Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Doktorat i MBA: to można łączyć

    IP: *.dsl.telepac.pt 01.09.11, 17:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: logik Z tym doktoratem to nie do końca tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 11:32
        Sama rozprawa doktorska to tak naprawdę tylko efekt uboczny. Bym powiedział, że breloczek do limuzyny. Doktorat to przede wszystkim nauka zarządzania informacją a jak wiadomo dzisiejsza gospodarka opiera się właśnie na informacji. Człowiek z dowolnym doktoratem poradzi sobie z zarządzaniem dowolnymi informacjami - zdobywaniem, segregowaniem, syntetyzowaniem, analizowaniem, przekazywaniem ich etc. Pracodawcy powinni to sobie uświadomić.
      • Gość: logik Doktorat i MBA: to można łączyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 14:59
        MBA może i tak. Nie wiem. Natomiast znam realia pisania doktoratów w Polsce i uważam, że człowiek, który napisał na polskiej uczelni doktorat bez żadnych układów to jest ktoś i powinien zostać doceniony. Rzeczywistość jest bowiem taka, że z reguły ten bezukładowy odwala całą czarną robotę w katedrze, prowadzi najbardziej niewdzięczne przedmioty, robi za darmowego asystenta, sekretarkę, konserwatora, informatyka, tłumacza, protokolanta i jeszcze musi mieć czas na napisanie doktoratu. Kolega w zeszłym roku skończył doktorat na jednym z uniwerków, teraz pracuje w korporacji i mówi, że w porównaniu do czasów doktoranckich to ma luz, niczym w wakacje.
        Polski doktorat to albo prawdziwa szkoła życia (jeżeli nie masz układów) albo laba (jeżeli masz układy).
        • Gość: logik Powyższy post był do Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 15:00
          Źle mi się kliknęło.
          • Gość: Kagan Re: Powyższy post był do Kagana IP: *.dsl.telepac.pt 02.09.11, 19:06
            A gdzie jest ten post Kagana?
      • Gość: Kagan, DBA Doktorat i MBA IP: *.dsl.telepac.pt 03.09.11, 11:35
        To jest jedno wielkie oszustwo...
        • Gość: Toxic Re: Doktorat i MBA IP: *.toya.net.pl 03.09.11, 12:51
          Doktorat to przede wszystkim nauka zarządzania informacją a jak wiadomo dzisiejsza gospodarka opiera się właśnie na informacji. Człowiek z dowolnym doktoratem poradzi sobie z zarządzaniem dowolnymi informacjami - zdobywaniem, segregowaniem, syntetyzowaniem, analizowaniem, przekazywaniem ich etc. Pracodawcy powinni to sobie uświadomić.

          W dużym stopniu masz rację. Zauważ jednak że doktorat to wycinek specjalistycznej wiedzy oprawionej w ramy danego zagadnienia w kontekście naukowo-badawczym. Nie widzi mi się doktor np. księgowości w dużej korporacyjnej firmie, gdzie w cenę idą głównie umiejętności praktyczne, których po prostu doktor nie posiadł. Na pewno byłoby mu prościej z uwagi na względną większą wiedzę z zagadnień księgowych, ale bez praktyki - tzw. rutyny zawodowej i zautomatyzowania czynności typowo operacyjnych na danym stanowisku pracy po prostu sobie nie poradzi.

          W temacie MBA to miałem przyjemność wieloktornie rozmawiać z ludźmi po tych studiach, pracować i wymieniać informacje. Moja konstatacja jest następująca: 2 lata pracy w międzynarodowej korporacji na stanowisku managerskim uczy więcej niż 2 lata studiów MBA. Kto chce studiować może to zrobić.... wiedza każda zawsze się przyda, pytanie tylko czy jest sens.

          I jeszcze jedno - wybijcie sobie z głowy że po skończeniu MBA, nagle dostaniecie awans, podwyżkę, na rynku pracy pracodawcy będą się bić o Was. Na dziesiątkach rekrutacji nie zdążono nawet dojść do 3 strony mojego CV na której są opisane etapy wykształcenia. Pytano generalnie: Co Pan umie?, Na czym się Pan zna?, Jakie doświadczenia Pan posiadł?, Za co był Pan odpowiedzialny. Czy ktoś przed imieniem wstawi dr. czy mgr MBA na niewiele się to przyda.
          • Gość: DBA Re: Doktorat i MBA IP: *.dsl.telepac.pt 03.09.11, 13:00
            Po prostu formalne wyksztalcenie sie w Polsce nie liczy, albowiem skoro nie mamy juz wlasnej mysli technicznej, a aby wprowadzac cudza, to wystarczy wiedza teoretyczna na poziomie technika (elektryka, mechanika czy tez ksiegowosci)...
            A zreszta po co ja to pisze, skoro cenzura mi to zaraz usunie, za "nieprawomyslnosc"...
          • Gość: logik Wchodzimy w błędne koło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.11, 00:34
            Doktor nie ma praktycznej wiedzy, ale dzięki swemu doświadczeniu na uczelni szybko ją nabędzie i w krótkim czasie będzie o wiele lepszym pracownikiem, niż księgowy po mgr. Problem w tym, że pracodawcy nie chcą dać mu szansy, bo chcą wszystko naraz. Czyli 10 lat doświadczenia, wyższe studia, przed 30 rokiem życia i to wszystko za 1500 netto i umowa cywilno-prawna.
            Tak się jednak nie da. Pracownik z doktoratem to inwestycja. Musi się dotrzeć, ale szybko się zwróci. Pracownicy nie rozumieją, czym jest doktorat. Kolega z doktoratem z nauk prawnych wrócił z rozmowy kwalifikacyjnej i powiedział "jacyś debile mnie pytali - oni myśleli, że ja znam ustawy na pamięć". A facet jest autorem opinii dla ministerstwa!
            Cóż - z takim podejściem pracodawców zawsze będziemy "100 lat za murzynami".
            • Gość: Kagan Re: Wchodzimy w błędne koło IP: *.dsl.telepac.pt 04.09.11, 09:24
              Juz jestesmy za murzynami, dzieki nieudolnym rzadom solidaruchow (PO i PiS) i komuchow (PSL i SLD). Np. za murzyanmi z USA, RPA czy Angoli...
              W Polsce dzis nikt nie chce inwestowac w pracownikow, stad tez mamy taka niska wydajnosc pracy jaka mamy... :(
              • Gość: Toxic Doktor to tylko stopień naukowy! IP: *.toya.net.pl 04.09.11, 13:39
                Po prostu formalne wyksztalcenie sie w Polsce nie liczy, albowiem skoro nie mamy juz wlasnej mysli technicznej, a aby wprowadzac cudza, to wystarczy wiedza teoretyczna na poziomie technika (elektryka, mechanika czy tez ksiegowosci)...
                Liczy się i to coraz więcej. Na pewno mając porządne studia, znając 3-4 języki obce, nawet kilka lat doświadczenia, dodatkowy kurs masz większe szanse na znalezienie nowej pracy. W zakresie myśli technicznej to pracownik firmy nie ma obowiązku jej rozwijać bo od tego są pracownicy naukowi na uczelniach. Zadaniem księgowej jest umiejętne dostosowywanie zdobytej wiedzy do zagadnień jakie spotyka w codziennej pracy. I nic więcej.

                Doktor nie ma praktycznej wiedzy, ale dzięki swemu doświadczeniu na uczelni szybko ją nabędzie i w krótkim czasie będzie o wiele lepszym pracownikiem, niż księgowy po mgr.
                Niekoniecznie. Doktor ma przewagę wiedzy teoretycznej. W praktyce jest kiepski. Nie ma rutyny zawodowej, nie zna procedur, gorzej na pewno orientuje się w praktycznym zastosowaniu ustaw min. o VAT, która jest w księgowości najtrudniejszą dziedziną. Co innego także znać ustawę od strony formalnej a zastosować jej moc prawną od strony praktycznej. Pamiętam, że pracując w Wa-wie w dużym koncernie farmaceutycznym przyjęliśmy do pracy doktoranta z rachunkowości. Wymądrzał się niemiłosiernie, a jak miał zrobić najprostsze księgowanie na kontach zależnych do aż roiło się od błędów. Karierę w firmie zaczynał od podstaw.

                Czyli 10 lat doświadczenia, wyższe studia, przed 30 rokiem życia i to wszystko za 1500 netto i umowa cywilno-prawna.

                Nie znam księgowego który pracowałby na takich warunkach, a Ty mało orientujesz się w tej branży. Po 10 latach doświadczenia to księgowy zostaje specjalistą ds. kontrollingu lub audytu i zgarnia lekko kilka-krotność średniej krajowej.

                Tak się jednak nie da. Pracownik z doktoratem to inwestycja. Musi się dotrzeć, ale szybko się zwróci. Pracownicy nie rozumieją, czym jest doktorat.
                To również nie tak jak piszesz. Pracownik naukowy pracujący zwykle samodzielnie i mając nad sobą jednego szefa w postaci profesora niezbyt łatwo "uelastycznia" się do pracy w korporacji czy dużej firmie gdzie jest jednym z trybików wielkiej maszyny.... Druga sprawa jest taka że o ile na uczelni był jedynie odpowiedzialny na przeprowadzenie kolokwium, to w firmie jego odpowiedzialność na czynności i decyzje diametralnie wzrasta i niektórzy nie potrafią po prostu jej udźwignąć. System pracy na uczelni a system pracy w firmie to kompletnie różne światy.

                Kolega z doktoratem z nauk prawnych wrócił z rozmowy kwalifikacyjnej i powiedział "jacyś debile mnie pytali - oni myśleli, że ja znam ustawy na pamięć". A facet jest autorem opinii dla ministerstwa!
                Tak jak napisałem powyżej. Firma korzysta z prawnych rozwiązań praktycznych, a ministerstwo z prawnych rozwiązań teoretycznych. Co innego opiniować ustawę w ministerstwie, a co innego egzekwować ją w firmie.

                Po tych Waszych postach się zastanawiam i nie rozumiem kilku kwestii:
                1) dlaczego z doktora, który (chyba) świadomie wybrał karierę teoretyczno-naukową nagle chcecie zrobić wysoko postawionego księgowego?
                2) dlaczego doktor który nie zna pracy w firmie i nie ma praktyki operacyjnej nagle ma okazać się lepszy niż pracownik z długoletnim stażem?
                3) dlaczego (niby) większa wiedza teoretyczna doktora i brak wiedzy praktycznej, ma mu zapewnić przewagę nad pracownikiem ze sporą wiedzą teoretyczną i bardzo dużą wiedzą praktyczną?
                • Gość: logik My się trochę nie rozumiemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 10:51
                  Oczywiście, że człowiek z doświadczeniem w branży będzie na starcie lepszy od człowieka bez doświadczenia, ale z doktoratem. Jednak po pewnym czasie ten doktor też zdobędzie doświadczenie i dzięki przewadze wiedzy teoretycznej będzie lepszym pracownikiem. Powtarzasz typowy błąd pracodawców - doktora też trzeba wdrożyć. Człowieka po magisterce też musisz na początku przygotować do pracy, a on wie jeszcze mniej od doktora. Prawda?

                  Po drugie wyraźnie widać, że nie znasz realiów uczelnianych. Doktorant pracujący dla jednego profesora? Doktorant odpowiedzialny tylko za kolokwia? Gdzieś Ty takie cuda widział? Może na zachodzie tak jest, ale nie w Polsce. U nas doktorant to darmowy asystent dla każdego. Przygotuje kolokwia, egzaminy, wnioski, wypełni papiery, posiedzi przy rekrutacji, zorganizuje konferencję... To cholernie ciężki kawałek chleba.

                  Natomiast co do tej opinii i rozwiązań praktycznych, to też nie masz racji. Ten kolega napisał opinię praktyczną dotyczącą tego, jak powinny brzmieć przepisy. Natomiast czemu nie zna ustaw na pamięć? Bo ustawy się zmieniają. On ustawy rozumie a od recytowania ich z pamięci jest tresowana papuga. Spytaj się jakiegoś adwokata czy zna kodeks karny na pamięć. Stuknie się w głowę i powie "po co?". A przecież to praktyk!

                  No i kolejne pytanie. Które doświadczenie jest lepsze. Doktorat, czy 2 lata pracy w call center i oferowania ludziom kablówki przez TV?
                  • Gość: Toxic Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.toya.net.pl 05.09.11, 14:40
                    Dziękuję logik za ciekawy post :-)

                    Oczywiście, że człowiek z doświadczeniem w branży będzie na starcie lepszy od człowieka bez doświadczenia, ale z doktoratem. Jednak po pewnym czasie ten doktor też zdobędzie doświadczenie i dzięki przewadze wiedzy teoretycznej będzie lepszym pracownikiem.

                    Niekoniecznie. Powtarzam, że wiedza teoretyczna to nie wszystko. Nie zastąpi rutyny zawodowej, znajomości branży, produktów, firm konkurencji, klientów, kontaktów, układów między firmami, sposobów marketingu danej branży. Na to potrzeba nie roku, ale lat. Dobrym przykładem może być branża hutnicza (znam, bo pracowałem) czy budowlanka. Zeby "zielony" doktor księgowości pod kątem doświadczenia, "wygryzł" księgową z 10-cio letnim stażem pracy na prawdę sporo trzeba czasu. To dwie zupełnie inne umiejętności.

                    Powtarzasz typowy błąd pracodawców - doktora też trzeba wdrożyć. Człowieka po magisterce też musisz na początku przygotować do pracy, a on wie jeszcze mniej od doktora. Prawda?

                    Jak pisałem - pracowałem w warszawskiej korporacji, co prawda nie w księgowości, ale miałem z nią sporo do czynienia. Doktorant rachunkowości mimo że przepisy znał biegle miał problem z najprostszym księgowaniem na kontach zależnych. Generalnie - magistranta trzeba wdrożyć do pracy ale doktora również. Być może proces jego wdrażania z uwagi na wiedzę teoretyczną będzie szybszy niż magistranta. Być może...

                    Po drugie wyraźnie widać, że nie znasz realiów uczelnianych. Doktorant pracujący dla jednego profesora? Doktorant odpowiedzialny tylko za kolokwia? Gdzieś Ty takie cuda widział? Może na zachodzie tak jest, ale nie w Polsce. U nas doktorant to darmowy asystent dla każdego. Przygotuje kolokwia, egzaminy, wnioski, wypełni papiery, posiedzi przy rekrutacji, zorganizuje konferencję... To cholernie ciężki kawałek chleba.

                    Heh... u mnie na studiach profesor miał 2-3 doktorantów. Profesor miał wykład i egzamin. Doktor przygotowywał kolokwia, ćwiczenia praktyczne, pracował przy testach w laboratorium. Było to częścią jego studiów doktoranckich. Tu się nie sprzeczam, ale być może Twój system studiów był inny od mojego.

                    Ten kolega napisał opinię praktyczną dotyczącą tego, jak powinny brzmieć przepisy. Natomiast czemu nie zna ustaw na pamięć? Bo ustawy się zmieniają. On ustawy rozumie a od recytowania ich z pamięci jest tresowana papuga. Spytaj się jakiegoś adwokata czy zna kodeks karny na pamięć. Stuknie się w głowę i powie "po co?". A przecież to praktyk!

                    Hej ;-) Ale teraz to sam potwierdziłes moją opinię ;-) Dziękuję ;-)
                    To mój post: "Firma korzysta z prawnych rozwiązań praktycznych, a ministerstwo z prawnych rozwiązań teoretycznych. Co innego opiniować ustawę w ministerstwie, a co innego egzekwować ją w firmie." Księgowa w firmie zna ustawy od strony praktycznego zastosowania przepisów; od strony tzw. normatywnej, doktor na pewno ma większą wiedzę, ale że to typowa wiedza prawna, na stanowisku księgowej zupełnie nie jest potrzebna.

                    No i kolejne pytanie. Które doświadczenie jest lepsze. Doktorat, czy 2 lata pracy w call center i oferowania ludziom kablówki przez TV?

                    A o jakim przypadku mówisz? O jakim stanowisku? Wcześniej rozpatrywaliśmy przypadek 'księgowej' a teraz kogo?
                    • Gość: logik Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 15:37
                      Ja nie chcę tu mówić o księgowości, bo to nie moja działka. To Kagan dał ten przykład. Nie uważam, żeby człowiek po doktoracie mógł z marszu zastąpić kogoś z 10 letnim doświadczeniem. Natomiast doktorat to jednak 4 lata ostrego zasuwania na uczelni i ktoś, kto przez te 4 lata odwalał czarną robotę na uczelni poradzi sobie w pracy zdecydowanie lepiej, niż magister bez doświadczenia, tudzież ktoś z niewielkim doświadczeniem (doktor szybko go przegoni).
                      Obecne realia doktoratów znam bardzo dobrze, jako że mam w rodzinie człowieka, który właśnie doktorat kończy. Część zespołu badawczego? Pomoc profesora? Chłopak sam napisał cały doktorat a praca profesora ograniczyła się do podrzucenia mu kilku książek i przeczytania całości.
                      Kolega po doktoracie z nauk prawnych za to doskonale sobie radzi z przepisami i nie ma tu mowy o jakimś nieprzydatnym teoretyzowaniu. OK - księgowość może inaczej wygląda, ale ktoś, kto napisał doktorat z zakresu prawa administracyjnego, cywilnego czy karnego poradzi sobie z praktycznym problemem nie gorzej od adwokata.
                      Dlatego żeby była jasność - nie uważam, aby świeży doktor był lepszy od kogoś z wieloletnim doświadczeniem, ale mając do wyboru 3 kandydatów - mgr bez doświadczenia, mgr z 1-2 letnim doświadczeniem i dr bez doświadczenia stawiam na doktora. Na starcie będzie lepszy od magistra bez praktyki a za pół roku przegoni tego z praktyką. Oczywiście wyjątki się zdarzają, ale na to wpływu nie mamy.
                      • genialna_oxford Re: My się trochę nie rozumiemy 05.09.11, 17:38
                        Polskich doktoratow nie powinni wpisywac do cv bo wstyd!
                        • Gość: Kagan Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.11, 22:04
                          100% racja, 'genialna_oxford'!
                          • Gość: Toxic Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.toya.net.pl 05.09.11, 22:48
                            A wiec sam potwierdzasz, ze nawet glowny ksiegowy nie potrzebuje wyzszego wyksztalcenia niz dobre technikum ekonomiczne plus praktyka w zawodzie...

                            Zgadza się. Tyle że z tego co się orientuję po technikum ekomonicznym nie dostanie się na studia biegłego rewidenta, a to z kolei bardzo ogranicza jego kompetencje w zakresie tego co w księgowości najciekawsze czyli controlling czy audyt. Studia wyższe rachunkowe wypada więc mieć.

                            Dorbry prawnik nie zna ustaw na pamiec, ale zna doskonale ich slabe strony...

                            Pracuję sporo z prawnikami i rozrózniam prawnika dobrego następująco:
                            1. wie gdzie szukać danej ustawy jak jej nie zna
                            2. wie gdzie szukać danego komentarza do ustawy jak go nie zna
                            3. zna normatywizację prawną jak nie jest pewien orzecznictwa
                            4. ma doświadczenie, które pomaga mu szybko stwierdzić co jest poprawne a co nie w świetle prawa

                            Doktorat z ksiegowosci to jest typowy oksymoron... Niedlugo beda pewnie 'doktoraty' z krojenia garniturow i gotowania flakow... Dobry krojczy czy kucharz to jest bowiem skarb, ale nie robmy z ich rzemiosla - nauki!

                            Żartujesz chyba! Księgowość i zagadnienia księgowe to bardziej rozwojowa dziedzina od prawa! Zobacz czym zajmuje się Big 4, czym KPMG, PWC, Deloitte, E & Y, Boston Consoulting Group. Jak szybko zmienia się prawo podatkowe, VAT i CIT w UE, akcyza, cła, odliczenia. Do tego dochodzi prawo wspólnotowe i UE. To wielka i potężna dziedzina wiedzy, która jest równie szeroka co pasjonująca. Sam nie jestem księgowym a wiele zagadnień mnie interesuje, tymbardziej tych na których mało kto się zna (np. akcyza od surowców kopalnych w Afryce). Tematów na ciekawe doktoraty są tysiące. Dobry księgowy - szczególnie w firmie korporacyjnej to dziś skarb, a wiele zagadnień jest tak specjalistycznych że powstają centra BPO np. Fujitsu czy Infosys.
                            • Gość: Kagan Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 10:15
                              1. Wymog posiadania wyzszych studiow mozna dzis w Polsce bardzo latwo obejsc, konczac tzw. uczelnie prywatna.
                              2. Ksiegowosc i prawo to sa rzemiosla, a nie nauka. Tyle, ze sa to rzemiosla "white collar", a nie "blue collar".
                              3. To, ze prawo jest tak skomplikowane, to tylko i wylacznie wina prawnikow. Wystarczy wiec tylko zakazac prawnikom byc poslami i senatorami, a od razu bedziemy mieli prawo jasne, proste i stabilne.
                              4. Doktoraty mozna robic tylko z filozofii i socjologii prawa, a nie z prawa "jako takiego", gdyz prawo jest rzemioslem, a nie nauka. Stad tez doktorat czy nawet habilitacja z prawa sa w praktyce o wiele mniej warte niz rok dobrej praktyki w dobrej kancelarii...
                              • Gość: Toxic Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.toya.net.pl 06.09.11, 13:16
                                Troszkę odbiegamy od głównego tematu dyskusji. Pisaliśmy przecież o różnicy w zatrudnieniu absolwenta i doktora lub doktoranta i kwestii uwarunkowań wiedzy teoretycznej i praktycznej.

                                Z paroma kwestiami Twoimi Kagan nie sposób się zdodzić:

                                To, ze prawo jest tak skomplikowane, to tylko i wylacznie wina prawnikow. Wystarczy wiec tylko zakazac prawnikom byc poslami i senatorami, a od razu bedziemy mieli prawo jasne, proste i stabilne.

                                Prawo na bieżąco trzeba monitorować i uzupełniać względem zjawisk politycznych, gospodarczych, społecznych. To wątek niesamowicie szeroki i rozległy, stąd tyle zmian w ustawach, regulacji i przepisów. Mylisz się też w kwestii ustawodawstwa. Prawnicy nie są posłami i sanatorami :-) Ewentualnie może być na odwrót. W Polsce, jak i w każdym demokratycznym kraju najwyższą władzą ustawodawczą jest Sejm.

                                Prawo nie jest też skomplikowane. Myślę że mniej skomplikowane od fizyki kwantowej, teorii mnogości czy nawet budowy bomby atomowej :-) Tworzone jest według określonych norm - tzw. normatywizacja prawna i jak złapiesz o co w tym chodzi to będziesz czytał ustawy do snu :-)

                                Doktoraty mozna robic tylko z filozofii i socjologii prawa, a nie z prawa "jako takiego", gdyz prawo jest rzemioslem, a nie nauka. Stad tez doktorat czy nawet habilitacja z prawa sa w praktyce o wiele mniej warte niz rok dobrej praktyki w dobrej kancelarii...

                                Tu się zgodzę. Na pewno adwokat czy radca z 10-cio letnim stażem w kancelarii lepiej zna tzw. aplikowalność prawną od doktora z uniwersytetu. Podkreślam jednak, że są to dwa różne stopnie wiedzy i dziedziny - jeden potrzebuje znać ustawy w formie wykładowej, drugi w formie doradczo-aplikacyjnej.

                                Czy prawo jest rzemiosłem, czy nauką czy jak to sobie prywatnie nazwiesz, rządzą nim ogólnonormatywne zasady i przepisy dotyczące tworzenia, egzekwowania, przestrzegania. Występują np. nowe znawiska jak choćby obecność świadka koronnego w procesach karnych do których prawo trzeba dostosować i uzupełnić. To ciekawe zagadnienia, które jak najbardziej nadają się na "obróbkę" doktorancką. Dodaj do tego prawo wspólnotowe, czy np. procesy łączone (Polska + Strasbourg).... to szeroka wiedza, którą warto się zająć.
                                • Gość: Kagan Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 13:32
                                  W Polsce, jak w olbrzymiej wiekszosci krajow swiata, najwyższą władzą jest pieniądz. Tzw. demokracja jest zas tylko uluda, podobnie jak parlamenty czy wybory, gdyz rzadza nami elity (dzis glownie pieniadza), a elity, jak to juz dawno temu udowodnil V. Pareto, zmieniaja sie nie na skutek wyborow, a tylko na skutek rewolucji...
                                  Prawo tworza zas (pod dyktaty tychze elit) prawnicy, a wiec w ich interesie jest, aby bylo ono jak najbardziej zlozone, aby prawnicy mieli jaki najwiecej pracy...
                                  Zas prawa powinni uczyc praktycy, a nie teoretycy.Tteoretycy moga wykladac tylko filozofie prawa, ale nie poszczegolne jego dzialy, takie jak np. prawo karne czy cywilne.
                                  I zgoda, prawo to wiedza, ale bez przesady. Czy doktorat z nowego, 'unijnego' sposobu tankowania czy naprawy ciezarowek mial by, wedlug ciebie, sens?
                                  Pamietaj, ze prawo to tylko sformalizowana wola rzadzacych nami elit, i ze w zwiazku z tym, zmienia sie ono zgodnie z potrzebami owych elit. Ale tego to na wydzialach prawa nie ucza!
                                • Gość: logik Tu się nie zgodzę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 16:01
                                  O ile rzeczywiście większość doktoratów z nauk prawnych to doktoraty teoretyczne, to znam kilka bardzo a to bardzo praktycznych. Na tyle praktycznych, że po przeredagowaniu możliwe byłoby zrobienie z nich podręczników dla praktyków czy wręcz komentarzy. Takie doktoraty niestety są "tępione" przez starą kadrę, która uważa, że nauka nie może być praktyczna.
                                  • Gość: Kagan Re: Tu się nie zgodzę IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 16:06
                                    Dobra rozprawa doktorska nie moze byc podrecznikiem i na odwrot. A poza tym, to prawo nie jest nauka, a rzemioslem, a wiec mozna w nim byc tylko uczniem, czeladnikiem i mistrzem.
                                    • Gość: logik Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 16:27
                                      Na zachodzie normą są doktoraty praktyczne - nie w sensie "zrób to a potem tamto", ale takie, które można zastosować w pracy. Na UWr nie tak dawno obroniono doktorat o jakiejś nowej metodzie wykrywania śladów na miejscu przestępstwa. Nie wiem dokładnie o co tam chodziło, ale z tego co słyszałem, to policjanci byli zachwyceni ale ponoć niektórzy starzy profesorowie trochę kręcili nosami, że to zbyt praktyczne, że po co to, na co. Ale właśnie takie doktoraty popychają świat do przodu.
                                      Jeśli prawo jest rzemiosłem to medycyna też. Koniec końców nauką będzie tylko fizyka teoretyczna i filozofia. O to chodzi? Chodzi o to, żeby doktoraty były w stylu "Krzesło w poezji Mickiewicza"? Na co komu takie brednie? Natomiast doktorat z nauk prawnych pod tytułem "Zasada podwójnego opodatkowania" - idealny. I teoretyczny i praktyczny, bo przedsiębiorca sobie znajdzie w nim to, co akurat jemu będzie przydatne.
                                      • Gość: kagan Re: Opowiadasz? IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 16:56
                                        Mylisz prawdziwe doktoraty, czyli PhD z doktoratami "zawodowymi", typu np. MD czy DBA, ktore jednak nie sa uznawane za doktoraty akademickie.
                                        I chyba oczywiste jest, ze medycyna to tez rzemioslo, skoro np. chirurgia do niedawna zajmowali sie cyrulicy - stad tez fryzjerzy w wielu krajach maja za swoj symbol czerwony kij (kolor krwi) owiniety bialym bandazem...
                                        A doktoraty nie maja sensu w prawie czy medyccnie - prawdziwy doktorat mozna zrobic bowiem tylko z filozofii albo socjologii prawa, albo tez z biologii (biochemi, biofizyki etc.) czlowieka.
                                        Zas "Zasada podwójnego opodatkowania" to dobry tytul dla poradnika badz podrecznika, a nie dla rozprawy na stopien doktora!
                                        • Gość: logik Re: Opowiadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 17:12
                                          Czuję tu wpływ starej kadry. Doktorat teoretyczny, bełkotliwy, broń Boże zrozumiały dla ogółu. A najlepiej o niczym, bez sensu i na 500 stron. A na co komu taki? A to już odpowiedź na kolejny doktorat.
                                          Nauka musi się zmieniać. Nauka musi iść do przodu. Opracowanie nowej metody leczenia raka czy dogłębna analiza jakiegoś zagadnienia prawnego to tematyka w sam raz na doktorat.
                                          Owszem można się tu bawić w semantykę, ale DBA to nic innego niż PhD in Business Administration! W polskim systemie nie ma jednak podziału na doktoraty akademickie i zawodowe. Jest doktorat i tyle.
                                          • Gość: kagan Re: Opowiadasz? IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 17:46
                                            Wrecz przeciwnie, zwyczajow z przodujacych uniwersytetow swiata, gdzie doktorat ma posuwac nauke do przodu, a nie byc poradnikiem czy tez podrecznikiem...
                                            Zrozum, ze doktoratu nie dostaje sie za opracowanie nowej technologii - za to dostaje sie bowiem PATENT!
                                            DBA zas nie jest PhD. Poczytaj co oznacza skrot PhD.
                                            • Gość: logik Re: Opowiadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 22:22
                                              Tylko, że tu jest Polska. Nie ma DBA, PhD, ani innych. Jest doktorat - jeden dla wszystkich.
                                              Prawda jest też taka, że ktoś po doktoracie to lepszy pracownik, niż po magisterium (pomijamy doświadczenie), bo jest po prostu lepiej wykształcony i ma niezłą szkołę życia i wyzysku zwaną studiami doktoranckimi.
                                              No i uwierz - 4 lata w charakterze białego murzyna na polskiej uczelni naprawdę wiele uczy.
                                              • Gość: kagan Re: Opowiadasz? IP: *.dsl.telepac.pt 07.09.11, 00:47
                                                W Polsce jest juz DBA. A 4 lata w charakterze białego murzyna na polskiej uczelni, to jest na ogol czas na 100% stracony!
                    • Gość: kagan Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.11, 22:02
                      Doktorat z ksiegowosci to jest typowy oksymoron... Niedlugo beda pewnie 'doktoraty' z krojenia garniturow i gotowania flakow... Dobry krojczy czy kucharz to jest bowiem skarb, ale nie robmy z ich rzemiosla - nauki!
                  • Gość: Kagan Re: My się trochę nie rozumiemy IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.11, 22:00
                    Dorbry prawnik nie zna ustaw na pamiec, ale zna doskonale ich slabe strony...
                • Gość: Kagan Re: Doktor to tylko stopień naukowy! IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.11, 21:59
                  A wiec sam potwierdzasz, ze nawet glowny ksiegowy nie potrzebuje wyzszego wyksztalcenia niz dobre technikum ekonomiczne plus praktyka w zawodzie...
                  Nie oszukujmy, sie ksiegowosc to sa glownie przepisy plus technika prowadzenia kont, a do tego nie trzeba byc Einsteinem, a i wrecz przeciwnie - w ksiegowosci zbyt wysokie IQ to wyrazna przeszkoda...
                  • Gość: j Re: Doktor to tylko stopień naukowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 06:47
                    znasz sie na wszystkim..
                    • Gość: Kagan Re: Doktor to tylko stopień naukowy! IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 10:16
                      Nie zabraniam tobie, abys sie znal na wszystkim...
                    • wycofany Re: Doktor to tylko stopień naukowy! 06.09.11, 16:47
                      Kiedys ksiegowa byla po technikum ekonomicznym i dawala rade. Teraz musi konczyc studia ekonomiczne, wkuwac teorie Keynesa i Friedmana.
                      • Gość: kagan Re: Doktor to tylko stopień naukowy! IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 16:56
                        A po co jej te teorie?
                        • Gość: logik Oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 17:13
                          Pracodawca polski to ktoś cierpiący na rozdwojenie jaźni. Z jednej strony nawet na stanowisku ciecia by chciał kogoś z wyższym wykształceniem, z drugiej strony jak przychodzi do niego ktoś z doktoratem czy MBA to w popłochu wywala go z firmy, bo "po co mu jakiś yntieligęt".
                          • Gość: Kagan Re: Oto jest pytanie IP: *.dsl.telepac.pt 06.09.11, 17:47
                            Polski pracodawca to oksymoron.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka