Gość: Czikador Bą Cziczi IP: *.aster.pl 17.09.11, 12:49 Znowu slajdy? Pieprzę, nie czytam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: buraczana.lejdi Re: Biurko zamiast stołówki IP: *.echostar.pl 17.09.11, 13:40 nie warto Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui kolejne genialne badania amerykańskich "naukowców" 17.09.11, 15:55 kolejne genialne badania amerykańskich "naukowców" - kiedyś byli naukowcy radzieccy, teraz amerykańscy dostarczają nam tematów do żartów Odpowiedz Link Zgłoś
zaytzev Re: kolejne genialne badania amerykańskich "nauko 17.09.11, 17:23 Co nie zmienia faktu, że jedzenie przy biurku wkurza innych. Ja bym jeszcze dodał miłośników yerba mate. :) Odpowiedz Link Zgłoś
tibarngirl Biurko zamiast stołówki 17.09.11, 18:46 Jeśli w pracy nie ma porządniej stołówki a w kuchni mieści się max jedna osoba, to gdzie ma się jeść w takim razie? Zamykać się z jedzeniem w kabinie WC? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D Re: Biurko zamiast stołówki IP: *.dynamic.chello.pl 17.09.11, 21:23 za mało kabin, w dodatku nie wiadomo, jak liczyć pisuary, a rozporządzeń min pracy nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Biurko zamiast stołówki 19.09.11, 23:01 pal licho ile się mieści, ale wychodzić z każdym jabłkiem do kuchni czy na dwór? To kiedy będzie czas, aby pracować? Tak sobie można jeść przy biurku, pracując jednocześnie - bez żadnego problemu (praca typowo komputerowa). Ważne, aby nie rozsiewać zapachów, których ktoś może nie lubić (zupy, ryby, cebuli, czosnku, itd). Szczególnie, że w Polsce wiele osób jest wyczulonych na wszelkie zapachy, które są intensywne i wszystko im "śmierdzi". Naprawdę niewielu jest koneserów serów (sic!) pleśniowych czy miłośników pachnących zup. Smutne ale prawdziwe, dominuje upodobanie do mli-mli. Z drugiej strony, w krajach Południa takich problemów nie ma - większość Włochów, Hiszpanów itd pachnie czosnkiem i cebulą i nikomu to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Biurko zamiast stołówki IP: *.dynamic.mm.pl 17.09.11, 20:29 Mam wrażenie że moja szefowa je w kółko: 1. surową cebulę 2. śledzie 3. jaja na twardo. Capi aż mdli Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd "Regularne obiady"... 17.09.11, 22:29 Kurwa, dobrze ze wy nie jestescie "regularnym" portalem... Zalamka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biurwa Jakaś egzotyka. W polskim urzędzie jedzenie przy IP: *.dynamic.chello.pl 18.09.11, 17:34 biurku to standard. Czasem trafi się jakiś chlewik, ale nie wszyscy chcą się tam stołować, zaś pokoje socjalne po prostu nie istnieją. Szkoda pieniędzy na takie miejsca, ponieważ (a) to kosztuje, a przecież polskie urzędy specjalizują się w dziadowaniu na warunkach socjalnych, oraz (b) ludzie mogliby tam godzinami przesiadywać i grać w karty, pić wódkę oraz nierząd uprawiać. A przecież tak się dba o efektywność pracy administracji publicznej, że aż strach! Odpowiedz Link Zgłoś
mitko32 Smutna prawda 18.09.11, 21:09 Niestety, jedzenie w biurze jest częstym nawykiem pracowników. Bronię się przed uporczywymi zapachami miętowymi cukierkami (zapach mięty tłumi pozostałe) i słuchając muzyki przez słuchawki (aby wyciszyć odgłosy chrupania i siorbania), ale to tylko półśrodki. Cóż, c'est la vie... Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Smutna prawda 19.09.11, 22:57 ja z zasady przy biurku jem tylko kanapki (z herbatą lub innym napojem), czekoladę czy herbatniki - ogólnie rzeczy, które nie pachną intensywnie i nie można nimi spowodować zbyt łatwo katastrofy. Dlatego zupa czy ogólnie obiad odpada, zdecydowanie idę z tym do kuchni. Z drugiej strony, jak ktoś je dziennie 4-5 małych posiłków (a tak się właśnie powinno), to co ma robić żeby porządnie zjeść w pracy? Przerwę śniadaniową co godzinę-półtorej? Przecież szef/szefowa szału dostanie z kimś takim, szczególnie jeśli osobnik należy do tych, co wychodzą dokładnie o czasie. Z drugiej strony, nie ma to jak praca w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fotto Re: Smutna prawda IP: *.sta.asta-net.com.pl 14.12.11, 22:23 A co z firmami które nie mają kuchni/pokoju socjalnego? W mojej akurat kuchnia jest, ale jesc trzeba na stojaco, bo nie ma stolu ani krzesel. Wiec z dwojga zlego wole juz jesc przy biurku, niz na stojaco miedzy zlewem a koszem na smieci. Opisane w tekscie wyniki "badan" sa jakies absurdalne, bo z jednej strony odpadaja potrawy "pachnace", z drugiej - suche przekaski (te najczesciej nie pachna). A skoro autorowi smierdza nawet warzywne salatki, to zdecydowanie powinien pracowac w domu, bo to najwyrazniej taki typ ktoremu wszystko przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezsens Re: Smutna prawda IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.12.11, 17:14 z tych warzywnych sałatek być może chodziło o zapach kiszonej kapusty... ja w pracy jem tak, aby zupełnie 'nie pachnieć' gdyż mam co chwilę kontakt z ludźmi i ostatnie, czego bym chciał, to usłyszeć, że na śniadanie miałem 'bekon na patelni' ;) Dlatego ulubionymi owocami są banany i winogrona (nie chrupią, delikatnie pachną więc jest ok), sałatka grecka lub jej polskie odmiany (i wariacje mojej dziewczyny ;)) - też prawie wcale nie pachną. Standardowym dodatkiem są kanapki - bez nich nie wychodzę z domu i w pracy jestem głodny jak nie ma (chleb lub bułki wyszły...). Kanapki zwyczajowo z wędlinką i żółtym serem, ale nie pogardzę kanapką z serkiem topionym czy pomidorkiem - ważne, aby była prawidłowo zrobiona i się nie 'wylewała' gdy się gryzie. Da się całkiem spokojnie znaleźć bardzo dużo potraw 'nie chrupiących' i 'nie pachnących' ale przy tym zdrowych. Ja się bardzo dużo w pracy ruszam (głównie chodzę przez 5 godzin) i przy moim metabolizmie - jest kiepsko, gdy nie zjem posiłku. Jem często, małe porcje. Wolę tak, niż zakupić sobie obiad. W pokoju pracowniczym (przy stanowiskach komputerowych, gdzie odbywa się praca) mamy ustawiony stół (made by ikea - zrzuta po całe 15 zł) i krzesła. Wspólnymi siłami uzbieraliśmy na czajnik (każde przekleństwo en-złotówa do skarbonki) i spory zapas kawo-herbaciany i cukier oraz eleganckie filiżanki i kubki - nie ma wstydu, gdy ktoś wpadnie coś przekazać - jakiś przedstawiciel firmy czy ważny gość. Wszystko da się zorganizować - trzeba tylko myśleć z wyprzedzeniem. Chrupacze i zawijacze to typowi ludzie, którzy nie planują swoich posiłków - idą do sklepu/stołówki i biorą to, co zawsze lub fast-fooda. Czyli - nie myślą nad swoją dietą. Reszta - jakaś ekstrawagancja - ZUPA? chyba tylko a'la gorący kubek najgorszych chemikaliów, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam. Swoją drogą - da się tak zrobić bigos w mikrofalówce, aby zapach nie roznosił się aż 'do płota' - wystarczy zakupić odpowiedni pojemnik. Krokiety to samo. I pierogi. I mnóstwo innych rzeczy. Jak się jest 'produktywnym' to się planuje np. przerwę na posiłek i je spokojnie zamiast pożerać i podjadać co 5 minut jakiś słodycz. Odpowiedz Link Zgłoś