Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ......AIESEC........a co to jest ????

      • maryan666 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 02.05.02, 14:05
        AIESEC = wyscig szczurow
        na zachodzie ludzie powoli zaczynaja lapac, ze zycie to nie tylko kariera i kasa
        (wiem bo z wieloma ludzmi np. z niemiec rozmawialem) a u nas wyscig szczurow
        sie dopiero zaczyna. i troche potrwa zanim dojdziemy do takich wnioskow jakie
        tam zaczyna sie wyciagac.
        osobiscie wole zarabiac mniej i byc normalny. :)

        PS.: To prawda, ze wielu ziomkow z aiesec to bufony i matoly (belkocza rzeczy,
        ktorych zupelnie nie rozumieja i sa przekonani, ze nikt tego nie zauwaza.
        Uwazajcie! Niektorzy na szczescie to widza :)
        • Gość: fox Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 193.219.82.* 02.09.02, 16:24
          moze cie zadziwie ale wiesz z ktorego kraju AIESEC realizuje najwieksza ilosc
          praktyk..............Niemcy, a dlaczego? bo naprawde wierza w wizje organizacji
          i sa przekonani ze to co robia wprowadza pozytywne zmiany w ludziach, do
          takiego stadum dazy rowniez AIESEC w Polsce
        • kutanga123 Re: ......AIESEC........a co to jest ???? 14.01.19, 19:10
          Zgadzam sie w 100 procentach!!! to jakas sekta jebnietych debili i gowniarzy bananowych,ktorzy chca robi kariere hehe w "dilijcie" bo sa oszukiwani i wpaja im sie ze to jest takie zajebiste miejsce pracy,a tak naprawde dzieciaki nie wiedza jak wyglada prawdziwa rzeczywiastoc w tej firmie( praca 12 h dziennie jak murzyn,wlazenie w dupe zeby dostac 100 zl wiecej do wyplaty, awans tylko przez bzykanie sie z wyzej postawionymi etc etc),a te mlode zjebki zadne karYjery lykaja jak pelikany jak tam jest cool. Mozgi maja wyprane przez aiesec ktory wmawia im ze dzieki tej orgaznizacji w chuj sie rozwina,a tak naprawde ich czlonkostwo polega na dzwonieniu do szkol( z wlasnego telefonu za wlasne kurwa studenckie pieniadze) i namawianie na kursy jezykopodobne,za ktore szkoly maja placic ok 800 zl. pozniej przyjezdzaja wolontariusze z innych krajow zeby udzielac lekcji(za darmo, spiac katem u czlonkow aiesec bo kurwa organizacja umie wziac hajs za kurs ake tylko do swojej kieszeni bo noLcegu i wyzywienia juz wolontariuszom nie oplaca-CHUJE!) wiec caly zysk z tej imprezy idzie do szefostwa glownego ktore kurwa mieszka w warszawce w penthausach! a ludzie maja na nich zapierdalac za friko,zarowno czlonkowie organizacji jak i wolontariusze. nawet jak organizuja jakas jebana konferencje szkoleniowa dla czlonkow to sami musza sobie oplacic 200 zl. Dlatego przestrzegam przed ta organizacja jesli nie chcecie zapierdalac za darmo na kogos i nic z tego nie miec. i niech was nie zwiedzie ze zawrzecie jakies przyjaznie bo takich przyjaciol jak tych z organizacji to lepiej wcale nie miec-mlode fałszywe chujki ktore biegna w pogoni szczorow po trupach do celu i w oczy udaja milych i przyjacieli a tak naprwade za plecami sa w chuj interesowni i dwulicowi,zawistni i zazdrosni o kazde twoje osiagniecie, rywalizujacy ciagle ze soba. Jeszcze maja jakies pojebane tance ktorych nie chca tanczyc ale musza i wyglada to w chuj dziecinnie jak stare konie po 25 lat na karku skacza jak pajace do gowno piosenki. Nie badzcie glupi i nie zapisujcie sie do tej organizacji bo w ciagu iesiaca moga wam tak mozg wyprac ze pozniej to juz leci z gorki jak sie wcagniecie do tej sekty darmozjadow i oszustow
      • Gość: bachus Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 15:11
        Kurcze ... Sporo czasu zajelo mi przejrzenie watku zwiazanego z AIESEC. Dobry
        lyk wiedzy o tym, co mysla niektorzy ... Nie chce sie rozwodzic nad stylem
        niektorych wypowiedzi (w stylu forum Big Brother'a ...).

        Heh ... ciezko mi zrozumiec - jak mozna tak szkalowac ludzi z 80 krajow
        swiata?!? Ponad dwiescie oddzialow na calej ziemi ? 22 w samej Polsce ?
        Gdyby sie dobrze zastanowic - wszedzie znajda sie ludzie, ktorzy
        korzystaja z sytuacji dla wlasnych celow.
        Tak samo, jak sa przekrety w Policji, w Sluzbie Zdowia... Nie tak dawno
        wyszedl na jaw obrzydliy przekret w 'Unicefie'.
        Co chce przez to powiedziec ? Nie podoba mi sie niektorych podejscie do sprawy.
        Wyglada to tak, ze gdyby potracil kogos samochod Policyjny, to zostanie
        ogloszone, ze cala Policja jest zla, rozbija sie samochodami itd.


        Druga sprawa... Opowiada facet z Nowego Sacza, jak to Ci zle zrobil KL, ze
        spotkal na swojej drodze jakiegos (jakis...) kretyna (jak zwal, tak zwal...).
        Pisze - 'bylem czlonkiem' (czyli troche czasu tam spedzil) - nie przyszlo przez
        mysl, aby zmienic sytuacje ?!? Czy cos zrobil w tym kierunku?!? Przeciez
        AIESEC to tez byles TY - w pewnym sensie krytykujesz sam siebie. Myslisz,
        ze jak jest RWKL (Rada Wykonawcza ...), to Oni sa wielka wladza itd. ? Ze
        Ty nie mogles nic zrobic ?
        Widziales przekrety, zle wykorzystywanie srodkow... Stales tylko z boku (tak
        wynika z Twojej wypowiedzi ...). Powiedziales o tym komus z KL ? Rozmawiales
        z tymi 'marionetkami' ? Powiesz mi, ze w RWKL wszyscy byli zli ? Jedna wielka
        korupcja ? Pewnie tez nie wiedziales, ze nad RWKL jest MC ? Ze ktos moze
        ukrucic takie dzialania ???

        ... i jeszcze na koniec malutka dygresja ... Wydaje mi sie, ze kilka osob
        Trolluje - sztucznie napedza dyskusje, jest wulgarna itp. To jest powazne
        forum ? o jest dyskusja, jak wyzywa sie nieznanych ludzi od pedalow,(c)hujow???

        I jeszcze jedno ... Do tych, co mieli stycznosc z AIESEC. Niech mi taka osoba
        powie prosto w twarz, ze sie nic nie nauczyla ...
      • Gość: perra Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.id.pl 06.05.02, 08:51
        A juz myslalam ze tylko w niektorych komitetach panuje dziwna atmosfera i
        zasianek.
        Bylam w AIESEC'u 3 lata i przyznam ze nie mam dobrego zdania o tej organizacji.
        Moja przygoda zaczela sie jeszcze w liceum. Czytalam w prasie o AIESEC'u i wow
        ale rewelacyjna sprawa.OK zaczely sie studia- wiec czemu by nie sprobowac. I co
        juz na dziendobry okazalo sie nie nie jest tak do konca jak to zostalo
        przedstawione w prasie( czyzby lobbing?).Ale to jeszcze nie bylo to.
        Najlepsze zaczelo wychodzic jak zdecydowala sie poprowadzic jeden z projektow.
        Zalozenia - rewelacyjne.
        Cele- szczytne.
        Ludzie- niby otwarci, chetni do pomocy.AIESEC liczy na Ciebie - kiedys
        uslyszalam.
        I zaczela sie sielanka. Tylko nikt sie nie spodziewal,ze jak przyjdzie sesja i
        pojawia sie problemy to nikt ze starych AIESEC'owcow palcem nie kiwnie zeby
        pomoc. A wrecz przeciwnie- sa terminy i MUSISZ sie w nich zmiescic.Jak cos nie
        wychodzilo to bylo wielkie halo- ale nikt nie rozliczal ICH- wielkich z tego
        co "im nie wyszlo" mimo ze ponoc mieli wieksze doswiadczenie, wiedze etc.( Dzis
        wiem ze ani PRAWDZIWEGO doswiadczenia ani odpowiedniej wiedzy nie mieli-
        wszystko opieralo sie na umiejetnosci bicia piany i opowiadania jacy to oni nie
        sa super).
        A na czym polega praca w AIESEC'u ?
        Przychodza "swiezynki"-pelne zapalu, checi do pracy. Opowiada sie im bajki jak
        to zaj...jest w miezynarodowej organizacji.A potem zagania sie do roboty i po
        jakims czasie wymaga sie wynikow. Najgorsze jak kotos z TYCH "swieżynek" ma
        swoje zdanie. W tej organizacji nie mozna jej miec. Nalezy tanczyc tak jak
        zagra RADA WYKONAWCZA. Banda leni( z calym szacunkiem- pewnie znajdzie sie
        kilka osob ktore byly lub sa w radzie i rzeczywiscie sa odpowiedzialni na miare
        zajmowanych stanowisk. Ale kazda rada w moim komitecie w czasie jak w nim bylam
        czlonkiem - byla wlasnie zlozonona z leni, wyzyskiwaczy,naciagaczy( wyjazdy na
        konferencje - jedynie dla siebie- jesli ktos chcial gdzies pojechac- poczuc ta
        MIEDZYNARODOWOSC - o ktorej sie tu tak wiele mowi- to niestety wtedy pojawialy
        sie nadzwyczaj duze wydatki i pieniedzy nie bylo.
        A co do wspolpracy z firmami- czy pan kotry napisal jakis czas temu ze super mu
        sie z AIESECMIEM wspolpracuje rzeczywiscie nie spotkal sie z brakiem
        terminowosci, balaganiarstwem w dokumentach? A moze po prostu obslugiwaly go
        wlasnie takie pelne zapalu i checi do pracy "swiezynki"?
        • Gość: JOASIA To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 17:12
          Witam Wszystkich!
          Krotko:
          Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u,
          Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u,
          Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u,
          Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy

          Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej
          szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie
          dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem
          nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba...
          Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po
          takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na
          temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak
          obronic wlasne zdanie. Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze
          rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w
          podtrzymaniu swojego zdania.
          A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie
          trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma.
          A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich
          nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym
          forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co
          dopiero odpowiedzalnosci.


          • Gość: SN Re: To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.sprinthome.com 06.05.02, 18:09
            Joasiu...pewnie jeszcze nie zadlugo jestes czlonkiem w tej organizacji.
            Zapewne z organizacji nic sie nie nauczylem poza tym jak rozgrywa sie gra
            polegajaca na ukladach, zawisci i zazdrosci. Aha...stracilem jeszcze bardzo
            duzo mego cennego czasu na bezsensownych zebraniach AIESEC KL,....z ktorych i
            tak nic nie wynikalo.....nie wiem czy tiesz o czym ja mowie, ale skoro jestes w
            tej organizacji to pewnie wiesz....a powiedz mi jak rozwija sie wymiana na
            waszej uczeli, ile ludzi pojechalo na praktyki....a ile ludzi dostalo praktyki
            a nie pojechalo dgyz obawiali sie kraju, ktory sam sobie wybrali.....to ma byc
            otwartos na kultury.....czy moze praktyki traktuje sie jak "wakacje w
            ekskluzywnym hotelu na Majorce".......to jak wiele innych jest temat do
            dyskusji.....w kazdym razie moje 3 letnie doswiadczenie i upojenie ta
            organizacja oparte jest na ludziach z ktorymi pracowalem, a ktorzy okazalie sie
            prawdziwyni wyrafinowanymi cynikami.
          • Gość: Marios Re: To teraz JA sie wypowiem !! IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 19:37
            Hej,

            Już dawno nie przeczytałem takiej ilości mądrości skondensowanej w tak niewielu
            słowach :))))

            A teraz do rzeczy.

            > Witam Wszystkich!
            > Krotko:
            > Aleksandre Kwasniewski wyjechal na praktyke zagraniczna z Aiesec'u,
            > Krol Szwecji Albert nalezal do Aiesec'u,
            > Obecny prezes LG Bank nalzal do Aiesec'u,
            > Wiekszosc zalogi w McKinsey to byli Aiesec'owcy

            Prezydent może przez to właśnie się nie obronił :)
            Kolega NS też należał do tej organizacji - i jak widzisz - nie jest zadowolony.
            McKinsey powiadasz... Już wiem jakiej firmy doradczej unikać w przyszłości - i
            tak są zbyt drodzy :)

            > Wasze wypowiedzi swiadcza, ze nie bardzo wiecie, co to jest Aiesec. Wiecej
            > szkody wyrzadzisz gadajac glupoty na temet ktorego nie znasz. Wiec sie
            > dowiedzcie i napiszcie cos wiecej niz oskarzania i opowiadanie jakim to bylem
            > nieudacznikiem w AIESEC, ze mi sie tam nie podoba...

            Oj - ja na szczęście nie byłem w tej organizacji - uchroniło mnie to wyraźnie od
            określenia "nieudacznik..." :))) I że ja głupek nie dowiedziałem się co to jest
            AIESEC - sukces, że już wiem jak się to pisze, bo kiedyś miałem problem :))) Na
            szczęście jest jeszcze na świecie Joasia - która oświeca innych :)))

            > Jedyne co mozesz zarzucic Aiesec'owi to to , ze moze Cie wiecej nauczyc, a po
            > takich wypowiedzach chybaby WAm sie przydalo kilka szkolen Aiesec'owskich na
            > temat jak powiedziec to co myslisz uzywajac argumentow a nie przeklenstw, jak
            > obronic wlasne zdanie.

            Czy szkolenia z rozmów telefonicznych też by nam się przydały? :))) Jakie my
            dekle jesteśmy, że nawet tego nie umiemy robić. :)))

            > Uzywanie nieladnych slow swiadczy tylko o tym ,ze
            > rozmowcy brak okrzesania, argumentow i wychowania. Wynika to z jego niemocy w
            > podtrzymaniu swojego zdania.

            To chyba słowa z elementarza... :))) Tylko nie wiem jakiego - pierwszoklasisty
            czy Aiesecowca?

            > A jak nie chcesz nalezec do tej organizacji , to nie musisz,nikt Cie tu nie
            > trzyma i nie kaze bic poklonow Guru , bo takiego tu nie ma.

            To gdzie się on podział? Nie macie szefa?

            > A jezeli nalezales i zrezygnowales, to tylko plus dla organizacji, bo takich
            > nieokrzesancow i nieudacznikow jak coniektorzy wypowaiadajacy sie tutaj na tym
            > forum nasza organizacja nie bylaby w stanie nauczyc nawet elokwencji, a co
            > dopiero odpowiedzalnosci.

            No pewnie NS - i pewnie nie chciałeś przyjmować do swojej głowy tych wspaniałych
            szkoleń oferowanych przez organizację. Dowód - nie podobało ci się uczestnictwo
            we wspólnych zabawach... :))

            Pozdrawiam,
            Marios
        • Gość: byly Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 22:55
          Po pierwsze. Piszesz, ze Rady Wykonawcze AIESEC to lenie. Fajna masz opinie o
          swoich szefach. Tak sie bowiem sklada, ze szefami i wlascicielami firmy
          Internet Designers, w ktorej pracujesz sa byli czlonkowie AIESEC, w tym polowa
          z nich pelnila funkcje w Radzie Wykonawczej.

          Po drugie piszesz, ze w AIESECu ciezko. Wiesz byla kiedys za moich czasow w
          AIESEC taka osoba, ktora tez teraz mowi, ze Rada to lenie a i bylo ciezko.
          Pewnie, ze jest ciezko. AIESEC to NIE JEST SIELANKA, wbrew jej i Twoim
          wyobrazeniom. Bo tak sie sklada, ze jak sie przychodzi do AIESEC robic kariere
          i z postawami roszczeniowymi ("Wy wszyscy musicie mi pomagac") to niestety
          pozniej jest takie rozczarowanie. AIESEC stawia na to, ze to TY sama sie
          wykazesz inicjatywa i sama zorganizujesz sobie pomoc a nie inni Ci pomoga.
          Piszesz, ze bylo ciezko. Faktycznie, komitetowi tez bylo ciezko ze wspomniana
          osoba, ktora przychodzi o 7.30 do biura tylko po to, zeby sobie podzwonic z
          telefonow AIESEC na zamiejscowe i komorki. Tacy ludzie sa z organizacji
          (kazdej) rugowani poprzez maksymalne utrudnianie im zycia. Mozna by powiedziec
          jak sobie poscielesz tak sie wyspisz.

          Po trzecie natomiast, wspomiana juz osoba, co to sie skarzy, ze w AIESEC ciezko
          byla po swojej przygodzie z AIESEC szefem jednego z kolek naukowych. Z tego co
          wiem to stamtad ja tez wyrzucili i to z duzym hukiem. Kto wtedy byl winny?
          Pewnie Rektor, masonska zydokomuna albo cyklisci. Natomiast ona bylas zawsze
          czysta. Tak to juz jest z tymi, co to nastawieni sa tylko na stolki i kariere.
          Organizacje studenckie (przynajmniej na naszej uczelni) nie potrzebuja
          karierowiczow, bo sa rozliczane z tego, co realnie zrobily a nie ile nagadaly.

          Nie twierdze, ze AIESEC to same zalety. Mnie tez dal niezle w kosc, mnie tez
          bylo tam ciezko, ale chcialem to robic. Tak chcialem, bo jezeli cos komus nie
          odpowiada, to z AIESEC w odroznieniu od sekt mozna odejsc. W kazdej chwili,
          rzucajac kazdy projekt i kazda odpowiedzialnosc. Ty tez moglas. Nikt nikogo do
          niczego nie zmusza. Ja odszedlem i jakos nikt mi z tego problemow nie robil.

          Aha, a co do wlasnego zdania w organizacji. Jest taki jeden komietet w Polsce,
          ktorego haslem przewodnim jest "Different point of view". Oni maja wlasne
          zdanie, w niektorych sprawach biegunowo przeciwne niz cala reszta AIESEC w
          Polsce. I wiecie co, oni tak od ladnych paru lat. I jakos moga. Nie znam innej
          organizacji, ktora dopuscilaby to tego, zeby jedna z komorek regionalnych miala
          inne zdanie niz cala reszta z szefostwem wlacznie. Gdzie indziej za takie inne
          zdanie by juz wylecieli, ale nie w AIESEC. A, ze Ty nie moglas miec wlasnego
          zdania? To juz inna kwestia: Twojej osobistej slabosci.

          Byly (aiesecowiec)
          • Gość: Kron Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 12:52
            Dodam jeszcze tylko tyle, ze:

            1. AIESEC to organizacja non-profit. Ludzie w niej nie zarabiaja pieniedzy.
            Niektorzy faktycznie przychodza dla kariery - sa tepieni, bo za malo daja od
            siebie a za duzo zadaja. Nie ma darmowych obiadkow - wiele ludzie w Polsce jest
            z tego powodu sfrustrowanych.

            2. Nie dofinansowuje sie wyjazdow leszczy, ktorzy maja z A. stosunek dosc
            luzny - bo maly jest z tego pozytek dla organizacji. Dodam - nie dostawalem
            zadnego dofinansowania i nie pelnilem zadnych kierowniczych funkcji w A.

            3. Z zabawami A., motywacjami jest tak : nikt NIE MUSI i NIE jest ZMUSZANY do
            niczego. Nie ma tez zadnych konsekwencji nie stosowania sie - jestem tego b.
            dobrym przykladem. Autentycznie nie znam bardziej tolerancyjnej i zyczliwej
            organizacji.

            4. A. nie jest dobra organizacja dla pasywnych i "zadajacych" kombinatorow.

            5. defraudacja pieniedzy z budzetu KL to sprawa kryminalna i powinna znalezc
            swoj final o szczebel wyzej (AIESEC Polska MC)

            6. ludzie z AIESECu nie sa swieci, to po prostu studenci i chociaz staraja sie
            nie mozna powiedziec, ze sa to profesjonalisci - ale to wlasnie dzieki
            AIESECowi i jego wszechstronnosci mozna sie bardzo szybko odnalezc na naszym
            trudnym polskim rynku pracy. Mi osobiscie z wielu wzgledow (nie chodzi mi o
            znajomosci) praca w AIESECu bardzo pomogla, wrecz zmienila mnie z zastraszonego
            i niepewnego studenciaka w osobe zdolna do zdecydowanych dzialan.

            Moze to nawet lepiej, ze A. ma tak kontrowersyjna opinie. Chronicznie cierpimy
            na nadmiar mlodych czlonkow. Nie ma poprostu tyle pracy dla wszystkich. Wiele
            osob wykrusza sie z powodu znudzenia, pracy, nauki - to naturalne w przypadku
            organizacji non profit.

            Ale jestem na 100% pewien ze nawet te osoby ktore chociaz rok w A. byly i choc
            moze "nienawidza" tej organizacji - wpisza sa fakt bycia w A. do CV. Paradoks?!

            Kron
      • Gość: Nefre nie zgadzam sie!!! IP: *.aiesec.pwr.wroc.pl 06.05.02, 16:36
        Witam!
        Tak sie slada,ze przeczytalam wiekszosc z wypowiedzi na tym forum i nie jestem
        zadowolona. Naleze do tej organizacji od ponad roku i jestem bardzo
        zadowolona.Znalazklam tutaj ludzi na ktorych mozna polegac i ktorzy sa naprawde
        zajebisci. Poznalam rowniez niesamowita ilosc osob na konferencjach
        miedzynarodowych i mam wsrod nich naprawde kilku wspanialych znajomych, moze na
        wakacje pojade do Egiptu :)
        Naleze do komtetu, w ktorym nie ma kurw i biznesmenow, ale sa ludzie. Ludzie
        ktorzy sie staraja, ktorzy pracuja, ktorzy wysylaja studentow na praktyki, a co
        najciekawsze, wkladaja w to duzo serca i nie robia tego za pieniadze, jedynie
        dla wlasnej stysfakcji. Nie wiem dlaczego ludzie wyciagaja tak pochopne
        wnioski, od tej strony nie znam zadnego z komitetow, moze ktos ma po prostu
        wybujala fantazje, wyciaga zbyt pochopne wniski lub najzwyczajniej w swiecie
        zazdrosci.
        Ja jestem zadowolona, a zdania swojego nie zmienie, duzo sie nauczylam i wiem
        ze znajomosci , ktore zawarlam prztrwaja dlugo jeszcze po zakonczeniu studiow.
        A jezeli ktos uwaza, ze to banda karierowiczow, to najzwyczjniej w swiecie
        zazdrosci, a przeciez jest to organizacja otwarta, kazdy moze tu nalezec i tak
        samo robic "kariere", nikt wam tego nie zabrania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: NS Re: nie zgadzam sie!!! IP: *.sprinthome.com 06.05.02, 17:41
          Ciesze sie ze tak towarzystwo, w ktorym sie obracasz jest jak to
          okreslilas "zakebiste". Zastanawiam sie z ktorego jestes komitetu???? Wiesz co
          ja w AIESEC bylem 3 lata, i po roku czasu tez uwazalem ze to swietna
          organizacja, ale wtedy mysle ze nie dostrzegalem pewneych rzeczy. Ja ogolnie
          jak powiedzialm wczesniej uwazam ze sama koncepcja organizacji jest super ale
          przynajmniej z tego co zauwazylem wszystko zalezy od ludzi - jak zarzadzaja
          cala organizacja.

          Mysle ze napewno jeszcze duzo sie dowiesz i nauczysz a moze zostaniesz
          wciagnieta do Komitetu Lokalnego to wtedy dowiesz sie glebiej o co chodzi. Tak
          poza tym, lubialem LCM -y ale tylko pierwsze 2 potem juz nie moglem ich zniesc
          i tego bezsensownego motywowania .... nie moglem juz zniesc tych
          wyjazdow, "kurestwa", chlania, popieprzonych skeczy (szczegolnie tych ze
          szczoteczka do zebow - jesli ktos wie o co chodzi). Nastepnego dnia po takim
          kurestwie zamiast 50 osob na sesji - zjawialo sie 20 -
      • Gość: Pablo Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 195.205.27.* 07.05.02, 09:28
        Gość portalu: mack napisał(a):

        > aiesec, czyli jedno wielkie skurwysynstwo dla przeambitnych matolow i
        > cwaniakow, ktorzy mysla, ze dzieki temu sa najlepsi na swiecie i nikt im nie
        > podskoczy. W rzeczywistosci w wiekszosci nie maja o niczym pojecia, a to ze sa
        > w aiesecu daje im mozliwosc ukrycia wlasnej niewiedzy o swiecie, czesto nawet
        > nie maja pojecia o tym co studiuja, ledwo zdaja egzaminy, a jedynie wykrecaja
        > sie tym ze sa czlonkami tak wielkiej preznej i wspanialej organizacyji

        Napisalbym "Ty baranie", ale ze nauczylem sie, ze bezmyslna krytyka nic nie daje,
        to odpowiem - dzialajac 3 lata w organizacji kontynuowalem bez problemow i przerw
        studia dzienne, bedac calkiem niezlym studentem, podjalem prace w niepelnym
        wymiarze godzin i jeszcze starczalo mi czasu na spotkania z przyjaciolmi i inne
        rozrywki, podczas kiedy Ty pewnie siedziales calymi dniami popijac 'browarki',
        moze czegos sie uczac na studiach, ale po poziomie wypowiedzi mozna wnosic, ze
        raczej ciezko byloby Ci cokolwiek rozsadnego sie nauczyc. Pewnie ogladales
        przyglupie programy telewizyjne a teraz wylewasz gorycz, bo komus udalo sie
        lepiej i cos mu wyszlo w przeciwienstwie do Ciebie. A swoja droga, probowales
        kiedys zrobic cos niekoniecznie dla siebie i to w dodatku za darmo ?
      • Gość: gichi Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.esade.edu / 172.17.17.* 10.05.02, 09:35
        widze ze wiekszosc skrajnych opinii na ww temat powstaje w wyniku
        niedoinformowania. studiujac w szkole glownej handlowej, gdzie AIESEC najprezniej
        dziala, mozna poznac ich dzialalnosc. rzeczywiscie nie kazdemu, zwlaszcza tym
        ktorzy nie lubia podporzadkowania, zebran, gdzie podgrzewa sie atmosfere: we are
        teh best!!!, i dosyc taniego poczucie wspolnoty w grupie. najaktywniejsi sa
        ludzie pragnacy zrobic kariere, troche wyjalowieni, jesli chodzi o bardziej
        niematerialne uciechy zycia. lecz to ich wybor, a w tym jak dzialaja, mimo
        faworyzowania i wypychania swoich na praktyki i inne wyjazdy (co tez wydaje sie
        zrozumiale), sa w swojej klasie (czyli zrzeszen studentow w celach promocji
        wymiany miedzynarodowej) sa najlepsi. udalo mi sie wyjechac od nich na super
        praktyke, mimo ze nie nalezalam do organizacji i nie mialam zadnych kontaktow to
        ulatwiajacych. konkurencja jest duza i trzeba troche powalczyc, ale nie na tyle
        zamknieta to furtka, zeby mialo sie nie udac.
        Gość portalu: Mały napisał(a):

        > Hejka! Slyszalem ze jest sobie jakies stowarzyszenie o tajemniczej
        > nazwie AIESEC. Wiecie cos na ten temacik? Czym sie ono zajmuje? Co to za
        > ludzie? Dajcie znac!
        >

      • Gość: miki Re: ......AIESEC........a co to jest ???? - A Huje IP: *.pl.aiesec.org 12.05.02, 22:24
        Nie wiem, czy wiesz, ale chuje pisze sie przed "ch"

        >>> AISEC to zlodziejskie mendy zawszone i nic kurwa wiecej !

        Po twoim stylu wypowiedzi mozna jednoznacznie stwierdzic, ze powinienes raczej
        pojsc i napic sie prostego wina z mentami w bramie, przynajmniej znalazl bys
        tam wiecej przychylnych Ci osob na "Toim" poziomie.

        Pozdrawiam Miki
        • blower Re: ......AIESEC........a co to jest ???? - A Huje 13.05.02, 09:49
          Z AIESEC kojarzy mi sie tylko jedna historia. Kolega staral sie tam o miejsce w
          jednym z wyjazdow zagranicznych. Byly 3 etapy do przejscia, pierwsze 2
          przeszedl, ostatni 3 sprawdzal znajomosc jezykow. Moj kolega zna 4 : angielski,
          francuski, hiszpanski i chinski (pierwsze trzy zaliczone mu zostaly w testach
          na 5) chinskiego nie sprawdzali (mieszkal tam rok, wiec przyjeli, ze zna).
          Nie zakwalfikowal sie. Trudno. Na wyjazd pojechali: przewodniczacy AISECU (z
          owego miasta)jego zastepca, oraz siostra przewodniczacego.

          pozdrawiam
      • Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 13.05.02, 23:55
        Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla
        wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato,
        przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie
        dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za
        jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni.
        • knockout Re: 14.05.02, 09:46
          Gość portalu: Kaja napisał(a):

          > Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla
          > wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato,
          > przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie
          > dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za
          > jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni.

          Jak to wolontariusze... Nie wiem, czy to byly pytania niewygodne, jak dla mnie
          byly to pytania oczywiste. Nie wiem czego oczekujesz - ze NGO z Indii zaplaci Ci
          za podroz, ubezpieczenie, jedzenie itp. a ty laskawie przyjedziesz i cos
          zrobisz. Chyba nie o to tu chodzi w takich wyjazdach. "Nawet to ubezpieczenie" o
          ile czaje, to placisz za nie grosze, a jesli masz Vise Electron chyba z WBK-BZ
          to masz za darmo. Samo okreslenie "niewygodne pytania" jest tez nie do konca na
          miejscu - jak sie wybiera w taka podroz, to te pytania sa oczywiste i raczej
          ludzie prowadzacy takie spotkanie sie ich spodziewaja i nie sa to pytania dla
          nich trudne. Mimo wszystko musze powiedziec, ze jest coraz wiecej chetnych z
          Polski na takie wyjazdy do NGO za granica, gdzie dostaja grosze albo w ogole
          pracuja za darmo.
          pozdrawiam
          • blower Re: 14.05.02, 10:14
            > Mimo wszystko musze powiedziec, ze jest coraz wiecej chetnych z
            > Polski na takie wyjazdy do NGO za granica, gdzie dostaja grosze albo w ogole
            > pracuja za darmo.
            > pozdrawiam

            Ladnie to sciemniles. Zauwaz jednak, ze jest roznica jechac i dostawac grosze
            (lub nic) a jechac i oplacac wszystko !!! Do tego drugiego "jechania" to sluza
            biura podrozy :-)

            • knockout Re: 14.05.02, 13:09
              blower napisał(a):

              > Ladnie to sciemniles. Zauwaz jednak, ze jest roznica jechac i dostawac grosze
              > (lub nic) a jechac i oplacac wszystko !!! Do tego drugiego "jechania" to sluza
              > biura podrozy :-)

              ok, to powiem Ci jak to wyglada - A organizuje takie praktyki w roznych mniej
              rozwinietych krajach jak np. Turcja/Indie/Egipt itp. Praktyki sa w organizacjach
              pozarzadowych, ktore jak wiesz dzialaja w 95% na bardzo niskich kosztach i
              dzieki darmowej pracy wolontariuszy. Przewaznie jest tak, ze taka przyjmujaca
              organizacja (szpital, praca z narkomanami, biedota, szkoly, itp.) zapewnia
              miejsce do spania + posilki. Czasem rowniez jakas mala pensje. Przelot +
              ubezpieczenie + inne trzeba zaplacic samemu. Jesli komus to nie odpowiada, to
              zapraszam na praktyki w firmach, gdzie dostaje sie odpowiednia pensje.
              Oczywiscie przelot + ubezpieczenie tez wtedy trzeba zaplacic samemu, co jest
              dosc oczywiste. Sam z tego korzystalem i musialem za to wszystko zaplacic,
              oczywiscie bylo warto - po praktyce i pracy w A nie mam problemu ze znalezieniem
              dosc ciekawej i niezle platnej pracy, mimo bezrobocia i recesji. Tyle.
              Pozdrawiam.

              • Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 14.05.02, 22:33
                "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry
                sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania
                ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania
                a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z
                przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero
                odpowiadając na pytania
                • Gość: Marios Re: IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.02, 23:23
                  Gość portalu: Kaja napisał(a):

                  > "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry
                  > sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania
                  > ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania
                  > a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z
                  > przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero
                  > odpowiadając na pytania

                  Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie.

                  A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osoby
                  starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej.
                  Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo
                  idiotami...
                  Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią
                  załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają swoimi
                  ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zwał...

                  Pozdrawiam,
                  Marios
                  • Gość: Kron Re: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 10:06

                    > Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie.
                    >
                    > A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osoby
                    > starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej.
                    > Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo
                    > idiotami...

                    Mylisz sie. Woluntariat to nie ITEP i jako taki nie stanowi trzonu dzialalnosci
                    AIESECu. Jest to (woluntariat) dzialalnosc czysto non-profit, w zwiazku z tym
                    trzeba sie liczyc nawet z koniecznoscia poniesienia kosztow typu przelot.

                    A. nie funduje zadnych swiadczen wiazacych sie z przekazaniem gotowki w
                    prowadzonych przez siebie programach. Sam placilem za przelot na praktyke i inne
                    koszty zwiazane rowniez sam ponosilem.

                    To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelot,
                    ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku ze
                    dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu na
                    woluntariat jest troche alogiczne.

                    > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią
                    > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają swoimi
                    > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zwał...

                    Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z A. sa
                    bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze pracuja
                    w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych studentow.

                    Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty
                    miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC, moga i
                    chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to regula.

                    Kron

                    >
                    > Pozdrawiam,
                    > Marios

                    • Gość: Marios Re: IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 14:28
                      Gość portalu: Kron napisał(a):

                      >
                      > > Kaju - zgadzam się z Tobą całkowicie.
                      > >
                      > > A dlaczego nie wyjaśniają tego na początku - bo to zniechęca przecież osob
                      > y
                      > > starające się o wyjazd. A im zależy aby wyjazdów było jak najwięcej.
                      > > Chyba, że się mylę - ale wtedy musieliby być albo nieudacznikami, albo
                      > > idiotami...
                      >
                      > Mylisz sie. Woluntariat to nie ITEP i jako taki nie stanowi trzonu dzialalnosci
                      >
                      > AIESECu. Jest to (woluntariat) dzialalnosc czysto non-profit, w zwiazku z tym
                      > trzeba sie liczyc nawet z koniecznoscia poniesienia kosztow typu przelot.
                      >
                      > A. nie funduje zadnych swiadczen wiazacych sie z przekazaniem gotowki w
                      > prowadzonych przez siebie programach. Sam placilem za przelot na praktyke i inn
                      > e
                      > koszty zwiazane rowniez sam ponosilem.
                      >
                      > To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelot,
                      > ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku ze
                      > dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu na
                      > woluntariat jest troche alogiczne.

                      To jak to tłumaczysz? To jest bardzo poważne niedopatrzenie - rzekłbym -
                      zapomnieli o podstawowej sprawie.
                      A nie chcę podejrzewać ludzi z AIESEC o nieudacznictwo - chyba że tak jest?

                      > > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potrafią
                      > > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadzają sw
                      > oimi
                      > > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, tak zw
                      > ał...
                      >
                      > Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z A. s
                      > a
                      > bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze pracu
                      > ja
                      > w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych studentow
                      > .
                      >
                      > Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty
                      > miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC, moga
                      > i
                      > chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to regula.

                      Nie oszukujmy się - znajomości i bezpośredni dostęp do informacji odgrywają tu
                      bardzo ważną rolę.


                      >
                      > Kron
                      >
                      > > Pozdrawiam,
                      > > Marios
                      >

                      • Gość: Kron Re: IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 17:42

                        > > To ze, od razu nie poinformowano, ze trzeba sobie samemu zafundowac przelo
                        > t,
                        > > ubezpieczenie - to oczywiste niedopatrznie, ale wyciaganie z tego wniosku
                        > ze
                        > > dzieki braku takiej informacji A. moglby sklonic wiecej ludzi do wyjazdu n
                        > a
                        > > woluntariat jest troche alogiczne.
                        >
                        > To jak to tłumaczysz? To jest bardzo poważne niedopatrzenie - rzekłbym -
                        > zapomnieli o podstawowej sprawie.

                        Napewno nie tak, ze chodzilo im o nabicie pelnej sali i wyekspediowanie
                        wszystkich naiwniakow na woluntariat - po prostu nie skumali (widocznie malo
                        doswiadczeni byli organizatorzy), ze podstawa jest rozgraniczenie jakie koszty sa
                        po stronie woluntariusza - w Polsce jest to szczegolnie istotne z wiadomych
                        przyczyn. Temat spotkania zapewne byl "Praktyki/Woluntariat zagranica" czy jakos
                        tak. Czasem mozna dostac zwrot za bilet i inne takie, ale sa to indywidualne
                        kwestie.

                        Zreszta rozmawiamy teraz o niuansach. Nikt przeciez i tak by nie wyjechal tylko
                        dlatego ze na pierwszym spotkaniu dowiedzial sie za malo szczegolow.


                        > A nie chcę podejrzewać ludzi z AIESEC o nieudacznictwo - chyba że tak jest?
                        >

                        To nie sa profesjonalisci, chociaz sie ksztalca aby byc jak najlepszymi. Tak samo
                        sa nieudacznikami jak przecietny, no moze bardziej ambitny, student. Ale bez
                        takich ludzi nie byloby zadnych praktyk typu ITEP. Nie bede zaczynal dyskusji,
                        temat jest wyczerpany.

                        > > > Choć trzeba im przyznać, że czasami coś bardziej sensownego też potra
                        > fią
                        > > > załatwić. Szkoda tylko, że to "coś sensownego" w dużej mierze obsadza
                        > ją sw
                        > > oimi
                        > > > ludzmi. Cóż - wszędzie liczą się znajomości, referencje - jak zwał, t
                        > ak zw
                        > > ał...
                        > >
                        > > Niestety tak jest, i to nie nie tylko w AIESECu. Z drugiej strony ludzie z
                        > A. s
                        > > a
                        > > bardziej predysponowani do wyjazdow (wlaczajac woluntariat) poprzez to ze
                        > pracu
                        > > ja
                        > > w tym miedzynarodowym sosie i po prostu lepiej wypadaja na tle innych stud
                        > entow
                        > > .
                        > >
                        > > Poza tym jest wiele wewnetrznych wyjazdow na konferencje i projekty
                        > > miedzynarodowe, ale poniewaz wiaza sie one stricte z dzialalnoscia AIESEC,
                        > moga
                        > > i
                        > > chca na nie pojechac zazwyczaj tylko ludzie z A. - chociaz nie jest to reg
                        > ula.
                        >
                        > Nie oszukujmy się - znajomości i bezpośredni dostęp do informacji odgrywają tu
                        > bardzo ważną rolę.
                        >
                        >

                        Tak wlasnie, chodzi m.in. o asymetrie informacji i zwyczajny brak zainteresowania
                        wiekszosci studentow dzialalnoscia pozauczelniana. Ale na to nie ma rady.


                        Kron

                        > >
                        > > Kron
                        > >
                        > > > Pozdrawiam,
                        > > > Marios
                        > >
                        >

                • Gość: AG Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.05.02, 11:25
                  > "niewygodne pytania" - to było ironicznie, panie bystry
                  I po co ten sarkazm? Chlopak usiluje Ci odpowiedziec w sposob rzeczowy a Ty tak
                  go traktujesz. (ciekawe jak mnie nazwiesz? :))

                  > sam piszesz, że przyjmująca organizacja zapewnia posiłki i miejsce do spania
                  > ja napisałam, że AIESEC nie zapewni ani posiłków ani miejsca do spania
                  Czasem organizacja goszczaca wolontariuszy zapewnia nocleg, wyzywienie czy inne
                  swiadczenia, czasem placi pensje lub stypendium czasem nie placi NIC i NIC nie
                  zapewnia. Jesli daje spanie i jedzenie - jaka widzisz tu role AIESECu - ma szukac
                  konkurencyjnego noclegu za ktory trzeba placic? Jesli organizacja goszcaca placi
                  praktykantowi lub nie placi, to wtedy rola AIESECu jest znalezienie miejsca gdzie
                  taka osoba bedzie mieszkac i ktore oplaci. Ale podkreslam, ze tego typu
                  informacje sa znane przed akceptacja danej praktyki a nie oznajmiane na miejscu
                  po przyjezdzie.
                  Wyjazd na tego typu praktyke (Development Traineeship - jak go zwiemy ;) jest
                  WYLACZNIE DOBROWOLNY a jesli zdecydujesz sie na udzial w nim, to od Ciebie zalezy
                  akceptacja konkretnej oferty na podstawie oferowanych warunkow.Kazda organizacja
                  oferuje inne warunki i nie nie mozna generalizowac mowiac o tym programie wymiany.
                  AIESEC nie wysyla kogos z nienacka i w nieznane a na koniec wystawia rachunek z
                  niespodzianka. :)

                  > a propos pytań - to ci ludzie z AIESEC powinni sami wyjaśnić, jak to jest z
                  > przelotem, spaniem, jedzeniem i ubezpieczeniem, rozumiesz? sami, a nie dopiero
                  > odpowiadając na pytania
                  10000% racji. Moge tylko pwoiedzeic, ze jest mi przykro jesli ktos probowal takie
                  rzeczy ukrywac (lub takie odnioslas wrazenie).

                  Pozdrawiam
                  AdamG
        • Gość: avek Re: IP: 62.233.162.* 18.05.02, 00:57
          Gość portalu: Kaja napisał(a):

          > Kilka tygodni temu byłam na spotkaniu w sprawie wyjazdu do Indii dla
          > wolontariuszy. Spotkanie prowadziły dwie osoby. Wszystko pięknie, Indie, lato,
          > przygoda, świat. Gdyby nie padły niewygodne pytania z sali, prawdopodobnie nie
          > dowiedzielibyśmy się, że za przelot płacimy sami, za mieszkanie sami, za
          > jedzenie sami i nawet ubezpieczenie opłacamy z własnej kieszeni.

          no tak... obecnie w europie zachodniej i stanach takie wyjazdy sa bardzo modna.
          Organizacja wysylajaca nie zapewnia Ci nic oprucz tego ze daje Ci adres gdzie
          masz pojechac (oczywiscie za wlasna kase) i kasuje Cie za ten adres kilkaset
          euro...
          tu przynajmniej nie musisz slono placic organizacji a jeszcze Ci ZA DARMO pomoga
          jak bedziesz juz na miejscu... warto sie nad tym zastanowic...
          Volontariat nie jest dla bezradnych sierotek i biedaków...

      • mrowka1213 Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! 17.05.02, 13:04
        tez cos o tym wiem dokladnie te same doswiadczenia. gdybys mogl sie jakos ze
        mna skontaktowac bo z checia z toba o tym pogadam ale moze nie na publicznym
        forum
        • Gość: NS Re: AIESEC - prawdziwe oblicze!!!!!!! IP: *.sprinthome.com 17.05.02, 17:53
          podaj mi twoj e-mail Mrowka a ja sie z tobo skontaktuje na pewno i sobie
          porozmawiamy na te Aiesecowskie sprawy?????
      • Gość: lookee Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 213.186.75.* 10.07.02, 11:10
        AIESEC to organizacja młodych bossów struktur mafijnych z Pruszkowa. Młode
        wilki - z pewnością znajdą pracę.
        • Gość: PJ Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.mni.pl 24.07.02, 07:59
          Ale dyskusja. Po co to zaczynac!?
          • Gość: verte Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.intech.pl 24.07.02, 12:47
            Gość portalu: PJ napisał(a):

            > Ale dyskusja. Po co to zaczynac!?


            A po chuj żeś wygrzebał ten wątek?
            • Gość: myszka ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 18:09
              Z tego, co do tej pory moge zaobserwowac, mozna ujac w taki sposob "kolezanka
              kolezanki, ponikekad moja kolezanka" a ja napisze ku przetstrodze, o tym, co mi
              sie przytrafilo, czyli jak stracic dobrowolnie 1850 PLN.
              Tak sie stalo, ze w zeszlym roku dostalam propozycje odbycia stazu
              zagranicznego. Zglosilam sie z tym do AIESEC. OK - padla odpowiedz, ale tylko i
              wylacznie pod warunkiem, ze pojedziesz tam, gdzie mówisz. Jakos nie pociaga
              mnie ekonomia, wiec nie bylo zdanej mowy, ze bede robic jakies problemy,
              zamieniac praktyki, czy cos podobnego. Bardzo zalezalo mi na tym wyjezdzie. Tym
              bardziej, ze AIESEC obiecuje, ze przejscie przez konsulat z papierami od nich,
              to tylko formalnosc, dzien czasu, gora dwa." Nie masz sie co tym przejmowac,
              mamy takie uklady, ze np. w konsulacie niemieckim zwykle sie czeka na wize 1
              miesiac z papierami z AIESEC wiza jest w tydzien" - slysze.
              Proces rekrutacji skladal sie z trzech etapow, potem "outgoing seminar" - czyli
              takie gadanie o tym, ze kazdy bedzie przechodzil "cultural shock" (tak, tak -
              to stwierdzenie, w takim brzmieniu padalo kilkakrotnie - wiec tlumaczenie ze
              slang w AIESEC stosuje sie po to, zeby sie komunikowac pomiedzy oddzialami
              troche rozmija sie z prawda.

              ETAP PIERWSZY:
              SKLADANIE APLIKACJI - W AIESEC nikt nic nie wie, czeski film. Dopiero po
              dluzsej chwili dochodza na ktora polke sie sklada papiery, naprawde.

              ETAP DRUGI:
              TEST - na kilkakrotne pytania, czego bedzie ow test dotyczyl uslyszalam:
              ogolnej wiedzy nt. historii, geografii i ekonomii europejskiej. Najbardziej
              przerazala mnie ekonomia - wszak ekonomista nie jestem. Test zaczyna sie z
              opoznieniem, ktos czegos nie zrobil, ktos czegos nie przyniosl - ogolny
              balagan - 15 minut poslizgu . Nadeszla chwila rozpoczecia testu i coz ja widze?
              Pytania o Pol Pota (tez byl europejczykiem????) Bantustany (myslalam, ze to w
              Afryce) Mc Carteryzm (do tej pory sadzilam, ze to USA). Nastepne porazenie
              przyszlo, przy pytaniach o podboj Ameryki. Ale sie nam porobilo! To i Ameryka
              jest juz w Europie???! Jedno z pytan dotyczylo Alan'a Greenspan'a, no dobrze,
              niech Wam bedzie, ze test dotyczy Europy :)
              Kultura potraktowana marginalnie, za to pytanie o ile pamietam "Gdzie
              wystepowal Piotr Skrzynecki" i warianty do wyboru: - kabaret "Pod Egida" -
              Grupa "Pod Buda" - Piwnica "Pod Baranami" - a moze w "Jaszczurach" ? No wstyd
              zadawac takie pytania (chocby z racji na miejsce w którym test byl
              przeprowadzany). No i tyle co dotyczylo kultury. Test zalicza ok 1/2 chetnych.

              ETAP TRZECI:
              EGZAMINY JEZYKOWE: Niestety, ale co krok to wpadka :) Tym razem na dzien przed
              ogloszonymi egzaminami w AIESEC nikt nic nie wie, doslownie i autentycznie.
              Mozna przychodzic do nich, mozna dzwonic - jedyna odpowiedz "my tu bardzo
              ciezko pracujemy, naprawde, to jest wolontariat. Niestety szkola jezykowa nie
              ustalila jeszcze terminu, przepraszamy, wiemy, ze chcecie sobie ustawic teminy
              i dopasowac je do zajec". Tak sie sklada, ze sa tez i inni co ciezko pracuja, a
              jakos sie z tym nie obnosza :) . Egzaminy byly i minely. Odpadaja nastepni.

              ETAP CZWARTY:
              Przychodzi do mnie malilem w zalaczniku plik z rozszerzeniem .XLS. Co za licho
              mysle. W zyciu nie byl mi potrzebny Excel, poza tym nie stac mnie na wydanie
              tych ~2000 PLN na zakup (nie chce wspierac piratow). Ide do AIESEC i pytam co
              to jest? Co to za plik? Na co dziewczynka (pardon, to byl ktos z zarzadu) mi
              odparowuje: "A co to?! Chcesz wyjechac na praktyke za granice, a nie znasz sie
              na komputerze??!!" Niestety dla mnie komputery to cos wiecej jak Microsoft :).
              Jestem komputerowym rebeliantem, i uwazam, ze rownie dobrze mozna sie posluzyc
              czyms innym by osiagnac taki sam efekt. A w zasadzie, to nie latwiej byloby
              wyslac to jako .txt? Siec sie nie zapycha, zwlaszcza, jak wysylasz takich
              listow z zalacznikami z siedemdziesiat - podstawowe zasady netykiety.

              ASSESMENT CENTRE:
              Tym razem tremin ustalono bez wiekszych klopotow :) Wchodzimy grupami, zadania
              oderwane od rzeczywistosci. Np. samolot rozbija sie na pustyni, oprocz ludzi
              ocalilo sie to, to i to. Nie wiadomo co to za pustynia (co innego potrzeba do
              piasku, co innego do kamieni, a moze sa skaly?). Ludzie w grupie maja rozbiezne
              zdania. Pada nawet stwierdzenie "tam jest rzeka". Hmmm, rzeka na pustyni???
              Moze wyschnieta? Panie psycholog patrza na nas badawczo, a podczas wypowiedzi
              cos skrupulatnie notuja. Zastanawiam sie, czy aby nie manipulowac sytuacja?
              Mysle, ze nie byloby to trudne. Jedna z pan wyglada tak, jakby sama
              przechodzila jakis powazny wewnetrzny kryzys. Czy ktos taki potrafi trafnie
              ocenic przedyspozycje psychiczne kandydata? Wracam do domu, dostaje wiadomosc,
              ze mam koniecznie odebrac ankiete, bo jest niezbedna przy dalszym spotkaniu
              (spotkanie jutro). Coz mam robic? Wsiadam w autobus, trace poltorej godziny na
              dojazd, a tylko dlatego, ze nikomu nie wpadlo do glowy zeby wywiesic
              ogloszenie "kandydaci na praktyki zagraniczne prosze sie zglosic po ankiety
              konieczne w dalszym etapie selekcj - PILNE!!". Albo wyslac SMS - siedza na
              ISDN, wiec co to za roznica zwlascza, ze kazdy za kandydatow ma telefon w
              kieszeni. Trzeba tylko chciec. A chiec to moc.
              Nastepuje rozmowa z panem socjologiem, pania psycholog, i przedstawicielem
              AIESEC. Kolezanka pyta sie mnie co to jest protokol IP. Jakos sie nie zgadzalo,
              zeby dziewczyna mogla "cos takiego" zaznaczyc w ankiecie. Jednak wiem o czym
              mowie, dziewczynka milczy, i widac ze nie wie o co chodzi, przepraszam, ale
              jesli AIESEC ma swoj slang i uzywa go namietnie, to dlaczgo ja nie mam uzywac
              swojego? Po tym, ostatnim juz etapie odpadaja nastepni, przeszlam. Do tej ok
              300 PLN zmienilo wlasciciela. Coz za ulga teraz juz nic nie stoi na
              przeszkodzie. Juz niedlugo wyjade na wymarzona praktyke.
              Aby jednak to zrobic, musze przejsc

              OUTGOING PREPARATION SEMINAR:
              Polega m.in na przeprowadzaniu glupawych gierek (na mnie trafila zabawa w
              pseudo muzulmanskie srodowisko - znam ta rzeczywistosc z autopsji, wiec wiem,
              ze bylo nieprawdziwie). Wychodza z zalozenia, ze nikt nie byl do tej pory za
              granica. Konsternacja przychodzi w chwili, gdy okazuje sie ze nie ma w grupie
              takiego co nie spedzil tam samodzielnie przynajmniej chocby miesiaca. Caly czas
              slychac jaki AIESEC jest wspanialy, to pranie mozgow, podobne do tego, co widac
              na reportazach w telewizji o piramidach finansowych. Na koniec wychodzi sie
              zprzestawionym umyslem. Jest sie swiecie przekonanym do jak preznej i
              wspanialej organizacji sie wchodzi, no niebo poprostu. Spotkania trwaja kilka
              dni (dokladnie piatek, sobota i niedziela do ~19:00). Dowiaduje sie tyle, ze
              jesli wyjade to 1-spotkam sie z inna kultura, 2 - przezyje "cultural shock" -
              od euforii przez depresje i agersywne zachowania. 3- musze szanowac innych.
              Ze spraw organizacyjnych: Trafilam do tak wspanialej i szanowanej organizacj
              ze na haslo AIESEC otwieraja sie wszystkie drzwi. Nikt nie robi zadnych
              problemów, bo AIESEC jest tak znany i szanowany. Poruszalismy sie po
              najwyzszej z wysokich wyzyn absurdu i samouwielbienia. Przecieralam oczy widzac
              ze znak "@" w AIESEC oznacza AIESEC. Coz, jestesmy boscy - pozmieniamy swiat i
              stworzymy go wedle swojej miary. W wypowiedziach przedstawicieli AIESEC razily
              makaronizmy (do tego stopnia, ze ktos ze sali nie wytrzymal, i krzyknal " - A
              moze teraz po Polsku!"). Ponownie pada stwierdzenie "WYJEZDZAJAC Z AIESEC
              KONSULAT NIE ZADA ZADNEGO ZABEZPIECZENIA FINANSOWEGO, BO JESTESMY ORGANIZACJA
              ZNANA I SPRAWDZONA, TYM BARDZIEJ, ZE ZA PRAKTYKI DOSTAJECIE PIENIADZE NA
              UTRZYMANIE AIESEC SIE WAMI OPIEKUJE ZA GRANICA". Na koniec kazdego dnia bylo
              przeprowadzane podsumowanie, czyli, co ci sie podobalo, wzglednie niepodobalo.
              Przed pierwszym spotkaniem dostalismy zawiadomienie telefoniczne i mailowe,
              zeby sie nie spoznic, zeby byc punktualnie, bo sa jakies problemy z sala, bo
              costam. Cala gr
              • Gość: luck Re: ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: 66.46.110.* 03.09.02, 00:11
                czesc wszystkim zainteresowanym.

                List poprzedni nie pozostawia watpliwosc, iz powinno sie na niego odpowiedziec.
                przyznam sie, ze zupelnie stracilem watek czytajac go, bowiem nie moge znalezc
                kompletnego sensu w wypowiedzi. Akurat tak sie sklada, ze mialem okazje
                przechodic proces rekrutacji na praktyki zagraniczne w AIESEC i nie oceniam go
                w az tak drastyczny sposob. ok, mozna stwierdzic pewne niedociagniecia,
                jednakze nie mozna postrzegac caloksztaltu w pryzmacie jednostkowych
                niedociagniec. Mysle, ze jak na organizacje studencka, AIESEC jest calkiem
                niezle zorganizowany, z tego co wiem, to jest okolo 600 czlonkow w calej
                POlsce, tak wiec kontrola poczynan kazdego Komitetu Lokalnego w poszczegolnych
                miastach nie jest wcale latwa. Mimo wszystko dala sie zauwazyc standaryzacja
                pewnych procesow.
              • Gość: Marios Re: ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 19:16
                Witam

                Przeczytałem z zaciekawieniem twoją opowieść o załatwianiu spraw przez AIESEC.
                Ogólnie współczuję Ci straconej kasy i czasu... Ale...

                Tekst o tym, że plik w formacie *.xls jest czymś złym wydaje mi się bez sensu.
                Uzasadnienie poniekąd również. Cały świat na tym żyje - albo kupujesz
                oryginał, albo pirata, lub też pozostajesz z tyłu za cywilizacją... Kto teraz
                wysyła *.txt... bzdura.

                Dodatkowo - strasznie narzekałaś na AIESEC, ja też nie lubię tej organizacji,
                jednak - pamiętaj, że człowiek jest kowalem swego losu... A Ty po prostu dałaś
                się nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia.

                Ponadto spróbuj podziałać w organizacji, lub popracować trochę w różnych
                firmach - świat nie jest profesjonalny i niekomercyjny.

                Pozdrawiam,
                Mariusz
      • Gość: lolita Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: *.telematik.iao.fhg.de 19.08.02, 19:49
        Rybko, nawet nie wypowiem sie na temat twoich umiejetnosci pisarskich, ale na
        temat tlumaczen jak najbardziej, otoz tlumaczenie ustne (bo o takim piszesz) z
        4 jezykow przy tym z obcego na obcy swiadczy tylko o jednym: braku jakosci. I
        nie przysylaj nam listy twoich "pracodawcow" bo nawet Unia Europejska zatrudnia
        tylko osoby, ktore znaja 3 jezyki obce. Jakosc tam nie upadla zupelnie, bo one
        przynajmniej tlumacza na ojczysty. Ale garatuluje odwagi i mam nadzieje, ze
        nigdy nie spotkamy sie w kabinie...
      • Gość: myszka ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN cd. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 18:16
        Przed pierwszym spotkaniem dostalismy zawiadomienie telefoniczne i mailowe,
        zeby sie nie spoznic, zeby byc punktualnie, bo sa jakies problemy z sala, bo
        costam. Cala grupa stawila sie punktualnie. Minelo 15 minut, nareszcie pojawil
        sie pierwszy z AIESEC po ok 25 minutach od unowionego terminu zaczelismy
        spotkanie. Zwrocilam uwage, ze to nie pasuje, zeby AIESEC -w koncu znany i
        sznowany - jak sami twierdza robil takie rzeczy, bo sama nazwa AIESEC do czegos
        zobowiazuje. Uslyszalam tylko tyle, ze "Tak jest wszedzie".

        NIe moge doczekac sie na wyjadzd. Dostaje maila do mojego opiekuna z
        AIESEC. Osoba do ktorej sie zwracam jest wyraznie zajeta flirtowaniem z kolega
        wiec nie jest zadowolona, ze chce cos od niej. (Do licha, przeciez jestes w
        pracy, a jak mnie nauczono najpierw praca, pozniej przyjemnosci). Caly czas
        slysze, ze opiekun jest po to, zeby bylo mi latwiej, ze to jest AIESEC, wiec
        zadna pora dnia i nocy nie gra roli. Pisze maila - odpowiedz jest, a lakoby
        jej nie bylo. Okazuje sie, ze nie mam jakichs papierow z miejszca, gdzie mam
        miec praktyke. Samodzielnie kontaktukje sie z moim opiekunem zagranica.
        Dostajemy papiery faxem - Podpisuje. Czekam tydzien, w koncu nie wytrzymuje
        kontaktuje sie w Polsce - nie mamy od tamtego AIESEC zadnej odpowiedzi. Pisze
        maila zagranice. Okzauje sie, ze nie moga nic mi przyslac dalej, bo z Polski
        nie maja zadnej odpowiedzi. Robi sie nerwowo, bo pomimo obietnic sama wszystko
        musze sobie zalatwiac. Dziewczyna z AIESEC gra role obrazonej ksiezniczki, nie
        rozumie, dlaczego sie denerwuje, przeciez ona tak ciezko pracuje, ja jestam
        taka niewdzieczna. To jest wolontariat, grozi mi, ze nie bedzie sie moja sprawa
        zajmowac ("-To jest moja dobra wola, ze jestem w tej organizacji, i ze to robie
        co robie - nikt mnie nie tu sila nie trzyma"). Nareszcie dostaje dokmenty. Jade
        do konsulatu do Warszawy (pociag 150 PLN). Pani w okienku patrzy na mnie z
        politowaniem. Po pierwsze nie faxy - to nie jest wazny dokument, musza byc
        oryginaly. Po drugie "musi Pani posiadac co najmniej 800 eur zabezpieczenia na
        kadzy miesiac pobytu". Staram sie tlumaczyc, ze to AIESEC, ze dostaje pieniadze
        na miejscu - , pani na to, ze jej to nie obchodzi ("AIESEC czy nie AIESEC -
        pieniadze musza byc - takie mamy przepisy"). Wracam do domu, po drodze wstepuje
        do AIESEC. Wogole nie ma sprawy, presadzam, histeryzuje, to jest niemozliwe
        (ale sie nas uczepila). Po pewnym czasie wracam do Warszawy (z kieszeni wypada
        mi kolejne 150 PLN). Pani w okienku nic nie marudzi na dokumenty, zabiera ze
        soba z zastrzezeniem, zeby zadzwonic do niej nazajutrz. Dnia nastepnego okazuje
        sie, ze: mam miec inne ubezpieczenie, dokladnie podane daty trwania praktyki -
        nie zgadza sie wersja Polska i zagraniczna. Poza tym koniecznie pieniadze na
        koncie. Dokumenty tym razem moga byc przeslane faxem bezposrednio do konsulatu.
        Jestem w stanie zgromandzic pieniadze. Wysylam dokumenty + tlumaczenie
        przysiegle o stanie konta faxem do Warszawy. Dodatkowo wykupuje ubezpieczenie
        na odpowiedni okres czasu. Ubezpiczenie pozera ok 1000 PLN. coz, nie chce, zeby
        ponownie mi odmowiono wizy. Dzwonie za jakis czas do konsulatu. Tym razem nie
        bede miec wizy, bo... mam za malo pieniedzy. Zeby dostac wize, musze miec na
        koncie co najmniej 6300 EUR, karte Visa Classic, albo zrobic depozyt z
        pieniedzy w banku w poblizu miejszca zameldowania za granica. Karta Visa
        Electron, jak ktos sugerowal w poprzednich wypowiedziach nie jest w konsulacie
        uznawana. Wsiadam w pociag do Warszawy - wyrywa mi kolejne 150 PLN, ale
        przeciez chce miec z powrotem paszport. Zbawa w kotka i myszke trwala od
        stycznia od Kwietnia
        Moja opiekunka z AIESEC na koniec, kiedy zadzwonilam do niej ze rezygnuje, ze
        nie jestem w stanie przejsc przez urzednikow odpowiada: "- to nieciekawie - Ja
        wyjezdzam w wakacje na praktyke do Hiszpanii. Zrobilam odpowiednio wczesniej
        zabezpieczenie finansowe, bo wiem, ze konsulaty moga robic problemy" (oj
        przeczysz temu, co sami mowiliscie na spotkaniach organizacyjnych!).

        Robiac krotkie resume wynika:
        Aiesec ~300 PLN
        dojazdy ~450 PLN
        telefony do konsulatu w Warszawie ~100 PLN
        ubezpieczenie ~ 1000 PLN
        sumujac uzyskujemy wynik ~ 1850 PLN straty.
        + stracony czas i nerwy przez 6 miesiecy.

        Nie obchodzi mnie to czy ktos jest erotomanem, nimfomanka, onanista,
        pijakiem a moze pardon dziwka, czy zalatwil cos przez lozko czy nie. Moge
        patrzec z niedowierzaniem, ze sie siebie nie brzydzi. To wszystko to jest
        jednak sprawa drugoplanowa jak sie prowadz i czy mu z tu dobrze. W tym ukladzie
        najwazniejsze jest: jak i czy wywiazuje sie ze statutowych zobowiazan. Ludzie
        uprawiajacy "partyzantke", a takich, jak wynika z moich obserwacji jest w
        AIESEC wiekszosc stanowia - zagrozenie. Moje ogolne wrazenie nt. AIESEC jest
        takie - to malo profesjonalna organizacja, ludzie tam dzialajacy nie powinni
        sie tam znalezc. Ktos powie, dobrze, to amatorzy. Ja mowie: amatorstwo nie
        tlumaczy balaganu, braku organizacji i oszolomstwa. Amatorzy, jesli sa
        rzeczywiscie zaangazowani potrafia wspaniale pracowac, przy tym nie beda co
        chwila mowic jak ciezko pracuja, i jak wszyscy sa niewdzieczni, bo zwracaja im
        uwage, ze moznaby cos zrobic tak albo inaczej.
        Padlo stwierdzenie, ze w AIESEC sa sami karierowicze. Poniekad sie z
        tym zgadzam. Przez ten czas, jak sie z nimi spotykalam zaledwie DWIE OSOBY na
        kilkadziesiat byly naprawde zangazowane w to co robia. Reszta traktowala
        organizacje jak "kolko wzajemnej adoracji". Radze trzymac sie od nich z daleka,
        chyba ze masz za duzo pieniedzy. Jak to ujal moj przyjaciel "Takie praktyki to
        o kant d. rozbic".
        Powiem jeszcze i to, ze wiosna tego roku odbylo sie wreczanie
        nagrod/wyroznien przyznawanych przez AIESEC dla "pracodawcy roku". Otoz okazalo
        sie, ze zaden z przedstawicieli nagrodzonychfirm nie przybyl na ceremonie.
        Informacja pochodzi z lokalnej telewizji. Jest chyba wymowna. Nie sądzicie?
        • Gość: figaŚ AIESEC - uwazaj bo wdepniesz w gowno !!! IP: *.dwi.uw.edu.pl 03.09.02, 17:45
          Rozmawialem wczoraj z managerem z dzialu PR jednej z najwiekszych w Polsce
          firm, ktora dotychczas miala uklady z AISEC - powiedzial krotko "gowniarzom sie
          we lbach poprzewracalo, sepy na kase, z niczego sie nie wywiazuja, az dziwne ze
          prokuratura i prasa nie dobrala im sie jeszcze do dupy ?"
          • Gość: myszka Re: Do luck i Marios IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 19:58
            Witam,

            Moja wypowiedź była spowodowana tym, że padł zarzut że historie, które opisują
            ludzie są nieprawdziwe. Stwierdziłam, że wiem coś z autopsji, mam doświadczenia
            empiryczne, wiec dlaczego mam sie nimi nie podzielić? (Przynajmniej mi nikt
            nie zarzuci ze piszę nieprawdę). Ogólne uwagi, Moi Czytelnicy - w
            wypowiedzi "ku przetstrodze, czyli jak stracic 1850 PLN", nie wartościuję
            AIESEC słowami: dobry, zły, lubie, nie lubie. To jest Wasza ocena moich słów.
            Zastanawia mnie użycie zwrotu w odpowiedzi luck: "oceniam go w az tak
            drastyczny sposoby". Wnikliwe oko od razu zauważy, że tekst jest zdaniem
            relacji z odbytych spotkań. To, że "traci się wątek" jest efektem opętania i
            odebrania zdrowego rozsądku powstającego w miarę rozwoju sytuacji. Obszerność
            wypowiedzi 1 wynika z nagromadzenia "niedociagnięć" jak to zostało określone.
            Zapewniam, że gdyby te niedociągniecia nie były jednostkowe, to nie
            podzieliłabym sie swoimi doświadczeniami.




            Odpowiedź dla luck:
            Tracisz wątek? I o to w AIESEC chodzi. Ja też straciłam wątek po
            chwili przebywania z tymi ludźmi (utrata wątku była celowym zabiegiem mającym
            na celu wywołnie empatii czytającego). Cieszę sie, że nie mogłes znaleźć
            kompletnego sensu wypowiedzi - czujemy podobnie - witaj bratnia duszo!
            Niedociągnięcia? Dobrze niech Ci będzie, że tak ma być, bo jak wnioskuję "bez
            niedociągnięć się nie da". Byle te niedociągnięcia nie były notoryczne :)
            Cieszę się, że zechciałeś/aś przedstawiś swój pogląd. Poszerzy to moją wiedzę.
            To jest twórcze. Wielkie dzięki za odpowiedź.




            Odpowiedź dla Marios:
            Mam dziwne wrażenie, ze mnie niedoczytałeś :) nie padło ani pół słowa,
            ze .xls jest zły. Było natomiast o czymś innym, a mianowicie o tym, że
            spotkałam sie z ignorancją .To tak jak ta (autentyczna) wypowiedź (dla
            jasności, nie słyszałam tego w AIESEC, tylko gdzieś indziej):
            " - to nie jest Windows"
            " - Dlaczego!?"
            "- bo nie ma pasjansa"
            Absurdalne, prawda? Tego typu wiedza IT w AIESEC była normalna. Co nie
            zmieniało faktu, że wszyscy udowadniali nam, jak sie nie orientujemy, oraz to,
            że gdyby nie AIESEC, to już dawno z pewnoscia zglinęlibyśmy marnie. Ni mniej ni
            więcej tylko: "Dostaliśmy wielka szansę trafiając do AIESEC."
            Byc moze to i bzdura, z tymi plikami w zalczniku, ale... swego czasu
            (w tym roku) aplikowałam na rózne posady w Londynie (trochę bardziej
            cywilizacyjnie do przodu, nie sądziesz?). Jednym z wymogów było
            niezamieszczanie w mailach zadnych plików .xls ani żadnych pochodnych Worda,
            bo to utrudnialo im pracę. Nie chcieli tego i już, woleli .txt, do tego w
            tresci wiadomości. Są jednak inne pakiety niż Office, które spełniają dobrze
            swoje zadanie. Dlaczego koniecznie muszę używać jednej rzeczy? Poza tym
            pliki .txt są ulubione przez moich kumpli programistów (c++). Mówia, ze
            najlepiej im się to czyta. Zboczenie zawodowe, że lubią wszystko w postaci
            logu. Nie wiem czy siedzisz w IT, ale ostatnio obserwuje się odwrót od
            Microsoftu. Jestem antyglobalistą. Globalizm jest nudny :). Wiesz, że
            nakłaniasz do złodziejstwa?
            Szkoda, że moją wypowiedź odebrałeś w kategoriach narzekania. Opisałam
            tylko to, co zobaczyłam na własne oczy (brak kompetecji i niechlujstwo
            zadaniowe). Masz rację, dałam się nabrać, dlatego zamieściłam bardzo obszerną
            wypowiedź, która jest nawet zatytułowana "Ku Przestrodze". W poprzednich
            wypowiedziach padł zarzut, że ktoś coś napisał nie do końca wiedząc co pisze
            (motyw z sektą, z praniem mózgu, oszołomami i takimi tam). Empirycznie
            doświadczyłam, że to co ludzie napisali to prawda. Po chwili przebywania w
            AIESEC jest się otumanionym świetlaną przyszłością. "A Ty po prostu dałaś się
            nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia" - i zaręczam, że nie byłam
            pierwsza - może teraz ktoś się dwa razy zastanowi nim zrobi coś głupiego :)
            Co do małoprofesjonalnego świata :) Miałam takie szczęście, albo
            nieszczęscie - jeszcze nie potrafię ocenić, że trafiałam przewaznie miedzy
            profesjonalistów. Dodatkowo zdarzało mi się zatrudniać różnych ludzi.
            Zdecydowanie wybierałam tych profesjonalnych i komercyjnych, bo w ogólnym
            rozrachunku wychodziło najtaniej. Pracowałam kiedyś w firemce, co miała 5
            (slownie pięciu) pracowników, wygrywaliśmy poważne rzadowe nagrody. Przede
            wszystkim musieliśmy być wydajni. Być moze dlatego teraz mierzi mnie,
            brakoróbstwo (sorry, ale nie przychodzi mi do głowy inne określenie). Dlaczego
            nie można zrobić czegoś od poczatku do końca dobrze? (a później iść na piwo?).
            W ten sposób buduje się prestiż, którego brakuje AIESEC (por. wypowiedź figaŚ
            zamieszczoną na forum 03-09-2002 17:45). Nauczono mnie też, że brak kompetencji
            = wylot z pracy. O niedociągnieciach, o których mówi luck też nie mogło być
            mowy. Nieludzko to pewnie dla Ciebie wygląda, ale przynosi wymierne efekty.
            Komercja: Na spotkaniach nie padło ani raz to słowo, tylko "jesteśmy
            organizacją non-profit". Pojawia sie nam kolejny wątek? Czyli jak to naprwdwę
            jest w AIESEC - komercja czy nie?


            Rozpisałam się ku przestrodze, ludzie powyciągali wnioski (czasami trafne,
            czasmi nie).
            Może moje doświadczenia przydadzą sie komuś.


            Pozdrawiam
            • Gość: Marios Re: Do luck i Marios IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 23:12
              > Odpowiedź dla Marios:
              > Mam dziwne wrażenie, ze mnie niedoczytałeś :) nie padło ani pół słowa,
              > ze .xls jest zły.

              "ETAP CZWARTY:
              Przychodzi do mnie malilem w zalaczniku plik z rozszerzeniem .XLS. Co za licho
              mysle. W zyciu nie byl mi potrzebny Excel, poza tym nie stac mnie na wydanie
              tych ~2000 PLN na zakup (nie chce wspierac piratow)."
              "Ide do AIESEC i pytam co to jest? Co to za plik? Na co dziewczynka (pardon,
              to byl ktos z zarzadu) mi odparowuje: "A co to?! Chcesz wyjechac na praktyke
              za granice, a nie znasz sie na komputerze??!!" Niestety dla mnie komputery to
              cos wiecej jak Microsoft :)...
              Jestem komputerowym rebeliantem, i uwazam, ze rownie dobrze mozna sie posluzyc
              czyms innym by osiagnac taki sam efekt. A w zasadzie, to nie latwiej byloby
              wyslac to jako .txt? Siec sie nie zapycha, zwlaszcza, jak wysylasz takich
              listow z zalacznikami z siedemdziesiat - podstawowe zasady netykiety."

              To są twoje słowa....

              > Było natomiast o czymś innym, a mianowicie o tym, że
              > spotkałam sie z ignorancją.

              Po prostu na twoją krytykę ich systemu odpowiedzieli agresją. Agresja rodzi
              agresję. Święte, stare prawo...

              >To tak jak ta (autentyczna) wypowiedź (dla
              > jasności, nie słyszałam tego w AIESEC, tylko gdzieś indziej):
              > " - to nie jest Windows"
              > " - Dlaczego!?"
              > "- bo nie ma pasjansa"
              > Absurdalne, prawda?

              To nie jest związane z tematem.

              >Tego typu wiedza IT w AIESEC była normalna. Co nie
              > zmieniało faktu, że wszyscy udowadniali nam, jak sie nie orientujemy, oraz
              to,
              > że gdyby nie AIESEC, to już dawno z pewnoscia zglinęlibyśmy marnie. Ni mniej
              ni
              >
              > więcej tylko: "Dostaliśmy wielka szansę trafiając do AIESEC."

              O tym już pisałaś... Twoją opinię o A. już każdy zna. Daliście się nabrać i
              tyle.

              >Byc moze to i bzdura, z tymi plikami w zalczniku, ale... swego czasu
              > (w tym roku) aplikowałam na rózne posady w Londynie (trochę bardziej
              > cywilizacyjnie do przodu, nie sądziesz?). Jednym z wymogów było
              > niezamieszczanie w mailach zadnych plików .xls ani żadnych pochodnych
              Worda,

              *.xls nie jest pochodnym plikiem Worda. Jest co najwyżej równorzędnym plikiem
              do *.doc

              > bo to utrudnialo im pracę. Nie chcieli tego i już, woleli .txt, do tego w
              > tresci wiadomości. Są jednak inne pakiety niż Office, które spełniają dobrze
              > swoje zadanie. Dlaczego koniecznie muszę używać jednej rzeczy?

              Nie musisz, ale taki jest standard. Ponad 90% osób w Polsce to stosuje. *.txt
              jest używane prawie wyłącznie przez co najmniej półprofesjonalistów.
              Pomyśl sama ile byłoby skarg do A. jakby wysyłali wszystko w *.txt i ludzie
              mieliby problemy z odczytaniem tych plików w *.xls (dochodzi podział na
              komórki, itp., co jest dla powszechnego użytkownika nie do przeskoczenia).
              Nie znam dokładnie pliku jaki został przesłany do was, ale ja gdybym usłyszał
              taką uwagę z twojej strony to bym się co najmniej w duchu roześmiał.
              (przeciętny plik *.xls ma ok. 50kB - czyli niecałe 10s. ściągania
              stanadardowym modemem 56kbit/s)

              > Poza tym
              > pliki .txt są ulubione przez moich kumpli programistów (c++). Mówia, ze
              > najlepiej im się to czyta. Zboczenie zawodowe, że lubią wszystko w postaci
              > logu.

              To niech sobie czytają jak chcą.
              W mojej pracy też informatycy stworzyli piękny program.
              Niestety fatalnie nieintuicyjny, itp.
              Operuje się w nim strasznie topornie, raz wyjściem z programu jest W innym
              razem X albo Q lub E.
              MS Office jest programem dla mass i moim zdaniem spełnia znakomicie to
              zadanie, równocześnie posiadając b.dużo intuicyjnych skrótów i dających
              szerokie pole do popisu programistom (choćby programujących w VBA).

              > Nie wiem czy siedzisz w IT, ale ostatnio obserwuje się odwrót od
              > Microsoftu.

              Rzeczywiście... toporny StarOffice. Unowocześniany Linux, na poznanie którego
              niewiele osób ma czas, itp... super!!!

              P.S. Nie siedzę w IT. Jedynie trochę się interesuję.

              > Jestem antyglobalistą. Globalizm jest nudny :). Wiesz, że
              > nakłaniasz do złodziejstwa?

              Bill Gates za to tworzy monopol. Cóż, wg mnie jak na razie nikt nie wymyślił
              dla mass niczego lepszego i choć nie lubię gościa (nie daję mu zarobić
              używając jego programów), to cenię go za to co wymyślił dla ludzkości.

              > Szkoda, że moją wypowiedź odebrałeś w kategoriach narzekania. Opisałam
              > tylko to, co zobaczyłam na własne oczy (brak kompetecji i niechlujstwo
              > zadaniowe). Masz rację, dałam się nabrać, dlatego zamieściłam bardzo
              obszerną
              > wypowiedź, która jest nawet zatytułowana "Ku Przestrodze".

              Tak też odebrałem - w formie narzekania...

              > W poprzednich
              > wypowiedziach padł zarzut, że ktoś coś napisał nie do końca wiedząc co pisze
              > (motyw z sektą, z praniem mózgu, oszołomami i takimi tam). Empirycznie
              > doświadczyłam, że to co ludzie napisali to prawda. Po chwili przebywania w
              > AIESEC jest się otumanionym świetlaną przyszłością. "A Ty po prostu dałaś
              się
              > nabrać oszołomom na ich sztuczki i zapewnienia" - i zaręczam, że nie byłam
              > pierwsza - może teraz ktoś się dwa razy zastanowi nim zrobi coś głupiego :)

              Nie tylko A. naciąga. Na świecie jest mnóstwo mataczy i naciągaczy.

              > Co do małoprofesjonalnego świata :) Miałam takie szczęście, albo
              > nieszczęscie - jeszcze nie potrafię ocenić, że trafiałam przewaznie miedzy
              > profesjonalistów. Dodatkowo zdarzało mi się zatrudniać różnych ludzi.
              > Zdecydowanie wybierałam tych profesjonalnych i komercyjnych, bo w ogólnym
              > rozrachunku wychodziło najtaniej. Pracowałam kiedyś w firemce, co miała 5
              > (slownie pięciu) pracowników, wygrywaliśmy poważne rzadowe nagrody. Przede
              > wszystkim musieliśmy być wydajni. Być moze dlatego teraz mierzi mnie,
              > brakoróbstwo (sorry, ale nie przychodzi mi do głowy inne określenie).
              Dlaczego
              > nie można zrobić czegoś od poczatku do końca dobrze? (a później iść na
              piwo?).

              To rzeczywiście masz niebywałe szczęście... Pamiętaj jednak, iż niewiele firm
              wygrywa rządowe nagrody.

              > W ten sposób buduje się prestiż, którego brakuje AIESEC (por. wypowiedź
              figaŚ
              > zamieszczoną na forum 03-09-2002 17:45). Nauczono mnie też, że brak
              kompetencji
              >
              > = wylot z pracy. O niedociągnieciach, o których mówi luck też nie mogło być
              > mowy. Nieludzko to pewnie dla Ciebie wygląda, ale przynosi wymierne efekty.

              Nieludzko nie wygląda, ale tak się nie postępuje. Musiałabyś zwolnić i
              skrzywdzić mnóstwo ludzi pracujących w różnych branżach w całej Polsce, którzy
              przegrali z czasem i nie są w stanie się nauczyć j.angielskiego, czy sprawnej
              obsługi komputera (myślę głównie o starszych osobach, jeszcze pracujących).

              > Komercja: Na spotkaniach nie padło ani raz to słowo, tylko "jesteśmy
              > organizacją non-profit". Pojawia sie nam kolejny wątek? Czyli jak to
              naprwdwę
              > jest w AIESEC - komercja czy nie?

              Pewnie, że jest. Komercją są choćby wyjazdy na szkolenia, korzystanie ze
              znajomości zdobytych poprzez działalność w A., itp.
              Jednak na to te osoby pracują działając non-profit.
              Jest oczywiście sporo osób, którzy chcą zgarnąć materialne korzyści na swej
              działalności. To są po prostu ŚWINIE.

              > Rozpisałam się ku przestrodze, ludzie powyciągali wnioski (czasami trafne,
              > czasmi nie).
              > Może moje doświadczenia przydadzą sie komuś.

              W to akurat nie wątpię.

              Pozdrawiam,
              M.

              P.S. Nie przeklinaj na czym świat stoi, tylko odczytaj to na innym komputerze
              z legalnym MS Office'm i buntuj się dalej.
              P.S.2. Też nie lubię A. z różnych względów o czym już wcześniej pisałem, ale
              pamiętaj, iż tam nie ma olbrzymiej selekcji jak w niektórych firmach (ze 100
              osób wybierają 1), tylko biorą wszystkich jak leci. W takiej sytuacji musi
              istnieć i istnieje ewidentny nieprofesjonalizm i dlatego na tego typu
              organizacje trzeba po prostu uważać.
      • Gość: sitka [...] IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.02, 22:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Marek Re: ......AIESEC........a co to jest ???? IP: 144.254.249.* 25.09.02, 07:08
        Slawek, ale z Ciebie BUC!
        Ze swoaja bardzo intelektualnie zaawansowana polemika nadajesz sie na pieska,
        prawa reke Leppera!!!
        Marek
      • Gość: Marek [...] IP: 144.254.249.* 25.09.02, 07:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: beznadzieja [...] IP: *.dynamic.mm.pl 06.07.14, 21:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka