Gość: Paweł
IP: *.183.170.37.dsl.dynamic.t-mobile.pl
03.02.12, 16:52
I nie wiem już zupełnie co robić... Jestem absolwentem dziennego prawa na dobrej uczelni. Absolwentem pod względem ocen przeciętnym, z roku na rok szło gorzej, może to było po prostu zniechęcenie ilością materiału, bo umiem wyszukiwać informacje w aktach prawnych. Mam za sobą paromiesięczne praktyki z dwóch kancelarii i tam też ocenili mnie jak najbardziej pozytywnie. Jeszcze pod koniec studiów zawahałem się czy iść w fotografię, która stała się moją pasją. Okazało się to jednak trudniejszą sprawą niż sądziłem początkowo.
Nie zdecydowałem się na aplikację nie mając wcześniej pracy, byłby to koszt nie do udźwignięcia ani przeze mnie ani moją rodzinę, zwłaszcza, że chciałem pozostać w mieście studiów (i ponosiłem koszt wynajmu pokoju). Liczyłem, że w dużym mieście pracy będzie więcej. Przeliczyłem się i musiałem wrócić do miasta rodzinnego (100 tysięcy mieszkańców).
Nie jestem kandydatem wybrednym. Nie jestem z tych, o których mówi się czasem na forach, że "od razu chcieliby 3 tysięce" albo "od razu na kierownika". Rozglądam się za posadami w trzech województwach. Oprócz swojej własnej branży biorę pod uwagę administrację publiczną (dwukrotnie przegrałem o włos), administrację biurową, sekretariat, hotelarstwo (recepcja), logistykę (tu mam problem z brakiem doświadczenia). Była oferta stażu za 500 zł przed zasadniczą umową o pracę-nie pogardziłem taką ofertą. Było enigmatyczne ogłoszenie "praca przy komputerze 1200 zł netto"-odpowiedziałem. Nie uważam, że mam talent handlowy, ale zgłosiłem się jako kandydat do pracy w dwóch salonach foto, bo interesuje mnie fotografia. Niestety, była to po prostu zakładka "kariera" na stronie internetowej, nie rzeczywiście prowadzony aktualnie nabór. Mam prawo jazdy kat. "B" i jeździć lubię. Staż z urzędu pracy niestety mi przepadł, bo nie miałem możliwości zameldowania w mieście, gdzie wynajmowałem lokum a w mieście rodzinnym skończyły się na staże pieniądze. Obie kancelarie, gdzie praktykowałem, nie mają potrzeby dodatkowego pracownika natomiast potwierdziły aktualność swoich referencji-obiecały mnie polecić, gdyby się dowiedziały o jakichś naborach gdzie indziej. Niestety jak dotąd cisza.
Jak szukam pracy? Tak jak piszę wyżej-z polecenia. Niestety, nigdy nie prowadziłem szerokiego życia towarzyskiego, wolałem rower, las od imprez i może to teraz pokutuje (ale co ja poradzę, że mam taką osobowość? Ja jestem życzliwy dla ludzi!), bo nie mam do kogo się zwrócić aby mnie polecił. Najważniejszym sposobem poszukiwania przeze mnie pracy jest przeglądanie ogłoszeń (8 portali plus oferty lokalnego PUP, plus Biuletyny Informacji Publicznej, plus wyszukiwarka służby cywilnej). Ponadto przeglądanie stron firmowych pod kątem działu "kariera". Jak dotąd nigdy nie udałem się osobiście do firmy nie prowadzącej naboru celem wręczenia im CV w ciemno. Ile bowiem wypowiedzi, tyle różnych opinii na forach na ten temat.
Oprócz poszukiwania pracy czas spędzam na poszerzaniu swych kwalifikacji. Ogłoszenie wymaga poznania aktu prawnego? Uczę się-w ten sposób poznałem trudną dość tematykę gospodarki nieruchomościami, na przykład. Uczę się excela, który był zawsze moją piętą achillesową. Staram się utrzymać poziom znajomości języków obcych (głównie prasa obcojęzyczna), nawet trochę poszerzyć znajomość niemieckiego (w zachodniej Polsce tego się głównie wymaga a mnie on zawsze sprawiał trudność). W zawodzie z doświadczenia mam tylko te dwie praktyki (oprócz praktyk obowiązkowych), ale nie gardzę pracą dorywczą (statystowanie, inwentaryzacje-sęk w tym, że najczęściej poszukują studentów...). CO JESZCZE MOGĘ ZROBIĆ?