejszym zagrozeniem dla funkcjonowania
            gospodarki i spoleczenstwa. Czy realna mozliwosc zmniejszenie liczby
            pracodawcow kosztem zwiekszenia liczby pracobiorcow (gwarantowany
            kryzys i niepokoje spoleczne) czy rownowaga miedzy podaza i popytem
            pracy (niemozliwy jest nadmiar pracodawcow) ktora pozwala spokojnie
            chociaz bez gwarancji pelnej satysfakcji funkcjonowac i jednym i
            drugim ?
            • Gość: rybencjusz Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 22:24
              Miód lejecie Państwo oboje na me serce, p. Toudi dlatego, że ubiera w słowa moje poglądy i zwraca uwagę na drugą stronę medalu, łatwą do przeoczenia w populistycznym hałasowaniu "jak nam biednym źle", a p. Halina tym, że aż przyjemnie czytać tak kulturalnie i nieagresywnie prezentowane poglądy, mimo że nie swoje :-)
            • rwakulszowa Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 24.03.10, 23:52
              Nie ma żadnych pracodawców i pracobiorców !
              Jest to neoliberalny bełkot !
              "Pracodawca" nie daje żadnej daniny - on jest pospolitym
              wyzyskiwaczem i gdyby mógł wyssał by z pracownika krew, spermę i
              mocz, po czym sprzedał na wolnym rynku !
              A ty "Toudi " jestes na tyle głupi, że wydaje ci się że jesteś
              madrzejszy od swoich niewolników. Tymczasm ich marzeniem jest
              zarżnąc cie tępym nożem, bo nienawidzą cie za twoje bezczelne
              okradanie ich na każdym kroku. Przeczytaj sobie całe forum, może cos
              zrozumiesz, dlaczego rewolucje były tak okrutne i rżnęły chciwych
              wyzyskiwaczy na gilotynach !
              Przyjdzie też czas na ciebie , twoją matkę, żonę i córkę - jak mówi
              Boguś Linda !

              Gość portalu: Toudi napisał(a):

              > Mozna byc tylko pracodawca albo pracobiorca.
              > Nie ma czegos takiego jak gwarancja satysfakcji z pracy i
              spelnienia
              > wymagan. Mnie jako pracodawce taka sytuacja utrzyma w przekonaniu
              ze
              > praca 24/24, poswiecenie zycia rodzinnego, stres i ryzyko o
              szerokim
              > spectrum ktore ponosze ma sens. Pracownika doprowadzi to
              > jednoznacznej konkluzji, jesli chce wiecej musi pojsc moja droga i
              > zdecydowac sie na niezaleznosc, w przeciwnym przypadku jesli
              > decyduje na pozstanie w stanie zaleznosci od pracodacy ponosi
              > konsekwecje wyboru ktorego dokonal. Niech sie Pani zastanowi co
              > stanowi wieksze ogolne zagrozenie. Wbrew pozorom to grupa
              > pracodawcow powinna byc grupa szczegolnie chroniona. Niech sie
              Pani
              > zastanowi co jest istoniejszym zagrozeniem dla funkcjonowania
              > gospodarki i spoleczenstwa. Czy realna mozliwosc zmniejszenie
              liczby
              > pracodawcow kosztem zwiekszenia liczby pracobiorcow (gwarantowany
              > kryzys i niepokoje spoleczne) czy rownowaga miedzy podaza i
              popytem
              > pracy (niemozliwy jest nadmiar pracodawcow) ktora pozwala
              spokojnie
              > chociaz bez gwarancji pelnej satysfakcji funkcjonowac i jednym i
              > drugim ?
              • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 25.03.10, 06:15
                pracodawca nie jest żadnym wyzyskiwaczem

                wyzysk to był w PRLu, gdzie 90% ludności nie było stać nawet na
                samochód, a wyjazd z kraju był utrudniony, bo wielu ludziom
                odbierano paszporty

                dziś nikt nikogo w Katolickiej Polsce na siłę nie trzyma. Rydzyk wam
                paszportów nie zabrał. Jeżeli czujecie się wyzyskiwani, to
                zrzeknijcie się z ramach protestu polskiego obywatelstwa i won na
                Białoruś, Kubę, do Korei Pn., Wenezueli czy gdzie tam wola.

                A tak w ogóle to najlepszym wyjściem dla Polski byłby system
                koreańśki - jeden kraj dwa ustroje. Trzeba wydzielić te województwa
                które zawsze głosują na komunę ( Zachpom, lubuskie, dolnośląskie) i
                zrobić tam neo-PRL. Niech te województwa ogłoszą niepodległość,
                wystąpią z UE, wprowadzą PGRy, upaństwowią stocznie, etat dla
                każdego i tak dalej i tak dalej. A reszta niech ma dziki kapitalizm,
                umowy zlecenie, 1300 brutto i tak dalej i tak dalej. Trzeba na
                początku wprowadzić swobodny przepływ ludności - jak ktos chce
                bezpieczeństwa socjalnego - won do Szczecina, jak ktos chce pracować
                za 1300 brutto - won ze Szczecina.

                Wtedy wreszcie wszystkie forumowe lewaki będą mogły pracować w PGRze
                czy PKSie na etacie i będą szczęśliwe.
        • Gość: wlasnie! Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.croy.cable.virginmedia.com 23.03.10, 01:01
          albo na Bialorus!
      • Gość: butch Przyjaciel czyli wróg IP: 188.33.140.* 22.03.10, 19:59
        Nie mam nic przeciwko UZ i UoD, o ile są 1) efektem świadomego,
        nieskrępowanego wyboru pracownika, 2) zawarte przed, a nie po wykonaniu pracy,
        3) a różnica w stosunku do etatu jest równo dzielona na obie strony (tzn.
        zleceniobiorca dostaje więcej, a zleceniodawca wciąż oszczędza). Tyle tylko,
        że owe postulaty są rodem z manifestu komunistycznego czy teorii cudownej ręki
        wolnego rynku - nierealne w kraju nad Wisłą.
        Przepracowałem 13 lat na UoD, de facto fikcyjnym etacie redakcyjnym. Na
        początku było świetnie - żyłem niczym w liberalnej enklawie, zarabiając
        nieźle, ale z niskim podatkiem i płacąc składki ubezpieczeniowe w prywatnych
        firmach, a nie ZUS-ie. Wynagrodzenie jednak nie rosło, za to inflacja i
        składki - owszem. Z czasem okazało się, że zarabiam dużo poniżej krajówki, a
        pracodawca chce coraz więcej za te same pieniądze. W redakcji na 17 osób tylko
        4 miały etat: naczelny, jego z-ca, sekretarz redakcji i sekretarka
        (oczywiście, gdy przyszedł kryzys, dwoje z nich wyleciało).
        Umowy zlecenie i o dzieło w Polsce mają jedną, ale zasadniczą wadę: wcale nie
        są umowami, bo wykonawca nie ma wyboru.
        • Gość: aron etaty są na białorusi IP: 91.200.94.* 22.03.10, 20:09
          chcecie etatu - to poszli won na Białoruś. Łukaszenko da wam etat i
          bezpieczeństwo socjalne.

          Czy ktoś was tu lewusy trzyma na siłę w tym neoliberalnym wilczym
          umowozleceniowym kapitaliźmie? Rydzyk wam paszporty zabrał i każe
          pracować na umowę zlecenie? A możę Balcerowicz?

          Jak chcecie etatu to poszli won na Białoruś, za Bugiem macie
          socjalny raj, tam każdy ma etat, nie ma bezdomnych, bezrobotnych itd.

          Da swidania.
          • Gość: Halina Dąbrowska Re: etaty są na białorusi IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 20:19
            Dlaczego tyle frustracji i rozgoryczenia w Pana wpisie, a nawet... złośliwości ?
            Może warto by było jednak rzeczowo podyskutować na temat umów cywilnoprawnych
            zawieranych z osobami podejmującymi pracę, szczególnie w odniesieniu do młodych
            ludzi?
            Pozdrawiam.
            • Gość: aron Re: etaty są na białorusi IP: 91.200.94.* 22.03.10, 20:25
              rzeczowa dyskusja jest taka
              jak wam się nie podobają wymagania stawiane przez pracodawcę to
              1. załóżcie własną firmę
              2. wyjedźcie na Białoruś tam macie zapewniony etat

              Wszystko inne to brednie.
              • Gość: Halina Dąbrowska Re: etaty są na białorusi IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 20:34
                Witam Pana ponownie !
                Rozbawił mnie Pan. Użyte przez Pana argumenty przypominają mi znaną (jeszcze z
                czasów studenckich) regułkę:
                1. szef ma zawsze rację
                2. w sprawach spornych patrz punkt 1.
                • Gość: aron Re: etaty są na białorusi IP: 91.200.94.* 22.03.10, 20:38
                  szef doskonale rozumie, że komuś może być źle w Katolickiej Polsce i
                  dlatego proponuje miłośnikom etatu wyjazd na BIałoruś.

                  Da swidania.
                  Tam wasz raj. Po co się tu męczyć, jak nikt was nie rozumie?
                  • Gość: Halina Dąbrowska Re: etaty są na białorusi IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 21:07
                    Polska jest Ojczyzną dla wszystkich Polaków (Polek).
                    Ojczyzna to MATKA kochająca wszystkie swoje dzieci, niezależnie od płci,
                    poglądów, urody i zachowań. Tak więc w Polsce jest miejsce dla wszystkich.
                    Nikogo nie wolno wyrzucać.
                    To, co się obecnie dzieje w naszym kraju, jest nie do zaakceptowania dla każdego
                    zdrowo myślącego człowieka. Dla mnie również.
                    Istnieje problem, należy go rozwiązać. Obrzucanie się błotem nic nie da.
                    Sądzę, że Pan się z tym ze mną zgodzi.
                    • Gość: aron Re: etaty są na białorusi IP: 91.200.94.* 22.03.10, 21:13
                      nikt nikogo nie wyrzuca, ale tez nikt nikogo nie trzyma tu na siłę,
                      więc pisanie o "niewolnictwie" to kompletne brednie

                      jeżeli komuś źle bez etatu, to może w każdej chwili wyemigrować na
                      Białoruś, gdzie każdy ma etat.
                      • Gość: Halina Dąbrowska Re: etaty są na białorusi IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 22:02
                        Witam!
                        Dlaczego Pan "uczepił się" tak tej Białorusi ? ... innych państw już nie ma ?
                        • Gość: aron Re: etaty są na białorusi IP: 91.200.94.* 23.03.10, 05:34
                          Bialoruś jest państwem, gdzie wszyscy mają zapewnioną pracę na
                          etacie oraz emeryturę i mieszkanie.

                          Polska jest krajem wilczego kapitalizmu. Jestem za tym żeby każdy
                          mógłl sobie wybrać miejsce do życia. Jeżeli ktoś pragnie etatu to
                          won na Białoruś. Jeżeli ktoś z Białorusi pragnie pracować na umowę
                          zlecenie to won do Polski.
                          • Gość: Domel Re: etaty są na białorusi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.10, 07:01
                            Zatrudnij Pan dobrego psychiatrę, na pewno Panu pomoże. Najlepiej na
                            umowę zlecenie. A jak sie nie podoba to won... na Białoruś:-)
              • krzysztofsf Re: etaty są na białorusi 23.03.10, 09:44
                Gość portalu: aron napisał(a):

                > rzeczowa dyskusja jest taka
                > jak wam się nie podobają wymagania stawiane przez pracodawcę to
                > 1. załóżcie własną firmę
                > 2. wyjedźcie na Białoruś tam macie zapewniony etat
                >


                Mi jeszcze podobal sie tekst, ktory powtarzal jeden z bylych szefow "Bezrobotni czekaja za brama".
        • Gość: aron wykonawca ma wybór!! IP: 91.200.94.* 22.03.10, 20:12
          wykonawca ma wybór!!!

          w każdej chwili może wyjechać z Katolickiej Polski i poprosić o azyl
          na BIałorusi, gdzie każdy ma etat, zapewnioną emeryturę, mieszkanie
          itp. itd.

          Nikt was tu na siłę nie trzyma. Jak wam się nie podoba to
          wyjeżdżajcie, to nie komuna gdzie ludziom paszporty zabierali.

          Da swidania. Łukaszzenko da wam etat. Poszli won już dziś jak wam tu
          źle.
          • Gość: :))) Re: wykonawca ma wybór!! IP: 94.75.67.* 22.03.10, 21:13
            Ale kto wtedy wypracuje twój zasiłek? Pomyślałeś o tym? Wyżyjesz z
            tacy?
          • Gość: voyzik Re: wykonawca ma wybór!! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.03.10, 23:27
            No, pan nie wyjeżdża, bo tam by posadzili pana natychmiast do psychuszki.
            Najwidoczniej ma Pan jakieś kompleksy, lub problemy emocjonalne związane z
            Białorusią. A szkoda, bo i z Białorusią można prowadzić interesy (zakładam, że
            jest pan przedsiębiorcą - sądząc bowiem po tonie wypowiedzi, jest Pan ponad
            innymi). Zresztą skąd Pana pewność, że tam wszyscy mają etaty? Był pan i
            sprawdził? Czy tylko pan słyszał?
      • Gość: Jan Kran Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.mtn.pl 22.03.10, 20:19
        rynek jest jaki jest
        uod i uz są tak powszechne, bo łatwo jest zmusić do świadczenia pracy
        na takich zasadach. korzystają z nich nie tylko małe firemki, które
        cienko przędą, ale też koncerny mogące sobie pozwolić na etatowych
        pracowników.

        PIP powinien się zająć swoją pracą, to przynajmniej część pracodawców
        uznałaby, że szkoda zachodu na kombinacje.
        na początek proponuje zatrudnić urzędoli z PIP na UoD i zeby mieli
        płacone od wykrytych nieprawidłowości jak skarbówka.
      • annataylor Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 22.03.10, 20:38
        ja pracuję na umowę zlecenie i bardzo sobie to chwalę, z kilku
        powodów:
        1)mogę przyjść do pracy, kiedy chcę (płacą mi za godziny i to ode
        mnie zależy ile zarobię). jak mi się nie chce, to mówie, że nie
        przyjdę (jestem świadoma,że wtedy mniej zarobię)
        2) nie mam rodziny na utrzymaniu
        3)nie chcę płacić składek do ZUS-u (mam status studenta)
        4) nie chcę emerytury od panstwa polskiego - zresztą, jak ja pójdę na
        emeryturę, to pewnie ZUS już nie będzie istniał (za jakieś ponad 30
        lat)

        wszyscy mówią, ze praca na etat jest super, ale nie widzą też jej
        ograniczeń (m.in. urlopy). jak dla mnie umowa o pracę jest czymś, co
        za bardzo przywiązuje do miejsca pracy. nie można jej rzucić z dnia
        na dzień.

        ale to tylko mój punkt widzenia, moze jakbym miała inną sytuację
        życiową, to bym inaczej mówiła...
        • Gość: Halina Dąbrowska Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 22:13
          Cytat:
          "... ale to tylko mój punkt widzenia, moze jakbym miała inną sytuację
          życiową, to bym inaczej mówiła... "

          Ot, i w tym zdaniu zawarta jest mądrość życiowa. Gratuluję!... czego?...
          rozsądku i trafności spostrzeżeń w tak młodym wieku.
          Pozdrawiam.

      • Gość: Opowieść Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.ien.pw.edu.pl 22.03.10, 20:55
        A może spojrzenie z drugiej strony?
        Było to w latach 89 -91 ubiegłego wieku, miejscowość powiatowa, jeden duży
        zakład pracy i pan , nazwijmy go Henryk - kierowca zakładowego autobusu.
        Oczywiście zakład upadł, Pan Henryk stracił pracę ale że był człowiekiem
        obrotnym szybko zatrudnił się w prywatnej firmie gdzie rozwoził gaz w butlach
        LPG ( zatrudnienie na UZ)i wszystko było dobrze aż nasi posłowie uchwalili -
        Nie można ciągle na UZ bo wtedy Pan Henryk nie będzie miał emerytury (czytaj
        nie zarobi na ICH emeryturę). Zasilił Pan Henryk szeregi bezrobotnych i stał
        się klientem pomocy społecznej, dostawał regularnie zapomogi etc. i wszystko
        byłoby dobrze gdyby nie to że Pan Henryk miał za dużo czasu wolnego - więc tu
        sobie na piwko ze znajomymi skoczył tu na winko. Mijały lata i oto spotykam
        Pana Henryka pod miejscowym sklepem gdzie razem z innymi menelikami przepija
        kolejna zapomogę.
        Opowieść prawdziwa, imię bohatera zmienione - tak to więc urzędnicy zadbali
        aby wychodować sobie kolejnego petenta, a że przy okazji obrócili człowieka w
        menela, a kogo to obchodzi??
        Nie narzekajcie więc na umowy zlecenia czy umowy o dzieło.
        CHhecie zmian naciskajcie zeby zmniejszyć ZUS-owski haracz!!!
        • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 22.03.10, 21:16
          nikt nikogo nie obrócił w menela, jeżeli komuś źle to może wyjechać
          na Białoruś gdzie nikt nie pije wódki ani wina i w ogóle jest
          etatowy raj.

          Da swidania.

          Jeżeli nie podoba wam się to co się dzieje w Polsce, to won z
          Polski - na Białoruś ( a Ślązacy do Angeli)
          • Gość: mario Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 89.107.158.* 22.03.10, 22:24
            Te Aron, a czemu na Białoruś a nie do Wielkiej Brytanii czy Szwecji? Masz jakieś
            stalinowskie ciągotki?
            Tam też (UK, Skandynawia i inne bogate kraje UE) nie ma umów zlecenie, a zarobki
            są 10 razy wyższe niż na Białorusi.
            • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 05:31
              w Szwecji też już jest dziki kapitalizm, bo wprowadzili opłatę 70 zł
              za wizytę u lekarza rodzinnego
        • Gość: :))) Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 94.75.67.* 22.03.10, 21:18
          Gość portalu: Opowieść napisał(a): > CHhecie zmian naciskajcie zeby
          zmniejszyć ZUS-owski haracz!!!

          W sytuacji, kiedy tylo 8 mln Polaków realnie wpłaca do budżetu?
          Reszta z niego wyciąga. To się nie może zbilansować. W tej chwili
          zżeramy przyszłe dochody z połowy wieku, co dalej? A kogo to
          obchodzi? Ważne, że teraz nie trzeba pracować, zasiłek jest, na
          utrzymanie rządu jest... Polska już jest bankrutem. Opodatkowanie
          będzie rosnąć i to szybko. A że granice mamy otwarte, to katastrofa
          blisko. Dużo bliżej niż to media przedstawiają. Na wypłaty emerytur
          zabraknie w końcu tego roku. W przyszłym nie sprzedadzą się
          obligacje skarbu państwa. Nie będzie jak rolować długu. Zacznie
          się takie cięcie, że dziurek w pasku zabraknie. I tylko
          dofinansowanie kościoła i budżety urzędów wzrosną.
        • Gość: Halina Dąbrowska Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 22.03.10, 22:20
          Wspaniale. Przykład z służby zdrowia nie poszedł na marne: załatwianie swoich
          spraw rękoma pacjentów i ich rodzin (oczywiście w imię "dobra pacjentów").
          Propozycja Pana analogiczna: rękoma pracowników ("dla ich dobra") załatwić
          sprawy pracodawców.
          Podoba mi się to. Coraz "lepiej" w naszym kraju! Cudowna przemiana mentalności
          niektórych moich rodaków!
      • Gość: . Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.acn.waw.pl 22.03.10, 21:00
        Ja pracuję "na dzieło" i jestem naprawdę bardzo zadowolony.

        Najważniejsza zaleta to oczywiście kasa. Jeżeli byłbym zatrudniony na etacie i mój obecny zleceniodawca płaciłby tyle samo na mnie jako pracodawca to dostawałbym o 35% mniej na rękę niż teraz i to uwzględniając, że płacę sobie sam na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne (netto 43 zł/m-c, co prawda trzeba wyłożyć ok. 311 zł, ale 267 zł odejmuje się później od podatku w rozliczeniu rocznym). Może trochę zawyżam te korzyści, bo sam muszę płacić za komórkę, czasem muszę zapłacić za paliwo czy pociąg (konieczność dojazdu do klienta), ale i tak różnica jest kolosalna.

        Nie dość, że nie ma składek ZUS, to jeszcze w związku z tym, że przenoszę prawa autorskie na zleceniodawcę koszty uzyskania przychodu wynoszą 50%, więc de facto podatek liczy się od połowy "wypłaty".

        Prawda - mam umowę, jak mój pracodawca ma zlecenia (co z kolei dla niego jest bardzo korzystne - elastyczność), ale mnie to bardzo odpowiada, bo mogę sobie w "wolnym" czasie zająć się czymś innym. W ten sposób rozwiązuje mi się też problem "braku" urlopu.

        Poza tym mogę pracować w domu, i to w takich godzinach kiedy mam na to ochotę (na ogół wieczorami, taką mam akurat naturę :-)).


        Mnie taki układ bardzo odpowiada. Na emeryturę odkładam sobie na IKE. Na etacie zarobiłbym na rękę duuuużo mniej, a i musiałbym użerać się z debilami szefami, itp. (przez to tak naprawdę odszedłem z etatu w korporacji...)
        • Gość: zleceniodzieł Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 89.107.158.* 22.03.10, 22:27
          Ja mam odwrotnie;
          zarabiam 600zł na zlecenie, a na etacie miałbym chociaż minimalną ustawową
          1317zł... chlip
          • Gość: rybencjusz Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 22:32
            > Ja mam odwrotnie;
            > zarabiam 600zł na zlecenie, a na etacie miałbym chociaż minimalną ustawową
            > 1317zł... chlip

            ...albo nic. Przecież nie możemy wnioskować, że firmie, której się opłaca za jakąś pracę płacić 600zł, będzie się też opłacało płacić 1317zł.
      • Gość: Sciana wschodnia Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.chello.pl 22.03.10, 21:23
        pracuje w lublinie za rok koncze studia mam duze doswiadczenie w mojej tzw
        branzy (ok obsługa kl) a od 2,5 roku co misiac podpisuje nowa umowe a sa
        ludzei ktorzy pracuja tak od 4,5, a nawet 6 lat. Firma jest jedna z
        najwiekszych korporacji w Polsce. Takie praktyki powinny byc niedozwolone...
        Precz z wyzyskiem we własnej Ojczyznie
      • Gość: LiMa Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 188.33.97.* 22.03.10, 21:30
        Będąc jeszcze na studiach przez rok "pracowałam" w pewnej fundacji zajmującej się przedsiębiorczością młodych (największej w Polsce). Fundacja ta mająca w samej centrali tych kilka lat temu bez przerwy jakieś 20 - 30 osób. Miała w sumie jakiś 5 etatów (które były płacone z projektów: w umowie zupełnie coś innego niż robił w rzeczywistości pracownik). Najpopularniejszą formą "zatrudnienia" były bezpłatne praktyki, sama od takich zaczęłam. Potem jak byłeś dobry łapałeś się na staż z urzędu pracy albo dostawałeś zlecenie (600zł za 20h, ale i tak wszyscy pracowali znacznie więcej). O etacie nie było nawet co marzyć.
        I tacy ludzie promują przedsiębiorczość. Najgorszy jej rodzaj, czyli zyski ponad pracownika. Potem trafiłam na inne praktyki, gdzie na dzień dobry dostałam własny laptop, biurko, porządną kuchnię z kawą i czystą łazienkę z papierem toaletowym.
        Teraz mam etat (a dokładniej pół etatu od początku roku bo nie ma na razie pieniędzy na cały dla mnie), ale lepsze pół etatu i jakieś dorabianie sobie na boku niż brak etatu. Mam przynajmniej płatny urlop, gruszę, bony świąteczne, prywatną opiekę medyczną, czasami fajne szkolenia. Teraz przeraża mnie wizja szukania nowej pracy, bo nie mam pojęcia czy dostanę gdzieś ten etat :/
      • Gość: rybencjusz Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 21:56

        Dopóki ludzie będą podpisywali takie umowy, dopóty one będą popularne. Podejmujemy decyzję to się jej trzymajmy. A podejmowanie jej, tj. zgadzanie się na warunki pracodawcy, a potem wyrzekanie na niego ile wlezie i nasyłanie różnych PIP i innych przeszkadzaczy wydaje się co najmniej niekonsekwetne. Przecież zarówno płaca, jak i warunki pracy są efektem uzgodnienia, nawet jeśli tylko na zasadzie "chcesz - nie chcesz". Każde ograniczenie w tej dziedzinie (np. płaca minimalna) w długoterminowym efekcie tylko szkodzi.
        • Gość: voyzik Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.03.10, 23:39
          No tak - ale jak nazwa wskazuje, powinna być to umowa na wykonanie konkretnej
          pracy, konkretnej czynności, tymczasowo potrzebnej firmie. A nie powinna ona być
          ograniczona czasem pracy, podległością służbową itp. Powinna też być
          bezwzględnie dobrowolna, a nie z przymusowego wyboru.
          Do tego przypominam, iż umowy te nie podlegają kodeksowi pracy i w związku z tym
          nasyłanie PIP jest bezsensu, bo oni się takimi umowami nie zajmują. Można iść do
          sądu pracy i żądać uznania takiej umowy za pracę na etat.
          Innym problemem takich umów jest to, że wg prawa nie jest to wynagrodzenie. A
          wynagrodzenie jest chronione prawem - pracodawca teoretycznie (bo w praktyce to
          rożnie bywa, o czym sam się przekonałem) musi wypłacić wynagrodzenie
          pracownikowi etatowemu (inaczej ten może skierować sprawę do sądu pracy), a z
          zleceniami różnie bywa. I wtedy tylko do sądu cywilnego, gdzie trzeba wpłacić
          wadium (na które wyrolowanego pracownika nie stać), procesy ślimaczą się i w
          efekcie lepiej odpuścić.
          • Gość: rybencjusz Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.10, 07:34
            > No tak - ale jak nazwa wskazuje, powinna być to umowa na wykonanie konkretnej
            > pracy, konkretnej czynności, tymczasowo potrzebnej firmie.

            To umowa o dzieło. Natomiast w moim rozumieniu "zlecić" można dowolne zadanie, w tym siedzenie 8-16 w biurze.

            > nasyłanie PIP jest bezsensu, bo oni się takimi umowami nie zajmują. Można iść do
            > sądu pracy i żądać uznania takiej umowy za pracę na etat.

            Jeden pies, że tak powiem :) Idea jest ta sama: najpierw się zgadzamy na jakieś warunki, a potem nasyłamy zewnętrzne siły, by je zmienić.

            > Innym problemem takich umów jest to, że wg prawa nie jest to wynagrodzenie.

            Zgadza się - ale wzajemna uczciwość powinna być podstawą dowolnej współpracy, inaczej współpraca nie ma sensu. Co nie znaczy, że popieram nieuczciwych pracodawców zatrudniających na miesiąc i żegnających się bez płacenia. Jednak przy działaniu poczty pantoflowej ("wygóglaj pracodawcę") taka firma niewielkie ma szanse na długie działanie.
      • Gość: nie_rozumiom Re: Wyjaśnienie dla tych co nie rozumiom IP: *.chello.pl 23.03.10, 01:00
        I piszą rzeczy typu "a mi fajnie, bo mogę pracować kiedy chcę". Przecież cała
        sprawa nie polega na tym, że umowy zlecenia i o dzieło są złe z założenia i w
        ogóle nie powinny istnieć. Chodzi o sytuacje, w których pracownikowi stawia się
        wymagania jak etatowemu, a owego etatu nie daje. Daje umowę cywilnoprawną, a
        wymaga przychodzenia w konkretnych godzinach do konkretnego miejsca pracy.
        • Gość: Tomek Re: Wyjaśnienie dla tych co nie rozumiom IP: *.google.com 23.03.10, 01:40
          Teraz ja Ciebie wykorzystam:

          Proszę przychodzić do mnie codziennie o 5 rano i czyścić mi buty do
          20:30. W zamian nie proponuję żadnej umowy, ani na etat, ani o
          zlecenie. Zapłacę 10 zł codziennie na czarno.

          Stawiam ostre wymagania. Czujesz się przeze mnie wykorzystany?
          • Gość: ms Re: Wyjaśnienie dla tych co nie rozumiom IP: 85.222.87.* 25.03.10, 10:38
            > Stawiam ostre wymagania. Czujesz się przeze mnie wykorzystany?

            czujemy się obrażeni samą propozycją kiepsko-płatnej pracy na czarno.

            tak serio, czego się czepiasz?
        • Gość: aron Re: Wyjaśnienie dla tych co nie rozumiom IP: 91.200.94.* 23.03.10, 05:36
          Gość portalu: nie_rozumiom napisał(a):


          > Chodzi o sytuacje, w których pracownikowi stawia się
          > wymagania jak etatowemu, a owego etatu nie daje. Daje umowę
          >cywilnoprawną, a
          > wymaga przychodzenia w konkretnych godzinach do konkretnego
          >miejsca pracy.

          Więc wtedy trzeba się w ramach protestu zwolnić z pracy i won na
          Białoruś.
          • Gość: aron Re: Wyjaśnienie dla tych co nie rozumiom IP: 91.200.94.* 23.03.10, 05:44
            co was lewaki tu trzyma?
            tuż za Bugiem macie raj - każdy ma etat, mieszkanie, emeryturę,
            opiekę socjalną itp. Po co siedzicie tu i pracujecie na umowę
            zlecenie? Rydzyk wam paszporty zabrał? A może Balcerowicz?
      • Gość: Zainteresowana Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.aster.pl 23.03.10, 06:15
        Niektórzy cytowani autorzy prawie wprost powiedzieli, kogo należy skontrolować, żeby ukrócić pewne mechanizmy "optymalizacji" kosztów zatrudnienia. Czy Gazeta Wyborcza zechce z tego skorzystać i poprowadzi temat dalej, nie zadawalając się tylko artykułem? Wiele umów zleceń i o dzieło zawieranych jest z naruszeniem prawa, więc należy tym się po prostu zająć, a nie tylko o tym pisać.
        • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 06:17
          a co tu prowadzić? Jak ci się nie podoba praca to się zwolnij i won
          na Bialoruś. Tam masz etatowy raj. Da swidania.
          • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 06:45
            no i aborcja dozwolona na Białorusi. Raj dla lewaków. Po co tu
            siedzicie?
            • Gość: dziekujemy Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.10, 07:04
              Sczerze dziękujemy Panu za promocję naszego Kraju!
              Ambasada Białorusi
      • Gość: misio -komunista! Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.aster.pl 23.03.10, 07:20
        A mnie sie udało przeżyc zycie w tym strasznym komuniżmie! KOMUNA tak mnie dręczyła i zniewalała ze teraz mam emeryture,swiety spokuj o debrałem wyksztalcenie oczywiscie za darmo bo sie zaprzedałem komuchom! Komuchy wysłały mnie jako dziecko na rozliczne wakacje w postaci kolonii dawały poczucie bezpieczenstwa! Ale ja mam wypaczony umysł i postawe rozczeniowa itd. itp. ... Jeszcze usłusze na ulicy "wyklety powstan ludu ziemi"
        • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 07:30
          dokłądnie wyklęty ludu ziemi i stare komuchy won na Białorus tam
          wasz raj

          jak wam się nie podoba wilczy kapitalizm i umowy zlecenie to nikt
          was na siłę nie trzyma łukaszenko da wam etat i emeryturę poszli won
          rydzyk wam paszportów nie zabrał juz was tu nie ma
        • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 07:32
          w podziękowaniu za komunę odeślij pół emerytury putinowi jemu trzeba
          kasy bo kryzys w Rosji
          • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 07:35
            za komuny robotnicy byli właścicielami fabryk a dziś w wilczym
            kapitaliźmie zaledwie samochodów.

            jak wam się nie podoba wilczy kapitalizm to won na Białorus tam
            każdy jest właścicielem fabryk, a mniej niż połowa rodzin ma
            samochody

            za to dobrze jest rozwinięta komunikacja zbiorowa jeżdżą tramwaje,
            torlejbusy pociągi itp.

            da swidania lewaki
            • Gość: troll Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.no-ip.org 23.03.10, 07:53
              @aron

              Kozaczku z Francuskim IP 91.200.94.*

              Skoncz trollowac i wyganiac wszystkich na bialorus.Sam we Francji
              siedzisz i probojesz kozakowac?Wychodzi co innego z Ciebie TROLL
            • mariusz2010 Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 23.03.10, 08:44
              ...aron...dawno w Polsce nie byłeś. Jesteś co najmniej o dwadzieścia lat
              zapóźniony... Dziś wiemy już, jak wygląda realny / w naszych warunkach / kapitalizm.
              • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 94.254.191.* 23.03.10, 11:25
                w odroznieniu od PRLu gdzie zabierano ludziom paszporty III RP nie
                jest panstwem niewolniczym

                jezeli nie podoba ci sie kapitalizm i umowa-zlecenie to nikt cie tu
                na sile nie trzyma. Juz dzis zrzeknij sie obywatelstwa polskiego i
                popros o azyl na Bialorusi, na Kubie, w Korei czy gdzie tam sa
                jeszcze etaty.

                da swidania.
      • Gość: Janusz Wojtowicz Do p.Marioli Majszyk... IP: 62.87.160.* 23.03.10, 07:42
        Pani Mariolo,czy wam się w głowie poprzewracało?Pisze Pani o stawce 9,50 zł na
        godzinę i 1000-1500 zł miesięcznie.To w naszym kraju więcej,niż godziwy
        zarobek dla wykwalifikowanej opiekunki osób starszych,w państwowym domu pomocy
        społecznej (to bardzo ciężka praca,posiadającej kilkuletni staż pracy oraz
        średnie,bądź wyższe wykształcenie.To także wysoka pensja dla pracujących przy
        taśmie kobiet montujących telewizory.Trzeba sobie także uświadomić,że 53%
        Polaków zarabia miesięcznie poniżej 2 tys.zł brutto.Więc dla studentki bez
        zawodu,doświadczenia,kwalifikacji 9,50 zł na godzinę to mało??? Zarobki w
        Polsce są nieadekwatne do cen,to prawda,lecz "Tak krawiec kraje,jak materii
        staje".
        • Gość: hmm hmmm IP: 92.64.67.* 23.03.10, 10:58
          Powodzenia wszystkim pracującym na zlecenie w odkładaniu na dom, dzieci,
          emerytury itd... życzę.
          Szczególnie tym co mają 9,5 brutto/h

          A pracodawcom życzę, by jeszcze z parę milionów młodych pojechało za granicę na
          umowę o pracę lub inną formę płatności, które za granicą funkcjonują.

          Rządowi naszemu również życzę by zmuszali nadal młodych do emigracji zarobkowej
          i zacierali ręce, że jest coraz lepiej w Polsce.

      • mariusz2010 Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 23.03.10, 08:40
        Praktycznie jest tylko jeden wybór. Między umową zleceniem, a pracą na czarno. I
        rzeczywiście nie jest prawdą, że wtedy płacą więcej. Przeciwnie. Skoro to stało
        się normą... Jeszcze jeden przykład jak działa i jak dziurawe jest polskie prawo.
      • Gość: ewa Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.10, 08:58
        Uważam, że skala tego zjawiska jest na tyle duża ,że będzie o tym głośno. Ale
        zwrócę uwagę na inny aspekt od strony pracodawcy. Są tacy co zawsze będą
        wykorzystywać, ale są i tacy którzy gdyby nie mogą części prac wykonać inaczej
        niż zlecając komuś pracę. Dlaczego, bo w pewnym momencie przestaliby być
        pracodawcami dla innych pracowników. Osobiście jestem zwolennikiem takiego
        rozwiązania: z umowy o pracę opłacane są standardowe składki - minimum (wiem
        co z tego minimum będę miała), resztę opłacam sama (emerytura, zdrowie itd - i
        też wiem co z tego będę miała). Oczywiście znajdą się tacy pracodawcy, co nie
        będą chcieli godziwie płacić, ale tacy będą zawsze. Może to w sposobie
        myślenia o zatrudnieniu na umowę o pracę by zmieniło.
      • hugow Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 23.03.10, 09:33
        to skutek nadmiernego chronienia etatowych pracowników -
        zdelegalizujcie wszystkie związki zawodowe, zlikwidujcie i
        zdelegalizujcie rady pracownicze, usuńcie większość kretyńskich praw
        pracowniczych dla etatowców (np. zasiłek dla bezrobotnych powinien
        trwać maksymalnie 3 miesiące wraz z wypowiedzeniem), to pracodawcy
        przestaną się bać zatrudniać na etat.
        Osobiście sporo pracuję na umowę o dzieło - w zasadzie nieco więcej
        niż połowę czasu na umowę o dzieło i tylko reszta to etat. Wolałbym
        cały czas na etat - ale prawo jest szkodliwe i utrudnia zatrudnianie
        na etat - szykanuje tych, którzy chcieliby dać ludziom stałą pracę.
        • Gość: lokalny7 Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 77.223.224.* 23.03.10, 11:07
          "hugow" "aron" Wasze wypociny są chore jak Wy.
          Leczcie się na nogi bo na głowę za późno!
          • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 94.254.191.* 23.03.10, 11:48
            to ty sie lecz najlepiej u Lukaszenki na etacie
        • plosiak Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 23.03.10, 11:15
          Jako pracodawca (zleceniodawca) mam następujące postulaty do durnego państwa:

          1. Zniesienie arcykretyńskiego obowiązku płacenia wynagrodzenia pracownikowi,
          który choruje - przez 33 dni bodajże - po to opłacane jest ubezpieczenie
          chorobowe, by pracownik miał za co żyć, jak zachoruje. Jest logiczne, że jeśli
          pracownik X jest chory, muszę zatrudnić pracownika Y, który za niego zrobi pracę
          - i mu za to zapłacić. Czyli opłacam składkę chorobową i dodatkowo muszę
          zatrudniać kolejnego pracownika.

          2. Niemożliwość zwolnienia pracownika bez podania przyczyny - dobrego pracownika
          nikt się nie pozbywa. Ale jeśli ktoś zaczyna źle pracować, kombinować, to go
          zwalniam i tyle. Jeśli kodeks pracy mi to utrudnia lub wręcz uniemożliwia -
          pozostaje umowa cywilnoprawna.

          3. Za wysokie koszty pracy - mnóstwo pieniędzy wyrzuconych w błoto przy
          składkach ubezpieczeniowych - jeśli pracownik będzie dostawał większą pensję o
          kilkaset złotych, to sam zabezpieczy swoją starość. Na pewno lepiej to zrobi niż
          państwo, czyli zus. Pracownik sam będzie wiedział, czy kupić akcje, spłacać
          kredyt na wynajmowaną nieruchomość, inwestować w siebie czy 10 dzieci.

          4. Do wszystkich mazgajów na forum - pochodzę z niedużego miasta, pracowałem w
          swoim życiu fizycznie, także za granicą, za darmo, na umowę zlecenie, na umowę o
          pracę, teraz sam prowadzę działalność. Nigdy nie liczyłem, że ktoś mi coś da
          (np. pracę), czy że coś mi się należy (np. wysoka pensja). Potrafiłem podawać
          cegły na budowie mając wyższe wykształcenie i wcale nie uważam, że moja godność
          na tym ucierpiała. To był kolejny krok do samodzielności - zarobiłem, ile
          potrzebowałem, nauczyłem się porządnie języka i z perspektywy czasu nie żałuję.
          W zawodzie najwięcej nauczyłem się pracując za darmo będąc kompletnym ignorantem
          jeśli chodzi o ówczesne umiejętności. Dziś spotykam znajomych ze studiów, którzy
          dalej pracują za 1500 zł i się pytają, "jakim cudem" mi się udało. Otóż trzeba
          brać swój los we własne ręce, a nie liczyć na polityków itd.
          • Gość: hmm Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 92.64.67.* 23.03.10, 11:57
            Wszystkie te postulaty niestety nie tyczą się pracownika a RZĄDU, prawa itd...
            Hmm, Związek Pracodawców Polskich nie umie ich wyegzekwować (czyżby słabe lobby,
            haha)?
            Odp 1) A co chorują przynajmniej raz na miesiąc u Ciebie? Acz fakt, to można
            przerzucić tak jak mówisz.
            Odp 2) Tutaj nie zgodzę się z Tobą, pamiętaj, że większość pracowników zwalnia
            się nie z tego powodu, że leń, kombinator itd...
            Poza tym, w tym przypadku nie powinieneś mieć problemu z podaniem przyczyn.
            Odp 3) Wiesz, rzecz tyczy się tych najmniej zarabiających (1500-2000 brutto)
            Chyba mi nie powiesz, że te kilkaset złotych coś zmieni w ich życiu? Spojrzyj
            też na to z innej strony, wielu pracodawców stać na to by płacić więcej, tyle,
            że po co, skoro można mniej, haha?
            Ktoś kto ma drobną firemkę, owszem, może być i tak, że dla niego każdy tysiąc to
            sporo.... wiesz, kiedyś w takiej małej pracowałem... zawsze szef mówił, że
            tragedia finansowa, że nie wie, czy będzie na wypłaty... poślizgi
            parotygodniowe... a na koniec roku 500 tyś zł zysku netto...
            Odp 4) Jak najbardziej pochwalam i zalecam, tyle, że NIE KAŻDY MOŻE BYĆ
            PRACODAWCĄ. Co zmienia własna działalność jednoosobowa? Jedynie zabezpiecza
            ZLECENIODAWCĘ...
            BTW Sam pewnie pójdę w Twoje ślady, sam imałem się różnych prac, uważam, że
            doświadczenie najważniejsze i w miarę nabywania nowych, perspektywy się
            poszerzają, a i zarobki rosną.
            Natomiast NIGDY nie pracowałem za darmo, może za psie pieniądze, ale zawsze.
            Hmm, na UZ, czy UOD również nie pracowałem, zawsze miałem Umowę o pracę... i
            jakoś nie było problemu. Czasem szedłem na ustępstwo 1/2 etatu reszta "pod
            stołem", na krótką metę.

            Zrozum, że ludziom chodzi o godne życie za dobrze wykonywaną pracę.
            • Gość: Mariusz Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 109.243.20.* 23.03.10, 18:25
              Faktycznie, ktoś, kto sam stworzył swoje stanowisko pracy, ma mniej praw niż zatrudniony. Tylko pozornie jest panem swojego losu. A alternatywą jest zwykle praca na czarno lub na umowę...
              Rozpaczliwe zakładanie firmy z minimalnym kapitałem własnym od kilku do kilkunastu tysięcy zł. najczęściej staje się gorzkim doświadczeniem. Skubie go każdy, kto ma większą siłę przebicia. Państwo w pierwszym rzędzie.
              Zamiast wydawać wciąż nowe przepisy chroniące zatrudnionych, przydałoby się wreszcie przynajmniej równorzędne traktowanie pracującego w miejscu pracy stworzonym samodzielnie, z pracownikiem pracującym na tzw etacie...
              Z uczciwością zaś bywa różnie. Zarówno wśród pracodawców jak i pracowników.
              Na razie dziurawe i restrykcyjne polskie prawo nie sprzyja zatrudnianiu, i to ono jest winne obecnej sytuacji.
              • Gość: aron Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 91.200.94.* 23.03.10, 18:30
                dokładnie. Jak ci się nie podoba to won na Białoruś. Tam państwo
                będzie cię wspomagać a nie skubać.

                da swidania tawariszcz. Najbliższy pociąg do Terespola o 6.20.
                • agulha Aron, zrób coś pożytecznego 24.03.10, 00:19
                  Załatw mi wizę turystyczną na Białoruś! Tak zachęcająco piszesz o tym pociągu na
                  wschód. Ja dowiadywałam się o możliwość zwiedzania Grodna i praktycznie jedyna
                  polecana opcja to wyjazd do rodziny (a ja tam nikogo nie mam) czy na
                  zaproszenie. To może załatw mi zaproszenie, pojadę, zobaczę, może mi się spodoba
                  i zostanę?
                  Na dobitkę jak się mieszka w Warszawie, to konsul białoruski zarządził, że o
                  wizę można składać tylko w konsulacie osobiście, a nie np. przez biuro podróży -
                  pytałam w Kalince. No chyba, że się przez ostatni rok coś zmieniło.
                  • Gość: aron Re: Aron, zrób coś pożytecznego IP: 91.200.94.* 24.03.10, 06:06
                    nie trzeba żadnej wizy
                    idziesz najpierw do urzędu gminy i zrzekasz się obywatelstwa
                    polskiego ( jest taki specjalny druk) a następnie idziesz do
                    ambasady Białorusi i prosisz o azyl w tym państwie. Oni z zasady
                    każdego takiego wysyłają na badania psychiatryczne najpierw, ale
                    jeżeli przejdziesz je pozytywnie to dostaniesz obywatelstwo, etat,
                    mieszkanie komunalnej, opiekę socjalną i tak dalej i tak dalej.

                    Łatwo nie jest, ale trzeba sie starać, bo nagrodą jest ETAT.
                    • rwakulszowa Aron, spadaj na Haiti 25.03.10, 00:07
                      A ty sp))))aj na Haiti, prawdziwego kapitalistycznego raju bez
                      ubezpieczeń i etatów, załóż tam sobie firmę, jak znowu coś walnie,
                      to ci sie ta zdarta płyta z Białorusia przypali jakimś bambusem i
                      przestaniesz w kółko nadawac ten sam denny tekst. A jak byś nadawał
                      ten bzdety tubylcom, to szybko by ci pokazali jak się obcina
                      cojones maczetą !

                      Gość portalu: aron napisał(a):

                      > nie trzeba żadnej wizy
                      > idziesz najpierw do urzędu gminy i zrzekasz się obywatelstwa
                      > polskiego ( jest taki specjalny druk) a następnie idziesz do
                      > ambasady Białorusi i prosisz o azyl w tym państwie. Oni z zasady
                      > każdego takiego wysyłają na badania psychiatryczne najpierw, ale
                      > jeżeli przejdziesz je pozytywnie to dostaniesz obywatelstwo, etat,
                      > mieszkanie komunalnej, opiekę socjalną i tak dalej i tak dalej.
                      >
                      > Łatwo nie jest, ale trzeba sie starać, bo nagrodą jest ETAT.
              • agulha Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? 24.03.10, 00:23
                Czytałam kiedyś, jak ustawione są w Wielkiej Brytanii przepisy dotyczące
                działalności gospodarczej (albo odpowiednika właśnie takich umów o dzieło).
                Krótka piłka: żeby państwo uznało takie coś za nie-etat, dany zleceniobiorca
                musi mieć w roku fiskalnym minimum trzech zleceniodawców i zarobek u żadnego z
                nich nie może przekroczyć iluś tam procent. Myślę, że to by dużo problemów
                zlikwidowało - mimo znacznej biegłości niektórych cwaniaków-pracodawców w
                operowaniu kilkoma spółkami-córkami. Sprawa jest jasna dla urzędnika skarbowego
                bez dochodzenia, czy praca była w określonych godzinach, czy umowa była
                dobrowolna, czy to było wykonywanie poleceń. Masz wielu klientów=nie jesteś od
                żadnego z nich zależny materialnie w istotny sposób=jesteś wolnym strzelcem.
          • Gość: hmm Re: Zlecenie i dzieło: wróg czy przyjaciel? IP: 92.64.67.* 23.03.10, 12:00
            Wszystkie te postulaty niestety nie tyczą się pracownika a RZĄDU, prawa itd...
            Hmm, Związek Pracodawców Polskich nie umie ich wyegzekwować (czyżby słabe lobby,
            haha)?
            Odp 1) A co chorują przynajmniej raz na miesiąc u Ciebie? Acz fakt, to można
            przerzucić tak jak mówisz.
            Odp 2) Tutaj nie zgodzę się z Tobą, pamiętaj, że większość pracowników zwalnia
            się nie z tego powodu, że leń, kombinator itd...
            Poza tym, w tym przypadku nie powinieneś mieć problemu z podaniem przyczyn.
            Odp 3) Wiesz, rzecz tyczy się tych najmniej zarabiających (1500-2000 brutto)
            Chyba mi nie powiesz, że te kilkaset złotych coś zmieni w ich życiu? Spojrzyj
            też na to z innej strony, wielu pracodawców stać na to by płacić więcej, tyle,
            że po co, skoro można mniej, haha?
            Ktoś kto ma drobną firemkę, owszem, może być i tak, że dla niego każdy tysiąc to
            sporo.... wiesz, kiedyś w takiej małej pracowałem... zawsze szef mówił, że
            tragedia finansowa, że nie wie, czy będzie na wypłaty... poślizgi
            parotygodniowe... a na koniec roku 500 tyś zł zysku netto...
            Odp 4) Jak najbardziej pochwalam i zalecam, tyle, że NIE KAŻDY MOŻE BYĆ
            PRACODAWCĄ. Co zmienia własna działalność jednoosobowa? Jedynie zabezpiecza
            ZLECENIODAWCĘ...
            BTW Sam pewnie pójdę w Twoje ślady, sam imałem się różnych prac, uważam, że
            doświadczenie najważniejsze i w miarę nabywania nowych, perspektywy się
            poszerzają, a i zarobki rosną.
            Natomiast NIGDY nie pracowałem za darmo, może za psie pieniądze, ale zawsze.
            Hmm, na UZ, czy UOD również nie pracowałem, zawsze miałem Umowę o pracę... i
            jakoś nie było problemu. Czasem szedłem na ustępstwo 1/2 etatu reszta "pod
            stołem", na krótką metę.

            Zrozum, że ludziom chodzi o godne życie za dobrze wykonywaną pracę.
      • Gość: sum Gazeta Wyborcza też zatrudnia latami na u.o dzielo IP: *.city-connect.pl 23.03.10, 11:11
        Gazeta Wyborcza, sama stosuje praktyki zatrudniania na umowę o dzieło. Niektórzy
        pracują tak całymi latami (5-10 lat), częstą praktyką jest też zatrudnianie na
        zasadzie działalności gospodarczej. I do tego jeszcze wymagają obecności w pracy
        od godziny do godziny. Gazeta Wyborcza pisze o takich praktykach, a SAMA JE STOSUJE!
      • Gość: sum umowy zlecenie, dzielo to wegetacja na emeryturze IP: *.city-connect.pl 23.03.10, 11:17
        zapomniałem dodać, ze teraz wszyscy milczą i pracują, ale przechodząc na
        emeryturę będziemy wegetować, bo wprawdzie na umowę zlecenie jakieś tam składki
        są, ale już na umowę o dzieło nie ma żadnych składek a także zero stażu pracy.
        Możemy przepracować całe życie na umowę o dzieło, a potem w świetle prawa
        będziemy kimś, kto w ogóle nie pracował.
        Rozumiem, można zatrudnić na umowę np. o dzieło, ale trzeba adekwatnie zapłacić,
        tak, aby można było się ubezpieczyć, założyć fundusz emerytalny.
      • Gość: sum a gdyby ktos chcial sie sadzic z pracodwca o zatru IP: *.city-connect.pl 23.03.10, 11:22
        gdyby ktos chcial sie sadzic z pracodawca o uznanie zatrudnienia to podaje linka
        do artykulu gw:
        gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,7314650,Pracowal_jak_na_umowie.html
        pewnie artykul skasuja, wiec:

        przytocze:


        Sąd uznał, że były ochroniarz Maciej Guz przez dwa lata zatrudniony na umowę
        zlecenie tak naprawdę pracował jak na umowie o pracę. To bardzo ważny wyrok.

        Wyrok w sprawie Macieja Guza, który pracował w firmie Solid Security, zapadł w
        połowie listopada przed Okręgowym Sądem Pracy w Warszawie. Ma on znaczenie dla
        pracowników masowo zatrudnianych na umowach o dzieło czy umowach-zlecenie. Tak
        naprawdę pracują, jakby mieli umowy o pracę. Firmy nie muszą tak zatrudnionym
        wypłacać pieniędzy m.in. za urlopy czy przepracowane nadgodziny lub zasiłek
        chorobowy. - Wyrok w mojej sprawie jednoznacznie wskazuje, że takie zatrudnienie
        jest niezgodne z prawem - mówi Maciej Guz.

        W Polsce działa ponad 4,6 tys. firm ochroniarskich i agencji detektywistycznych.
        Według szacunków Komendy Głównej Policji od 1989 r. wydano ponad 160 tys.
        licencji dla pracowników ochrony. Jest ich więcej niż funkcjonariuszy policji. -
        W takiej sytuacji jak ja są dziesiątki tysięcy pracowników agencji
        ochroniarskich - uważa były ochroniarz. - Są wykorzystywani podobnie jak ja.
        Przecież to nie żadne umowy-zlecenia, tylko normalny stosunek pracy!

        Kodeks pracy jednoznacznie określa, czym jest taka umowa, a czym stosunek pracy.
        W art. 22 napisano, że "przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje
        się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego
        kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca
        do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem". Zgodnie z kodeksem
        niedopuszczalne jest zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy
        zachowaniu warunków wykonywania pracy określonych właśnie w paragrafie 1.
        Nieważna jest w tej sytuacji nazwa zawartej przez strony umowy. - W agencji
        ochroniarskiej Solid większość tych, którzy przychodzili do pracy, była
        zatrudniana na umowie-zlecenie - mówi Maciej Guz.

        Wygarnij pracodawcy - wygraj 1000 euro lub kurs nurkowania


        Jego zdaniem firma ochroniarska, w której pracował, łamała i nadal łamie prawa
        pracownicze, np. pozwalając, by pracowano kilkanaście godzin non stop. W
        październiku ochroniarze z Solid wystosowali do Ikei, gdzie pełnią dyżury,
        petycję. Prosili kierownictwo Ikei, by jako jeden z największych klientów ich
        pracodawcy wpłynęło na polepszenie ich warunków pracy. Bez efektu. Dlatego w
        zeszłym tygodniu zorganizowali protest przed sklepami Ikei.

        Teraz w kryzysie, tnąc koszty, wiele firm przyjmuje pracowników na umowy
        cywilnoprawne. Dotyczy to szczególnie osób młodych i tych w wieku 50 plus.
        Bardzo często pracują nawet nie na umowach-zleceniach, od których odprowadza się
        składki, tylko umowach o dzieło podpisywanych wielokrotnie. Rekordzistka -
        wykładowczyni angielskiego w prywatnej szkole językowej - pracowała tak przez
        kilka lat. Dostawała tylko wynagrodzenie za wypracowane godziny, nikt nie płacił
        za nią składek na ZUS. Tym problemem zajmuje się od lat Państwowa Inspekcja
        Pracy. - W tym roku dzięki interwencjom naszych inspektorów blisko 7 tys. osób
        zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej uzyskało od pracodawcy
        potwierdzenie na piśmie istnienia stosunku pracy - mówi Danuta Rutkowska,
        rzeczniczka PIP. - W większości przypadków pracodawcy wiedzieli, że ich
        działanie jest bezprawne.

        Nawet po odejściu z firmy stosującej takie praktyki niewielu pracowników
        decyduje się pójść do sądu, by chociaż zmusić byłego pracodawcę do odprowadzenia
        zaległych składek. - Jeżeli ktoś jest zmuszany przez pracodawcę do podpisania
        umowy-zlecenia, trzeba zwrócić się do sądu. Gdy wyrok się uprawomocni, będę mógł
        wystąpić o wypłatę wynagrodzenia za nadgodziny - cieszy się pan Maciej. - I mam
        nadzieję, że znów mi się uda wygrać. Agencja Solid odmówiła "Gazecie" rozmowy o
        wyroku oraz warunkach pracy ochroniarzy. Pan Guz pracuje. Nie jest ochroniarzem.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka