maryan666 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 02.05.02, 14:05 AIESEC = wyscig szczurow na zachodzie ludzie powoli zaczynaja lapac, ze zycie to nie tylko kariera i kasa (wiem bo z wieloma ludzmi np. z niemiec rozmawialem) a u nas wyscig szczurow sie dopiero zaczyna. i troche potrwa zanim dojdziemy do takich wnioskow jakie tam zaczyna sie wyciagac. osobiscie wole zarabiac mniej i byc normalny. :) PS.: To prawda, ze wielu ziomkow z aiesec to bufony i matoly (belkocza rzeczy, ktorych zupelnie nie rozumieja i sa przekonani, ze nikt tego nie zauwaza. Uwazajcie! Niektorzy na szczescie to widza :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fox Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 193.219.82.* 02.09.02, 16:24 moze cie zadziwie ale wiesz z ktorego kraju AIESEC realizuje najwieksza ilosc praktyk..............Niemcy, a dlaczego? bo naprawde wierza w wizje organizacji i sa przekonani ze to co robia wprowadza pozytywne zmiany w ludziach, do takiego stadum dazy rowniez AIESEC w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
kutanga123 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 14.01.19, 19:10 Zgadzam sie w 100 procentach!!! to jakas sekta jebnietych debili i gowniarzy bananowych,ktorzy chca robi kariere hehe w "dilijcie" bo sa oszukiwani i wpaja im sie ze to jest takie zajebiste miejsce pracy,a tak naprawde dzieciaki nie wiedza jak wyglada prawdziwa rzeczywiastoc w tej firmie( praca 12 h dziennie jak murzyn,wlazenie w dupe zeby dostac 100 zl wiecej do wyplaty, awans tylko przez bzykanie sie z wyzej postawionymi etc etc),a te mlode zjebki zadne karYjery lykaja jak pelikany jak tam jest cool. Mozgi maja wyprane przez aiesec ktory wmawia im ze dzieki tej orgaznizacji w chuj sie rozwina,a tak naprawde ich czlonkostwo polega na dzwonieniu do szkol( z wlasnego telefonu za wlasne kurwa studenckie pieniadze) i namawianie na kursy jezykopodobne,za ktore szkoly maja placic ok 800 zl. pozniej przyjezdzaja wolontariusze z innych krajow zeby udzielac lekcji(za darmo, spiac katem u czlonkow aiesec bo kurwa organizacja umie wziac hajs za kurs ake tylko do swojej kieszeni bo noLcegu i wyzywienia juz wolontariuszom nie oplaca-CHUJE!) wiec caly zysk z tej imprezy idzie do szefostwa glownego ktore kurwa mieszka w warszawce w penthausach! a ludzie maja na nich zapierdalac za friko,zarowno czlonkowie organizacji jak i wolontariusze. nawet jak organizuja jakas jebana konferencje szkoleniowa dla czlonkow to sami musza sobie oplacic 200 zl. Dlatego przestrzegam przed ta organizacja jesli nie chcecie zapierdalac za darmo na kogos i nic z tego nie miec. i niech was nie zwiedzie ze zawrzecie jakies przyjaznie bo takich przyjaciol jak tych z organizacji to lepiej wcale nie miec-mlode fałszywe chujki ktore biegna w pogoni szczorow po trupach do celu i w oczy udaja milych i przyjacieli a tak naprwade za plecami sa w chuj interesowni i dwulicowi,zawistni i zazdrosni o kazde twoje osiagniecie, rywalizujacy ciagle ze soba. Jeszcze maja jakies pojebane tance ktorych nie chca tanczyc ale musza i wyglada to w chuj dziecinnie jak stare konie po 25 lat na karku skacza jak pajace do gowno piosenki. Nie badzcie glupi i nie zapisujcie sie do tej organizacji bo w ciagu iesiaca moga wam tak mozg wyprac ze pozniej to juz leci z gorki jak sie wcagniecie do tej sekty darmozjadow i oszustow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bachus Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 15:11 Kurcze ... Sporo czasu zajelo mi przejrzenie watku zwiazanego z AIESEC. Dobry lyk wiedzy o tym, co mysla niektorzy ... Nie chce sie rozwodzic nad stylem niektorych wypowiedzi (w stylu forum Big Brother'a ...). Heh ... ciezko mi zrozumiec - jak mozna tak szkalowac ludzi z 80 krajow swiata?!? Ponad dwiescie oddzialow na calej ziemi ? 22 w samej Polsce ? Gdyby sie dobrze zastanowic - wszedzie znajda sie ludzie, ktorzy korzystaja z sytuacji dla wlasnych celow. Tak samo, jak sa przekrety w Policji, w Sluzbie Zdowia... Nie tak dawno wyszedl na jaw obrzydliy przekret w 'Unicefie'. Co chce przez to powiedziec ? Nie podoba mi sie niektorych podejscie do sprawy. Wyglada to tak, ze gdyby potracil kogos samochod Policyjny, to zostanie ogloszone, ze cala Policja jest zla, rozbija sie samochodami itd. Druga sprawa... Opowiada facet z Nowego Sacza, jak to Ci zle zrobil KL, ze spotkal na swojej drodze jakiegos (jakis...) kretyna (jak zwal, tak zwal...). Pisze - 'bylem czlonkiem' (czyli troche czasu tam spedzil) - nie przyszlo przez mysl, aby zmienic sytuacje ?!? Czy cos zrobil w tym kierunku?!? Przeciez AIESEC to tez byles TY - w pewnym sensie krytykujesz sam siebie. Myslisz, ze jak jest RWKL (Rada Wykonawcza ...), to Oni sa wielka wladza itd. ? Ze Ty nie mogles nic zrobic ? Widziales przekrety, zle wykorzystywanie srodkow... Stales tylko z boku (tak wynika z Twojej wypowiedzi ...). Powiedziales o tym komus z KL ? Rozmawiales z tymi 'marionetkami' ? Powiesz mi, ze w RWKL wszyscy byli zli ? Jedna wielka korupcja ? Pewnie tez nie wiedziales, ze nad RWKL jest MC ? Ze ktos moze ukrucic takie dzialania ??? ... i jeszcze na koniec malutka dygresja ... Wydaje mi sie, ze kilka osob Trolluje - sztucznie napedza dyskusje, jest wulgarna itp. To jest powazne forum ? o jest dyskusja, jak wyzywa sie nieznanych ludzi od pedalow,(c)hujow??? I jeszcze jedno ... Do tych, co mieli stycznosc z AIESEC. Niech mi taka osoba powie prosto w twarz, ze sie nic nie nauczyla ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perra Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.id.pl 06.05.02, 08:51 A juz myslalam ze tylko w niektorych komitetach panuje dziwna atmosfera i zasianek. Bylam w AIESEC'u 3 lata i przyznam ze nie mam dobrego zdania o tej organizacji. Moja przygoda zaczela sie jeszcze w liceum. Czytalam w prasie o AIESEC'u i wow ale rewelacyjna sprawa.OK zaczely sie studia- wiec czemu by nie sprobowac. I co juz na dziendobry okazalo sie nie nie jest tak do konca jak to zostalo przedstawione w prasie( czyzby lobbing?).Ale to jeszcze nie bylo to. Najlepsze zaczelo wychodzic jak zdecydowala sie poprowadzic jeden z projektow. Zalozenia - rewelacyjne. Cele- szczytne. Ludzie- niby otwarci, chetni do pomocy.AIESEC liczy na Ciebie - kiedys uslyszalam. I zaczela sie sielanka. Tylko nikt sie nie spodziewal,ze jak przyjdzie sesja i pojawia sie problemy to nikt ze starych AIESEC'owcow palcem nie kiwnie zeby pomoc. A wrecz przeciwnie- sa terminy i MUSISZ sie w nich zmiescic.Jak cos nie wychodzilo to bylo wielkie halo- ale nikt nie rozliczal ICH- wielkich z tego co "im nie wyszlo" mimo ze ponoc mieli wieksze doswiadczenie, wiedze etc.( Dzis wiem ze ani PRAWDZIWEGO doswiadczenia ani odpowiedniej wiedzy nie mieli- wszystko opieralo sie na umiejetnosci bicia piany i opowiadania jacy to oni nie sa super). A na czym polega praca w AIESEC'u ? Przychodza "swiezynki"-pelne zapalu, checi do pracy. Opowiada sie im bajki jak to zaj...jest w miezynarodowej organizacji.A potem zagania sie do roboty i po jakims czasie wymaga sie wynikow. Najgorsze jak kotos z TYCH "swieżynek" ma swoje zdanie. W tej organizacji nie mozna jej miec. Nalezy tanczyc tak jak zagra RADA WYKONAWCZA. Banda leni( z calym szacunkiem- pewnie znajdzie sie kilka osob ktore byly lub sa w radzie i rzeczywiscie sa odpowiedzialni na miare zajmowanych stanowisk. Ale kazda rada w moim komitecie w czasie jak w nim bylam czlonkiem - byla wlasnie zlozonona z leni, wyzyskiwaczy,naciagaczy( wyjazdy na konferencje - jedynie dla siebie- jesli ktos chcial gdzies pojechac- poczuc ta MIEDZYNARODOWOSC - o ktorej sie tu tak wiele mowi- to niestety wtedy pojawialy sie nadzwyczaj duze wydatki i pieniedzy nie bylo. A co do wspolpracy z firmami- czy pan kotry napisal jakis czas temu ze super mu sie z AIESECMIEM wspolpracuje rzeczywiscie nie spotkal sie z brakiem terminowosci, balaganiarstwem w dokumentach? A moze po prostu obslugiwaly go wlasnie takie pelne zapalu i checi do pracy "swiezynki"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOASIA To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 17:12 Witam Wszystkich! Krotko: Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u, Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u, Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u, Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba... Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w podtrzymaniu swojego zdania. A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma. A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co dopiero odpowiedzalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SN Re: To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.sprinthome.com 06.05.02, 18:09 Joasiu...pewnie jeszcze nie zadlugo jestes czlonkiem w tej organizacji. Zapewne z organizacji nic sie nie nauczylem poza tym jak rozgrywa sie gra polegajaca na ukladach, zawisci i zazdrosci. Aha...stracilem jeszcze bardzo duzo mego cennego czasu na bezsensownych zebraniach AIESEC KL,....z ktorych i tak nic nie wynikalo.....nie wiem czy tiesz o czym ja mowie, ale skoro jestes w tej organizacji to pewnie wiesz....a powiedz mi jak rozwija sie wymiana na waszej uczeli, ile ludzi pojechalo na praktyki....a ile ludzi dostalo praktyki a nie pojechalo dgyz obawiali sie kraju, ktory sam sobie wybrali.....to ma byc otwartos na kultury.....czy moze praktyki traktuje sie jak "wakacje w ekskluzywnym hotelu na Majorce".......to jak wiele innych jest temat do dyskusji.....w kazdym razie moje 3 letnie doswiadczenie i upojenie ta organizacja oparte jest na ludziach z ktorymi pracowalem, a ktorzy okazalie sie prawdziwyni wyrafinowanymi cynikami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 19:37 Hej, Już dawno nie przeczytałem takiej ilości mądrości skondensowanej w tak niewielu słowach :)))) A teraz do rzeczy. > Witam Wszystkich! > Krotko: > Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u, > Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u, > Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u, > Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy Prezydent może przez to właśnie się nie obronił :) Kolega NS też należał do tej organizacji - i jak widzisz - nie jest zadowolony. McKinsey powiadasz... Już wiem jakiej firmy doradczej unikać w przyszłości - i tak są zbyt drodzy :) > Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej > szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie > dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem > nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba... Oj - ja na szczęście nie byłem w tej organizacji - uchroniło mnie to wyraźnie od określenia "nieudacznik..." :))) I że ja głupek nie dowiedziałem się co to jest AIESEC - sukces, że już wiem jak się to pisze, bo kiedyś miałem problem :))) Na szczęście jest jeszcze na świecie Joasia - która oświeca innych :))) > Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po > takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na > temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak > obronic wlasne zdanie. Czy szkolenia z rozmów telefonicznych też by nam się przydały? :))) Jakie my dekle jesteśmy, że nawet tego nie umiemy robić. :))) > Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze > rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w > podtrzymaniu swojego zdania. To chyba słowa z elementarza... :))) Tylko nie wiem jakiego - pierwszoklasisty czy Aiesecowca? > A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie > trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma. To gdzie się on podział? Nie macie szefa? > A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich > nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym > forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co > dopiero odpowiedzalnosci. No pewnie NS - i pewnie nie chciałeś przyjmować do swojej głowy tych wspaniałych szkoleń oferowanych przez organizację. Dowód - nie podobało ci się uczestnictwo we wspólnych zabawach... :)) Pozdrawiam, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 22:55 Po pierwsze. Piszesz, ze Rady Wykonawcze AIESEC to lenie. Fajna masz opinie o swoich szefach. Tak sie bowiem sklada, ze szefami i wlascicielami firmy Internet Designers, w ktorej pracujesz sa byli czlonkowie AIESEC, w tym polowa z nich pelnila funkcje w Radzie Wykonawczej. Po drugie piszesz, ze w AIESECu ciezko. Wiesz byla kiedys za moich czasow w AIESEC taka osoba, ktora tez teraz mowi, ze Rada to lenie a i bylo ciezko. Pewnie, ze jest ciezko. AIESEC to NIE JEST SIELANKA, wbrew jej i Twoim wyobrazeniom. Bo tak sie sklada, ze jak sie przychodzi do AIESEC robic kariere i z postawami roszczeniowymi ("Wy wszyscy musicie mi pomagac") to niestety pozniej jest takie rozczarowanie. AIESEC stawia na to, ze to TY sama sie wykazesz inicjatywa i sama zorganizujesz sobie pomoc a nie inni Ci pomoga. Piszesz, ze bylo ciezko. Faktycznie, komitetowi tez bylo ciezko ze wspomniana osoba, ktora przychodzi o 7.30 do biura tylko po to, zeby sobie podzwonic z telefonow AIESEC na zamiejscowe i komorki. Tacy ludzie sa z organizacji (kazdej) rugowani poprzez maksymalne utrudnianie im zycia. Mozna by powiedziec jak sobie poscielesz tak sie wyspisz. Po trzecie natomiast, wspomiana juz osoba, co to sie skarzy, ze w AIESEC ciezko byla po swojej przygodzie z AIESEC szefem jednego z kolek naukowych. Z tego co wiem to stamtad ja tez wyrzucili i to z duzym hukiem. Kto wtedy byl winny? Pewnie Rektor, masonska zydokomuna albo cyklisci. Natomiast ona bylas zawsze czysta. Tak to juz jest z tymi, co to nastawieni sa tylko na stolki i kariere. Organizacje studenckie (przynajmniej na naszej uczelni) nie potrzebuja karierowiczow, bo sa rozliczane z tego, co realnie zrobily a nie ile nagadaly. Nie twierdze, ze AIESEC to same zalety. Mnie tez dal niezle w kosc, mnie tez bylo tam ciezko, ale chcialem to robic. Tak chcialem, bo jezeli cos komus nie odpowiada, to z AIESEC w odroznieniu od sekt mozna odejsc. W kazdej chwili, rzucajac kazdy projekt i kazda odpowiedzialnosc. Ty tez moglas. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja odszedlem i jakos nikt mi z tego problemow nie robil. Aha, a co do wlasnego zdania w organizacji. Jest taki jeden komietet w Polsce, ktorego haslem przewodnim jest "Different point of view". Oni maja wlasne zdanie, w niektorych sprawach biegunowo przeciwne niz cala reszta AIESEC w Polsce. I wiecie co, oni tak od ladnych paru lat. I jakos moga. Nie znam innej organizacji, ktora dopuscilaby to tego, zeby jedna z komorek regionalnych miala inne zdanie niz cala reszta z szefostwem wlacznie. Gdzie indziej za takie inne zdanie by juz wylecieli, ale nie w AIESEC. A, ze Ty nie moglas miec wlasnego zdania? To juz inna kwestia: Twojej osobistej slabosci. Byly (aiesecowiec) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 12:52 Dodam jeszcze tylko tyle, ze: 1. AIESEC to organizacja non-profit. Ludzie w niej nie zarabiaja pieniedzy. Niektorzy faktycznie przychodza dla kariery - sa tepieni, bo za malo daja od siebie a za duzo zadaja. Nie ma darmowych obiadkow - wiele ludzie w Polsce jest z tego powodu sfrustrowanych. 2. Nie dofinansowuje sie wyjazdow leszczy, ktorzy maja z A. stosunek dosc luzny - bo maly jest z tego pozytek dla organizacji. Dodam - nie dostawalem zadnego dofinansowania i nie pelnilem zadnych kierowniczych funkcji w A. 3. Z zabawami A., motywacjami jest tak : nikt NIE MUSI i NIE jest ZMUSZANY do niczego. Nie ma tez zadnych konsekwencji nie stosowania sie - jestem tego b. dobrym przykladem. Autentycznie nie znam bardziej tolerancyjnej i zyczliwej organizacji. 4. A. nie jest dobra organizacja dla pasywnych i "zadajacych" kombinatorow. 5. defraudacja pieniedzy z budzetu KL to sprawa kryminalna i powinna znalezc swoj final o szczebel wyzej (AIESEC Polska MC) 6. ludzie z AIESECu nie sa swieci, to po prostu studenci i chociaz staraja sie nie mozna powiedziec, ze sa to profesjonalisci - ale to wlasnie dzieki AIESECowi i jego wszechstronnosci mozna sie bardzo szybko odnalezc na naszym trudnym polskim rynku pracy. Mi osobiscie z wielu wzgledow (nie chodzi mi o znajomosci) praca w AIESECu bardzo pomogla, wrecz zmienila mnie z zastraszonego i niepewnego studenciaka w osobe zdolna do zdecydowanych dzialan. Moze to nawet lepiej, ze A. ma tak kontrowersyjna opinie. Chronicznie cierpimy na nadmiar mlodych czlonkow. Nie ma poprostu tyle pracy dla wszystkich. Wiele osob wykrusza sie z powodu znudzenia, pracy, nauki - to naturalne w przypadku organizacji non profit. Ale jestem na 100% pewien ze nawet te osoby ktore chociaz rok w A. byly i choc moze "nienawidza" tej organizacji - wpisza sa fakt bycia w A. do CV. Paradoks?! Kron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nefre nie zgadzam sie!!! IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 16:36 Witam! Tak sie slada,ze przeczytalam wiekszosc z wypowiedzi na tym forum i nie jestem zadowolona. Naleze do tej organizacji od ponad roku i jestem bardzo zadowolona.Znalazklam tutaj ludzi na ktorych mozna polegac i ktorzy sa naprawde zajebisci. Poznalam rowniez niesamowita ilosc osob na konferencjach miedzynarodowych i mam wsrod nich naprawde kilku wspanialych znajomych, moze na wakacje pojade do Egiptu :) Naleze do komtetu, w ktorym nie ma kurw i biznesmenow, ale sa ludzie. Ludzie ktorzy sie staraja, ktorzy pracuja, ktorzy wysylaja studentow na praktyki, a co najciekawsze, wkladaja w to duzo serca i nie robia tego za pieniadze, jedynie dla wlasnej stysfakcji. Nie wiem dlaczego ludzie wyciagaja tak pochopne wnioski, od tej strony nie znam zadnego z komitetow, moze ktos ma po prostu wybujala fantazje, wyciaga zbyt pochopne wniski lub najzwyczajniej w swiecie zazdrosci. Ja jestem zadowolona, a zdania swojego nie zmienie, duzo sie nauczylam i wiem ze znajomosci , ktore zawarlam prztrwaja dlugo jeszcze po zakonczeniu studiow. A jezeli ktos uwaza, ze to banda karierowiczow, to najzwyczjniej w swiecie zazdrosci, a przeciez jest to organizacja otwarta, kazdy moze tu nalezec i tak samo robic "kariere", nikt wam tego nie zabrania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NS Re: nie zgadzam sie!!! IP: *.sprinthome.com 06.05.02, 17:41 Ciesze sie ze tak towarzystwo, w ktorym sie obracasz jest jak to okreslilas "zakebiste". Zastanawiam sie z ktorego jestes komitetu???? Wiesz co ja w AIESEC bylem 3 lata, i po roku czasu tez uwazalem ze to swietna organizacja, ale wtedy mysle ze nie dostrzegalem pewneych rzeczy. Ja ogolnie jak powiedzialm wczesniej uwazam ze sama koncepcja organizacji jest super ale przynajmniej z tego co zauwazylem wszystko zalezy od ludzi - jak zarzadzaja cala organizacja. Mysle ze napewno jeszcze duzo sie dowiesz i nauczysz a moze zostaniesz wciagnieta do Komitetu Lokalnego to wtedy dowiesz sie glebiej o co chodzi. Tak poza tym, lubialem LCM -y ale tylko pierwsze 2 potem juz nie moglem ich zniesc i tego bezsensownego motywowania .... nie moglem juz zniesc tych wyjazdow, "kurestwa", chlania, popieprzonych skeczy (szczegolnie tych ze szczoteczka do zebow - jesli ktos wie o co chodzi). Nastepnego dnia po takim kurestwie zamiast 50 osob na sesji - zjawialo sie 20 - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pablo Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 195.205.27.* 07.05.02, 09:28 Gość portalu: mack napisał(a): > aiesec, czyli jedno wielkie skurwysynstwo dla przeambitnych matolow i > cwaniakow, ktorzy mysla, ze dzieki temu sa najlepsi na swiecie i nikt im nie > podskoczy. W rzeczywistosci w wiekszosci nie maja o niczym pojecia, a to ze sa > w aiesecu daje im mozliwosc ukrycia wlasnej niewiedzy o swiecie, czesto nawet > nie maja pojecia o tym co studiuja, ledwo zdaja egzaminy, a jedynie wykrecaja > sie tym ze sa czlonkami tak wielkiej preznej i wspanialej organizacyji Napisalbym "Ty baranie", ale ze nauczylem sie, ze bezmyslna krytyka nic nie daje, to odpowiem - dzialajac 3 lata w organizacji kontynuowalem bez problemow i przerw studia dzienne, bedac calkiem niezlym studentem, podjalem prace w niepelnym wymiarze godzin i jeszcze starczalo mi czasu na spotkania z przyjaciolmi i inne rozrywki, podczas kiedy Ty pewnie siedziales calymi dniami popijac 'browarki', moze czegos sie uczac na studiach, ale po poziomie wypowiedzi mozna wnosic, ze raczej ciezko byloby Ci cokolwiek rozsadnego sie nauczyc. Pewnie ogladales przyglupie programy telewizyjne a teraz wylewasz gorycz, bo komus udalo sie lepiej i cos mu wyszlo w przeciwienstwie do Ciebie. A swoja droga, probowales kiedys zrobic cos niekoniecznie dla siebie i to w dodatku za darmo ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gichi Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.esade.edu / 172.17.17.* 10.05.02, 09:35 widze ze wiekszosc skrajnych opinii na ww temat powstaje w wyniku niedoinformowania. studiujac w szkole glownej handlowej, gdzie AIESEC najprezniej dziala, mozna poznac ich dzialalnosc. rzeczywiscie nie kazdemu, zwlaszcza tym ktorzy nie lubia podporzadkowania, zebran, gdzie podgrzewa sie atmosfere: we are teh best!!!, i dosyc taniego poczucie wspolnoty w grupie. najaktywniejsi sa ludzie pragnacy zrobic kariere, troche wyjalowieni, jesli chodzi o bardziej niematerialne uciechy zycia. lecz to ich wybor, a w tym jak dzialaja, mimo faworyzowania i wypychania swoich na praktyki i inne wyjazdy (co tez wydaje sie zrozumiale), sa w swojej klasie (czyli zrzeszen studentow w celach promocji wymiany miedzynarodowej) sa najlepsi. udalo mi sie wyjechac od nich na super praktyke, mimo ze nie nalezalam do organizacji i nie mialam zadnych kontaktow to ulatwiajacych. konkurencja jest duza i trzeba troche powalczyc, ale nie na tyle zamknieta to furtka, zeby mialo sie nie udac. Gość portalu: Mały napisał(a): > Hejka! Slyszalem ze jest sobie jakies stowarzyszenie o tajemniczej > nazwie AIESEC. Wiecie cos na ten temacik? Czym sie ono zajmuje? Co to za > ludzie? Dajcie znac! > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: ......AIESEC........a co to jest ???? - A Huje IP: *.pl.aiesec.org 12.05.02, 22:24 Nie wiem, czy wiesz, ale chuje pisze sie przed "ch" >>> AISEC to zlodziejskie mendy zawszone i nic kurwa wiecej ! Po twoim stylu wypowiedzi mozna jednoznacznie stwierdzic, ze powinienes raczej pojsc i napic sie prostego wina z mentami w bramie, przynajmniej znalazl bys tam wiecej przychylnych Ci osob na "Toim" poziomie. Pozdrawiam Miki Odpowiedz Link Zgłoś
blower Re: ......AIESEC........a co to jest ???? - A Huje 13.05.02, 09:49 Z AIESEC kojarzy mi sie tylko jedna historia. Kolega staral sie tam o miejsce w jednym z wyjazdow zagranicznych. Byly 3 etapy do przejscia, pierwsze 2 przeszedl, ostatni 3 sprawdzal znajomosc jezykow. Moj kolega zna 4 : angielski, francuski, hiszpanski i chinski (pierwsze trzy zaliczone mu zostaly w testach na 5) chinskiego nie sprawdzali (mieszkal tam rok, wiec przyjeli, ze zna). Nie zakwalfikowal sie. Trudno. Na wyjazd pojechali: przewodniczacy AISECU (z owego miasta)jego zastepca, oraz siostra przewodniczacego. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 13.05.02, 23:55 Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato, przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
knockout Re: 14.05.02, 09:46 Gość portalu: Kaja napisał(a): > Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla > wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato, > przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie > dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za > jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni. Jak to wolontariusze... Nie wiem, czy to byly pytania niewygodne, jak dla mnie byly to pytania oczywiste. Nie wiem czego oczekujesz - ze NGO z Indii zaplaci Ci za podroz, ubezpieczenie, jedzenie itp. a ty laskawie przyjedziesz i cos zrobisz. Chyba nie o to tu chodzi w takich wyjazdach. "Nawet to ubezpieczenie" o ile czaje, to placisz za nie grosze, a jesli masz Vise Electron chyba z WBK-BZ to masz za darmo. Samo okreslenie "niewygodne pytania" jest tez nie do konca na miejscu - jak sie wybiera w taka podroz, to te pytania sa oczywiste i raczej ludzie prowadzacy takie spotkanie sie ich spodziewaja i nie sa to pytania dla nich trudne. Mimo wszystko musze powiedziec, ze jest coraz wiecej chetnych z Polski na takie wyjazdy do NGO za granica, gdzie dostaja grosze albo w ogole pracuja za darmo. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
blower Re: 14.05.02, 10:14 > Mimo wszystko musze powiedziec, ze jest coraz wiecej chetnych z > Polski na takie wyjazdy do NGO za granica, gdzie dostaja grosze albo w ogole > pracuja za darmo. > pozdrawiam Ladnie to sciemniles. Zauwaz jednak, ze jest roznica jechac i dostawac grosze (lub nic) a jechac i oplacac wszystko !!! Do tego drugiego "jechania" to sluza biura podrozy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
knockout Re: 14.05.02, 13:09 blower napisał(a): > Ladnie to sciemniles. Zauwaz jednak, ze jest roznica jechac i dostawac grosze > (lub nic) a jechac i oplacac wszystko !!! Do tego drugiego "jechania" to sluza > biura podrozy :-) ok, to powiem Ci jak to wyglada - A organizuje takie praktyki w roznych mniej rozwinietych krajach jak np. Turcja/Indie/Egipt itp. Praktyki sa w organizacjach pozarzadowych, ktore jak wiesz dzialaja w 95% na bardzo niskich kosztach i dzieki darmowej pracy wolontariuszy. Przewaznie jest tak, ze taka przyjmujaca organizacja (szpital, praca z narkomanami, biedota, szkoly, itp.) zapewnia miejsce do spania + posilki. Czasem rowniez jakas mala pensje. Przelot + ubezpieczenie + inne trzeba zaplacic samemu. Jesli komus to nie odpowiada, to zapraszam na praktyki w firmach, gdzie dostaje sie odpowiednia pensje. Oczywiscie przelot + ubezpieczenie tez wtedy trzeba zaplacic samemu, co jest dosc oczywiste. Sam z tego korzystalem i musialem za to wszystko zaplacic, oczywiscie bylo warto - po praktyce i pracy w A nie mam problemu ze znalezieniem dosc ciekawej i niezle platnej pracy, mimo bezrobocia i recesji. Tyle. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 14.05.02, 22:33 "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero odpowiadając na pytania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.02, 23:23 Gość portalu: Kaja napisał(a): > "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry > sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania > ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania > a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z > przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero > odpowiadając na pytania Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie. A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osoby starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej. Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo idiotami... Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają swoimi ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zwał... Pozdrawiam, Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 10:06 > Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie. > > A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osoby > starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej. > Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo > idiotami... Mylisz sie. Woluntariat to nie ITEP i jako taki nie stanowi trzonu dzialalnosci AIESECu. Jest to (woluntariat) dzialalnosc czysto non-profit, w zwiazku z tym trzeba sie liczyc nawet z koniecznoscia poniesienia kosztow typu przelot. A. nie funduje zadnych swiadczen wiazacych sie z przekazaniem gotowki w prowadzonych przez siebie programach. Sam placilem za przelot na praktyke i inne koszty zwiazane rowniez sam ponosilem. To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelot, ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku ze dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu na woluntariat jest troche alogiczne. > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają swoimi > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zwał... Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z A. sa bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze pracuja w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych studentow. Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC, moga i chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to regula. Kron > > Pozdrawiam, > Marios Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 14:28 Gość portalu: Kron napisał(a): > > > Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie. > > > > A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osob > y > > starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej. > > Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo > > idiotami... > > Mylisz sie. Woluntariat to nie ITEP i jako taki nie stanowi trzonu dzialalnosci > > AIESECu. Jest to (woluntariat) dzialalnosc czysto non-profit, w zwiazku z tym > trzeba sie liczyc nawet z koniecznoscia poniesienia kosztow typu przelot. > > A. nie funduje zadnych swiadczen wiazacych sie z przekazaniem gotowki w > prowadzonych przez siebie programach. Sam placilem za przelot na praktyke i inn > e > koszty zwiazane rowniez sam ponosilem. > > To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelot, > ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku ze > dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu na > woluntariat jest troche alogiczne. To jak to tłumaczysz? To jest bardzo poważne niedopatrzenie - rzekłbym - zapomnieli o podstawowej sprawie. A nie chcę podejrzewać ludzi z AIESEC o nieudacznictwo - chyba że tak jest? > > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią > > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają sw > oimi > > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zw > ał... > > Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z A. s > a > bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze pracu > ja > w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych studentow > . > > Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty > miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC, moga > i > chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to regula. Nie oszukujmy się - znajomości i bezpośredni dostęp do informacji odgrywają tu bardzo ważną rolę. > > Kron > > > Pozdrawiam, > > Marios > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kron Re: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 17:42 > > To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelo > t, > > ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku > ze > > dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu n > a > > woluntariat jest troche alogiczne. > > To jak to tłumaczysz? To jest bardzo poważne niedopatrzenie - rzekłbym - > zapomnieli o podstawowej sprawie. Napewno nie tak, ze chodzilo im o nabicie pelnej sali i wyekspediowanie wszystkich naiwniakow na woluntariat - po prostu nie skumali (widocznie malo doswiadczeni byli organizatorzy), ze podstawa jest rozgraniczenie jakie koszty sa po stronie woluntariusza - w Polsce jest to szczegolnie istotne z wiadomych przyczyn. Temat spotkania zapewne byl "Praktyki/Woluntariat zagranica" czy jakos tak. Czasem mozna dostac zwrot za bilet i inne takie, ale sa to indywidualne kwestie. Zreszta rozmawiamy teraz o niuansach. Nikt przeciez i tak by nie wyjechal tylko dlatego ze na pierwszym spotkaniu dowiedzial sie za malo szczegolow. > A nie chcę podejrzewać ludzi z AIESEC o nieudacznictwo - chyba że tak jest? > To nie sa profesjonalisci, chociaz sie ksztalca aby byc jak najlepszymi. Tak samo sa nieudacznikami jak przecietny, no moze bardziej ambitny, student. Ale bez takich ludzi nie byloby zadnych praktyk typu ITEP. Nie bede zaczynal dyskusji, temat jest wyczerpany. > > > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potra > fią > > > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadza > ją sw > > oimi > > > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, t > ak zw > > ał... > > > > Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z > A. s > > a > > bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze > pracu > > ja > > w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych stud > entow > > . > > > > Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty > > miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC, > moga > > i > > chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to reg > ula. > > Nie oszukujmy się - znajomości i bezpośredni dostęp do informacji odgrywają tu > bardzo ważną rolę. > > Tak wlasnie, chodzi m.in. o asymetrie informacji i zwyczajny brak zainteresowania wiekszosci studentow dzialalnoscia pozauczelniana. Ale na to nie ma rady. Kron > > > > Kron > > > > > Pozdrawiam, > > > Marios > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AG Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.05.02, 11:25 > "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry I po co ten sarkazm? Chlopak usiluje Ci odpowiedziec w sposob rzeczowy a Ty tak go traktujesz. (ciekawe jak mnie nazwiesz? :)) > sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania > ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania Czasem organizacja goszczaca wolontariuszy zapewnia nocleg, wyzywienie czy inne swiadczenia, czasem placi pensje lub stypendium czasem nie placi NIC i NIC nie zapewnia. Jesli daje spanie i jedzenie - jaka widzisz tu role AIESECu - ma szukac konkurencyjnego noclegu za ktory trzeba placic? Jesli organizacja goszcaca placi praktykantowi lub nie placi, to wtedy rola AIESECu jest znalezienie miejsca gdzie taka osoba bedzie mieszkac i ktore oplaci. Ale podkreslam, ze tego typu informacje sa znane przed akceptacja danej praktyki a nie oznajmiane na miejscu po przyjezdzie. Wyjazd na tego typu praktyke (Development Traineeship - jak go zwiemy ;) jest WYLACZNIE DOBROWOLNY a jesli zdecydujesz sie na udzial w nim, to od Ciebie zalezy akceptacja konkretnej oferty na podstawie oferowanych warunkow.Kazda organizacja oferuje inne warunki i nie nie mozna generalizowac mowiac o tym programie wymiany. AIESEC nie wysyla kogos z nienacka i w nieznane a na koniec wystawia rachunek z niespodzianka. :) > a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z > przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero > odpowiadając na pytania 10000% racji. Moge tylko pwoiedzeic, ze jest mi przykro jesli ktos probowal takie rzeczy ukrywac (lub takie odnioslas wrazenie). Pozdrawiam AdamG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: avek Re: IP: 62.233.162.* 18.05.02, 00:57 Gość portalu: Kaja napisał(a): > Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla > wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato, > przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie > dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za > jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni. no tak... obecnie w europie zachodniej i stanach takie wyjazdy sa bardzo modna. Organizacja wysylajaca nie zapewnia Ci nic oprucz tego ze daje Ci adres gdzie masz pojechac (oczywiscie za wlasna kase) i kasuje Cie za ten adres kilkaset euro... tu przynajmniej nie musisz slono placic organizacji a jeszcze Ci ZA DARMO pomoga jak bedziesz juz na miejscu... warto sie nad tym zastanowic... Volontariat nie jest dla bezradnych sierotek i biedaków... Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka1213 Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! 17.05.02, 13:04 tez cos o tym wiem dokladnie te same doswiadczenia. gdybys mogl sie jakos ze mna skontaktowac bo z checia z toba o tym pogadam ale moze nie na publicznym forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NS Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.sprinthome.com 17.05.02, 17:53 podaj mi twoj e-mail Mrowka a ja sie z tobo skontaktuje na pewno i sobie porozmawiamy na te Aiesecowskie sprawy????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lookee Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 213.186.75.* 10.07.02, 11:10 AIESEC to organizacja młodych bossów struktur mafijnych z Pruszkowa. Młode wilki - z pewnością znajdą pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PJ Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.mni.pl 24.07.02, 07:59 Ale dyskusja. Po co to zaczynac!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: verte Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.intech.pl 24.07.02, 12:47 Gość portalu: PJ napisał(a): > Ale dyskusja. Po co to zaczynac!? A po chuj żeś wygrzebał ten wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszka ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 18:09 Z tego, co do tej pory moge zaobserwowac, mozna ujac w taki sposob "kolezanka kolezanki, ponikekad moja kolezanka" a ja napisze ku przetstrodze, o tym, co mi sie przytrafilo, czyli jak stracic dobrowolnie 1850 PLN. Tak sie stalo, ze w zeszlym roku dostalam propozycje odbycia stazu zagranicznego. Zglosilam sie z tym do AIESEC. OK - padla odpowiedz, ale tylko i wylacznie pod warunkiem, ze pojedziesz tam, gdzie mówisz. Jakos nie pociaga mnie ekonomia, wiec nie bylo zdanej mowy, ze bede robic jakies problemy, zamieniac praktyki, czy cos podobnego. Bardzo zalezalo mi na tym wyjezdzie. Tym bardziej, ze AIESEC obiecuje, ze przejscie przez konsulat z papierami od nich, to tylko formalnosc, dzien czasu, gora dwa." Nie masz sie co tym przejmowac, mamy takie uklady, ze np. w konsulacie niemieckim zwykle sie czeka na wize 1 miesiac z papierami z AIESEC wiza jest w tydzien" - slysze. Proces rekrutacji skladal sie z trzech etapow, potem "outgoing seminar" - czyli takie gadanie o tym, ze kazdy bedzie przechodzil "cultural shock" (tak, tak - to stwierdzenie, w takim brzmieniu padalo kilkakrotnie - wiec tlumaczenie ze slang w AIESEC stosuje sie po to, zeby sie komunikowac pomiedzy oddzialami troche rozmija sie z prawda. ETAP PIERWSZY: SKLADANIE APLIKACJI - W AIESEC nikt nic nie wie, czeski film. Dopiero po dluzsej chwili dochodza na ktora polke sie sklada papiery, naprawde. ETAP DRUGI: TEST - na kilkakrotne pytania, czego bedzie ow test dotyczyl uslyszalam: ogolnej wiedzy nt. historii, geografii i ekonomii europejskiej. Najbardziej przerazala mnie ekonomia - wszak ekonomista nie jestem. Test zaczyna sie z opoznieniem, ktos czegos nie zrobil, ktos czegos nie przyniosl - ogolny balagan - 15 minut poslizgu . Nadeszla chwila rozpoczecia testu i coz ja widze? Pytania o Pol Pota (tez byl europejczykiem????) Bantustany (myslalam, ze to w Afryce) Mc Carteryzm (do tej pory sadzilam, ze to USA). Nastepne porazenie przyszlo, przy pytaniach o podboj Ameryki. Ale sie nam porobilo! To i Ameryka jest juz w Europie???! Jedno z pytan dotyczylo Alan'a Greenspan'a, no dobrze, niech Wam bedzie, ze test dotyczy Europy :) Kultura potraktowana marginalnie, za to pytanie o ile pamietam "Gdzie wystepowal Piotr Skrzynecki" i warianty do wyboru: - kabaret "Pod Egida" - Grupa "Pod Buda" - Piwnica "Pod Baranami" - a moze w "Jaszczurach" ? No wstyd zadawac takie pytania (chocby z racji na miejsce w którym test byl przeprowadzany). No i tyle co dotyczylo kultury. Test zalicza ok 1/2 chetnych. ETAP TRZECI: EGZAMINY JEZYKOWE: Niestety, ale co krok to wpadka :) Tym razem na dzien przed ogloszonymi egzaminami w AIESEC nikt nic nie wie, doslownie i autentycznie. Mozna przychodzic do nich, mozna dzwonic - jedyna odpowiedz "my tu bardzo ciezko pracujemy, naprawde, to jest wolontariat. Niestety szkola jezykowa nie ustalila jeszcze terminu, przepraszamy, wiemy, ze chcecie sobie ustawic teminy i dopasowac je do zajec". Tak sie sklada, ze sa tez i inni co ciezko pracuja, a jakos sie z tym nie obnosza :) . Egzaminy byly i minely. Odpadaja nastepni. ETAP CZWARTY: Przychodzi do mnie malilem w zalaczniku plik z rozszerzeniem .XLS. Co za licho mysle. W zyciu nie byl mi potrzebny Excel, poza tym nie stac mnie na wydanie tych ~2000 PLN na zakup (nie chce wspierac piratow). Ide do AIESEC i pytam co to jest? Co to za plik? Na co dziewczynka (pardon, to byl ktos z zarzadu) mi odparowuje: "A co to?! Chcesz wyjechac na praktyke za granice, a nie znasz sie na komputerze??!!" Niestety dla mnie komputery to cos wiecej jak Microsoft :). Jestem komputerowym rebeliantem, i uwazam, ze rownie dobrze mozna sie posluzyc czyms innym by osiagnac taki sam efekt. A w zasadzie, to nie latwiej byloby wyslac to jako .txt? Siec sie nie zapycha, zwlaszcza, jak wysylasz takich listow z zalacznikami z siedemdziesiat - podstawowe zasady netykiety. ASSESMENT CENTRE: Tym razem tremin ustalono bez wiekszych klopotow :) Wchodzimy grupami, zadania oderwane od rzeczywistosci. Np. samolot rozbija sie na pustyni, oprocz ludzi ocalilo sie to, to i to. Nie wiadomo co to za pustynia (co innego potrzeba do piasku, co innego do kamieni, a moze sa skaly?). Ludzie w grupie maja rozbiezne zdania. Pada nawet stwierdzenie "tam jest rzeka". Hmmm, rzeka na pustyni??? Moze wyschnieta? Panie psycholog patrza na nas badawczo, a podczas wypowiedzi cos skrupulatnie notuja. Zastanawiam sie, czy aby nie manipulowac sytuacja? Mysle, ze nie byloby to trudne. Jedna z pan wyglada tak, jakby sama przechodzila jakis powazny wewnetrzny kryzys. Czy ktos taki potrafi trafnie ocenic przedyspozycje psychiczne kandydata? Wracam do domu, dostaje wiadomosc, ze mam koniecznie odebrac ankiete, bo jest niezbedna przy dalszym spotkaniu (spotkanie jutro). Coz mam robic? Wsiadam w autobus, trace poltorej godziny na dojazd, a tylko dlatego, ze nikomu nie wpadlo do glowy zeby wywiesic ogloszenie "kandydaci na praktyki zagraniczne prosze sie zglosic po ankiety konieczne w dalszym etapie selekcj - PILNE!!". Albo wyslac SMS - siedza na ISDN, wiec co to za roznica zwlascza, ze kazdy za kandydatow ma telefon w kieszeni. Trzeba tylko chciec. A chiec to moc. Nastepuje rozmowa z panem socjologiem, pania psycholog, i przedstawicielem AIESEC. Kolezanka pyta sie mnie co to jest protokol IP. Jakos sie nie zgadzalo, zeby dziewczyna mogla "cos takiego" zaznaczyc w ankiecie. Jednak wiem o czym mowie, dziewczynka milczy, i widac ze nie wie o co chodzi, przepraszam, ale jesli AIESEC ma swoj slang i uzywa go namietnie, to dlaczgo ja nie mam uzywac swojego? Po tym, ostatnim juz etapie odpadaja nastepni, przeszlam. Do tej ok 300 PLN zmienilo wlasciciela. Coz za ulga teraz juz nic nie stoi na przeszkodzie. Juz niedlugo wyjade na wymarzona praktyke. Aby jednak to zrobic, musze przejsc OUTGOING PREPARATION SEMINAR: Polega m.in na przeprowadzaniu glupawych gierek (na mnie trafila zabawa w pseudo muzulmanskie srodowisko - znam ta rzeczywistosc z autopsji, wiec wiem, ze bylo nieprawdziwie). Wychodza z zalozenia, ze nikt nie byl do tej pory za granica. Konsternacja przychodzi w chwili, gdy okazuje sie ze nie ma w grupie takiego co nie spedzil tam samodzielnie przynajmniej chocby miesiaca. Caly czas slychac jaki AIESEC jest wspanialy, to pranie mozgow, podobne do tego, co widac na reportazach w telewizji o piramidach finansowych. Na koniec wychodzi sie zprzestawionym umyslem. Jest sie swiecie przekonanym do jak preznej i wspanialej organizacji sie wchodzi, no niebo poprostu. Spotkania trwaja kilka dni (dokladnie piatek, sobota i niedziela do ~19:00). Dowiaduje sie tyle, ze jesli wyjade to 1-spotkam sie z inna kultura, 2 - przezyje "cultural shock" - od euforii przez depresje i agersywne zachowania. 3- musze szanowac innych. Ze spraw organizacyjnych: Trafilam do tak wspanialej i szanowanej organizacj ze na haslo AIESEC otwieraja sie wszystkie drzwi. Nikt nie robi zadnych problemów, bo AIESEC jest tak znany i szanowany. Poruszalismy sie po najwyzszej z wysokich wyzyn absurdu i samouwielbienia. Przecieralam oczy widzac ze znak "@" w AIESEC oznacza AIESEC. Coz, jestesmy boscy - pozmieniamy swiat i stworzymy go wedle swojej miary. W wypowiedziach przedstawicieli AIESEC razily makaronizmy (do tego stopnia, ze ktos ze sali nie wytrzymal, i krzyknal " - A moze teraz po Polsku!"). Ponownie pada stwierdzenie "WYJEZDZAJAC Z AIESEC KONSULAT NIE ZADA ZADNEGO ZABEZPIECZENIA FINANSOWEGO, BO JESTESMY ORGANIZACJA ZNANA I SPRAWDZONA, TYM BARDZIEJ, ZE ZA PRAKTYKI DOSTAJECIE PIENIADZE NA UTRZYMANIE AIESEC SIE WAMI OPIEKUJE ZA GRANICA". Na koniec kazdego dnia bylo przeprowadzane podsumowanie, czyli, co ci sie podobalo, wzglednie niepodobalo. Przed pierwszym spotkaniem dostalismy zawiadomienie telefoniczne i mailowe, zeby sie nie spoznic, zeby byc punktualnie, bo sa jakies problemy z sala, bo costam. Cala gr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luck Re: ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: 66.46.110.* 03.09.02, 00:11 czesc wszystkim zainteresowanym. List poprzedni nie pozostawia watpliwosc, iz powinno sie na niego odpowiedziec. przyznam sie, ze zupelnie stracilem watek czytajac go, bowiem nie moge znalezc kompletnego sensu w wypowiedzi. Akurat tak sie sklada, ze mialem okazje przechodic proces rekrutacji na praktyki zagraniczne w AIESEC i nie oceniam go w az tak drastyczny sposob. ok, mozna stwierdzic pewne niedociagniecia, jednakze nie mozna postrzegac caloksztaltu w pryzmacie jednostkowych niedociagniec. Mysle, ze jak na organizacje studencka, AIESEC jest calkiem niezle zorganizowany, z tego co wiem, to jest okolo 600 czlonkow w calej POlsce, tak wiec kontrola poczynan kazdego Komitetu Lokalnego w poszczegolnych miastach nie jest wcale latwa. Mimo wszystko dala sie zauwazyc standaryzacja pewnych procesow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 19:16 Witam Przeczytałem z zaciekawieniem twoją opowieść o załatwianiu spraw przez AIESEC. Ogólnie współczuję Ci straconej kasy i czasu... Ale... Tekst o tym, że plik w formacie *.xls jest czymś złym wydaje mi się bez sensu. Uzasadnienie poniekąd również. Cały świat na tym żyje - albo kupujesz oryginał, albo pirata, lub też pozostajesz z tyłu za cywilizacją... Kto teraz wysyła *.txt... bzdura. Dodatkowo - strasznie narzekałaś na AIESEC, ja też nie lubię tej organizacji, jednak - pamiętaj, że człowiek jest kowalem swego losu... A Ty po prostu dałaś się nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia. Ponadto spróbuj podziałać w organizacji, lub popracować trochę w różnych firmach - świat nie jest profesjonalny i niekomercyjny. Pozdrawiam, Mariusz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolita Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.telematik.iao.fhg.de 19.08.02, 19:49 Rybko, nawet nie wypowiem sie na temat twoich umiejetnosci pisarskich, ale na temat tlumaczen jak najbardziej, otoz tlumaczenie ustne (bo o takim piszesz) z 4 jezykow przy tym z obcego na obcy swiadczy tylko o jednym: braku jakosci. I nie przysylaj nam listy twoich "pracodawcow" bo nawet Unia Europejska zatrudnia tylko osoby, ktore znaja 3 jezyki obce. Jakosc tam nie upadla zupelnie, bo one przynajmniej tlumacza na ojczysty. Ale garatuluje odwagi i mam nadzieje, ze nigdy nie spotkamy sie w kabinie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszka ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN cd. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 18:16 Przed pierwszym spotkaniem dostalismy zawiadomienie telefoniczne i mailowe, zeby sie nie spoznic, zeby byc punktualnie, bo sa jakies problemy z sala, bo costam. Cala grupa stawila sie punktualnie. Minelo 15 minut, nareszcie pojawil sie pierwszy z AIESEC po ok 25 minutach od unowionego terminu zaczelismy spotkanie. Zwrocilam uwage, ze to nie pasuje, zeby AIESEC -w koncu znany i sznowany - jak sami twierdza robil takie rzeczy, bo sama nazwa AIESEC do czegos zobowiazuje. Uslyszalam tylko tyle, ze "Tak jest wszedzie". NIe moge doczekac sie na wyjadzd. Dostaje maila do mojego opiekuna z AIESEC. Osoba do ktorej sie zwracam jest wyraznie zajeta flirtowaniem z kolega wiec nie jest zadowolona, ze chce cos od niej. (Do licha, przeciez jestes w pracy, a jak mnie nauczono najpierw praca, pozniej przyjemnosci). Caly czas slysze, ze opiekun jest po to, zeby bylo mi latwiej, ze to jest AIESEC, wiec zadna pora dnia i nocy nie gra roli. Pisze maila - odpowiedz jest, a lakoby jej nie bylo. Okazuje sie, ze nie mam jakichs papierow z miejszca, gdzie mam miec praktyke. Samodzielnie kontaktukje sie z moim opiekunem zagranica. Dostajemy papiery faxem - Podpisuje. Czekam tydzien, w koncu nie wytrzymuje kontaktuje sie w Polsce - nie mamy od tamtego AIESEC zadnej odpowiedzi. Pisze maila zagranice. Okzauje sie, ze nie moga nic mi przyslac dalej, bo z Polski nie maja zadnej odpowiedzi. Robi sie nerwowo, bo pomimo obietnic sama wszystko musze sobie zalatwiac. Dziewczyna z AIESEC gra role obrazonej ksiezniczki, nie rozumie, dlaczego sie denerwuje, przeciez ona tak ciezko pracuje, ja jestam taka niewdzieczna. To jest wolontariat, grozi mi, ze nie bedzie sie moja sprawa zajmowac ("-To jest moja dobra wola, ze jestem w tej organizacji, i ze to robie co robie - nikt mnie nie tu sila nie trzyma"). Nareszcie dostaje dokmenty. Jade do konsulatu do Warszawy (pociag 150 PLN). Pani w okienku patrzy na mnie z politowaniem. Po pierwsze nie faxy - to nie jest wazny dokument, musza byc oryginaly. Po drugie "musi Pani posiadac co najmniej 800 eur zabezpieczenia na kadzy miesiac pobytu". Staram sie tlumaczyc, ze to AIESEC, ze dostaje pieniadze na miejscu - , pani na to, ze jej to nie obchodzi ("AIESEC czy nie AIESEC - pieniadze musza byc - takie mamy przepisy"). Wracam do domu, po drodze wstepuje do AIESEC. Wogole nie ma sprawy, presadzam, histeryzuje, to jest niemozliwe (ale sie nas uczepila). Po pewnym czasie wracam do Warszawy (z kieszeni wypada mi kolejne 150 PLN). Pani w okienku nic nie marudzi na dokumenty, zabiera ze soba z zastrzezeniem, zeby zadzwonic do niej nazajutrz. Dnia nastepnego okazuje sie, ze: mam miec inne ubezpieczenie, dokladnie podane daty trwania praktyki - nie zgadza sie wersja Polska i zagraniczna. Poza tym koniecznie pieniadze na koncie. Dokumenty tym razem moga byc przeslane faxem bezposrednio do konsulatu. Jestem w stanie zgromandzic pieniadze. Wysylam dokumenty + tlumaczenie przysiegle o stanie konta faxem do Warszawy. Dodatkowo wykupuje ubezpieczenie na odpowiedni okres czasu. Ubezpiczenie pozera ok 1000 PLN. coz, nie chce, zeby ponownie mi odmowiono wizy. Dzwonie za jakis czas do konsulatu. Tym razem nie bede miec wizy, bo... mam za malo pieniedzy. Zeby dostac wize, musze miec na koncie co najmniej 6300 EUR, karte Visa Classic, albo zrobic depozyt z pieniedzy w banku w poblizu miejszca zameldowania za granica. Karta Visa Electron, jak ktos sugerowal w poprzednich wypowiedziach nie jest w konsulacie uznawana. Wsiadam w pociag do Warszawy - wyrywa mi kolejne 150 PLN, ale przeciez chce miec z powrotem paszport. Zbawa w kotka i myszke trwala od stycznia od Kwietnia Moja opiekunka z AIESEC na koniec, kiedy zadzwonilam do niej ze rezygnuje, ze nie jestem w stanie przejsc przez urzednikow odpowiada: "- to nieciekawie - Ja wyjezdzam w wakacje na praktyke do Hiszpanii. Zrobilam odpowiednio wczesniej zabezpieczenie finansowe, bo wiem, ze konsulaty moga robic problemy" (oj przeczysz temu, co sami mowiliscie na spotkaniach organizacyjnych!). Robiac krotkie resume wynika: Aiesec ~300 PLN dojazdy ~450 PLN telefony do konsulatu w Warszawie ~100 PLN ubezpieczenie ~ 1000 PLN sumujac uzyskujemy wynik ~ 1850 PLN straty. + stracony czas i nerwy przez 6 miesiecy. Nie obchodzi mnie to czy ktos jest erotomanem, nimfomanka, onanista, pijakiem a moze pardon dziwka, czy zalatwil cos przez lozko czy nie. Moge patrzec z niedowierzaniem, ze sie siebie nie brzydzi. To wszystko to jest jednak sprawa drugoplanowa jak sie prowadz i czy mu z tu dobrze. W tym ukladzie najwazniejsze jest: jak i czy wywiazuje sie ze statutowych zobowiazan. Ludzie uprawiajacy "partyzantke", a takich, jak wynika z moich obserwacji jest w AIESEC wiekszosc stanowia - zagrozenie. Moje ogolne wrazenie nt. AIESEC jest takie - to malo profesjonalna organizacja, ludzie tam dzialajacy nie powinni sie tam znalezc. Ktos powie, dobrze, to amatorzy. Ja mowie: amatorstwo nie tlumaczy balaganu, braku organizacji i oszolomstwa. Amatorzy, jesli sa rzeczywiscie zaangazowani potrafia wspaniale pracowac, przy tym nie beda co chwila mowic jak ciezko pracuja, i jak wszyscy sa niewdzieczni, bo zwracaja im uwage, ze moznaby cos zrobic tak albo inaczej. Padlo stwierdzenie, ze w AIESEC sa sami karierowicze. Poniekad sie z tym zgadzam. Przez ten czas, jak sie z nimi spotykalam zaledwie DWIE OSOBY na kilkadziesiat byly naprawde zangazowane w to co robia. Reszta traktowala organizacje jak "kolko wzajemnej adoracji". Radze trzymac sie od nich z daleka, chyba ze masz za duzo pieniedzy. Jak to ujal moj przyjaciel "Takie praktyki to o kant d. rozbic". Powiem jeszcze i to, ze wiosna tego roku odbylo sie wreczanie nagrod/wyroznien przyznawanych przez AIESEC dla "pracodawcy roku". Otoz okazalo sie, ze zaden z przedstawicieli nagrodzonychfirm nie przybyl na ceremonie. Informacja pochodzi z lokalnej telewizji. Jest chyba wymowna. Nie sądzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: figaŚ AIESEC - uwazaj bo wdepniesz w gowno !!! IP: *.dwi.uw.edu.pl 03.09.02, 17:45 Rozmawialem wczoraj z managerem z dzialu PR jednej z najwiekszych w Polsce firm, ktora dotychczas miala uklady z AISEC - powiedzial krotko "gowniarzom sie we lbach poprzewracalo, sepy na kase, z niczego sie nie wywiazuja, az dziwne ze prokuratura i prasa nie dobrala im sie jeszcze do dupy ?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszka Re: Do luck i Marios IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 19:58 Witam, Moja wypowiedź była spowodowana tym, że padł zarzut że historie, które opisują ludzie są nieprawdziwe. Stwierdziłam, że wiem coś z autopsji, mam doświadczenia empiryczne, wiec dlaczego mam sie nimi nie podzielić? (Przynajmniej mi nikt nie zarzuci ze piszę nieprawdę). Ogólne uwagi, Moi Czytelnicy - w wypowiedzi "ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN", nie wartościuję AIESEC słowami: dobry, zły, lubie, nie lubie. To jest Wasza ocena moich słów. Zastanawia mnie użycie zwrotu w odpowiedzi luck: "oceniam go w az tak drastyczny sposoby". Wnikliwe oko od razu zauważy, że tekst jest zdaniem relacji z odbytych spotkań. To, że "traci się wątek" jest efektem opętania i odebrania zdrowego rozsądku powstającego w miarę rozwoju sytuacji. Obszerność wypowiedzi 1 wynika z nagromadzenia "niedociagnięć" jak to zostało określone. Zapewniam, że gdyby te niedociągniecia nie były jednostkowe, to nie podzieliłabym sie swoimi doświadczeniami. Odpowiedź dla luck: Tracisz wątek? I o to w AIESEC chodzi. Ja też straciłam wątek po chwili przebywania z tymi ludźmi (utrata wątku była celowym zabiegiem mającym na celu wywołnie empatii czytającego). Cieszę sie, że nie mogłes znaleźć kompletnego sensu wypowiedzi - czujemy podobnie - witaj bratnia duszo! Niedociągnięcia? Dobrze niech Ci będzie, że tak ma być, bo jak wnioskuję "bez niedociągnięć się nie da". Byle te niedociągnięcia nie były notoryczne :) Cieszę się, że zechciałeś/aś przedstawiś swój pogląd. Poszerzy to moją wiedzę. To jest twórcze. Wielkie dzięki za odpowiedź. Odpowiedź dla Marios: Mam dziwne wrażenie, ze mnie niedoczytałeś :) nie padło ani pół słowa, ze .xls jest zły. Było natomiast o czymś innym, a mianowicie o tym, że spotkałam sie z ignorancją .To tak jak ta (autentyczna) wypowiedź (dla jasności, nie słyszałam tego w AIESEC, tylko gdzieś indziej): " - to nie jest Windows" " - Dlaczego!?" "- bo nie ma pasjansa" Absurdalne, prawda? Tego typu wiedza IT w AIESEC była normalna. Co nie zmieniało faktu, że wszyscy udowadniali nam, jak sie nie orientujemy, oraz to, że gdyby nie AIESEC, to już dawno z pewnoscia zglinęlibyśmy marnie. Ni mniej ni więcej tylko: "Dostaliśmy wielka szansę trafiając do AIESEC." Byc moze to i bzdura, z tymi plikami w zalczniku, ale... swego czasu (w tym roku) aplikowałam na rózne posady w Londynie (trochę bardziej cywilizacyjnie do przodu, nie sądziesz?). Jednym z wymogów było niezamieszczanie w mailach zadnych plików .xls ani żadnych pochodnych Worda, bo to utrudnialo im pracę. Nie chcieli tego i już, woleli .txt, do tego w tresci wiadomości. Są jednak inne pakiety niż Office, które spełniają dobrze swoje zadanie. Dlaczego koniecznie muszę używać jednej rzeczy? Poza tym pliki .txt są ulubione przez moich kumpli programistów (c++). Mówia, ze najlepiej im się to czyta. Zboczenie zawodowe, że lubią wszystko w postaci logu. Nie wiem czy siedzisz w IT, ale ostatnio obserwuje się odwrót od Microsoftu. Jestem antyglobalistą. Globalizm jest nudny :). Wiesz, że nakłaniasz do złodziejstwa? Szkoda, że moją wypowiedź odebrałeś w kategoriach narzekania. Opisałam tylko to, co zobaczyłam na własne oczy (brak kompetecji i niechlujstwo zadaniowe). Masz rację, dałam się nabrać, dlatego zamieściłam bardzo obszerną wypowiedź, która jest nawet zatytułowana "Ku Przestrodze". W poprzednich wypowiedziach padł zarzut, że ktoś coś napisał nie do końca wiedząc co pisze (motyw z sektą, z praniem mózgu, oszołomami i takimi tam). Empirycznie doświadczyłam, że to co ludzie napisali to prawda. Po chwili przebywania w AIESEC jest się otumanionym świetlaną przyszłością. "A Ty po prostu dałaś się nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia" - i zaręczam, że nie byłam pierwsza - może teraz ktoś się dwa razy zastanowi nim zrobi coś głupiego :) Co do małoprofesjonalnego świata :) Miałam takie szczęście, albo nieszczęscie - jeszcze nie potrafię ocenić, że trafiałam przewaznie miedzy profesjonalistów. Dodatkowo zdarzało mi się zatrudniać różnych ludzi. Zdecydowanie wybierałam tych profesjonalnych i komercyjnych, bo w ogólnym rozrachunku wychodziło najtaniej. Pracowałam kiedyś w firemce, co miała 5 (slownie pięciu) pracowników, wygrywaliśmy poważne rzadowe nagrody. Przede wszystkim musieliśmy być wydajni. Być moze dlatego teraz mierzi mnie, brakoróbstwo (sorry, ale nie przychodzi mi do głowy inne określenie). Dlaczego nie można zrobić czegoś od poczatku do końca dobrze? (a później iść na piwo?). W ten sposób buduje się prestiż, którego brakuje AIESEC (por. wypowiedź figaŚ zamieszczoną na forum 03-09-2002 17:45). Nauczono mnie też, że brak kompetencji = wylot z pracy. O niedociągnieciach, o których mówi luck też nie mogło być mowy. Nieludzko to pewnie dla Ciebie wygląda, ale przynosi wymierne efekty. Komercja: Na spotkaniach nie padło ani raz to słowo, tylko "jesteśmy organizacją non-profit". Pojawia sie nam kolejny wątek? Czyli jak to naprwdwę jest w AIESEC - komercja czy nie? Rozpisałam się ku przestrodze, ludzie powyciągali wnioski (czasami trafne, czasmi nie). Może moje doświadczenia przydadzą sie komuś. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marios Re: Do luck i Marios IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 23:12 > Odpowiedź dla Marios: > Mam dziwne wrażenie, ze mnie niedoczytałeś :) nie padło ani pół słowa, > ze .xls jest zły. "ETAP CZWARTY: Przychodzi do mnie malilem w zalaczniku plik z rozszerzeniem .XLS. Co za licho mysle. W zyciu nie byl mi potrzebny Excel, poza tym nie stac mnie na wydanie tych ~2000 PLN na zakup (nie chce wspierac piratow)." "Ide do AIESEC i pytam co to jest? Co to za plik? Na co dziewczynka (pardon, to byl ktos z zarzadu) mi odparowuje: "A co to?! Chcesz wyjechac na praktyke za granice, a nie znasz sie na komputerze??!!" Niestety dla mnie komputery to cos wiecej jak Microsoft :)... Jestem komputerowym rebeliantem, i uwazam, ze rownie dobrze mozna sie posluzyc czyms innym by osiagnac taki sam efekt. A w zasadzie, to nie latwiej byloby wyslac to jako .txt? Siec sie nie zapycha, zwlaszcza, jak wysylasz takich listow z zalacznikami z siedemdziesiat - podstawowe zasady netykiety." To są twoje słowa.... > Było natomiast o czymś innym, a mianowicie o tym, że > spotkałam sie z ignorancją. Po prostu na twoją krytykę ich systemu odpowiedzieli agresją. Agresja rodzi agresję. Święte, stare prawo... >To tak jak ta (autentyczna) wypowiedź (dla > jasności, nie słyszałam tego w AIESEC, tylko gdzieś indziej): > " - to nie jest Windows" > " - Dlaczego!?" > "- bo nie ma pasjansa" > Absurdalne, prawda? To nie jest związane z tematem. >Tego typu wiedza IT w AIESEC była normalna. Co nie > zmieniało faktu, że wszyscy udowadniali nam, jak sie nie orientujemy, oraz to, > że gdyby nie AIESEC, to już dawno z pewnoscia zglinęlibyśmy marnie. Ni mniej ni > > więcej tylko: "Dostaliśmy wielka szansę trafiając do AIESEC." O tym już pisałaś... Twoją opinię o A. już każdy zna. Daliście się nabrać i tyle. >Byc moze to i bzdura, z tymi plikami w zalczniku, ale... swego czasu > (w tym roku) aplikowałam na rózne posady w Londynie (trochę bardziej > cywilizacyjnie do przodu, nie sądziesz?). Jednym z wymogów było > niezamieszczanie w mailach zadnych plików .xls ani żadnych pochodnych Worda, *.xls nie jest pochodnym plikiem Worda. Jest co najwyżej równorzędnym plikiem do *.doc > bo to utrudnialo im pracę. Nie chcieli tego i już, woleli .txt, do tego w > tresci wiadomości. Są jednak inne pakiety niż Office, które spełniają dobrze > swoje zadanie. Dlaczego koniecznie muszę używać jednej rzeczy? Nie musisz, ale taki jest standard. Ponad 90% osób w Polsce to stosuje. *.txt jest używane prawie wyłącznie przez co najmniej półprofesjonalistów. Pomyśl sama ile byłoby skarg do A. jakby wysyłali wszystko w *.txt i ludzie mieliby problemy z odczytaniem tych plików w *.xls (dochodzi podział na komórki, itp., co jest dla powszechnego użytkownika nie do przeskoczenia). Nie znam dokładnie pliku jaki został przesłany do was, ale ja gdybym usłyszał taką uwagę z twojej strony to bym się co najmniej w duchu roześmiał. (przeciętny plik *.xls ma ok. 50kB - czyli niecałe 10s. ściągania stanadardowym modemem 56kbit/s) > Poza tym > pliki .txt są ulubione przez moich kumpli programistów (c++). Mówia, ze > najlepiej im się to czyta. Zboczenie zawodowe, że lubią wszystko w postaci > logu. To niech sobie czytają jak chcą. W mojej pracy też informatycy stworzyli piękny program. Niestety fatalnie nieintuicyjny, itp. Operuje się w nim strasznie topornie, raz wyjściem z programu jest W innym razem X albo Q lub E. MS Office jest programem dla mass i moim zdaniem spełnia znakomicie to zadanie, równocześnie posiadając b.dużo intuicyjnych skrótów i dających szerokie pole do popisu programistom (choćby programujących w VBA). > Nie wiem czy siedzisz w IT, ale ostatnio obserwuje się odwrót od > Microsoftu. Rzeczywiście... toporny StarOffice. Unowocześniany Linux, na poznanie którego niewiele osób ma czas, itp... super!!! P.S. Nie siedzę w IT. Jedynie trochę się interesuję. > Jestem antyglobalistą. Globalizm jest nudny :). Wiesz, że > nakłaniasz do złodziejstwa? Bill Gates za to tworzy monopol. Cóż, wg mnie jak na razie nikt nie wymyślił dla mass niczego lepszego i choć nie lubię gościa (nie daję mu zarobić używając jego programów), to cenię go za to co wymyślił dla ludzkości. > Szkoda, że moją wypowiedź odebrałeś w kategoriach narzekania. Opisałam > tylko to, co zobaczyłam na własne oczy (brak kompetecji i niechlujstwo > zadaniowe). Masz rację, dałam się nabrać, dlatego zamieściłam bardzo obszerną > wypowiedź, która jest nawet zatytułowana "Ku Przestrodze". Tak też odebrałem - w formie narzekania... > W poprzednich > wypowiedziach padł zarzut, że ktoś coś napisał nie do końca wiedząc co pisze > (motyw z sektą, z praniem mózgu, oszołomami i takimi tam). Empirycznie > doświadczyłam, że to co ludzie napisali to prawda. Po chwili przebywania w > AIESEC jest się otumanionym świetlaną przyszłością. "A Ty po prostu dałaś się > nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia" - i zaręczam, że nie byłam > pierwsza - może teraz ktoś się dwa razy zastanowi nim zrobi coś głupiego :) Nie tylko A. naciąga. Na świecie jest mnóstwo mataczy i naciągaczy. > Co do małoprofesjonalnego świata :) Miałam takie szczęście, albo > nieszczęscie - jeszcze nie potrafię ocenić, że trafiałam przewaznie miedzy > profesjonalistów. Dodatkowo zdarzało mi się zatrudniać różnych ludzi. > Zdecydowanie wybierałam tych profesjonalnych i komercyjnych, bo w ogólnym > rozrachunku wychodziło najtaniej. Pracowałam kiedyś w firemce, co miała 5 > (slownie pięciu) pracowników, wygrywaliśmy poważne rzadowe nagrody. Przede > wszystkim musieliśmy być wydajni. Być moze dlatego teraz mierzi mnie, > brakoróbstwo (sorry, ale nie przychodzi mi do głowy inne określenie). Dlaczego > nie można zrobić czegoś od poczatku do końca dobrze? (a później iść na piwo?). To rzeczywiście masz niebywałe szczęście... Pamiętaj jednak, iż niewiele firm wygrywa rządowe nagrody. > W ten sposób buduje się prestiż, którego brakuje AIESEC (por. wypowiedź figaŚ > zamieszczoną na forum 03-09-2002 17:45). Nauczono mnie też, że brak kompetencji > > = wylot z pracy. O niedociągnieciach, o których mówi luck też nie mogło być > mowy. Nieludzko to pewnie dla Ciebie wygląda, ale przynosi wymierne efekty. Nieludzko nie wygląda, ale tak się nie postępuje. Musiałabyś zwolnić i skrzywdzić mnóstwo ludzi pracujących w różnych branżach w całej Polsce, którzy przegrali z czasem i nie są w stanie się nauczyć j.angielskiego, czy sprawnej obsługi komputera (myślę głównie o starszych osobach, jeszcze pracujących). > Komercja: Na spotkaniach nie padło ani raz to słowo, tylko "jesteśmy > organizacją non-profit". Pojawia sie nam kolejny wątek? Czyli jak to naprwdwę > jest w AIESEC - komercja czy nie? Pewnie, że jest. Komercją są choćby wyjazdy na szkolenia, korzystanie ze znajomości zdobytych poprzez działalność w A., itp. Jednak na to te osoby pracują działając non-profit. Jest oczywiście sporo osób, którzy chcą zgarnąć materialne korzyści na swej działalności. To są po prostu ŚWINIE. > Rozpisałam się ku przestrodze, ludzie powyciągali wnioski (czasami trafne, > czasmi nie). > Może moje doświadczenia przydadzą sie komuś. W to akurat nie wątpię. Pozdrawiam, M. P.S. Nie przeklinaj na czym świat stoi, tylko odczytaj to na innym komputerze z legalnym MS Office'm i buntuj się dalej. P.S.2. Też nie lubię A. z różnych względów o czym już wcześniej pisałem, ale pamiętaj, iż tam nie ma olbrzymiej selekcji jak w niektórych firmach (ze 100 osób wybierają 1), tylko biorą wszystkich jak leci. W takiej sytuacji musi istnieć i istnieje ewidentny nieprofesjonalizm i dlatego na tego typu organizacje trzeba po prostu uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sitka [...] IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.02, 22:04 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 144.254.249.* 25.09.02, 07:08 Slawek, ale z Ciebie BUC! Ze swoaja bardzo intelektualnie zaawansowana polemika nadajesz sie na pieska, prawa reke Leppera!!! Marek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek [...] IP: 144.254.249.* 25.09.02, 07:14 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beznadzieja [...] IP: *.dynamic.mm.pl 06.07.14, 21:32 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś