Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Od ilu zł godziwe zarobki?

    IP: *.acn.waw.pl 21.03.04, 17:48
    No właśnie, od ilu zł/miesiąc wg. Was zarobki można nazwać godziwymi?
    Dla mnie, faceta nie mającego na utrzymaniu rodziny, 5000-6000 zł/mc do
    łapy po studiach oznacza w miarę godziwy zarobek, jednak to jeszcze nie
    szczyt marzeń. Jakieś 3500 zł/mc (też netto), to kwota poniżej której nie
    chciałoby mi się rano ruszać czterech liter z domu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Inka przewartościowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 18:03
        To ja odpowiem tak: po roku poszukiwania pracy - zeszłam na ziemię i bynajmniej
        nie ma to nic wspólnego z marzeniami a nawet z godziwym zarobkiem...
        (też jestem po studiach a nawet mam 4 lata stażu zawodowego)
        • robert8888 Re: przewartościowanie 21.03.04, 18:34
          po studiach - 4 tys. brutto - w stosunku do odpowiedzialności za to co robie to
          wręcz smieszne zarobki
          • Gość: Mar ależ ty zarabiasz co najniej 8 tys., a nie 4 IP: *.skorosze.2a.pl 01.04.04, 11:20
            ALe połowę zabiera ZUS (ubezpieczenie zdrowotne, chorobowe, wypadkowe i
            emerytalne) oraz urząd skarbowy (zaliczka 20%). Więc nie pyskuj, tylko nie
            głosuj na socjalistów z prawicy ani z lewicy.
          • Gość: Marekle Re: przewartościowanie IP: *.p.lodz.pl 03.04.04, 16:24
            Jesteś oderwany od rzeczywisości, chyba że zatrudnisz się jako męska prostytutka
        • Gość: vademecum Re: Tylko zmiana SYSTEMU.... IP: *.telpol.net.pl 29.03.04, 21:06
          może cokolwiek zmienić.Każdy ma godność i żeby ją zachować potrzebne są środki
          zwane pieniędzmi.Ma racje ten,któremu nie chciałoby się ruszać z domu za mniej
          niż 3500zł.W tym SYSTEMIE przestępca ma więcej na miesięczne utrzymanie niż
          emeryt po 40 latach pracy -czy to normalne???
          Wykładnikiem demokracji są środki płatnicze,więc sami możemy sobie
          odpowiedzieć,czy w Polsce jest demokracja.
          • Gość: Misiek Re: Tylko zmiana SYSTEMU.... IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 15:32
            Hehehe w KAZDYM systemie przestepca zarabia wiecej niz "emeryt po 40 latach
            pracy". Inaczej nie zostawalby przesepca tylko poszedl na emeryture -
            bezpieczniejsza robota :D
            Smieszy mnie jak ludzie na sile probuja wszedzie wyszukiwac przyklady jak to w
            Polsce jest tragicznie. Jak w powyzszym poscie. Ja rozumiem ze narzekanie to
            nasz sport narodowy, ale wypadaloby choc odrobine przy tym myslec.
            Pozdrawiam
            • azja74 Trudno nie narzekać... 13.04.04, 08:10
              ...gdy zarabia się 1350 zł. miesięcznie, ma się rodzinę złożoną z 4 osób,
              kolosalne opłaty miesięczne... A przykładów, że w Polsce jest beznadziejnie nie
              trzeba na siłę szukać! Widać je wszędzie! Wkurza mnie takie gadanie, jak twoje!
              asia

      • Gość: szanujący się Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.acn.waw.pl 23.03.04, 23:59
        Podciągam wątek (być może nie po raz ostatni), bo interesuje mnie, na ile się
        cenicie. Zaznaczam, że nie chodzi mi o przechwalanie się, ile kto zarabia (choć
        siłą rzeczy często jedno się do drugiego sprowadza), tylko o Wasze zdanie, od
        ilu zł/mc zaczynają się godziwe zarobki.
        • Gość: Adek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 07:57
          uwazam , ze 4000 netto
          ale uwazam tez , ze niepotrzebnie frustrujesz i tak sfrustrowanych.
          • Gość: grygi Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 213.17.208.* 24.03.04, 08:09
            Cześć,

            myślę, że godziwe zarobki są wprost proporcjonalne do miejsca zamieszkania.

            Mniejsze miasto - mniejsza kasa...

            moim zdaniem w miescie 100.000 - zarobki specjalisty to 2 tys netto

            pozdrawiam
        • Gość: Manor Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.dclient.hispeed.ch 03.04.04, 12:00
          A mnie tylko ciekawi ilu z tych co to czeka na godziwe pieniadze pokazalo do
          tej pory co potrafia.
          Bo obecnie papierkiem to czesto mozna sobie d... podetrzec a licza sie tylko
          prawdziwe umiejetnosci.
          Ostrzezenie dla wszystkich myslacych o karierze za granica po 2-gim maja.
          Nim dostaniesz 100% angaz i godziwa pensje trzeba bedzie sie wykazac
          umiejetnosciami i wyzszoscia nad tybulcem.
          A to nie bedzie takie proste.
        • Gość: Misiek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 18:10
          To banalnie proste: GODZIWE zarobki to takie za ktore Ty GODZISZ pracowac i
          jednoczesnie ktos GODZI sie zaplacic. A jaka to jest suma, to juz zalezy tylko
          od Ciebie: Twoich umiejetnosci, wiedzy, doswiadczenia, pracowitosci etc.
          Natomieas napewno nie ma to nic wspolnego z tym, czy ktos 4 dzieci i
          niepracujaca zone na utrzymaniu. Bo to nie pracodawca te dzieci zrobil i nie on
          ma sie martwic zeby zapewnic im byt.
          • Gość: Randall Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 195.245.217.* 09.04.04, 18:48
            > A jaka to jest suma, to juz zalezy tylko
            > od Ciebie: Twoich umiejetnosci, wiedzy, doswiadczenia, pracowitosci etc.

            Ubawiłeś mnie setnie. No popatrz, a ja myślałem, że to zależy od tego, za ile
            pracodawcy opłaca się Ciebie zatrudnić.
            Zarabiam netto 1800 miesięcznie, a i tak jestem szczęściarzem, bo ludzie po
            moich studiach pracują (w swoim zawodzie, czyli w przeciwieństwie do mnie) za
            800.
      • Gość: D. Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.50.193.* 24.03.04, 08:13
        Badzmy realistami , na dzień dzisiejszy godziwy zarobek dla mnie to 3500zł
        netto,
        • Gość: j Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 06.04.04, 14:28
          GODZIWE ZAROBKI?DOSTATNIE ZYCIE?TRZEBA SIE ZASTNOWIC CO TO JEST DOSTANIE
          ZYCIE,BO JESLI DOSTATNIE ZYCIE TO MOZLIWOSC WZIECIA DWOCH KREDYTOW-JEDEN NA
          LODOWKE A DRUGI NA SAMOCHOD,PLACENIE RACHUNKOW I CZASEM PIZZA Z PODWOJNYMI
          OLIWKAMI TO CHYBA 2000 NETTO NA TO WYSTARCZY (OCZYWISCIE BIORAC POD UWAGE ZE ZE
          NIE ZYCIE SIE W POJEDYNKE I NIE MA SIE JESZCZE DZIECI).ALE SA LUDZIE KTORZY
          CHCA MIEC OD ZYCIA COS WIECEJ!!!ZWIEDZAC SWIAT,MIEC CZAS DLA ZNAJOMYCH I
          RODZINY....A TO NIESTETY SIE KRYZIE Z TYM JAK WYGLADA ZYCIE POTENCJALNEGO
          MLOGDEO CZLOWIEKA.ZWYKLE PRACUJE PO TO, ZEBY SPACIC KREDYT NA SAMOCHOD,A
          SAMOCHOD MA PO TO, ZEBY DOJEZDZAC DO PRACY.....
          CZY KTOS WIDZI ROZWIAZANIE Z TEJ PATOWEJ SYTUACJI?? BO JA NIE
      • uasiczka Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 24.03.04, 09:04
        a co byś wtedy jadł i kto za ten dom zapłaci?
      • Gość: Clementine Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.acn.pl 24.03.04, 09:15
        Heh, człowieku... w jakich realiach zyjesz??? Dla mnie przyzwoity zarobek to
        juz 2000 zł netto, 3000-3500 netto miesięcznie wystarczyłoby mi W ZUPELNOŚCI na
        wygodne i dostatnie zycie; zakladając, że moj mąż zarabiałby też ok. 3000 zł
        netto moglibysmy pozwolić sobie nawet nie 2 a na 3 dzieci, splacać nawet kredyt
        za porządne mieszkanie czy niewielki dom, mieć kase na samochód, na porządną
        edukację dzieci - i dalszą siebie oraz na fajne wakacje i rozrywkę... i przede
        WSZYSTKIM zycie...

        Aha, też mam wykształcenie wyższe, znam biegle angielski, mam 4 lata
        doświadczenia zawodowego... nie uważam się za nieudacznika zyciowego -
        przeciwnie - mimo wielu kopów, jakie dostałam od zycia uważam, że i tak mam
        pozytywne nastawienie do kwestii swojej pracy i tzw. kariery. I co ? - I
        zarabiam 1700 zł netto, i mam taką forme umowy że nawet na głupi kredyt
        mieszkaniowy nie mogę sobie pozwolić...
        • Gość: krzysiek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.gazeta.pl / *.sim.pl 24.03.04, 10:09
          Ja tez zeszlem troche na ziemie... Mam wyzsze wyksztalcenie + podyplomowe, 8 lat doswiadczenia, jak jeszcze pracowalem (zanim firma padła) i chodzilem na rozmowy to chcialem ok 2500 netto. A teraz nie pracuje i nawet 1000 zl przyjałbym z pocałowaniem ręki. Ale jesli chodzi o zarobek, taki który pozwoli na przyzwoite życie - to wlasnie 2500-3000 na rękę.
          • Gość: charlie_x Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.tvgawex.pl 24.03.04, 10:22
            ..z takim podejściem do życia to masz w niedlugim czasie pracę na sto
            procent.Widzę,że potrafisz realnie patrzeć na dzisiejszą rzeczywistość-
            powodzenia i sukcesów w zyciu...moj syn jest teraz na rozmowie wstępnej w
            pewnej firmie budowlanej i na więcej jak tysiąc na "lapę" nie liczy.pozdr.
            • kajak1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 24.03.04, 11:58
              Chciałbym, aby tak było. Jak na razie, to ja szukam stałej pracy, a
              te "godziwe" 2,6 tys. netto zarabia żona i musi nam to wystarczyć na czwórkę, w
              tym 2 w podstawówce. Dokładają dziadkowie, bo inaczej ...
          • Gość: marta Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.04, 15:39
            No człowiek z takim wykształceniem i pisze WYSZLEM?? To chyba kupiłeś te
            dyplomy?????????
          • znikomka Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 01.04.04, 04:41
            Gość portalu: krzysiek napisał(a):

            > Ja tez zeszlem troche na ziemie... Mam wyzsze wyksztalcenie + podyplomowe,
            to sŁabo Cię chyba kształcili skoro ,,zeszłeś"...
          • Gość: m Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 19:40
            "zeszłem"? wyższe wykształcenie???
        • Gość: Daria Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 18:47
          Ja mam 700 netto po studiach i pracuję w banku Pekao SA. Robę przelewy na 200
          000 i za nie odpowiadam. I co mam zrobić?
          dariamysza@wp.pl
          • Gość: Dobry Wujek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 19:15
            Jak Ci sie trafią takie po 200.000 kieruj na moje konto, a niedługo Twoje
            problemy znikną;))
          • Gość: Jasio Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 08:15
            Gość portalu: Daria napisał(a):

            > Ja mam 700 netto po studiach i pracuję w banku Pekao SA. Robę przelewy na 200
            > 000 i za nie odpowiadam. I co mam zrobić?
            > dariamysza@wp.pl

            Co masz robic???
            Nie przejmowac sie. Za nic przeciez praktycznie nie odpowiadasz. Jak
            cos "spieprzysz", to i tak nie bedziesz miala z czego zwrocic pracodawcy.
          • Gość: Misiek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 18:21
            > Ja mam 700 netto po studiach i pracuję w banku Pekao SA. Robę przelewy na 200
            > 000 i za nie odpowiadam. I co mam zrobić?

            No to sie ciesz! Po studiach znalazlas zatrudnienie w duzej solidnej firmie,
            ktora nie padnie, zaplaci na czas. Wielu by sie z Toba zamienilo. No i masz
            realne szanse w jakiejs perspektywie na awans i znacznie lepsze zarobki. Ja
            wiem ze nie zaraz, ale skonczyly sie "wariackie" czasy kiedy od razu dostawalo
            sie duza kase i robilo sie blyskawiczna kariere. Kto sie na tamten boom nie
            zalapal, musi sie liczyc, ze (o ile nie jest jakims geniuszem w swojej
            dziedzinie) to czeka go powolna droga od samego dolu hierarchi zarowno
            zawodowej, jak i finansowej. A jak daleko i szybko zdola sie wspiac, to juz
            zalezy w najwiekszej mierze od niego (choc ofkorz nie tylko)
          • Gość: Renata Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.compower.pl 12.04.04, 17:28
            Zmień pracę. Banki teraz mają problemy finansowe i zmiejszaja pensję szarych
            pracowników, a nie prezesa (bo co by to było gdyby taki zarabiał tylko 180 000,
            a nie 200 000...:( ). Nie daj sie wykorzystywac. Aha. Tylko odejdz od pracy i
            powiedz o takich planach szefowi dopiero jak znajdziesz nowa, a nie na odwrót.
        • sferka Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 30.03.04, 13:50
          Ojej! Jakbym siebie słyszała-najbardziej frustrujace dla mnie jest to, że do
          satysfakcji finansowej (póki co przynajmniej) brakowałoby mi z 500zł do ręki.
      • Gość: Bad Blood Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.51.245.* 24.03.04, 12:03
        > No właśnie, od ilu zł/miesiąc wg. Was zarobki można nazwać godziwymi?
        > Dla mnie, faceta nie mającego na utrzymaniu rodziny, 5000-6000 zł/mc do
        > łapy po studiach oznacza w miarę godziwy zarobek, jednak to jeszcze nie
        > szczyt marzeń. Jakieś 3500 zł/mc (też netto), to kwota poniżej której nie
        > chciałoby mi się rano ruszać czterech liter z domu.

        a co potrafisz? co kupilbym od Ciebie za 6000 netto?

      • Gość: G. Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.idea.pl 24.03.04, 14:06
        Rodziny może nie masz, ale chyba za to trzy kochanki - przepraszam, partnerki życiowe - na utrzymaniu.

        LOL po prostu. Za 3500 zł to ja bym mógł wyżyć 3 miesiące - i jeszcze zapłacić ratę czesnego za studia.
      • sandwich1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 10:15
        Ja mam 38 lat, 10 lat stażu pracy w zawodzie informatyka po studiach plus kilka
        w innych. Rok szukałem pracy. Zarabiam 1000 zł netto. Moja żona tyleż samo. Po
        potraceniu wydatków stałych zostaje 500 zł na nas i trójkę dzieci. Dzidkowie
        nie moga pomóc. Czy to godziwe wynagrodzenie?
        • grypos Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 10:23
          O, qrwa! Jak to mozliwe?
          • sandwich1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 13:01
            Niemożliwe to będzie teraz. Dziś obcięto nam (mnie i mojej żonie) po 100zł
            brutto.
            Poważnie zastanawiam się, czy nie zacząć kraść.
        • Gość: wapniak Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 10:23
          Mam średnie wyksztacenie 30 lat stażu pracy,zasuwam fizycznie od zawszei mam
          1000 zł netto.Mam na utrzymaniu dom,nie pracującą żonę,studiującego syna i musi
          mi na wszystko wystarczyć.Nie mam żadnych długów,głodny też nie chodzę i nigdy
          po nic nie byłem w opiece społecznej.ednak można za takie pieniądze wyżyć.A co
          do godnego życia ,to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
          • Gość: k.j Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 12:40
            Gość portalu: wapniak napisał(a):
            > A co
            > do godnego życia ,to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

            swieta prawda
          • sandwich1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 08.04.04, 11:11
            Temat dotyczy godziwych zarobków. Godnie żyć może bezdomny pod mostem, jak
            również dyrektor banku może być zwykłym szują.
      • Gość: tunia Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 11:50
        troche się zastanawiam nad tym co piszecie,mówicie o zejściu na ziemie a bujacie
        w obłokach....ja pracuje na 1/2 etatu i zarabiam 500 zł mój mąz zarabia 3600
        netto (oczywiście nieadykwatnie do obowiązków),mamy małe dziecko ,kredyt
        mieszkaniowy na karku i jKIMS DZIWNYM SPOSOBEM MAMY TRUDNOŚCI Z MIESIĄCA NA
        MIESIĄC.Nie wydaje pięniedzy na jedzenie w restauracjach czy na kino (tu idziemy
        moze raz na pół roku),mąz nie jeździ samochodem do pracy (mimo ze ropniak) bo
        taniej wychodzi jazda pociągiem......ale powracjac do wątku...uwazam ze mój mąż
        zarabia dużo (zwazajac na rynek pracy) a i tak mamy trudności (on pracuje 7 lat
        w jednej firmie i ma wiele skonczonych kursów zawodowych i jezykowych) a wy
        chcecie po studiach zarabiac 6000 ludzie drodzy zejdźcie rzeczywiscie na ziemie
        i patrzcie realnie na zycie....macie chyba troche wygórowane oczekiwania nic
        dziwnego ze nie mozecie znaleźć pracy...

        a tak swoja drogą gdybyscie musieli wykarmić dziecko to poszlibyście do pracy
        nawet za 1200 netto miesięcznie (jesli w ogóle udałoby wam się znależć ttaką
        prace na dzisiejszym rynku pracy)
        • Gość: 25 latka Jejku.................. IP: *.loaclnet / *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 13:47
          Ludzie, a przecież w większości młodzi.Ręce opadają.Powoli....ja od małego
          znałam pracę, nie wiem ,co to znaczy żyć bez....ale niestety większość
          wypowiedzi to na zasadzie daj.Moj tato tak ładnie mówi "stosunek
          roszczeniowy".Mam już wiele doświadczeń w pracy, ukończone studia, Ameryka na
          garbie, ale nigdy przez usta nie przeszłoby mi , że poniżej 3000, to bym z
          łóżka nie wstała, to najlepiej się położyć i przekimać, a jakieś wartości, cele?
          To może najlepiej znależć bagatego partnera i luzy;)
          I stąd pewnie biorą się te opinie pracodawców o młodych ludziach....niestety.
          Albo Ci młodzi ludzie nie znali wcześniej wartości "kasy"
          • wlodekbar Re: Jejku.................. 31.03.04, 17:29
            Wartosci?
            Cele?
            Ja przez trzyt lata mialem po 15 - 20 zl. dziennie na zycie, i jeszcze
            wspieralem na duchu innych. I chwale sie tym wlasnie.
            To mi dawalo radosc.
            A jestem reprezentantem wolnego zawodu.

            P.S.
            Z tego, co wiem, polowa elity pisarzy polskich (autorow literatury pieknej)
            zyje po kilkaset zlotych miesiecznie.
            Wiem to od dziennikarza (i pisarza), ktory wydal kilka tomnow wywiadow z
            polskimi pisarzami.
            I robia swoje (jak w piosence Młynarskiego, "Robmy swoje")
      • Gość: ruda Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 62.148.79.* 25.03.04, 12:05
        to, czy zarobki sa godziwe, nie zależy od tego, kogo masz na utrzymaniu,
        ani od tego, jakie masz wykształcenie,
        tylko od tego, co za te zarobki robisz
        (wysiłek - fizyczny, intelektualny, emocjonalny, czasowy -, odpowiedzialność -
        za ludzi, za bezpieczeństwo, za wartości materialne -, zysk, jaki przynosisz
        pracodawcy)

        zgadza się, musi być jakiś minimum (czyli: praca łatwa, bez większej
        odpowiedzialności, 8 godzin dziennie), myślę, że plus-minus 1000 zł netto

        pozdrawiam
        ruda
        • Gość: AGDA Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 212.244.249.* 01.04.04, 14:54
          Godziwe zarobki to takie za które mozna GODZIWIE przeżyć. I nie pisz, że 1000zł
          to godziwy zarobek. Za takie pieniądze, nie mozna GODZIWIE zjeść, GODZIWIE
          odpocząć, GODZIWIE mieszkać, GODZIWIE ubrać się, GODZIWIE utrzymywać higienę.
          Oczywiście znam ludzi żyjących za takie pieniądze, ale co dzień jedzą kaszankę
          i napakowane niewiadomo czym parówki (ich dzieci też); gazet czy książek nie
          czytają; do kina nie chodzą; ubrania kupują w lumpeksie (i rzeczywiście
          wyglądają jak lumpy) a urlopy spędzają na działce bez bieżącej wody, w altance
          blaszaku. No i oczywiście część z nich zagłosowałaby na Leppera
      • nauma Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 12:17
        Kiedyś dostawałem 4000zł brutto, teraz 2500zł brutto + premia (z reguły
        symboliczna). Zarabiam więc do ręki około 2000zł. Narzeczona mniej, a że
        spłacamy mieszkanie, studiujemy (każde drugi fakultet), wydajemy sporo na
        lekarstwa (konieczne) wyrabiamy się na styk. Zero wydatków na kulturę,
        odkładania, wyjazdów, imprez - dziurę w bucie łatam, zamiast kupić nowe. Nie
        możemy nawet zaplanować dziecka. Godziwe zarobki, adekwatne do mojej wiedzy
        (kilka lat stażu zawodowego) to dla mnie 4000-5000 do ręki. Plus świadczenia
        typu opieka medyczna i dofinansowanie nauki.
        • Gość: ddd Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 25.03.04, 13:05
          od 10000$
        • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 13:58
          > Godziwe zarobki, adekwatne do mojej wiedzy
          > (kilka lat stażu zawodowego) to dla mnie 4000-5000 do ręki. Plus świadczenia
          > typu opieka medyczna i dofinansowanie nauki.

          czemu tak skromnie ? A gdzie służbowy mercedes ? Zimą narty we Francji, a latem
          Hawaje ? Plus drobne dodatki typu trzynastka, czternastka, piętnastka..
          Szkoda ,że nikt tutaj nadal nie rozumie, że nie istnieje pojęcie "adekwatności"
          do wiedzy. Praca to TOWAR, który ktos albo chce kupić , albo nie. I wasza
          (niestety często pseudo)wiedza jest na plaster jak tego nikt nie potrzebuje.
          Spróbujcie więc pojechać do Chin i sprzedawac tam ryż, to może zrozumiecie
          nieszczęśnicy co to znaczy WARTOŚĆ towaru.
          • sandwich1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 14:37
            Bardzo faszystowskie podejście: "Jesteś tyle wart za ile się możesz sprzedać!"
            Znaczy - starcy kaleki i cała reszta do gazu - nie mają prawa do godziwego
            życia.

            Praca nie do końca jest towarem, bo to by znaczyło, że powinieneś sobie
            wybudować ołtarzyk Billa Gatesa. Przy jego zarobkach on już nie jest dla Ciebie
            nadczłowiekiem tylko bogiem.
            Poza tym w życiu nie każda praca jest opłaca. Ja z żoną wychowuję trójkę
            dzieci, które w przyszłości będą robić głównie na twoją wysoką emeryturę.
            • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 15:32
              > Bardzo faszystowskie podejście: "Jesteś tyle wart za ile się możesz sprzedać!"
              > Znaczy - starcy kaleki i cała reszta do gazu - nie mają prawa do godziwego
              > życia.

              z tym nie bede polemizował bo nie mam zamiaru zniżac się do klozetu. O godnym
              życiu najwięcej mówi Lepper. Juz niedługo będziesz miał godne życie, które ci
              zafunduje.

              > Praca nie do końca jest towarem, bo to by znaczyło, że powinieneś sobie
              > wybudować ołtarzyk Billa Gatesa. Przy jego zarobkach on już nie jest dla
              Ciebie nadczłowiekiem tylko bogiem.

              pieprzysz chłopie jak potłuczony. Może to bezrobocie i kalectwo życiowe tak ci
              sie rzuciły na mózg, że nie rozróżniasz podstawowych pojęć. Ale cóż, ekonomii w
              szkołach nie uczyli, stąd u nas tylu analfabetów. Praca nieszczęśniku jest
              najzwyczajniejszym towarem. Jego cena na rynku jest taka, jaka wynika z prawa
              popytu i podaży. A także z jakości i wyrafinowania tego towaru (nadal jednak w
              ramach realiów rynkowych). I możesz go sprzedac komuś obcemu (jako siła
              najemna) albo go od kogoś kupić (jako pracodawca). Możesz go także
              zagospodarowac we własnym zakresie (początkowy Bill Gates). Bill akurat
              najpierw sprzedał na rynku efekty swojej pracy, a że był to dobry towar więc go
              kupiono. Za te pieniądze kupił inny towar (pracę innych). Poniewaz trafił na
              rynek z poszukiwanym towarem (sumą pracy kupionej - inna sprawa czy najlepszym)
              więc go sprzedawał. I dlatego ma co ma.

              > Ja z żoną wychowuję trójkę
              > dzieci, które w przyszłości będą robić głównie na twoją wysoką emeryturę.

              Na swoją emeryturę jako ten, który kupuje towar od innych zarabiam sam i mój
              przyszły oraz obecny poziom życia zależy włącznie ode mnie. Chcesz "godnie"
              żyć - zrób se sam. Ja na ciebie z pewnościa łożyć nie będę.
              • Gość: naczelnik piekla Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.ppp.uno.edu 26.03.04, 06:28
                Ile wobec tego jest warta praca ksiedza? Tyle co na tacy. A moze Wielkanocna
                promocja dwa rozgrzeszenia w cenie jednego?

                Prymitywny darwinizm spoleczny znaja nawet szympansy, nic tu w szkole uczyc nie
                trzeba. Ludzie tym sie roznia od malpy ze maja inne wartosci niz pelna micha.
                • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 11:39
                  Praca księdza nie jest towarem bo nie jest pracą w kategoriach rynkowych. Tego
                  nikt nie kupuje. To jest posługa ofiarowana. Matka Teresa również nie
                  sprzedawała swoich usług i nie robią tego Lekarze bez Granic. Takie porównania
                  i równomianownikowanie dalej niestety świadczy o rosnącym analfabetyzmie
                  społecznym. Wrzucanie do jednego kubła wartości materialnych i wartości
                  niematerialnych (duchowych, etycznych, narodowych etc.) potwierdza to co
                  powiedziałem w poprzednim zdaniu.
                  • Gość: naczelnik piekla Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.dhcp.uno.edu 26.03.04, 16:45
                    Alez oczywiscie ze praca ksiedza jest rynkowym towarem ktory sie kupuje. A jak
                    przyjmiemy ze nie jest, to w ten sam sposob praca wiecej niz polowy tzw.
                    zatrudnionych tez towarem rynkowym nie jest. Czy naprawde na rynku nie mozna
                    znalezc kogos do Rady Polityki Pienieznej taniej niz 30 tys na miesiac.
                    Sprobujmy zrobic konkurs, zobaczysz co sie okaze. Rynek gdzie podaz i popyt
                    jest tak elastyczny ze reguluje go cena jest wyjatkowym zjawiskiem, nie regula.
                    Rynek pracy jest tu najlepszym przykladem. Regula sa monopole(zeby nie
                    powiedziec uklady), najczesciej sterowane przez panstwo. Mowic ludziom ze ich
                    praca rzadzi rynek to wlasnie analfabetyzm. Aby sie go pozbyc nie wystarczy
                    przeczytac pierwszej strony z elementarza ale trzeba znacznie wiecej.
                    • zdzichu-nr1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 29.03.04, 17:30
                      Gość portalu: naczelnik piekla napisał(a):

                      Czy naprawde na rynku nie mozna
                      > znalezc kogos do Rady Polityki Pienieznej taniej niz 30 tys na miesiac.
                      > Sprobujmy zrobic konkurs, zobaczysz co sie okaze.

                      Kolego, Ci ludzie odpowiadają za kasę nas wszystkich i całego państwa!
                      Popuszczenie stóp procentowych albo ich podwyżka to decyzje wartosci milionów
                      dolarów. Spróbuj płacić im grosze, a Cię tak urządzą w interesie wybranych grup
                      nacisku , że się nie pozbierasz
                  • yvona73pol Re: Od ilu zł godziwe zarobki?materialne i inne... 27.03.04, 03:12
                    ale Lucyprze, nie mozna tego oddzielic, to sa rzeczy, ktore sie na siebie
                    nakladaja;
                    mimo tego ze w wielu sprawach masz racje, to jednak czasami lekko zbaczasz w
                    extremum,
                    tu jest mowa czesto o tym, ze pracodawca nie docenia pracownika, dlatego, ze
                    sytuacja taka a nie inna daje mu bezkarnosc;
                    no, ale i tak powinnismy sie cieszyc, nie ma u nas obozow pracy (Chiny), obozow
                    koncentracyjnych (Korea), dzieci osmioletnie nie musza pracowac 12 na dobe (XIX
                    wiek), no i zarabiamy cos niecos ponad dwa dolce na dzien;
                    jednak sie troche ruszylo.... niewiele, ale zawsze do przodu...
                    pozdrawiam,
                    Iwona
                    • Gość: http://pamietamy.t Re: Od ilu zł godziwe zarobki?materialne i inne.. IP: *.ok.shawcable.net 09.04.04, 16:30
                      w spoleczenstwie istnieje wymiana uslug
                      od chwili wprowdzenia pieniadza niektorzy
                      probuja oszukac w miarach
                      a to falszuja wage zlotej monety a to falszuja miary
                      a to falszuja jakosc towaru

                      najbardziej wolni sa pigmeje na utrzymanie potrzebuja pracowac dwa dni w tygodniu co jest sola ich sasiadow miurzynow ktorzy chca ich zamienic w niewolnikow i co przemoca czesto sie udaje :-PPP
                      problemem jest brak mozliwosci odseparowania sie od gangow zlodzieji i bandytow
                      udajacych ze maja cos do wymiany za wasz towar



                      pamietamy.tripod.com
                  • Gość: ona Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 05.04.04, 19:00
                    czyzby ksiadz "nauczajacy" religii jedyni slusznej w szkole robil to za darmo??
                    nie wydaje mi sie
                • Gość: TRO Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.mar.wi.charter.com 01.04.04, 05:29
                  Naczelnik, where are you located?
              • Gość: gepardt Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.pai.net.pl 07.04.04, 22:58
                oj Lucyferku!
                kasa ci uszami wyłazi a ksiązki kazdy głupi cytowac potrafi - smieszny z ciebie
                człowiek. Pewnie jezdzisz wypasionym samochodem i obnosisz sie swoim bogactwem
                > swoje bogactwo i prostote duch juz zaprezentowałes... poor rich baby
              • Gość: Greg Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 19:09
                Szanowny ekonomisto, a nie pomyślałeś o sytuacji takiej, jak przewaga popytu na
                pracę nad jej podażą ? W tej chwili pracodawcy zachowują się jak monopolista,
                czyli korzystają z sytuacji. A każda odpowiedź na pytanie: "Ile chciałby Pan
                zarabiać" jest zła.
          • Gość: Michal PR-owiec Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 15:36
            Pracuję w tzw. modnej branży, choć podupadła nieco w kryzysie - jak i wiele
            innych. Mówię o public relations.

            Kiedyś zarobki były wspaniałe, niestety nie załapałem się na tę falę - a
            dokładniej wtedy sobie "stażowałem". Dziś jest gorzej, tak jak wszystkim. Ale
            ja nie o tym. Ktoś tu pisze o "wartości towaru" - że trzeba mieć co sprzedać.
            Jak zwykle czcza gadanina, prawdopodobnie niezrealizowanego młodzieńca. Tak się
            składa, że pracuje w zawodzie, który przez speców jest bardzo doceniany i ma
            dużą przyszłość, itd.

            Zarabiam 2500 netto, co jak na osobę bez rodziny jest bardzo przyzwoite w
            tzw. "dzisiejszych czasach". Mam odpowiedzialną pracę, dużo od niej zależy -
            tak gwoli tej "wartości towaru". Oczywiście pracuję na umowę o dzieło - inaczej
            z tych 2500 miałbym jeszcze mniej. Inna sprawa to to, czy ktoś da mi w
            strategicznym momencie kredyt mieszkaniowy, itd.

            Zarobienie za te 2500 jest oczywiście totalne, ustawicznie walczę z tym, by
            mieć czas na życie osobiste i doktorat (mój priorytet). Za taki tryb życia,
            jaki mam - a którego nie opiszę szerzej z oczywistych względów - oczekuję circa
            5000 złotych brutto, bazuję nie na realiach dnia dzisiejszego (wiem ile mogę
            otrzymać), ale na przeszłych zarobkach w branży.

            Swoją drogą przerażający to znak czasów, że powtarzamy co krok "musisz umieć
            się sprzedać". Jak margaryna, piwo czy odkurzacz. A jesteśmy czymś więcej,
            piszę to do Was, drodzy młodzi-gniewni-kapitaliści...




          • Gość: Businessman Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.proxy.aol.com 04.04.04, 09:11
            > Praca to TOWAR, który ktos albo chce kupić , albo nie. I wasza
            > (niestety często pseudo)wiedza jest na plaster jak tego nikt nie potrzebuje

            Lucyperku, masz absolutnie racje.
            Zauwazylem to prowadzac wlasna firme konsultingowa. Moje zarobki sa
            proporcjonalne do moich stawek godzinowych, ktore placa klienci. Jak zalozylem
            wlasna firme i nie bylem znany na rynku, to 20% dzisiejszej stawki bylo dobre.
            Obecnie, kiedy wyrobilem sobie opinie dobrego fachowca, i ustawiaja sie do mnie
            w kolejce duze firmy, moja stawka musi byc taka, aby odstraszyc czesc klientow,
            bo inaczej zapracowalbym sie na smierc i ja i moi pracownicy, a o nowych jest
            trudno, o czym ponizej. To nie jest sprawa "godziwych" czy "niegodziwych"
            pieniedzy. To jest rynek. Sprzedaje sie za tanio, mam zbyt wielu klientow, za
            duzo pracy i ja ze swoimi pracownikami nie mozemy tych klientow godziwie
            obsluzyc. Mamy wiec problem. Sprzedaje sie za drogo, klientow nie jest stac na
            nasza usluge i znowu klopot. Nie ma pieniedzy w firmie na "godziwe" wyplaty dla
            mnie i pracownikow. A pracownicy siedza i nic nie robia. Cala sztuka polega
            wiec na optimalizacji plac, stawek godzinowych pracownikow i wielkosci firmy w
            stosunku do zapotrzebowania rynku na moja prace. I jeszcze jedno. Nie radzcie
            mi zwalniac pracownikow, kiedy jest mniej roboty i przyjmowac szybko nowych,
            kiedy jest wiecej pracy. To co ja sprzedaje, wymaga wysokich kwalifikacji.
            Wyszkolenie pracownika wymaga nakladu czasu i wysilku. Przedwczesne wiec
            zwalnianie pracownika nie lezy absolutnie w moim ani firmy interesie. Jutro
            pojawi sie wiecej pracy, a dochod firmy ( a z nim moj profit) zalezy tez od
            ilosci pracownikow.

            A mlody czlowiek piszac, ze za 4000 zl to nie oplaca mu sie z lozka zwlec rano,
            to nie wie nic o zyciu. Osobiscie zycze mu i 10,000 zl netto. Ale jak nikt jego
            umiejetnosci nie zechce kupic, to i 800 zl misiecznie jest dobrym
            pieniadzem. "Godziwym" pieniadzem, jak sie tu niektorzy wyrazaja.
            • Gość: XXX Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.icpnet.pl 04.04.04, 19:52
              Jak masz taką prężną firmę to chętnie się u Ciebie zatrudnię tak się składa ,że
              jestem wykształcony mam duże doświadczenie zawodowe ,także w zarządzaniu .I
              takie firmy jak twoje odkłądają moje CV na półkę twierdząc ,że na dyr. to za
              mało na handowca za dużo a w innych zawodach nie mam doświadczenia ,mam
              wrażenia ,że Ci wszechwiedzący businesmeni , którym się coś w życiu udało robią
              co mogą aby zaniżyć samoocenę ludzi , którzy w sprzyjających warunkach mogliby
              jak oni wypłynąć i im zagrozić konkurencją.
          • Gość: bezrobotny Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.proxy.aol.com 05.04.04, 02:46
            Nic prostrzego, Lepper potrafił, dlaczego nie wy? Założyć nową partię wejść do
            Sejmu, może nawet rządu i "godziwe" pieniążki same do banku płyną.
        • Gość: lu Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 23:53
          Chyba tylko ten kredyt uzasadnia niedobory finanasowe mojego przedmowcy.
          Niestety, ogromna czesc naszego spoleczenstwa zyje ponad stan - na kredyt
          wlasnie. A kredyt sa w Polsce makabrycznie drogie. Jak sie je zaciagnie to
          potem sa problemy...

          Po krotkim oszacowaniu wyszlo mi, ze na zycie (Warszawa - ceny o ok. 20% wyzsze
          niz w reszcie kraju) wystarcza maksymalnie 1000 zl (mowimy o podstawowych
          potrzebach: mieszkanie,oplaty,dojazdy,jedzenie,podstawowa prasa); przy czym
          koszty mieszkania i oplat spadaja na jedna osobe, a nie rozkaldaja sie rodzine.
          Czyli na zycie bez szalenstw wystarcza 1500 zl. Jesli na zupelnym luzie - 2000
          (to juz jest i kino i teatr, i fajne wakcje). W rodzinie kwota pozwalajaca na
          przyzwoite zycie bedzie znacznie nizsza.

          Coz, wychodzi na to, ze sporo z tych biadan jest... "nieco" na wyrost!
          • Gość: Matematyk Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.04, 14:18
            2000 kino, teatr, fajne wakacje?? Brednie. Wystarczy policzyc: kredyt na 10 lat
            za 80m2 mieszkania ok 1700pln/m-c, czynsz 250pln/m-c, telefon+internet 200pln/m-
            c, utrzymanie auta kompaktowego (paliwo razem z przegladami raz w roku,
            ubezpieczeniem itp, bez napraw i parkingu) ok 380PLN/m-c, III filar dla dwoch
            osob 600pln/m-c (trzeba liczyc na siebie a nie ZUS :/), czyli same podstawowe
            potrzeby to 3130pln/m-c. Do tego jedzenie = zalezy ile kto je :), ubranie =
            zalezy jak sie stroi powiedzmy ze razem na 2 osoby potrzeba ok 2000pln/m-c, a
            teraz kino (2 wyjscia w mcu na dwie osoby) 100pln/m-c, teatr troche zadziej
            25pln/m-c, i fajne wakacje 1700pln/os na rok czyli ok 300pln/m-c i jak nic
            wychodzi 5555pln/m-c BEZ SZALENSTW! A wiadomo nie od dzis ze w miare jedzenia
            apetyt rosnie.. lepsze auto, wieksze mieszkanie, lepsze jedzenie, no a potem
            dzieci.. ehh.... Czyli na bardzo podstawowe wydatki dwuosobowej rodziny
            potrzeba 5500pln wiec niewiem skad wyliczenie 2000....czego ono dotyczy? Chyba
            ze zycie to tylko jedzenie...:) to by sie zgadzalo :) A na lekkim luzie to by
            sie przydalo z 7000pln/m-c pod warunkiem ze niema dzieci i niechce sie
            podwyzszac standardu zycia :)) A tego kazdy chce :)) Czyli przydaly by sie
            oszczednosci czyli druga osoba powinna tez przynosic 7000pln/m-c :)))
            • Gość: lu Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.04.04, 22:20
              Drogi Matematyku,
              Oczywiscie traktuje Twoj post jako zart :)) Zwlaszcza kredyt na 1700 zl. To
              naprawde nie sa postawowe potrzeby :p
              • Gość: Matematyk Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 16:35
                Mily Lu, jaki zart: mieszkanie 80m2x2300m2=184tys. jak sie niema wlasnego
                wkladu tylko 100% kredytu to nieliczac nawet odsetek! kredyt na 10 lat
                miesiecznie wychodzi: 184/120= 1533 pln jaki wiec zart? Rozumiem ze wg ciebie
                mieszkanie to niejest podstawowa potrzeba tak? W XXI wieku posiadanie wlasnego
                mieszkania (na kredyt) to jakis luksus?????
                • Gość: Misiek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 18:47
                  > W XXI wieku posiadanie wlasnego
                  > mieszkania (na kredyt) to jakis luksus?????

                  80-metrowego? Na 2 osoby? Jezeli nie ma sie grosza wlasnego wkladu? Owszem...

                  • sagace Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 05.04.04, 22:43
                    A gdzie argumentacja? 80 metrow dla 2 mlodych osob, ktorym predzej czy pozniej
                    urodza sie dzieci... to nie luksus tylko standard. Tym bardziej ze na kredyt, a
                    zwlaszcza jak sie niema wkladu, bo to wtedy niejest posiadanie tylko prawie ze
                    wynajem. Luksus w PL to wlasny dom w duzym miescie.
      • Gość: lucyperek Nie ruszaj 4 liter więc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 13:50
        i słusznie ! Bycz się, odpoczywaj po ciężkiej nocy i zbieraj siły do następnej.
        Ćwicz skłony, niedługo leperek ci sypnie szmalem, wiec będziesz zbierac z ulicy.
        • losiu4 Re: Nie ruszaj 4 liter więc... 26.03.04, 07:04
          Gość portalu: lucyperek napisał(a):

          > i słusznie ! Bycz się, odpoczywaj po ciężkiej nocy i zbieraj siły do
          > następnej. Ćwicz skłony, niedługo leperek ci sypnie szmalem, wiec będziesz
          > zbierac z ulicy.

          albo balcerek podatkiem przywali

          Pozdrazwiam

          Losiu
          • Gość: lucyperek Re: Nie ruszaj 4 liter więc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 11:30
            Ty tez Łosiu pieprzysz jak potłuczony, choc nie wiem czemu bo często
            wypowiadasz się bardzo sensownie. Przez cały czas trwania AWSu Balcer nawoływał
            do obniżenia podatków ! W swoim felietonie we Wproście, w przemówieniach
            sejmowych, we wszystkich publicznych wypowiedziach !!! Nie wiem zupełnie skąd
            wy bierzecie te idiotyzmy. KAŻDY normalny liberał rozumie, że od niskich
            podatków zależy powodzenie gospodarki. To jedynie lewica zawsze je podnosi bo
            przecież trzeba z czegoś finansować obiecany w kampanii socjal.

            Na pohybel władzy ludowej !
            • losiu4 Re: Nie ruszaj 4 liter więc... 26.03.04, 13:29
              Gość portalu: lucyperek napisał(a):

              > Ty tez Łosiu pieprzysz jak potłuczony, choc nie wiem czemu bo często
              > wypowiadasz się bardzo sensownie.

              nie nerwuj się tak :) po prostu masz innego idola. No dobra, nie do końca tak:
              Ty masz swojego idola, Balcerka, ja nie mam żadnego. Zbyt wielu widziałem w
              akcji i niestety w dużej wiekszości ich ocena w mojej opinii była negatywna.
              Balcerka też. Poniżej powiem dlaczego.

              > Przez cały czas trwania AWSu Balcer nawoływał
              > do obniżenia podatków !

              właśnie: _nawoływał_. A nie robił. Nie lubię ludzi, którzy gadają, a nie robią.
              Bo to tak nielubianego przez Ciebie Lepperka przypomina. Dokumentnie nic nie
              zrobił poza kilikoma podwyzkami obciązeń ludności (głowy se nie dam uciąć, ale
              czy przypadkiem nie za jego kadencji była podwyżka akcyzy na paliwo?). A
              pomysłem zatrudnienia tabunu urzędasów w urzędzie ds. odbiurokratyzowania
              gospodarki (czy jakos tak) też sie był popisał. Żeby było śmiesznie: jedyną
              obniżką, która gros ludzi zadowoliła, i pokazała, że liberałowie mają racje z
              obniżką podatków, była obniżka akcyzy na alkohole. Przypomnij sobie, przez kogo
              została wprowadzona :)

              > W swoim felietonie we Wproście, w przemówieniach
              > sejmowych, we wszystkich publicznych wypowiedziach !!! Nie wiem zupełnie skąd
              > wy bierzecie te idiotyzmy.

              i o to chodzi: gada, pisze, a i tak jedynym efektem jego gadaniny były podwyżki
              podatków (wprowadzane jego własnoręcznym podpisem). W normalnym kraju facet na
              jego stanowisku (min. fin. znaczy), który nie może robić tego, co uważa za
              niezbędne, podaje sie do dymisji. Ale on nie. Wolał zasady przehandlować za
              stołek w NBP.

              > KAŻDY normalny liberał rozumie, że od niskich
              > podatków zależy powodzenie gospodarki. To jedynie lewica zawsze je podnosi bo
              > przecież trzeba z czegoś finansować obiecany w kampanii socjal.

              "twardym" liberałem nie mogę się nazwać, gdyż uważam, że pewne minimum socjalne
              dla np. osób niepełnosprawnych, czy sierot, powinno być zachowane (zastrzegam:
              nie chodzi tu o lewych rencistów, gdyż tych najchętniej widziałbym w sądzie z
              oskarżeniem z kilku paragrafów)

              > Na pohybel władzy ludowej !

              no, tu się zbliżamy stanowiskami :)

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: lucyperek Re: Nie ruszaj 4 liter więc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 13:57
                > Ty masz swojego idola, Balcerka, ja nie mam żadnego

                Balcer nie jest moim idolem (tez nie mam żadnego). Ja go tylko uwielbiam za to,
                że w najgorszym i najtrudniejszym momencie naprawił pieniądz, a niewielu sie to
                na świecie udało . A poniewaz mam własną firmę wiem doskonale co to znaczy
                dobry pieniądz, gdy można odejść od średniowiecznej wymiany towarowej i w
                dodatku działać w walucie narodowej.

                > właśnie: _nawoływał_. A nie robił. Nie lubię ludzi, którzy gadają, a nie
                robią.

                Kolego sympatyczny, ale on wtedy nie rządził ! Rządził związek zawodowy, który
                niestety ale w zabieraniu bogatszym upatrzył sobie źródło powodzenia u mas
                karmiacych sie niestety zawiścią. I wszystkie jego propozycje po prostu
                blokowano.

                > podatków (wprowadzane jego własnoręcznym podpisem). W normalnym kraju facet
                na
                > jego stanowisku (min. fin. znaczy), który nie może robić tego, co uważa za
                > niezbędne, podaje sie do dymisji. Ale on nie. Wolał zasady przehandlować za
                > stołek w NBP.

                Skoro zaproponowano mu poważne stanowisko finansisty w EU to cos to chyba
                znaczy. Kretynom nie proponują. I ciesze się, że został tutaj. Bo to chociaż
                cień nadziei na zahamowanie psucia pieniądza.

                > "twardym" liberałem nie mogę się nazwać, gdyż uważam, że pewne minimum
                socjalne
                >
                > dla np. osób niepełnosprawnych, czy sierot, powinno być zachowane

                frustraci i wyznawcy socjalizmu, leperyzmu itd. wymyślili sobie, że liberalizm
                ekonomiczny to wyrzucenie na śmietnik niepełnosprawnych, kalekich etc. Maluczcy
                w ramach zapiekłej nienawiści mylą po prostu liberalizm z libertynizmem. W
                krajach raczej dalekich od arcysocjalu widziałem więcej wykonanych przez
                państwo ułatwień dla ludzi niepełnosprawnych niż w tych socjalnych. To tez poza
                tym kwestia kultury społecznej. Popatrz na każdy parking przed supermarketem.
                Widziałeś kiedyś wolne miejsce oznakowane wózkiem ? Ja nigdy. I nigdy też auta
                tam stojącego z plakietką inwalidy. I nigdy też nie zobaczysz tam mojego auta,
                choćby miało stać 300 m dalej z braku miejsca.

                I tym prostym sposobem myslę że zbliżyliśmy się stanowiskami prawie całkiem :
                ja "twardy liberał" i Ty "miękki liberał".

                Z liberalnym pozdrowieniem
                lucypr
      • Gość: winogrono1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 15:30
        godziwe zarobki?-moim zdaniem to tyle zeby człowiek nie musial sie martwic dniem
        jutrzejszym(ze dzieci na studia nie ma za co wysłać czy do szkoły,ze ksiazek
        nie ma za co kupic ,ubran czy jedzenia)Godziwe zarboki to tyle zeby przynajmniej
        raz w roku pójśc do teatru,2 razy w roku do kina, raz na tydziez z całą rodziną
        na basen,w rocznice pozwolic sobie na wystawna kolacje w restauracji i raz do
        roku pojechac na wakacje np.nad nasze polskie morze i nie martwic sie ze w
        połowie urlopu moze braknąc pieniedzy ........OD TYLU ZŁOTYCH GODZIWE ZAROBKI
        • winogrono1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 25.03.04, 15:36
          mówie tu oczywiście tez o byciu nie rozrzutnym i kupowaniu nagle ubran u Pierra
          itp.....
      • Gość: kalinka Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.matrixx.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 00:52
        a dla mnie godziwe są wtedy jeśli można kupić w spożywczym niekoniecznie
        zerkając na ceny, stać człowieka na kino raz w miesiącu, teatr kilka razy w
        roku, jakiś basen czy co kto chce od czasu do czasu, gdy starcza na prasę,
        ubrania niekoniecznie z lumpeksu, kurs języka, wakacje minimum raz w roku,
        książki i gdy jeszcze można zaoszczędzić
        • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 11:44
          a co ma powiedzieć człeczyna w Ugandzie ? Gdzie jest napisane, że takie własnie
          ma byc minimum ? Otóż nigdzie ! Wy po prostu patrzycie na warunki zachodnie
          zapominając, że żyjecie gdzieś między Ugandą a Pernambuko (na własną prośbę). I
          w tych warunkach NIE BĘDZIE inaczej. Tu jest jak jest. Poziom życia okreslają
          warunki zewnętrzne regionu. Źle ? Zmieńcie zarządców na liberalnych i uczciwych
          albo region.
          • Gość: kij_w_mrowisko Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.04.04, 00:15
            >>Zmieńcie zarządców na liberalnych i uczciwych albo region.

            I tu Lucyperku dotknales sedna problemu: taka wladza, jakie spoleczenstwo! Nie
            rozumiem, jak ludzie moga glosowc (czesto powtornie!!!) na politykow, ktorzy
            kradna, maja procesy, oszukuja, ze maja wyzsze wykszatalcenie, itp. Bo innych
            nie ma??? Bo w 40 milonowym narodzie nie ma ludzi uczciwych?

            No tak, skoro wszyscy kradna i oszukuja, to ja tez moge! Ta "logika bezprawia"
            jest porazajaca w Polsce. To czwarte panstwo, w ktorym mieszkam. I nigdzie,
            przysiegam nigdzie, nie bylo tylu prob oszustwa czy "usprawiedliwionej"
            kradziezy. W bialy dzien, w kazdym miejscu robia to ludzie, ktorzy uwazaja sie
            za uczciwych. Pani w sklepie wciska Wam stara wedline, kupujac samochod ma sie
            wrazenie, ze to rosyjska ruletka, lekarz pracuje za lapowke, policjant z
            drogowki tylko z tego zyje.... itp przyklady sami mozecie mnozyc.
            To jest jakies megazjawisko, znane chyba tylko w republikach bananowych!!!
            A uczciwy czlowiek w tych wojennych warunkach jest traktowany jak jakis
            niespelna rozumu naiwniak!!!
        • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 26.03.04, 12:00
          czytam te watki i inne podobne i cały czas mnie zastanawia ogólna postawa. Wam
          się NALEŻY. Ze pracodawca musi wam zapłacic tyle a tyle. Musi, powinien, wam
          się należy. a z drugiej strony czytam, o ciaglych zwolnieniach lekarskich,
          zwrotu kosztów za to i za tamto, świętym oburzeniu, że nie mozna dzwonić
          prywatnie z telefonu służbowego... itp itd. Poza tym ktoś tu (cześć lucyperek)
          słusznie zauważył, że praca to towar zależny od popytu i podaży. Wszystko
          kształtuje rynek, a to, że mamy w Polsce chore podatki, zusy, koncesje i inne
          zabijające opłaty pośrednio wiąże sie z tym, że nie ma pracy (bo prowadzący
          działalność sam pracuje 20h na dobe, żeby zmniejszyć koszty), a jak jest gdzies
          wakat to jest kupa chetnych.
          ale jak lepper dojdzie do władzy, to każdemu bezrobotnemu bedzie przysługiwało
          900zł zasiłku, więc problemy sie skonczą - hahahaha. Pan lepper pójdzie do
          mennicy i dodrukuje pieniedzy. Wtedy bedzie fajnie, nie? rozwiążą sie wszystkie
          problemy.
          • Gość: D. Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.50.193.* 26.03.04, 13:25
            > czytam te watki i inne podobne i cały czas mnie zastanawia ogólna postawa.
            Wam
            > się NALEŻY.

            Wcale tak nie mysle ze się należy ale jeżeli mam okreslone wysokie umiejetności
            to musze się cenić prawda?
            A jeżeli pracodawcz ma wymagania typu dwa języki, praktyka 100lat , znajomość
            iluś programów i płaci 1000zł miesięcznie to coś tu jest nie tak
            • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 14:07
              > Wcale tak nie mysle ze się należy ale jeżeli mam okreslone wysokie
              umiejetności
              >
              > to musze się cenić prawda?
              > A jeżeli pracodawcz ma wymagania typu dwa języki, praktyka 100lat , znajomość
              > iluś programów i płaci 1000zł miesięcznie to coś tu jest nie tak

              Otóż właśnie NIE !!!!!! Woda mineralna na Malcie kosztuje wiecej niż wino. Bo
              jest to bardziej wyrafinowany towar. Podobnie jak ryż, który w Chinach jest
              tańszy w porównaniu z Paryżem. A w Polsce woda mineralna jest tańsza niż wino.
              Wiec jaka jest wartośc wody mineralnej ?? Jest funkcją miejsca sprzedaży. Jesli
              z praktyką 100 lat i dwoma językami pojedziesz w inne miejsce sprzedaży to
              zapłacą Ci albo wiecej, albo mniej. Zależy gdzie pojedziesz. I proponuję
              wszystkim tu żalącym się wreszcie ZROZUMIEC, że towar, który macie do
              sprzedania ma tutaj niską wartość !
              • Gość: d Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.50.193.* 26.03.04, 14:49
                I własnie mam zamiar wyniesc sie z tego kraju bo tutaj nie ceni sie wiedzy i
                fachowości
                • Gość: lucyperek Źle rozumujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 11:20
                  nie to, że sie nie ceni tylko na to nie ma POPYTU ! A nie ma bo nie ma
                  przemysłu, który by wchłaniał myśl ludzką. Tu są albo supermarkety, albo
                  montownie. Dopóki nie zapanuja warunki liberalne i pogoda dla inwestorów to
                  wysokie technologie nigdy tu nie przyjdą. Wtedy będzie jedynie zapotrzebowanie
                  na proste robolstwo. I to wszystko.
                  • Gość: fred Re: Źle rozumujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 22:10
                    Buahahahaha
                  • Gość: tomek74 Re: Źle rozumujesz IP: 194.205.123.* 30.03.04, 10:53
                    Kolego, co ty za bajki opowiadasz. Wysokie technologie, to masz w
                    socjalistycznej Finlandii i Szwecji, a montownie na liberalnym Tajwanie
          • yvona73pol Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 27.03.04, 03:21
            piszacy tutaj raczej nie sa wyznawcami lewych zwolnien lekarskich, wiszenia na
            sluchawce w ramach pracy, i tak dalej; no, chyba, ze sie wielce myle, ja zawsze
            wierze w uczciwosc i rzetelnosc czlowieka, nawet szefa ;)), czy to blad??
            nie chodzi o "nalezy sie" w sensie "daj za nic", tutejsze nalezy sie oznacza
            raczej - "kupiles moja prace za grosze, lub weksle bez pokrycia i smiejesz mi
            sie w nos", lub inaczej "daj mi to co umiesz, a ja pomysle i moze ci zaplace, a
            moze nie";
            niestety.... to wlasnie Polska droga Lamo, zwlaszcza Polska malych miasteczek...
            • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 27.03.04, 12:36
              yvona73pol napisała:

              > piszacy tutaj raczej nie sa wyznawcami lewych zwolnien lekarskich, wiszenia
              na
              > sluchawce w ramach pracy, i tak dalej; no, chyba, ze sie wielce myle, ja
              zawsze
              >
              > wierze w uczciwosc i rzetelnosc czlowieka, nawet szefa ;)), czy to blad??
              > nie chodzi o "nalezy sie" w sensie "daj za nic", tutejsze nalezy sie oznacza
              > raczej - "kupiles moja prace za grosze, lub weksle bez pokrycia i smiejesz mi
              > sie w nos", lub inaczej "daj mi to co umiesz, a ja pomysle i moze ci zaplace,
              a
              >
              > moze nie";
              > niestety.... to wlasnie Polska droga Lamo, zwlaszcza Polska malych
              miasteczek..
              > .


              Wiesz, mój ojciec od wielu lat prowadzi własna firme, a rok temu ja poszłam w
              jego slady. I niestety, lewe zwolnienia sa na porządku dziennym, telefonowanie
              ze słuzbowego aparatu też. Niestety. Ostatnio poprosiłam, aby którys z
              pracowników przyszedł dodatkowo w wolny dzień, na 1 h (za którą oczywiście
              zapłace premie),aby pomógł mi poprzenosić ciężkie rzeczy w biurze. Niestety, na
              nikogo liczyc nie mogłam. Oczywiście mogłam nakazać, zagrozic itp. ale po co?
              szkoda tylko, że ja zawsze idę na reke, jak chca się zwolnic (nie płace przez
              to mniej), jak chca dostac zaliczkę itp. Nawet jak mają kaca i nie mogą przyjść
              do pracy, to ja ROZUMIEM. Efekt? całkiem niedawno zostałam okradziona przez
              pracownika, który wziął pieniądze z kasy i uciekł. Ode mnie oczekuje się
              zrozumienia i wiecznego dawania, ale ja w zamian nie moge oczekiwać nic.
              Dlatego dochodzę do wniosku, że pracownicy sadzą, że im się NALEŻY, i tyle.
              Ktoś, kto prowadzi własna firmę, niedawno mi powiedział, że jak bede za dobra,
              za lojalna, to oni to wykorzystają, zamiast docenić. Czy to prawda? przekonuję
              się na własnej skórze ostatnio.
              czy to mozliwe, ze piszący tutaj sa dobrymi, lojalnymi pracownikami, a
              pracodawcy ludźmi w porządku, płacącymi adekwatne do wykonywanych obowiązków i
              dobrymi? tylko dlaczego w takim razie nie możemy sie spotkać????dlaczego wy
              trafiacie na pracodawców krwiopijców, a ja na pracowników oszustów z postawa
              roszczeniową? cos tu jest nie tak.
              • Gość: zosia Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.acn.waw.pl 28.03.04, 12:43
                A co powiesz na pracodawce, ktory zatrudniajac pracownika dogaduje sie z nim na
                pewna wysokosc pensji (calkiem wysoka to fakt, ale wniosek , ze go na to stac -
                ale z trugiej strony kupa roboty na dwoch stanowiskach) a potem od samego
                poczatku zatrudnienia nie wyplaca mu tej pensji na czas. Np placi pod koniec
                miesiaca polowe pensji a na druga polowe nie mozna sie doczekac. I tak jest w
                kolko. Teraz pracowdawca znowu jest poltorej pensji do tylu a z czego zyc w tym
                czasie? Pracownik stara sie jak moze, ale niema sie co dziwic, ze po poltora
                miesiaca kiedy juz na prawde nie ma z czego zyc a pensji nie ma moze watpic.
                Mimo to przychodzi jednak codziennie do tej pracy bo obawia sie, ze pracodawca
                zagra z nim w inna nieuczciwa gierke i wyskoczy z opuszczeniem stanowiska pracy
                lub jakas nagana albo w przypadku rezygnacji z pracy bedzie probowal nie
                zaplacic pracownikowi w ogole. Gdzie jest ten wspanialy pracodawca, ktory
                zatrudnil pracownika i zapewnil go o wspanialej pensji i pracy?
                Na dodatek pracownik ten opuscil stala i pewna praca, ktora posiadal wczesniej.
                Tak wiec sa zli i dobrzy pracownicy a moja kolezanka niedlugo zacznie gryzc
                tynk.

                Zosia.
                • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 29.03.04, 00:12
                  Gość portalu: zosia napisał(a):

                  > A co powiesz na pracodawce, ktory zatrudniajac pracownika dogaduje sie z nim
                  na
                  >
                  > pewna wysokosc pensji (calkiem wysoka to fakt, ale wniosek , ze go na to
                  stac -
                  >
                  > ale z trugiej strony kupa roboty na dwoch stanowiskach) a potem od samego
                  > poczatku zatrudnienia nie wyplaca mu tej pensji na czas.

                  co powiem? powiem, że to oszust jest. Pensje należy płacić zawsze na czas, w
                  umówionym terminie (koniec miesiąca, 5tego, itp) i zawsze w umówionej wysokości
                  (na piśmie lub słownie). Ja sobie nie wyobrażam nie zapłacic pracownikom. W
                  pierwszym miesiącu działalności wypłacałam pensje z własnych, prywatnych
                  oszczędności.
                  ale co powiesz na pracownika, który:
                  -dostał zaliczkę na poczet pensji w wys. połowy pensji na poczatku miesiąca, bo
                  podobno potrzebował na lekarza
                  -bez przerwy się zwalniał, a ja mu płacy za to nie odejmowałam, a jak został
                  raz dłużej, to zapłaciłam więcej
                  -wziął pensję, a nastepnego dnia zwinął służbowe pieniadze i tyle go widziałam?

                  pewnie powiesz, że to oszust i złodziej. I masz rację. Ale czy zdzwisz sie
                  wobec tego, że teraz na nowych pracownikow patrzę podejrzliwie?
              • elwin2 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 30.03.04, 14:21
                Szef musi sobie wypracowac autorytet... Ty widac sobie z tym nie poradzilas...
                ja w pracy, ktora lubilem nie mialem problemu z tym aby zosac dluzej czy
                przyjsc w wolny dzien. a to dlatego, ze mnie docenianio, ze szanowalem szefa i
                zalezalo mi na firmie... w innym wypadku olalbym to
                • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 30.03.04, 23:39
                  elwin2 napisał:

                  > Szef musi sobie wypracowac autorytet... Ty widac sobie z tym nie
                  poradzilas...
                  > ja w pracy, ktora lubilem nie mialem problemu z tym aby zosac dluzej czy
                  > przyjsc w wolny dzien. a to dlatego, ze mnie docenianio, ze szanowalem szefa
                  i
                  > zalezalo mi na firmie... w innym wypadku olalbym to

                  och, jasne, ja musze, ja powinnam, pracownikowi się należy, pracownikowi trzeba
                  dać. W kółko ta sama śpiewka, tylko teraz ujeta inaczej. Nawet jak pracodawca
                  jest uczciwy, to i tak znajdziecie sobie powód, żeby olewać, np. właśnie brak
                  autorytetu. Świetne.
                  • startar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 04.04.04, 02:07
                    Lama - ja Ciebie rozumiem. Ale Elwin ma trochę racji. Jeśli nie zaczniesz wyciągać konsekwencji wobec tych którzy nie umieją szanować tego co im dajesz to wejdą Ci na głowę. Każdy musi znać swoje miejsce w szeregu i wywiązywać się ze swoich obowiązków. Starasz się i dużo wymagasz od siebie oczekuj tego samego od ludzi. Nie prowadzę własnej firmy ale zarządzam dużym działem. Na początku, gdy przejąłem ten dział nie umiałem sobie poradzić z ludźmi ponieważ byli strasznie rozpuszczeni i zachowywali się podobnie jak u Ciebie. Uważali ze to ich święte prawo i tradycja, która się im należy. Zastosowałem prosta reguła: do 3 x sztuka. Pierwsza nawalanka - krotka rozmowa i pouczenie, 2 nawalanka - ostrzeżenie, 3 nawalanka - odstrzał lub przeniesienie. Naprawdę pomogło. Działam tez w drugim kierunku. Widzę zaangażowanie, pomoc innym, pomysłowość, nie uchylanie się od dodatkowych obowiązków - premia większa od innych pracowników. To rozbudza wyobraźnie. Nie daj się! Pozdrawiam Cię serdecznie.
                    • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 04.04.04, 23:54
                      startar napisał:

                      > Lama - ja Ciebie rozumiem. Ale Elwin ma trochę racji. Jeśli nie zaczniesz
                      wycią
                      > gać konsekwencji wobec tych którzy nie umieją szanować tego co im dajesz to
                      wej
                      > dą Ci na głowę. Każdy musi znać swoje miejsce w szeregu i wywiązywać się ze
                      swo
                      > ich obowiązków. Starasz się i dużo wymagasz od siebie oczekuj tego samego od
                      lu
                      > dzi.

                      tak, tylko, ze jak zaczne naprawd wymagać, to za chwile słyszę o wysyku
                      pracowników. Poczytaj wszystkie posty tutaj. Od pracownika nie wolno nawet
                      wymagac zaangazowania. Dlatego teraz jest tak, ze za dobra pracę i prace po
                      godzinach (żadko się zdarza) płace premie i nadgodziny, ale jeżeli pracownik
                      coś spieprzy albo zapomni o czymś ważnym (zdarza sie często niestety), co ma
                      bezpośredni wpływ na obrót firmy-nie ma premii.
                      • elwin2 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 05.04.04, 08:43
                        i slusznie!!!! tak powinno byc! w ten sposob buduje sie wzajemny szacunek i
                        odpowiedzialnosc za swoja prace. to akurat bardzo dobry przyklad do
                        nasladowania... niestety odosobniony wsrod pracodawcow na tym forum
                      • startar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 05.04.04, 21:12
                        Bardzo dobrze - dajesz i wymagasz. Premia nie jest obligatoryjna. Premie daje sie za zaangazowanie i dla dalszej motywacji. Nie ma zaangazowania, nie ma premii. Ale pamietaj tez, ze musisz odpowiednio sama umiec motywowac pracownikow.
                        Pozdrawiam!
                        • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 06.04.04, 00:20
                          o dzieki, w koncu cos pozytywnego usłyszałam.
                          dzisiaj przedstawiłam moim pracownikom moje stanowisko, powiedziałam, ze
                          praca "ponad" bedzie nagradzana premią, tak jak do tej pory (oni juz wiedzą, że
                          ja zawsze widze, jak ktos coś zrobił więcej i z własnej woli), ale jak coś
                          spieprzą to automatycznie takiej premii nie będzie. Czasami mam wrażenie, że
                          pracownicy nie rozumieja, ze jedno ich, wydawałoby sie banalne, zapomnienie
                          powoduje duże koszty (nie tylko finansowe). Chciałabym, zeby zrozumieli, że oni
                          naprawde pracują na swoje pensje, że ja pieniędzy nie wyciagam z magicznego
                          worka pod łóżkiem, że jak oni nie beda pracować i nalezycie wywiązywac sie z
                          obowiązków to pieniądzy nie będzie. Tak działa firma.
                          • startar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 06.04.04, 18:07
                            hough !
                          • Gość: Zenek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.acn.pl 12.04.04, 19:59
                            Pani Lamo,
                            Ja jestem studentem V roku z Warszawy - wiec miejsca ktore jest stosunkowo
                            najmniej zagrozone bezrobociem - ale do glowy mi dotychczas nie przyszlo ze
                            szef moze miec tak miekkie serce, by nie zabierac premii za spowodowanie strat
                            w firmie.

                            Zwykle pracodawca probuje wtedy czlowieka wrecz wyrzucic z pracy (metodami
                            legalnymi, kruczkami prawnymi, albo i nielegalnie...). Bo wie ze za na to
                            stanowisko czeka 10 nastepnych osob.

                            Tak jest tez w Warszawie! I odrobina adrenaliny na codzien tym ludziom na pewno
                            nie zaszkodzi! Niech beda wdzieczni ze nie maja szefa-wampira!
                            • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 13.04.04, 01:09
                              Gość portalu: Zenek napisał(a):

                              > Pani Lamo,
                              > Ja jestem studentem V roku z Warszawy - wiec miejsca ktore jest stosunkowo
                              > najmniej zagrozone bezrobociem - ale do glowy mi dotychczas nie przyszlo ze
                              > szef moze miec tak miekkie serce, by nie zabierac premii za spowodowanie
                              strat
                              > w firmie.


                              >
                              > Zwykle pracodawca probuje wtedy czlowieka wrecz wyrzucic z pracy (metodami
                              > legalnymi, kruczkami prawnymi, albo i nielegalnie...). Bo wie ze za na to
                              > stanowisko czeka 10 nastepnych osob.

                              ale ja zatrudniam konkretne osoby, ale nie po prostu siłę pracownicza i dopóki
                              którys nie spieprzy czegoś ewidentnie lub mnie nie okradnie, nie mam zamiaru go
                              zwalniać

                              >
                              > Tak jest tez w Warszawie! I odrobina adrenaliny na codzien tym ludziom na
                              pewno
                              >
                              > nie zaszkodzi! Niech beda wdzieczni ze nie maja szefa-wampira!

                              Moja metoda działa, moi pracownicy sa wspaniali w tym momencie, bardzo się
                              staraja, a ja to widzę. (za dwie wpadki nie było obiecanych wczesniej premii-
                              wyzerowały się)
          • yvona73pol Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 27.03.04, 03:22
            i nie chce Jendrkowych pieniedzy, wole szukac pracy w pocie czola, niz staczac
            sie po rowni pochylej....
        • Gość: kij_w_mrowisko Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 23:59
          robic zakuy nie zerkajac na ceny???? To ma byc swiadectow zamoznosci???? Ludzie
          skad wy sie urwaliscie - w kazdym spoleczenstwie ludzie zerkaja na ceny.
          Najdokladniej kazda cene analizuja spoleczenstwa NAJBOGATSZE a nie
          najbiedniejsze!!!! Kto zna Szwedow,Luksemburczykow czy Niemcow - wie. Chetniej
          placa tylko za dobra JAKOSC; Ale to ostatnie pojecie w Polsce jeszcze nie
          istnieje!
      • Gość: DeltaLima Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.51.220.* 26.03.04, 12:13
        Dzień Dobry, witam wszystkich forumowiczów.
        Włos się jeży na głowie gdy czytam opinie sfrustrowanych ludzi. Sytuacja jest
        ciężka a apetyty rozbudzone; także wskutek podpatrywania poziomu życia ludzi na
        tzw. zachodzie. Mam szczęście mieszkać w Polsce a otrzymywać dobrą brytyjską
        pensję. Nie wyobrażam sobie życia za 3000 pln. Dla mnie minimum (obecne) to
        7000 pln. Wiem, że doprowadzam w tej chwili niektórych do białej gorączki ale
        start każdy miał podobny a teraz ludzie ponoszą konsekwencje wyboru studiów,
        które były "trendy". W wieku nastu lat trzeba było poszukać niszy. I proszę mi
        nie pieprzyć, że "parę lat temu nie można było przewidzieć jak będzie wyglądać
        sytuacja na rynku pracy". Można było.
        • lider_pojutrza Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 26.03.04, 12:33
          > Nie wyobrażam sobie życia za 3000 pln. Dla mnie minimum (obecne) to 7000 pln.

          Cos z wyobraznia u Ciebie kiepsko, kolego. Moze trzeba bylo isc na "trendy"
          studia, gdzie uczono dokonywac roznych eksperymentow myslowych... ;-)

          Poza tym zonglujac kwotami zachowujesz sie wg mnie jak ostatni cienias.

          Pozdrawiam

        • Gość: JanKa Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.gorzow.pl / 213.25.121.* 30.03.04, 14:17
          Mnie bardziej intryguje co to za nisza. Mozesz walić śmiało-mam dwa fakultety,
          nie marzy mi się robienie kolejnych studiów
        • Gość: sfrustrowana? Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.ien.com.pl / 81.15.160.* 02.04.04, 15:03
          To może Ci pomogę:

          Kilka lat temu zarabiałam 3000 na rękę, mój mąż - ok. 3300 i do tego ekstra
          opłacane zlecenia. Zdecydowaliśmy się na budowę domu (mieliśmy oszczędności,
          dobre zarobki, i bieżące dodatkowe zlecenia), kupiliśmy samochód częściowo na
          kredyt. Żyło nam się całkiem nieźle mimo obciążeń finansowych związanych z
          samochodem i domem. Zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Po powrocie z urlopu
          macierzyńskiego dostałam propozycję zmiany uposażenia dokładnie o połowę w dół.
          Mogłam dalej pracować za 1500 zł lub nie pracować wcale. Wybrałam pierwszą
          opcję, choć za opiekunkę do dziecka musiałam płacić 900 zł. Zostaliśmy też
          zmuszeni do wzięcia kredytu na dokończenie budowy domu. Żyliśmy oszczędnie i
          jakoś nam się udawało. W 2 miesiące po uzyskaniu kredytu mąż stracił pracę.
          Żyjemy teraz z mojej pensji (obecnie 1800 zł - była mała podwyżka) - spłacamy
          kredyty w wysokości 1700 zł. Jedna z córek chodzi do przedszkola - 350 zł
          miesięcznie (przedszkole publiczne). Utrzymanie domu zimą - min 800 zł/mc. Mój
          dojazd do pracy - 200 zł (przestałam jeździć samochodem). gdyby nie
          comiesięczna pomoc rodziny zostałoby mi chyba tylko drzewo z grubą gałęzią. Ale
          mam dwoje dzieci (małych) i męża i jakoś musimy dawać sobie radę.

          Ciesz się, że masz dobre warunki życia, ale chyba nie jesteś w stanie zrozumieć
          ludzi, którzy wiążą koniec z końcem i to nie do końca ze swojej winy.
          Dobrze, że mogłeś być tak przewidujący, ale wierz mi, nie każdy mógł.

          PS.
          Tak do końca sfrustrowana nie jestem, bo tak jak wspomiałam mam męża i dzieci,
          którzy dają mi radość życia.
          • Gość: Misiek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 19:24
            Alez rozwiazanie Twojego problemu jest banalnie proste: sprzedac dom, kupic
            skromne mieszkanie. Ladna sumka wam zostanie zeby doczekac (oby nie czekac
            bezczynnie) lepszych czasow. Ale Twoje myslenie jest typowo roszczenioowe -
            zdecydowalismy sie na dziecko, wzielismy kredyt, a teraz mamy pretensje do
            losu, ze przeliczylismy i oczywiscie, pracodawca ma nam dac nam "godziwe
            pieniadze" zeby nam na to starczylo. Tak jakby on w tym domu mieszkal,
            samochodem na kredyt jezdzil i dziecko Ci zrobil...
          • Gość: Europejczyk Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 18:18
            No to nie załamuj się,wielu,wielu ludzi żyje za 500zł/mc,i wcale nie dlatego że
            są głupi czy nieudoli,po prostu taki kraj.Czy wiesz co to jest dyskryminacja
            ekonomiczna?Prawdopodobnie brałaś w tym udział.Poczytaj Konstytucję,nie tę
            Polską ,która nie jest warta nawet makulatury,ale Projekt Konstytucji Europy.
            Nareszcie będziemy mieli jakieś prawo,któr zostanie wyegzekwowane przez
            strutury europejskie.W Urzędzie Miasta już się obudzili,ale niestety za póżno.
            Jesień to okres wykopków.
          • Gość: Anna Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.04.04, 18:08
            Masz rację!
            moi rodzice zzareabiajrazem na czsto1500zł na 5 osób i jakoś żyjemy!
            300 ma 1 osoe to mało ?
      • Gość: pracodawca Re: To jest godziwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 12:31
        Tyle płacę-firma sprzątająca-sekretarka pełniaca obowiązki księgowej i kadrowej
        dostaje do łapki 1200 zl, pozostali pracownicy czyli sprzątaczki po 2000 zl +
        premia ok. 200 do 500 zl. A komu się nie podoba to może się sprzedać komu
        innemu jak puszka piwa (wspomniał o sprzedawaniu pracy Lucyperek)
        • Gość: Ewa Re: To jest godziwe IP: *.aine.pl 27.03.04, 23:31
          Księgowa zarabia u ciebie mniej niż sprzątaczka? To gratuluję odpowiedniego
          wartościowania pracy.
          • Gość: Pracodawca Re: To jest godziwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 00:34
            Przyjm do wiadomości że to właśnie ta sprzątaczka robi na wypłatę księgowej.
            • Gość: Imagine Re: To jest godziwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 21:47
              A co to znaczy "przyjm" ?
            • owera Re: To jest godziwe 30.03.04, 08:11
              "przyjm" do wiadomosci , że księgowa w każdej chwili może posprzatać jak
              zechce a sprzataczka nie poprowadzi ksiegowości.
        • Gość: mariola Re: To jest godziwe IP: 62.111.178.* 07.04.04, 14:48
          Skontaktuj się ze mną pracodawco.
          Moj adres mariola_mel@o2.pl
          Właśnie szukam kogoś kto prowadzi taką firmę.


        • Gość: ania Re: To jest godziwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:43
          to super!ja bym chetnie pracowała jako sprzataczka za 2000 zl z uśmiechem na
          twarzy czy potrzeba u was kogos?pytam poważnie,ponieważ szukam pracy od
          dłuższego czasu (okolice Katowic) bezia1975@op.pl
      • Gość: DeltaLima do lider_pojutrza IP: 80.51.220.* 26.03.04, 12:39
        Prawdą jest, że im więcej posiadasz tym więcej Cię kosztuje tego utrzymanie.
        Kwotę, którą podałem wydaję miesięcznie na życie. Pytał o to autor tego wątku i
        mniemam, że chodziło mu o konkretną sumę. BTW. mam do zainwestowania 100.000
        pln. Co byś zrobił na moim miejscu (patrz osobny założony przeze mnie wątek)?
        Pozdrawiam
        • lider_pojutrza Re: do lider_pojutrza 26.03.04, 13:03
          > Prawdą jest, że im więcej posiadasz tym więcej Cię kosztuje tego utrzymanie.
          > Kwotę, którą podałem wydaję miesięcznie na życie.

          Tego oczywiscie nie kwestionuje. Uwazam tylko stwierdzenia typu "nie wyobrazam
          sobie zycia za X PLN" za dosc pretensjonalne (zwlaszcza, jesli sa to sumy w
          okolicach sredniej krajowej).

          > BTW. mam do zainwestowania 100.000 pln. Co byś zrobił na moim miejscu (patrz
          > osobny założony przeze mnie wątek)?

          To zalezy od scenariusza:

          1. W przypadku posiadania godziwego i stabilnego dochodu przeznaczylbym na
          szerokopojeta konsumpcje.

          2. W przypadku posiadania "marketable skills" (i nieco mniej stabilnych
          perspektyw) zalozylbym firme, w ktorej robilbym to co dotychczas, tyle ze na
          swoj rachunek).

          3. W przypadku braku posiadania owych unikalnych umiejestnosci, lecz duzego
          samozaparcia - zainwestowalbym w jakas niszowa (najlepiej podpatrzona na
          Zachodzie) dzialalnosc low-tech (np. owa turystyke/rozrywke).

          4. Gdybym moim jedynym atutem bylo owe 100,000 - zainwestowalbym w fundusz
          zroznowazony i zaczal rozgladac sie w miedzyczasie za kreatywnym i zaufanym
          wspolnikiem.

          Pozdrawiam
          • Gość: DeltaLima do lider_pojutrza IP: 80.51.220.* 26.03.04, 13:13
            Faktycznie - mogło to zabrzmieć pretensjonalnie, nie było to jednak moją
            intencją. Bardzo dziękuję Ci za rady, może skontaktowałbyś się ze mną?
            mój adres: delta-lima@wp.pl
            Z racji wykonywanego zawodu, którego nijak nie da się przeszczepić na polski
            grunt, poszukuję pomysłu i ludzi do realizacji. Ze sposobu w jaki piszesz
            widzę, że dobrze orientujesz się w realiach. Czekam na kontakt i pozdrawiam.
            • lider_pojutrza Re: do lider_pojutrza 26.03.04, 23:12
              > Bardzo dziękuję Ci za rady, może skontaktowałbyś się ze mną?
              > mój adres: delta-lima@wp.pl

              Niestety do Gdanska jest ode mnie zbyt daleko.
              Pozdrawiam
        • Gość: Nędznik podaj linka IP: 80.51.245.* 26.03.04, 13:16
          hej, podaj linka na temat 100K, chetnie sobie poczytam (bez sarkazmu!)
          • Gość: DeltaLima Do Nędznik IP: 80.51.220.* 26.03.04, 13:22
            Nie bardzo rozumiem?
            • Gość: Nędznik Re: Do Nędznik IP: 80.51.245.* 26.03.04, 13:27
              DeltaLima wrote:

              >BTW. mam do zainwestowania 100.000
              >pln. Co byś zrobił na moim miejscu (patrz osobny założony przeze mnie wątek)?
              >Pozdrawiam

              zrozumialem, ze gdzies jest topic "Jak zainwestowac 100K", jesli tak, to
              chetnie poswiece czas na lekture

              z gory dzieki i przepraszam za ewentualne nieporozumienie

              • Gość: DeltaLima Do Nędznik IP: 80.51.220.* 26.03.04, 13:33
                Nie zrozumiałem o co chodzi bo niestety nie było niemal żadnego odzewu. Parę
                postów wyżej jest założony przeze mnie wątek "własny biznes".
            • Gość: Nędznik ok, juz znalazlem ;] (n/t) IP: 80.51.245.* 26.03.04, 13:33
      • r.cruzoe Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 26.03.04, 20:09
        Tak w skrócie:

        - mam 40-stkę na karku i przerwane kiedyś studia.
        - Od 1992 próbowałem z różnymi efektami własnej działalności;
        - Potem w kilka lat w pewnej firmie doszedłem do numeru. 2-go od góry w
        hierarchii ;
        - Zarabiałem krocie, ale czułem się uwiązany, miałem ręce związane
        albo podcinane skrzydła.


        Potem zostałem „złowiony” przez konkurencję i tworzyliśmy z resztą załogi firmę
        od podstaw:
        - pierwsze dwa lata po 14-16 godzin dziennie pracy z jedną-dwoma niedzielami w
        miesiącu;
        - pierwsze cztery lata raz urlop zaplanowany na ok. 3 tygodnie – wróciłem po
        ok. 10 dniach;
        - pierwsze dwa lata wynagrodzenie połowę niższe, niż miałem w poprzedniej
        firmie na etacie dyrektorskim.


        Obecnie mam pensję trochę mniejszą, niż chce zarabiać autor wątku plus zwrot
        pewnych kosztów, ubezpieczenie, leczenie itp.
        Jestem na kontrakcie, który gwarantuje mi godziwy udział w zysku firmy, ale
        jednocześnie partycypuję w ewentualnych stratach firmy.

        Obroty firmy mam wysokie, zatrudniamy dwucyfrową ilość pracowników na etatach
        nie licząc dodatkowych zleceń, pracowników sezonowych.

        Jak jest dobry rok to jestem panisko pełną gębą (premia znacznie przekracza
        moje zarobki roczne), jak kiepski, to dopłacam z oszczędności.
        Dobrowolnie podpisałem weksel właścicielom firmy na poczet ewentualnych strat,
        ale mam również z ich strony zabezpieczenia co do wypłaty premii.

        Jeżdżę dwa razy do roku na urlop (z laptopem i dwoma komórkami) – za każdym
        razem żona targuje się ze mną o minimalną ilość dni, przed którymi nie mogę
        wrócić wcześniej, nawet jakby się paliło i waliło.
        Będąc na urlopie żona często wyłącza i chowa mi tel. Komórkowe.

        Jak tak czytam sobie tutaj te posty o wymaganiach tylko za to, że ma się
        wykształcenie, albo dlatego, że wszystko jest drogie, że żołądki takie same
        itp. To myślę, że faktycznie jestem tym R. Cruzoe.

        Lucyperek ma rację – praca to towar, trzeba umieć się sprzedać, zaryzykować,
        poświęcić kilka lat życia (i nie chodzi mi tutaj o studia), wyłożyć się parę
        razy, żeby mieć się od czego odbić ...

        Pozdrawiam nielicznych
        Tutaj optymistów :)





        • lama100 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 27.03.04, 00:47
          r.cruzoe napisał:

          > Jak tak czytam sobie tutaj te posty o wymaganiach tylko za to, że ma się
          > wykształcenie, albo dlatego, że wszystko jest drogie, że żołądki takie same
          > itp. To myślę, że faktycznie jestem tym R. Cruzoe.
          >
          > Lucyperek ma rację – praca to towar, trzeba umieć się sprzedać, zaryzyko
          > wać,
          > poświęcić kilka lat życia (i nie chodzi mi tutaj o studia), wyłożyć się parę
          > razy, żeby mieć się od czego odbić ...
          >
          > Pozdrawiam nielicznych
          > Tutaj optymistów :)
          >

          właśnie mniej więcej o to mi chodzi. Ja równiez byłam pracownikiem po studiach
          i z językami i moglam miec jedynie pretensje do swojego pracodawcy, że nie
          płaci mi tyle co ja uważam za słuszne. Ale nie tedy droga, widocznie teraz w
          Polsce nie wystarczy siedzieć w biurze 9-17, wyliczac ile sie jeszcze ma
          urlopu, brac zwolnienia lekarskiego z powodu kataru, i narzekać na szefa, że
          krwiopijca, marudzić o każda minute spedzona w pracy po 17.00 i bez przerwy
          żądać i machac kodeksem pracy i mówić o swoich PRAWACH i o tym co się NALEŻY.
          nie tedy droga-do takiego wniosku doszłam. Wziełam sprawy w swoje rece,
          założyłam działalność, pierwsze miesiące to była taka harówka, że nie
          wiedziałam jak się nazywam, a zasnąć potrafiłam w drodze z parkingu do klatki
          schodowej. Teraz osiagnełam poziom zarobków z poprzedniego etatu i mimo
          wszystko nie żałuję. Mam nadzieje, ze bedzie lepiej. ale naprawdę PRACUJĘ i nie
          uważam, że coś mi sie po prostu należy. a juz tymbradziej od kogoś.
          • yvona73pol Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 27.03.04, 13:32
            Lamo,
            widze, ze wyjasnienie jest jedno - w przewrotnie zaplanowanej "rownowadze w
            przyrodzie" opcja glowna jest mieszanie kanalii z uczciwymi, coby wyrownac
            extremum...
            sens widze, za to nie bardzo mi sie podoba;
            jednakowoz licze, ze spotkamy sie od czasu do czasu, ja tam sie spotykam z
            ludzmi w porzadku, tak, ze pewnie i na ciebie trafie ;))
            pozdrawiam,
            Iwona
          • Gość: wachi Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.in-addr.octava.net.pl 27.03.04, 17:32
            Wzięłam sprawy w swoje ręce,
            > założyłam działalność, pierwsze miesiące to była taka harówka, że nie
            > wiedziałam jak się nazywam, a zasnąć potrafiłam w drodze z parkingu do klatki
            > schodowej. Teraz osiągnęłam poziom zarobków z poprzedniego etatu i mimo
            > wszystko nie żałuję. Mam nadzieje, ze bedzie lepiej.
            Życzę w takim razie sukcesów.
            Ale nie każdy ma możliwości i ochotę zakładać własną firmę. Niektórzy muszą do
            tego dojrzeć, a inni nigdy tego nie będą potrzebować. A jeśli chodzi o kodeks
            pracy, to dla pracownika ważniejsze od wysokich dochodów jest bezpieczeństwo
            zatrudnienia i świadczeń. To właściciel firmy powinien wystarczająco zarobić na
            pracowniku, żeby ryzyko mu się opłacało. Ja zdecydowanie wolę bezpieczeństwo.
            Mnie wystarczyłoby 1500 i jakoś przetrwam, do godziwego życia potrzebuję 3000
            (przy założeniu, że dochody męża są w obydwu przypadkach na poziomie 1100).
            A tak poza tym wszystkim, kto wymyślił najniższą krajową na tym poziomie. Niby
            na co ma to wystarczyć i czego przy tym można nie opłacać?
            • Gość: lucyperek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 11:33
              > Ale nie każdy ma możliwości i ochotę zakładać własną firmę

              Wachi, rozumiesz świat coraz bardziej. Po prostu taki właśnie on jest. Garstka
              narwańców chce zakładac własne firmy i bene. Inni wolą sprzedawać swoja pracę
              innym i drugie bene. Mnie tylko diabli biorą jak ci drudzy wylewają kubły pomyj
              na tych pierwszych z czystej zawiści. A że nie każdy może i umie prowadzić
              własny biznes ? Cóż, a gdzie napisano że jest sprawiedliwość w przyrodzie ?
              • Gość: wachi Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.in-addr.octava.net.pl 29.03.04, 13:58
                Nie opluwam wszystkich pracodawców, tylko tych debilnych. Niektórzy z nich nie
                widzą różnicy między pracownikiem a pracodawcą i wymagają zaangażowania
                emocjonalnego i utożsamiania się z firmą. I to jest mocno powalone. Tak,
                wyobraź sobie, niektórym nie wystarczy zwykła praca, oni wymagają
                zaangażowania. Jakby ktoś nie wiedział, o co mi może chodzić, to wyjaśniam.
                Zaangażować to się można w swoją firmę, praca dla kogoś polega na sumiennym
                wypełnianiu obowiązków, nic więcej.
                Może kogoś dziwić to, co napisałam, ale spotkałam się z takimi wymaganiami.
                • d.z Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 29.03.04, 14:50
                  Coś za coś można by powiedzieć.
                  Nie mam małej pensji, a do tego dochodzą: premie i nagrody (miesczięczne,
                  kwartalne i roczne z wyniku), ryczałt na samochód (500 km), służbowa komórka
                  (bez limitów rozmów), wykupiona opieka medyczna, plan emerytalny, świąteczne
                  bonusy i inne takie.
                  Niestety popatrzeć trzeba też na to z drugiej strony.
                  Za używanie samochodu płaca mi bo muszę w razie czego szybko dojechać.
                  Komórka? a i owszem ale to smycz (nawet w trakcie pogrzebu ojca miałem telefon
                  z pytaniem kiedy wrócę) :(
                  Ostatnio udało mi sie wreszcie wziąć parę dni zaległego z 2002 roku urlopu a i
                  tak go przechorowałem bo w końcu ciśnienie puściło i organizm się rozprężył. O
                  urlopie z 2003 roku na razie nie mam co marzyć a 2004 może wykorzystam za trzy
                  lata:(
                  Muszę być dyspozycyjny co oznacza w przypadku niezbędnych zadań dla Zarządu
                  koniecznośc pracy w dni wolne np. 1 i 3 maja (które teoretycznie moge sobie
                  potem odebrać).
                  To również konieczność stałego samodoskonalenia się i to za własne pieniądze
                  (kończę drugie studia podyplomowe).
                  Powiem tak.
                  Owszem najlepiej jest dużo zarabiać i jak najmniej wysiłku wkładać bo to z
                  ekonomicznego punktu widzenia jest uzasadnione -> maximum efektow przy
                  minimalnych nakładach.
                  Gdybym jednak miał rodzinę to zastanawiam się czy byłaby to normalna rodzina,
                  taka w kótrej rozmawia się, kocha, rozumie... chyba nie, bo czasu by na to nie
                  było...
                  Tak więc coś za coś, a przecież w życiu nie tylko materialne aspekty są ważne...
                • Gość: AndrzejM Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.03.04, 15:47
                  No to nie dziw się, że - przy takim założeniu - bez względu na formalne
                  kwalifikacje pozostaniesz zawsze "robolem w gumiakch", nawet w krawacie i ze
                  znajomością 3 języków...
                  A wracając do tematu wątku - godziwa płaca to godziwy (oczywiście mniejszy od
                  100) procent (mierzalnych w ten czy inny sposób) korzyści, jakie pracodawca ma
                  z Twojej (czy mojej) pracy.
                  W innych przypadkach albo pracodawca albo pracobiorca jest oszustem lub durniem.
                  Pzdr.
                  A.
                  • Gość: wojtek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:17
                    Mniejszy od 100%, czyli ile: 10, 15, 25, ...% ?

                    W kapitaliźmie nie ma pojęcia godziwy - jest umowa między pracodawcą, a
                    pracobiorcą.

                    "Godziwe" to były za komuny :)
                    • Gość: AndrzejM Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.03.04, 17:29
                      Masz rację, "godziwy" to określenie o zabarwieniu emocjonalnym. A lle powyżej
                      zera to ma być? zależy od zamiarów pracodawcy, jego oczekiwań, planów w
                      stosunku do konkretnego pracownika, ryzyka podkupienia przez
                      konkurencję...Zresztą te 100% to też jest granica, której nie możbna traktować
                      dogmatycznie. istnieje cos takiego jak inwestowanie w przyszłość, "aparat
                      szkieletowy" firmy itd - czyli chodzi NIEKIEDY o potencjalną a nie tylko
                      doraźną wartośc pracownika.
                      Pzdr
                      A.
                      • zdzichu-nr1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 29.03.04, 17:49
                        Pojęcie "godziwe zarobki" jest bardzo mylące, bo zależy od wielu okoliczności o
                        czym tu już pisano. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i jeszcze nie spotkałem
                        takiego, co nawet mając bardzo dużo nie chciałby więcej. W polskich warunkach,
                        gdzie wciąż jeszcze wszyscy wychodzimy z dziedzictwa komuny, każdy chce mieć po
                        pierwsze normalne mieszkanie. Wypad z popeerelowskiego bloku do czegoś
                        normalnego kosztuje w Warszawie minimum kilkaset tysięcy złotych. Jeżeli dodamy
                        do tego dobry samochód, przyzwoite wakacje 2 x w roku i jakieś zabezpieczenie
                        finansowe na koncie, to widać że żadne standardowe zarobki godziwymi nie są, bo
                        nam tego wszystkiego w przewidywalnej przyszłości nie zapewnią. Dlatego
                        doskonale rozumiem frustrację wielu osób na tym forum.
        • Gość: inga Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 16:05
          To ja Wam powiem, że wszystko zalezy od miejsca. Ja mam ukończone 2 fakultety,
          znam 3 języki (w tym 2 biegle) ciągle doskonalę znajomośc na kursach; pracuje
          od 4 lat, zaczynalam od pensji 750 zł na reke, dziś mam 1360 zł na rękę. Nie
          mam postawy roszczeniowej ale od 4 lat miałam tylko 5 dni urlopu (jak byłam tak
          chora, że nie mogłam się ruszyć) pracuje teoretycznie do 17.00 normalnie nie
          wychodze z pracy przed 19.00, soboty też. Normą są częste i długie wyjazdu
          służbowe. Niekiedy jestem wzywana do pracy także w niedziele, bo szef widzi
          taką potrzebę (prawda jest taka, że jest samotny i nie ma co ze soba zrobić) W
          zeszłym roku pracowałam w wigilię do 19.00. W moim mieście jest 25% bezrobocie
          ale powiem Wam, że już mam dość tej pracy. A wy piszecie za ile Wam się nie
          chce wstać z łóżka, GDZIE JEST TAK DOBRZE, ŻE MOŻECIE WYBRZYDZAĆ ?
          • zdzichu-nr1 Inga 30.03.04, 20:40
            Gość portalu: inga napisał(a):

            > To ja Wam powiem, że wszystko zalezy od miejsca. Ja mam ukończone 2
            >fakultety, znam 3 języki (w tym 2 biegle) ciągle doskonalę znajomośc na
            >kursach; pracuje od 4 lat, zaczynalam od pensji 750 zł na reke, dziś mam 1360
            >zł na rękę.

            W jakim mieście? Jeśli nie masz wrednego charakteru typu
            podpierdalanie/podlizywanie się/wynoszenie informacji i klientów do konkurencji
            lub własnej firemki/opieprzanie się na lewych zwolnieniach
            lekarskich/roznoszenie plotek i niesprawdzonych informacji/wykorzystywanie
            sprzętu biurowego do własnych hurtowych potrzeb itp. itd. to powiem Ci tyle, ŻE
            SIĘ MARNUJESZ!

            > ale powiem Wam, że już mam dość tej pracy. A wy piszecie za ile Wam się nie
            > chce wstać z łóżka, GDZIE JEST TAK DOBRZE, ŻE MOŻECIE WYBRZYDZAĆ ?

            Każdy kto ma akurat dobrą pracę może mówić, że za mniej niż aktualnie zarabia
            nie chce mu się wstawać z łóżka. A dobrze jest chyba w Warszawie, bo nie
            słyszałem żeby ktoś o podobnych kompetencjach, kto ich używa (bo można być
            przecież dyplomowanym cieciem) zarabiał 1300 złotych.
            Pozdrawiam

            • Gość: inga Re: Inga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 15:54
              witam,
              w małym mieście. Wiem, że sie marnuję, niestety tak podpisałam umowę, że nie
              mogę odejść jeszcze do pażdziernika, teoretycznie mogę ale jestem na swoje
              nieszczęście lojalna i dotrzymuję słowa, nie moge więc zostawić mojego
              pracodawcy na lodzie. Wykształcenie, które zdobyłam na studiach mało mi się
              przydaje, za to znajomość języków to podstawa. Wredna nie jestem, kłótliwa, ani
              nic z tych rzeczy : ). Ale i tak słabo wierzę w to, że w innym mieście np. w W-
              wie znajdę lepszą finansowo pracę, będę próbować.
          • wlodekbar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 10.04.04, 15:58
            O wlasnie:)
      • Gość: szanujący się I jeszcze jedno IP: *.acn.waw.pl 29.03.04, 17:56
        Z tymi 5-6-cioma tysiącami to miałem na myśli taką normalną pracę, gdzie o 18-
        tej/19-tej człowiek oddaje się przyjemnościom, hobby. W weekendy ma się czas
        dla siebie, a i na urlopie także zapomina się o sprawach służbowych (vide posty
        o wożeniu ze sobą służbowej komórki-smyczy czy laptopa). Niemal całkowite
        poświęcenie się dla firmy, o którym niektórzy piszą, to już zupełnie co innego -
        od kilkunastu do 20 tysięcy, albo nawet więcej. W takim układzie jednak siebie
        nie wyobrażam.
        • Gość: Boss obudź się ! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.04.04, 23:06
          Pewnie jeszcze nie studiujesz, a rodzice na wszystko dają kasę.
          Ja zaczynałem od 800 zł brutto, teraz mam 4500 brutto i uważam że to są godziwe
          zarobki,(biorąc pod uwagę moje obowiązki i wynagrodzenie innych osób w firmie).
          Uważam,że tyle jest warta moja praca. Oczywiście, chciałbym więcej ... Jeżeli
          jednak bym dostał więcej to pracodawca raczej by przepłacał, ale ja oczywiście
          nie mam nic przeciwko temu.
          • Gość: michelle Re: obudź się ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.04, 15:10
            co ty? a ty masz rodzinę? Dzieci ci placza z powodu zbyt ciasnych bucikow na
            wiosnę? Buciki dla trzylatka kosztują 130 złotych, płaszczyk 190 reszta ok 300
            na dzień dobry.To jest 620 razy dwa albo więcej. Nie wiem jak jesteś
            wykształcony, ale chyba średnio, bo facet po studiach wyższych, z
            doświadczeniem, zna swoją wartośc i nigdy nie powie, że 4500 brutto to gorny
            pułap jego mozliwości. Trzeba być facetem. Pochwalam szanujących się, bo przez
            tych, co się nie szanują zarabiamy wszyscy grosze i skazujemy nasze dzieci na
            wegetację.
            • Gość: Boss nic nie rozumiesz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.04, 21:17
              Twoje myślenie idzie w złym kierunku. Pracodawca nie płaci za to, że mam
              skończone studia i doświadczenie, ale za to, że dla niego zarabiam pieniądze.I
              on też musi na tym zarobić. Jak na firmę w której pracuję, zarabiam bardzo
              dobrze. Więcej nie dostanę, bo to się firme nie opłaca. Większość moich
              znajomych po studiach ma mniej.
      • bukfa Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 29.03.04, 18:01
        Dla mnie (subiektywnie!) godziwe wynagrodzenie w moim zawodzie (nauczyciel
        akademicki) to jakies 4000zl. A jaka jest rzeczywistosc, kazdy wie.
        • Gość: boruta a co z powołaniem? IP: *.acn.waw.pl 29.03.04, 20:58
          Przeczytałem dyskusję z ciekawością, niestety ze smutkiem stwierdzam, że
          udzielajacy się w wątku pracodawcy uzyskali sporą inelektualna przewage, jasno
          i logicznie wyrażając swe poglądy podparte rzeczowymi argumentami.

          Sam jestem zwolennikiem liberalizmu gospodarczego i daleko mi do lepperowskiej
          demagogi muszę jednak przyznac, że polski rynek pracy skręcił jednak
          na "krzywy" tor i nie jest wbrew temu co napisał lucyperek tylko wykładnią
          prostych ekonomicznie pojęc - popytu i podaży.

          Rynek został w znacznej mierze zniekształcony przez masowe, społeczne zjawisko
          jakim jest bezrobocie. Zbyt często słyszy się, o wykorzystywaniu przez
          pracodawców, panujących w społeczeństwie fatalistycznych nastrojach do
          zaniżania wynagrodzeń i wykorzystywania często z pogwałceniem prawa,
          pracowników.
          Jeśli w byłej firmie mojej żony menadżer, niegdyś w dużym miedzynarodowym
          koncernie, powtarza, że jedyną obecnie motywacją dla pracowników powinien być
          rynek pracy to jest coś nie w porządku albo z nim albo z owym rynkiem. Nie jest
          to oczywiście przykład odosobniony. Pensje albo stanęły albo zostały wręcz
          obniżone w stosunku do tych sprzed kilku lat i to w firmach które odnotowały
          znaczny wzrost zysku. I jak to wytłumaczyć przecietnemu człowiekowi?

          A teraz kwestia godziwych zarobków. Jestem policjantem i uważam, że płace w
          resorcie są żenująco niskie. Ostatnio z przykrością wysłuchałem gorzkich słów
          sfrustrowanego handlowca, który uważa, że nie powinny być znaczaco wyższe,
          żebyśmy nie tworzyli państwa w państwie, drugiego Meksyku. Nonsens.
          Do policji poszedłem z powołania, gdyż nigdy nie byłem w stanie przejść
          obojętnie widząc jak drugiemu człowiekowi dzieje się krzywda. Za swą wrażliwośc
          płaciłem jednak frycowe, jeżdząc swego czasu w pogotowiu policji, widząc
          maltretowane żony i dzieci ( po prostu trzeba było zoobojętniec aby nie zrobić
          bydlakom krzywdy). Z formalnych danych KGP wynika jednak, że ponad połowa
          policjantów ( przynajmniej prewencji) poszła służyc dla stabilnej pracy i
          całkiem pokaźnego socjalu. Jednak ani "oni" ani my policjanci będący więźniami
          własnego powołania nie powinnismy zarabiac tak śmiesznie mało.
          Kumpel z oddziału AT dostaje 1360 zł na ręke, a przecież w każdej chwili musi
          być gotowy na "drugą Magdalenke". Do tego niby elitarnego odziału doszedł tylko
          i wyłącznie swą ciężką pracą która jest jego pasją. I czy za to ma być karany?
          A co ze zwykłymi patrolami?
          Jeżdząc w prewencji nie raz musiałem nasłuchac się wyzwisk, obelg i tego że
          ze "złej matki", mówiąc po staropolsku pochodze, od zatrzymanych dresów czy
          pijanych frustratów napierdaljacych jak co dzień swe żony.
          I jak rynkowo taką pracę ocenić?
          Jak zmusic policjantów do arystotelowskiego samokształcenia się kiedy muszą,
          zwykle na czarno, harować po nocnych klubach aby wyżywic rodzinę?
          I wreszcie jeszcze jedno. Zróżnicowanie płac w policji w strukturze pionowej
          jest fatalne. Przeciętnie policjant dostaje te 1300 - 1600 zł a komendant
          komisariatu średnio 2250 - a w Wawie są komisariaty mające po 400 etatów!
          Gdzie kierownicy tak dużych firm zarabiają takie grosze!
          Jak znaleźc motywacje do awansu w pionie, nie mając odpowiednich pleców?

          Średnio w dochodzeniówce na funkcjonariusza przypada 100 spraw miesięcznie, a
          przecież prokuratura zyskuje od nas niemal gotowy materiał procesowy.
          Jak mam jednak kształcić się jeśli z pensji bez pomocy rodziców nie starczyło
          by mi na studia a w policji brakuje kasy na wewnętrzne, specjalistyczne
          szkolenia.
          Jak rynkowo ocenić pracę policjantów?
          Nie wpadajmy w chłodne, analityczne myślenie, nie wszystko da się zmierzyć
          zyskiem. pozd

          • Gość: wachi Re: a co z powołaniem? IP: *.in-addr.octava.net.pl 30.03.04, 09:25
            A co z nauczycielami? Ciągle biadolą, a faktycznie mają niezłe pieniądze, przy
            tym sporo wolnego. Z mojej klasy z LO na WSP poszli ludzie, którzy nie bardzo
            sobie radzili z nauką, zwłaszcza z przedmiotami ścisłymi. Potem się dziwimy, że
            nasze dziecko miało wiele zainteresowań, było zdolne, a w szkole ma kłopoty.
            Mam wrażenie że niektórzy nauczyciele przycinają dzieci do swoich ramek i wręcz
            zniechęcają do szkoły. Bo nauczyciel realizuje program z całą klasą, a nie uczy
            dzieci. Aha, no i dyrektorzy mianowani za każdą zmianą władz w mieście sami
            sobie dobierają kolegów, a co im tam dobro dzieci.
            Karta nauczyciela powinna wylądować w koszu.
            • b.jaga Ciekawe.. 30.03.04, 11:06
              Sporo tu wypowiedzi, z których wynika, że najchętniej zarabialibyście dużo
              więcej ale przedsięwzięcie konkretnych ruchów w tym kierunku już was nie
              interesuje, np.:
              - przeniesienie się do innego miejsca/miasta/kraju, gdzie jest praca,
              - pójście na kursy doszkalające, organizowane przez fundacje i lokalne biura
              pośrednictwa,
              - podjęcie pracy na własny rachunek lub innej, wymagającej intensywnej pracy i
              zaangażowania.
              Natomiast ci, którzy mają pracę lub własne firmy i zarabiają więcej od was
              powinni:
              - płacić więcej podatków na wasze zasiłki/lekarstwa/odszkodowania/emerytury
              - przestać być idiotami, bo widocznie są, skoro ciężko pracują
              - chcieć równego podziału i przydziału, choć mimo, że płacą np. na fundusz
              zdrowotny nie korzystają z niego - bo nie mają na to czasu..
              itd.
              A może byście się tak wzięli do pracy, drodzy 'wykorzystywani' i zamiast jęczeć
              zaczęli przynosić wreszcie jakiś dochód? Wtedy porozmawiamy o wysokości
              emerytur i innych świadczeń, które podobno wszystkim się należą...?!
              • Gość: wachi Re: Ciekawe.. IP: *.in-addr.octava.net.pl 30.03.04, 15:24
                > Sporo tu wypowiedzi, z których wynika, że najchętniej zarabialibyście dużo
                > więcej ale przedsięwzięcie konkretnych ruchów w tym kierunku już was nie
                > interesuje, np.:
                > - przeniesienie się do innego miejsca/miasta/kraju, gdzie jest praca,
                > - pójście na kursy doszkalające, organizowane przez fundacje i lokalne biura
                > pośrednictwa,
                > - podjęcie pracy na własny rachunek lub innej, wymagającej intensywnej pracy
                i
                > zaangażowania.
                Ja chętnie się przeniosę, ale problem jest taki że mam całą rodzinę na miejscu,
                nie da się nigdzie zaczepić darmo choćby na tydzień. Nie masz kasy - siedzisz
                na d.. bo nikt ci nie będzie fundował wycieczek za pracą (nie ma gwarancji że
                ją szybko znajdziesz). W ramach swoich miernych pieniedzy szkolę się gdzie się
                da, bo PUP mówi że pieniędzy nie ma. Chodzi mi o porządne szkolenie, które
                sporo kosztuje, ale faktycznie zwiększa szanse na rynku. Poradzili mi żebym
                sobie znalazła firmę, która mi wystawi kwit gwarantujący zatrudnienie po takim
                kursie. W razie czego firma zawsze bez szwanku może się z tego wykręcić. Dalej
                takiej szukam. Po tym jak mój ojciec musiał zrezygnować z taksówki, obiecałam
                sobie uroczyście, że nic mnie nie skłoni do założenia firmy (zresztą z czym, z
                zasiłkiem?).
                Ja nie muszę zarabiać dużo, pracować potrafię wydajnie. Każdy z nas ma jakieś
                zdolności i tym tropem chyba trzeba podążać, nie słuchać bandy doradców. Jak
                ktoś nie potrafi handlować to może sobie darować taką profesję. Sęk w tym że
                poszukują wyłącznie handlowców.
            • wasa Re: a co z powołaniem? 31.03.04, 21:09
              Staram się nie biadolić, ale....
              Mam półtora etatu, jako nauczyciel kontraktowy dostaję na ręke ok. 1200 zł.
              W kontekście powyżej wymienianych sum to śmieszne. Sama utrzymuję swoje
              gospodarstwo, spłacam też kredyt. W tej pracy chyba trzyma mnie jeszcze chyba
              tylko "powołanie", bo kwalifikacje mam zupelnie przyzwoite i pewnie znalazłabym
              coś lepiej płatnego. Lubię tę robotę, staram się wykonywać ją najlepiej jak
              potrafię.
              Co do wolnego - owszem - wakacje i ferie są nie do przecenienia, pomijając
              fakt, że wynagrodzenie jest płacone bez nadgodzin i innych dodatków (dostaję
              ok. 900 zł), a opłaty te same, żołądek taki sam w wakacje...
              A w ciągu roku nie mam czasu żeby dorobić. Dokształcam się i żeby np. dawać
              korepetycje musiałabym już zrezygnować z odrobinki czasu wolnego, snu,
              towarzystwa...
              Co do jakości nauczania - znam szkołę od środka i uwierz mi, że wielu
              wspaniałych nauczycieli musi ugiąć się pod cieżarem odgórnych bezsensów i w
              koncu dajeza wygraną godząc się na bylejakość, byle sprostać biurokratycznym
              wytycznym. Nie jesteśmy cyborgami, niestety.
        • Gość: kuki Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 23:50
          jestem lekarzem ,pracuję od 2 lat zarabiam 900 na rękę i to nie jest godziwe
          • Gość: Dar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 80.50.193.* 30.03.04, 15:44
            To wyjedz do Niemiec albo Dani czy szwecji i bedziesz zarabiał duzo wiecej,
            • Gość: kuki Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 21:24
              mam to w planach zaraz po specjalizacji ,nie będę się poświęcać w tym chorym
              kraju
              • Gość: D Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: 213.77.1.* 31.03.04, 11:53
                I bardzo dobrze, bo tu juz się nie da zyć
        • wlodekbar Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 31.03.04, 17:34
          Marzyciel:)
          Moj kolega jest dr biologii, kierownikiem pracowni w jednym z instytutow, i ma
          pensje netto 1620 zlotych.
          Dorabia sobie wykladami w miejscu zamieszkania, w in. miescie, referatami etc.
          Na benzyne mu starcza, cale ssczescie:)
      • Gość: Maniek Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.accor-hotels.com 30.03.04, 06:27
        A co powiecie na 1300 na rękę, żona i dziecko (2 lata) na utrzymaniu.
        Żona po 5 latach pracy zwolniona po wypadku przy pracy i w ciąży...
        Kilka dni temu sąd pracy przyznał rację pracodawcy(?!)
        I to ma być godne życie? Gdy potrzebowałem pieniędzy na rechabilitację żony
        (uraz kręgosłupa) wg. opieki społecznej za dużo zarabiam aby uzyskać od nich
        pomoc. Powinienem mieć ok. 300 na osobę...
        Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
        Ps. 2500 by mi wystarczyło na życie i nie martwienie się czy będę miał co dać
        dziecku jeść.
        • sea_dog godziwie to ja chciałabym... 30.03.04, 11:44
          ... wygrać w toto-lotka! im wiecej kasy tym wiecej pracy = mniej czasu na
          korzystanie z urokow pełnego konta. poza tym kij ma dwa końce i spora cześć
          zarobkow wydaje sie na rzeczy mniej czy bardziej przymusowe... dla mnie
          wyznacznikiem byloby ile kasy moge przepuscic ku przyjemnosci wlasnej bez
          uszczerbku głównej puli, a na razie tak nie jest.
          • Gość: lucyperek Do Boruty i reszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 14:17
            Cieszy mnie, że kij w mrowisko został włożony i może cześciowo przyniesie to
            skutki pozytywne.

            Uporządkujmy więc.

            1. Nie zgadzam się w jednej kwestii z Borutą (generalnie prawi słusznie). Nasz
            rynek pracy nie jest niczym zniekształcony. On po prostu taki jest ! Rynek to
            pojęcie obiektywne i mechanizmy na nim działające sa również obiektywne i
            adekwatne do miejsca w którym ten rynek jest posadowiony. Jeśli płace
            są "sztucznie" (nie rozumiem tego pojęcia) zaniżane to dlatego, że rynek na to
            pozwala. Przypominam starą i jedynie słuszną prawdę : "Każda firma działa tak
            źle i produkuje tak drogo, na ile jej rynek pozwala".

            2. Kazdy chce działać źle i mało efektywnie bo to jest całkiem zrozumiałe.
            Jeśli warunki zewnętrzne temu sprzyjają, to na 100% tak działać będzie. Będzie
            omijac prawo (w wiekszym lub mniejszym stopniu), oszukiwac pracowników, kiwac
            klientów. Dlatego ,że to jest niestety racjonalne. Oczywiście jak w każdym
            zbiorowisku ludzkim sa od tego wyjątki, bo niektórzy nie działają do końca
            racjonalnie i oszustami byc nie chcą.

            3. Szkoda, że nie zostałem właściwie zrozumiany mówiąc o rynku pracy. Niech
            towarzystwo wzniesie sie odrobinę na wyżyny abstrakcji i nie traktuje
            wszystkiego arcyliteralnie. Pojęcie "rynku" odnosi się do zwyczajnej wymiany
            towarowej (kupuję twoją pracę a ty mi ją sprzedajesz). Nie wszędzie jednak taka
            relacja zachodzi. Strażak bierze pieniądze za to, że siedzi i nic nie robi. A
            im bardziej nic nie robi, tym wiekszy z niego pożytek, bo oznacza, że zrobił
            wiele, aby nie musiał pracować (prosze to właściwie zrozumieć). Podobnie
            policjant i wiele innych zawodów, do których nie można całkiem bezpośrednio
            zastosować miarki konkretnych, aktualnych korzyści (a wcale nie wiem do końca
            czy nie). Na forum mówimy cały czas o prostych relacjach - kupuję towar i chce
            miec z niego pożytek.

            4. Bardzo ładnie ujęła temat Baba Jaga. Zamiast pojękiwać zróbcie to o czym
            pisałem gdzieś wcześniej : nie pasuje ci ? Zmień rynek na inny. Na taki, gdzie
            za towar, który oferujesz płacą więcej. Przypominam wszystkim : ryz w Chinach
            jest tańszy niż w Paryżu i nie zmienią tego ani żadne zaklęcia, ani stu
            leperów. Chcesz zarobić na ryżu wiecej ? Sprzedawaj go w Paryżu ! A wy
            upieracie sie na te Chiny.

            5. Czy w Polsce czeka więc nas marazm i beznadzieja ? Może nie. Jesli ilość
            debili w tzw. narodzie zmniejszy sie radykalnie poprzez wymarcie, totalne
            zachlanie, zawał wywołany zawiścią do sąsiada itd. i do wyborów pójdą ludzie z
            mózgami a nie jelitami, to mamy szanse na normalne liberalne rządy i wzrost
            gospodarczy. JEDYNIE tą drogą może dojść do zmiany relacji na rynku pracy.
            Jesli powstaną firmy poszukujące dobrego towaru (pracy wykwalifikowanej), to
            wzrośnie tym samym popyt na ludzi z łbami.

            I to wszystko jest tak na prawdę proste jak konstrukcja gaci.
            Powtarzam raz jeszcze, chcesz mieć dobrze ? Zrób se sam.
            • elwin2 To nie takie proste 30.03.04, 15:01
              Witam...
              Staram sie zrozumiec argumenty lucyperka, ale jakos trudno mi sie z nimi
              zgodzic. Zdaje sobie sprawe, ze z punktu widzenia pracodawcy wygodniej jest
              postrzegac prace jako zwykly towar, jak. paczke papierosow, butelke piwa,
              samochod. Jednak do mnie tak liberalna retoryka nie trafia. Ja widze tu
              czlowieka a nie towar.
              To nie wina lucyferka, czy innych pracodawcow, ze nie chca, czy nie moga placic
              tyle ile chcialby pracownik. To wina naszego rynku pracy, gdzie przy 20%
              bezrobociu pozycja pracodawcy jest nieporownywalnie silniejsza od pozycji
              pracownika. Tym bardziej nie rozumiem w tej sytuacji postepowania rzadu, ktory
              zamiast stanac po stronie slabszych, dal nowe uprawnienia pracodawcom, ktorzy
              czuja sie jeszcze bardziej wszechmocni.
              Przyklad: firma zatrudnia pracownikow pracujacych na wysokosci, w
              niebezpiecznych warunkach. Zarzad firmy, urzedujacy w cieplych, wygodnych,
              gabinetach wykupuje dodatkowe ubezpieczenia na zycie za firmowe pieniadze.
              Pracownicy, ktorzy pracuja na wysokosci i sa narazeni na wypadki przy pracy
              takich ubezpieczen nie maja. Dlaczego? Bo ich praca nie jest tego warta? Bo tak
              zdecydowal rynek? Bo znajda sie inni, ktorzy beda pracowac bez ubezpieczenia?

              Na szczescie to nie moj przypadek. Ja mam doskonala prace i zarobki wyzsze niz
              te wymieniane tutaj jako "marzenia". Zapracowalem sobie na to, moze mialem
              troche szczescia. Ale nie zamknelo mi to oczu na sytuacje tych, ktorym sie nie
              udalo.

              Pozdr
              • Gość: lucyperek właśnie, że bardzo proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 12:19
                Przykład z ubezpieczeniami od pracy na wysokości tylko dalej potwierdza to co
                powiedziałem (napisałem) wcześniej. Sposobem na poprawe rynku pracy nie jest
                socjalistyczne mnożenie uprawnień pracowniczych tylko wręcz odwrotnie. Nie
                rozumiesz, albo nie chcesz zrozumiec kolego, że to my pracodawcy stwarzamy
                miejsca pracy. Jesli będzie się robić wszystko, aby nam było trudniej, abyśmy
                nie mogli zwalniać lewusów i pijaków, to po prostu i zwyczajnie pozamykamy
                firmy i pójdziemy sobie stąd w cholerę. W końcu nikt nikomu łaski robić nie
                będzie ! Ograniczenie złych zapędów nieuczciwych pracodawców może zapewnić
                jedynie RYNEK (zrozumcie to wreszcie do jasnej cholery !), a nie seria dekretów
                leperomilera. Przypominam, że nawet Hitler nie zabił wolnego rynku i ludzie
                handlowali nawet pod groźbą rozwałki za szmugiel słoniny.

                Natomiast dobrze funkcjonujący rynek pracy jest także w interesie pracodawców.
                Na takim rynku jest po prostu więcej dobrego towaru (czyli oferowanej pracy
                lepszej jakości). Wpierw jednak należy pozwolic nam działać. Pozwolić, żeby
                wreszcie firmy mogły powstawac jak grzyby po deszczu i mogły się rozwijac w
                szybkim tempie. Reszta jest już tylko konsekwencją powyższego.

                Na pohybel władzy ludowej !
                • Gość: P. Re: właśnie, że bardzo proste IP: 213.77.1.* 31.03.04, 12:26
                  na pohybel komuchom i związkom zawodowym,
                  przykładem dla nas powinny byc Stany Zjednoczone
                  • Gość: lucyperek Świete słowa ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 14:30
                    • elwin2 Re: Świete słowa ! 01.04.04, 14:44
                      a jaki jest poziom bezrobocia w Stanach Zjednoczonych???

                      owszem nalezy zwalniac pijakow i zlodziei - tych ostatnich nawet wsadzac do
                      wiezienia. Ale zwalnianie kobiety w ciazy (a wlasciwie nie przedluzenie jej
                      terminowej umowy) to ostatnie swinstwo jakie mozna zrobic.
                      nie mowie tu o patologiach typu pijak , zlodziej ale o sytuacji zwyklych
                      porzadnych pracownikow, ktorzy ze wzgledu na slaba pozycje na rynku pracy
                      zgadzaja sie na kazde warunki. To mi sie nie podoba..

                      Nie rozumiem o co Ci chodzi z tym ze przyklad ubezpieczen potwierdza to o czym
                      pisales...
                • Gość: tomek74 Re: właśnie, że bardzo proste (długie) IP: 194.205.123.* 31.03.04, 15:06
                  Śledzę wypowiedzi Lucyperka od kilku dni z zainteresowaniem bo dawno nie
                  spotkałem tak modelowego przykładu prymitywnej wiary w RYNEK (koniecznie z
                  dużej litery) i kapitalizm, rodem z XIX wieku. Co mają twoje wcześniejsze
                  wypowiedzi do sytuacji opisanej przez Elen2 o braku ubezpieczeń dla ludzi
                  pracujących na wysokości? to porostu jawne sk...., wynikające z wczesnej fazy
                  rozwoju kapitalizmu w Polsce. Piszesz, że praca jest towarem i niczym więcej, a
                  stosunki pracy to wyłącznie pochodna gra sił miedzy pracodawcą a pracobiorcą;
                  Brawo! Witamy w kole młodych marksistów, widać, że zapowiedzi o końcu walki
                  klas były cokolwiek na wyrost. Piszesz, że wszyscy powinniśmy hołubić
                  przedsiębiorców, bo inaczej się obrażą i sobie pójdą? A gdzie niby sobie
                  pójdzeisz z tą twoją produkcją? Naprawdę myślisz, że to takie łatwe, bez
                  znajomości loklanych rynków, prawodastwa, obyczajowości i czega tam jeszcze?
                  Może dla Groclinu albo Coca-Coli, ale dla średniej firmy już wcale nie
                  koniecznie.
                  Lepper, którego tak nienawidzisz powinien płacić za nagłaśnianie twoich
                  wypowiedzi; każada z nich to kolejny punkt procentowy poparcia dla niego.
                  Zrozum wreszcie fanie wolnego rynku, że siła Samooborny bierze się w dużej
                  mierzez jawnej pogardy, jaką "wugrani" okazują w rtym kraju "przegranym". A
                  twoje wypowiedzi o "pijakach", którzy powinni "zachlać się na śmierć", to
                  właśnie przykład takiej pogardy. A potem się dziwi jeden z drugim, że 20
                  procent, że 30...
                  I jeszcze jedno. Na razie jesteś górą jako pracodawca, bo na rynku pracy jest
                  bardzo krucho. Ale gdy sytuacja się poprawi i wzmocni się sytuacja
                  pracobiorców, to nie wróżę dobrze twojej firmie. Z takim podejsciem do ludzi
                  jakie to prezentujesz będziesz musiał ludziom płacić gruuubą premię rynkową.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: lucyperek witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 16:15
                    Mówiąc szczerze juz mnie to forum lekko męczy, bo z całkiem zrozumiałych dla
                    mnie względów przeważają tu frustraci i pępki świata. Jest paru, co rozumieją
                    czym jest liberalizm, reszta to mierzwa. Niestety, mówie to z bólem bo takie
                    kraj ma rządy na jakie zasługuje.

                    Pare komentarzy na koniec :

                    > bo dawno nie
                    > spotkałem tak modelowego przykładu prymitywnej wiary w RYNEK

                    znam takiego co nie wierzył w prawo ciążenia i się ździebko przeliczył. Prawa
                    ekonomii i ruchów społecznych sa tak obiektywne jak prawa fizyki i pozostałej
                    przyrody. Rynek to wypadkowy wektor składowych tam zaczepionych. Dalsze
                    zaklęcia, że jest inaczej świadczą o nieszczęsnej ślepocie wierzącego.

                    > Piszesz, że praca jest towarem i niczym więcej..

                    Tak, praca jest towarem czy to się komuś podoba czy nie. I nie ja to wymysliłem
                    tylko taka jest brutalna rzeczywistość od zarania dziejów. WKP(b) chciało
                    zrobic inaczej i widac doskonale czym to sie skończyło.

                    > stosunki pracy to wyłącznie pochodna gra sił miedzy pracodawcą a pracobiorcą;

                    tego nigdzie nie pisałem. Taka argumentacja (wklejanie niewypowiedzianych
                    kwestii) to dość typowe zachowanie dla kogos kto albo nic nie rozumie bo głupi,
                    albo zapiekł się w żalu, że mu źle. Na poziomie ekonomicznym to jest stosunek
                    negocjacyjny z umową "kupna-sprzedaży" na koniec. A na poziomie ludzkim to cała
                    masa zwykłych relacji człowiek-człowiek ze wszystkimi normalnymi konsekwencjami.


                    > Piszesz, że wszyscy powinniśmy hołubić
                    > przedsiębiorców, bo inaczej się obrażą i sobie pójdą? A gdzie niby sobie
                    > pójdzeisz z tą twoją produkcją? Naprawdę myślisz, że to takie łatwe, bez
                    > znajomości loklanych rynków, prawodastwa...

                    Nikt sie nie będzie obrażał kretynie ! Po prostu w pewnym momencie jak sie nie
                    da inaczej to pozamykamy firmy bo będziemy do tego zmuszeni. Czy od tego
                    przybędzie ci miejsc pracy ?

                    > Zrozum wreszcie fanie wolnego rynku, że siła Samooborny bierze się w dużej
                    > mierzez jawnej pogardy, jaką "wugrani" okazują w rtym kraju "przegranym".

                    Wiem. Już tylko moje auto tak kłuje w oczy, że sam fakt jechania nim obraża
                    godność narodową prawdziwego polaczka (nie mylić z Polakami i dobrze mnie
                    zrozumieć). Ćwiczę to codziennie jadac do biura. Takiej ilości przysrywanek,
                    bezinteresownych złośliwości i zwykłego chamstwa nigdy nie doświadczyłem jak
                    jeździłem pierdzielem. Nikomy, komu się gorzej powodzi nie okazuję pogardy
                    jedynie z tego powodu. Szanuję wszystkich, którzy na to zasługują. I tez o tym
                    wyraźnie mówiłem. Pogardzam natomiast tępymi i prymitywnymi lewusami, których
                    jedynym marzeniem jest to, aby sąsiadowi krowa zdechła (popatrzcie na pogromy
                    holenderskich osadników na polskich wsiach, których jedyną zbrodnią było to, że
                    odnieśli sukces). Więc tym zawistnym nierobom i pijaczkom, którym sie marzy
                    skok na kasę tych co ciężko pracują życzę nadal aby zdechli. Może nawet nie w
                    męczarniach. Im szybciej tym lepiej.

                    > I jeszcze jedno. Na razie jesteś górą jako pracodawca, bo na rynku pracy jest
                    > bardzo krucho. Ale gdy sytuacja się poprawi i wzmocni się sytuacja
                    > pracobiorców, to nie wróżę dobrze twojej firmie. Z takim podejsciem do ludzi
                    > jakie to prezentujesz będziesz musiał ludziom płacić gruuubą premię rynkową.

                    To kolejny dowód na to , że nic a nic nieszczęsny nie kumasz. Nie mam zamiaru
                    byc żadną górą !!! Co za debilizm !!!! Potrzebuję już teraz sensownych ludzi i
                    mam z tym problem. U mnie nie ma cotygodniowej rotacji bo ja potrzebuje istot
                    rozumiejacych specyfike naszej wyrafinowanej technologii (elektronika). I tych
                    co mam od WIELU lat bardzo cenię i szanuję. W tej firmie panuje ład, porządek i
                    wzajemne poszanowanie. Wszystko działa.

                    A dlaczego Lepper rośnie ? Pisałem o tym także wielokrotnie. Za czerwonego PRLu
                    obowiązywała zasada "wszystkim równo po pas gówno". I był swojski, sermiężny,
                    gówniany klimat zalatujacy obora i prostactwem. Zrozumiały dla głupka
                    sovieticusa. Potem nagle mozna było pokazac co się ma i lud sie
                    wkurzył. "Panie, czy pan wie k... ile on zarabia ?!!" Przeciez te żołądki...
                    Więc wybrano eseldowców co mieli wyrównac. Nie wyrównali. No to AWS czyli
                    zwązek zawodowy. Nic. Ponownie czerwoni. I dalej wsciekłość bo mercedesy nadal
                    są na ulicach ! Gwarantuję, że gdy leper skonfiskuje wszystkie lepsze samochody
                    to nastroje społeczne polecą w górę jak rakieta.

                    Tylko czy wam frustraci od tego przybędzie ?
                    Na pohybel władzy ludowej !
                    • Gość: tomek74 Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: 194.205.123.* 31.03.04, 17:50
                      Kolego, cotygodniowa lektura Balcerowicza we "Wprost" nie zastąpi edukacji
                      ekonomicznej. Ekonomia nie jest nauką ścisłą, tylko społeczną. Modeli
                      gospodarczych, które doprowadziły do sukcesu lub klęski jakiegoś kraju jest
                      mnóstwo i różnią się one od siebie, nieraz diametralnie. Mówienie o jedynie
                      słusznej szkole ekonomicznej to typowe złudzenie liberałów, ktorzy po 1989 roku
                      uwierzyli, że historia przyznała im rację.
                      Ciekawe, że wszystkim, ktorzy mają czelnośc nie zgadzać się z twoją wizją
                      świata zarzucasz frustrację i zawiść. Mam gdzieś, jakim jeździsz samochodem i o
                      ile ten samochód jest droższy od mojego. (Choć oczywiscie jakiś podatek od
                      luksusu na pewno by się przydał, ot taki symboliczny wkład bogatych w Plan
                      Hausnera) Sam mogę się czuć (choć pewnie nie w takim stopniu jak ty)
                      beneficjentem transformacji. Jeśli coś mnie frustruje, to nie moja osobista
                      sytuacja (odpukać, choć jestem pracownikiem najemnym, to radzę sobie nieźle),
                      ale bezgraniczna buta i arogancja nowej klasy panów w tym kraju, którym się
                      wydaje, że, jak im się udało zarobić parę złotych, to już mają prawdo do
                      pouczania wszystkich dookoła. A jeśli życzysz komuś "żeby zdechŁ" wielkodusznie
                      darując mu męczarnie), to czym różnisz się od Leppera, który pewnie chętnie
                      widziałby cię w kamieniołomach?
                      A jeśli chodzi o problemy ze znalezieniem ludzi do twojej firmy z branży "hi-
                      tech"? Cóż za szkoda... Może nie podporzadkowujesz się regułom gry rynkowej i
                      za mało im proponujesz? Albo wysokiej klasy fachowców traktujesz tak jak swoich
                      dyskutantów na forum? Ciekawe, że gdy na brak pracy narzekają pracobiorcy, to
                      wyzywa się ich od leni i nierobów, a gdy ten sam problem mają pracobiorcy, to
                      się im współczuje.
                      Życzę powodzenia w biznesie
                      • Gość: wojtek Re: tylko się wtrącę, ekonomia jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 21:31
                        nauką ścisłą, nauką społeczną to była ekonomia polityczna socjalizmu, tfu :)
                      • Gość: lucyperek Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:45
                        > Modeli
                        > gospodarczych, które doprowadziły do sukcesu lub klęski jakiegoś kraju jest
                        > mnóstwo i różnią się one od siebie, nieraz diametralnie. Mówienie o jedynie
                        > słusznej szkole ekonomicznej to typowe złudzenie liberałów, ktorzy po 1989
                        roku

                        Kiedys było bardzo wiele modeli budowy wszechświata (na 4 słoniach, do góry
                        nogami, ziemia w środku itd.). Ja wiem tylko, że 2+2 jest 4 i tam gdzie z
                        żelazną konsekwencja sie tego trzymano są wyniki. Interesuje mnie skuteczność i
                        skutek końcowy. Dyskusje akademickie typowe dla pseudointelektualistów z
                        polskich uczelni tak sie mają do rzeczywistości jak owe modele wszechświata.
                        Wolę uczyć sie od tych, którzy sa praktykami i dokonali konkretnych realnych i
                        działajacych wdrożeń. Resztą dywagacji można sobie jedynie dupę wytrzeć.

                        > Mam gdzieś, jakim jeździsz samochodem i o
                        > ile ten samochód jest droższy od mojego. (Choć oczywiscie jakiś podatek od
                        > luksusu na pewno by się przydał

                        widzisz jak to miło przywalić komuś kto ma więcej? Tak za karę, żeby sobie nie
                        myślał. Kiedyś sądziłem, że siedlisko komunizmu to Komitet Centralny. O jakże
                        sie myliłem...

                        > ale bezgraniczna buta i arogancja nowej klasy panów w tym kraju,

                        nikt ci nie broni zostać panem

                        > A jeśli życzysz komuś "żeby zdechŁ" wielkodusznie
                        > darując mu męczarnie), to czym różnisz się od Leppera

                        tą kwestię wyjaśniłem aż nadto dokładnie. Różnię się od Leppera choćby tym, że
                        tego właśnie życzę wszystkim tym, którzy z życia na koszt innych uczynili sobie
                        sposób na życie (prosze mi tu nie pieprzyć że chcę gazowac kaleki i
                        niepełnosprawnych !!) choćby za pomocą usankcjonowanego prawem (tzn. nowym
                        leperskim bandytyzmem) rozboju. On natomiast zamierza (nie życzy, tylko
                        zamierza) obrabowac WSZYSTKICH, którzy do czegoś doszli i coś osiągnęli.
                        Przecież w oczach maluczkiego KAŻDY, kto coś osiągnął jest zbójem, no bo jak
                        inaczej ? Każdy, panie, ma te dwi rence jeno.

                        > A jeśli chodzi o problemy ze znalezieniem ludzi do twojej firmy z branży "hi-
                        > tech"? Cóż za szkoda... Może nie podporzadkowujesz się regułom gry rynkowej i
                        > za mało im proponujesz?

                        Po prostu ci, którzy mieli na prawdę dobre łby wyfrunęli stąd już dawno temu. Z
                        mojego otocznia praktycznie WSZYSCY konstruktorzy (a tworzyliśmy niegdys
                        najbardziej profesjonalny zespół w Polsce) dali dęba. Jak mi pozwolą warunki to
                        byc może będę zmuszony przenieść firmę, albo zamawiać usługi inżynierskie
                        (czyli kupować dobra pracę) za oceanem. Byłoby szkoda bo wolę tu. Ale nie da
                        sie tego zrobić w takim otoczeniu.

                        Na pohybel władzy ludowej !

                        • Gość: tomek74 Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: 194.205.123.* 01.04.04, 15:07
                          Napisałeś: tą kwestię wyjaśniłem aż nadto dokładnie. Różnię się od Leppera
                          choćby tym, że
                          > tego właśnie życzę wszystkim tym, którzy z życia na koszt innych uczynili
                          sobie
                          >
                          > sposób na życie (prosze mi tu nie pieprzyć że chcę gazowac kaleki i
                          > niepełnosprawnych !!) choćby za pomocą usankcjonowanego prawem (tzn. nowym
                          > leperskim bandytyzmem) rozboju. On natomiast zamierza (nie życzy, tylko
                          > zamierza) obrabowac WSZYSTKICH, którzy do czegoś doszli i coś osiągnęli.
                          > Przecież w oczach maluczkiego KAŻDY, kto coś osiągnął jest zbójem, no bo jak
                          > inaczej ? Każdy, panie, ma te dwi rence jeno.
                          Czyli metodami równie represyjnymi jak Lepper pozbyłbyś się po prostu innej
                          grupy społecznej. Jesteście jak awer i rewers tej samej monety i jesteście
                          sobie nawzajem potrzebni do napędzania własnych i cudzych strachów.
                          Napisałeś:nikt ci nie broni zostać panem
                          Widzę, że nie mieści ci się w głowie, że ktoś może po prostu nie chcieć zostać
                          panem, ale że wógle może mu się nie podobać system społeczny w którym są
                          jacyć "panowie".
                          No, ale nie mogę się doczekać jak nam poiwiesz, jakim samochodem jeździsz. Może
                          to już było w innym wątku, ale nie zauważyłem...
                          • Gość: lucyperek Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 15:56
                            > Czyli metodami równie represyjnymi jak Lepper pozbyłbyś się po prostu innej
                            > grupy społecznej

                            człowieku, litości ! Ja nikogo nie zamierzam zamykac, pałować, gazować.
                            Zrozumże co to znaczy "życzę". Widac różnimy sie zdecydowanie, ale ja nadal źle
                            życzę grabieżcom i bandytom (rzeczywistym). Niech sobie ta grupa społeczna, o
                            której mówisz zyje swoim zyciem byle nie wpieprzała się w moje buraczki (i tyc
                            wszystkich, którzy ciężką pracą coś wypracowują)

                            > Widzę, że nie mieści ci się w głowie, że ktoś może po prostu nie chcieć
                            > zostać panem

                            Alez to jego sprawa ! Kazdy kowalem swojego losu. Jeden lubi wąchać kwiatki,
                            drugi prac skarpetki. W końcu jest wolność. Ja natomiast proponuje każdemu kto
                            pluje na pana, żeby odpowiedział sobie na pytanie dlaczego pluje ? Czy aby nie
                            dlatego, że bardzo chce, a wie że nigdy nie będzie ? Więc niech próbuje zamiast
                            pluć. Włożona w plucie energia może byc bardziej przydatna w zainwestowaniu w
                            poprawę swojego losu.

                            > No, ale nie mogę się doczekać jak nam poiwiesz, jakim samochodem jeździsz.

                            Jeżdżę starym, ale fajnym mercem S klasy. ŻADNA rewelacja. Po prostu dobrze
                            utrzymane auto. I to jest właśnie najbardziej zabawne bo wielu wścieklików ma
                            droższe samochody, a poziom frustracji 100 razy wyższy. Bawi mnie do rozpuku
                            ich reakcja na coś co w gruncie rzeczy powinno ich raczej dowartościować. I
                            dlatego pogardzam polskim debilem (nie mylić z porzadnym, myslącym człowiekiem).
                            • Gość: michelle Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 08:49
                              a ja się z Tobą zgadzam. kiedyś sie śmiałam z polskiej głupoty, ale teraz już
                              sie nie śmieje. Teraz mam odruch tzw " escape". Zawiść i ciemnota przeciętnego
                              rodaka jest dla mnie niepojęta. Funkcjonuje na każdym podłożu, co tutaj
                              świetnie widać w postach. Staram się jeszcze być szczęśliwa, ale coraz gorzej
                              mi to wychodzi. I wiesz, mam coraz mniej przyjaciół. Jesteśmy z mężem biednym
                              młodym małżeństwem. Mieliśmy duzo znajomych, byliśmy doskonałym tłem -
                              kończyliśmy studia, ja w ciąży, bez pracy, domu, pieniędzy. swietnie się bawiło
                              w naszych kolejnych wynajetych mieszkaniach. Obronilismy sie, oni nie - kilka
                              głów mniej.Podjęliśmy pracę. Kupiliśmy swoje lokum( ruderę w wielkiej płycie).
                              Wyremontowaliśmy krwawicą. Grono znajomych stopniało. Ostatnio kumpel męża
                              wykrzyczał na nas, że dość juz nas ma, "inteligenci pieprzeni"
                              mowił,opowiadacie, że się jezyków uczycie, aplikacja, studia podyplomowe, "bo
                              on nie lubi sie w towarzystwie znajomych czuć gorszy!"
                              Może myśmy się tak zmienili? Wolałabym chyba to, niż przekonanie, ze kogoś kolą
                              w oczy nasze prywatne, drobne kroczki przez zycie.
                              Ot, polski grajdoł.
                              A ja bym chciała zlikwidowac kodeks pracy - żeby zatrudnienie było proste i
                              czytelne, zwolnić z szeregu obciążeń podatkowych sektor usług przez pierwszy
                              okres rozpoczecia działanosci, zlikwidowac biurakracje w stylu: "sprawozdanie
                              składa się co miesiąc wyłącznie na formularzu urzędowym", zweryfikowac renty
                              inwalidzkie przyznane za koperty i naprawdę chciałabym nie bać się zwolnienia z
                              powodu przekonania, że na drugi dzień po i tak znajde pracę. No i zlikwidowac
                              powszechne ubezpieczenie zdrowotne - ja chcę mieć swoją własną polisę.
                              Mogłabym wyliczać, ale po co?
                              Patrzę na zduszone spoleczeństwo, ukiszone w zniecheceniu, nienawiści,
                              stagnacji i nie wyobrażam sobie, co dalej? Lepper? No to ja spadam za ocean.
                        • elwin2 Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego 05.04.04, 08:45
                          lucyperek, po wygranych przez leppera wyborach dostaniesz od niego dyplom z
                          podziekowaniem... bo takie poglady przysparzaja mu wiecej glosow niz
                          jakakolwiek kampania samego leppera...
                          • Gość: lucyperek Przeczytaj idioto wypowiedź Tomasza (poniżej) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 14:07
                            Zacząłem zabierać głos na forum bo pomyślałem, że może choć cześć ludzi
                            zrozumie gdzie leżą właściwe przyczyny i że pokrzykiwanie "bij burżuja" nie
                            prowadzi NA PEWNO do poprawy losu. Niektórzy jak to jednak widać na twoim
                            przykładzie mają betonowe mózgi i zamknęli sie na racjonalność, widząc
                            przyczynę całego nieszczęścia nie w sobie (choćby częściowo) tylko we WSZYSTKIM
                            dookoła. Tacy są skazani na zagładę i śmietnik w krótszej lub dłuższej
                            perspektywie. Proponuję zacząć myśleć już teraz, chociaż to podobno boli.
                            • elwin2 Nie znize sie do twojego poziomu n/t 05.04.04, 14:24

                      • Gość: Tomasz rynek IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.04.04, 23:24
                        Gdy pozwolimy zadzaiałać mechanizmom rynkowym (tzn. gdy politycy odpierdolą się
                        od gospodarki), to wszystko ruszy do przodu. Firmy będą potrzebować pracowników
                        i w pewnym momencie zaczną o nich konkurować POPYT i PODAŻ ! I wtedy ubezpieczą
                        i zapłacą na czas. Ale trzeba dac im szansę. Bo to nie jest normalne, ze
                        bardziej mi się opłaca pracować na etacie, niż mieć własna firmę. Bo jak masz
                        firmę to państwo traktuje cię jak dojna krowę, tyle że ją zarzyna..
                        • elwin2 Re: rynek 05.04.04, 14:26
                          co za przenikliwa analiza rynku! Gratuluje.
                    • Gość: Gość Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 00:14
                      Oj lucyperku. Z tym liberalizmem też jest źle - tu nikt nie liczy się z
                      człowiekiem, liczy się tylko kasa i nic więcej!!!! Przecież nie chodzi tylko o
                      to, aby pasywa równe były aktywom. Zagubiono gdzieś tu człowieka, który nie
                      musi być tylko robotem do pracy. Ja nie uważam się za socjalistę ani co gorsza
                      komunistę. W katolickim kraju zagubiono gdzieś naukę społeczną Kościoła, a
                      szkoda. Tu liczą się tylko znajomości a jak jesteś zdolny i operatywny to i tak
                      Cię zjedzą - konkurencja!!!
                      Pozdrawiam,
                      Gość
                      • Gość: lucyperek Do Gościa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:09
                        Miły Gościu !

                        I Ty też mylisz pojęcia. Zagubienie człowieka, nauk Koscioła, etyki itd. wynika
                        nie z liberalizmu tylko z wilczo-bandyckich warunków życia w Polsce. A one sa
                        prosta funkcją SYTUACJI ekonomicznej. Tak było i jest zawsze wszędzie tam,
                        gdzie panuje spory niedobór w całokształcie. W Polsce leży przemysł i w
                        zasadzie go nie ma. Zeskanseniałe rolnictwo to kupa śmiechu i boleści. A
                        wszystko to dzięki właśnie BRAKOWI liberalnych reform, które ciągle odkładano z
                        uwagi na głosy wyborcze. Więc to co mamy jest skutkiem wieloletnich lewicowych
                        rzadów na własną prośbę !!!

                        > Tu liczą się tylko znajomości a jak jesteś zdolny i operatywny to i tak
                        > Cię zjedzą - konkurencja!!!

                        A to wynika właśnie z niedoboru. Dalsze duszenie gospodarki i nas
                        przedsiebiorców tylko pogłębi ten mechanizm. A konkurencja , no cóż. Homo
                        sovieticus nie znał takiego pojęcia, więc nagle doznał szoku, że istnieje cos
                        takiego jak rywalizacja między ludźmi. Dlatego transformacja pokomunistyczna
                        wymaga kilku pokoleń i całkowitego wymarcia starego gatunku.

                        Także pozdrawiam
                        • Gość: Gość Re: do luceperka IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 15:04
                          Ja już kilka miesięcy temu straciłem pracę i szukam jej bezskutecznie. Nawet
                          nie znałem nowego kierownictwa, bo pracowałem (uczciwie) w innym miejscu niż
                          zarząd spółki. Pewnego dnia ot tak zwolnili mnie z przczyn firmy - likwidacja
                          stanowiska pracy. Czy to jest efekt liberalizmu w gospodarc? Jest to również
                          pojęcie filozoficze, tak jak np monetaryzm Keynesa w historii myśli
                          ekonomicznej? Do tej pory zwalniano ludzi z pracy dlatego, że nie wywiązywali
                          się ze swoich obowiązków właściwie, albo byli alkoholikami. A teraz ... wolna
                          amerykanka!!! Z firmy zwolniono w ten sposób sporo osób!!! Nie wiadomo jak się
                          zachować na tym dziwnym rynku pracy, jak nie masz znajomości. Możesz mieć sporą
                          wiedzę, także ekonomiczną, doświadczenie w pracy a i tak bez znajomości Cię nie
                          przyjmą. Aha możesz znać j.angielski i komuputer całkiem nieźle.
                          Z przyczymami klęski gospodarczej zgadzam się z Tobą. Aha Ja chcę dalej
                          uczciwie pracować, bo tak zostałem wychowany w tradycyjnej katolickiej Rodzinie.
                          Pozdrawim
                          • Gość: Misiek Re: do luceperka IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 05.04.04, 20:09
                            > Ja już kilka miesięcy temu straciłem pracę i szukam jej bezskutecznie. Nawet
                            > nie znałem nowego kierownictwa, bo pracowałem (uczciwie) w innym miejscu niż
                            > zarząd spółki. Pewnego dnia ot tak zwolnili mnie z przczyn firmy - likwidacja
                            > stanowiska pracy. Czy to jest efekt liberalizmu w gospodarc?

                            To ja nie rozumiem - Twoim zdaniem powinni Cie utrzymywac, choc z jakichs
                            powodow to co robisz przestalo byc potrzebne? Z jakiej racji? Co, wlasciciele
                            Cie w dowodzie maja wpisanego? Juz pomijajac fakt, ze gdyby tak zrobili, to
                            kosztem innych pracownikow, ktorych praca jest potrzeba.
                            Przerazajace jak wiele osob mysli w ten sposob. Jacy Ci pracodawcy wredni i bez
                            serca. Tylko nie rozumieja jednego podstawowego ciagu przyczynowo-skutkowego:
                            firma ma przerost zatrudnienia -> firma wysokie koszty -> firma jest
                            niekonkurencyjna -> firma pada na pysk. I prace traca wszyscy. To takie proste.
                    • Gość: viceprezes piekla Re: witam kolejnego analfabetę ekonomicznego IP: *.ppp.uno.edu 01.04.04, 04:35
                      Bedac starszym, a wiec majac wiecej grzechow i wiekszy staz w piekle mowie ci
                      lucyperku ze probujesz odkrywac Ameryke w 500 lat po Kolumbie. Ameryka juz
                      dawno odkryta. Wszystkie twoje wywody dawno zostaly obalone, siegnij do
                      wczesnych dziel Karola Marksa. WKP(b) miala duze sukcesy, a pograzylo ja
                      dopiero odejscie od naukowego komuniznu przez zarazenie doktryna rynkowa. Nie
                      przywoluj tu przykladu Kuby lub Korei Pln. bo to sa zwykle zamordyzmy nie
                      majace nic wspolnego z naukowym komunizmem. I nie mow o obozach pracy w ZSRR,
                      ale wczesniej sprawdz ile takich bylo w USA.

                      Organizacja spolecznosci ludzkiej oparta o rynkowa wymiane uslug konczy sie
                      zawsze monopolami, walka pomiedzy nimi prowadzi do wojen. Kapitalizm ma
                      nieusuwalne wewnetrzne sprzecznosci, a tzw. ekonomiczna produktywnosc to
                      glownie wynik "kreatywnej ksiegowosci". Wystarczy zmienic metodologie liczenia
                      i wyjdzie ze co innego.

                      Na koniec krotki test. Czy firma General Electric dzialala lepiej 50 late temu
                      czy teraz. Jak to sie odnosi do faktu ze 50 lat temu jej szef zarabial 20 razy
                      tyle co robotnik a dzis 1000 razy tyle. Jezeli kierunek sie utrzyma za 15 lat
                      caly zysk firmy bedzie szedl na wyplate dla szefa (nie wlasciciela). I co dalej?
                      • Gość: lucyperek Do viceprezesa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:18
                        Zakładam, że robisz sobie jaja. Jeśli jednak nie, zgłoszę Twoją osobę jako
                        eksponat w muzeum komunizmu w Kozłówce. Tam poza szturmówkami, pieśniami,
                        popiersiami i sztandarami brakuje żywego egzemplarza.

                        PS. Prawdziwy naukowy komunizm wprowadzili w 1974r. dwaj wysoko wykształceni na
                        Sorbonie faceci - Pol Pot i Ieng Sary. Rzeczywiście mieli duże sukcesy. Ale ja
                        niestety wolę papierowo-kruchy pseudodobrobyt USA wytworzony nie pracą i
                        pomysłowoscią, a jedynie kreatywną księgowością.
        • Gość: Bogdan Bez przesady IP: *.140.88.213.host.tele1europe.se 31.03.04, 16:07
          Mieszkam w Szwecji dom mam splacony na reke dostaje 28000SEK tj jakies 14000zl,
          zona na reke ma 10000zl. Zalatwiam ludziom z Polski prace w naszej firmie ale
          na caly swiecie i placimy im 15 Euro na godzine plus hotel dojazdy itp.
          Oni pracuja po 14 godzin dziennie uwazam, ze bardzo dobrze biorac pod uwage, ze
          to jest lekka ale prosta praca. Oni nie wyobrazaja sobie zycia w Polsce za
          5000zl
          • Gość: Fuzzy99 Re: Bez przesady IP: *.chello.pl 01.04.04, 09:53
            Dobra decyzja. Też bym tak zrobił, gdybym miał 20 lat, ale niestety muszę
            siedzieć w tej degengroladzie dalej!!!!
            Jest co raz gorzej i z przerażeniem myślę o przyszłości. Ja nie mam znajomości
            (moi znajomi po studiach udają tylko, że coś znaczą) a moi Rodzice, choć
            bardzo innym pomogli są na emeryturze i nikt się z nimi nie liczy.
            Pozdrawiam,
            Fuzzy99
      • beza_beza Re: A co mi tam wpiszę się 30.03.04, 15:22
        4550,00 zł brutto + 500,00 zł ryczałt samochodowy.
        Firma zapłaciła mi za szkołę (2 kierunki).
        Przez jakiś czas płacono również mieszkanie i delegacje. Potem na własny
        rachunek - jak zaczęły się problemy finansowe firmy.
        To było dla mnie godziwe.
        Praca w Warszawie - mieszkam w Krakowie.
        Gdyby nie to, że firma zwalniała nas grupowo to wpisałabym się w wątku "młodzi,
        piękni i bogaci"
        Pozdr.
        • Gość: Fuzzy99 Re: A co mi tam wpiszę się IP: *.chello.pl 01.04.04, 09:56
          Fajna jesteś Beza Już Cię lubię.
          Pozdrawiam,
          Fuzzy
          Mieszkaniec Kabat w Warszawie


          • beza_beza Re: A co mi tam wpiszę się 01.04.04, 19:51
            Gość portalu: Fuzzy99 napisał(a):

            > Fajna jesteś Beza Już Cię lubię.
            > Pozdrawiam,
            > Fuzzy
            > Mieszkaniec Kabat w Warszawie
            >
            A cóż to za wyznanie?
            Pozdrawiam z Krakowa (była Warszawa - Wał Miedzeszyński)
            • Gość: Fuzzy Re: A co mi tam wpiszę się IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 23:50
              Aha, wyznanie, między innymi za lekkie potraktowanie problemu!!!
              Ja się nieźle przeraziłem sytuacją gospodarczą w naszym kraju. To, że zdolni
              młodzi i trochę starsi (z doświadczeniem)ludzie nie mogą bez znajomości znaleść
              odpowiedniej pracy, że przygotowanie merytoryczne i doświadczenie, a także
              znajomość języków obcych wcale jednak nie decyduje o przyjęciu do nowej pracy.
              Ale może warto potraktować sprawę tak jak Ty - na luzie!!!

              Życzę Ci zachowania optymizmu i pozdrawiam. (Choć jestem z urodzenia i
              zamieszkania Warszawiakiem, lubię Twoje miasto)

              Fuzzy
              Mieszkaniec Kabat w Warszawie
      • Gość: monika Re: Od ilu zł godziwe zarobki? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.04, 15:35
        chyba cie pogrzalo???????
        to idz na polityka choc ja na ciebie nie bede
        glosowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • rags1 Re: Od ilu zł godziwe zarobki? 30.03.04, 20:06
        Gość portalu: szanujący się napisał(a):

        > No właśnie, od ilu zł/miesiąc wg. Was zarobki można nazwać godziwymi?
        > Dla mnie, faceta nie mającego na utrzymaniu rodziny, 5000-6000 zł/mc do
        > łapy po studiach oznacza w miarę godziwy zarobek, jednak to jeszcze nie
        > szczyt marzeń. Jakieś 3500 zł/mc (też netto), to kwota poniżej której nie
        > chciałoby mi się rano ruszać czterech liter z domu.

        Czesc wszystkim!
        Nastroje jak widze niewesole...a to wszystko jeszcze przede mna.Wlasnie koncze
        studia i musze odbyc staz-koncze farmacje.W miescie gdzie studiowalam o staz
        BARDZO CIEZKo a bez niego nie moge zaczac pracowac "normalnie".W
        przeciwienstwie do lekarzy pensja miesieczna na stazu nie jest ustalana z
        ministerstwa.....a sam staz trzeba wyblagac!!No i udaje sie za 300-500pln na
        reke-i co? Dalej zyc na garnuszku rodzicow?Zaznaczam ze akademik juz nie
        przysluguje, a sredni koszt wynajecia kawalerki to ok.500+oplaty (w najlepszym
        wypadku). Za 8h dziennie spodziewalam sie czegos lepszego....JAK SIE UTRZYMAC
        ZA TAKIE PIENIADZE!!!!!pozdrowienia z Gdanska

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka