Gość: ha ha ha IP: 82.139.156.* 16.09.10, 12:56 ha ha ha ha. to na tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Czytelnik Re: Podyplomowe: zagraniczne czy krajowe? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.09.10, 14:16 Lehman Brothers... He he... Buhahahaha!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ob Do Pana Jacka z ktorym jest wywiad IP: *.ptr.magnet.ie 16.09.10, 20:32 Wspolczuje Twojej pierwszej zonie - potraktowales jak jak puchar przechodni na pierwsze piec lat swojej kariery - jestes egoista i dupkiem. Bierzesz kobiete do US a pozniej nastepujace rzeczy Tobie byly potrzebne do Twojej ukladanki - jak sam powiedziales dostac sie to jeszcze nie problem ale znalezc robote to tak - wiec znalazles sobie amerykanke Jestes chyba ignorantem i slaba masz wyobraznie (co na Lehman Brothers akurat pasuje) - jesli biorac kobiete do US nie zastanawiales sie co ona tam bedzie robic - jak sa konsekwencje siedzenia w domu dla kobiety circa 30-letniej? Slabo zaplanowales wyjazd! Mam nadzieje ze Twoje dzieci beda z Ciebie dumne! A teraz tak o biznesie - czlowieku cieszysz sie jak dzieciatka ze jestes pracownikiem najemnym z ktorej ciebie wczesniej czy pozniej wypchna. Powiedz mi czlowieku - jaka wartosc dodana ty dajesz spoleczenstwu - poczytales sobie kilka ksiazek o finansach i co z tego. Zyjesz teraz z pieniedzy podatnikow - jasne ze nie wrocisz do PL chyba ze Amerykanke tez puscisz w rogi. Irytuje mnie to ze ludzie ktorzy sa na garnuszku podatnikow sa k... gloryfikowani! To jakis bezsens. Nie ogladales Wall Street Olivera Stone'a (piewnie z 5 razy widziales) - pod koniec filmu wyraznie Stone powiedzial ze ludzie powinni cos tworzyc a nie zyc tylko z kupowania i odsprzedawania po wyzszej cenie wirtualnych smieci. Wiem wiem - ty zapamietales pewnie ta czesc gdzie Michael Douglas mowi - Greed is Good! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: śmieszne wymagania rosną IP: 195.82.180.* 16.09.10, 23:34 Już nie wystarczy mieć jednego kierunku studiów, nie wystarczy skończyć dwóch kierunków, nie wystarczy mieć MBA. Teraz trzeba mieć MBA za granicą! Szkoda, że wynagrodzenia w Polszy nie rosną proporcjonalnie do wymagań Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z zagramanicy Re: Do Pana Jacka z ktorym jest wywiad IP: *.range109-156.btcentralplus.com 20.09.10, 10:38 Jakie to brutalne! Moze ty sam nie miales odwagi niz zrobic ze swiom zyciem? Dlaczego przeszkadza ci sukces innych? A moze rozstali sie, bo ona nie byla zbyt ambitna? Albo tak otwarta na nowe doswiadczenia jak on? I skad wiesz, czy to nie byla ich wspolna decyzja? Strasznie mnie to boli w ludziach, gdy ktos idzie troche pod prad, odnosi sukces i jedyne co slyszy, to obelgi. Zyj swoim zyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hi hi hi:-) Hi hi hi:-) IP: 89.204.153.* 16.09.10, 14:22 Hi hi hi :-)))))))) I tez: to by bylo na tyle:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonymous Realna szansa na studia tylko w naukach scislych IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.10, 14:45 Dla przecietnego Polaka z rodzicami ze srednim krajowym dochodem, ktory plasuje ich w klasie nizszej tzn. working poor lub nawet nizej w tzw. underclass np. wedlug modelu socjoligicznego Gilberta jedyna szansa na studia w USA sa dziedziny scisle najlepiej finasowane przez rzad USA poniewaz silnie powiazane z socjalistycznie oplacanymi laboratoriami rzadowymi. Wydzialy Fizyki, Chemii Matematyki oraz inzynierii z reguly zwalniaja studentow z czesnego aby zdobyc tania sila robocza na stanowiskach asystentow uczacych lub prowadzacych badania naukowe pod scislymi rozkazami profesorow. Praca tam jednak nie rozni sie mimo formalnych sloganow dobrych warunkow od pracy do 1939 w przedzalniach i innych fabrykach np. przemyslowej Lodzi. Profesorowie wymagaja wojskowej lojalnosci i pracy po kilkanascie godzin dziennie aby dopasowac sie do terminow a samochod znaczy glod. Uczelnie nawet z rocznym czesnym okol 50 000 dolarow jak Stanford czy Harvard w tych dzidzinach z niego zwalniaja (tzw. Tuition Waiver) i placa okolo 1000 dolarow pensji asystenckiej za okolo formalnie 12 a naprawde okolo 100 godzin pracy tygodniowo. Ktos kto zna Ziemie Obieca pamieta obrazki z tasm produkcyjnych i w USA w tych warunkach odpowiednikiem wciagniecia w maszyne jest aresztowanie i znalezioenie sie bez wilotysiecznej kaucji z pospolitymi niebezpiecznymi przestepcami lub choroba kiedy szpital kosztuje okolo 5000 tys dolarow dziennie a wolna odmowa grozi smiercia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Realna szansa na studia tylko w naukach scisl IP: *.56.220-216.q9.net 16.09.10, 15:32 Tabletki znowu sie skonczyly? Moj ty biedaku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DA Re: Realna szansa na studia tylko w naukach scisl IP: *.ed.shawcable.net 16.09.10, 19:37 JestemNo pain, no gain. Na studiach podyplomowych nie nie jestes asystentem tylko studentem i najwieksza czescia twoich studiow ma byc praca naukowa i dlatego musisz pracowac co nazywasz praca niewolnicza dla twojego profesora. Prawda jest taka, ze glownie pracujesz dla siebie bo od tego ile i jakich journalach opublikujesz prace naukowe bedzie zalezalo czy dostaniesz prace na uczelni. Przyklad MBA jest nieporozumieniem bo to nie sa programy naukowe i konczy sie je poprzez branie kursow, a nie robienie badan. Tak samo programy M.Eng. to sa programy do robienia pieniedzy dla uczelni i przyjmuje sie na nie inzynierow ktorzy chca zaplacic i w ciagu roku dostac dyplom polnocnoamerykanskiej uczelni. Radze ostroznosc z podobnymi programami w Europie, szczegolnie medycznymi e.g. specjalizacje w dziedzinach medycznych nie sa pozniech uznawane w Stanach czy Kanadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
greenpiss Re: Realna szansa na studia tylko w naukach scisl 16.09.10, 23:01 Widzisz, ale potem przychodzi czas na postdoca i samodzielność. A z tym, z przyczyn czysto ekonomicznych, nie jest ostatnio dobrze. Jak było więcej pieniędzy kilka lat temu, to naprodukowano doktorów. Teraz nie ma dla nich wystarczającej ilości faculty positions ani pieniędzy na granty. Przemysł też zwalnia (tu chyba ważniejsze są przyczyny naukowe - farmacja poszła w las, według mnie). No więc rzeczywistość jest mniej więcej taka, jak ją opisał przedmówca: pracuje się albo u profesora-tyrana, albo jako młody profesor u dziekana-tyrana. "Tenure chcesz, misiu? To grant w zębach przynieś". Tymczasem success rate w NIH to 20% albo i mniej, a w NSF bliżej 15% (ja dostałem z NSF i uważam, że farta miałem nieziemskiego, bo dobry proposal to dzisiaj za mało). Jeśli masz ochotę na wieczną pracę za 40-50 tysięcy na stanowisku niesamodzielnym, to jasne, nauki ścisłe to niezła opcja. Ale jak chcesz czegoś więcej, to się bardzo dobrze zastanów. Musisz mieć intelekt Einsteina, zajadłość Kaliguli i odporność psychiczną Hannibala Lectera. Albo bardzo dobre kontakty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DA Re: Realna szansa na studia tylko w naukach scisl IP: *.ed.shawcable.net 17.09.10, 02:13 Zgadzam sie, ze czas jako non-tenure faculty jest nie ciekawy, ale jak sie przez niego przejdzie to pozniej "swiat stoi otworem", np. po dostaniu tenure, zmienilem uczelnie i skoczylem w ciagu jednego roku z Associate na pelnego Professora. Wydawalo mi sie, ze wreszcie moje trudy sie oplacily. 6 miesiecy temu dostalem udaru mozgu i ciesze sie ze zyje. W szpitalu jeden z lekarzy chwalil mnie jaki to zdolny jestem, ze w wieku 43 lat jestem profesorem na jednym z lepszych universytetow, a ja wtedy zdalem sobie sprawe, ze wolalbym byc zdrowym sprzataczem w tym szpitalu niz schorowanym 43 letnim profesorem. Nie mowie tego jeszcze moim dzieciom, ale te cale wyksztalcenie jest przereklamowane: lepiej dobry chleb piec niz pisac bezuzyteczne prace naukowe, przynajmniej chleb ktos zje. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
greenpiss Re: Realna szansa na studia tylko w naukach scisl 17.09.10, 05:27 Ja już doszedłem do etapu, że mówię to (o przereklamowaniu wykształcenia) moim dzieciom (w liczbie 1, bo na więcej przez tę całą edukację nie było jakoś czasu ani okazji, a i to jedno pojawiło się późno). Nauka to mordercza konkurencja i walka z nieziemskimi pokładami głupoty i złej woli, a to, że ja nie dostałem jeszcze wylewu, to tylko łaska Boska i zbieg przypadków, dzięki którym po postdocu założyłem własną firmę biotechnologiczną, zamiast się łapać na Assistant Professor i piąć po szczebelkach. Konkurencja dalej jest, głupota nie zniknęła, tyle, że przy tym wszystkim nie muszę się użerać ze studentami i stojącym mi nad głową dziekanem z siekierą. Ale słowo daję, mam ochotę sprzedać parę dobrych, biologicznie aktywnych związków i wynieść się na drugą połowę życia gdzieś do domku z bali w Montanie albo Wyoming. Życzę zdrowia i dystansu do tego wszystkiego. G. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duVitt jest zalosny.............. IP: *.nwrknj.east.verizon.net 16.09.10, 18:53 dla kariery rozwalil malzenstwo. Amerykanka z Wall Street ma wysokie oczekiwania od zycia i oczekuje bogatego frajera. Bedzie taki moment kiedy Barclays cie zredukuje, bo ma mlodych i rzadnych kariery kazdego roku do wyboru i koloru. To nie zadna kariera, praca na Wall Street to sluzalczosc i dyspozycyjnosc przez 24 godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: em Re: jest zalosny.............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.10, 21:56 Małżeństwa rozwalają się z wielu powodów i najczęściej wina jest po obu stronach. Facet, który po studiach i pracy w Polsce decyduje się na amerykańskie studia w uczelni z Ivy League to jest to gość nietuzinkowy. Samo dostanie się tam to już jest wyczyn. Gość jak widać inaczej wykorzystuje swoją energię niż przeciętny Polak, który potrafi tylko narzekać na znajomości, okoliczności, układy itp-tylko nie na siebie. Co do Twoich przestróg-każda firma może redukować, a służalczości i dyspozycyjności wymaga się także tutaj. Tyle, że on po parunastu latach ze swoją amerykańską pensją i z tym, czego się na Wall Street nauczy sam będzie dyktował warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
greenpiss Służalczość? Cóż... 16.09.10, 22:36 Rozważ alternatywę. Bo mówimy tutaj o służalczości na Wall Street za 150-250 tysięcy dolarów na rok (plus premie), versus służalczość za 50 tysięcy złotych/rok w Warsiawce. Przy tym szacunek dla podwładnego w Polsce to pojęcie raczej nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Tak trzymac 16.09.10, 19:50 Kto troche ambitniejszy, moze brac przyklad. Ale zawsze mozna siedziec na kasie w Tesco. To nie hanbi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R Re: Tak trzymac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 20:17 Bardziej ufam paniom z Tesco niż bankierom z City lub Wall Street. Odpowiedz Link Zgłoś
theorema przestroga 17.09.10, 00:06 jest tylko jeden drobiazg - moze sie okazac, ze jako Polak, jakos dziwnym trafem bedzie pomijany na drodze do awansu...Ja akurat nie mowie o branzy ekonomicznej...ale znam pare ciekawych przypadkow. Np. kiedy po tych samych studiach, koledzy, tworzacy zespol...no wlasnie, trojka awansowala, a Polak nie. Po paru kilkunastu latach i rozmowie ze starsza doswiadczona osoba zorientowal sie, ze do konca zycia bedzie tam tylko asystentem i zdecydowal sie wrocic do Polski. Liczac oczywiscie na to, ze z tamtejszym doswiadczeniem, edukacja - powali tu wszystkich na kolana, a przynajmjniej nie bedzie mial problemow ze znalezieniem dobrej pracy. Potraktowano go tu niestety jak intruza - po co przyjezdzal, niech siedzi sobie w swojej Ameryce. Ktora tez nie byla "jego". W koncu kiedy juz byl gotow zmienic profesje po miesiacach szukania czegokolwiek, los sie usmiechnal i czlowiek wyemigrowal na zawsze do innego kraju w Europie, gdzie wygral od razu konkurs na eksponowane stanowisko. Smutna historia - przytaczam ku przestrodze tym, co mysla, ze w Ameryce zawsze i wszedzie docenia ciezka prace i determinacje. Bywa, ze po kilku latach staran ludzie sie zalamuja, kiedy po raz kolejny slysza, ze "jest swietnie, ale sa jeszcze lepsi". Odpowiedz Link Zgłoś
sendos Birkbeck, University of London rzadzi!!!! 16.09.10, 22:02 Trzeba byc realista. Jak sie mazy kariera a jest sie z klasy sredniej(dolnej czesci) pozostaja studia na University of London. Tanio tez nie jest, ale jakos da sie to zaplacic. A Harvard... no coz. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grazyna Re: Birkbeck, University of London rzadzi!!!! IP: *.dyn.optonline.net 17.09.10, 05:58 wypowiedz Pana nt. MBA z USA zawiera jedna zasadnicza niescislosc- a mianowicie nie ma mozliwosci zaciagniecia pozyczki na studia w USA , jesli nie ma sie stalego pobytu , chyba , ze pozyczke dostal Pan w Polsce , ale biorac pod uwage koszt studiow MBA / $100tys. za 2 lata na NYU plus koszty utrzymania i zamieszkania , mysle , ze Pana uniwesytet mogl kosztowac ok 10 tys, mniej za rok / , to tez wydaje mi sie malo prawdopodobne. MIeszkam w USA od 20 lat i wiem co pisze - musial Pan sfinansowac prawie cale studia /poza znizka dla studentow zagranicznych / z wlasnych srodkow . Prosze sie nie obawiac informacji skad Pan wzial takie pieniadze , nie Pan jeden przyjechal z Polski na studia z " przyslowiowa walizka " . Znam podobne przypadki - jednak prosze nie wprowadzac w blad czytelnikow piszac o amerykanskich pozyczkach dla studentow zagranicznych - takie pozyczki sa niemozliwe . Pozdrawiam i zycze sukcesow w pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bof Podyplomowe: zagraniczne czy krajowe? IP: *.hsd1.md.comcast.net 16.09.10, 23:24 no to mamy jeszcze jednego bankstera i to z nad Wisly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Talka Re: Podyplomowe: zagraniczne czy krajowe? IP: *.stunet.aber.ac.uk 01.10.10, 14:39 WItam, Ja Nazywam sie natalia i wlasnie w tym roku zaczelam studia na kierunku Biznes i Finanse w na Aberystwyth University. Moim marzeniem i celem za razem jest praca na Wall Street :D Mam nadzieje ze dzieki mojemu uporowi w darzeniu do celu uda mi sie to osiagnac. Planuje rowniez jechac na wymiane na 2 rok studiow do USA :) spedzilam w usa 2 lata i wiem ze tam jest moje miejsce ;] Prosze 3mac za mnie kciuki :) jeszcze tylko 4lata studiow hihi ;] Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś