Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    W Slough jest więcej oszustów

    IP: *.gs.com 17.05.04, 21:59
    Piotrek ma jeszcze mozliwosc zgloszenia siebie i to scierwo oszustow do
    najblizszego konsulatu polskiego. No ale zeby tego dokoanc to trzeba wierzyc i
    chciec wspolpracowac. Tylko wtedy mozna wyelimionowac tych bydlakow.

    Tak bylo tez w USA wiec nic nowegow Wlk. Brytanii. Sami pomagalismy zagubionym
    studentom, ktorych oszukano. A co do trzymania sie z dala od rodakow z Polski
    to duzo w tym racji. Szczegolnie z dala trzymalbym sie od
    cwaniaczkow-dorobkiewiczow ze swoimi "biurami". To najwieksza zakala polskosci.

    Poza tym w tychze krajach (USA i Wlk. Brytania) mozna (nie tak jak w Polsce)
    zdrowo im dolozyc zglaszajac proceder na policje. Policja dziala sporo
    sprawniej niz w Polsce i ma dobrze wypracowane procedury (o wiele lepiej niz w
    Polsce).

    Pozdrawiam z NJ
    Obserwuj wątek
      • Gość: ania Re: W Slough jest więcej oszustów IP: *.goesting.xdsl-line.inode.at 18.05.04, 08:56
        Dlczego nie przeprowadza sledztwa dziennikarze? To wazniejsze od rywina, bo ilu
        niewinnych, naiwnych pada ofiara oszustw. Gazeto, pofatyguj sie.
        • Gość: aqu Re: W Slough jest więcej oszustów IP: *.rzul.mine.nu / *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 13:44
          Byłem w Slough w 2001. Widze że nie wiele się zmieniło od tego czasu. Chat z
          Polakami jest znacznie więcej. Nawet jest to samo kierownictwo. Myślałem, że
          Polacy mając możliwość legalnej pracy nie dadzą się złąpać mafii, ale jednak
          się myliłem. Oni egzystują tylko dlatego że zawsze się znajdzie naiwniak.
          Powinno już ich dawno tam nie być. Opamiętajcie się i nie załatwiajcie sobie
          pracy w Polsce. Tam na miejscu jest tysiąckrotnie większe prawdobodobieństwo że
          coś znajdziecie. Ich i tak nie złapią, bo tam na miejscu za dużo jest
          zastraszonych Polaków. Każdy wie jak działają i dlatego nikt nic nie powie. Z
          resztą wiadomo jacy są Polacy za granicą. Za 20 funtów gotowi są udusić kumpla
          z pokoju.
        • Gość: Bob Bufon A moze niech Alicja i Krzysztof tam pojada ? IP: *.ext.eurgw.xerox.com 18.05.04, 15:55
          GW moglaby naszym bohaterom zaoferowac deal :
          oplacamy wam te dwa miesiace w UK plus bonus (np holiday),
          dajemy wam sprzet szpiegowski
          a wy jedziecie "undercover" do Slough i
          wpadacie "przypadkowo" w szpony polskiej mafii.
          A potem GW strzela super artykul na pierwszej stronie,
          odsprzedaje prawa autorskie the Dailly Mirror,
          a Alicja i Krzysztof ciesza sie dobra pogoda na koszt GW
          gdzies w cieplych krajach.
      • usenetposts Re: W Slough jest więcej oszustów 18.05.04, 10:35
        Hindusy, ktorzy rzadza Sloughem, nie lubia nowej faly immigracji ze wschodu
        Europy, bo zepsuje im to ich plany przemowac nasz kraj swoimi ludzmi.

        Po-prostu trzeba pamietac, ze klamanie nie jest tylko dozwolone w ich kulturze,
        ale jest _obligatoryjne_. Nawet ci co ich kochaja, jak E.M. Forster w 'Passage
        to India' jednak musza sie przyznac ze sa wszyscy oszusci, i probuje to jakos w
        ich korzysci wyjasnic.

        My ich znamy, poznalismy ich jeszcze w czasie imperii wiec wiemy gdzie mozna
        ufac im i gdzie nie, ale wy nie, wiec wy traktujecie ich na rowno z prawdziwymi
        angolami, tylko z racji glupiej propagandy, ze wszyscy sa tacy sami.

        Pracowac dla nich, robic jakikolwiek kontrakt z nimi, to duzy blad. U nich sie
        kupuje jedzenie i gazety, w ich taksowkach sie jedzi jak maje ofycjalne
        taksometry, i wsio.

        Uncle Davey
        www.usenetposts.com
        • Gość: Bob Bufon Uncle Davey ma sporo racji. IP: 13.16.137.* 18.05.04, 11:30
          Wujek troche przesadza i generalizuje
          (mozecie te stwierdzenia latwo sami odszukac w jego poscie)
          ale ma tez sporo racji.

          Jesli o kontakty chodzi to najlepiej sie wspolpracuje z rodowitymi
          Anglikami (ale to tez nie jest regula !).
          Anglicy sa bardziej powierzchowni i trudno sie z nimi zaprzyjaznic (w polskim
          znaczeniu) ale jak juz sie do kogos przekonaja to bardzo dobrze mozna
          z nimi zyc. Najczesciej rozmowy o pilce noznej topia lody.

          Nie wszyscy Hindusi sa tacy zli, ale oni jednak reprezentuja obca kulture.
          No i do tego trzymaja sie razem jak mafia.
          Ale tez nie jest to jednolita grupa.
          Sa Hindusi z Indii (prawdziwi Hindusi), z Pakistanu (Islam), oraz z innych
          krajow (Sri Lanka, Bangladesz itd). Sa tez Sikhowie.
          Mieszkaja tez w takich krajach jak RPA, USA itd.
          Nawet w Polsce juz sa
          (pojawili sie w Warszawie juz na poczatku lat 90tych nimi wyemigrowalem do UK).
          Kiedys mielismy nawet tenanta Hindusa z Seyschelles !
          Czesc urodzila sie juz na "zachodzie" ale tez i sa tacy co nie dawno
          wyemigrowali z Azji.

          Tak czy siak ja ich unikam
          (i dlatego nie zamierzam sie uczyc ich akcentu jak mi tu ktos juz ochoczo
          radzil).

          Zgadzam sie tez, ze i na roznych Polakow mozna trafic.
          Jesli ktos wpadl tu tylko na chile i nie zna jezyka to tez i nie ma wyboru i
          w polski srodowisku ("piekle" ?) bedzie sie obracac.
          Jesli natomiast ktos ma plany osiedlic sie tu na stale to im wczesniej
          z polskiego srodowiska sie wyrwie tym lepiej. Zawsze w koncu mozna wrocic.
          • usenetposts Re: Uncle Davey ma sporo racji. 18.05.04, 11:58
            Po prostu, Bob, mozna powiedziec tak, ze przed tym jak sie ich zna, mozna byc
            troche zromantyzowany przez ich egzotycznosc itd, ale oni tak potrafia takich
            idealistow szybko zawiesc, ze malo kto sie trzyma z nimi na dlugo, wiec wbrew
            dobrych na prawde intencji moich rodakow, wiekszosc tych hindusow, czy
            musulmanskich, czy hinduskich czy tez nawet sikhow (chociaz sa troszeczke
            lepszi od tych innych dwoch w moim doswiadczeniu)nadal sa marginalizowane w
            spoleczenstwo we swoich gettach i nie my to im zrobilismy.

            Tez nie lubia sie nawzajem i nie daja swoich dzieci nawzajem sie zenic.
            strasznie rozdziela spoleczenstwa, i mysla ze wszystko im wolno.

            Jako anglik w Polsce, wiekszosciowo unikam innych anglikow, i spedzam czas
            wiekszosciowo z polakami. W anglii jest troche zbyt duzo chlodu, przede
            wszystkim w duzych miastach, ale ja uwazam ze dobre szanse maja ci, ktorzy ida
            do polnocy, do walii, i, tak jak napisalem w www.usenetposts.com/art9.htm, do
            polnocnej irlandii.

            Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy do
            roznosienie kanapek do biur, ale prosze zauwazyc ze nasze kanapki sa inne, i
            skladaja sie od gornej warstwy chleba, nie tylko dolnej.

            Uncle Davey
            www.usenetposts.com
            • Gość: Bob Bufon Re: Uncle Davey ma sporo racji. IP: *.ext.eurgw.xerox.com 18.05.04, 14:08
              Dzieki za odpowiedz. Dobry post.

              re: kanapki
              Nie zrozumialem tego :
              > Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy do
              > roznosienie kanapek do biur
              Czy miales na mysli : nie glodowanie ?
              Jak czytalem to zdanie :
              "Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy"
              to pomyslalem, ze naprawde trzezwo patrzysz na zycie bo nie ma jak wlasna
              prywatna inicjatywa (ktorej zreszta nie mam).
              Ale potem czytam dalej o tych kanapkach i wtedy stracilem watek o co Ci chodzi.
              Wrecz, przepraszam, pomyslalem ze jaja sobie ze mnie robisz ...
              Czy Ty jestes z branzy kanapkowej ?
              Kiedys rodzina mojego znajomego ex-pata kupila budke z kanapkami gdzies
              w Birmingham (mieszkaja w Solihull) ale biznes im sie nie krecil wiec go
              zwineli. To tak a propos.
              • usenetposts Re: Uncle Davey ma sporo racji. 19.05.04, 12:26
                Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):

                > Dzieki za odpowiedz. Dobry post.

                PB.

                >
                > re: kanapki
                > Nie zrozumialem tego :
                > > Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy do
                >
                > > roznosienie kanapek do biur
                > Czy miales na mysli : nie glodowanie ?
                > Jak czytalem to zdanie :
                > "Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy"
                > to pomyslalem, ze naprawde trzezwo patrzysz na zycie bo nie ma jak wlasna
                > prywatna inicjatywa (ktorej zreszta nie mam).
                > Ale potem czytam dalej o tych kanapkach i wtedy stracilem watek o co Ci
                chodzi.

                Bo co moze robic ta firma? Firmy nie istnieje, tylko po to, aby zlozyc swoje
                deklaracje VAT. Oni musza cos robic. I co moze robic czlowiek bez jezyka? Moze
                zawsze zrobic kanapki, i przyjsc do biur z koszykiem kanapek. Wiekszosc ludzi
                lubi probowac cos nowego na obiad, wiec zawsze mozna wkroczyc na terytorii
                innych firm, i dlatego ten ktory bedzie pierwszy dostaje na dany dzien klienta.

                Jezeli ktos nie nadaje sie na zrobienie i dystrybucji kanapek do biur, bo moze
                ma wyglad nieapetyczny, inna dziedzina gdzie ZAWSZE jest praca dla czlowieka ze
                swoja firma ze slabym jezykiem jest ogrodnictwo. Jak ktos zna co jest chwastem
                i co z tym fantem zrobic, to o tej porze roku dostaje od 5-8 GBP w godzine, i
                to wlasnie bym doradzil tym polakom ktorzy w tej chwili utkneli w Slough. By
                nakladali na siebie napis "Polish gardener - expert. Only five pounds an hour"
                i lazil przez Burnham i Taplow z lopata na ramionie. W ten sposob sa pieniedzy
                do robienia. Tez jest dobry napis "Gardening done - several hours per day in
                exchange for living in your shed" - to pozwoli im jeszcze odejsc od Hindusow do
                normalnych ludzi.

                > Wrecz, przepraszam, pomyslalem ze jaja sobie ze mnie robisz ...

                Nie. Kanapkowy biznes jest dostepny, i potrzebny biznes, tak jak dobry stolarz,
                kowalstwo artystyczne i ogrodnictwo u nas.

                Gdyby pare z tych osob, chcac w anglii pracowac, mieli pare lat kowalstwa
                artystycznego za soba, to naprawde u nas ich rzemioslo bylo by oplacane.

                > Czy Ty jestes z branzy kanapkowej ?

                Ja jest bieglym rewidentem. Ja znam wiele branzy od podstaw, bo musze je badac
                z punktu widzenia ekonomicznego.

                > Kiedys rodzina mojego znajomego ex-pata kupila budke z kanapkami gdzies
                > w Birmingham (mieszkaja w Solihull) ale biznes im sie nie krecil wiec go
                > zwineli. To tak a propos.

                Budka jest zwiazane z lokacja. Sukces ma czlowiek chodzacy z koszykiem dobrych
                kanapkow. Chyba ci chodzacy kanapkarzy zepsuli biznes twoich znajomych, bo nie
                chcesz mi chyba mowic, ze birminghamie ludzie nie jedza. Wlasnie jedza jak
                swinie, i dlatego nie chca wyjsc do budek, a oczekuja ze ktos do nich idzie, i
                wlasnie o takich klientach chodzi.

                Budka dla kanapek to interes w miejscach turystycznych. Solihull takim nie
                jest, wrecz przeciwnie.

                Teraz zobacze, czy program dolacza moj podpis automatyczny...
                • usenetposts Re: Uncle Davey ma sporo racji. 19.05.04, 12:29
                  usenetposts napisał:

                  > Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):
                  >
                  > > Dzieki za odpowiedz. Dobry post.
                  >
                  > PB.
                  >
                  > >
                  > > re: kanapki
                  > > Nie zrozumialem tego :
                  > > > Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej fir
                  > my do
                  > >
                  > > > roznosienie kanapek do biur
                  > > Czy miales na mysli : nie glodowanie ?
                  > > Jak czytalem to zdanie :
                  > > "Najlepszy sposob na nie glodanie w Anglii jest zakladanie wlasnej firmy"
                  > > to pomyslalem, ze naprawde trzezwo patrzysz na zycie bo nie ma jak wlasna
                  > > prywatna inicjatywa (ktorej zreszta nie mam).
                  > > Ale potem czytam dalej o tych kanapkach i wtedy stracilem watek o co Ci
                  > chodzi.
                  >
                  > Bo co moze robic ta firma? Firmy nie istnieje, tylko po to, aby zlozyc swoje
                  > deklaracje VAT. Oni musza cos robic. I co moze robic czlowiek bez jezyka?
                  Moze
                  > zawsze zrobic kanapki, i przyjsc do biur z koszykiem kanapek. Wiekszosc ludzi
                  > lubi probowac cos nowego na obiad, wiec zawsze mozna wkroczyc na terytorii
                  > innych firm, i dlatego ten ktory bedzie pierwszy dostaje na dany dzien
                  klienta.
                  >
                  > Jezeli ktos nie nadaje sie na zrobienie i dystrybucji kanapek do biur, bo
                  moze
                  > ma wyglad nieapetyczny, inna dziedzina gdzie ZAWSZE jest praca dla czlowieka
                  ze
                  >
                  > swoja firma ze slabym jezykiem jest ogrodnictwo. Jak ktos zna co jest
                  chwastem
                  > i co z tym fantem zrobic, to o tej porze roku dostaje od 5-8 GBP w godzine, i
                  > to wlasnie bym doradzil tym polakom ktorzy w tej chwili utkneli w Slough. By
                  > nakladali na siebie napis "Polish gardener - expert. Only five pounds an
                  hour"
                  > i lazil przez Burnham i Taplow z lopata na ramionie. W ten sposob sa
                  pieniedzy
                  > do robienia. Tez jest dobry napis "Gardening done - several hours per day in
                  > exchange for living in your shed" - to pozwoli im jeszcze odejsc od Hindusow
                  do
                  >
                  > normalnych ludzi.
                  >
                  > > Wrecz, przepraszam, pomyslalem ze jaja sobie ze mnie robisz ...
                  >
                  > Nie. Kanapkowy biznes jest dostepny, i potrzebny biznes, tak jak dobry
                  stolarz,
                  >
                  > kowalstwo artystyczne i ogrodnictwo u nas.
                  >
                  > Gdyby pare z tych osob, chcac w anglii pracowac, mieli pare lat kowalstwa
                  > artystycznego za soba, to naprawde u nas ich rzemioslo bylo by oplacane.
                  >
                  > > Czy Ty jestes z branzy kanapkowej ?
                  >
                  > Ja jest bieglym rewidentem. Ja znam wiele branzy od podstaw, bo musze je
                  badac
                  > z punktu widzenia ekonomicznego.
                  >
                  > > Kiedys rodzina mojego znajomego ex-pata kupila budke z kanapkami gdzies
                  > > w Birmingham (mieszkaja w Solihull) ale biznes im sie nie krecil wiec go
                  > > zwineli. To tak a propos.
                  >
                  > Budka jest zwiazane z lokacja. Sukces ma czlowiek chodzacy z koszykiem
                  dobrych
                  > kanapkow. Chyba ci chodzacy kanapkarzy zepsuli biznes twoich znajomych, bo
                  nie
                  > chcesz mi chyba mowic, ze birminghamie ludzie nie jedza. Wlasnie jedza jak
                  > swinie, i dlatego nie chca wyjsc do budek, a oczekuja ze ktos do nich idzie,
                  i
                  > wlasnie o takich klientach chodzi.
                  >
                  > Budka dla kanapek to interes w miejscach turystycznych. Solihull takim nie
                  > jest, wrecz przeciwnie.
                  >
                  > Teraz zobacze, czy program dolacza moj podpis automatyczny...

                  Jednak nie. To jest jednak do kitu, ten forum, ale tylko z punktu widzenia
                  technicznego. Tematy i uczestnicy sa ciekawe.

                  Best

                  Uncle Davey
                  www.usenetposts.com
                • Gość: Bob Bufon Re: Uncle Davey ma sporo racji. IP: 13.16.137.* 19.05.04, 14:20
                  Biegly rewident to niezla fucha, cos tam o tym wiem.
                  Dlatego nie dziwie sie, ze ci w Polsce jest dobrze.
                  Moj byly szef, ex-pat, ciagle tam jest, ale wraca w tym roku do UK.
                  Tez ma tam dobre zycie, ale tez i swoj biznes w Birmingham
                  (duzo lepszy od kanapek).

                  Mozna by te posty kontynuowac bez konca, jak jakis chat w pubie.
                  Ale to chyba nie forum na takie pogawedki.

                  Przeczytam Twoj drugi artykul, ciekawe co tam znowu napisales.
            • Gość: Bob Bufon Czytalem Twoj artykol. Ciekawy. IP: *.ext.eurgw.xerox.com 18.05.04, 14:38
              Moze bym i do Polski wrocil, ale trudniej jest to zrobic jak juz sie tu ma
              rodzine, pozyczki hipoteczne, potwierdzone miejsce dla corki w dobrej
              chociaz panstwowej szkole itd itd.
              Musze jeszcze poprawic swoje kwalifikacje
              (potrzebuje na to, realistycznie, jeszcze ze trzy lata)
              i potem moze bysmy wrocili.
              Zonie marzy sie Hiszpania jako nasz cel na emeryture.
              Mielismy juz tam cos kupowac, ale school catchment area byla
              mocniejszym argumentem.
              Teraz i tak jest tam drogo i juz przestaje sie to oplacac
              (od czasu kiedy ciotka sie tam wyniosla cztery lata temu, ceny
              na costas szly po 20% rocznie).
              Zreszta moze i masz racje piszac w swoim artykule, ze global warming
              moze wiele jeszcze zmienic.
              Tak czy siak to plany na daleka przyszlosc.

              Jak na Anglika to niezle wladasz polskim.
              Moj wuj byl na tyle odporny, ze przez 20 lat malzenstwa z Polka
              podlapal tylko : "duza kawa z mlekiem, prosze" oraz "moja kochana zona".
              • Gość: ? Re: Czytalem Twoj artykol. Ciekawy. IP: 57.67.12.* 19.05.04, 08:01
                Czy pszyceniony rynek (domowy) nie grozi planom emerytury wiecej?
                • Gość: Bob Bufon Do ? motto : nie strasz, nie strasz bo ... :) IP: *.ext.eurgw.xerox.com 19.05.04, 11:04
                  Krotko : zalezy kiedy sie zaczelo inwestowac,
                  na jakim wspolczynniku LTV sie siedzi,
                  jak dlugo jeszcze zamierza sie tu mieszkac i
                  gdzie sie kupilo nieruchomosc.

                  Nas sytuacja na rynku nie martwi,
                  ale obecni First-Time-Buyers maja sie nad czym zastanawiac.
                  W 1997 kiedy wreszcie moglismy cos kupic, tez nas straszono,
                  ze ceny osiagnely szczyt i rynek grozil zawaleniem.
                  Jak bysmy wtedy sie przestraszyli to teraz by nas szlag trafial,
                  ze tyle pieniedzy utopilismy w blocie.
                  Wazne tez jest by nie sprzedac w dolku.
                  Jak dolek przyjdzie to siedziec i czekac jak dlugo sie da, a rynek sie odbije.

                  Przyklad 1.
                  Mam tu kolege Greka.
                  Przyjechal na kontrakt chyba 4 lata temu.
                  Sprowadzil rodzine.
                  Caly czas gazety bebnily o tym przewartosciowaniu rynku nieruchomosci i
                  on tak czeka i czeka i czeka ... i traci forse na czynsz
                  (czytaj : splaca komus pozyczke hipoteczna).

                  Przyklad 2.
                  Nasze pierwsze mieszkanie zbudowane bylo w 1962.
                  Kosztowalo wtedy £5000.
                  Od tamtej pory byly rozne szczyty i dolki.
                  Kupilismy je w 1997 (po 35 latach od wybudowania) za £90,000.
                  Jest rok 2004 czyli 7 lat od kupna mieszkania.
                  Wyceniane jest teraz na £200,000.
                  A niech i ceny spadna o 50% to nadal nie wpadniemy w negative equity.
                  A, ze stracimy £100,000 ? Ta kwota istnieje tylko na papierze poki
                  nieruchomosci nie sprzedaz. A my sprzedawac nie zamierzamy.

                  A Ty ? moze tak czekasz jak moj Grek ?
                  • Gość: ? Re: Do ? motto : nie strasz, nie strasz bo ... :) IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 19.05.04, 19:59
                    True the loss of a 100K might not be catastrophic, but my point was that
                    investing what you have made in Poland might offer a better upside with less
                    risk?
                    • Gość: Bob Bufon Re: Do ? motto : nie strasz, nie strasz bo ... :) IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 19.05.04, 21:44
                      Less risk ? Well ... A good point for discussion
                      (but we could easily spend hours discussing it).
                      Lets see what the general elections in Poland will bring.
                      Would you share my concerns about individuals like Mr Lepper and
                      the support they enjoy from some large parts of Polish society ?
                      This is not to say that the political situation in the UK is completely stable
                      but I trust British political system a bit more than the Polish one.
                      • usenetposts Re: Do ? motto : nie strasz, nie strasz bo ... :) 19.05.04, 22:17
                        Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):

                        > Less risk ? Well ... A good point for discussion
                        > (but we could easily spend hours discussing it).
                        > Lets see what the general elections in Poland will bring.
                        > Would you share my concerns about individuals like Mr Lepper and
                        > the support they enjoy from some large parts of Polish society ?
                        > This is not to say that the political situation in the UK is completely stable
                        > but I trust British political system a bit more than the Polish one.

                        Lepper is obviously representing part of society here which is negatively
                        inclined to the elite. He is a negative vote. All he is is a politician who
                        exists to champion thicko farmers against the people who are actually doing
                        something in this economy other than making more food than we can eat at the
                        expense of the environment.

                        best,

                        Uncle Davey
                        www.usenetposts.com
                        • Gość: Bob Bufon I cannot access the www.usenetpost.com ... IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 19.05.04, 23:42
                          is the server down or what ?
                          I will try again tomorrow.
                          Best Regards
                          Bobbie
                          • usenetposts Re: I cannot access the www.usenetpost.com ... 20.05.04, 23:42
                            Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):

                            > is the server down or what ?
                            > I will try again tomorrow.
                            > Best Regards
                            > Bobbie

                            I was the victim of my own success. I ran out of bandwidth and had to ask
                            Jason, my server provider, for some more.

                            Enjoy,

                            best,

                            Uncle Davey
                            www.usenetposts.com
                            • Gość: Bob Bufon Re: I cannot access the www.usenetpost.com ... IP: *.ext.eurgw.xerox.com 21.05.04, 12:32
                              OK, it is working again.

                              Thanks and Regards

                              Bobbie
                              • usenetposts Re: I cannot access the www.usenetpost.com ... 23.05.04, 13:03
                                Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):

                                > OK, it is working again.
                                >
                                > Thanks and Regards
                                >
                                > Bobbie

                                Cheers. More articles coming up this week.
              • usenetposts Re: Czytalem Twoj artykol. Ciekawy. 19.05.04, 12:37
                Gość portalu: Bob Bufon napisał(a):

                > Moze bym i do Polski wrocil, ale trudniej jest to zrobic jak juz sie tu ma
                > rodzine, pozyczki hipoteczne, potwierdzone miejsce dla corki w dobrej
                > chociaz panstwowej szkole itd itd.
                > Musze jeszcze poprawic swoje kwalifikacje
                > (potrzebuje na to, realistycznie, jeszcze ze trzy lata)
                > i potem moze bysmy wrocili.
                > Zonie marzy sie Hiszpania jako nasz cel na emeryture.
                > Mielismy juz tam cos kupowac, ale school catchment area byla
                > mocniejszym argumentem.
                > Teraz i tak jest tam drogo i juz przestaje sie to oplacac
                > (od czasu kiedy ciotka sie tam wyniosla cztery lata temu, ceny
                > na costas szly po 20% rocznie).
                > Zreszta moze i masz racje piszac w swoim artykule, ze global warming
                > moze wiele jeszcze zmienic.
                > Tak czy siak to plany na daleka przyszlosc.

                Nie wiem jak w przyszlosci dla Polski bedzie w UE, i czy czasami UE nie zepsuje
                Polske. Hiszpania i Irlandia sa przykladamy krajow, gdzie nie zepsula ich Unia,
                i nawet ulepszyla. Ale sa drozsze niz powinni byc.

                Wtedy sa miejsca jak naprzyklad Wlochy. Na pewno wole Hiszpanie od Wloch,
                chociaz hispanski trudniej jest od wloskiego. We Wloszech jest wszystko drogo.

                >
                > Jak na Anglika to niezle wladasz polskim.
                > Moj wuj byl na tyle odporny, ze przez 20 lat malzenstwa z Polka
                > podlapal tylko : "duza kawa z mlekiem, prosze" oraz "moja kochana zona".

                Jestem jednak tutaj, wladam 8 jezykami, i byl by grzech nie znac polskiego.
                Oczywiscie robie bledy, ale wiekszosciowo to tylko polakom jeszcze bardziej
                uroczy, niz klinicznie czysta polszczyzna.

                Dziekuje za kompliment o moim artykule, i wczoraj napisalem kolejny, czyli
                www.usenetposts.com/art10.htm.

                Dzieki.

                Uncle Davey
      • Gość: robol Re: W Slough jest więcej oszustów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 19:30
        A rząd polski popiera oszustów?Chyba tak ,bo już dawno na karku złodzieji i
        oszustów powinni siedzieć policjanci.
      • Gość: Andrzej B Re: W Slough jest więcej oszustów IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 22.05.04, 22:55
        Mieszkam za granica(Francja) od 1993 roku, powiedzenie ze trzeba sie trzymac z
        dala od rodakow jest przesadzone,ale na pewno trzeba unikac roznego typu
        cwaniakow i dorobkiewiczow ktorzy po prostu korzystajac z naiwnosci swoich
        rodakow zarabiaja pieniadze; mamy kapitalizm no nie???.Ta historia to po prostu
        wynik mylnych wyobrazen wielu polakow o zachodzie plus wysokie bezrobocie w
        kraju ktory w przeciwienstwie do zachodnich sasiadow przezyl w ciagu kilku
        ostatnich lat ekonomiczne trzesienie ziemi i dopiero stara sie budowac od nowa
        swoja ekonomie w porownaniu z organizacja ktora tworzyla sie w krajach
        zachodnich przez caly 20 wiek. Wyobrazcie sobie ze nagle do was do polski,
        przyjezdza znajomy nie znajacy jezyka, bez dyplomu, szukajacy pracy, prosze sie
        naprawde i powaznie zastanowic co zrobilibyscie aby mu pomoc, gdzie mozecie go
        zatrudnic aby mogl godziwie pracowac, zarabiac i nie byc po prostu traktowanym
        jak niewolnik ktorego mozna bezkarnie wyzyskiwac.Od pierwszego maja polacy sa w
        uni europejskiej, mysle ze przyszedl czas aby przestac opowiadac ze wszystko co
        zle, isnieje u nas bo jest to polskie, marnotraswo, glupota, oszustwa istnieja
        takze w innych krajach,roznica polega na tym ze przecietny francuz nie powie ze
        gosc ktory go oszukal, oszukal go gdyz jest francuzem i ze wszyscy francuzi to
        oszusci; powie ze zostal oszukany gdyz spotkal nieuczciwego rodaka i jak w
        kazdym innym kraju moze sie to zdarzyc i dobrze by bylo nie popelnic takiego
        bledu w przyszlosci.
        Andrzej
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka