Gość: rozbawia mnie to
IP: *.acn.waw.pl
18.11.10, 22:05
Polazłem na zakupy do Auchana i spotkałem tam dawną koleżankę z ogólniaka. Ona tam pracuje od niedawna. Tylko przez moment zagadaliśmy i ona powiedziała dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, że nie ma pracy dla młodych. To mnie rozbawiło, ale zaraz powiedziała coś ważniejszego. Powiedziała, że słała cv gdzie się tylko dało i zero odzewu. Skończyła się kasa, pożyczała drobne od sąsiadów, żeby mieć w ogóle na żarcie na bieżący dzień. Sytuacja podbramkowa. Wtedy przypomniała sobie, że w pobliskim markecie szukają do pracy. Poszła, zapytała i Z MIEJSCA JĄ PRZYJĘLI! Tak, to jest prawda! Dziewczyna pracę dostała OD RĘKI! I to nie za 900 złotych, jak wmawia propaganda, ale za 1300 netto (W-wa).
Zatem bzdurą jest, że nie ma pracy dla młodych, bo praca jest w promieniu 1,5km od domu. Wystarczy tylko wyjść, zapytać i od razu przyjmują. Głupio postępowała dziewczyna, bo cały rok słała tylko te cv, gdzie tylko się dało i to wszystko na marne. Tak właśnie postępują miliony "bezrobotnych" wałkoni twierdzących, że "szukają pracy". Tylko ślą, ślą, ślą, zero odzewu a praca jest w najbliższym markecie.
Wniosek dodatkowy: najlepszym motywatorem do podjęcia pracy jest GŁÓD.
Póki dziewczynę karmili starzy i miała grosz, jej "szukanie pracy" ograniczało się do wysyłania cv. Jak się kasa skończyła i starzy michę spod pyska odsunęli, to się dziewczyna przemogła i NATYCHMIAST ZNALAZŁA PRACĘ! Wcześniej nie szukała w markecie, bo ona ma licencjat, więc automatycznie wybujałe ego, przerost ambicji i tak zwane "poczucie godności i własnej wartości".
Najlepiej bezrobotnym leniuchom odciągnąć michę spod pyska, bo wówczas pracę znajdują w jeden dzień! Po co te czcze gadki w tv o poprawie skuteczności mechanizmów walki z bezrobociem, skoro wystarczy jednej czy drugiemu zabrać michę, żeby musiał od sąsiada pożyczać na parówki i twaróg chudy (jak ta dziewucha) i mechanizm walki z bezrobociem zaczyna działać perfekcyjnie. Niby gada, że nie ma pracy dla młodych, ale jak własnym lenistwem i tym słaniem cv doprowadziła do sytuacji, że głodno i zimno, to nagle praca znalazła się, jak tylko poszła na sąsiednie osiedle do marketu.
Cuda! Cuda! Cuda! Nie trzeba debatować w tv o tym, jak radzić z bezrobociem wśród młodzieży, bo wystarczy WZIĄĆ ICH GŁODEM! Błyskawicznie chowają dyplomy licencjackie do kieszeni, wybijają sobie z pustych mózgownic bajeczki o jakiejś własnej godności i wartości no i znajdują wtedy pracę! Znajdują NATYCHMIAST!
Czy dotarło to do etatowych bezrobotnych na tym forum?
Czyż nie ma tutaj takich licencjacików i magisterków, szukających pracy podłóg swoich oczekiwań, godności i wartości? Nie ma tutaj bezrobotnych magisterków i inżynierków, zapierających się, że do marketu nie pójdą? Są tutaj! SĄ!
To teraz słuchajcie, bo na was jest prosty sposób: WZIĄĆ WAS GŁODEM! Jak się wam spod pysków michy poodciąga, głodne kiszki marsza zagrają, to skończycie te swoje wk...ce bajeczki o pracy zgodnej z aspiracjami, o własnej godności i skwapliwie pójdziecie mrożone ryby w chłodniach rozkładać, przekonując siebie i innych, że pracę znajduje się blisko miejsca zamieszkania i w ciągu góra jednego dnia!