Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Absolwent szuka pracy

    IP: 160.83.57.* 30.08.10, 15:32
    Ciekawie czy pani z "iłaja" zdaje sobie sprawę, że w jej firmie
    również pracują osoby, którym może zdarzyć się pomyłka, literówka,
    etc. Skoro takie kryterium absolutnie dyskwalifikuje potencjalnego
    kandydata co należy robić z pracownikami? Zwalniać? Swoją drogą
    chciałbym zobaczyć jej pierwszą "cefałke".
    Obserwuj wątek
        • Gość: zzz Re: Absolwent szuka pracy IP: 195.82.180.* 30.08.10, 16:54
          Prawda jest taka, że polskie firmy są rozbestwione- dostają dostają w
          dużych ilościach absolwentów przy ZEROWYM wkładzie własnym. Nie
          dziwota, że mogą sobie przebierać w kandydatach.

          Trzeba w końcu zakończyć nadprodukcję magistrów i wprowadzić odpłatne
          studia...
          • dystansownik Re: Absolwent szuka pracy 30.08.10, 17:54
            > Prawda jest taka, że polskie firmy są rozbestwione- dostają dostają w
            > dużych ilościach absolwentów przy ZEROWYM wkładzie własnym. Nie
            > dziwota, że mogą sobie przebierać w kandydatach.
            >
            > Trzeba w końcu zakończyć nadprodukcję magistrów i wprowadzić odpłatne
            > studia...

            Popieram. Gdyby absolwentów firmy dostawały mniej, to by stawiali rozsądne
            wymagania, a tak, to często HRowcy szukają wyjątkowych, najlepszych z
            najlepszych, pracowników. Nie znasz 4 języków obcych w tym co najmniej 3
            kompletnie bezużytecznych na danym stanowisku? Nie masz 10 lat doświadczenia
            zaraz po studiach? Przykro nam, ale nie spełnia Pan naszych oczekiwań. :P
          • franek31 Re: Absolwent szuka pracy 30.08.10, 23:13
            gość portalu: zzz napisał(a):

            >
            > Trzeba w końcu zakończyć nadprodukcję magistrów

            To byłoby realne, gdyby komuś zależało na poprawie jakości szkolnictwa
            średniego; tak, żeby człowiek z maturą też coś znaczył.

            > i wprowadzić odpłatne studia...

            A to spowoduje masową emigrację wykształconych ludzi, znacznie bardziej masową
            niż dotąd. Ciekawe, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę.
          • Gość: kamillo Co za bzdurny artykuł !! IP: 217.149.250.* 31.08.10, 10:42
            Pani z PricewaterCoopers się wypowiada na temat innych pracowników... może
            najpierw u siebie wypadałoby zatrudnić kogoś kto wie jak się zabrać do pracy.
            Firma, która zajmuję się w mojej korporacji podatkami nie potrafi tego nawet
            dobrze zrobić. Gdybym osobiście nie sprawdził to byłbym ładnie w plecy.
            A odnośnie pracowników po studiach. Polskie firmy są po prostu głupie. Trzeba
            mieć 25 lat, zrobione 3 magisterki, 15 lat doświadczenia, być piękny,
            dyspozycyjny, chętny do przeprowadzek, być singlem etc. Niemcy już dawno
            wyłapują tych lepszych, bez doświadczenia ale z dobrymi wynikami. Tutaj
            znalazłem pracę moment. Z pensją 4 razy większą niż Polska średnia, warunki
            super, socjal wypas. A w Polsce koledzy po pół roku szukali i jak mieli
            szczęście to ktoś ich wziął i teraz tyrają za marne grosze - a mają takie samo
            wykształcenie jak ja. Dlatego Polska zawsze pozostanie zacofana. Kraj
            manufaktury. Inteligencja wyjedzie, a Polska zostanie krajem fabryk... :/
        • Gość: Uklak Re: Absolwent szuka pracy IP: *.158.208.155.umts.dynamic.eranet.pl 30.08.10, 23:14
          Ja co prawda absolwentem byłem dobrych kilka lat temu ale w obliczu kryzysu
          życie zmusiło mnie do zmiany ciepłego stołka. Pracę zgodną z oczekiwaniami
          znalazłem stosunkowo szybko, a bałem się, że będzie źle. Niestety okazało się,
          że pomimo ciekawych wyzwań jest to praca dla stachanowca. W związku z wyznawaną
          przeze mnie zasadą, że pracuje się po to żeby żyć, postanowiłem zmienić ponownie
          pracę. Efekt jest taki, że mam dwie kolejne oferty, a i obecny pracodawca
          chętnie puścić mnie nie chce oferując modyfikację trybu mojej pracy. Robota więc
          jest tylko trzeba się umieć po nią schylić. Zawsze byłem kowalem swojego losu,
          nie miałem żadnych pleców a pracę znaleźć się dało. Ok to, że może nie jest to
          stanowisko dyrektorskie i nie płacą Bóg wie ile... Na chleb starcza.
          Jeszcze jedno. Różni ludzie mają różne predyspozycje. Jedni odnajdują się w
          księgowości inni w handlu, itp itd. Często niestety wykształcenie nie idzie w
          parze z wrodzonymi predyspozycjami a my sami nie umiemy ich odkryć
      • xaliemorph Absolwent szuka pracy 30.08.10, 15:55
        Prawda jest taka że u nas do normalności jeszcze brakuje. Nadal pokutuje
        jednoczesna chęć kogoś i z wykształceniem i z doświadczeniem a jednocześnie
        występuje kompletne awersja i uczulenie na możliwość zatrudnienia na wymiar
        mniejszy niż pełen etat. No tym sposobem to chyba tylko Święty Mikołaj
        sprezentuje pracowników i to jeszcze za bardzo kiepską pensję. Kiedy taki
        uczący ma zdobyć doświadczenie skoro pracodawca nie chce kogokolwiek kto się
        uczy tylko od razu kogoś kto będzie zasuwał na cały etat plus nadgodziny?

        Co dziwne na zachodzie sytuacja gdzie ktoś studiuje i jednocześnie pracuje na
        pół etatu jest znacznie bardziej powszechna niż w Polsce, dzięki czemu wiele
        uczących się może zdobyć doświadczenie zawodowe i po zakończeniu nauki
        legitymuje się również doświadczeniem zawodowym.

        A w Polsce? Pracodawcy nagle na zasadzie zbiorowej mody odkryli na nowo staże.
        Tylko jak wyglądają staże? Zwykły pracownik za pół darmo. Zatrudnia się takich
        a potem po stażu nowych i tak w kółko. A co ze strony uczących się? Dopóty
        uczą się nie są w stanie znaleźć normalnego stanowiska pracy i tak muszą
        bimbać na stażach przez 3 lata. Ot polska normalność.

        A co do samego wykształcenia. Cóż jest to powiązane z doświadczeniem. Tyle że
        u nas pracodawca wydaje się bardziej poważnie traktować kogoś z dyplomem
        technika aniżeli z dyplomem magistra. Technik jest traktowany po macoszemu ale
        jednak tolerowany. A magister? Obiekt żartów i kompletnego braku poważania.
        Owszem wpływ na to ma brak doświadczenia zawodowego magistra jednakże na
        problemy ze zdobyciem doświadczenia ma wpływ już wspomniana przeze mnie
        wcześniej kwestia.

        To tylko taki sceptyczny głos w dyskusji.
        • sselrats To nie dziwne, to logiczne 30.08.10, 18:03
          xaliemorph napisał:

          > Co dziwne na zachodzie sytuacja gdzie ktoś studiuje i jednocześnie
          pracuje na pół etatu jest znacznie bardziej powszechna niż w
          Polsce...

          I o to chodzi, na calym swiecie ludzie na studiach sa oswojeni z
          praca.
        • Gość: shaqu Re: Absolwent szuka pracy IP: *.warszawa.vectranet.pl 30.08.10, 19:02
          zgadzam się

          Do autora artykułu: W Polsce NIE MA GOSPODARKI WOLNORYNKOWEJ. W Polsce jest
          GOSPODARKA RYNKOWA. M.in. dlatego jest w Polsce ponad 200 zawodów
          reglamentowanych, na które trzeba mieć jakieś świstki papieru.

          W Polsce biurwokracja ogranicza absolwentom i studentom
          wejście na rynek pracy. System edukacji mamy sprzed kilkudziesięciu lat, wtedy
          każdy po szkole był wręcz przydzielany do zakładu pracy i na początku uczył się
          zawodu pod okiem starszego pracownika. A dzisiaj ten system powinien zostać
          zreformowany. Uczelnie powinny współpracować z firmami, gdzie studenci mogliby
          praktykować w ramach umowy. A tak dzisiaj uczelnie w 99% nie współpracują z
          firmami.

          Na rynku jest bardzo mało wartościowych staży i praktyk. Bo prawie żadna firma
          nie chce bawić się w niańczenie studenta. Są to przede wszystkim ogromne koszty.
          Które przy dzisiejszych haraczach nałożonych na firmy mają duże znaczenie.

          Paradoksem w Polsce jest to że brakuje inżynierów, ale prawie nikt nie chce
          zatrudniać absolwentów uczelni technicznych. Ponieważ są to koszty. Pracodawca
          bardziej skłonny jest szukać przez 6 miesięcy pracownika z jakimś
          doświadczeniem, niż dać szansę absolwentowi. Ze względu na koszty poniesione na
          douczenie absolwenta i ryzyko, że jakaś konkurencyjna firma podkupi już
          przyuczonego absolwenta.

          Żaden rząd po 1989 nie uprościł życia firmom. Nie istnieją zachęty do
          zatrudniania absolwentów (np. obniżenie składko-podatków przez 2-3 lata).
          Nawet po ma to głęboko w dupie. Sam nie wiem dlaczego aż tylu studentów głosuje
          na partię która ma w dupie przyszłość swoich wyborców.
        • tibarngirl Re: Absolwent szuka pracy 27.12.10, 22:25
          Kiedy taki
          > uczący ma zdobyć doświadczenie skoro pracodawca nie chce kogokolwiek kto się
          > uczy tylko od razu kogoś kto będzie zasuwał na cały etat plus nadgodziny?

          Ja spotykam się ze zjawiskiem, gdzie dla kogoś, kto nie ma statusu ucznia / studenta nie ma żadnych propozycji. Wszyscy chcą ten status, bo dzięki temu nie muszą płacić ZUS.
      • Gość: Lala Oddam dyplom magistra za znajomości IP: *.chello.pl 30.08.10, 15:59
        Nie ma to jak praca po znajomości. Przykład podam z własnego życia:
        mój były mąż dostał się do pracy w ówczesnej Gminie W-wa Bielany nie
        posiadając świadectwa maturalnego. Kiedy już dosłownie urodził tę
        nieszczęsną maturę, "firma" z wdzięczności chyba wysłała go na
        studia na Politechnikę Warszawską, płacąc jeszcze za to. Wcześniej w
        podobny sposób zdobył pracę w PPGK na ulicy Jasnej. No, a teraz
        największy hit czyli jak zdobyć dobrą fuchę i nie martwić się o nic?
        Ożenić się z bogatą panną, której tatuś ma firmę, która odpowiada
        naszym kwalifikacjom. No i Krzysiu ożenił się z Anią, a teść dał mu
        etat. Feta była na sto fajerek...w Sheratonie wesele, choć pan młody
        do dziś nie umie sklecić listu motywacyjnego ani nie wie nawet, jak
        się pisze "Sheraton", bo w żadnym obcym języku ani me, ani be.
      • Gość: donic1975 Absolwent szuka pracy IP: *.aster.pl 30.08.10, 16:41
        Hmmm ciekawy art. Moja zona jest dyrektorem finansowym w korporacji
        z listy fortune 500 jej zdanie na temat osob z PwC jest takie ze
        gorszej nieprofesjonalnej debili w zyciu na oczy nie widziala. Z
        drugiej strony bylem dyrektorem w agencji reklamowej i musze
        przyznac ze wiekszosc CV jest slaba nie owiac o rozmowach
        rekrutacyjnych gdzie ludzie nie potrafia powiedziec slowa ale
        rozumie ich pomylki wysylajac po 300 CV na miesiac. Ba sam szukam
        pracy bo mie zredukowania i mam za duze doswiadczenie aby od reki
        isc do pracy
      • sunim Nie jest tak źle! 30.08.10, 16:45
        Zobaczcie na przykład taką piterę, julię. Brzydka, zasuszona, złośliwa,
        niezbyt rozgarnięta... a zrobiła karierę. Od 3 lat nic nie musi robić (i nic
        nie robi), pierdzi w stołek a zarabia sobie dobrze.
        I też skończyła jakieś studia humanistyczne... jak nie przymierzając premier i
        prezydent.
      • Gość: Mariusz Absolwent szuka pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 17:12
        Ja mam wyższe wykształcenie ale jako ciekawostkę powiem wam że u
        mnie w firmie jest zakaz chodzenia na chorobowe. Dopuszczalne jest
        tylko 3 dni chorobowego na rok a jeśli ktoś przyniesie więcej
        chorobowego to po chorobowym dostaje zwolnienie z pracy albo jeśli
        nie chce być zwolniony to w zamian przepracuje w niedziele za
        darmo te dni nie obecności w pracy.
      • black_halo Jest kryzys - ot co 30.08.10, 17:18
        Zaraz po studiach wyjechalam za granice, napisalam pierwsze CV i list
        motywacyjny na stanowisko mlodszego inzyniera po angielsku - z
        bledami ! Moje CV nie bylo napisane wedle zadnych standardow,
        napisalam na gorze imie i nazwisko, email i numer telefonu, ukonczona
        studia, praktyki, zaintersowania i wsio - jedna strona i to niecala.
        Na drugi dzien zadzwonili i zaprosili na rozmowe, na trzeci
        zaproponowali prace. Pol roku pozniej mialam juz nieco ulepszone CV i
        wyslalam do kolejnej firmy bo w tej w ktorej pracowalam konczyla mi
        sie umowa a programowanie sterownikow okazalo sie byc praca wysoce
        uwsteczniajaca i raczej dla kogos po technikum. Druga prace dostalam
        tez bez problemu, okres probny pol roku, fajnie pieknie ladnie -
        zaczal sie kryzys i powiedzieli, ze jestem mloda, poradze sobie itd.
        I tak juz dwa lata sie bujam. To naprawde nie zalezy od CV, LM i
        pieknego zdjecia ani przeswietnych zainteresowan i idealnej
        prezentacji na rozmowie tylko od stanu ekonomii.
      • errdos113 Absolwent szuka pracy 30.08.10, 17:36

        Częstym błędem ogłoszeniodawców jest brak podania widełek zarobków. Ta jakże
        często pomijana i niedoceniana informacja może być kluczowa w procesie
        znajdowania zmotywowanych kandydatów...
      • Gość: obserwator Absolwent szuka pracy IP: *.chello.pl 30.08.10, 17:39
        chyba zabrakło w artykule jednej podstawowej kwestii, iż wiele nadsyłanych aplikacji nie jest w ogóle czytanych, a pracodawcy nagminnie jakby mieli klapy na oczach szukają ludzi żywiących się słońcem z racji proponowanych zarobków i cedzą w głoszeniach takie dyrdymały, że nie ma innej reakcji tylko opadające ręce, poza tym 70 procent rekrutacji odbywa się za kulisami, dlatego szczęśliwi ci co mają rodziców szefów
        • krecik_dewastator Re: Absolwent szuka pracy 31.08.10, 13:02
          O taaaak... ilez to juz razy jako ze mam w zwyczaj zaznaczac opcje "zadaj
          potwierdzenia przeczytania" dostalem maila wyslanego automatycznie (zapewne bez
          wiedzy panienki w HR) "skasowano bez przeczytania". Drogie panie w HR, zanim
          wywalicie maila z odpowiedza na ogloszenie do kosza, przynajmniej otworzcie go
          zeby was wspanialy program pocztowy nie rozsylal do kandydatow takich maili
          informujacych kandydatow ze macie ich podanie w d*** i nawet nie raczylyscie go
          przeczytac. Az korci zeby odpisac na adres z ktorego przyszla taki mail pare
          cieplych slow.
      • persephonix Absolwent szuka pracy 30.08.10, 17:41
        co za pie***enie, równie dobrze można by zapytac czy firmy szukają faktycznie
        pracowników dobrych w swoim fachu, czy egzaltowanych gadek i włażenia im w
        dupska - bo to wynika z artykułu. Jak firma konkretna i wie kogo szuka, to ma
        w dupie błędy i inne szczegóły. Jak firma opiera się głownie na takich
        metodach szukania jak opisane - rodzi się pytanie - jacy ludzie tam pracują i
        po co???

        prawdopodobnie pani odpowiadająca na pytania jest tępa nad wyraz, ponieważ
        odrzucając CV i LM za szczegóły prawdopodobnie traci masę dobrych pracowników,
        dobrych w swoim fachu. Zamiast tego na stanowiska specjalisty do spraw no
        operacyjnych wybiera po CV filologów i ściemniaczy mocnych w gadce, mniej
        mocnych np w sprawach organizacyjnych.

        powodzenia idiotycznym firmom, zajmującym się rekrutacją, sztucznie
        nadmuchującym system wymagań, gdzie siedzą niedokształceni ludzie w dziedzinie
        psychologii i socjologii. A to wszystko za super płacę minimalną krajową albo
        inny psi grosz.

        Jakie to szczęście że z mężem nie musimy tutaj pracować :)
      • Gość: xer Absolwent szuka pracy IP: 91.212.165.* 30.08.10, 17:46
        Po przeczytaniu tego tekstu nasuwa się jeden wniosek: w głowach się
        poprzewracało osobom rekrutującym. Dziwię się z kolei firmom, że
        tolerują rekrutera, który przez dłuższy okres czasu nie proponuje
        nikogo na wolne stanowisko. Sytuacje te znam z autopsji. I
        najbardziej denerwuje mnie wymówka , że winna jest temu sytuacja
        gospodarcza. Dala tych wybrzydzających i chcących zjeść ciasteczko i
        mieć ciasteczko ( czyli pracownika z wykształceniem i doświadczeniem
        i pracujacego za dwóch) odpowiedź jest jedna - jedynym rozwiazaniem
        jest posiadanie dwóch ciasteczek.Czasami dziwię się dlaczego kogoś
        nie zatrudni firma na okres próbny, zamiast mieć prze wiele miesięcy
        wakat, no ale najwyraźniej zwycięża "ciasteczkowa mentalność"
      • dystansownik Absolwent szuka pracy 30.08.10, 18:14
        Darujcie sobie już pisanie kolejnych artykułów twierdzących, że ludzie nie
        dostają pracy przez pomyłki w CV. Ile osób je popełnia? 20% aplikujących?
        Raczej nie więcej.
        Najczęstszym powodem braku odzewu ze strony pracodawców są ich wysokie
        wymagania. Jeśli do kogoś pracodawcy w ogóle się nie odzywają, to
        najprawdopodobniej dlatego, że na żadne ze stanowisk się nie nadaje, bo np. ma
        za małe doświadczenie. A że nikt nie chce mu dać szansy na jego zdobycie? To
        już jego problem, a nie pracodawcy. Taka jest najczęstsza postawa rekrutujących.

        Co do fragmentu poruszającego zagadnienia wiedzy i doświadczenia, to idealnie
        byłoby gdyby pierwsze się zdobyło i na nim opierało drugie, dzięki czemu
        zostałoby się idealnym pracownikiem. Niestety sam wiem z doświadczenia, że na
        rynku pracy lepiej się mają ludzie, którzy studia olewają, jadą na 3, w ogóle
        nie chodzą na wykłady, na egzaminach ściągają, ale w międzyczasie pracują w
        zawodzie. Ktoś kto nie pracował, ale się tylko pilnie uczył, po prostu
        przegrał życie, bo ma najczęściej gorszy start.

        Znów się też pojawia zagadnienie "czym się pochwalić jak nie ma się czym
        chwalić", czyli wolontariaty, itp. jako zamiennik doświadczenia. Teoretycznie
        ma to sens, ale najczęściej jest to podejście oderwane od rzeczywistości. Z
        doświadczenia wiem, że 2/3 osób będących w kołach naukowych, wcale nie robią
        tego dla zgłębiania swojej pasji w poruszanych tematach. Najczęściej robią to
        dla wpisu w CV i starając się o jakieś dodatkowe stypendia, staże, itp. Nie
        mówiąc już o tym, że postawa większości tych ludzi w takich organizacjach jest
        po prostu bierna.

        Praktyki i staże też są często przereklamowane. Przechodzi się tu w zależności
        od firmy od jednej skrajności w drugą. Czasem odwala się pracę etatowego
        pracownika za darmo, a czasem nie robi się kompletnie nic.
        Ideałem pracodawców byłby chyba pracownik, który po 5 latach studiów kolejne 5
        przesiedział na bezpłatnych praktykach lub marnie opłacanych stażach, bo
        przecież "nie ma doświadczenia i nagrodą za pracę jest możliwość jego zdobycia".

        Imho wystarczyłoby zakręcić "kurek" i zmniejszyć ilość potencjalnych
        niewolników, czy to ograniczając dostęp do studiów wyższych, czy też
        zachęcając ludzi do emigracji. Wtedy może pracodawcy przemyśleliby kilka razy
        swoje postępowanie i ludziom szukającym pracy żyłoby się lepiej.
      • Gość: R Żenujący artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 18:17
        Te stare śpiewki o błędach w datach, literówkach w adresie. Przecież tylko
        totalny kretyn popełniłby takie błędy. Moje CV jest dopracowane pod każdym
        szczegółem, a jakoś pracy od dwóch lat nie mogę znależć. Oczywiście to dla
        odrealnionych HR-owców nie jest zrozumiałe, bo oni żyją w fantazji gdzie praca
        zależy tylko i wyłącznie od dobrze napisanego CV i LM, a warunki gospodarcze i
        społeczne nie mają żadnego znaczenia. Zapewne gdyby te 2 miliony
        bezrobotnych(nie licząc tych milionów za granicą) napisało ładne CV w Polsce
        to praca by się od razu znalazła!
      • Gość: Kagan Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:56
        Niestety, ale w dzisiejszej Polsce wyksztalcenie wyzsze stalo sie jego
        parodia
        . Nie tylko prywatne uczelnie takie jak np. rzeszowska WSIiZ
        wypuszczaja dzis absolwentow, ktorzy maja tylko dyplom, ale nie maja wiedzy.
        Nawet (dotychczas) renomowana warszawska SGH wypuszcza niedoukow, gdyz ta sama
        kadra uczy tamze na studuach dziennych, wieczorowych i weekendowych oraz
        dorabia na uczelniach prywatnych (lacznie conajmniej 4 etaty), a wiec jest
        przemeczona i nie ma czasu na prace naukowa, a wiec na samodoskonalenie,
        niezbedne dla wykladowcy wyzszej uczelni.
        lech.keller@gmail.com
        • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:57
          Obecny, tragiczny wręcz stan polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego
          jest bezpośrednim rezultatem “zgniłego kompromisu” osiągniętego ponad 20 lat
          temu przy tzw. Okrągłym Stole przez rządzące wówczas Polska “komunistyczne”
          elity z elitami “solidarnościowymi”, reprezentowanymi dziś w nauce polskiej np.
          przez obecnego wiceprezesa PANu, prof. Karola Modzelewskiego . Na skutek owego
          kompromisu, okazała się niemożliwa radykalna wymiana kadry zarządzającej polska
          nauka (w tym głównie PAN) oraz polskimi wyższymi uczelniami, które to,
          “postkomunistyczne” kadry, w olbrzymiej większości ukształtowane i wykształcone
          w PRLu, skutecznie torpedują, i to od ponad 20 lat, jakiekolwiek próby realnego
          uzdrowienia polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. Tak wiec, aby
          uzdrowić polską naukę trzeba najpierw, moim skromnym zdaniem, zamiast wyrzucania
          pieniędzy na obecny, skompromitowany system przystąpić do wprowadzenia w życie
          reform: radykalnych, głębokich a bolesnych, przynajmniej dla „grupy trzymającej
          dziś władzę nad polską nauką”.
          • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:57
            1. Polskie szkolnictwo wyższe jest obecnie w stanie głębokiego kryzysu, czego
            dowodzą liczne ekspertyzy OECD oraz Banku Światowego . Podobnie jak profesora
            Żylicza nie satysfakcjonuje mnie bynajmniej niska pozycja dwóch jedynych
            polskich uniwersytetów uwzględnionych w rankingu szanghajskim (czwarta setka na
            500 uwzględnionych szkół wyższych) ani też 159 pozycja Uniwersytetu
            Jagiellońskiego (na 160 przedstawionych w tym podsumowaniu) w rankingu
            opublikowanym przez The Times . Jak to napisał profesor Żylicz:
            Możemy krytykować rankingi i parametry, według których są (one) tworzone, ale
            nie możemy ich ignorować. Najzdolniejsza młodzież z całego świata przy wyborze
            uczelni kieruje się tymi rankingami, czy się nam to podoba czy (też) nie.

            I tak, pod względem całkowitego kapitału intelektualnego, Polska zajęła w 2007
            roku ostatnie miejsce (za Turcją) wśród 23 badanych państw , a polska gospodarka
            jest dopiero na 21 miejscu w Unii Europejskiej , zaś studia w Polsce okazały się
            najmniej przydatne z punktu widzenia rynku pracy wśród 17 badanych krajów .

            Reformę polskiej nauki trzeba więc zacząć od gruntownych reform, a nie od
            proszenia podatników o więcej pieniędzy, które w obecnej sytuacji mogą być tylko
            zmarnowane. Sytuacja w polskiej nauce jest dziś tak zła, że samo podniesienie
            nakładów finansowych na owo szkolnictwo wyższe i naukę nie spowoduje jej
            uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotrawstwo środków na nią
            przeznaczonych.

            2. Zaniechanie natychmiastowego przeprowadzenia głębokiej reformy wyższych
            uczelni w Polsce musi doprowadzić do prawdziwej zapaści całego systemu edukacji
            w naszym kraju, co zresztą widać dziś już tzw. gołym okiem.

            3. W nauce polskiej nie działa zasada merytorycznej selekcji, czyli ze nie jest
            tak, iż na najwyższe stanowiska w niej awansują najlepsi naukowcy, a najlepsze
            wykształcenie otrzymują dziś w Polsce nie najzdolniejsi i najlepiej umotywowani
            studenci, a raczej studenci najlepiej urodzeni.

            4. Uniwersytety (i ich pracownicy) nie konkurują ze sobą, co prowadzi do
            ogólnego samozadowolenia i marazmu, także w zakresie proponowania innowacyjnej
            dydaktyki. Pracownicy naukowi nie są oceniani, ani nagradzani na podstawie
            efektów swej pracy.

            • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:58
              5. Kluczem do słabości europejskich, a szczególnie polskich wyższych uczelni, jest brak powiązania przywilejów wynikających z ich autonomii z egzekwowaniem ich powinności wobec społeczeństwa i państwa. Innymi słowy: państwo zostawia profesurze bardzo duży stopień autonomii, ale nie wiąże z nią odpowiedzialności za wyniki, co prowadzi w naturalny sposób do korupcji, kumoterstwa i zapaści polskiej nauki, które to symptomy widać dziś w Polsce owym, tak często przeze mnie wspominanym, gołym okiem .

              6. Polska nauka już od dawna nie ma oryginalnego dorobku. Wystarczy tu popatrzeć na listy noblistów (z zakresu nauki, łącznie z ekonomia), czy tez na katalogi patentów itp. Gdzie jest dziś na przykład polska myśl techniczna? Gdzie jest polski know how? To jest, niestety, pytanie retoryczne.

              7. Bardzo trudno jest w obecnym systemie pozbyć się niewydajnego pracownika nauki i kiepskiego nauczyciela akademickiego. Tu oczywiście niezbędna jest reforma. Można rozważyć różne propozycje, np. kontrakty terminowe. Tylko że wiąże się z tym kolejny problem. Jeśli wyrzuci się z pracy złego pracownika, to kto go zastąpi? Za drzwiami nie stoi dziś w Polsce (na ogół) kolejka świetnych kandydatów. To jest skutek jednego z problemów, który chciałbym tu zasygnalizować, czyli bardzo niskiej atrakcyjności kariery naukowej w dzisiejszej Polsce Z drugiej strony możliwe jest jednak, ze chętni by się znaleźli. Uczelnia być może nie oferuje wysokiej płacy, ale oferuje a to spory prestiż i możliwość dorabiania, gdyż dyscyplina pracy pracownika nauki nie jest przecież nigdy tak ścisła, jak np. w banku. A złego pracownika można przecież zawsze zwolnić - wystarczy np. negatywnie ocenić jego postępy w badaniach naukowych.

              8. Wyższa uczelnia nie uczy dziś w Polsce studenta myślenia i elastycznego zachowania na rynku pracy, a w najlepszym przypadku uczy tylko wąsko pojętego zawodu. Wynikająca z korporacyjnej solidarności profesorów owa „klanowa” struktura na wydziałach powoduje, że student nie uczy się tych zagadnień, które mogą mu się przydać w przyszłości, a program nauczania jest wypadkową pensum dydaktycznego zatrudnionych na uczelni nauczycieli akademickich oraz siły przebicia każdego z nich (co na ogół nie idzie w parze z czynnikami merytorycznymi). I znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, którą to zapaść widać dziś w Polsce tak przeze mnie często wspominanym „gołym okiem”. Aby ocenić jakość kształcenia, należałoby wiec przeprowadzać systematycznie badania mające wykazać ile czasu zajmuje absolwentom danej uczeni i kierunku znalezienie pracy, ile zarabiają oni po roku, 2 i 3 po ukończeniu studiów, i jak są oni porównywani z absolwentami innych uczelni.

              9. Nawet na kierunkach ścisłych oraz technicznych (inżynierskich), poszczególne przedmioty są zbyt autonomiczne, i zbyt często się niepotrzebnie nakładają (duplikują), a z drugiej strony brak jest często korelacji między przedmiotami, co powoduje, ze np. studenci musza się uczyć np. na zajęciach z fizyki pewnych działów matematyki, które przerobią w ramach matematyki dopiero w późniejszym semestrze, albo tez i wcale.

              10. Zarządzanie uczelnią w naszym kraju przypomina zarządzanie „socjalistyczną spółdzielnią pracy”. I znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapaść widać dziś w Polsce owym “gołym okiem”. Uczelniami wyższymi w Polsce rządzą dziś zupełni amatorzy. Zjawisko to obserwujemy nawet na politechnikach i wyższych uczelniach ekonomicznych. Jakim rektorem może być np. informatyk, jeśli jest on specem od systemów operacyjnych, a nie od zastosowań informatyki w zarządzaniu? Jakim rektorem może być specjalista od historii gospodarczej czy ekonometrii, a szczególnie polonista albo geolog? Marnym, chyba że, wyjątkowo, ma on(a) „ukryte” talenty menedżerskie, na co jednak nie można liczyć w praktyce. I o to mi chodziło. Państwowa uczelnia wyższa powinien wiec zarządzać, w imieniu Skarbu Państwa, zawodowy menedżer, a nie amator, choćby nawet prof. zw. dr hab. n. med.
              • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:58
                11. Wybory rektora stały się w Polsce plebiscytem popularności, i na ogol zdarza się, że wygrywają je osoby, które nie wahają się głosić najbardziej populistycznych haseł wyborczych, a przede wszystkim zapewniają zachowanie bezpiecznego dla wszystkich interesariuszy status quo. I znów, jak wyżej, prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapaść widać dziś w Polsce “gołym okiem”. Jest to jeszcze jeden argument za tym, ze państwowa uczelnia wyższa powinien zarządzać, w imieniu Skarbu Państwa, zawodowy menedżer, a nie amator, choćby nawet najbardziej utytułowany.

                12. Generalnie: państwo polskie jest dziś, po ponad 20 latach nieudanych reform, w stanie rozkładu, a maksimum tego rozkładu osiągnęło najprawdopodobniej wtedy, gdy u steru władzy byli dwaj bracia Kaczyńscy, zresztą obaj z pseduo-doktoratami z socjalistycznego, PRLowskiego prawa. A tymczasem w Polsce nadal nie są uznawane doktoraty z czołowych uczelni Zachodu. Powoduje to marginalizację polskiej nauki: w skali krajowej, europejskiej i światowej, ze wszystkimi negatywnymi skutkami tego zjawiska. W tej sytuacji niecelowe wydaje się dalsze finansowanie polskiej nauki i polskich państwowych wyższych uczelni z budżetu państwa (czyli przez podatników), przed przeprowadzeniem w niej radykalnych reform. Ponadto, jak to zauważył prof. Żylicz,
                Systemy edukacji wyższej w Europie są „przeregulowane prawnie”. Mówiąc o szkolnictwie wyższym w Europie, należy pamiętać, że w skali globalnej dominującą pozycję ma w tej chwili Ameryka Północna, i w coraz większym stopniu Azja. Europejskie szkolnictwo wyższe jest mało innowacyjne, przez co staje się coraz mniej efektywne i atrakcyjne .
                Powyższe słowa odnoszą się, niestety, szczególnie do Polski. Choć rzeczywiście nakłady na badania i rozwój (B+R czyli R&D) są w Polsce zdecydowanie niskie (patrz Tab. 1 i Fig. 1), to nie tu “leży pies pogrzebany”, gdyż środki te są dziś w Polsce po prostu marnowane przez obecny skorumpowany i nieefektywny system.
                • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:59
                  II. Prognoza

                  Bez radykalnej reformy, polegającej m. in. na zniesieniu feudalno-PRLowskich
                  instytucji typu habilitacji, belwederskiej profesury czy tez nostryfikacji, i
                  bez umiędzynarodowienia polskiej nauki (czyli wystawienia jej na działanie
                  mechanizmów rynkowych, wymuszających poprawę konkurencyjnosci i efektywności),
                  nauce polskiej grozi w najbliższym czasie całkowita zapaść i marginalizacja, co
                  musi mieć negatywne reperkusje dla rozwoju gospodarczego Polski.

                  Uważam wiec, ze jedyna droga do ratowania polskiej nauki i polskiego szkolnictwa
                  wyższego (już nie naprawy, bo na naprawę jest już za późno po zmarnowaniu lat
                  1980-1989 i 1990-2009) to w wielkim skrócie wprowadzenie proponowanego przeze
                  mnie radykalnego programu jej reformy.
                  • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:59
                    III. Program naprawy

                    1. Zniesienie habilitacji, jako iż opóźnia ona rozwój naukowców i kieruje ów
                    rozwój na manowce produkowania nikomu nie potrzebnych rozpraw. Habilitacja
                    powinna więc zostać zastąpiona międzynarodowym konkursem na stanowisko profesora
                    nadzwyczajnego bądź docenta . Wymaga to oczywiście wyższych wymogów przy
                    nadawaniu stopnia doktora. Jest tu więc miejsce co najmniej jedną zagraniczną
                    recenzję, obowiązek publikacji w czasopiśmie o obiegu światowym itp. Nie ma co
                    się tez martwić spodziewanym spadkiem ilości doktoratów, wywołanym owymi
                    zwiększonymi wymogami, gdyż lepiej jest mieć w Polsce kilkadziesiąt doktoratów
                    na rok, ale dobrych, niż, jak dziś, tysiące, ale w praktyce (na ogól) nic nie
                    wartych. Warto tu też wspomnieć, iż według danych MNiSW, aż 64% osób uzyskuje w
                    Polsce stopień doktora habilitowanego po ukończeniu 45 roku życia. Jest kolejny
                    silny argument za zniesieniem habilitacji. Pamiętajmy bowiem, iż przeciętny
                    polski uczony, zanim osiągnie samodzielność, to swój najbardziej twórczy okres
                    ma już za sobą.

                    2. Zniesienie belwederskiej, dożywotniej profesury, jako oczywistego, a
                    szkodliwego dziś, reliktu feudalizmu i PRLu. Likwidacja obecnej procedury
                    nadawania tytułu profesora przez Prezydenta RP jest niezbędna, gdyż jest tytuł
                    ten wyraźnym przeżytkiem feudalno-„komunistycznym”. Nigdzie bowiem na swiecie,
                    gdzie nauka stoi wysoko, nie ma dożywotnich, państwowych tytułów profesorskich.
                    To właśnie ci “belwederscy” profesorzy są głownie winni zapaści polskiej nauki.
                    Taka profesura to zresztą przeżytek, jak to już napisałem,
                    feudalno-„komunistyczny”. Zniechęca ona do dalszej pracy nad sobą, a zachęca
                    tylko do nieróbstwa, gdyż taki profesor to dziś istna “święta krowa”. Z jakiej
                    więc racji polscy podatnicy maja finansować pensje takich nierobów, a co gorsze,
                    także i szkodników?

                    3 Zniesienie konieczności nostryfikowania w Polsce dyplomów czołowych światowych
                    uczelni wyższych. Przykładowo: w Polsce nie uznaje się dziś doktoratu z nauk
                    politycznych z Monash University w Melbourne, który to uniwersytet jest na 25
                    miejscu światowej listy THES jeśli chodzi o nauki społeczne. W zamian wypadałoby
                    przestać wreszcie uznawać doktoraty z Libii i habilitacje ze Słowacji.
                    Umiędzynarodowienie uczelni i nauki jest bowiem niezbędnym warunkiem ich
                    dalszego rozwoju. Zniesienie wymogu nostryfikacji dyplomów jest wręcz niezbędne,
                    gdyż zamyka ona sztucznie dostęp do rynku pracy, szczególnie, jeśli chodzi o
                    absolwentów czołowych wyższych uczelni świata. Co smutniejsze to fakt, iż
                    zatrudnia się dziś w Polsce na państwowych wyższych uczelniach cudzoziemców, a
                    dla Polaków z zachodnimi doktorami to już w Polsce pracy nie ma, gdyż widziani
                    są oni jako niebezpieczni konkurenci .

                    4. Odstąpienie od państwowego dyplomu licencjackiego i magisterskiego a
                    wprowadzenie w zamian dyplomów uczelnianych i egzaminów państwowych,
                    obowiązkowych tylko dla lekarzy, prawników, księgowych i inżynierów. Owe
                    państwowe egzaminy powinny być składane przed państwowa komisja, niezależną od
                    uczelni, a wiec złożoną z osób niepracujących na polskich wyższych uczelniach.

                    5. Odstąpienie od utopijnej zasady równego dostępu do kształcenia. Jest ona
                    bowiem fikcją i niejako automatycznie doprowadza do obniżenia poziomu nauczania.
                    Dlatego tez, między innymi, proponuję znaczne podniesienie poziomu trudności
                    matur i niezależnie od tego przywrócenie egzaminów wstępnych. Należałoby też
                    ograniczyć drastycznie ilość studentów na zasadzie: kierunki ściśle i techniczne
                    1 doktor na 10 studentów, a kierunki humanistyczne 1 doktor na 20 studentów.
                    Inaczej to będzie, tak jak dziś, parodia studiów wyższych, a nie prawdziwe,
                    dogłębne studia. Tabela 2. Pokazuje dość wyraźnie, iż obecnie w Polsce mamy
                    nadmiar studentów, gdyż mamy podobny odsetek studentów co Japonia, przy znacznie
                    mniej nowoczesnej i znacznie mniej rozwiniętej gospodarce.

                    • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 18:59
                      6. Wprowadzenie zasady, że każdy, kto zda państwowy konkursowy egzamin wstępny
                      na studia wyższe, powinien otrzymać automatycznie stypendium, aby stać go było
                      na studia i powinien mieć taki kandydat możliwość wyboru uczelni Jeśli na daną
                      uczelnie będzie zaś więcej chętnych niż miejsc, to dostana się na nią najlepsi z
                      najlepszych, a reszta będzie musiała iść na inne uczelnie bądź też nawet
                      studiować za granica (za to państwowe stypendium).

                      7. Wprowadzenie uczciwych, otwartych konkursów na stanowiska od asystenta do
                      rektora i dyrektora instytutu naukowego. Nie należy tez wymagać od kandydatów na
                      stanowiska samodzielne habilitacji, gdyż w ten sposób odcinamy się od świata,
                      gdzie na czołowych uczelniach wyższych nie ma przecież ani doktorów
                      habilitowanych ani tez dożywotnich profesorów z prezydenckiej nominacji.
                      Niestety, ale konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich, jak tez i ocena
                      ich pracy, są dziś w Polsce fikcją. Standardem są ustawiane konkursy, które
                      prowadzą w naturalny sposób do upadku polskiej nauki i polskich wyższych
                      uczelni, który to upadek widać dziś w Polsce tzw. gołym okiem. Aby uniknąć
                      takiej sytuacji, proponuje więc następujące rozwiązania:
                      • Po pierwsze publiczna samo-prezentacja kandydatów, czyli cos na wzór
                      publicznej obrony doktoratu.
                      • Po drugie komisja oceniająca kandydatów powinna być wieloosobowa, w tym co
                      najmniej 50% jej składu powinno być z zagranicy, z uczelni będących w światowych
                      bądź europejskich rankingach na pozycjach nie gorszych niż uczelnia, która
                      ogłasza ten konkurs.
                      • Oraz po trzecie to powinny być jasne i czytelne procedury odwoławcze, podobne
                      jak w przypadku przetargów np. na budowę dróg.

                      8. Nauczyciele akademiccy (w tym obywatele innych krajów) powinni być
                      zatrudniani w Polsce na podstawie międzynarodowego konkursu. Jeśli, o czym już
                      pisałem, pozbędziemy się z polskich państwowych wyższych uczelni studentów,
                      którzy nie nadają się na studia i tej całej masy pseudouczonych, to starczy
                      pieniędzy na zatrudnienie prawdziwych uczonych, w tym nawet światowej klasy, co
                      jest niezbędnym warunkiem poprawienia międzynarodowej pozycji polskiej nauki.

                      9. Skład komisji konkursowych powinien być zaś zdecydowanie międzynarodowy.
                      Wprowadzenie tego systemu wymaga więc spójnych procedur nostryfikacji dyplomów,
                      bądź tez, idealnie, odejścia od tego przestarzałego wymogu.
                      • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 19:00
                        10. Tam, gdzie jest to uzasadnione, wprowadzenie zasady, iż wykłady i seminaria powinny odbywać się w języku angielskim, aby umożliwić studiowanie w Polsce osobom nieznającym naszego języka (obecnie mamy w Polsce, według danych MNiSW, tylko 0,6% studentów obcokrajowców), oraz poprawić znajomość angielskiego, tej współczesnej łaciny, wśród polskich studentów.

                        11. Wprowadzenie w Polsce, jako obowiązującego prawa, najlepszych światowych standardów w zakresie rekrutacji naukowców, w tym przede wszystkim, Europejskiej Karty Naukowca oraz Kodeksu Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych .

                        12. Wprowadzenie realnej interdyscyplinarności kształcenia i badań, gdyż bez niej czeka nas dalszy zastój i upadek polskiej nauki.

                        13. Koncentracja sił - przykładowo, w Warszawie docelowo powinna istnieć jedna, bardzo silna, państwowa uczelnia, w skład mogłyby wejść: Uniwersytet, Politechnika, SGH, Akademia Medyczna i SGGW. Chodzi tu jednak nie tyle o łączenie uczelni, ale o to, aby znieść podziały na wąskie kierunki, i wprowadzić tylko szeroko pojęte “makrodziedziny”, takie jak np. nauki ściśle, techniczne, medyczne, społeczne i tzw. humanistykę. Należy się też zastanowić, jaki sens mają dziś słabe uniwersytety w średniej wielkości miastach RP, takich jak np. Zielona Góra, Opole czy Rzeszów? Moim zdaniem to żaden. Wystarcza przecież obecnie w Polsce całkiem dobre uniwersytety w sąsiednich dużych miastach: Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach czy Krakowie.

                        14. Likwidacja autonomii wyższych uczelni państwowych, gdyż są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać. Autonomia wyższych uczelni doprowadziła w Polsce do eksplozji na nich korupcji i kumoterstwa. Te dwa obrzydliwe zjawiska są skutkiem demoralizacji środowisk, w których one występują i zostały wzmocnione właśnie autonomią państwowych wyższych uczelni. Autonomia instytucji finansowanych przez skarb państwa (czyli podatników) prowadzi w nauce zawsze do korupcji i kumoterstwa, gdyż wtedy ci, którzy finansują naukę, nie maja wpływu na to, co się w niej dzieje. A tymczasem nauka, dla całości społeczeństwa, nie jest celem, a tylko środkiem osiągnięcia różnych celów spolecznych, o czym polscy naukowcy zdają się dziś zapominać. Likwidacja autonomii PANu i wyższych uczelni jest wiec w Polsce konieczna, gdyż, jak to już pisałem, maja one służyć nie sobie i swemu kierownictwu, jak to się dziś dzieje w Polsce, a tym, którzy finansują tą naukę, czyli całemu społeczeństwu. W instytucjach nieautonomicznych ciągle wychodzą na jaw przeróżne afery, a w nauce nie, gdyż w polskiej nauce korupcja i kumoterstwo osiągnęły dziś takie rozmiary, ze jedyną radą na ich usunięcie jest niemalże totalna wymiana kadr, a szczególnie kadr kierowniczych.

                        15. Radykalna zmiana systemu zarządzania uczelniami państwowymi. W tym celu niezbędne będzie wprowadzenie powoływania i odwoływania rektora szkoły publicznej przez radę powierniczą, w skład której poza najwybitniejszymi profesorami (niebędącymi reprezentantami poszczególnych wydziałów) danej uczelni, wchodziliby przedstawiciele Ministerstwa właściwego dla szkolnictwa wyższego, a także środowiska naukowego i gospodarczego danego regionu. Nawet urzędnik mianowany przez ministerstwo będzie się bardziej kierować dobrem państwa, niż partykularnym dobrem konkretnej uczelni. Jeśli będzie trzeba, to zamknie ją, a nie będzie marnować pieniędzy podatników, tak, jak to dziś robią obecni rektorzy pochodzący z wyboru pracowników uczelni.
                        • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 19:00
                          16. Wprowadzenie ostrej i skutecznie egzekwowanej zasady radykalnego
                          ograniczenia wieloetatowości pracowników naukowych, gdyż wieloetatowość, i
                          związane z nią przemęczenie, powoduje obniżenie poziomu zajęć dydaktycznych i
                          badań naukowych.

                          17. Likwidacja siatki płac i pensum dydaktycznego oraz wprowadzenie rzetelnej
                          oceny osiągnięć dydaktycznych (w tym ocenę dokonywaną przez studentów) i
                          naukowych tak, aby dobra praca była dobrze wynagradzana. Nagradzać należy bowiem
                          za efekty pracy, a nie za posiadane tytuły czy też, jak dziś, za staż pracy.
                          Bezwzględnie obowiązywać powinna także 6-8 letnia karencja na zatrudnianie na
                          stanowiskach profesorskich osób, które w tej samej uczelni uzyskały stopień doktora.

                          18. Wyraźne zróżnicowanie szkół wyższych na akademickie i zawodowe. Trzeba też
                          wyraźnie powiedzieć, ze w Polsce może być góra 10 państwowych uniwersytetów i
                          tyleż samo politechnik, gdyż nie ma realnego zapotrzebowania na tak dużą ilość
                          absolwentów, jaka dziś wypuszczają rok w rok polskie państwowe wyższe uczelnie.

                          19. Likwidacja Polskiej Akademii Nauk (PAN) - to jest jej pasożytniczej
                          dyrekcji, a nie instytutów, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi
                          albo z odpowiednimi przedsiębiorstwami w sektorze państwowym bądź prywatnym.

                          20. Zaprzestanie rozpraszania funduszów na nieefektywne finansowanie małych
                          laboratoriów - należy skomasować owe środki i przeznaczyć je na udział Polski w
                          takich wielkich i renomowanych międzynarodowych instytucjach badawczych jak np.
                          CERN czy ESA.

                          GENERALNIE: Należy wreszcie przestać ciągle mówić o reformie, a zacząć ją
                          wdrażać! W przeciwnym wypadku, takie polskie uniwersytety jak UW czy UJ nadal
                          znajdować się będą na końcu światowych rankingów, a pozostałe polskie wyższe
                          uczelnie nie będą dalej miały najmniejszej szansy na międzynarodowe uznanie.
                          • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 19:01
                            ZAKOŃCZENIE

                            Najpierw więc potrzebujemy prawdziwej reformy (w tym zniesienia habilitacji, belwederskiej profesury i konieczności nostryfikowania w Polsce doktoratów z czołowych uniwersytetów świata), a później dopiero będzie mieć sens zwiększenie funduszy przeznaczonych na polska naukę. Inaczej to zostaną one zmarnowane przez obecna polska profesurę, która, z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regule, potrafi za granica porozumieć się bez tłumacza tylko w słowackim Rużomberku.

                            Pamiętajmy tez, iż w USA naukę finansuje głównie Pentagon: bezpośrednio i pośrednio, poprzez składanie olbrzymich zamówień w takich firmach jak np. Boeing, General Electric czy General Dynamics, które później jest stać na finansowanie nauki, we własnym, dobrze pojętym interesie. Jeśli wiec chcemy mieć w Polsce prawdziwą naukę, to musimy mieć przed wszystkim własny przemysł oraz własną myśl techniczną. Fabryki mogą być, oczywiście, za granica (off shore), ale musimy stać się eksporterem netto myśli technicznej (know how, patenty etc.). Bez rozwiniętego sektora badań (R&D) nie może być bowiem rozwiniętych wyższych uczelni, nie tylko technicznych. Zostaną nam tylko “uczelnie” typu rzeszowskiej WSIiZ, które będą sprzedawać nic nie warte dyplomy mało rozgarniętym i niedouczonym absolwentom.

                            Istnieje także w Polsce problem niskiej jakości edukacji dostarczanej przez prywatne uczelnie, np. przez rzeszowska WSIiZ czy tez rzeszowską Wyższa Szkołę Prawa i Administracji . Zwiększono wiec tym samym ilość studentów, ale bez istotnego zwiększenia ilości wysoko wykwalifikowanych wykładowców (czyli z doktoratami) i bez istotnego zwiększenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe. Owe nowopowstałe prywatne uczelnie wyższe na ogol pasożytują na istniejących uczelniach państwowych, umożliwiając pracownikom uczelni państwowych „dorabianie” do pensji. Oczywiście, takie „fuchy” nie są brane na poważnie, szczególnie, iż prywatne uczelnie, z nielicznymi wyjątkami, są finansowo słabe, a więc mogą zbankrutować w każdej niemal chwili, szczególnie, ze ich ilość wciąż wzrasta, a ilość potencjalnych studentów maleje (nadchodzi bowiem w Polsce tzw. niż demograficzny ). Stad tez uważam, iż należy zakazać pracownikom uczelni państwowych pracy w prywatnych uczelniach, ze względu na konflikt interesów i z tego powodu, ze nie ma mowy o wysokiej jakości nauczania, jeśli ktoś przychodzi do drugiej pracy zmęczony pracą w pierwszej.

                            Należy w tym miejscu także wspomnieć co o prywatnych uczelniach wyższych, które, jak np. łódzka AHE, stały się ofiarami własnego sukcesu. Ta dużą uczelnia, która na serio zainwestowała w infrastrukturę w Łódzkiem, jak się dziś okazuje najbiedniejszym regionie Polski, stała się obiektem zmasowanego ataku ze strony niektórych dziennikarzy Gazety Wyborczej. Przyczyna było zapewne to, że AHE stała się zbyt dużą konkurencja dla pozostałych prywatnych uczelni wyższych w Polsce, a szczególnie w swym regionie. Rezultatem tej nagonki stały się dodatkowe kontrole ze strony Ministerstwa (MNiSW), które, jak to każda niemal kontrola, znalazły pewne formalne uchybienia i spowodowały zamkniecie szeregu kierunków na łódzkiej AHE. Spowodowało to trudności finansowe w AHE, a wiec tez i masowe zwolnienia pracowników, w tym głownie w regionie łódzkim, znanym z wysokiego bezrobocia. Nie znaczy to oczywiście, ze AHE była bez winy, ale ciekawe, czemu Gazeta Wyborcza zaatakowała „po imieniu” tylko łódzka AHE, a zostawiła w spokoju jeszcze gorsze uczenie, w tym np. rzeszowska WSIiZ, w której pracowałem, i o której mogę powiedzieć z cala odpowiedzialnością, ze nie zasługuje ona na miano wyższej uczelni, a to ze względu na skandalicznie niski poziom nauczania, a szczególnie z tego powodu, ze jej rektor, niejaki prof. Pomianek, wręcz zakazuje wykładowcom „oblewania” studentów. Stad wiec rzeszowska WSIiZ to nic innego, jak sklep z dyplomami, tyle że taki, gdzie się płaci ratami z góry przez 3 lata, aby wreszcie odebrać upragniony dyplom, ale bez uzyskania odpowiedniej wiedzy czy umiejętności, które ów dyplom ma w teorii potwierdzać...

                            Proponowana przeze mnie reforma polskiej nauki musi być dziś, po tylu latach poważnych zaniedbań, radykalna, a więc i bolesna. Jednakże jej zaniechanie, czyli dalsze tolerowanie obecnego status quo, grozi kompletną zapaścią polskiej nauki, szczególnie, iż polscy studenci, zorientowawszy się w tragicznie niskim poziomie polskiego szkolnictwa wyższego, niedającemu swym absolwentom realnych szans powodzenia na rynku pracy, mogą zacząć masowo studiować za granicą (głównie w UE), co pozbawi polskie państwowe szkolnictwo wyższe racji istnienia (raison d'être).

                            • Gość: Agusya Re: Absolwent szuka pracy IP: 149.156.22.* 31.08.10, 12:31
                              Częściowo zgadzam się z Pańskim stanowiskiem. Jednakże mam kilka zastrzeżeń-
                              mianowicie:
                              1.Zagraniczny recenzent rozprawy doktorskiej -urzędowym językiem naszego kraju
                              jest język Polski i uważam, że w takim języku powinny powstawać prace w naszym
                              kraju. Później jeśli istnieje taka potrzeba/chęć mogą zostać przetłumaczone na
                              dowolny język obcy. Ale nie musi to być regułą.
                              2.Wykłady prowadzone przez zagranicznych uczonych – jestem za, jednakże koszty
                              takiego wykładu są niejednokrotnie dużo wyższe od korzyści jakie otrzymują
                              studenci. Nie każdy Polski uczony jest kiepski tak samo jak nie każdy uczony z
                              zagranicy – nawet z uczelni z tzw. górnej półki jest świetny. Ponadto
                              zmuszanie studentów do studiowania w języku angielskim również budzi kontrowersje.
                              3.Zniesienie konieczności nostryfikowania w Polsce dyplomów czołowych światowych
                              uczelni wyższych – jw. nie każdy kto kończy dobrą uczelnie jest świetnym
                              specjalistą .
                              4.Kierunki ściśle i techniczne 1 doktor na 10 studentów, a kierunki
                              humanistyczne 1 doktor na 20 studentów – przy wcześniejszym Pańskim założeniu –
                              trudności w uzyskaniu tytułu doktora – sytuacja taka doprowadziłaby do
                              drastycznego zmniejszenia liczby studentów w Polsce.
                              • Gość: joe Re: Absolwent szuka pracy IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.10, 13:49
                                1. Absolutnie się z tym nie zgadzam.

                                Krogan całkiem trafnie określił j. angielski jako "łacinę naszych czasów". Dla
                                kadry medycznej nie do pomyślenia jest nieznajomość łaciny u absolwenta. Dla
                                kadry naukowej, nie do pomyślenia powinna być znajomość języka angielskiego. Bez
                                języka angielskiego jesteśmy całkowicie odcięci od całego naukowego świata (moja
                                praca _inżynierska_, w bibliografii miała jedną pozycję w języku polskim na 61
                                angielskich; gdyby nie znajomość języka angielskiego, nawet tytułu nie mógłbym
                                napisać...).

                                Nie publikując w języku angielskim, nasz dorobek naukowy staje się zupełnie
                                bezużyteczny.

                                Ma to szczególne znaczenie w dziedzinach tzw. humanistycznych - gdzie całym
                                sensem istnienia powinna być promocja polskiej kultury, historii, języka i
                                literatury na świecie. Ograniczanie się do publikacji w języku polskim w tych
                                dziedzinach jest wręcz haniebne.

                                2. O nie nie nie. Zagraniczny uczony poza swoimi umiejętnościami przynosi z sobą
                                też wiedzę i metodykę kształcenia stosowaną na zagranicznych (innych niż
                                polskie) uczelniach. Samo to czyni go bardziej wartościowym niż lokalny naukowiec.

                                3. Argument iście kretyński. Zgodnie z tym tokiem myślenia, powinniśmy w
                                pierwszej kolejności nostryfikować wszystkich polskich (w sensie: wykształconych
                                na polskich uczelniach) naukowców.
                                • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 2.80.9.* 01.09.10, 13:39
                                  Otoz to. Np. ostatnio ukazalo sie w Polsce kilka ksiazek na temat
                                  Lema, ale ich bibliografia oiera sie niemal calkowicie na polskich
                                  zrodlach. Tak jakby nic o Lemie nigdy nie napisano po angielsku, np.
                                  w prestizowych Science-Fiction Studies...
                                  Problemem jest tu brak radykalnej wymiany kadry naukowej na
                                  polskich wyzszych uczelniach.
                                  A przeciez wystarczy, aby
                                  uniewaznic doktoraty i hanbilitacje zrobione w latach, powiedzmy
                                  1950-1990 i postawic warunek dobrej znajomosci angielskiego dla
                                  kazdego pracownika naukowo-dydaktycznego zatrudnionego w Polsce, i
                                  to znajomosc poparta ezgazminami zdanymi w kraju anglojezycznym,
                                  czyli UK, USA, Irlandii, Kanadzie, Australii, N. Zelandii i ew. RPA.
                                  lech.keller@gmail.com
                              • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 2.80.9.* 01.09.10, 13:45
                                1. Ograniczenie sie do jezyka polskiego nazraza polska nauke na
                                marginalizacje, zasciankowosc i zwiazane z tym zacofanie.

                                2. Bez znajomosci angielskiego nie mozna byc dzis naukowcem,
                                jedynie conajwyzej mozna byc pseudonaukowcem, ale nie o to chyba nam
                                chodzi.
                                3. Wymog nostryfikacji sluzy dzis glownie temu, aby nie dopuscic
                                do polsklich wyzszych uczelni Polakow wyksztalconych za granica
                                ,
                                co oznacza automatycznie obnizenie poziomu polskiej nauki poprzez
                                zamkniecie do niej doplywu kadr wyksztalconych poza Polska.
                                4. Nie potrzeba nam duzo abslowentow, potrzebni sa nam zas dobrzy
                                absolwenci
                                .
                                lech.keller@gmail.com
                    • Gość: joe Re: Absolwent szuka pracy IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.10, 13:26
                      Z III.5 nie mogę się zgodzić.

                      Efekty tego podejścia widać już dziś na kierunkach medycznych i prawniczych -
                      cała trudność w uzyskaniu zawodu polega na dostaniu się na studia, brak realnej
                      konkurencji w trakcie samego kształcenia jak i kariery zawodowej (słyszał ktoś o
                      prawniku, który utracił swoje uprawnienia?:D).

                      Co więcej, z góry określone widełki ilościowe (przyjmujemy 10 i ani sztuki
                      więcej) sprowadzają się to do marnowania świeżego narybku - w jednym roczniku
                      możemy mieć 20 wysoce utalentowanych przyszłych inżynierów, a w innym tylko 3
                      ludzi z talentem, resztę hołotę.

                      O ile mogę docenić pracę w zespołach 10 studentów/doktora vs. 120
                      studentów/wykładowca (obecnie standard na polskich uczelniach), to koszt
                      związany z ograniczeniem dostępu do studiów dla ludzi, którzy mieli nieszczęście
                      urodzić się w wyżu demograficznym jest nie do zaakceptowania.
                      • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 01.09.10, 17:12
                        Uwazam, ze nie stac jest nas dzis na marnowanie pieniedzy polksich i unijnych
                        podatnikow na ksztalcenie pseudoabsolwentow
                        . Dobry kandydat zas dzis zawsze
                        znajdzie uczelnie - jak nie w Polsce, to za granica (np. studia w Szkocji sa
                        dzis dla Polakow praktycznie bezplatne).
                        Pozdr.
                        Kagan
                        • Gość: mickk Re: Absolwent szuka pracy IP: *.adsl.inetia.pl 02.09.10, 00:40
                          Rzecz w tym, ze szkolnictwo wyzsze ma dwie funkcje:
                          -poza ksztalceniem super-inzynierow, jest jeszcze
                          -podnoszenie sredniej wiedzy/inteligencji spoleczenstwa

                          Kasjerka mgr politologii bedzie o osoba o lepiej rozwinietych horyzontach
                          myslowych, lepszym wyksztalceniu ogolnym (sic!) i wyzszej inteligencji niz
                          Kasjerka po zawodowce lub gimnazjum. Chocby w tym celu warto utrzymywac Wyzsze
                          Szkoly Gotowania na Gazie w roznych, ekhm... zadupiach.


                          Popatrz na to w ten sposob - wolisz mieszkac w kraju, gdzie 90% glosujacych to
                          osoby z wyzszym (jakkolwiek kiepskie i wyrywkowe, to i tak znacznie wiecej niz
                          nic) wyksztalceniem, czy takim gdzie 90% spoleczenstwa edukacje i wlasny rozwoj
                          zakonczylo na poziomie zawodowki/gimnazjum?

                          Tytuly Mgr i Mgr inż. nie powinny byc powodem do dumy same w sobie, liczyc
                          powinny sie umiejetnosci i wiedza czlowieka, ktory stoi za dyplomami.


                          Rozwiazaniem, jest lekka modyfikacja cytowanego raportu - zamiast likwidacji
                          wszystkiego i utworzenia super-uczelni, nalezy zostawic uczelnie lokalne (przy
                          ew. obcieciu srodkow) przy jednoczesnym stworzeniu elitarnych jednostek
                          dydaktyczno-badawczych, np. wewnatrz polaczonego Uniwersytetu Warszawskiego.
                          Taka jednostka wewnetrzna dzialalaby zgodnie z zasadami opisanymi w raporcie
                          (stypendia, ektremalnie wysoki poziom, scisla wspolpraca i konkurencja z
                          zagranica i odpowiednio wysokie dotacje). Na upartego - wiadomo, ze w Polsce
                          potrzeba znaczne zwiekszych budzetowy przydzial na R&D - przeznaczmy calosc tych
                          dodatkowych srodku na elitarne organizacje wewnetrzne.
                          • dystansownik Re: Absolwent szuka pracy 02.09.10, 10:46
                            > Rzecz w tym, ze szkolnictwo wyzsze ma dwie funkcje:
                            > -poza ksztalceniem super-inzynierow, jest jeszcze
                            > -podnoszenie sredniej wiedzy/inteligencji spoleczenstwa

                            Problem tkwi w tym, że już teraz odchodzi się od kształcenia super-inżynierów, a
                            przechodzi na kształcenie inżynierów-techników-teoretyków. Czyli ludzi z
                            papierkiem inżyniera, poziomem dawnego technika oraz wiedzą napakowaną samą teorią.

                            Co do podnoszenia średniej wiedzy czy inteligencji społeczeństwa, to nie ma nic
                            bardziej mylnego. Tu działa zasada najzwyklejszego subiektywnego postrzegania.
                            To jak z nową maturą z matematyki. W 2005 roku jej poziom był niezły, aby
                            otrzymać dobry wynik trzeba było rzeczywiście być dość dobrym absolwentem liceum.
                            Co się okazało? Za mało osób ją zdawało, była jednak według kogoś zbyt trudna,
                            wiele wymaganego materiały poza klasami mat-fiz nie udało się wystarczająco
                            dobrze przerobić. Poziom stopniowo obniżono.
                            Nadszedł czas naganiania klientów dla uczelni technicznych, ktoś wpadł na
                            pomysł, żeby obowiązkowo maturę z matematyki pisali wszyscy, bo wtedy więcej
                            osób będzie mogło na te uczelnie startować. Tylko co zrobić, żeby nie było
                            kompromitacji, że matura będzie zbyt trudna i nagle obleje ją co najmniej 1/3
                            osób? Oczywiście można obniżyć jej poziom, dostosować do poziomu ludzi którzy ją
                            zdają.
                            Nagle okazało się, że większość osób sobie z maturą poradziła, więc wszyscy
                            skaczą z radości jakie mamy inteligentne społeczeństwo o zdolnościach
                            matematycznych. To że z poziomu liceum zeszło się do gimnazjum jeśli nie nawet
                            podstawówki, to już wygodnie się pomija.

                            > Kasjerka mgr politologii bedzie o osoba o lepiej rozwinietych horyzontach
                            > myslowych, lepszym wyksztalceniu ogolnym (sic!) i wyzszej inteligencji niz
                            > Kasjerka po zawodowce lub gimnazjum.

                            Ależ nie będzie, bo ona się nie będzie wcale chciała tego uczyć. Będzie dążyć do
                            uzyskania papierka i nic więcej. Różnica jest taka, że uczelnia przechowa ją
                            przez 5 lat, kiedy w rzeczywistości powinna powiększać statystyki bezrobotnych.

                            > Popatrz na to w ten sposob - wolisz mieszkac w kraju, gdzie 90% glosujacych to
                            > osoby z wyzszym (jakkolwiek kiepskie i wyrywkowe, to i tak znacznie wiecej niz
                            > nic) wyksztalceniem, czy takim gdzie 90% spoleczenstwa edukacje i wlasny rozwoj
                            > zakonczylo na poziomie zawodowki/gimnazjum?

                            Nie wiem jak Ty, ale ja bym wolał mieszkać w kraju, gdzie wyższe wykształcenie
                            coś znaczy. Co z tego, że 90% ludzi będzie miało papierek? Naprawdę się łudzisz,
                            że to są ludzie wykształceni i inteligentni?

                            > Tytuly Mgr i Mgr inż. nie powinny byc powodem do dumy same w sobie, liczyc
                            > powinny sie umiejetnosci i wiedza czlowieka, ktory stoi za dyplomami.

                            Owszem, umiejętności i wiedza są ważne, ale tytuły mgr i mgr inż. powinny
                            stanowić potwierdzenie tych rzeczy, a nie bezużyteczne zwroty, które nie mają
                            wartości. Po co w ogóle w takim razie uczyć człowieka teorii przez 5 lat? Lepiej
                            niech np. idzie na budowę i tam zdobywa wiedzę oraz umiejętności, których jako
                            inżynier by potrzebował. Skoro papierek i tak nie ma żadnej wartości.
                            • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 02.09.10, 14:39
                              1. Potrzebni sa nam tylko prawdziwi inzynierowie. A taki moze byc tylko
                              po uprzednim technikum badz wieloletniej praktyce zawodowej w fabryce badz
                              biurze projektowym. Nie sposob jest bowiem wyksztalcic prawdziwego inzyniera w 3
                              lata...
                              2. Bardzo zla rzecza jest posiadanie nadmiernych kwalifikacji. Absolwent
                              studiow wyzszych bedzie sie marnowal, frustrowal i nudzil na posadzie subiekta.
                              3. Obnizanie (na papierze) bezrobocia poprzez przechowywanie
                              bezrobotnych na studiach do niczego dobrego
                              wiec nie prowadzi.
                              4. W normalnym spoleczenstwie tylko gorne 10% (pod wzgledem IQ) powinno
                              konczyc pelne (magisterskie i wyzsze) studia wyzsze
                              , a nsatepne 10% studia
                              licencjakie (inzymierskie). Dla reszty wystarczy w 100% matura. Np. w urzedach,
                              poza wyjatakami (np. architektura, nadzor nad sluzba zdrowia czy inspekcja
                              weterynaryjna) wystarczy na 100% dobra matura. W sklepie czy w produkcji
                              wystaczy zas dobra zawodowka.
                          • Gość: Kagan Absolwent szuka pracy - supreuczelnie? IP: 193.136.157.* 02.09.10, 14:45
                            OK, ale skad wezmiesz w Polsce kadre dla takich elitarnych superuczelni?
                            Przeciez obecna polska profesura dawno juz stracila kontakt z nauka swiatowa, a
                            nie chce ona dopuscic do polskich wyzszych uczelni osob z doktoratami z
                            najlepszych wyzszych uczelni swiata (szczegolnie, jesli sa one, tak ja ja,
                            Polakami). Np. mnie odmowiono na UW nostryfikacji doktoratu (PhD) z Monash
                            University - czolowego australijskiego uniwersytetu
                            , ktory w rankingach
                            swiatowych znajduje sie setki miejsc przed owym UW. Dodam, ze w "starej" UE nikt
                            ode mnie nie wymagal takowej nostryfikacji, stad tez pracuje nie w Polsce, a na
                            zachodzie Starego Kontynentu, i podatki place wiec nie w Polsce...
                            lech.keller@gmail.com
              • Gość: KAGAN Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 30.08.10, 19:09
                Raz jeszcze punkt osmy:
                8. Wyższa uczelnia nie uczy dziś w Polsce studenta myślenia i elastycznego zachowania na rynku pracy, a w najlepszym przypadku uczy tylko wąsko pojętego zawodu.
                Wynikająca z korporacyjnej solidarności profesorów owa „klanowa”
                struktura na wydziałach powoduje, że student nie uczy się tych zagadnień, które mogą mu się przydać w przyszłości, a program nauczania jest wypadkową pensum dydaktycznego zatrudnionych na uczelni nauczycieli akademickich oraz siły przebicia każdego z nich (co na ogół nie idzie w parze z czynnikami merytorycznymi).
                I znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, którą to zapaść widać dziś w Polsce tak przeze mnie często wspominanym "gołym okiem". Aby ocenić jakość kształcenia, należałoby wiec przeprowadzać systematycznie badania mające wykazać ile czasu zajmuje absolwentom danej uczeni i kierunku znalezienie pracy, ile zarabiają oni po roku, 2 i 3 po ukończeniu studiów, i jak są oni porównywani z absolwentami innych uczelni.
                lech.keller@gmail.com
                • Gość: wwww Re: Absolwent szuka pracy IP: *.dclient.hispeed.ch 31.08.10, 15:01
                  Czesto sie z toba Kagan nie zgadzam, ale tu pomysl fajny.

                  Ja bym dodal jakas premie dla uczelni za zarobki studentow. Np. uczelnia dostaje
                  1% podatku zaplaconego przez jej studentow, ale tylko od tego powyzej sredniej
                  krajowej (zeby oplacala sie jakosc nie ilosc).

                  Oczywiscie studiowanie przynajmniej w polowie po angielsku to powinien byc standard.
        • Gość: R3 Re: Absolwent szuka pracy IP: *.ibd.gtsenergis.pl 03.09.10, 03:15
          Gość portalu: Kagan napisał(a):
          Ale to już tradycja tej szkoły, vide jej wunderkind L. Balcerowicz


          > Niestety, ale w dzisiejszej Polsce wyksztalcenie wyzsze stalo sie jego
          > parodia
          . Nie tylko prywatne uczelnie takie jak np. rzeszowska WSIiZ
          > wypuszczaja dzis absolwentow, ktorzy maja tylko dyplom, ale nie maja wiedzy.
          > Nawet (dotychczas) renomowana warszawska SGH wypuszcza niedoukow, gdyz ta sama
          > kadra uczy tamze na studuach dziennych, wieczorowych i weekendowych oraz
          > dorabia na uczelniach prywatnych (lacznie conajmniej 4 etaty), a wiec jest
          > przemeczona i nie ma czasu na prace naukowa, a wiec na samodoskonalenie,
          > niezbedne dla wykladowcy wyzszej uczelni.
          > lech.keller@gmail.com
      • hugow pseudo-Absolwent szuka pracy 30.08.10, 19:18
        Jeśli "magister" nie może znaleźć pracy - to jest to rezultat tego,
        że ściągał lub w inny sposób oszukiwał na zaliczeniach i egzaminach
        oraz nie uczestniczył sumiennie w zajęciach (był obecny ciałem ale
        nie uważał lub nie bywał).
        Powinno się wprowadzić zasadę, że jeśli absolwent nie może znaleźć
        pracy w ciągu 10 miesięcy od obrony, to cofa się jemu tytuł magistra
        i obciąża kosztami np. 20ooo zł na rzecz szkoły za to, że przez
        swoją nieudolność negatywnie wpływa na wizerunek uczelni.
        • dystansownik Re: pseudo-Absolwent szuka pracy 30.08.10, 19:38
          > Jeśli "magister" nie może znaleźć pracy - to jest to rezultat tego,
          > że ściągał lub w inny sposób oszukiwał na zaliczeniach i egzaminach
          > oraz nie uczestniczył sumiennie w zajęciach (był obecny ciałem ale
          > nie uważał lub nie bywał).

          Paradoksalnie, panuje tendencja odwrotna. Większe kłopoty ze znalezieniem pracy
          mają absolwenci, którzy podczas studiów sumiennie uczestniczyli w zajęciach i
          zdawali egzaminy czy zaliczenia bez "pomocy". Jednym słowem ludzie, którzy całą
          swoją uwagę skupiali na uczelni i pozyskiwaniu wiedzy.
          Za to mniejsze problemy mają ludzie, którzy w międzyczasie woleli sobie iść do
          pracy, kosztem wykładów, często nawet ćwiczeń, pojawiając się głównie na
          egzaminy, które jeśli się dało, zaliczali przez ściąganie, bo pracując nie mieli
          czasu się uczyć.
          Później pracodawca nawet nie zapyta "a jaką miał Pan średnią na koniec", tylko
          "ile Pan przepracował".
          • Gość: wojt Re: pseudo-Absolwent szuka pracy IP: *.dip.t-dialin.net 30.08.10, 22:49

            zgadzam sie z toba. Ja sie nigdy nie przejmowalem wszystkimi
            przedmiotami. Uczylem sie tego co wydawalo mi sie przyszlosciowe. Reszte
            olewalem, szczegolnie ze tok studiow byl malo elastyczny i raczej
            stowrzony pod dostepnych wykladowcow a nie rynek pracy.
            W wakacje robilem praktyki w niemieckich firmach, we wrzesniu jezdzilem
            na zasluzone wakacje,a w pazdzierniku wracalemna uczelnie... Dzisiaj
            wiem ze dobra droga poszedlem...
            • Gość: Gabi Re: pseudo-Absolwent szuka pracy IP: *.chello.pl 03.09.10, 09:37
              Zgadzam się. W PL panuje błędne koło, które nijak umożliwia rozwój kariery,
              zwłaszcza w placówkach naukowych i podobnych. Miej tytuł i doświadczenie w
              jednym, a co zrobić kiedy, mając już tytuł, nikt nie chce Cię zatrudnić, bo nie
              masz doświadczenia....i pyt. jak mam zdobyc doświadczenie skoro pracuję na
              tytuł?? Liczy się szczęście i znajomośći, prawie jak kiedyś..pół świniaka na
              stół i po sprawie...
              • Gość: Kagan Re: pseudo-Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 03.09.10, 13:49
                W polskich placowkach naukowych to od dawna nikt nie juz pracuje naukowo...
                Obecne status quo na polskich wyzszych uczelniach oznacza zwykle kumoterstwo, tzw. prorodzinna polityke zatrudniania na wyzszych uczelniach (czytaj: polityke zatrudniania potomstwa profesorow), wsobny wychow pracownikow naukowych (od magistra do rektora na tej samej uczelni) oraz zamkniecie sie na swiat, w tym nieuznawanie w Polsce dyplomow z najlepszych swiatowych wyzszych uczelni.
                Stad wiec jedyna rada jest pozbycie sie tego balastu w postaci PRLowskich profesorow poprzez nastepujace reformy:
                1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury (przeżytek feudalno-PRLowski, który powoduje, iż nie można się pozbyć profesora, którego wiedza dawno temu się zdeaktualizowała).
                2. Zlikwidować habilitacje, jako kolejny feudalno-PRLowski przeżytek, uniemożliwiający awans prawdziwym naukowcom, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
                3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
                4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
                5. Wprowadzić w Polsce, jako obowiazujace prawo, Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
                64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
                6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać.
                7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości pracownikow naukowych.
                8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
                9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, nalezy przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
                10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać! W przeciwnym wypadku, takie uczelnie jak PWr, UWr, UPWr nadal pętać sie będą na koncu tabeli, gdzies w piątym tysiącu rankingu światowych uczelni.
                lech.keller@gmail.com
        • kazjenka Re: pseudo-Absolwent szuka pracy 02.09.10, 12:05
          > Jeśli "magister" nie może znaleźć pracy - to jest to rezultat tego,
          > że ściągał lub w inny sposób oszukiwał na zaliczeniach i egzaminach
          > oraz nie uczestniczył sumiennie w zajęciach (był obecny ciałem ale
          > nie uważał lub nie bywał).

          Na czym opierasz swoją opinię? Źródło, proszę. Myślisz, że piąteczki z
          kompletnie nieprzydatnych przedmiotów gwarantują dobrą pracę? Nie każdy potrafi
          przełożyć teorię na praktykę, a polskie szkolnictwo jest zbyt teoretyczne. Nie
          mówiąc o tym, że na wielu kierunkach praktyki są nieobowiązkowe. Ilu znasz
          pracodawców, którzy pytają o średnią ze studiów? Bo ja na kilkaset wysłanych
          aplikacji widziałam ten wymóg 2 razy. Jak wyjaśnisz sytuację bezrobotnych
          doktorów, którzy przecież musieli mieć dobre wyniki, żeby dostać się na
          doktoranckie?
          • Gość: Kagan Re: pseudo-Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 02.09.10, 14:30
            Otoz to. Wyniki osiagniete na studiach nie maja nic wspolnego z przydatnoscia absolwenta do pracy. Jako wieloletni nauczyciel akademicki moge smialo napisac, ze egzaminy oceniaja tylko zasob wiedzy typu encyklopedycznego, ktory zostal zapamietany przez studenta. W przypadku przedmiotow opartych na matematyce wazna jest tez bieglosc w przeksztalcaniu formulek matematycznych (np. obliczanie pochodnych, rozwiazywanie rownan rozniczkowych etc.), ktora tez malo jest przydatna w pracy (chyba, ze ktos jest zatrudniony np. jako fizyk tyeoretyczny, ale to sie odnosi tylko do promili absolwentow)...
            Stad tez i fenomen bezrobotnych doktorow, po czesci spowodowany tez skandalicznie niskimi wymogami otrzmania doktoratu w dzisiejszej Polsce...
            lech.keller@gmail.com
      • Gość: outsider Absolwent szuka pracy IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.10, 19:42
        Ja osobiście mam wielką nadzieję, że problem pazernych pracodawców rozwiąże
        się z dniem 01.05.2011 kiedy nastąpi kolejny (oby dużo większy) exodus ludzi
        na zachód. Może wtedy firmy zrozumieją że prosperują dzięki pracownikom a nie
        prezesom. Najbardziej odczują to powiaty przyległe do Niemiec oraz miasta jak
        choćby Szczecin...wielu ludzi wybierze prace w DE a życie w PL. Wyobraźcie
        sobie kasjerkę w Lidlu w PL, która pracuje za 1300 zł - 500 metrów dalej jest
        Lidl niemiecki, w którym dostanie 1300 Euro. Co wybierze?Miejmy nadzieje że
        ludzie będą masowo wyjeżdżać i nie będzie nikogo do pracy...z resztą
        przykładów daleko nie trzeba szukać. Sam pamiętam jak w 2002 roku rozmawiałem
        z pewnym murarzem, który przyznał się że zarabia 3 (słownie trzy) złote / h.
        Wystarczyło że kilka lat później budowlańcy zaczęli wyjeżdżać w cholere z tego
        chorego kraju...i nagle się okazało że zawód budowlaniec to bardzo intratny
        fach:)oferowane stawki w granicach 15-20 zł (jakież modne były podwyżki,
        wszyscy je dostawali).Czyli co? czyli można płacić więcej...ale firmy robią to
        dopiero gdy mają nóż na gardle...i miejmy nadzieję że maj 2011 da nam powtórkę
        z historii...
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka