Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Asystent dla rodziny

    08.02.11, 11:52
    Bedzie mi taki do garnka zagladal... a poszedl won!

    Obserwuj wątek
      • pracownikxyz Asystent dla rodziny 08.02.11, 12:02
        Przecież to będzie nowe stanowisko dla krewnych i znajomych. Kasa w błoto.
        • paniczysko jeśli to będą atrakcyjne kobiety to jestem na TAK 08.02.11, 13:54
          i mogą mnie "wspierać" nawet codziennie ;)
          • Gość: ^$^ a kiedy doradca ds. podcierania dupy ? IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 09:24
            ja tu widzę lukę na rynku, uczelnie powinny kształcić w tym kierunku
            • parazyd daje się zauważyć niepokojące zjawisko na świecie 09.02.11, 10:53
              epidemia galopującej głupoty
        • Gość: tak Re: Asystent dla rodziny IP: 80.48.164.* 11.02.11, 20:35
          szczera prawda :) nie wypali, bo od rzeczywistej pomocy, ważniejsza jest dobra posadka dla ziomka znajomka :)
      • Gość: fffff Asystent dla rodziny IP: *.gemini.net.pl 08.02.11, 12:16
        Za nie długo dyplomy z używania miotły i łopaty. Co się porobiło w tej edukacji : [ Tęsknie za tymi czasami kiedy technik wchodził na budowę i wszystko grało (wielkie płyty do dzisiaj stoją). Technik elektryk brał przewody i plany w swoje ręcę i też wszystko grało
      • remo29 Asystent dla rodziny 08.02.11, 12:17
        No zajebisty pomysł, nie ma co... Przyjdzie pan urzędnik i zwróci uwagę, że dziecko za duże jest na sikanie do nocnika, nastolatek za późno chodzi spać, zupa jest za słona, skarpetki śmierdzą, żarówka za dużej mocy i co jeszcze? Pouczy jak pykać się z własną żoną?
        To jest kolejny dowód na to, że urzędników jest w Polsce za dużo. Nie mają co robić i wymyślają coraz głupsze projekty (tak to się teraz nazywa), bo priorytetem jest nie obywatel, tylko unijna kasa - trzeba ją wyrwać, bo dobrze wygląda w statystykach na tle innych urzędów...
        • Gość: magda9009 Re: Asystent dla rodziny IP: *.informel.com.pl 19.07.13, 12:03
          może i trzeba nauczyć nawet jak "pukać" żonę skoro wiele rodzin "decyduje się" na wielodzietność poniekąd z przypadku nie znając się na antykoncepcji i bez względu na warunki w jakich mieszkają i na to czy w ogóle na tyle dzieci ich stać?!
      • Gość: pryt Asystent dla rodziny IP: *.79.214.200.ivmx.pl 08.02.11, 13:37
        i kto za to zapłaci?
        dziura rośnie, chyba będziemy musieli oddać w całości swoje emerytury
      • spitzenreiter Jak żonę będzie wieczorem bolała głowa to 08.02.11, 14:09
        zadzwonię po asystentkę, która nigdy nie odmówi, jestem za !!!
      • martabg Nie macie pojęcia... 08.02.11, 14:10
        Jak nieudolni życiowo są niektórzy ludzie, podopieczni opieki społecznej. Nie widzą nic złego w wysyłaniu dzieci w zimie w letnim obuwiu, w karmieniu ich (tuczeniu) samymi słodyczami i czipsami, w olewaniu totalnym płacenia rachunków lub zostawiania dzieci samopas.

        To dla wielu z ludzi nie do pomyślenia, i dobrze, wy takiej pomocy nie potrzebujecie.
        Ale są ludzie, których nikt tego wszystkiego nie nauczył, którzy są niezaradni, naiwni i łatwowierni, często wpadają w spirale zadłużenia bo nie potrzafią czytać ze zrozumieniem a nie ma obok nich nikogo, kto mógłby im pewne rzeczy wytłumaczyć.

        I tu widzę duże pole do popisu dla takich "opiekunów rodzin", tak to przynajmniej wygląda w Niemczech i zdaje egzamin.
        • ksaniak Re: Nie macie pojęcia... 08.02.11, 15:06
          Dobry niewolnik to sprawny niewolnik.

          10 podstawowych zasady dla niewolników:
          1. Ma pracować jak najdłużej i nic z tego nie mieć
          2. Ma pracować dla firm, które my mu wskażemy
          3. Ma nie robić nic na co mu nie pozwolimy
          4. Ma nie mieć możliwości obrony w sądzie
          5. Ma nie mieć możliwości obrony fizycznej, posiadania broni i przyrządów niebezpiecznych
          6. Dzieci dwojga niewolników także są niewolnikami
          7. Rodzice niewolnika nie mogą nam popsuć swojego dziecka - niewolnika
          8. Indoktrynację zaczynać jak najwcześniej
          9. Nie dopuścić niewolników do władzy

          I najważniejsze
          10. Niewolnik nie może wiedzieć, że jest niewolnikiem

        • Gość: Ehhh Re: Nie macie pojęcia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.11, 21:36
          martabg napisała:

          > Jak nieudolni życiowo są niektórzy ludzie, podopieczni opieki społecznej. Nie w
          > idzą nic złego w wysyłaniu dzieci w zimie w letnim obuwiu, w karmieniu ich (tuc
          > zeniu) samymi słodyczami i czipsami, w olewaniu totalnym płacenia rachunków lub
          > zostawiania dzieci samopas.

          Ludzie nieudolni życiowo zawsze byli i będą niezależnie od tego ilu urzędasów zatrudnimy.
        • Gość: aj Re: Nie macie pojęcia... IP: *.dzierzoniow.vectranet.pl 11.03.11, 20:22
          Te słowa źle o Pani świadczą wsypała Pani wszystkich do jednego worka, nie wiem ajak z takimi pglądami mogła Pani coś osiągnąć. A może nie ma Pani dzieci i to z wielkiej zazdrości?
      • Gość: pandzik W ten sposób szybciutko IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.11, 15:17
        doszlusujemy do 1 miliona leniwych urzędasów. Tylko tak dalej a w tym chorym lraju beda sami starcy ,górnicy, rolnicy i urzędasy...
        • Gość: pandzik Re: W ten sposób szybciutko IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.11, 15:39
          Jeszcze jedno.

          Rozumiem, że te głupie cipy z MOPsu pójdą do zwolnienia - bo przecież One to mają robić!!!
          • Gość: ala Re: W ten sposób szybciutko IP: *.128.c95.petrotel.pl 08.02.11, 22:23
            O nie, one nie są do zwolnienia. One teraz będą kontrolować pracę tych asystentów. Bo co jak się okaże że zupa była za słona, a asystent na to nie zwrócił uwagi. Albo okaże się że rodzina za dużo kupuje leków reklamowanych w tv, a asystent nie reaguje na to. Zwolnić na pewno nie zwolnią, a na pewno jeszcze zaczną przyjmować nowych. Tylko kto będzie tych urzędników utrzymywał? Młodzi ci lepsi i zdolniejsi wyjadą. Na na kasę w hipermarkecie ci wszyscy pozostali się nie załapią. Emeryci, urzędnicy, niedołężni życiowo z asystentem pod ręką sami przecież na siebie nie zarobią.
        • Gość: asystent Re: W ten sposób szybciutko IP: *.internetia.net.pl 05.01.13, 20:54
          głupiś/aś. Praca ponad ludzka wytrzymałość, odpowiedzialność obciążająca, niekończąca się praca "orka na ugorze" w godzinach nadliczbowych również, za które (tylko napomknę) nikt nie płaci, bo asystent ma zadaniowy czas pracy. Trochę refleksji zanim się wypowiesz.
      • three-gun-max Pięknie, każda rodzina pod nadzorem urzednika 08.02.11, 15:30
        Nawet hitlerowcom się to nie śniło
      • Gość: Kapitalista Re: Asystent dla rodziny IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:56
        Powiem tak jest to pomysł lewicowy/socjalny, z jednej strony go popieram i chcialbym zeby z moich podatków poszło na to kasa. Ale mam swiadomosc ze u nas w Polsce uczciwy socjal nigdy nie wypali. Jestesmy za cwani i za mało uczciwi :/
        • Gość: zgrzyt takich jak ty trzeba opodatkować na 100?% i wydzie IP: *.acn.waw.pl 09.02.11, 01:11
          takich jak ty trzeba opodatkować na 100?% i wydzielać miskę ryżu, może poskutkuje to na czerwoną głupotę
      • labandera W Gdańsku będą pomagać miastu w eksmisjach 08.02.11, 16:22
        w Gdańsku, mieście Solidarności, rządzący znaleźli ciekawy PRowo sposób masowego eksmitowania ludzi z mieszkań komunalnych. Opakowano to ładnie w program "pomocy rodzinie". Szczegóły tu:

        niconasbeznas.pl/?p=944
      • Gość: tomeczek Re: Asystent dla rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 16:28
        yisilanjiaoshishi napisał:

        > Bedzie mi taki do garnka zagladal... a poszedl won!

        Niech zagląda, byleby nie wyjadał :)
        • Gość: zal Re: Asystent dla rodziny IP: *.128.c95.petrotel.pl 08.02.11, 22:39
          Musi wyjadać bo jak sprawdzi ilość soli w zupie. A że limitów na to sprawdzanie nie będzie to z czasem okaże się że taki asystent do testów będzie potrzebował skonsumować połowę gara zupy. Już widzę te nagłówki w gazetach: "Rodzina schowała pół kilo mielonego przed asystentem rodzinnym! Minister Rodzinny uważa że te coraz częstsze przypadki nieuczciwości wyeliminuje nowy projekt ustawy nakazujący całej rodzinie żywić się w publicznej stołówce. Takie przypadki chowania jedzenia, zdaniem Minister, mogą skutkować wystąpieniem jakiejś choroby w rodzinie gdyż asystent nie jest w stanie sprawdzić co rodzina je. Rodziny posiadające już lodówki będą miały pół roku aby oddać je w specjalnych punktach, utworzonych w tym celu. Natomiast aby zakupić nową lodówkę będzie trzeba wykazać, że naprawdę się jej potrzebuje." PARÓWKOWYM SOWIETOŻERCOM MÓWIMY NIE. Budowa socjalizmu zobowiązuje.
          • Gość: tomeczek Re: Asystent dla rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 15:20
            Gość portalu: zal napisał(a):

            > Musi wyjadać bo jak sprawdzi ilość soli w zupie.

            Ma być obecny/a przy dodawaniu soli do zupy a nie załapywać się na "darmowe badanie organoleptyczne"! :)
      • Gość: tomeczek Asystent przyda się na zastępstwo :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 16:33
        "Asystent, (...) może np. (...) zasugerować udział w szkolnych wywiadówkach, jeśli wcześniej je lekceważyliśmy"

        Proponuję zrobić tak: jeśli dziecko/dzieci nie sprawia kłopotów w szkole, iść na wywiadówkę samemu. Jeżeli nasza pociecha to rozwydrzony nastolatek bijący kolegów i koleżanki a czasem i nauczycieli, wysłać na wywiadówkę asystenta. Po co tracić nerwy, asystent przekaże nam na spokojnie co było na wywiadówce :)
      • ulanzalasem Asystent dla rodziny 08.02.11, 17:28
        PO = PZPR :D
      • Gość: ned1982 Asystent dla rodziny IP: 82.132.248.* 08.02.11, 19:38
        No a od czego są szkoły ? niech zamiast bezsensownego wałkowania niepotrzebnych materiałów wdrożą to co naprawdę nam jest potrzebne !! to akurat czego uczą nas w szkołach w 50% nie powiem bezwartosciowe ale ZBĘDNE !!!! BO TYLKO W GŁOWIE ŚMIECĄ !
      • Gość: SMOKU To chyba jakiś żart? lub usługi dla IP: *.173.10.247.tesatnet.pl 08.02.11, 20:12
        niepełnosprawnych umysłowo!
      • Gość: teraz jest tzw. Asystent dla rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 20:20
        asystent osoby niepełnosprawnej, znam taka osobę, niewykształcona i cąły dzien przegada zamiast faktycznie pomagać.
      • nikodem_73 Asystent dla rodziny 08.02.11, 23:36
        O ja pierniczę...

        Wychodzi na to, że "Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie" przestanie być anegdotą.
      • Gość: dyfly Znow zwiekszaja armie urzedasow ekstra IP: 194.145.229.* 09.02.11, 07:45
        Znow zwiekszaja armie urzedasow ekstra
      • Gość: f znowu kontrola? IP: *.ip.netia.com.pl 09.02.11, 08:25
        Jakiś siuśmajtek ma mi mówić jak mam gotować? Dobre, może niech dadzą zarobić by móc zdrowo jeść a nie kolejne urzędasy:/
      • aurelis07 Znów, intencje dziennikarza dobre, ale wykonanie.. 09.02.11, 08:36
        Asystenci rodzinni nie są wykorzystywani do tego, aby chodzić po wszystkich domach w mieście i badanie stanu dosolenia zupy! Już bardziej trywializować dziennikarz nie potrafił... Wiele rodzin jest skrajnie nieudolnych. Szczególnie rodzin z dziećmi. Pracownicy MOPS mają ograniczone możliwości wpływu na te rodziny- mają inne zadania niż regularnie sprawdzać (czyli czasami i codziennie), czy dziecko poszło do szkoły, czy nie ma grzybicy stóp itd... W związku ograniczonymi możliwościami poznawczymi rodziny, ograniczonymi możliwościami wpływu na nią, w razie zaniedbania odbiera się rodzinom dzieci. Wtedy spora część osób w Polsce jak te lwy broni rodziny, której "za biedę" (czytaj: za niewinność) odbiera się dzieci. Nikt wtedy nie widzi podstawowych zaniedbań. Słynna sprawa chłopca, którego ojciec był chory na cukrzycę a matka miała depresję skończyłaby się inaczej, gdyby rodzice od początku współpracowali z MOPS (ale o tym niewiele gazet pisało, bo lepiej zwalić na urzędników, a nie nieudaczników życiowych): matka i ojciec odmówili leczenia, a zgodzili się na nie dopiero wtedy, gdy chłopaka zabrano! Chyba nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby domyśleć się do czego jest zdolny człowiek z ciężką depresją- gdy dochodzi do tragedii zwykle dochodzi do pytań: dlaczego urzędnicy nic nie zrobili? No właśnie, od tego ma być asystent. Kontrolować taką rodzinę, czy chodzi na terapię, jakie są efekty, nadzorować wypełnianie obowiązków wobec dziecka (jeżeli ktoś uważa, że dla każdego rodzica jest oczywiste, że dziecko się myje przynajmniej z częstotliwością matki Janka Muzykanta, to się myli). Jeżeli rodzina będzie objęta opieką asystenta, to dziecko "nagle" nie zniknie i nie zostanie odnalezione 10 lat później w beczce z kapustą. Asystent ma pomagać ludziom stawać na nogi, a przynajmniej nie dopuścić do tego, aby na taką samą ofiarę losu wyrosło dziecko. Jak można porównywać taką pracę do sprawdzania cudzych garnków? (aczkolwiek i tu by się przydało: ile rodzin przepija pomoc, sprzedaje jedzenie byle było na fajki a dzieci głodne? wystarczy sprawdzić stan lodówki...). Nie dziwię się, że tyle osób czuje się oburzonych po takim artykule: kto takie rzeczy wypisuje?
        • Gość: _AS Wychodzi z ciebie kacapska, kołchoźnicza IP: *.ruch.com.pl 09.02.11, 09:33
          mentalność, urzędnik wie lepiej. W końcu reżym odbierze każdemu dzieci i wychowa je dla własnego dobra. Pocieszające jest to, że takie społeczeństwa zaprzeczają ewolucji i są skazane na wymarcie.
          • Gość: aurelis07 Wychodzi z Ciebie osoba, która ma coś do ukrycia IP: *.mmj.pl 09.02.11, 12:54
            No widzisz, a z Ciebie wychodzi analfabetyzm wtórny: gdybyś rozumiał to co piszę, to byś wiedział, że nie rzecz w odbieraniu dzieci, tylko umożliwienie rodzinie stworzenie podstawowych warunków dla zdrowia i życia dziecka. "W ubiegłym roku policjanci, w ramach realizacji procedury "Niebieskiej Karty", ujawnili ponad 41 tysięcy dzieci i młodzieży zagrożonych przemocą w rodzinie, w tym 27,5 tysiąca dzieci do 13 roku życia." - reszta informacji dostępna w statystykach policyjnych. Oczywiście tacy jak Ty w ramach wolności obywatela jak najbardziej przyzwalasz na takie zachowania i prędzej pozwolisz dziecku umrzeć w głodzie i brudzie gdy pijani rodzice świętują w pokoju obok, albo pozwolą, aby to dziecko wyręczało rodziców, bo są chorzy czy to na ciele czy umyśle. Poza tym: jeżeli jesteś "porządnym" obywatelem, to o co te jęki? Dlaczego właśnie do Ciebie miałby ktoś przyjść z kontrolą? Co ukrywasz? Jakim jesteś rodzicem? Z wypowiedź takich osób jak Ty sporo można wywnioskować, nic tylko współczuć najbliższym.
        • Gość: c większość rodzin ma dziecko i jest sprawna umysłow IP: *.ip.netia.com.pl 09.02.11, 10:35
          więc argumentacja w stylu, że jakiś tatuś tam miał cukrzycę i dlatego potrzebny wściubiacz nosa to bzdura zwłaszcza, że z tą chorobą się żyje jak najbardziej samodzielnie:/ A od tej garstki nieudolnych to już w tej chwili jest spora banda niby pomagających urzędników, którzy zawsze się ośmieszą - nie pomogą osobie sparaliżowanej (jak sprawa śmierci staruszki bo syn był w szpitalu, w końcu to nie dziecko to po co:/), zabiorą dobrze uczące się dziecko ze szkoły bo rodzic ubogi mimo, że w domu przynajmniej czysto, a za to zostawią dziecko pod opieką rodzica, który już miał wyrok za znęcanie (ale tu chyba lepsza sterylizacja a nie nadzór).
          • Gość: aurelis Re: większość rodzin ma dziecko i jest sprawna um IP: *.mmj.pl 09.02.11, 12:46
            Kochany, gdy po raz enty przeczytasz o zagłodzonym dziecku, albo o pobitym, albo o takim, którego chory rodzic zabił zanim popełnił samobójstwo, wspomnij moje słowa: swoją mentalnością do tego się przyczyniłeś.
            • Gość: c Dlatego jestem za sterylizacją:/ IP: *.ip.netia.com.pl 09.02.11, 14:05
              A nie kolejnym urzędem. Po za tym tatuś, który ostatnio zatłukł dzieciaka zrobił to już wcześniej a urzędom wtedy to nie przeszkadzało? To samo z mamuśkami, którym już odbierano wcześniej dzieci ale jak urodzi kolejne to nadzoru nie ma? Albo dzieciak podlegający obowiązkowi szkolnemu nigdzie się nie uczy a władza reaguje dopiero po kilku latach? A MOPRów i MOPSów w jednej okolicy jest po kilka nawet zastępując przedszkola i żłobki (miejsca, które mają umożliwić normalnym iść do pracy by ich dzieci nie głodowały).
              Po za tym o jaką mentalność ci chodzi? Że wiem, że oni nie ruszą się za biurka lub będą nas pouczać, że za pensję 1000 na rękę mamy dziennie na posiłek dziecku kupować świeże ryby i krewetki bo owoce morza najzdrowsze lub inne tego typu mądrości na poziomie bełkotu telewizyjnego?
            • Gość: Ehhh Re: większość rodzin ma dziecko i jest sprawna um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.11, 21:50
              Gość portalu: aurelis napisał(a):

              > Kochany, gdy po raz enty przeczytasz o zagłodzonym dziecku, albo o pobitym, alb
              > o o takim, którego chory rodzic zabił zanim popełnił samobójstwo, wspomnij moje
              > słowa: swoją mentalnością do tego się przyczyniłeś.

              Nie droga aurelis. To ludzie z takim pogladami jak Twoje sie przyczyniaja do takich tragedii. Popieracie to, ze ludziom nie pozwala sie decydowac o wlasnym zyciu, ze zabiera sie im wiekszosc ich dochodow jesli tylko uda im sie znalezc prace, co przy dzisiejszym opodatkowaniu pracy, nie jest latwe. W zamian daje sie ludziom... urzednikow i ponizajace zasilki. To rodzi sfrustracje i patologie.
        • Gość: Ala Re: Znów, intencje dziennikarza dobre, ale wykona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 02:01
          Ja mam prawie kogoś takiego jak ten asystent - kuratorkę, którą sąd przyznał mi do pomocy, żeby mnie ojciec mojego dziecka nie wyzywał, a tak naprawdę w niczym mi nie pomaga. Jedyne, co robi to kontroluje, nadzoruje, sprawdza ... Sprawdza np czy są jajka w lodówce, kiedy ja nie będę trzymała jajek w lodówce do moje 2-letnie dziecko wyciąga je z niej i robi z nich jajecznicę na podłodze.

          Kuratorka pilnuje, czy daję dziecku syntetyczne antybiotyki, kiedy jest chore, nie przejmując się, że moje dziecko źle reaguje na sztuczne antybiotyki, najlepiej bakteriobójczo i przeciwwirusowo i najszybciej działają na niego cebula i czosnek, których kuratorka nie uznaje. A te wszystkie sztuczne antybiotyki tak bardzo obniżają mu odporność, że w kilka dni po wyleczeniu takimi chemikaliami pojawia się u niego nowa choroba.

          Kuratorka sprawdza też, czy regularnie jeżdżę z dzieckiem do lekarza, nawet z każdym najmniejszym kaszelkiem, nie przejmując się tym, że jak będę jechała z dzieckiem z małym kaszelkiem autobusem to ten kaszelek w pół godziny może mu się zamienić w zapalenie płuc. Zresztą lekarze i tak nie przepisują nic innego, tylko chemikalia w tym nadzwyczaj często antybiotyki. Jak żyje jeszcze nie spotkałam żadnego lekarza, który mi powiedziałby cokolwiek na temat czosnku, chociaż jego przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne działanie już dawno temu zostało naukowo udowodnione.

          Sama przez częste spożywanie antybiotyków w dzieciństwie później przez całe lata męczyłam się przerostem grzybów kandida, które przerastają wszystkie tkanki w organizmie (tzw. kandydoza, która jest niezwykle trudną w leczeniu chorobą).

          Najgorsze, że kuratorka uważa sąsiadów, za jakąś wyrocznię, a tymczasem sąsiedzi moi są wyjątkowo zawistni i złośliwi. Nie rozumiem, dlaczego ktoś wprowadził ten zwyczaj rozpytywania się kuratora wśród sąsiadów o daną osobę. To najpewniejszy sposób na dokumentne zniszczenie życia takiej osoby. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Kuratorka rozpytała się sąsiadów o mnie, tak że teraz cała wieś i okolice aż huczą z wiadomości, że mam kuratora. Do tego stopnia, że wstydzę się wyjść na ulicę.

          Jestem wytykana palcami nawet przez osoby, które zupełnie nie znam. Nawet ksiądz w gminie wie, że mam kuratora. Ze wstydu to bym się chciała zapaść pod ziemię.

          Co najgorsze pomimo mojego wyższego wykształcenia i znajomości dwóch języków obcych i szerokich kwalifikacji i pomimo tego, że się bardzo staram znaleźć pracę, to wszystko nic nie daje, właśnie dlatego, że pracodawcy w regionie powszechnie wiedzą, że mam kuratora i nie chcą takiego pracownika.

          Żeby chociaż ta kuratorka pomagała mi w znalezieniu pracy, ale ona zamiast tego zniszczyła mi reputację. Tymczasem kurator przychodzi i wypytuje mnie gdzie pracuję, zagląda do lodówki ale tam często nic nie ma, bo nie mam pracy właśnie przede wszystkim przez nią.

          Wypytuje się czy chodzę do psychologa, ale jak ja mam chodzić jak dojazd do niego kosztuje mnie 10zł, a 10 zł to jest prawie na 2 dni jedzenia, a na piechotę nie będę szła w zimie 15 km w jedną stronę.

          Zresztą, kiedy chodziłam do psychologa, to właśnie temat kuratora był poruszany jako największy problem. Bo ja już nie wytrzymuję tego poniżenia przed całą okolicą, które zafundował mi kurator.

          W ogólnonarodowym komputerowym systemie informacji o pacjentach na mój temat widnieje informacja, że mam kuratora w opiece nad dzieckiem. Czuję się kompletnie zaszczuta i zupełnie nie wiem co mam dalej zrobić. Orwell lepiej by tego nie wymyślił. Jestem w kompletnej kropce. Pomóżcie, poradźcie mi co mam zrobić.

          PS. Jeżeli tak ma wyglądać praca tych asystentów rodzin (nadzory, kontrole, sprawdzanie, rozpytywanie wśród sąsiadów zamiast rzeczywistej pomocy i wsparcia chociażby emocjonalnego), jak to zostało wyżej opisane w artykule i w wypowiedziach, to zapewniam, że będzie najlepszy sposób na dokumentne zniszczenie tych rodzin.
          • Gość: aaa Re: Znów, intencje dziennikarza dobre, ale wykona IP: 80.48.164.* 11.02.11, 20:28
            Do Ali. Na działania kuratora można złożyć skargę, to co opisujesz (a przynajmniej duża część) nie mieści się w zakresie jego obowiązków. Prawda jest niestety taka, że w tym zawodzie ważne są (jak prawie wszędzie teraz)....znajomości..... W moim mieście kuratorem rodzinnym jest chłopak dopiero co po studiach, spotykający się z ,,podejrzanymi typkami", nie mający pojęcia o dzieciach, śmiał doradzać (pod groźbą sądową) mojej znajomej (mamie z wieloletnim stażem) jak powinna wychowywać swoje dziecko i jakich kar (cielesnych!!) powinna używać!!! nie mieści się w głowie? koleżanka złożyła na niego skargę, dostała innego kuratora, ale ten ,,pan" nadal pracuje!!! bo ma odpowiednie ,,poparcie"!!!
            asystenci, jeśli to oczywiście będą odpowiednie osoby, będą niezwykle pomocne, dostaną je tylko rodziny tzw. niewydolne, a takich jest na prawdę dużo! niestety mało się zwraca uwagę na dobór personelu szczególnie w małych miastach i gminach, bo tam od doświadczenia (również tego życiowego) ważniejsze jest ulokowanie na ciepłej posadce kogoś ,,swojego".
          • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Psycholog i prawnik pomogą. IP: *.jmdi.pl 04.05.11, 12:19
            "W ogólnonarodowym komputerowym systemie informacji o pacjentach na mój temat widnieje informacja, że mam kuratora w opiece nad dzieckiem."

            Muszę cię zmartwić, ale taki system nie istnieje. Albo ktoś cię oszukał, albo sama się oszukałaś. Nie daj się!
        • Gość: Ala Pomóźcie, nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 02:12
          Ja mam prawie kogoś takiego jak ten asystent - kuratorkę, którą sąd przyznał mi do pomocy, żeby mnie ojciec mojego dziecka nie wyzywał, a tak naprawdę w niczym mi nie pomaga. Jedyne, co robi to kontroluje, nadzoruje, sprawdza ... Sprawdza np czy są jajka w lodówce, kiedy ja nie będę trzymała jajek w lodówce do moje 2-letnie dziecko wyciąga je z niej i robi z nich jajecznicę na podłodze.

          Kuratorka pilnuje, czy daję dziecku syntetyczne antybiotyki, kiedy jest chore, nie przejmując się, że moje dziecko źle reaguje na sztuczne antybiotyki, najlepiej bakteriobójczo i przeciwwirusowo i najszybciej działają na niego cebula i czosnek, których kuratorka nie uznaje. A te wszystkie sztuczne antybiotyki tak bardzo obniżają mu odporność, że w kilka dni po wyleczeniu takimi chemikaliami pojawia się u niego nowa choroba.

          Kuratorka sprawdza też, czy regularnie jeżdżę z dzieckiem do lekarza, nawet z każdym najmniejszym kaszelkiem, nie przejmując się tym, że jak będę jechała z dzieckiem z małym kaszelkiem autobusem to ten kaszelek w pół godziny może mu się zamienić w zapalenie płuc. Zresztą lekarze i tak nie przepisują nic innego, tylko chemikalia w tym nadzwyczaj często antybiotyki. Jak żyje jeszcze nie spotkałam żadnego lekarza, który mi powiedziałby cokolwiek na temat czosnku, chociaż jego przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne działanie już dawno temu zostało naukowo udowodnione.

          Sama przez częste spożywanie antybiotyków w dzieciństwie później przez całe lata męczyłam się przerostem grzybów kandida, które przerastają wszystkie tkanki w organizmie (tzw. kandydoza, która jest niezwykle trudną w leczeniu chorobą).

          Najgorsze, że kuratorka uważa sąsiadów, za jakąś wyrocznię, a tymczasem sąsiedzi moi są wyjątkowo zawistni i złośliwi. Nie rozumiem, dlaczego ktoś wprowadził ten zwyczaj rozpytywania się kuratora wśród sąsiadów o daną osobę. To najpewniejszy sposób na dokumentne zniszczenie życia takiej osoby. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Kuratorka rozpytała się sąsiadów o mnie, tak że teraz cała wieś i okolice aż huczą z wiadomości, że mam kuratora. Do tego stopnia, że wstydzę się wyjść na ulicę.

          Jestem wytykana palcami nawet przez osoby, które zupełnie nie znam. Nawet ksiądz w gminie wie, że mam kuratora. Ze wstydu to bym się chciała zapaść pod ziemię.

          Co najgorsze pomimo mojego wyższego wykształcenia i znajomości dwóch języków obcych i szerokich kwalifikacji i pomimo tego, że się bardzo staram znaleźć pracę, to wszystko nic nie daje, właśnie dlatego, że pracodawcy w regionie powszechnie wiedzą, że mam kuratora i nie chcą takiego pracownika.

          Żeby chociaż ta kuratorka pomagała mi w znalezieniu pracy, ale ona zamiast tego zniszczyła mi reputację. Tymczasem kurator przychodzi i wypytuje mnie gdzie pracuję, zagląda do lodówki ale tam często nic nie ma, bo nie mam pracy właśnie przede wszystkim przez nią.

          Wypytuje się czy chodzę do psychologa, ale jak ja mam chodzić jak dojazd do niego kosztuje mnie 10zł, a 10 zł to jest prawie na 2 dni jedzenia, a na piechotę nie będę szła w zimie 15 km w jedną stronę.

          Zresztą, kiedy chodziłam do psychologa, to właśnie temat kuratora był poruszany jako największy problem. Bo ja już nie wytrzymuję tego poniżenia przed całą okolicą, które zafundował mi kurator.

          W ogólnonarodowym komputerowym systemie informacji o pacjentach na mój temat widnieje informacja, że mam kuratora w opiece nad dzieckiem. Czuję się kompletnie zaszczuta i zupełnie nie wiem co mam dalej zrobić. Orwell lepiej by tego nie wymyślił. Jestem w kompletnej kropce. Pomóżcie, poradźcie mi co mam zrobić.

          PS. Jeżeli tak ma wyglądać praca tych asystentów rodzin (nadzory, kontrole, sprawdzanie, rozpytywanie wśród sąsiadów zamiast rzeczywistej pomocy i wsparcia chociażby emocjonalnego), jak to zostało wyżej opisane w artykule i w wypowiedziach, to zapewniam, że będzie najlepszy sposób na dokumentne zniszczenie tych rodzin.
          • Gość: sasa Re: Pomóźcie, nie wiem, co mam z tym wszystkim zr IP: *.home.aster.pl 28.03.11, 23:54
            Od kuratorek sądowych można sie dowiedzieć plotek na wszystkich sąsiadów, których się zna i których sie nie zna. Taka osoba chodzi od drzwi do drzwi i plotkuje. Najlepiej nic lub prawie nic jej (jemu) nie mówić. Zbywać, jak się tylko da to odprawić w drzwiach, mówiąc że się idzie na rozmowe o prace. Mówic że się czaasu nie ma. Pytać się a co pani do tego, mówic że to nie jej sprawa, itd. Jak najmniej mówić jakichkolwiek faktów.
            W omówionej sytuacji najlepsza by była zmiana otoczenia, choc oczywiście jest to praktycznie niemożliwe, więc sytuacja jest bardzo trudna, nie do pozazdroszczenia.
            Dobrze by bylo trafić na jakiegoś sensownego psychologa, choc to w praktyce jest bardzo trudne, bardzo mało osób cechuje profesjonalizm i co z tego wynika właściwe zajęcie się sprawą, ale radze spróbować , bo może to wiele zmienić. Nie można sie za pierwszym czy trzecim psychologiem zrażać. Naprawde jest cięzko znależć odpowiednią osobe. Trzeba próbować aż do skutku. Najgorzej to samemu zostac z problemem. Życze powodzenia i naprawde wiele siły i zdrowia , bo będą potrzebne
            pozdrawiam konrad
          • kasia.zeman Re: Pomóźcie, nie wiem, co mam z tym wszystkim zr 23.08.15, 15:59
            Asystenci rodzinni, pracownicy MOPS i kuratorzy nie pomagają tylko niszczą. Są pojedyncze przypadki , gdzie naprawdę kurator wywiązuje się i pomaga jak może. Niestety to rzadkość. W naszym kraju panuje swawola jeżeli chodzi o takie instytucje. Pracownicy Mops którzy są jednocześnie kuratorami zabierają lub ograniczają prawa w normalnych rodzinach. Ciekawe co by było gdyby to trafiło na ich dzieci, rodziny. Tak naprawdę nikt należycie instytucji tych nie kontroluje i robią co chcą. Mogą doprowadzić człowieka do depresji , a nawet śmierci. Osobiście mam przyznanego kuratora. Mieszkam w Rumi, więc dojeżdża do mnie Szanowna Pani Kurator z Wejherowa, która ciągle szantażuje mnie odwieszeniem wyroku. Na początku robiła to bez powodu. Mówiła ,że to tak profilaktycznie abym nie była zdziwiona gdy to nastąpi. Później szantażowała ,że jeżeli nie podpiszę jej papierka lub nie napiszę pisma to odwiesi wyrok. I tak jest ciągle. Pani Kurator w niczym nie pomaga. Wie z jakimi problemami się borykam, a od roku odkąd do mnie przychodzi nie zrobiła nic. Ba powiedziała nawet ,że nie mam co liczyć na empatię z jej strony, bo ona nie od tego jest. Nie zada mi też pytania " Czy czegoś potrzebuję" bo nie jest moją terapeutką. Moje pytanie brzmi " Czy trzeba być terapeutą aby zadać osobie potrzebującej takie pytanie, czy wystarczy być zwykłym człowiekiem"? Ta Pani minęła się chyba z powołaniem. Ciągle narzuca mi gdzie mam mieszkać. Moim zdaniem to nie jej sprawa. Będę mieszkała tam gdzie chcę. Ubezwłasnowolniona nie jestem, wiec niech Pani Kurator mówi o rzeczach realnych a nie hipotetycznych , jak to ostatnio ma w zwyczaju. Mieszkam na osiedlu patologicznym, gdzie dominuje alkohol, przemoc, wizyty Policji itp. Jest to bardzo trudne środowisko nie tylko dla osób dorosłych, ale również dla dzieci. Moje dzieci w ogóle nie wychodzą na osiedle, nie utrzymują kontaktu z mieszkańcami podobnie jak ja. Nie rozmawiam z nikim nawet z sąsiadami z klatki z uwagi na brak wspólnych zainteresowań do plotkowania, alkoholu, zapomóg z Mopsu. Ci ludzie mają swoje inne życie, które mnie nie dotyczy. Nie zamierzam brać w nim udziału. Moje dzieci uczą się bardzo dobrze. Starszy syn podejmuje naukę w szkole mundurowej. Zaznaczam jednak ,że to wszystko nie zasługa Kuratora ,że przychodzi i kontroluje. Moje dzieci same dokonały takiego wyboru , a my jako rodzice dołożyliśmy starań finansowych aby do tego doprowadzić. U mnie w domu nie ma alkoholu i przemocy. Pomimo tego sąsiedzi wzywają na mnie policję , że piesek szczeka. śmieszne to ale prawdziwe. Pytam więc do czego mi potrzebny kurator , który tylko przychodzi, wydobywa informacje aby mógł dla przełożonego sporządzić notatkę i który absolutnie w niczym nie pomaga. Tylko szantażuje , straszy, zaniża ambicje? Mam już dość tej sytuacji. Gdy człowiek jest osaczony przez Kuratora, złośliwych sąsiadów którzy zazdroszczą wszystkiego i Policji która przyjeżdża bo piesek szczeka. I to pewnie tylko mój , bo inne to głos tyłkami wydobywają. Kurator nie pomaga rozmawiać z instytucjami , aby zamienić mieszkanie, nie widzi problemu. Kiedyś na osiedlu stanęłam w obronie kuratorki i sąsiadka zaczęła straszyć mnie osiedlem . A Pani Kurator zero reakcji, powiedziała że to nie są groźby karalne. Żałuję że wtedy wyszłam z domu żeby jej pomóc . Ona na to nie zasługuje. Jak nie chce pomagać jako kurator to niech przynajmniej nie szkodzi i nie utrudnia normalnie żyć i się rozwijać. Dzięki niej czuję się cofnięta w rozwoju o rok. Dlatego to co teraz piszę jest moim apelem i wołaniem o pomoc. Łączmy się wszyscy których kuratorzy mają za debili naczelnych niezdolnych do samodzielnego funkcjonowania. Dla kuratorów jesteśmy szczurami w klatce, które należy kontrolować bo inaczej kurator nie dostanie awansu i podwyżki. Przecież musi się wykazać. Jak moja kuratorka odwiesiła wyrok młodemu nadużywającemu alkoholu sąsiadowi to powiedziała że go uratowała. Moim zdaniem mogła zacząć od ośrodka odwykowego, a później wedle postępu. Ona wybrała najłatwiejszą drogę, pozbycie się problemu. Gratuluję Pani Kurator umiejętności pracy z ludźmi.
            • tomeczek_44 Re: Pomóźcie, nie wiem, co mam z tym wszystkim zr 23.08.15, 21:32
              kasia.zeman napisał(a):

              > Szanowna Pani Kurator (...) która ciągle szantażuje mnie odwieszeniem wyroku.
              > początku robiła to bez powodu. Mówiła ,że to tak profilaktycznie abym nie była
              > zdziwiona gdy to nastąpi. Później szantażowała ,że jeżeli nie podpiszę jej papierka
              > lub nie napiszę pisma to odwiesi wyrok. I tak jest ciągle. (...)
              > Moje dzieci
              > uczą się bardzo dobrze. Starszy syn podejmuje naukę w szkole mundurowej.
              > Zaznaczam jednak ,że to wszystko nie zasługa Kuratora ,że przychodzi i kontroluje

              Wyroku nie odwiesza się na podstawie sprawozdań kuratora. Tym bardziej sam/a kurator nie może tego zrobić.
              A ten wyrok to za co, jeśli można wiedzieć?
              • edaeda7 Re: Pomóźcie, nie wiem, co mam z tym wszystkim zr 21.12.15, 10:11
                jedno pytanie. PODAJ POWOD DLA KTOREGO odbylo sie posoiedzenie w sadzie rodzinnym ,sprawa opiekuncza i przxyznanie ci nazdoru kuratora. Opisz ,swoje dzialania, ktore do tego doprowadzily. Jesli to zrobisz, twoje pretensje co do "posiadania" kuratora na pewno uznamy za podstawne. NIKT, moja droga nie trafia przed oblicze sadu rodzinnego,jesli wypelnia swoje oboaizki rodzicielskie PRAWIDLOWO. Czekam zatem na twoja odpowiedz. ZA CO TRAFILAS PRZED SAD RODZINNY???
      • Gość: lk10 Asystent dla rodziny IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 09.02.11, 13:24
        co jeszcze głupiego można wymyślić????????????????? Jednak ludzka głupota jest nieograniczona.
      • Gość: silma Asystent dla rodziny IP: 80.50.128.* 11.02.11, 10:15
        tak sie sklada, ze moja przyjaciolka pracowala juz jako taki asystent. Rodziny, ktore mialy to szczescie jej podlegac, wiele na tym zyskaly. Asystent to opiekun, a nie nadzorca! To osoba, ktora moze np.wybronic dziecko przed przymusem oddania do domu dziecka bo... wychowuje je niedowidzaca babcia. Pracownik MOPSu wydal po 1 wizycie taka opinie. A asystent rodziny wybronil. Wiec nie nalezy sie bac asystenta, a zwyklej ludzkiej glupoty i nieuczciwosci.
      • Gość: yagi Asystent dla rodziny IP: *.is.net.pl 01.05.11, 15:01
        Czy nasz naród jest aż tak upośledzony, zdehumanizowany i niezaradny, że trzeba czegoś takiego? A co z instytucją przyjaciela albo członka rodziny? O.o
        • jozefpawowski Re: Asystent dla rodziny 17.08.14, 19:03
          Moge byc czlokiem rodziny...
      • Gość: pan zew Re: Asystent dla rodziny IP: *.tktelekom.pl 01.05.11, 16:58
        Kolejna fuszka-wydmuszka dla krewnych i znajomych urzędasów, opłacana z podatków tych, którzy nie mają szczęścia mieć wujka w urzędzie miasta lub gminy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka