Gość: Aga
IP: *.p.lodz.pl
18.02.02, 15:09
Jestem bekartem transformacji ustrojowej poczetym edukacyjnie w okresie
przesilenia socjalistycznego. Od 10 lat szukam pracy i oprocz incydentalnych
umow na czas okreslony nie mam nic. W okresie studiow oceny celujace, wysokie
stypendia za nauke, "glaskanie po glowce" za zdolnosci. Po skonczeniu studiow
(1991)to wszystko runelo. System ksztalcenia przygotowywal mnie do innych
realiow a tu nagle znalazlam sie w warunkach rynkowych i to w momencie kiedy
trzeba bylo zaczac szukac pierwszej pracy. Truno bylo znalezc sie w nowej
rzeczywistosci. Dzis coraz realniej zaczyna mnie straszyc widmo braku emerytury
w przyszlosci. I choc zdolalam przystosowac swoja swiadomosc do nowych warunkow
i kontynuowalam roznego typu doksztalcanie to pracodawcy wciaz nie odpowiadaja
na moje oferty. Nie moge dostac pracy bo nie mam doswiadczenia. Nie mam
doswiadczenia bo nie udalo mi sie znalezc pracy. Czas plynie a moj zadziwiajacy
epizod wydluza sie i staje sie coraz bardziej trwaly i niepokojacy...