Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mobbing - czy dręczy Cię szef?

      • Gość: Heniek POTRZEBNE JEST PRAWO ANTYMOBBINGOWE IP: *.ipt.aol.com 14.03.02, 17:44
        To co wyczytalem powyzej jest straszne. Jezeli ludzie nie beda chronieni w
        pracy konkretnymi przepisami, dranstwu i chamstwu w pracy nie bedzie konca.
        Kodeks pracy jest zbyt lakoniczny, opracowany w pospiechu.
      • Gość: Codes Czy to jest szef ?!? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 18:27
        Jeżeli właściciel firmy mówi otwartym tekstem, że ludzie dzielą się na tych co
        rozkazują i na tych co wykonują a w jego firmie od rozkazywania jest tylko on
        bo reszta to ograniczone umysłowo debile, których trzeba prowadzić za rączkę i
        pilnować na każdym kroku - czy to jest mobbing ? Jeśli tenże właściciel uważa,
        że każdy pracownik ma mu (tzn. firmie ?!?) udostępniać korzystanie ze swojej
        prywatne komórki tudzież "używalność" swego prywatnego auta - czy to jest
        mobbing ? Czy szef / właściciel mówiący publicznie do współpracowników,że jeśli
        ktoś usłyszy od innych, że źle sie o nim wyrażają ma mu natychmiast o tym
        powiedzieć stosuje mobbing. No bo poza tym, że wbrew wszelkim znakom na niebie
        i ziemi facet ten w szybkim tępie produkuje sobie wrogich konkurentów - mało
        który pracownik wytrzymuje tam dłużej niż rok a każdy odchodzący idzie albo do
        konkurencji albo stara mu się zaszkodzić gdy tylko ma taką możliwość - to
        właściwie jako właściciel ma prawo "dobierać" sobie współpracowników choć z
        jego "byłych" kilku jest jego znaczącymi i faktycznie wygryzającymi" go
        konkurentami. Czyli - ma co chciał !!!
        • Gość: nowinho PRZECZYTAJ TO - MOŻE MI POMOŻESZ??? IP: 62.121.73.* 14.03.02, 19:47
          Witam, interesuje mnie problem mobbingu i zastanawiam się nad pisaniem pracy
          magisterskiej na ten temat. I stąd moja prośba.
          Jeśli spotkałaś(-eś) się z tym problemem osobiście ( ze strony przełożonego,
          współpracownika) i możesz poświęci odrobinkę czasu by opisać mi swoją sytuację
          oraz ewentualnie w późniejszym czasie wypełnić anonimową ankietę napisz do mnie:

          nowinho@poczta.gazeta.pl

          Interesuje mnie jak wyglądała Twoja sytuacja, jakie techniki terroru
          psychicznego stosowano wobec Ciebie.

          Za wszelki odzew na moją prośbę z góry serdecznie dziękuję

          Nowinho

          • Gość: pozytyw Re: PRZECZYTAJ TO - MOŻE MI POMOŻESZ??? IP: *.chello.pl 14.03.02, 20:29
            Serducho się kraje, jak to czytam.Najpierw dostajesz po tyłku w pracy, potem
            sam - chcąc nie chcąc odgrywasz się na innych, którzy są zależni od Ciebie.
            Kolejnosc dziobania. Sami się wygryzamy, jestesmy chorym spoleczenstwem.
            Wiecznie przemęczeni, myslący negatywnie. Zastraszeni.
      • Gość: gerg) Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 20:09
        Mobbing występuje z nasileniem w środowisku nauczycieli akademickich w
        uczelniach publicznych. Wiele czynników wręcz generuje mobbing. Należy do nich:
        1. utrzymywanie uposażeń zasadniczych na najniższym poziomie (poniżej
        średniej krajowej) oraz ponad trzykrotna różnica w stawce za godzinę lekcyjną
        na studiach wieczorowych (płatnych). Szef dysponuje płatnymi godzinami jak
        monetą przetargową, kiełbasę wyborczą w okresie wyborów na uczelni. Specyfiką
        środowiska akademickiego jest fakt, że mobbing dotyczy głównie osób
        kreatywnych, o cechach przywódczych, wyróżniających się aktywnością, a
        zatem „zawyżających poziom” i zagrażających mniej kompetentnym
        współpracownikom i szefom. W wielu jednostkach grupy miernych pracowników –
        działających w obronie własnych interesów finansowych z poparciem lub z
        inspiracji szefa – nie dopuszczają osób twórczych, przez to niewygodnych, do
        prowadzenia wysokopłatnych zajęć.
        2. Na uczelni możliwe jest łączenie stanowiska kierowniczego jednostki
        podrzędnej z kierowaniem jednostką nadrzędną (np. stanowiska kierownika
        zakładu ze stanowiskiem kierownika instytutu czy dziekana). Taka praktyka
        stwarza patologiczną sytuację, kiedy dręczony pracownik nie ma do kogo odwołać
        się od krzywdzącej decyzji. (Przypomina to scenę z filmu „Przepraszam czy tu
        biją?” M. Piwowskiego, kiedy jeden z dwóch przesłuchujących milicjantów mówi
        do przesłuchiwanego: „Możesz złożyć na mnie skargę” „ A kto będzie ją czytał” –
        pyta przesłuchiwany. „-Ja” – rzeczowo odpowiada drugi milicjant).
        3. Zadziwiające jest, że na wielu uczelniach nie istnieje Komisja Etyki –
        czyżby nie miała czego rozpatrywać?
        4. Brak poszanowania własności intelektualnej, znany już szerzej z
        plagiatów prac naukowych sprawia, że projekt opracowywany przez podwładnego,
        szef zgłasza jako własny. Osoby przeciwstawiające się tej praktyce ponoszą
        kary finansowe: odsuwa się je od studiów płatnych, nie przydziela środków na
        badania, obniża im się ocenę okresową. Prześladowaniu sprzyja autorytarny,
        nieprzejrzysty, pozbawiony procedur i regulaminów system zarządzania, który w
        państwowych uczelniach ma długą i niechlubną tradycję. Rozprzężeniu etycznemu
        sprzyja także wieloetatowość nauczycieli akademickich – głównie goniących za
        groszem profesorów, – co doprowadza do konfliktu interesów.
        5. Na modnych kierunkach filologicznych zdarza się, że lektorzy dorabiają
        jako agenci zachodnich firm turystyczno-edukacyjnych, rekrutując dla nich
        uczestników kursów językowych. Student wie, że zaliczy egzamin, jeśli opłaci
        kurs.
        6. W zachodnich uczelniach jest regułą, że drzwi do gabinetu dyrektora
        są zawsze otwarte (w przenośni i dosłownie). W naszych uczelniach są
        zamknięte, a korowód sekretarek broni dostępu.
        Najciemniej jest pod latarnią… Ciekawe, czy prof. Obłój objął badaniami
        rodzimą uczelnię. Badania zagraniczne pozwoliły np. zdefiniować mobbera jako
        osobę odznaczjącą się niekompetencją i agresją manipulacyjną. Celem takiej
        agresji jest zniszczenie pracownika twórczego, o wysokiej wrażliwości
        etycznej, nie podatnego na matactwo i korupcję. Autonomia uczelni i
        samodzielność wydziałów faktycznie staje się parawanem dla podziału sfer
        wpływu i łupów. Z moich doświadczeń wynika, że mobbing w środowisku
        akademickim jest w dużej mierze skutkiem korupcjogennego podziału na
        studia „bezpłatne” i płatne. Walka z mobbingiem jest lekceważonym u nas
        sposobem walki z korupcją.
        • Gość: antyszef Kiedy szefowie nie moga wiecej dac... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 21:12
          Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknac. Szczegoly pod adresem www.pbn.biskupin.wroc.pl/archiwa/
      • Gość: Mobby Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.jgora.dialog.net.pl 14.03.02, 21:12
        Nie dręczy, nie dręczył i nie bedzie dręczył bo sobie na to nie pozwolę.
        Cała sprawa wygląda na sztucznie rozdmuchaną. Juz widzę firmy (a może firmę)
        organizującą szkolenia, których celem jest podniesienie konkurencyjności
        poprzez wyeliminowanie głównej przeszkody jaką jest mobbing, który jest głównym
        problemem każdej firmy tylko nieświadomi (czytaj prymitywni)zarzadzajacy o tym
        nie wiedzą. Proponuję już myśleć nad następnym problemem. Może lifting nie wiem
        co by to mogło być ale może da się coś podciągnąć. Tak ładnie z angielska brzmi.
        • Gość: Ziutka Re: Do Mobbiego - Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 22:48
          A wiesz, że to jest jak z reumatyzmem, kto nie zachorował, ten nie wierzył w to?
          Wiele lat nie miałam z czymś takim do czynienia, aż.... mimo, że myslałam, że
          poznałam w pracy już wszystko, życzę Ci abys nigdy tego nie poznał i trwal przy
          swoim
      • Gość: REDAKCJA KIEDY SZEFOWIE NIE MOGA WIECEJ DAC... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 21:16
        Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknac. Szczegoly pod adresem www.pbn.biskupin.wroc.pl/archiwa/
        • Gość: Adams 21 Re: KIEDY SZEFOWIE - Czy to też mobbing? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 22:43
          Gość portalu: REDAKCJA napisał(a):

          > Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknac.
          -A jeżeli nie znikają?
          Jeżeli zupełnie świadomie tworzą taki system pracy,że odpowiedzialny pracownik
          poczuwa się do obowiązku jej wykonania,pomimo tego,że musi:przekroczyć godziny
          pracy bez nadziei na dodatkowe wynagrodzenie, bez szans,że kiedyś ten system się
          zmieni,z bólem w sercu- bo wie,że dla pracy musi zaniedbać własne dzieci,z
          narażeniem własnego zdrowia i życia, bo ciągła stresująca praca z pewnością musi
          wpłynąć na to jego zdrowie - i pracownik jest tego świadomy- Czy to też mobbing?
          Bardzo proszę-niech mi ktoś oświecony odpowie!
          • beata_ Re: KIEDY SZEFOWIE - Czy to też mobbing? 14.03.02, 22:52
            Gość portalu: Adams 21 napisał(a):

            > Gość portalu: REDAKCJA napisał(a):
            >
            > > Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknac.
            > -A jeżeli nie znikają?
            > Jeżeli zupełnie świadomie tworzą taki system pracy,że odpowiedzialny pracownik
            > poczuwa się do obowiązku jej wykonania,pomimo tego,że musi:przekroczyć godziny
            > pracy bez nadziei na dodatkowe wynagrodzenie, bez szans,że kiedyś ten system si
            > ę
            > zmieni,z bólem w sercu- bo wie,że dla pracy musi zaniedbać własne dzieci,z
            > narażeniem własnego zdrowia i życia, bo ciągła stresująca praca z pewnością mus
            > i
            > wpłynąć na to jego zdrowie - i pracownik jest tego świadomy- Czy to też mobbing
            > ?
            > Bardzo proszę-niech mi ktoś oświecony odpowie!

            Czy my nie pracujemy aby w tej samej firmie?:-)
            Nie dodajesz jeszcze, że obok poczucia obowiązku każącego odpowiedzialnemu
            pracownikowi wykonać pracę ze wszystkimi konsekwencjami, o których mówisz,
            pojawia sie irracjonalne poczucie winy, że nie do końca obowiązkom sprostał. A
            nie sprostał dlatego, że doba niestety z gumy nie jest...

          • Gość: BuraSuka Re: Do Adamsa-KIEDY SZEFOWIE - Czy to też mobbing? IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 23:56
            Gość portalu: Adams 21 napisał(a):

            > Gość portalu: REDAKCJA napisał(a):
            >
            > > Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknac.
            > -A jeżeli nie znikają?
            > Jeżeli zupełnie świadomie tworzą taki system pracy,że odpowiedzialny pracownik
            > poczuwa się do obowiązku jej wykonania,pomimo tego,że musi:przekroczyć godziny
            > pracy bez nadziei na dodatkowe wynagrodzenie, bez szans,że kiedyś ten system si
            > ę
            > zmieni,z bólem w sercu- bo wie,że dla pracy musi zaniedbać własne dzieci,z
            > narażeniem własnego zdrowia i życia, bo ciągła stresująca praca z pewnością mus
            > i
            > wpłynąć na to jego zdrowie - i pracownik jest tego świadomy- Czy to też mobbing
            > ?
            > Bardzo proszę-niech mi ktoś oświecony odpowie!
            Świadomy wybór w ramach wyższej konieczności oraz dojrzałe, (głębokie),
            odpowiedzialne podejscie do pracy, podstawy bytu własnego i rodziny, pracy
            niezbędnej do życia i z jego narażeniem wykonywanej, imperatyw wewnętrzny
            wykonania zadania połączyłeś z niską oceną, zapłatą/nagrodą za taką postawę,
            przymusem wynikającym z systemu pracy, stawiając pytanie pośrednie (zgodne z
            tematem forum) czy to jest mobbing? To jest mobbing. Z Twojej wypowiedzi nasuwa
            się inne pytanie. O etos pracy, system pracy, o samorealizację, o wynagrodzenie
            za pracę. O człowieczeństwo. A inaczej, mobbing jest zawężonym i zastepczym
            tematem pod tytułem "w czym ci uwiera praca" dla równowagi liberalizacji kodeksu
            pracy i bezmiaru nie do opanowania nieszczęścia jakim jest bezrobocie oraz
            jeszcze większego zniewolenia tej reszty, która jeszcze pracuje. A Twoje pytanie
            w takim kontekście jak napisałeś, powinno brzmiec, chyba, "czym jesteś praco, kim
            jesteś pracodawco/szefie, za jakie grosze można sprzedać siebie, rodzinę, system
            wartości aby przeżyć". Zniewoleniem jest praca ponad siły, kosztem
            rodziny,siebie, upodleniem jest brak pracy. Mimo obecnego kodeksu pracy władzę
            mają nad nami ci co daja miejsca pracy (pracodawcy) i ci, którzy moga ją nam
            odebrać (szefowie). O obiektywnej ocenie wykonywanej pracy i nagrodzie/zapłacie
            za nia nie wspomnę. Stosunki w pracy, człowieczeństwo, staje się sprawą nikłą.
            A poza tym jesteśmy wolni i równi wobec prawa. Nie jestem oświecona, mimo że
            odpowiadam. Ja doświadczam. Proszę Adamsie21 tak jak krystalicznie ująłeś problem
            w swojej wypowiedzi tak jeszcze raz postaw pytanie o tworzony system pracy, bo ja
            nie potrafię, dla mnie za wiele tu wyzysku i cierpienia. A swoja droga, jeżeli
            masz takie podejście do pracy a pracodawca tego nie widzi i nie wynagradza to on
            jest palant (ale ma władzę nad Tobą). Pozdrawiam. Bura Suka.
            • Gość: Adams21 Re: Do Adamsa-KIEDY SZEFOWIE - Czy to też mobbing? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 23:39
              Gość portalu: BuraSuka - Adams pozdrawia Cię!- Wyglądasz na sympatycznę i myślącą
              osobę- ale ta ksywka? Będę Ci mówł Baśka!/Nie przejmuj się -imię mojej żony/
              Post "redakcji" głosił:
              Kiedy szefowie nie moga wiecej dac pozostaje im tylko zniknać.
              Zapytałem zatem:-A jeżeli nie znikają? Jeżeli zupełnie świadomie tworzą taki
              system pracy,że odpowiedzialny pracownik poczuwa się do obowiązku jej
              wykonania,pomimo tego,że musi:przekroczyć godziny pracy bez nadziei na dodatkowe
              wynagrodzenie, bez szans,że kiedyś ten system się zmieni,z bólem w sercu- bo
              wie,że dla pracy musi zaniedbać własne dzieci,z narażeniem własnego zdrowia i
              życia, bo ciągła stresująca praca z pewnością musi wpłynąć na to jego zdrowie - i
              pracownik jest tego świadomy- Czy to też mobbing?
              Bardzo proszę-niech mi ktoś oświecony odpowie!
              I usłyszałem Twoją Basiu odpowiedź,i mam bardzo mieszane uczucia-Chyba jednak
              oceniłaś mnie niewłaściwie.
              Odpowież Twa głosi:
              Świadomy wybór w ramach wyższej konieczności oraz dojrzałe, (głębokie),
              odpowiedzialne podejscie do pracy, podstawy bytu własnego i rodziny, pracy
              niezbędnej do życia i z jego narażeniem wykonywanej, imperatyw wewnętrzny
              wykonania zadania połączyłeś z niską oceną, zapłatą/nagrodą za taką postawę,
              przymusem wynikającym z systemu pracy, stawiając pytanie pośrednie (zgodne z
              tematem forum) czy to jest mobbing?...."-A dlaczego właściwie tak myślisz?:
              "Głębokie podejście do pracy połączone z niską oceną,zapłatą,nagrodą za postawę" -
              Dobrze, Basiu, ale po co Ty właściwie pracujesz? Czy samorealizacja istostnie
              wystarcz Ci do przeżycia? No dobra, dzentelmeni nie mówią o pieniądzach - bo je
              mają! -Czy naprawdę uważasz,że to takie niskie połączyć solidność w pracy z
              chęcią zarobku? Ja tak osobiście nie uważam.Napisałaś:To jest mobbing.
              Czy ja wiem?- Przeglądnąłem dziś wyborczą.Trzeba przyznać,że tak dopracowali
              definicję mobbingu,że chyba oboje nie mamy racji.Poświęcenie się bez przymusu i
              agresji ze strony szefa,według nich,zapewne nie będzie mobbingiem.Wcale tego nie
              żałuję,osobiście mobbing również uważam za kolejny zastępczy temat. Pytanie
              jakie zadałem miało być celową prowokacją! Zadałem je zupełnie świadomie, aby po
              uzyskaniu odpowiedzi - tak,to jest mobbing-pośmiać się serdecznie i wykpić
              mobbingowców.Uniemożliwiłaś mi to!
              Piszesz:"Z Twojej wypowiedzi nasuwa się inne pytanie. O etos pracy, system pracy,
              o samorealizację, o wynagrodzenie za pracę. O człowieczeństwo. A inaczej, mobbing
              jest zawężonym i zastepczym tematem pod tytułem "w czym ci uwiera praca" dla
              równowagi liberalizacji kodeksu pracy i bezmiaru nie do opanowania nieszczęścia
              jakim jest bezrobocie oraz jeszcze większego zniewolenia tej reszty, która
              jeszcze pracuje. A Twoje pytanie w takim kontekście jak napisałeś, powinno
              brzmiec, chyba, "czym jesteś praco, kim jesteś pracodawco/szefie, za jakie grosze
              można sprzedać siebie, rodzinę, system wartości aby przeżyć". Zniewoleniem jest
              praca ponad siły, kosztem rodziny,siebie, upodleniem jest brak pracy. Mimo
              obecnego kodeksu pracy władzę mają nad nami ci co daja miejsca pracy (pracodawcy)
              i ci, którzy moga ją nam odebrać (szefowie). O obiektywnej ocenie wykonywanej
              pracy i nagrodzie/zapłacie za nia nie wspomnę. Stosunki w pracy, człowieczeństwo,
              staje się sprawą nikłą. A poza tym jesteśmy wolni i równi wobec prawa. Nie jestem
              oświecona, mimo że odpowiadam. Ja doświadczam. Proszę Adamsie21 tak jak
              krystalicznie ująłeś problem w swojej wypowiedzi tak jeszcze raz postaw pytanie o
              tworzony system pracy, bo ja nie potrafię, dla mnie za wiele tu wyzysku i
              cierpienia"- Zadałaś mi potworne zadanie! Z czegoś, co w zamierzeniu miało być
              tylko kpiną i złośliwostką wobec gazety mam wyprwadzić wywód filozoficzny!
              Przemyślę to,i może jeszcze raz coś napiszę./Zaadresuję do Basi BS/
              Zakończenie twojej wypowiedzi brzmi:" A swoja droga, jeżeli masz takie podejście
              do pracy a pracodawca tego nie widzi i nie wynagradza to on jest palant (ale ma
              władzę nad Tobą). Pozdrawiam. Bura Suka."-Chciałem Ci tylko zwrócić uwagę na to,
              że chociaż istotnie "jestem taki"!- To jednak "takich" w Polsce są dziesiątki
              tysięcy,jeśli nie więcej- nie jestem żadnym wyjątkiem.Cześć!Adams21

            • Gość: Adams21 Re:Dla Basi BS-rozprawka na zadany temat IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 21:37
              Na początek konieczne są dwie poprawki: Napisałaś: "Świadomy wybór w ramach
              wyższej konieczności .....imperatyw wewnętrzny wykonania zadania połączyłeś
              ...przymusem wynikającym z systemu pracy, stawiając pytanie pośrednie ...czy to
              jest mobbing?"
              Poprawka pierwsza: Świadomy wybór w ramach wyższej konieczności nigdy nie będzie
              mobbingiem- nie zwróciłem na to uwagi w mojej pierwszej odpowiedzi,a szkoda.
              Problem w tym,że stany wyższej konieczności zdarzają się stosunkowo rzadko,
              natomiast sytuacja o,której pisałem powtarza się w wielu miejscach najcześciej
              jako wynik nieudolnego zarządzania lub/i nadmiernych oszczędności i chęci
              minimalizacji kosztów, bez myśli nie tylko o pracowniku,ale także o konsumencie-
              ktokolwiek by nim nie był, ponieważ systematyczne przeciążenia i systematyczne
              działanie w stresie sytuacji "pseudoawaryjnej" nieuchronnie obniża jakość pracy!
              Niska /lub niższa od możliwej do uzyskania/ jakość pracy, powinna być dostrzegana
              jako problem w każdym zawodzie.
              Poprawka druga: Napisałaś:"A swoja droga, jeżeli masz takie podejście do pracy a
              pracodawca tego nie widzi i nie wynagradza to on jest palant."
              Pozwoliłem napisać sobie w odpowiedzi-/pierwszej/-"tak -jestem taki"-i z tego się
              nie wycofuję! Natomiast zauważyłem , że takich są dziesiatki tysięcy- i tu
              popełniłem błąd!- POWINIENEM NAPISAĆ,że Znacznie więcej!
              Jestem absolutnie pewny ,że liczba ta jest ogromna, w każdym razie nie należy ją
              ograniczać tak, jak to /niestety/ uczyniłem.
              A teraz próba spełnienia Twej prośby,którą przypominam: " Z Twojej wypowiedzi
              nasuwa się inne pytanie. O etos pracy, system pracy, o samorealizację, o
              wynagrodzenie za pracę. O człowieczeństwo. A inaczej, mobbing jest zawężonym i
              zastepczym tematem pod tytułem "w czym ci uwiera praca" dla równowagi
              liberalizacji kodeksu pracy i bezmiaru nie do opanowania nieszczęścia jakim jest
              bezrobocie oraz jeszcze większego zniewolenia tej reszty, która jeszcze pracuje.
              A Twoje pytanie w takim kontekście jak napisałeś, powinno brzmiec, chyba, "czym
              jesteś praco,kim jesteś pracodawco/szefie, za jakie grosze można sprzedać siebie,
              rodzinę, system wartości aby przeżyć". Zniewoleniem jest praca ponad siły,
              kosztem rodziny,siebie, upodleniem jest brak pracy. Mimo obecnego kodeksu pracy
              władzę mają nad nami ci co daja miejsca pracy (pracodawcy) i ci, którzy moga ją
              nam odebrać (szefowie). O obiektywnej ocenie wykonywanej pracy i
              nagrodzie/zapłacie za nia nie wspomnę. Stosunki w pracy, człowieczeństwo, staje
              się sprawą nikłą. A poza tym jesteśmy wolni i równi wobec prawa.... Ja
              doświadczam. Proszę Adamsie21 ...jeszcze raz postaw pytanie o tworzony system
              pracy, bo ja nie potrafię, dla mnie za wiele tu wyzysku i cierpienia."
              W pierwszej odpowiedzi zauważyłem,że odpowieź na Twe pytanie to prawie rozprawa
              filozoficzna- Nie jestem pewny czy powinienem się tego podejmować a jednak kusisz!
              Myślę,że warto abyś zapoznała się z teoriami motywowania.
              Na początek polecam trącącego już myszką teorię A.Maslowa.Mimo, że teorię tę już
              dawno pogrzebali jako nienowoczesną,jest doskonała jako propedeutyka problemu.
              Teoria Maslowa zakłada istnienie hierarchii potrzeb ułożonych w pewne
              zestawy.Kiedy jeden jest zaspokojony,można-trzeba -iść szczebel wyżej.
              1/ zestaw:potrzeby fizjologiczne-Głód,pragnienie,sen
              2/:Potrzeba bezpieczeństwa-zabezpieczenie i ochrona przed zagrożeniami
              3/:Potrzeby socjalne-Przynależność do grupy,akceptacja,życie towarzyskie i
              uczuciowe
              4/:Potrzeba szacunku-szacunek dla siebie samego,dokonania,status,uznanie
              5/:Potrzeba samorealizacji-postęp,osiągnięcia,rozwój osobowości
              W tym /nienowoczesnym/ kontekscie tworzący się obecnie system pracy nie zaskakuje.
              Każdy zaspakaja potrzeby z innego szczebla, a,że człowiek jest największym i
              najbardziej bezwzględnym drapieżnikiem - to w zasadzie nie powinnaś się dziwić
              temu co się wyrabia!
              Co jednak można zrobić , aby to jakoś przeżyć? Odpowiedź jest dość prosta: Nie
              pozostaje nic innego jak przystosowanie się- w końcu dzięki temu dokonała się
              ewolucja i zleźliśmy z drzew!.Dla każdego będzie to przystosowanie czym innym.
              Jeden musi się pogodzić z sytuacją. Inny może ,a jeżeli może- to powinien-
              walczyć.Walka jest w sumie dość prosta: podnoszenie kwalifikacji! Radzę Ci:
              przestań doświadczać- tylko się ucz! /Naprawdę-słowo!- to nie jest
              złośliwość/Choćbyś już miała habilitację,zawsze jeszcze możesz się w czymś
              podciągnąć.Osobiście wybrałem tę właśnie drogę.Często jednak, ach jak
              często!,spotykam czterdziestoparoletnich starców,których jedynym pragnieniem jest
              renta inwalidzka! Tak sobie myślę,że bardziej to chore,niż ten,tak nieoczekiwanie
              modny mobbing.Pozdrowienia.Adams21





              • Gość: BuraBasi Re:Dla Basi BS-rozprawka na zadany temat IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 08:13
                itaj Adamsie21. A więc tak kombinujesz? A ja tak to widzę.
                Praca jest przymusem.Mniej lub bardziej uświadomioną koniecznością (niezależnie
                od pozycji : właściciel, szef, pracownik). Uznanie tego czyni mnie wolną.
                Szanując siebie, swój czas, życie, nadaję mu sens szanując pracę. Adamsie,
                przedstawiłeś dwa aspekty pracy, dobra praca z poświęceniem i niską płacę z
                brakiem nadziei na godziwą zapłatę. Żachnąłeś się na mnie ("tu Cię boli")
                niepotrzebnie, bo nie kwestionuję żądania słusznego wynagrodzenia. Tylko,
                że "system wymusza", jest pułapką dla pracownika. Kontekst tych dwóch aspektów,
                przez Ciebie ujętych, dot. pracy, nasuwa pytania, których sądzę, nikt nie postawi
                i nie podejmie, bo obecnie lobbowane są interesy pracodawców a łatwiej wykazać,
                że "mobbingowani po polsku" mają "muchy w nosie" i w interesie ich samych leży
                zmiana stosunków prawnych dotyczących pracy.
                W układzie: "praca, coraz więcej pracy, praca ponad siły - niska płaca" trwasz,
                lub... Jeśli nie akceptujesz tego układu, wystepujesz o zapłatę (podwyżka,
                nadgodziny, nagroda itp...), zakładam, że bezskutecznie, skoro wczesniej tego nie
                uznano (poza tym, wiadomo, lubisz pracować i tak wykonasz zadania). Co możesz
                zrobić po odmowie? Np. pracować mniej, np. tylko 8 godzin zgodnie z umową
                (intensywnie i rzetelnie), ale to za mało, aby podołać. Piętrzą się zaległości,
                nikt za Ciebie ich nie usunie, wchodzisz w konflikt sam ze sobą. PUŁAPKA. Każde
                Twoje szarpniecie w tym kieracie zaciska pętlę na Twojej szyji. Możesz odejść,
                ale dokąd? Możesz odejść, ale dlaczego? Trwasz, aż do przekroczenia granicy
                wytrzymałości (choroba, zdarzenia w domu, rodzinie itp.). Pracownik sie wypalił
                (kiedys tego pojęcia nie rozumiałam). Zwróć uwage, że wielu, b.wielu pracodawców
                różnej maści i zachodnich koncernów ze swoja polityką personalną na taki właśnie
                mechanizm stawia. Pozwala na to nasz system prawny, rzekomo utrudniajacy zycie
                pracodawcom i uniemozliwiajacy tworzenie miejsc pracy. Bzdura. Przykład własny.
                Na pięć lat zatrudnienia w firmie przepracowałam siedem lat (licząc na 42
                godz./tydzien), wykonywałam zadania, dla których firma musiałaby w tym czasie
                zatrudnić dodatkowo 3-4 osoby na pełny etat (mam kilka różnych, czynnych
                zawodów). Nie zmyslam. Wszystko to za płace poniżej średniej krajowej. Na moje
                wnioski o płacę jedna odpowiedż: i tak ma pani dużo jak na kobietę. A teraz
                policzyć ilu osobom moja praca odebrała pracę. Przy zgłoszeniu ostatnio
                (trudnego, o duzym wymiarze finansowym) wykonania zadania, skwitowano to "acha,
                to pani nie jest juz nam potrzebna". A teraz, zwróć uwagę, że przy szarpnięciu
                się w kieracie (takie wołanie: albo więcej ludzi do zadania, albo więcej płacy
                dla mnie, albo tylko max. 12 godzin mojej pracy itp.) powoduje szykany z boku, z
                góry, od napuszczonych przydupasów (nie podejmą tej pracy nigdy bo brak im tych
                kwalifikacji, ale...), szefa, który chętnie podejmie z tytułu mojej pracy
                gratyfikacje dla siebie, chocby wypnie pierś na medale itp. o czym tu nie
                mówilismy, takie "mobbingowanie po polsku" typu "a masz, ja ci pokażę, kto tu
                rządzi mądralo" i stajesz się bura suką, którą mozna przepędzić z podwórka.
                Zabolało Cię, że pominięłam płacę, niepotrzebnie. Ja nie wyrażam zgody na pracę
                ponad siły bez słusznej zapłaty. Nie podejmę pracy juz nigdy za zanizoną płacę,
                po to aby sie wykazać (potem przychodza inni po to samo), nie będę trwać w pracy,
                jeżeli nie będą dotrzymywane warunki umowy lub w sposób nieuzasadniony
                przekraczane normy. Nie będę też, niezależnie od "mobbingowania po polsku" żle
                pracować, bo nie wyrażam zgody na to, aby w zamian na napędzanie kasy pracodawcy,
                miałabym naruszać swój system wartości, swoją godność. Jakie mam mozliwości aby
                tego dotrzymać? Żadne. Miałam dotychczas nieprzestrzegany kodeks pracy,
                przynajmniej odniesienie, na ile pracodawca łamie prawo (tylko tyle), teraz i
                tego nie będzie. Zwróć uwagę, że przyuczać będą nowych zniewolonych, z mocy
                prawa, tj. tańszych absolwentów. Zwróć uwage, że będąc podrzędnym urzędnikiem czy
                taki małym kierowniczkiem, dostaje się nienormowany czas pracy (patrz wypowiedż
                AndrzejaM), zgodnie z prawem i zasuwaj ile Ci sił starczy. Kto mnie przyjmie do
                pracy? Nikt. To jesteśmy wzajemnie na zero. Uczciwy wynik. Dotychczas dokładałam
                do pracy zycie swoje, prace do pracy, w zamian mając powiekszające sie długi. Aby
                zyc, aby przeżyć. Za chwilę i to mi odbiorą. Nie jestem juz potrzebna. Zauważ
                proszę, że hasło mobbing wybuchło i przewala sie przez wszystkie media. Poruszyło
                pracowników i ich szefów raczej emocjonalnie. I poczekajmy, co z tej manipulacji
                sie urodzi i na co zostanie przełożona. Z bólu i szczerze zeznawali forumowicze.
                Kto wie, czy to nie będzie przeciwko nim w majstrowaniu przy nowym prawie pracy.
                Lobby i kasa. Ale nie pracowników. Problemem mojego pracodawcy jest co zrobić,
                jeżeli juz nie zapłacił mi odpowiednio za pracę, i jak to utrzymać i nie
                zaplacic odprawy czy jak skrócić okres wypowiedzenia. Kodeks mu to utrudnia. A
                przecież w takim okresie mojego wypowiedzenia mógłby zrobić rotacje kilku osób i
                wykazać na sztuki ile zatrudnił. Wcześniej wiele lat pracowałam na kontrakty,
                umowy na czas określony (zgodnie z kodeksem). Zero kosztów pracodawcy, zero moich
                praw (chocby, nie otrzymam kredytu), ale przynajmniej znana była opcja czasu i
                można było planować sprawy własne. Lobby pracodawców dąży do tego, aby, czy
                pracownik pracuje, czy też nie będzie już zatrudniony, było zawsze dla tego
                pracownika niespodzianką. Jak miło pwoiedzieć: pani np.Zosiu, od jutra może pani
                spać dłużej. Co do nauki Adamsie, to zgadzam sie z Tobą, ja mam dwa fakultety
                (uzupełniajace się), praktykę i uprawnienia w tych zawodach a teraz kończę
                trzecie studium podyplomowe.
                Jak na kobietę to i tak duzo. Jak na pieniadze, to i tak nic z tego nie wyniknie.
                Ale oprócz tego gnoju"mobbing po polsku" mam ziekawość świata i chęć życia.
                Niewiele, prawda? Adamsie, ukłony i pozdrowienia dla żony Basi i życzę Ci dobrej
                pracy i duuuuuuuuuuuuuużej kasy. BuraSuka pseudo BasiaBS. Pożyjemy, zobaczymy.



                • Gość: Adams21 Re:Dla Basi BS-podziękowanie za "Burę"-1 IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 23:51
                  Gość portalu: BuraBasi napisał(a):
                  "Praca jest przymusem.Mniej lub bardziej uświadomioną koniecznością (niezależnie
                  od pozycji : właściciel, szef, pracownik). Uznanie tego czyni mnie wolną."-A więc
                  wolność jako uświadomiona konieczność-ciekawe! Osobiście mogę się z tym nawet
                  zgodzić,ale czuję jeszcze ciągle w pracy te "smaczki"- że nie jest to jednak
                  tylko przymus. Chociaż zapewne fakt: " że "system wymusza", jest pułapką dla
                  pracownika."
                  "Pracownik sie wypalił (kiedys tego pojęcia nie rozumiałam)"-Wiesz cholera,mimo
                  tego co napisałem wyżej,też to zaczynam rozumieć.
                  -Jednakże kiedy piszesz,że:"nasz system prawny, rzekomo utrudniajacy zycie
                  pracodawcom i uniemozliwiajacy tworzenie miejsc pracy. Bzdura."-to myślę,że tą
                  twoją bzdurę potraktowałbym jednak jako prawo stochastyczne- sprawdza się na
                  dużej grupie i "Przykład własny"-niekoniecznie musi temu skutecznie zaprzeczyć!
                  A skoro znasz swoją wartość to przecież możesz chrzanić tych " napuszczonych
                  przydupasów (nie podejmą tej pracy nigdy bo brak im tych kwalifikacji,
                  ale...)"jak również mieć w nosie szefa "który chętnie podejmie z tytułu
                  /mojej/Twojej pracy gratyfikacje dla siebie"
                  "... i stajesz się bura suką, którą mozna przepędzić z podwórka."-być może
                  zrozumiałem,chciałbym udzielić moralnego wsparcia,ale i tak sama musisz dojść do
                  tego ,że nie warto aż tak popadać w depresję. Przemyśl to dobrze bo kiedy
                  piszesz:" Nie będę też, niezależnie od "mobbingowania po polsku" żle
                  pracować, bo nie wyrażam zgody na to, aby w zamian za napędzanie
                  kasy pracodawcy,miałabym naruszać swój system wartości, swoją godność..."-Odnoszę
                  wrażenie,że gdzieś tu się zagubiłaś.Jakoś nigdy nie myślałem o pracy jako o
                  napędzaniu kasy pracodawcy,i myślę ,że powinnaś to podejście zrewidować.
                  A kiedy piszesz:" Zwróć uwagę, że przyuczać będą nowych zniewolonych, z mocy
                  prawa, tj. tańszych absolwentów."-to myślę,akurat odwrotnie niż TY,że to
                  szczęście,że ci młodzi ludzie mogą otrzymać szansę czegoś się nauczyć po tej
                  swojej wstępnej nauce. Dużo umiałaś po tym Twoim pierwszym fakultecie,tak
                  praktycznie? Zapewne byłaś zielona,tak jak i ja.Chcesz aby młodzi byli tacy
                  cieniutcy przez całe życie? Przecież jak nie podejmą pracy, to wtórny
                  analfabetyzm pewny jak w banku!
                  Piszesz:"Kto mnie przyjmie do pracy? Nikt. To jesteśmy wzajemnie na zero. Uczciwy
                  wynik. Dotychczas dokładałam do pracy zycie swoje, prace do pracy, w zamian mając
                  powiekszające sie długi. Aby zyc, aby przeżyć. Za chwilę i to mi odbiorą. Nie
                  jestem juz potrzebna."-Nie wierzę,osobiście-to zapewne tylko chwilowe załamanie-
                  Głowa du góry!!-Za wszelką cenę! Pamiętasz ostatnie słowa z "Hrabiego Monte
                  Christo"-Przypomnę Ci:"Czekać i mieć nadzieję..."-Tylko nie czekaj/osobiście/ za
                  długo!
                  A "de publicis": Aby coś zyskać ,trzeba czasem coś stracić-dlatego nie
                  przesądzałbym tak jednoznacznie społecznych skutków nowelizacji kodeksu.I tylko
                  dlatego mogę się zgodzić kiedy piszesz: "I poczekajmy, co z tej manipulacji sie
                  urodzi i na co zostanie przełożona. Z bólu i szczerze zeznawali forumowicze."-Ano
                  własnie -poczekajmy!- Pożyjemy, zobaczymy.Pozdrowienia.Adams21
              • Gość: BuraBasi Re:Do Adamsa-rozprawka na zadany temat -uwaga IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 08:43
                Uciekł mi jeden wątek. Mierzi Cię czterdziestoparoletni marzący o inwalidztwie
                człowiek. A niesłusznie. Nie nadążasz? Człowiek ze stwierdzoną (papier)
                niezdolnością do pracy jest najbardziej poszukiwanym pracownikiem. Absurd? Nie!
                System. I nikły, ale zawsze, byt ma zapewniony (renta). Ochroniarz np. o
                kulach, to jest szczegół, ale jakże cenny dla pracodawcy pracownik. Tani. Zwróć
                uwagę, że drugą grupą po inwalidach poszukiwanych są potrzebni ludzie do
                ubezpieczen. Pierwsza firma na liście, kościół, sprzedaje wiekuistą
                szczęśliwość, na dziś nie do sprawdzenia. Drugą, z mniejszym zasiegiem, bo
                tylko, w zyciu doczesnym, ale na potem, na póżniej, na wypadek, jakby co, to
                firma ubezpieczeniowa (tu inwalida jest wręcz idealny). Dalej idą ratujące
                zdrowie, polepszające oraz utrzymujące wieczną młodość firmy farmaceutyczne,
                zatrudniające lekarzy, przede wszystkim lekarzy, ale nie po to aby zaraz
                leczyli tylko sprzedawali drogie środki, ładnie opakowane na sraczkę lub
                przeciwnie. Zwróć uwage, że rynek pracy rozwija sie szeroko na naszych lękach,
                troskach i obawach. Kogo nie sczyściło na myśl o utracie pracy? Kto nie
                pomyślał przy utracie pracy: co bedzie potem? Nie szukał zabezpieczenia, choćby
                na zycie wieczne? Tyle, że systemowymi rozwiazaniami winiem wg mnie zajmować
                się rząd, powinne one przekładać sie na rozwiązania prawne (na razie inwalidzi
                górą) i być odpowiednio przez rząd adresowane, a więc nie do mobbingowanych
                pracowników lecz do pracodawców, ale kto ich ruszy? Czy jesteś pewien, że
                zapewnienie bytu Twojej rodzinie to osiągniesz poprzez szkolenie i dobrą prace
                (chocbyś miał habilitację?). Sam powiedziałeś dostosować się i walczyć. Jasno
                oceń to co sie dzieje z pracą obecnie. Ale to jest inny temat. Pozdrowienia.
              • Gość: BuraBasi Re:Do Adamsa-rozprawka na zadany temat -uwaga IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 09:11
                Uciekł mi jeden wątek. Mierzi Cię czterdziestoparoletni marzący o inwalidztwie
                człowiek. A niesłusznie. Nie nadążasz? Człowiek ze stwierdzoną (papier)
                niezdolnością do pracy jest najbardziej poszukiwanym pracownikiem. Absurd? Nie!
                System. I nikły, ale zawsze, byt ma zapewniony (renta). Ochroniarz np. o
                kulach, to jest szczegół, ale jakże cenny dla pracodawcy pracownik. Tani. Zwróć
                uwagę, że drugą grupą po inwalidach poszukiwanych są potrzebni ludzie do
                ubezpieczen. Pierwsza firma na liście, kościół, sprzedaje wiekuistą
                szczęśliwość, na dziś nie do sprawdzenia. Drugą, z mniejszym zasiegiem, bo
                tylko, w zyciu doczesnym, ale na potem, na póżniej, na wypadek, jakby co, to
                firma ubezpieczeniowa (tu inwalida jest wręcz idealny). Dalej idą ratujące
                zdrowie, polepszające oraz utrzymujące wieczną młodość firmy farmaceutyczne,
                zatrudniające lekarzy, przede wszystkim lekarzy, ale nie po to aby zaraz
                leczyli tylko sprzedawali drogie środki, ładnie opakowane na sraczkę lub
                przeciwnie. Zwróć uwage, że rynek pracy rozwija sie szeroko na naszych lękach,
                troskach i obawach. Kogo nie sczyściło na myśl o utracie pracy? Kto nie
                pomyślał przy utracie pracy: co bedzie potem? Nie szukał zabezpieczenia, choćby
                na zycie wieczne? Tyle, że systemowymi rozwiazaniami winiem wg mnie zajmować
                się rząd, powinne one przekładać sie na rozwiązania prawne (na razie inwalidzi
                górą) i być odpowiednio przez rząd adresowane, a więc nie do mobbingowanych
                pracowników lecz do pracodawców, ale kto ich ruszy? Czy jesteś pewien, że
                zapewnienie bytu Twojej rodzinie to osiągniesz poprzez szkolenie i dobrą prace
                (chocbyś miał habilitację?). Sam powiedziałeś dostosować się i walczyć. Jasno
                oceń to co sie dzieje z pracą obecnie. Ale to jest inny temat. Pozdrowienia.
                • Gość: Adams21 Re:Basi BS-dziękuję za Burę-2 IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 23:51
                  Gość portalu: BuraBasi napisał(a):

                  "Uciekł mi jeden wątek. Mierzi Cię czterdziestoparoletni marzący o inwalidztwie
                  człowiek. A niesłusznie. Nie nadążasz?"- Po pierwsze: Najserdeczniejsze
                  pozdrowienia,również od żony ,po drugie: Nadążam doskonale- A jednak faktycznie
                  mierzi mnie 40-latek marzący o rencie.Musisz to dobrze zrozumieć: jeżeli jest
                  naprawdę chory i niezdolny do pracy- to należy mu się renta,i do tego z całą
                  pewnością wyższa niż ją dostaje w tej chwili.Ma też moje współczucie,a nawet, w
                  miarę możliwości, pomoc.
                  Jednakże "emigracja na rentę" stosunkowo młodych cwaniaków jest nie do przyjęcia
                  w żadnym systemie i ,do diabła!- Nie usprawiedliwisz jej sytuacją na rynku
                  pracy.Czy aby nie zauważyłaś tej wielkiej sprzeczności we "własnych zeznaniach" -
                  Martwisz się,że Twoja ponadobowiązkowa praca zabrała pracę komuś innemu!-Czy nie
                  widzisz,że cwaniacy na rencie zabierają ją również ,i to w znacznie większym
                  wymiarze,niż mogłaś To zrobić osobiście,razem całą gromadą podobnych sobie i
                  zapewne mnie także osób? Czy nie zdajesz sobie sprawy jakim kamieniem u szyi dla
                  obecnie zatrudnionych są te nienależne renty i o ile podnoszą one koszt
                  utworzenia nowego stanowiska pracy? Piszesz "System" i masz niestety rację-ale po
                  pierwsze zaszłości:Kiedyś przyznanie renty było nieoficjalną,ale powszechnie
                  stosowaną metodą walki z bezrobociem.Czyli casus Freuda- naszych potencjalnych
                  bezrobotnych= "morfinistów" - przeleczono "rentową heroiną".
                  System był głupi,czkawka po nim trwa do dziś,ale osobom, które wtedy otrzymały
                  renty -już bym ich nie odbierał.Trudno- jak liznęłaś psychologii, to wiesz,że
                  choćby chcieli, to po tych paru latach i tak się do pracy nie nadają.Co innego
                  obecny chory system promujący zatrudnianie rencistów- bo to się bardziej
                  opłaca.Tak, tu masz racje ,ten system trzeba zmienić!Piszesz dalej tak:"...ale
                  jakże cenny dla pracodawcy pracownik. Tani."- O,i tu koniecznie trzeba zadać
                  pytanie- dla kogo tani?-Dla pracodawcy - oczywiście-ale, jak to napisałem wyżej,
                  dla całego społeczeństwa jednak diabelnie drogi! Co do "szczęśliwości wiekuistej"
                  czuję się dość niekompetentny,choć zabawnie to ujęłaś.
                  Co do firm farmaceutycznych sprawa nie jest tak jednoznaczna jak się wydaje-
                  oczywiście,każdy chce zarobić,ale nie jestem pewny czy jest to aż tak naganne w
                  chwili gdy wprowadzenie na rynek nowego oryginalnego leku kosztuje coś koło 500
                  milionów USD.Jak nie odzyskają zainwestowanych pieniędzy,to skończy się rozwój
                  farmacji ,a na tym Ci chyba raczej nie zależy.Oczywiście bardzo dobrze,że
                  Łapiński ich przycisnął,bo zarabiać trzeba "czerpiąc małą łyżeczką"-nieprawdaż?
                  Osobiście widzę jednak i pozytywne strony działalności firm,choćby w postaci
                  przeprowadzenia bezpłatnych szkoleń i niekoniecznie od razu na Majorce,ale także
                  "prawdziwych".
                  Piszesz też :" Zwróć uwage, że rynek pracy rozwija sie szeroko na naszych lękach,
                  troskach i obawach." -Trochę mnie dziwi,że to co się dzieje nazywasz rozwojem-
                  natomiast w pełni Cię popieram kiedy piszesz:"systemowymi rozwiazaniami winiem wg
                  mnie zajmować się rząd, powinne one przekładać sie na rozwiązania prawne (na
                  razie inwalidzi górą) i być odpowiednio przez rząd adresowane"'-nie popieram
                  jednak pomysłu ruszania pracodawców,bo w Twoich słowach ,to przykre, ale wyczuwam
                  /może się mylę?/ dość stare idee zarządzania nakazowego.Jeżeli liczysz natomiast
                  na to,że pracodawców ruszą "związki",to pewnie się przeliczysz.Osobiście również
                  widzę tu rolę Rządu,ale w aspekcie działań pozytywnych.Zamiast ględzić o RPP
                  warto by obniżyć koszt kredytów przez wpływ na banki,a nie tak trudno to znowu
                  uzyskać obniżając stopę oprocentowania rządowych papierów wartościowych.Przy
                  okazji,zwróć uwagę-finansowana przez te papiery "dziura budżetowa" w pewnej
                  mierze wynika także z omówionego wyżej problemu "cwaniaków na rencie"- Jak to się
                  wszystko ładnie zamyka!
                  Habilitacji nie mam,ale, he,he,i tak nie wpadam w kompleksy po Twoim poprzednim
                  poscie.Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.Adams21

      • Gość: Pistulka Re: Mobbing to styl działania w górnictwie!!!!! IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 22:49
        Czytam sobie tu niektóre posty i widzę, jak mało odporni są ludzie - wniosek z
        tego jest jeden, Ci, którzy tu piszą,w większości doświadczają mobbingu dość
        rzadko, dlatego tak ich drażni i męczy psychicznie, jeśli szef ich określi przy
        innych mianem np. Idioty.
        Pracuję w górnictwie - możecie mi wierzyć, w tej branży mobbing to wręcz styl
        egzekwowania przez przełożonych wykonania swych poleceń. Ile razy
        wysłuchaliście publicznie na korytarzu, przy dziesiątkach przechodzących ludzi,
        że " Ty się kurwa nawet do zamiatania głupi chuju nie nadajesz!!!" z ust I
        zastępcy Dyrektora? A tzw. poranne odprawy dozoru - tam dopiero jest wesoło -
        jak mawiają ich uczestnicy - "Codziennie musi być świeża krew...", czyli ktoś,
        kto publicznie, przy wszystkich jest przez Dyrekcję ośmieszany, kto słyszy, że
        bez genialnych pomysłów władz naczelnych to "sobie nawet palcem do dupy trafić
        nie umie" - to są seanse znęcania się nad dozorem w wykonaniu Dyrekcji i nie
        dziwcie się, że potem znękany sztygar działa wbrew przepisom i regułom
        postępowania, byleby mieć święty spokój. Albo to - Dyrektor wydaje Zarządzenie,
        nakazując działanie zgodnie z określonymi przepisami, wszystkim każe podpisać
        przyjęcie do wiadomości, a po chwili mówi, że to co tam jest napisane to jest
        papier, a on będzie rozliczał wszystkich z wydobycia, a nie z papieru (po
        prostu zrobił sobie dokument ochronny, że jakby co, to on, Dyrektor jest w
        porządku,ludzie podpisali a przepisy łamią z własnej woli, on kazał na piśmie
        się ich trzymać).
        A co sądzicie o Dyrektorze, który pewnemu zastępcy kierownika działu kazał
        przed końcem dniówki składać pismo z prośbą o natychmiastowe zwolnienie, a rano
        znowu przynosić pismo z prośbą o ponowne przyjęcie do pracy - oczywiście
        podpisywał codziennie oba pisma, ale z lubością wpatrywał się w przestraszone
        oczy podwładnego i zagrywał w stylu: "A nuż dziś Ci nie podpiszę ponownego
        przyjęcia do pracy?", każąc się błagać...
        A tzw. zostawanie po lekcjach? - Czyli nie nafedrowałeś sztygarze tego, co
        Dyrekcja Ci nakazała, to z powrotem na dół na następne 8 godzin, które bywa, że
        nawet nie są zapisywane jako nadgodziny i wogóle nigdzie nie wykazywane, jeśli
        Pan i Władca Feudalny tak zechce nakazać rachubie? Czasem jest tak, że
        zostawanie po lekcjach może się ciągnąć przez 1 - 2 miesięcy codziennie,
        wystarczy że kopalnia nie realizuje planu wydobycia,i nieważne z jakiej
        przyczyny - może to być np. seria awarii róznych maszyn, albo
        efekt "genialnego" planowania przyszłych robót przez Dyrekcję, który powoduje
        brak odpowiedniej ilości frontów wydobywczych - wtedy dyrekcja zostawaniem po
        lekcjach wymusza na dozorze wzrost wydobycia.
        A ściąganie dozoru z domu poza godzinami pracy, bo np. zdaniem kapusiów
        Dyrekcji kończąc zmianę sztygar nie zostawił przodka dla następnej zmiany "do
        jazdy", tylko do sprzątania(większość Dyrektorów w górnictwie uwielbia
        posługiwanie się donosicielami, którzy w zamian za donosy dostają lekkie a
        dobrze płatne robótki i/lub stanowiska)?
        Taka jest codzienność w tym przemyśle i w zasadzie ten, kto decyduje się
        pracować w górnictwie musi sie z tym liczyć, a po paru latach jest na takie
        codzienne dawki mobbingu coraz bardziej odporny - ile razy usłyszenie, że jest
        się " pierdolniętym imbecylem" publicznie może poruszyć? Raz na pewno, dwa ,
        pięć ale za 70 lub 100 razem to już nabiera się odporności.Tylko, że to się
        gdzieś potem akumuluje i odkłada a stres trzeba jakoś rozładować - np. w wódce,
        której nadal na kopalniach się dużo pije (choć głównie w biurach, bo na dole za
        to się wylatuje z roboty, i słusznie), albo wyżywając się na rodzinie......
        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jakby odebrać kierownictwu kopalń mobbing
        jako narzędzie, to nie potrafiliby wogóle umotywować podwładnych do pracy, a co
        jeszcze gorsze, traktowanie po ludzku dozoru przez Dyrekcję rodzi domysły, że
        pozycja Dyrektora słabnie, lub pretensje wyrażane po kątach, że władze nie
        panują nad dyscypliną pracy - cóż w tej branży zmiany mentalności są bardzo
        powolne, a nasyłanie doraźnych kontroli, które obecnie raczej organizują
        nagonkę z odstrzałem, niż pomagają zreformować styl działania i poprawić
        bezpieczeństwo, na pewno stanu rzeczy nie naprawi. A tymczasem mobbing ma
        olbrzymi negatywny wpływ na bezpieczeństwo pracy na dole, wpływ, którego nikt
        zdaje się nie dostrzegać........

        • Gość: majster Re: Mobbing to styl działania w budownictwie IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 00:24
          Górniku Pistulka. Nic dodać nic ująć. W budownictwie jest tak samo, tyle, że
          wypadki śmiertelne przy pracy rzadziej są grupowe. Nie ma juz "praktyk
          robotniczych" a przydałyby sie i państwowej inspekcji pracy i ministerstwu
          pracy jako obowiązkowe dla zmieniajacych sie decydentów snujących swoje
          wątki "na zmiane" i "na poprawę" wraz z kolesiami zarządzjącymi, z ramienia i
          po linii, lub posiadanej (skąd?) kasy, mobbingujac w obu branżach. Pozdrowienia.
          • dzidek2552 Mobbing 15.03.02, 13:10
            W zasadzie wszędzie jest to zjawisko znane w kazdej firmie. Osobiście uważam że
            dużo gorsze jest zachowanie tych nie "nękanych" pracowników, którzy liczą, że
            jeżeli nie powiedzą nic albo "podliżą" się w inny sposób to wygrają na tym w
            przyszłości. Mój znajomy ma doskonałą metodę na takich szefów, zwykle są to
            miernoty pod każdym względem a o etyce czy honorze to nie ma co tu nawet
            wspominać. Proponuje im wyjście na zewnątrz i pojedynek. zaznaczam tu że i
            fizycznie i merytorycznie jest przygotowany. Sparawdza się, gdyż zwykle również
            są to tchórze i odpuszczają ale trzeba być czujnym, wróg czuwa.
            • Gość: Hannah Re: Mobbing IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.02, 13:23
              dzidek2552 napisał(a):

              > W zasadzie wszędzie jest to zjawisko znane w kazdej firmie. Osobiście uważam że
              >
              > dużo gorsze jest zachowanie tych nie "nękanych" pracowników, którzy liczą, że
              > jeżeli nie powiedzą nic albo "podliżą" się w inny sposób to wygrają na tym w
              > przyszłości. Mój znajomy ma doskonałą metodę na takich szefów, zwykle są to
              > miernoty pod każdym względem a o etyce czy honorze to nie ma co tu nawet
              > wspominać. Proponuje im wyjście na zewnątrz i pojedynek. zaznaczam tu że i
              > fizycznie i merytorycznie jest przygotowany. Sparawdza się, gdyż zwykle również
              >
              > są to tchórze i odpuszczają ale trzeba być czujnym, wróg czuwa.

              prawda, odpuszczają jak się im zagrozi, nawet potrafią być wtedy mili, tym
              bardziej ohydne się to robi i trudniej w pracy wytrzymać, pogarda jaką żywisz do
              takiej osoby i tak nie pozwala ci tam dłużej pracować a więc i tak kończy się to
              w pewnym sensie wygryzieniem
          • Gość: ALAB Re: Mobbing to styl działania w budownictwie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 08:37
            A ja właśnie pracowałam w firmie z branży budowlano - montażowej.
            Jestem ciekawa czy masz podobne odczucia jak ja.

            ALAB
      • be_ata Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 15.03.02, 13:45
        Ktoś tu wspomniał o polkomtelu, tak? ja też pracowałam kiedyś w miłej,
        porządnej (byłam o tym przekonana) firmie. Mojej bezpośredniej szefowej nie
        spodobałam się od razu - gdy Najwyższy pytał ją o opinię na mój temat, to się
        zachwycała, jaka to ja jestem bystra, miła, energiczna, no skarb!!! prywatnie,
        podwładnym - leń, nic nie umiem, nie nadaję się, i jakim prawem Najwyższy mnie
        zatrudnił, chyba głowę stracił. Dziewczyna rozpierniczała cały dział handlowy,
        takiej wymiany ludzi nie było w żadnej innej komórce! Nikt nie wytrzymywał, ale
        też nikt nie miał odwagi powiedzieć, o co chodzi. Trafiła na mnie. Najpierw
        bała się mnie, jak to tchórz, bo była święcie przekonana, że jestem protegowaną
        Najwyższego. Kiedy zobaczyłam, że to mnie chroni, to nie prostowałam domysłów.
        Potem, kiedy już nie wytrzymywała i zaczęła mnie poniżać przy innych, odbierać
        pracę (klasyka!), poszłam po pomoc do szefa. Powiedziałam, że nie życzę sobie
        takiego traktowania i jeśli obie nie możemy razem pracować, to stawiam się do
        jego dyspozycji. "Pogodził" nas, nastąpił rok spokoju. A potem wrzuciła mnie w
        takie gówno, że wyleciałam z pracy z opinią złodziejki. To była z jej strony
        koronkowa robota, tylko pozazdrościć tak wyrachowanego k....twa. Ale to już
        zupełnie inna historia. Ach, kiedy potem szukałam pracy w branży (IT
        generalnie), to nigdzie dziwnie nikt nawet pogadać nie chciał. Wszędzie,
        wszędzie, tylko nie IT...
      • co_ty Re: Mobbing - czy MOBBNING? 15.03.02, 19:31
        W literaturze szwedzkiej i angielskiej piszą "mobbning" - nie wiem, może są
        dopuszczalne obie formy, albo jest błąd? Pozdrawiam!
      • Gość: AndrzejM Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.03.02, 00:07
        Yeraz jestem sam: szefem, ksiegowy, kasjerem, asystentem, kadrowcem i
        sprzątaczką - tak wygląda ofiara mobbingu po 9 latach... 10 lat temu nie
        wiedziałem, że zjawisko nie nazywa się MOBBING - była to praca z nienormowanym
        czasem pracy po godzinach - czyli m.in. zdarzało się, że pracę kończyłem o 22
        lub później, ale o 7 rano musiałem być obecny na 'baczność', w dodatku nie
        traktowano tego jako godziny dodatkowej pracy ! Dla mnie był to wyzysk
        wczesnokapitalistyczny, w dodatku konsultacja w PIP wypadła dla mnie
        niepomyślnie - "mając nienormowany czas pracy należy zapomnieć o 46(42,5?)
        godzinnym tygodniu pracy i godzianach nadliczbowych", tak mi wyjaśniono
        problem...
      • Gość: Ada Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 192.168.102.* 16.03.02, 19:29
        W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim kazano wszystkim pracownikom pisac życiorysy
        i listy motywacyjne, tak jakby właśnie starali sie o przyjęcie do pracy.
        Podobno to dla dobra pracowników. Brrrrrr...
        • Gość: basza Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef?Do Aidy IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 06:44
          Były już takie czasy, że pracownik pisał swój życiorys po kilka razy w miesiącu.
          Czyżby wróciło nowe?
      • jaceks2 Kochani - może razem coś zaradzimy. 17.03.02, 23:20
        Kochani. Wzajemne żale nic tu nie pomogą. Też byłem podwładnym, potem
        przełożonym,w końcu założyłem własną firmę gdzie zatrudniałem do 60
        pracowników. Było trudno i często bardzo nieprzyjemnie.
        Gdyby wtedy ktoś mi pomógł, no ale trudno.W końcu postawiłem na internet.
        Teraz stojąc z boku naprawdę widzę o co tu chodzi. Zacząłem doradzać innym.
        Część słucha i jakoś prosperuje, inni niestety, wdając się w firmowe
        konflikty, nieświadomie dąży do upadłości.
        Z boku takie rzeczy widzi się bardzo wyraźnie i obiektywnie.
        Właściciel dążac do utrzymania się na rynku całym niepowodzeniem obarcza
        swoich pracowników. Pracownicy na początku próbują mu pomóc, w końcu przestają
        rozumieć o co tu chodzi. Część odchodzi, reszta, w głębi duszy buntując się,
        poddaje się. Totalnie szwankuje organizacja i wydajność pracy.
        Pomoc osoby trzeciej, zupełnie niezależnej, jest tu po prostu niezbędna.
        Im szybciej to nastąpi tym dłużej firma będzie prosperować na rynku. Pomoc
        musi iść dwutorowo: należy zebrać informacje od wszystkich pracujących łącznie
        z właścicielem, oraz przeprowadzić analizę ekonomiczną firmy. Dopiero jak się
        połączy te dwie analizy wyjdzie prawda gdzie tkwi problem. Innej drogi nie ma.
        Pracownicy muszą się dowiedzieć jak firma naprawdę stoi, właściciel musi znać
        przyczyny konfliktów i braku chęci do pracy. Jeżeli macie ochotę - przełożeni i
        podwładni napiszcie tak o swoich problemach jak i o propozycjach dokonania
        zmian. Pracy nie ma i szybko nie będzie, więc trzeba razem wszystko zrobić
        żeby nie pogarszać i tak już trudnej sytuacji. To może Wam pomóc.
        Kontakt: Jacek Stawski e-mail: eprojekt@poczta.fm
        lub przez zaprzyjażnioną stronę: www.ebractwo.prv.pl






        • tassman moja historia...... 18.03.02, 11:00
          Mobbing. Wiem co to jest. Poczułem to na własnej skórze.
          A było to tak.......
          Pracowałem wtedy w dużej firmie, o której obecnie czesto pisze się (niezbyt
          dobrze ale to wszystko niestety prawda)na pierwszych stronach gazet. Pracowałem w
          Dziale Rozwoju, Planowania Rozwoju.
          Przez pierwsze 2,3 miesiace było OK. Dostawałem robote do zrobienia, robiłem
          wszystko odbywało sie normalnie. Moim przełozonym była kobieta (fizycznie niezbyt
          przypominała osobę płci pieknej), która z zachowania przypominała osobe o dwóch
          osobowosciach. Raz normalna spokojna a raz wsciekły byk zmiatajacy wszystko na
          swojej drodze.
          W pewnym momencie przestałem dostawac jakąkolwiek pracę. Nic. Siedziałem i całymi
          dniami surfowałem w internecie, uczyłem sie Accesa. Nic mi dawano do roboty, ale
          wiadomo, że inteligentny człowiek się nie nudzi ;). Tak więc nie nudziłem się.
          Aż zaczęło się. gadki w stylu: dlaczego pan nic nie robi?
          Jak na to pytanie miałem odpowiedzieć?
          rzucała jakies głupie texty, uwagi w stylu "widze nudzi pana ta praca". Wreszcie
          cos dała i powiedziała czegop oczekuje, zrobiłem, przychodze do niej a ona mi
          mówi ze oczekiwała zgoła czegos totalnie innego....
          I tak w kółko non stop.
          Zacząłem sie rozgladac dookoła i znalazłem wolne miejsce w innym dziale. Na
          przeniesienie sie do innego działu zgode wydac musiał mój przełozony, potem
          podpis dyrektora i juz jestem w innym dziale. Niestety moja szefowa sie nie
          zgodziła. Tak wiec cały czas było wolne miejce, ja nic nie robiłem a ona była
          niezadowolona ze mnie. Błędne koło.
          Aha podwyzki, nagrody, cokolwiek - omijało mnie. Byłem czarna owca działu. Az
          wreszcie miarka sie przebrała. Wezwała mnie kiedys do siebie i mnie gnoi jak chce
          nie wiem za co. Wtedy nie wytrzymałem......Jako że siedząc podczas mojego
          nicnierobienia tam nie miałem klapek na oczach, byłem czujny i widziałem wiele
          rzeczy, równiez takich których widziec nie powinienem -postanowiłem jej oddać z
          nawiazką. Wyłączył sie we mnie wtedy instynkt samozachowawczy. Na jej bezsensowne
          zarzuty i ciagłe opiperzanie mnie ja spytałem co mam tutaj robic skoro wszystkie
          najdrobniejsze nawet sprawki muszą przejść przez pani rece, dlaczego pracownik
          zaczynajac jakis temat nie ma szans go skończyć, po co zamawia pani bezsensowne
          opracowania, które laduja na szafie i nikt nie wie ile kosztują i po co i komu sa
          potrzebne naprawdę(a mówie wam opracowanie na 4, 5 stron, przetłumaczone z
          internetu kosztuje kilkadziesiat tysiecy- moje szeroko otwarte oczy i czasem
          łypniecie na fakturkę zawsze skrywana przed oczami takich jak ja szaraków).
          Zamurowało ją. A ja dalej ---> dlaczego nie ma tutaj czytelnych kryteriów awansu,
          powiedziałem jej ze domagam sie egzaminu z mojej wiedzy bo nie rozumiem dlaczego
          ja po wyzszej uczelni-kierunkowej w tej branży (jako jedyny w dziale)jestem (staz
          3 lata) mam stanowisko: pracownik, a sekretarka po liceum od puszczania faksów
          (staz 1,5 roku) jest: specjalistą (3 poziomy zaszeregowania wyzej ode mnie).
          Powiedziałem jej ze domagam się egzaminu z wiedzy. Powiedziałem jej co mysle o
          lizusach i jej donosicielach z działu (poleciałem po nazwiskach) a ona zrobiła
          baranią minę. Zamurowało ją. Spodziewałem się, że powie mi WON a ona mi texty w
          stylu: Panie tassmanie niech pan przemysli to wszystko, nie ma co sie unosić,
          licze ciagle na owocna współpracę.....i takie tam durne bzdety. Wyszło szydło z
          worka, cała jej miernota i strach....
          A ja jej wtedy ze DOMAGAM się przenosin do innego działu. A ona: nie chciałabym
          sie pozbywac ze swojego działu tak perspektywicznej osoby (!!!!!), próbowała mnie
          przekonywac bez skutku....Poddała sie i zgode podpisała.
          W nowym dziale zabawiłem całe 3 miesiace.....Oczywiscie jej macki tam siegały i
          zaczęła jakies gierki...
          Na szczęscie opaczność nad tassmanem czuwa i po owych 3 miesiącach zmieniłem
          bezbolesnie robotę. Pozostały tylko wspomnienia i doswiadczenia....
          Nie mam zadnych koszmarów nocnych, nie trzesą mi sie po tym rece....
          W obecnej pracy jest OK.

          Do wszystkich udupianych: jesli macie szanse na odejscie do innnej pracy-nie
          wahajcie się (to nie kwestia pieniedzy tylko godnosci). Odejdźcie:) Poczujecie
          się wtedy naprawdę dobrze, rano spojrzycie w lustro i zobaczycie człowieka - a
          nie jakiegos wystraszoną istotę.....
          Głowa do góry, duzo pozytywnego myslenia, trzymajcie się:)

          tassman:)
          • Gość: vice moja historia...... - krótsza, ale... IP: *.ig.uw.edu.pl 18.03.02, 13:53
            Moja historia jest może podobna, a może nie...

            W lipcu miałem praktykę na Dobrej, w Biurze Metodycznym Krajowego Urzędu Pracy.

            Przeaz piewrszy tydzień nie było źle; można było pracować po ludzku (naturalnie
            za friko); kierownik był bardzo miły (widziałem go dwukrotnie w tym czasie;
            pojawiał się b. rzadko.

            W drugim tygodniu był juz nieuchwytny; mój opiekun praktyk poszedł na urlop i
            nie wyznaczono następcy.
            Wróciła natomiast (nie z urlopu; była w pracy, tylko przez cały czas
            wykonywała ją poza miejscem pracy; wyjaśniano mi to b. zdawkowo) osoba, któa go
            zastępowała. I zaczęło się.

            Podczas pierwszego dnia jej obecności (pod koniec drugiego tyogdnia mojej
            praktyki) dostałem do wglądu pwene opracowanie. Przez pewien czas byłem przy
            innym komputerze; opracowanie znikło. Zaraz była awantura, śledztwo; na
            winowajcę typowano mnie. Na koniec "kierowniczka" triumfalnie obwieściła: jutro
            się panu dokłądniej przyjrzymy (cytuje dosłownie). Następny dzień był już nie
            do zniesienia; w końcu zdecydowałem o wcześniejszym zakończeniu praktyki - może
            zrobię ją w przyszłym roku gdzie indziej.
            Co do tamtej publikacji, to poniewczasie zorientowałem się, że jedyną osobą,
            która miała w tym czasie do tego miejsca dostęp, była sama kierowniczka, i nikt
            inny po prostu nie mógł tego ukraść - nie było siły!
            Dałem się głupio zaskoczyć w tej Warszawie...
            • malgorzata.k Re: moja historia...... - krótsza, ale... 19.03.02, 21:58
              Pracowałam w jednej z kolorowych gazetek. Pewnego dnia pisałam o kosmetykach,
              dokładniej - tonikach do twarzy. Jeden z nich był orzechowy i szefowa
              koniecznie chciała, żebym napisała coś o jego zapachu. Preparatu nie widziałam
              na oczy, nie mówiąc już o wąchaniu. Na moje pytanie, co właściwie ma być w tym
              tekście, odpowiedziała (cytuję dosłownie!): "Napisz, że śmierdzi cipą!".
              Krytykowała wszystko, co napisałam, ale dawała mi coraz więcej pracy. W końcu
              zacżęła mnie ignorować (na kolegium wszyscy dostawali jakieś nowe polecenia, a
              ja nic). Nie odeszłam pierwsza, bo straciłabym trzymiesięczną odprawę, nie
              mówiąc już o ewentualnym zasiłku dla bezrobotnych. Gdy wreszcie dostałam
              upragnione wymówienie ( przez trzy dni siedziałam przy biurku, czekając na ten
              papier) pocałowała mnie! (naprawdę!) i zaproponowała, żebym przyszła następnego
              dnia. Na moje uroczyste pożegnanie! Oczywiście nie zobaczyła mnie więcej i mam
              nadzieję, że nie dane mi będzie kiedykolwiek ją oglądać...
        • Gość: Malini Jak wystrzec się szykan w pracy? IP: *.brpo.gov.pl 18.03.02, 15:10
          Jestem osobą często zmieniającą pracę..W jednej firmie spędzam od 1 miesiąca do
          maks.4 lat, więc mimo młodego wieku (29) sporo już widziałam.
          1.Najlepsza metoda aby się ustrzec szykan szefa (ew.kolegów) to wyznaczenie na
          początku "swojego terytorium". To jedyny moment, w którym może pracownikowi to
          pójść łatwo - druga strona bowiem (szef, zespół) jeszcze do końca nie wie kim
          jesteśmy i jak dalece mają być dla nas mili a na ile mogą sobie "pozwolić".
          a)przychodzę do pracy i wychodzę w ustalonych godzinach np. 8.00-16.00 (nawet
          jeśli wszyscy siedzą pokazowo do 17.00), szefa powinna obchodzić tylko wykonana
          praca, a jeśli lubi "teatrzyk", to swoją postawą wyraźnie mówimy "my w to nie
          wchodzimy.kropka."
          b)zwracam się do wszystkich oficjalnie (per pan,pani), z uśmiechem, używając
          obowiązkowych zwrotów grzecznościowych. To zmusza do podobnego zachowania.
          Jeśli łatwo przechodzimy na styl "kolesi" i poklepujemy siebie nawzajem po
          łopatkach - łatwo będzie szefowi w chwili frustracji źle się do nas odnieść
          (będzie czuł się zwolniony z obowiązku bycia grzecznym - nie ma co liczyć na
          to, ze "akurat mój szef został dobrze wychowany przez mamę" - garnitur dobrej
          marki i czyste paznokcie nie są gwarancji tego, że nie usłyszymy "Ma to być
          k...na wczoraj zrobione raz..dwa!").
          2. Pamiętajmy, że praca nie jest jedyną częścią naszego życia-należy ostro
          oddzielić swoją sferę prywatną od służbowej. Angażowanie się w pracę nie jest
          tym samym co poświęcenie jej swojego życia. Większość osób spędzających 24 h
          (jak twierdzi) w pracy, robi to dla picu.
          3. Nie traktujmy szefa na zasadzie dużego psa, przed którym my - szczeniaczek -
          merdając ogonkiem i posikując po nogach kładziemy się na plecach i czekamy na
          obwąchanie nie ważąc się wstać zaniem nie skończy. Nie podlizujmy się, nie
          dawajmy prywatnego telefonu szefowi z hasłem "Prosze dzwonić o każdej poże dnia
          i nocy".Jeśli będziemy siebie sami traktować poważnie - szef będzie nas
          traktował poważnie.
          Uff...mogłabym mnożyć, ale...każdy jak dobrze pomyśli to na to wpadnie. Co
          jednak jeżeli już jest zapóźno..jeżeli zwyczajnie nie zdążyliśmy wyznaczyć
          swojego terytorium?jeżeli nagle szefowi "odbije". Moja rada - nie czekaj na to
          że się zmieni tak jak maltretowana przez męża-alkoholika kobieta. Poskarż się!
      • hubsol Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 18.03.02, 13:09
        Ludzie współczuję wam!
        Wiem , że jeśli trzeba pracować to i trzeba spokojnie słuchać tych wszystkich
        wyzwisk, oszczerstw i dziwnych zachowań. Potwierdza sie prawda że szef głupi,
        niewykształcony i posrany ze strachu , że są lepsi od niego jest gościem
        stosującym mobbing.
        Ja sobie poradziłem z tym, a nawet chyba pomogłem też moim byłym
        współpracownikiem.
        Nadażyła się szansa zmiany pracy, więc ją wykorzystałem. Wykorzystałem też to w
        walce, a właściwie w zemście za upokorzenia.
        Nigdy nie byłem za przemocą, nigdy nikogo nie uderzyłem...
        Ale ten skurwiel doprowadził do tego sam i sam jest sobie winien.
        W ostatnim dniu mojej pracy pierdolnąłem mu w biurze przy kilu osobach w zęby.
        Mi pękły dwie kości w łapie a on wypluł kilka tiktaków. Potem miałem problemy z
        Policją, ale moji byli koledzy z pracy nic nie widzieli.
        Dla ułatwienia dodam, że moim szefem był dyrektor marketu, Niemiec, w swoim
        kraju ukończył szkołę zawodową i był hydraulikiem z zawodu. W Niemczech
        pracował na magazynie a potem trafił do Polski jako Pan Dyrektor.
        Palant...
        • Gość: zochna Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chello.pl 18.03.02, 14:59
          Moja trzyletnia praca w pewnej firmie- prywatnej skonczyła się dla mnie
          nerwica lekowa a teraz depresja. Mam totalna awersje do podejmowania
          jakiejkolwiek innej pracy. A przeciez zyc za cos trzeba.
          Mam propozycje zróbmy nieformalną listę tych "dobrych" szefów, którzy wiedzą
          co to znaczy nie naruszanie godności drugiego czlowieka.
          • Gość: Omer Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.dip.t-dialin.net 19.03.02, 12:08
            Ktoś proponował, żeby zrobić listę dobrych szefów, a ja proponuję, żeby zrobić
            listę szefów psychopatów. Rozumiem, że wszscy boją się nazwać szefa po nazwisku
            i uskarżania są anonimowe, ja też napisałam tylko "pewne studio filmowe" ale co
            najmniej można by zrobić listę przędsiębiorstw w których siedzą zwyrodnialcy.
            Aby się tylko nie okazało,że jesteśmy sami że nie ma innych firm.
            Jeszcze co do mobbingu to też zauważyłam (Bzzzkr),że im większe spoufalanie-
            dzióbkowanie, balangi,ty,Małgośka! tym mniejszy szacunek.
      • john1 Na pocieszenie. 18.03.02, 15:09
        Czy Pani to wytrzyma?
        (7.02.2002)

        Londyński „Guardian”, znany ze swojej lewicowej orientacji, poświęca wiele
        uwagi prawom pracowniczym i sytuacji na rynku pracy. Dzisiejsze wydanie otwiera
        czołówka: „Sędziowie ucinają procesy o stres”.

        Jak relacjonuje gazeta, w Wielkiej Brytanii będzie trudniej uzyskać od
        pracodawcy odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu spowodowany stresem. Wyrok
        sądu apelacyjnego w Londynie, rozpatrującego odwołania w sprawie sum
        zasądzonych przez trybunały niższej instancji na rzecz trzech przeciążonych
        pracą nauczycieli stanowi, że pracownik musi poinformować szefów, że czuje się
        zestresowany i dać im szansę na poprawę jego sytuacji.

        Londyński Guardian cytuje sentencję wyrok, w którym czytamy między innymi, że
        oznaki stresu powinny być na tyle oczywiste i zauważalne, by każdy rozsądny
        pracodawca mógł zawczasu podjąć kroki zaradcze – tylko w takim wypadku można go
        potem pozwać do sądu za zaniedbania. Sędziowie orzekli też, że nie ma zawodów,
        które można uznać za bezwzględnie szkodliwe dla zdrowia psychicznego i że
        pracodawca ma prawo oczekiwać, że pracownik będzie w stanie znieść zwyczajny
        poziom stresu.

        na podstawie: The GUARDIAN / www.tygodnikforum.pl /
        Serdecznie polecam " Tygodnik Forum " nr 12 /1911/ z dn. 18 - 24.III.2002r.
        - w EUROPIE do której zmierzamy 28% - t.j. 44 mln. pracowników skarży się na
        stres, głębokie depresje, złe samopoczycie związane z pracą, oskarżanie o
        niewystarczające zyski i inne dolegliwości...
        Na pocieszenie polecam artykuł w ostatnim " NEWSWEEK ' /www.nwsweek.pl/
        p.t." To nie ekspansja to ucieczka " o inwestowaniu i stwarzaniu miejsc pracy
        przez polskich przedsiębiorców poza granicami kraju. W ten sposób problem
        mobbingu zniknie z tego kraju razem z przdsiębiorcami.

      • Gość: ALAB Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 16:05
        Mnie w moim ostatnim zakładzie pracy była serwowana cała masa dręczących
        rzucanych w przelocie dwuznaczników i aluzji, które jako człowiek myślący i
        inteligentny ignorowałam. Poniżej wypunktowuję nawiasami powtarzane z naciskiem
        słowa oraz swoje komentarze.
        Dorzucam parę haseł do mobbingowej listy, którymi byłam raczona :
        - my tu nie potrzebujemy więcej ekonomistów ( jestem ekonomistą ),
        - mamy całą masę ofert (pracy) i będzie pani musiała to ( co ? ) w końcu
        zrobić,
        - niech sobie teraz pani popatrzy ( na co ? ),
        - będzie pani musiała to ( co? ) w końcu przynieść do kadr,
        - teraz pani kolej na to ( co ? ); ma to ( co ? ) pani zrobić, skserować;
        proszę to ( co ? ) tu położyć na stole,
        - powinienem to ( co ? ) pani kazać zrobić od razu, bo teraz jest za późno.
        Inne sposoby dokuczania pracownikowi :
        - nadmiar pracy albo jej braki i częste wizyty szefa i sprawdzanie co też
        pracownik robi w pracy (jakkolwiek przy braku pracy pracownik ma dużo czasu
        żeby nauczyć się czegoś nowego),
        - przekazywanie notoryczne części obowiązków do których pracownik ma
        uprawnienia i wiedzę do realizacji do innego działu,
        - namawianie pracownika do pracy po godzinach kiedy nie istnieje pilna potrzeba
        ze strony zakładu pracy,
        - przekazywanie wykonanej pracy do sprawdzenia pracownikowi, który jest
        zatrudniony na równorzędnym stanowisku.
        Pracy nie chciałam zmieniać. Zdobyłam dodatkowe uprawnienia i ukończyłam
        następne studia podyplomowe. Ale cóż, pracodawca bez uprzedzenia z dnia na
        dzień zlikwidował po trzech latach pracy moje stanowisko. Okazało się, że
        pracodawca nie mógł ( ? ) mnie dalej zatrudniać (byłam zatrudniona na stałe),
        nie mógł ( ? ) mnie awansować, a nawet nie mógł ( ? ) mnie przenieść do innej
        komórki organizacyjnej.
        A na odchodnym jeszcze usłyszałam :
        - niech sobie wreszcie pani stąd wreszcie idzie, my tu już pani nie
        potrzebujemy,
        - gdyby pani chciała to by pani mogła zarabiać 6.000,00 zł ( no to dlaczego nie
        zarabiam a wręcz pozbawiono mnie pracy, chyba tylko chory na umyśle nie
        chciałby więcej zarabiać).
        W każdym razie mnie po raz drugi w ciągu mojej kariery zawodowej ominął awans
        na stanowisko kierownicze, które objął znowu młodszy ode mnie i z krótszym
        stażem pracy facet (pewnie znowu jakiś znajomek szefa).
        Po zapoznaniu się z Waszymi przykładami mobbingu doszłam do wniosku, że chyba
        komuś w czymś przeszkadzałam. Ciekawe tylko komu i w czym ?

        ALAB
      • Gość: Rep Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 16:32
        W Pabianicach sytuacja jest bardzo dziwna. Mój tata pracuje w Urzędzie, a ja w
        prywatnej firmie, która przez ratusz jest znienawidzona (m.in. przez odmienne
        poglądy na wiele spraw). Kiedy trafia do nas jakaś informacja o urzędzie, to
        mój ojciec zawsze jest pierwszym podejrzanym i musi znosić katusze
        przełożonego. Jest bardzo zastraszony. Ostatnio jego szef wyjechał na
        tygodniowy urlop, tata dostał rozkaz by zbierać wszystkie wyadania Gazety
        Wyborczej i zaznaczać informacje na temat Wojewódzkiego Funduszu Ochrony
        Środowiska. Niestety, pewnych numerów brakowało. Ojciec wpadł w panikę,
        potrzebował pomocy lekarza, a dzisiaj rano, gdy szef Leszek M. wrócił po
        urlopie, znów mu się dostało, gdyż w jednej z gazet ktoś wyciął tak ważny dla
        Leszka M. tekst. Mój tata jest bardzo zastraszony, to człowiek wykształcony,
        zna się na swojej pracy, jednak zachowanie przełożonego jest skandaliczne.
        Kiedyś była sytuacja, gdy szef zlecił ojcu dwukrotne odbicie pewnych
        dokumemntów na ksero. Każdy normalny człowiek zrozumiałby, że dwukrotne odbicie
        tekstu polega na zrobieniu jego dwóch kopii. Tak też zrozumiał mój tata, jednak
        od przełożonego dostał słowną naganę połączoną z potwornymi wyzwiskami, bo
        według starczego rozumowania Leszka M., dwukrotne odbicie kartki polega na
        wykonaniu jednej kopii, gdyż drugą kopię stanowi oryginał dokumentu (!?).
        Natychmiast powstało podejrzenie, że tę drugą kopię tato chciał przemycić do
        firmy, w której pracuję ja. W urzędzie figurą Leszka M. przerażeni są wszyscy.
        Dla niego każdy jest podejrzanym o wynoszenie dokumentów i działanie na szkodę
        czerwonej partii. Nie mogę przeboleć tego, że tata dał się tak zastraszyć - tym
        bardziej, że od lat zajmuje stanowisko niezależne politycznie. Ma pięćdziesiąt
        lat i w tym wieku trudno byłoby mu znaleźć pracę, dlatego poddanie się bez
        walki próbuję zrozumieć. Nie mogę natomiast zrozumieć tyrana, jakim jest jego
        przełożony
        • Gość: Adans21 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 18:00
          Ładną przysługę oddałeś ojcu-kretynie! Trzeba się było jeszcze podpisać
          bohaterze. Czy myślisz,że w Pabianicach nie ma internetu? ZniesmaczonyA21
      • Gość: byłyagen Re: czy Twój zawód ma przyszłość? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 19:53
        Podstawowe pytanie czy masz "ZAWÓD Z PRZYSZŁOŚCIĄ?". Jeżeli jesteś obiektem
        szykan przeczytaj artykuł w dzisiejszej G.Wyborczej pod ww. tytułem i już wiesz
        gdzie szukać pracy w której mobbing jest słowem nieznanym. Ukończyłeś studia
        wyższe znasz ze dwa obce języki możesz przyjść na agenta ubezpieczeniowego
        Nationale-Nederlanden. Najpierw podpiszesz zobowiązanie że jeżeli nie
        wytrzymasz 9-miesięcy to oddasz kilka tysięcy zł za szkolenie i inne straty
        poniesione przez NNP. Następnie po 150 godzinach szkoleń i kilku miesiącach
        oczekiwania na uzyskanie licencji możesz sięgnąć do bazy - swojej, rodziny i
        znajomych żeby ich ubezpieczyć na życie, zapisać ich do OFE, ew. zaproponować
        im OFI. Średnia uzyskanych polis jest na poziomie 1 szt./m-c, średnia prowizja
        600,- zł/szt. Prowadzisz własną działalność i ZUS płacisz ok. 600,- zł,
        dostaniesz laptopa w leasing (koszt 310,- zł/m-c) - to już opłacisz z poborów
        męża/żony jeżeli go masz i dobrze zarabia. Pan Marek Kosarczyn w artykule nie
        podał jak będą się pozbywać starych agentów - zabierają im część prowizji za
        obsługę istniejących klientów jednocześnie wydając nowe polecenia typu "w tym
        roku dla waszego dobra odwiedzisz wszystkich swoich klientów, osobiście
        zawieziesz im nowe ogólne warunki ubezpieczenia i weźmiesz od każdego podpis że
        te warunki otrzymał, nie wolno ci tego załatwić pocztą nawet jeżeli klient
        mieszka 400 km od twojego biura. My to robimy dla twojego dobra bo możesz
        odwiedzić klienta i uzyskać 10 referencji a z tego 3-4 nowe polisy - widzisz
        jak dbamy o twoje zarobki. Jazda i odwiedziny oczywiście odbywa się na koszt
        agenta ale on dobrze zarabia. Jeżeli chcesz być profesjonalistą w NNP to musisz
        pracować na wyłączność dla NNP. Jeżeli klient się wycofa po kilku latach z
        umowy to my ci zabierzemy prowizję otrzymaną przez ostatnie dwa lata (to nie
        jest ważne że jeździłeś do klienta, wysyłałeś do niego listy, dzwoniłeś ze
        swojej komórki). Pan Marek Kosarzyn w wypowiedzi dla GW mówi że starają się
        zatrudniać ludzi nowych bez doświadczenia - nie dodaje że osoba z
        doświadczeniem nie będzie taka głupia żeby przyjść do NNP. Obecnie gdy
        wejdziesz do jakiejkolwiek firmy ubezpieczeniowej czy finansowej i zapytasz kto
        pracował dla NNP to podniesie się las rąk do góry - ale oni szukają nowych
        zdolnych bez doświadczeń - gdy otworzysz gazetę pracę to 80% - ogłoszeń jest na
        agentów - ponad połowa agentów 5-6 lat temu miała wyższe wykształcenie i
        zajmowała w poprzedniej pracy kierownicze stanowiska - dziś przyjmują każdego
        głupiego co się da nabrać na plewy obietnic. Pan Marek Kosarczyn mówi że agent
        ma obowiązek troszczyć się o pozyskanych klientów - tylko nie dodaje że 54
        aneks do umowy agencyjnej znów zmniejsza prowizję za obsługę dotychczasowych
        polis i całkowicie zabiera tzw. prowizję odnowieniową. Mówię Wam jak dobrze być
        doradcą (agentem) NNP. Bezrobotni Magistrowie do Nationale-Nederlanden biegiem
        marsz bo będzie wymiana agentów. Cały ten cyrk powtał gdy nowy prezes zatrudnił
        firmę doradczą - ANDERSEN. Dobrze że jeszcze nie zaprzestali wypłacać klientom
        świadczeń bo ktoś może pomyśleć że to zbędny wydatek. Po blisko sześciu latach
        wydajnej pracy powiedziałem dość i zmieniłem Tow. Ubezp. (dają gorsze warunki
        dla klientów ale całkowicie inne dla agentów) i bardzo chętnie przyjmują byłych
        agentów NNP, bo uważają że jeśli ktoś wytrzymał kilka lat w tym cyrku to będzie
        szanował tych co mu płacą. P.S. już po kilku miesiącach jakaś firma
        windykacyjna (w imieniu NNP) zaczęła mnie ścigać o zwrot prowizji za niby
        nienależnie pobraną prowizję - kilku klientów po kilku latach rozwiązało umowy
        ubezpieczeniowe i odebrało wartość wykupu.
        Pozdrawiam tych ostanich co jeszcze nie zrobili miejsca dla magistrów.
      • Gość: dagooo Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 18.03.02, 21:48
        Ludzie!!!
        O czym wy pieprzycie.
        Każda władza lubi upokarzać.
        Miller będzie dręczył Tobera.
        Tober będzie dręczył sekretarkę.
        Sekretarka będzie dręczyła sprzątaczkę.
        Sprzątaczka będzie dręczyła kota.
        Kot będzie dręczył mysz.
        Jeśli ktoś ma władzę, to będzie ją wykorzystywał.

        A oto rada dla dręczonych myszy:
        Jeśli szef, któremu wydaje się, że jest Bogiem
        usłyszy "w cztery oczy", że właśnie za 50 zł
        na Stadionie Dziesięciolecia kupiłeś(aś)
        przebijak do opon jego Audi i za 200 zł
        makijażystę do jego podpuchniętych oczu,
        (oczywiście w prezencie na jego urodziny),
        to przy stopniowaniu i realizowaniu tego typu
        usług szef na pewno Cię polubi.
      • Gość: bzzzzykr Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 22:28
        Szefowie wprowadzajac zastraszenie nie wiedza ze popelniaja bardzo wielki blad -
        strach powoduje ukrywanie trudnych momentow w firmie przez zastraszonych
        podwladnych i zamiast zaradzic na problem - problem rosnie i niszczy dalej.
        • Gość: Miszczu Re: Mobbing a nowe prawo pracy IP: *.chello.pl 18.03.02, 22:41
          Hmmm, ciekawe w jaki sposob na mobbing wplynie liberalizacja prawa pracy...?
      • Gość: rek do tego dziala w zwiazkach IP: *.rektorat.amwaw.edu.pl 19.03.02, 13:30
        Dreczy, dreczy. Stosuje wyrafinowane metody i az mi sie nie chce o nich pisac,
        bo na sama mysl o tym wszystkim odechciewa mi sie zyc. Do tego wszystkiego moj
        szef dziala w zwiazkach zawodowych i jest tam chyba zastepca szefa zwiazku...
        Chyba jest nie do ruszenia, z zadnym problemem nie mozemy sie zwrocic do
        zwiazkow, pozostaje albo klasc po sobie uszy, albo walczyc o swoje, albo...
        zmienic prace w diably.
        • Gość: Alina WINNY JEST USTROJ KAPITALISTYCZNY IP: 195.94.201.* 19.03.02, 16:07
          Moja opinia: nie powinno być tak, że jeden zatrudnia a drugi na niego pracuje.

          Tylko demokratyczne struktury w pracy (spółdzielnie pracy, stowarzyszenia itp).

          Szefowie wybierani przez grupę i zwalniani jeśli sie nie sprawdzaja.

          Organizacje wspomagajace ofiary Mobbingu to tytlko reagowanie na skutki.

          Trzeba usunac PRZYCZYNY !!!
          • Gość: ramzes:) Re: WINNY JEST USTROJ KAPITALISTYCZNY IP: *.dip.t-dialin.net 19.03.02, 19:15
            > Moja opinia: nie powinno być tak, że jeden zatrudnia a drugi na niego pracuje.
            >
            > Tylko demokratyczne struktury w pracy (spółdzielnie pracy, stowarzyszenia itp).
            >
            >
            > Szefowie wybierani przez grupę i zwalniani jeśli sie nie sprawdzaja.
            >
            > Organizacje wspomagajace ofiary Mobbingu to tytlko reagowanie na skutki.
            >
            > Trzeba usunac PRZYCZYNY !!!


            jakos nie moge sobie wyobrazic, zeby moi pracownicy, w mojej wlasnej firmie mogli
            wybierac sobie szafa....

            ramzes:)
          • Gość: jan Re: WINNY JEST USTROJ KAPITALISTYCZNY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 19:54
            Gość portalu: Alina napisał(a):

            > Moja opinia: nie powinno być tak, że jeden zatrudnia a drugi na niego pracuje.

            > Tylko demokratyczne struktury w pracy (spółdzielnie pracy, stowarzyszenia itp).
            >
            >
            > Szefowie wybierani przez grupę i zwalniani jeśli sie nie sprawdzaja.
            >
            > Organizacje wspomagajace ofiary Mobbingu to tytlko reagowanie na skutki.
            >
            > Trzeba usunac PRZYCZYNY !!!

            Ty myślisz że za komuny nie znano mobbingu? Był - tylko że wtedy jak byłaś
            niepoprawna i straciłaś pracę to za tobą chodził smutny i nie mogłaś nawet u
            badylarza pracować. Teraz jest ciężko ale i tak o niebo lepiej niż kiedyś tylko
            niektórzy tego nie pamiętają, a niektórzy nie chcą pamiętać. Teraz jak mnie żaden
            dupek nie chce zatrudnić bo jestem za stary to prowadzę własną firmę, czniam na
            dupków i na chleb zarobię - kiedyś tak nie było.
          • konger Re: WINNY JEST USTROJ KAPITALISTYCZNY 19.03.02, 20:38
            Tu nie ma co kombinować z ustrojem, gnębiącemu Cię szefowi
            należy dać po prostu w mordę .Trzeba tylko miec zapasową prace w zanadrzu
      • Gość: MP3 Przypadek: organizacja pozarządowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 21:24
        Pracowałam w dużej, sieciowej agencji reklamowej. Było znośnie, ale czułam się
        trybikiem w maszynie. Zaczęłam współpracować z pewną organizacją pozarządową
        (organizacja, a zwłaszcza jej szef, zaczynają być ostatnio zauważalni w
        mediach). Początki nie rokowały najlepiej, lecz i tak po dwóch latach poszłam
        tam pracować. Nieduże pieniądze, ale liczyłam na autentyczne poczucie
        przynależności, poczucie uczestnictwa w realizacji wspólnego celu, dobrą
        atmosferę w pracy itp.

        Rzeczywistość odarła mnie ze złudzeń. Moi współpracownicy - wspaniali, ale samo
        stowarzyszenie okazało się tworem marionetkowym, ludzie w zarządzie zostali
        dobrani przez szefa (założyciela i prezesa zarządu) wg jednego kryterium - aby
        była jak najmniejsza szansa, że będą mu się sprzeciwiać. Zarząd służył
        wyłącznie do kiwania głową na zebraniach. Szef był więc nie tylko szefem, ale i
        jednoosobowym - choć nieformalnym - właścicielem "firmy". Ja i inni pracownicy
        biura, z małymi wyjątkami, nie byliśmy członkami stowarzyszenia.

        Zadaniem biura - obok popychania do przodu statutowych zadań - było nieustanne
        dostarczanie szefowi powodów do dobrego humoru, utwierdzanie go w poczuciu, że
        jest gwiazdą, charyzmatycznym przywódcą i niezwykłą osobowością, że jego
        życiowa misja jest wspaniała, a on - jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny,
        mądry i światły. To naprawdę trąciło monarchią absolutną (lord Farquaad
        ze "Shreka" mógłby pozazdrościć). Ja, jako człowiek do bólu rzeczowy i mało
        dyplomatyczny, nigdy zbyt zgrabnie sobie nie radziłam z tą częścią moich
        obowiązków służbowych.

        Żebym nie miała złudzeń - już podczas wstępnej rozmowy dowiedziałam się od
        szefa, że ze mną będzie się ciężko współpracować.

        I zaczęła się praca, dużo pracy. Pełniłam między innymi obowiązki webmastera.
        Pozostali pracownicy mieli nowe komputery, ja dostałam antyczny, chyba
        dziesięcioletni sprzęt, pożółkły ze starości. A że w domu mam nowy komputer,
        więc próbowałam ustalić, czy nie dałoby się pracować trochę w domu, albo może
        przy czyimś komputerze w weekendy i dwa dni powszednie mieć wolne, albo czy
        ewentualnie dostanę kiedyś nowy sprzęt - jak wszyscy. Albo chociaż nowy monitor.

        Szef zamiast odpowiedzieć 'tak' lub 'nie' - stosował taktykę uników. Razu
        pewnego po godz. 17.00 wyciągnął (niezłe) wino, twierdząc, że "powinniśmy się
        trochę skumplować". Wypiłam z szefem wino w zgodzie, po czym po kilku dniach
        znów poruszyłam drażliwy temat komputera. Tego było już za wiele - szef się
        wściekł. Dla jasności dodam, że z wykonanej (i niewykonanej) pracy byłam
        rozliczana tak, jak wszyscy pozostali, chociaż na moim zabytkowym blaszaku nie
        mogłam nawet zainstalować niezbędnego mi edytora HTML-u. Potem były jeszcze
        rozmaite perypetie, ale po czterech miesiącach - triumfalnie, choć resztkami
        sił - zasiadłam przy nowiutkim pececie.

        Było też parę innych, pozornie drobniejszych przykrości, typu - szef zabiera
        wszystkich na konferencję prasową, ja zostaję w biurze, razem z sekretarką.

        Pracowałam nieźle, siedziałam po godzinach itp., ale nabrałam zwyczaju unikania
        (nawet niezauważania) szefa, niebrania udziału w powszechnej adoracji jego
        osoby, oraz mówienia mu wprost, że nie ma racji, jeśli ewidentnie jej nie miał.
        Kilka razy, po ostrzejszej wymianie zdań, lądowałam zapłakana w łazience. Ze
        wszystkimi pozostałymi pracownikami miałam bardzo dobre, nawet serdeczne układy.

        Szef myślał, myślał, w końcu wymyślił - postanowił oddelegować mnie do pracy na
        odległość. Miałam siedzieć w domu, porozumiewać się z firmą przez telefon i
        Internet, oraz nie pokazywać w biurze. Nie miałam na to ochoty. Napisałam
        szefowi e-maila, że go naprawdę szanuję, ale nie potrafię i nie będę tego
        szacunku okazywać, ponieważ sama nie czuję się przez niego szanowana. Co zrobił
        szef? Zwolnił mnie. Zresztą nie sam - wymówienie wręczył mi na spółkę ze swoim
        prawnikiem, którego wtedy zobaczyłam po raz pierwszy w życiu. Pan prawnik
        oświadczył mi, że wprawdzie zupełnie mnie nie zna, jednak krótka rozmowa z
        szefem wystarczyła mu, aby podjąć decyzję. Aha - i dowiedziałam się przy
        okazji, że merytorycznie nie było do mojej pracy zastrzeżeń. Dobre i to.

        Cóż - stowarzyszenie działa skutecznie, ma dobry PR, niezłych sponsorów i
        obiecujące perspektywy na przyszłość. Szef też ma się nieźle. Z drugiej strony -
        w ciągu 10 miesięcy mojej pracy z biura odeszły cztery osoby plus ja piąta -
        co daje średnią: jeden odchodzący pracownik na dwa miesiące (w 15-osobowym
        zespole).

        Czy to, co mi się zdarzyło, to był klasyczny mobbing? Chyba nie, nie było
        przecież wyzwisk, ani grzebania w biurku. Ale jak na firmę, do której
        przychodzi się pracować z pobudek innych, niż materialne i jest się nastawionym
        na poczucie wspólnoty - przebudzenie, które mi tam szef zafundował - było
        bardzo, bardzo przykre. Na wszelki wypadek posyłam teraz moim byłym
        współpracownikom teksty antymobbingowe z Wyborczej. A szefowi może wyślę ten o
        zemście podwładnych, czyli pluciu do kawy...
        • konger Re: Przypadek: organizacja pozarządowa 20.03.02, 09:54
          Rozumiem Cię MP3, sam to przeżyłem z drobnym wyjątkiem
          byłem mianowicie szefem w firmie, której włascicielem był mój kolega.
          Na początku niejako przeczuwając sytuację umówiłem sie z nim, że jak
          będzie chciał mnie zwolnić to niech po prostu mi to powie i nie będzie stosował
          metody polowania na jelenia. Wiesz jak to się robi ogólnie znaną metodą
          dociskania faceta, tórego chce się zwolnić. Nie wywiązał sie z umowy
          okazując się nie tylko malutkim człowieczkiem ale zwykłą szmatą. Oczywiscie nie
          jest juz moim kolegą a ja nie pracuję.
          Dodam tylko,że szefując firmie zwolniłem z koniecznosci parę osób, ale robiłem
          to z wielkim taktem i po długich rozmowach z pracownikiem wczuwając się w
          sytuację zwalnianego i przewidujac że sam będę w tej sytuacji.
          Nigdy nie stosowałem metody polowania na jelenia.
          Od tego czasu mam wstręt do ludzi z grubymi złotymi łańcuchami na szyi
          i do wszystkich chcącyh się na siłę zaprzyjaźnic.
          Z tej pracy wy niosłem tylko znajomość mechanizmu powstawania biznesu
          i tego całego brudu, który sięga również posłów i ministrów.
        • jelonki Re: Przypadek: organizacja pozarządowa 20.03.02, 14:20
          Szanowny MP3

          czy możesz podać nazwę tego stowarzyszenia? większość osób piszących listy na
          temat mobbingu piszą o pracu w dużych, znanych, małych, mniej znanych,
          popularnych, itd... firmach, instytucjach. Ale dlaczego nikt sie nie odważy
          napisać nazwy firmy (mam na myśli tych co już nie pracują w tej okrutnej
          firmie). Przecież chyba nic im nie grozi.?
          • madgoo Czy jest możliwe "fair play" ?? 22.03.02, 11:06
            >Szanowna MP3
            >Czy możesz podać nazwę tego stowarzyszenia?
            >(...) dlaczego nikt sie nie odważy napisać nazwy firmy?

            Sorry za zmianę loginu, to nadal ja - MP3.
            W moim przypadku odpowiedź jest prosta: przestałam pracować w biurze, ale nadal
            będę pisać do dwumiesięcznika, wydawanego przez to stowarzyszenie. Tak! Bardzo
            mi na tym zależy. Przyznaję - mam lekką schizofrenię: żarłam się z szefem, ale
            lubiłam lub przyjaźniłam z pozostałymi pracownikami. To stowarzyszenie, choć
            jest drabiną do kariery dla szefa - robi poza tym trochę pożytecznej roboty.
            Więc o firmie, jako całości - nie myślę źle i nie podaję jej nazwy, żeby jednak
            zachować lojalność. Zresztą - sporo ludzi tam jednak wytrzymuje - potrzeba do
            tego tylko bardzo rozbudowanych talentów dyplomatycznych...
            I jeszcze jedno - mój przypadek wskazuje, że budowanie własnego "lobby" w
            firmie, czyli utrzymywanie dobrych układów z osobami ważnymi dla szefa - nie
            zawsze skutkuje, jako metoda walki z mobbingiem. W moim przypadku to tylko
            wkurzało szefa i wzbudzało jego zazdrość. Myślę, że zawsze i wszędzie najlepszą
            metodą na sukces jest niestety "włażenie w tyłek" szefowi, pełna dyplomacja i
            brak złudzeń - między szefem i pracownikiem nie jest możliwe "fair play".
      • Gość: H. Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.gliwice.pl 19.03.02, 21:30
        No cóż, od ponad 2 lat jestem szczęśliwym pracownikiem, sama sobie sterem,
        żeglarzem , okrętem.Uczę, szkolę,jestem doceniana i kreatywna.A to wszystko
        zawdzięczam............mobbingowi. Byłam dręczona, poniżana, obdzierana z
        godności od przyjścia rano do niezwykle renomowanego ośrodka, aż po wyjście z
        niego. Zresztą nie tylko ja. Szefowa ( mało kompetentna pani) co trochę
        znajdowała kozła ofiarnego. A czym większa była publiczność tym krzyki,
        chamstwo i wrzaski były głośniejsze.Odeszłam w trakcie jednej z
        awantur.Przypłacając to skokiem ciśnienia. Dziś pracuję 2x więcej w miłej
        atmosferze i tłumaczę moim współkolegom,że to miejsce jest cudowne do pracy.
        Jestem kimś.Ps przez całe nocy na tegorocznych feriach śniła mi się poprzednia
        Pani Profesor.Pozdrawiam. Uciekajcie z toksycznych miejsc pracy. Macie tylko
        jedno życie, które także zawodowo, musi być udane.
      • Gość: Koolo Re: Mobbing - To jakieś komunistyczne bzdury. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 09:14
        Jeżeli w pracy prezentujecie ten sam poziom intelektualny co na tym forum to
        nie dziwię się waszym szefom, że mają was dość.
        To naprawdę szokujące jak ludzie są zdziwieni że w pracy trzeba pracować.
        Niech ci „poszkodowani” pomyślą krytycznie o sobie czy nie jest tak że wszędzie
        gdzie pracują trafiają na złego szefa
        • pokemon3 Re: Mobbing - To jakieś komunistyczne bzdury. 20.03.02, 09:49
          Gość portalu: Koolo napisał(a):

          > Jeżeli w pracy prezentujecie ten sam poziom intelektualny co na tym forum to
          > nie dziwię się waszym szefom, że mają was dość.
          > To naprawdę szokujące jak ludzie są zdziwieni że w pracy trzeba pracować.
          > Niech ci „poszkodowani” pomyślą krytycznie o sobie czy nie jest tak
          > że wszędzie
          > gdzie pracują trafiają na złego szefa

          Koolo - zapewne jestes jednym z tych kretynów którzy nie widza swojego chamskiego
          i buraczanego zachowania wzgledem innych, zapewne uwazasz sie z kogos lepszego od
          innych dostales przeciez stanowisko i masz pod soba ludzi tak wiec napewno jestes
          madrzejszy , wazniejszy i pracowitszy a reszta to cholerna cholota i kurewski
          pomiot! Cham wyjdzie ze wsi wies z chama nigdy !!! I czytaj troche uwazniej
          wypowiedzi ludzi tu piszacych, chyba ze za bardzo nie rozumiesz slowa pisanego,
          wiekszosc ludzi wypowiadajacych sie tu po odejsciu od szefów dupków i prostaków
          takich jak ty do innej firmy sa szczesliwi i moga wreszcie normalnie pracowac i
          jak widac sumienne wykonywanie obowiazków jest dla nich bardzo wazne. Ale co taki
          burak jak ty cokolwiek zrozumie z tego co napisalem ?!

          • Gość: Tex nie obrażaj innych IP: 212.160.138.* 21.03.02, 11:28
            Jest dla mnie żenujące, że krytykując innych wiele osób używa określenia "wieś"
            w znaczeniu pejoratywnym. A może lepsze było by określenie "dresiarz z
            miasta". "Wyjedzie dresiarz z miasta, ale miasto z niego nigdy". I jak się z
            tym czujecie? Miło wam? Po mnie takie określenia spływają jak po kaczce, bo
            uważam że osoby ich używające same się podsumowują, ale wielu sprawia to
            przykrość.
        • jelonki Re: Mobbing - To jakieś komunistyczne bzdury. 20.03.02, 14:26
          Gość portalu: Koolo napisał(a):

          > Jeżeli w pracy prezentujecie ten sam poziom intelektualny co na tym forum to
          > nie dziwię się waszym szefom, że mają was dość.
          > To naprawdę szokujące jak ludzie są zdziwieni że w pracy trzeba pracować.
          > Niech ci „poszkodowani” pomyślą krytycznie o sobie czy nie jest tak
          > że wszędzie
          > gdzie pracują trafiają na złego szefa

          Szanowny kolego,

          Życzę Tobie abyś trafił w końcu na kogoś kto zacznie Cię motywować przez mobbing
          do pracy. Mam nadzieję iż wtedy przestaniesz wypisywać takie bzdury.

          Są firmy w których liczą się ludzie, ich umiejętności i stosunek do pracy. Ale są
          też i takie w których szeregowi pracownicy to "śmiecie" według ich szefów.

          Pozdrawiam,
          Robert
      • Gość: Kramer Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pkobp.pl 20.03.02, 10:06
        Prauuję w jednym z państwych banków i stwierdzam, że w moim oddziale to
        zjawisko istnieje. Sam nie jestem dręczony, ale większość pracowników głównie
        niewykształconych, nie potrafiących sprawnie reagować na zmiany.Nasza Dyrektor,
        chcąc zaimponować swoim przełożonym w Oddziale Regionalnym poprawia wydajność
        poprzez straszenie pracowników zwolnieniami, terroryzuje załogę i uważa że jest
        to jedyna skuteczna metoda.
      • Gość: Kramer Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pkobp.pl 20.03.02, 11:01
        Prauuję w jednym z państwych banków i stwierdzam, że w moim oddziale to
        zjawisko istnieje. Sam nie jestem dręczony, ale większość pracowników głównie
        niewykształconych, nie potrafiących sprawnie reagować na zmiany.Nasza Dyrektor,
        chcąc zaimponować swoim przełożonym w Oddziale Regionalnym poprawia wydajność
        poprzez straszenie pracowników zwolnieniami, terroryzuje załogę i uważa że jest
        to jedyna skuteczna metoda.
        • jelonki Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 20.03.02, 14:23
          Witaj,

          W bardzo sprytny sposob podałeś nam nazwę tego banku - to przecież PKO Bank
          Polski !!!!
          • Gość: Pitia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.man.polbox.pl 20.03.02, 15:06
            Mobbing - wychodzenie z pracy po 10-11 godzinach i pojawiajace sie pytanie -
            dokad o tak wczesniej porze?
            • jasmina_tdi PROTEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.03.02, 18:35
              Upadliscie chyba na leb zakladajac i promujac taki watek!!!!!!!!! Szefostwo w
              mojej firmie turla sie ze smiechu czytajac tortury opisane w ten niezwykle
              barwny i chwytajacy za serce sposob!!! I jak jeszcze nie bylo mobbingu na duza
              skale w mojej firmie, to teraz na pewno bedzie! W koncu to takie popularne! I
              moze w gazetach bedziemy miec reklame za friko;w koncu to bardzo jednoznaczne:
              mobbing = kasa = zainteresowanie = naplyw frajerow z zadupia ktorzy zgodza sie
              na wszystko....
              Nie wiem jak reszta ale osobiscie w przypadku zmasowanego ataku na moja osobe
              zagrozilam poprzecinaniem przewodow hamulcowych w sluzbowych samochodach!

              A tak serio to dreczyciele maja z tego kupe radochy, a dreczeni wielkie g!

              buzi

              jasminka
              • nowinho PRZECZYTAJ TO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.03.02, 19:40
                Witam, interesuje mnie problem mobbingu i zastanawiam się nad pisaniem pracy
                magisterskiej na ten temat. I stąd moja prośba.
                Jeśli spotkałaś(-eś) się z tym problemem osobiście ( ze strony przełożonego,
                współpracownika) i możesz poświęci odrobinkę czasu by opisać mi swoją sytuację
                oraz ewentualnie w późniejszym czasie wypełnić anonimową ankietę napisz do mnie:

                nowinho@poczta.gazeta.pl

                Interesuje mnie jak wyglądała Twoja sytuacja, jakie techniki terroru
                psychicznego stosowano wobec Ciebie.

                Za wszelki odzew na moją prośbę z góry serdecznie dziękuję

                Nowinho

              • basza Re: Do Jasminki - protest? 20.03.02, 23:31
                W Twojej firmie jest tak świetnie czy tak żle?
                Taka zastraszona czy przebiegła?
                Naiwna czy głupia?
                To jest sztuka, dać głos, przypodobać się szefom
                i swojego zdania nie wyrazić.
                Jeżeli nie spotkałaś się z tym problemem w pracy
                to i bardzo dobrze, obyś nie miała z tym do czynienia
                aż do emerytury i jeszcze dłużej.
                Co do ubawionych szefów, którym dzielnie wturujesz, to
                znam takich. Mieli za nic malutkich robaczków, które
                pełzały u ich stóp i byli dla nich panami życia i śmierci, aż...]
                przyszedł ktoś jeszcze większy i posunął z posady...
                I tu się zaczęło, prasa lokalna, krajowa, TYP, wyjasnienia i płacz o krzywdzie
                jaka ich spotkała na kilka szpalt, wywiady i inne brednie..
                jak to oni się poświęcali, chcieli dobrze, zyły wypruwali sobie czy firmie już
                nie pamiętam, i nie jest to ważne, że mieli i sporo racji, ale ważne to
                że połowa ich wynurzeń dotyczyła formy zwolnienia, poniżenia, zdeprecjonowania
                ich osiągnięć, naruszenia godności, podważenia autorytetu jako "fachowców" w
                firmie, w srodowisku. A nie odchodzili do nikąd ani za darmo
                ale z kasą taką jaką (życzę Ci tego) wiele rodzin przez dwa pokolenia do kupy
                nie uskłada, grosz nie wydając z pensji itp.itp.itp.
                Bo widzisz tacy szefowie, rechoczący, mający ubaw po pachy z czyjegoś poczucia
                krzywdy (choćby subiektywnego bardzo) mają wyczuloną wręcz nadwrażliwość na
                swoim punkcie (honor, kompetencja, kultura itp."ego" im cierpni wręcz
                teatralnie) tyle, że innym robaczkom tego odmawiają.
                Prawda, jakie to śmieszne chcieć mieć satysfakcję z pracy i finansową też, nie
                byc poniżanym za to, że sie pracuje, a jest się tylko na podrzędnym
                etacie??????????????
                Czy podszywasz się pod kogoś czy też jesteś manipulowana?
                Acha, ja z "mobbingiem" spotkałam się po 25 latach pracy osobiście,
                a wcześniej pracowałam w b.trudnych warunkach ale bez tego zjawiska.
                Co do pchających się z prowincji to uważaj. Bezrobocie rośnie. Obejrzyj sobie
                program, dla równowagi doznań jak skończysz turlanie z szefami po podłodze
                pt. "Oddam życie za pracę" TYP. A poza tym, oby tak nie było, jak firmie albo
                Twoim szefom recesja albo inne zagrożenie zajrzy w oczy, to będziesz tak z nimi
                sie śmiała, aż sie popłaczesz....
                czego Ci nie życzę, bo chyba jesteś tu jedynym, albo jednym z niewielu głosem
                (sztucznie,ale zawsze) optymistycznym, a tak właściwie powinno być.
                Na hasło "mobbing" w naszym wolnym, równym kraju powinna paść jedna odpowiedż
                " nie znam tego zjawiska" a patrz prawie 300 wypowiedzi, myslisz, że to
                szczęśliwi ludzie piszą bo właśnie mają takie hobby?
                Trzymaj się, oby Ci tych opon nie pocięli, z reguły Ci co dręczą są szybsi.....
                • jasmina_tdi Re: Do Jasminki - protest? 21.03.02, 10:19
                  Basza - masz 100% racje!! Przeciez na koncu mojego posta byl dodatek pt"serio",
                  nie zauwazylas? Moja firma moglaby wystepowac w encyklopedii wlasnie pod
                  haslem "mobbing" i tylko zrecznemu lawirowaniu jak to ladnie ujelas i nie
                  wyladowalam jeszcze na kozetce u psychiatry jak kilka stad osob. Co do reszty -
                  tez sie zgadza - jestem glupia, przebiegla, naiwna, zastraszona,leniwa i
                  wiekszosc splywa po mnie jak po kaczce :)))) co do szefow - trzeba byc wyjatkowym
                  slepcem aby wysnuc z mojego posta wniosek ze im wtoruje i tu za bardzo nie wiem o
                  co Ci chodzi. Szefostwo ma ubaw, bo wlasnie do nich dotarlo, ze to co robia, to
                  ma jakas nazwe i wlasnie sa na etapie sprawdzania, czy wszystko co robia to jest
                  wlasnie to, o czym pisza w gazetach, czy tez moze bedzie mozna to opatentowac.
                  Co do przewodow hamulcowych to juz snia mi sie kombinerki po nocach :))))
                  Jestem optymistka i wcale nie sztuczna, bo gdybym do tego wszystkiego pozwolila
                  sobie na dol, to zostaloby mi chyba tylko dwa metry sznurka. Wiesz, moze to
                  glupie ale im wiekszy mam kryzys, tym wiekszy rodzi sie we mnie bunt i to, ze sie
                  nie poddam i ze predzej oni tu wszyscy zeswiruja niz ja!
                  Co do zatrudniania osob z prowincji to jest to bardzo duzy problem i kompletnie
                  nie na ten watek. Zasadniczo chodzi o to, ze po co zatrudniac kogos na etat i dac
                  mu pieniadze, ktore pozwola mu na godne przezycie miesiaca, jesli mozna zatrudnic
                  kogos za 500 zl (slownie: piecset), kazac mu orac po 15 gdoz dziennie i jeszcze
                  powtarzac, ze powinien byc wdzieczny za mozliwosc pracy w takiej firmie. Chyba
                  nie musze Ci tlumaczyc co to oznacza. Wiem jaki jest problem bezrobocia w
                  poszczegolnych reginach naszego kraju i wiem co Ci ludzie by dali za te 500 zl.
                  Kwestia tego, ze w Suwalkach czy Ustce, maja one jeszcze jakas wartosc, natomiast
                  w W-wie - zero.
                  kompletnie nie jestem szczesliwa, uwierz mi.
                  Poprzedni post mial sprowokowac dyskusje; z drugiej strony jednak nie brzmi on
                  jak post wyslany przez delegacje zarzadu jakiej przeswietnej organizacj, nie
                  sadzisz??
                  pozdrawiam

                  jasmine

                  basza napisał(a):

                  > W Twojej firmie jest tak świetnie czy tak żle?
                  > Taka zastraszona czy przebiegła?
                  > Naiwna czy głupia?
                  > To jest sztuka, dać głos, przypodobać się szefom
                  > i swojego zdania nie wyrazić.
                  > Jeżeli nie spotkałaś się z tym problemem w pracy
                  > to i bardzo dobrze, obyś nie miała z tym do czynienia
                  > aż do emerytury i jeszcze dłużej.
                  > Co do ubawionych szefów, którym dzielnie wturujesz, to
                  > znam takich. Mieli za nic malutkich robaczków, które
                  > pełzały u ich stóp i byli dla nich panami życia i śmierci, aż...]
                  > przyszedł ktoś jeszcze większy i posunął z posady...
                  > I tu się zaczęło, prasa lokalna, krajowa, TYP, wyjasnienia i płacz o krzywdzie
                  > jaka ich spotkała na kilka szpalt, wywiady i inne brednie..
                  > jak to oni się poświęcali, chcieli dobrze, zyły wypruwali sobie czy firmie już
                  > nie pamiętam, i nie jest to ważne, że mieli i sporo racji, ale ważne to
                  > że połowa ich wynurzeń dotyczyła formy zwolnienia, poniżenia, zdeprecjonowania
                  > ich osiągnięć, naruszenia godności, podważenia autorytetu jako "fachowców" w
                  > firmie, w srodowisku. A nie odchodzili do nikąd ani za darmo
                  > ale z kasą taką jaką (życzę Ci tego) wiele rodzin przez dwa pokolenia do kupy
                  > nie uskłada, grosz nie wydając z pensji itp.itp.itp.
                  > Bo widzisz tacy szefowie, rechoczący, mający ubaw po pachy z czyjegoś poczucia
                  > krzywdy (choćby subiektywnego bardzo) mają wyczuloną wręcz nadwrażliwość na
                  > swoim punkcie (honor, kompetencja, kultura itp."ego" im cierpni wręcz
                  > teatralnie) tyle, że innym robaczkom tego odmawiają.
                  > Prawda, jakie to śmieszne chcieć mieć satysfakcję z pracy i finansową też, nie
                  > byc poniżanym za to, że sie pracuje, a jest się tylko na podrzędnym
                  > etacie??????????????
                  > Czy podszywasz się pod kogoś czy też jesteś manipulowana?
                  > Acha, ja z "mobbingiem" spotkałam się po 25 latach pracy osobiście,
                  > a wcześniej pracowałam w b.trudnych warunkach ale bez tego zjawiska.
                  > Co do pchających się z prowincji to uważaj. Bezrobocie rośnie. Obejrzyj sobie
                  > program, dla równowagi doznań jak skończysz turlanie z szefami po podłodze
                  > pt. "Oddam życie za pracę" TYP. A poza tym, oby tak nie było, jak firmie albo
                  > Twoim szefom recesja albo inne zagrożenie zajrzy w oczy, to będziesz tak z nimi
                  >
                  > sie śmiała, aż sie popłaczesz....
                  > czego Ci nie życzę, bo chyba jesteś tu jedynym, albo jednym z niewielu głosem
                  > (sztucznie,ale zawsze) optymistycznym, a tak właściwie powinno być.
                  > Na hasło "mobbing" w naszym wolnym, równym kraju powinna paść jedna odpowiedż
                  > " nie znam tego zjawiska" a patrz prawie 300 wypowiedzi, myslisz, że to
                  > szczęśliwi ludzie piszą bo właśnie mają takie hobby?
                  > Trzymaj się, oby Ci tych opon nie pocięli, z reguły Ci co dręczą są szybsi.....

                  • basza Re: Do Jasminki z pozdrowieniami 22.03.02, 23:34
                    Dziękuję za odpowiedż.
                    Idealną równowagę w Twoim poście zauważyłam.
                    Pół żartem, pół serio.
                    Ale na okrągło.
                    Bez punktu zaczepienia.
                    Chciałam Ciebie poznać oraz poznać Twoje osobiste zdanie na temat poruszany.
                    Przepraszam, ale Ty pisałaś "tak-nie" więc spróbowałam sprowokować Cię "czarne-
                    białe".
                    Czy wybaczysz mi?
                    Poruszyłaś istotną kwestię, (przystawiając lustro) i jako jedyna przedstawiłaś
                    problem z dwóch różnych punktów odniesienia.
                    Zauważ, proszę, że forumowicze, oderagowują traumę, dzielą się doświadczeniami,
                    są w róznych mijescach na drodze "życie zawodowe z przykrością", chwilę przed,
                    inni już po.., próbują zdefiniować coś, co dla wielu, być może, było tylko
                    osobistą porażką, cierpieniem bez uświadomienia przyczyny itp., wielu odnosiło
                    to tylko do siebie, dżwigając winę, mimo,że sprawy w ich życiu zawodowym
                    toczyły się niezależnie od nich, od ich wysiłku, stosunku do pracy itp. i na
                    przebieg tych stosunków w pracy, być może, nie mieli wcale wpływu, taki był ich
                    po prostu pech.
                    Zauważ, proszę, że nie ma chęci ani porozumienia, ani zrozumienia ani choćby
                    potraktowania "mobbingującego" jako podmiotu. Temat zamkniety, mimo,że trwa w
                    pamięci i daje, przywołany, wciąż żywe emocje, ta trauma izoluje. Nie ma juz
                    pytań dlaczego mi to zrobiłeś? gdzie tkwił błąd? itp. Nie interesuje
                    nas "mobbingujący" jako człowiek. Staje się przedmiotem. Relacja chora. Tak jak
                    chore było poprzez "mobbing po polsku" naruszenie wielu stref w życiu osobistym
                    "mobbingowanych", naruszenie strefy bezpieczeństwa bez mozliwości usunięcia
                    przyczyny, to powoduje stres, stres trwajacy ponad wytrzymałość psychiczną a
                    potem różnie, albo depresję albo agresję ale nie pozostaje obojętne dla zdrowia.
                    Tak to widzę.
                    W Twoim poście pierwszym była równowaga, chciałam wiedzieć a jak jest u Ciebie.
                    Nie muszę pisać, że nie jesteś głupia, nie jesteś naiwna ....., bo sama to
                    wiesz.
                    Postawiłaś pytanie, po co ten temat, skoro to i tak właściwie nic nie da, a
                    droga prawna wyjątkowo długa, niepewna z przewidywany jej efekt mizerny.
                    Myslę, nazwanie takie spraw, opowiedzenie historii róznych już wiele daje.
                    Może łatwiej bedzie nam oceniać to co sie z nami dzieje, dlaczego wzmożona i
                    dobra praca przynosi odwrotny skutek? Daje sie ludziom zawsze (świadomie lub
                    nie) kredyt zaufania. Zrozumienie, że tak po prostu, bo tak, mozna żle kogoś
                    potraktować, to wiemy, ale rzadko odnosimy do siebie, że nam to sie może
                    przytrafić. Przecież, jeżeli ja jestem w porządku, to dlaczego mnie miałoby to
                    spotkać? Traci sie czas i żle adresuje swoje problemy. No, nie wiem, tak myslę.
                    Jasmino, dziekuję równiez za Twoje inne posty, ciepłe, rozumiejące, w tym posty
                    do "ja". Sympatyczne. Pozdrówka.
                • Gość: Ja! Re: Do Jasminki - protest? IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 11:43
                  Jak Ci jest źle to jedź do Europy, a szczególnie do WB.
                  FORUM nr 12 z dn.18.03.02r." Dżungla w biurze ", oraz ostatni " NEWSWEEK "
                  To Cię nauczy pokory.
                  Co do pracy sprzed 25 lat to lepiej zamilcz.
                  To Ty byłeś tym co ja za niego musiałem pracować 72h bez przerwy.
                  I nie chcę do tego wracać.
                  I dobra rada zacznij czytać naprawdę prasę i oglądać TV i nie tylko BB czy
                  13 posterunek. Wtedy uruchomisz właściwe komórki jak je masz.
                  I naucz się pisać po polsku. W tym wieku powinieneś to już umieć. Na do
                  widzenia powiem Ci tylko tyle, że miałem firmę i zarabiałem do 50.000 zł.
                  miesięcznie. Ale zatrudniałem takich jak TY. Śladu po firmie nie ma.
                  Zostały tylko długi i pretensje takich jak Ty do całego świata.
                  A teraz protestuj sobie ile chcesz.
                  • jasmina_tdi do kogo byl ten post JA????? 21.03.02, 13:28
                    bo juz nie wiem???? gdyby bylo mi AZ tak zle, to dawno zwinelabym stad zagle!!!
                    moja bezposrednio przelozona jest najwspanialsza szefowa pod sloncem i tylko
                    dzieki niej jestem wstanie wytrzymac to, co wyprawia "gora"... Zreszta ja tu
                    zbieram punkty na przyszlosc, a to tez wazne. Czasami aby cos zyskac trzeba
                    stracic, nie sadzisz???
                    Protest byl w tytule dlatego, ze zjawisko zostanie naglosnione, szefowie dojda do
                    wniosku,ze jesli wiekoszosc tak robi (albo spora czesc) to nie jest to jakies
                    nienormalne i ze mozna w ten sposob... Skonczy sie tylko na gadaniu, a Ci ktorzy
                    cierpia beda robic to dalej tylkow jeszcze wiekszym poczuciu bezsilnosci! Pomysl
                    o tym! Jak sadziesz, ile osob po akcji gazety poda swojego szefa do sadu???????
                    No ile???? Mnie na to np nie stac! Moj szef zarabia w ciagu dnia tyle ile ja w
                    rok! Jak masz milion dolcow na zbyciu na proces sadowy to chetnie przyjme!

                    Gość portalu: Ja! napisał(a):

                    > Jak Ci jest źle to jedź do Europy, a szczególnie do WB.
                    > FORUM nr 12 z dn.18.03.02r." Dżungla w biurze ", oraz ostatni " NEWSWEEK "
                    > To Cię nauczy pokory.
                    > Co do pracy sprzed 25 lat to lepiej zamilcz.
                    > To Ty byłeś tym co ja za niego musiałem pracować 72h bez przerwy.
                    > I nie chcę do tego wracać.
                    > I dobra rada zacznij czytać naprawdę prasę i oglądać TV i nie tylko BB czy
                    > 13 posterunek. Wtedy uruchomisz właściwe komórki jak je masz.
                    > I naucz się pisać po polsku. W tym wieku powinieneś to już umieć. Na do
                    > widzenia powiem Ci tylko tyle, że miałem firmę i zarabiałem do 50.000 zł.
                    > miesięcznie. Ale zatrudniałem takich jak TY. Śladu po firmie nie ma.
                    > Zostały tylko długi i pretensje takich jak Ty do całego świata.
                    > A teraz protestuj sobie ile chcesz.

                    • Gość: JA. Re: do kogo byl ten post JA????? IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 15:29
                      jasmina_tdi napisał(a):

                      > bo juz nie wiem???? gdyby bylo mi AZ tak zle, to dawno zwinelabym stad zagle!!!

                      > Ozywiście, że do basza./ PROTEST ?
                      > moja bezposrednio przelozona jest najwspanialsza szefowa pod sloncem i tylko
                      > dzieki niej jestem wstanie wytrzymac to, co wyprawia "gora"... Zreszta ja tu
                      > zbieram punkty na przyszlosc, a to tez wazne. Czasami aby cos zyskac trzeba
                      > stracic, nie sadzisz???
                      > Protest byl w tytule dlatego, ze zjawisko zostanie naglosnione, szefowie dojda
                      > do
                      > wniosku,ze jesli wiekoszosc tak robi (albo spora czesc) to nie jest to jakies
                      > nienormalne i ze mozna w ten sposob... Skonczy sie tylko na gadaniu, a Ci ktorz
                      > y
                      > cierpia beda robic to dalej tylkow jeszcze wiekszym poczuciu bezsilnosci! Pomys
                      > l
                      > o tym! Jak sadziesz, ile osob po akcji gazety poda swojego szefa do sadu???????
                      >
                      > No ile???? Mnie na to np nie stac! Moj szef zarabia w ciagu dnia tyle ile ja w
                      > rok! Jak masz milion dolcow na zbyciu na proces sadowy to chetnie przyjme!
                      >
                      > Gość portalu: Ja! napisał(a):
                      >
                      > > Jak Ci jest źle to jedź do Europy, a szczególnie do WB.
                      > > FORUM nr 12 z dn.18.03.02r." Dżungla w biurze ", oraz ostatni " NEWSWEEK "
                      > > To Cię nauczy pokory.
                      > > Co do pracy sprzed 25 lat to lepiej zamilcz.
                      > > To Ty byłeś tym co ja za niego musiałem pracować 72h bez przerwy.
                      > > I nie chcę do tego wracać.
                      > > I dobra rada zacznij czytać naprawdę prasę i oglądać TV i nie tylko BB czy
                      > > 13 posterunek. Wtedy uruchomisz właściwe komórki jak je masz.
                      > > I naucz się pisać po polsku. W tym wieku powinieneś to już umieć. Na do
                      > > widzenia powiem Ci tylko tyle, że miałem firmę i zarabiałem do 50.000 zł.
                      > > miesięcznie. Ale zatrudniałem takich jak TY. Śladu po firmie nie ma.
                      > > Zostały tylko długi i pretensje takich jak Ty do całego świata.
                      > > A teraz protestuj sobie ile chcesz.

                      > > Ozywiście, że do basza./ PROTEST ?
                      Sądy, wzorem sądów angielskich, nie wiem czy będą chciały się w to mieszać.
                      Pamiętaj rób swoje na ludzi nie patrz. Wg. OECD 60 % Polaków bezrobotnych nie
                      nadaje się do żadnej pracy, 80 % nie potrafi zrozumieć podstawoych, prymitywnych
                      wydawanych poleceń./ WPROST /. Tak ocenia nas Zachód. Zresztą to forum mnie też
                      utwierdza w tym przekonaniu. Zrozum tylko idiota pozbywa się bardzo dobrych
                      pracowników. Jak u takich pracują to ich problem i najlepiej niech założą własne
                      firmy. Ciekawe jakimi oni będą przełożonymi, bo sądząc po tych wypowiedziach
                      słuchać hadko Pani Dobrodzijko. Pozdrawiam.
                      • jasmina_tdi Re: do kogo byl ten post JA????? 21.03.02, 17:05
                        to nie takie proste, zalozyc sobie wlasna firme i zyc wg wlasnego scenariusza!
                        Gdyby to bylo tak latwe jak piszesz, to kazdy moglby odejsc z pracy, zalozyc cos
                        tam i zyc dlugo i szczesliwie. Z drugiej strony powinienes sie z tego cieszyc -
                        im mniej obrotnych tym lepiej dla takich jak Ty, nie? hehehe...
                        Poza tym bylabym okropnym przelozonym - przywalalabym sie do wszystkiego i
                        zamienilabym swoj zespol w stado klaczy wyscigowych :)))))))wiec to drugie
                        dobrze,nie?


                        Gość portalu: JA. napisał(a):
                        > > > Ozywiście, że do basza./ PROTEST ?
                        > Sądy, wzorem sądów angielskich, nie wiem czy będą chciały się w to mieszać.
                        > Pamiętaj rób swoje na ludzi nie patrz. Wg. OECD 60 % Polaków bezrobotnych nie
                        > nadaje się do żadnej pracy, 80 % nie potrafi zrozumieć podstawoych, prymitywnyc
                        > h
                        > wydawanych poleceń./ WPROST /. Tak ocenia nas Zachód. Zresztą to forum mnie też
                        >
                        > utwierdza w tym przekonaniu. Zrozum tylko idiota pozbywa się bardzo dobrych
                        > pracowników. Jak u takich pracują to ich problem i najlepiej niech założą własn
                        > e
                        > firmy. Ciekawe jakimi oni będą przełożonymi, bo sądząc po tych wypowiedziach
                        > słuchać hadko Pani Dobrodzijko. Pozdrawiam.

                        • Gość: Ja. Re: do kogo byl ten post JA????? od Ja. IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 18:21
                          90 % tych co tu pisze to typowi niudacznicy życiowi.
                          Z czego się tu cieszyć. Ze nie umieją czytac, pisać, a wcale myśleć.
                          Tu nie chodzi o zależności przełożony - podwładny.
                          Problem jest o wiele głębszy. O tym trybiku 10 lat tłumaczyłem
                          u mnie zatrudnionym. Nic nie zrozumieli. Z czego się cieszyć.
                          Co zrobiła TP SA żeby zwolnić 20.00000 pracowników.
                          Testy na inteligencję. W Szwecji wsp. ef. wynosi 600,
                          na Węgrzech 300 w Polsce 118. Ile jeszcze zwolnią z 60.000?
                          Za dwa lata Zachód przyjdzie i co? Wiesz jak przyjmowali
                          do OPLA. To był mobbing. Za dwa lata to będzie normalka.
                          Teraz wszyscy narzekają na ludzi. Zachód wprowadzi systemy
                          organizacyjne. Gdzie Ci ludzie znajdą pracę?
                          Napisałem wyżej, że mogę pomóc. Razem moglibyśmy dużo zrobić.
                          Nikt się nie zgłosił. Wszyscy są cool.
                          To czemu narzekają? Bo nic więcej nie potrafią. I to jest prawda.
                          Skonfrontuj to co napisałem z PKB. Tyle tylko potrafią wyprodukować.
                          I już sprawa jest jasna. Tak nas ocenia Zachód. Po PKB.
                          Pozdrawiam.
                          • jasmina_tdi Re: do kogo byl ten post JA????? od Ja. 21.03.02, 19:08
                            na temat tych 90% mam calkiem odmienne zdanie! Na podstawie kilku postow jestes
                            wstanie powiedziec kto jest nieudacznikiem a kto nie???? Jestes jasnowidzem???
                            Czy moze tez trafiasz na samych kretynow??? Nie lubie komentowac cudzego
                            zachowania, bo na ogol guzik mnie obchodzi, ale Ty masz genialne zadatki na
                            mobbingowca :)))) Poczytaj sie uwaznie!
                            Znam stad wiele osob, nie tylko z ekranu kompa i bardzo bys sie zdziwil, gdybys
                            je poznal!
                            Nie wiem skad ta wyjatkowa hardosc i latwosc w wystawianiu negatywnych opinii,
                            ale wcale mi sie to nie podoba... Nie zapominaj,ze wiekszym wzieciem cieszy sie
                            teraz wysoki iloraz inteligencji emocjonalnej, a w tym m.in. zdolnosc do
                            empatii... Moze poczytaj na ten temat, bo w zyciu z nikim sie nie dogadasz...

                            Gość portalu: Ja. napisał(a):

                            > 90 % tych co tu pisze to typowi niudacznicy życiowi.
                            > Z czego się tu cieszyć. Ze nie umieją czytac, pisać, a wcale myśleć.
                            > Tu nie chodzi o zależności przełożony - podwładny.
                            > Problem jest o wiele głębszy. O tym trybiku 10 lat tłumaczyłem
                            > u mnie zatrudnionym. Nic nie zrozumieli. Z czego się cieszyć.
                            > Co zrobiła TP SA żeby zwolnić 20.00000 pracowników.
                            > Testy na inteligencję. W Szwecji wsp. ef. wynosi 600,
                            > na Węgrzech 300 w Polsce 118. Ile jeszcze zwolnią z 60.000?
                            > Za dwa lata Zachód przyjdzie i co? Wiesz jak przyjmowali
                            > do OPLA. To był mobbing. Za dwa lata to będzie normalka.
                            > Teraz wszyscy narzekają na ludzi. Zachód wprowadzi systemy
                            > organizacyjne. Gdzie Ci ludzie znajdą pracę?
                            > Napisałem wyżej, że mogę pomóc. Razem moglibyśmy dużo zrobić.
                            > Nikt się nie zgłosił. Wszyscy są cool.
                            > To czemu narzekają? Bo nic więcej nie potrafią. I to jest prawda.
                            > Skonfrontuj to co napisałem z PKB. Tyle tylko potrafią wyprodukować.
                            > I już sprawa jest jasna. Tak nas ocenia Zachód. Po PKB.
                            > Pozdrawiam.

                            • Gość: Ja. Re: do kogo byl ten post JA????? od Ja. IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 21:49
                              Skąd ta hardość i....
                              To jest retroinspekcja.
                              Wiesz coś Ci poradzę po koleżeńsku: załóż firmę, zatrudnij
                              conajmniaj 60 pracowników, zarób więcej niż 100.000 na miesiąc
                              i wtedy kliknij do mnie. Jak pojmiesz te wszystkie problemy
                              to pogadamy jak równy z równym.
                              A na razie to nie dyskutuj na tematy które widziałaś w TV.
                              Skąd w Tobie tyle hardości i... bez praktyki życiowej.
                              I mam prośbę daruj już mi, mam naprawdę masę problemów
                              przez to, że ludziom się nie chciało pracować.
                              Dwa lata temu tylko przypadek uratował mnie od skończenia...
                              To był klasyczny mobbing na mojej osobie.
                              Pożyjesz to zrozumiesz. Bez odbioru.
                              • jasmina_tdi Re: do kogo byl ten post JA????? od Ja. 21.03.02, 22:12
                                ale Ty dziwny jestes! Przeciez nie wiesz, co znam z doswiadczenia, a czego nie.
                                Nie znasz mnie. Niewykluczone, ze wiem wiecej niz Ty:))) A Twoje problemy
                                kompletnie mnie nie ineteresuja wiec nie pisz mi o nich :))))
                                Jak widac Ty zyjesz i nic nie pojmujesz... moze jeszcze za malo sie nazyles, nie
                                wiem.
                                bez odbioru
                                j.

                                Gość portalu: Ja. napisał(a):

                                > Skąd ta hardość i....
                                > To jest retroinspekcja.
                                > Wiesz coś Ci poradzę po koleżeńsku: załóż firmę, zatrudnij
                                > conajmniaj 60 pracowników, zarób więcej niż 100.000 na miesiąc
                                > i wtedy kliknij do mnie. Jak pojmiesz te wszystkie problemy
                                > to pogadamy jak równy z równym.
                                > A na razie to nie dyskutuj na tematy które widziałaś w TV.
                                > Skąd w Tobie tyle hardości i... bez praktyki życiowej.
                                > I mam prośbę daruj już mi, mam naprawdę masę problemów
                                > przez to, że ludziom się nie chciało pracować.
                                > Dwa lata temu tylko przypadek uratował mnie od skończenia...
                                > To był klasyczny mobbing na mojej osobie.
                                > Pożyjesz to zrozumiesz. Bez odbioru.

                          • Gość: Hamster Re: do kogo byl ten post JA????? od Ja. IP: 195.117.18.* 22.03.02, 09:02
                            Gość portalu: Ja. napisał(a):

                            > 90 % tych co tu pisze to typowi niudacznicy życiowi.
                            > Z czego się tu cieszyć. Ze nie umieją czytac, pisać, a wcale myśleć.
                            > Tu nie chodzi o zależności przełożony - podwładny.
                            > Problem jest o wiele głębszy. O tym trybiku 10 lat tłumaczyłem
                            > u mnie zatrudnionym. Nic nie zrozumieli. Z czego się cieszyć.
                            > Co zrobiła TP SA żeby zwolnić 20.00000 pracowników.
                            > Testy na inteligencję. W Szwecji wsp. ef. wynosi 600,
                            > na Węgrzech 300 w Polsce 118. Ile jeszcze zwolnią z 60.000?
                            > Za dwa lata Zachód przyjdzie i co? Wiesz jak przyjmowali
                            > do OPLA. To był mobbing. Za dwa lata to będzie normalka.
                            > Teraz wszyscy narzekają na ludzi. Zachód wprowadzi systemy
                            > organizacyjne. Gdzie Ci ludzie znajdą pracę?
                            > Napisałem wyżej, że mogę pomóc. Razem moglibyśmy dużo zrobić.
                            > Nikt się nie zgłosił. Wszyscy są cool.
                            > To czemu narzekają? Bo nic więcej nie potrafią. I to jest prawda.
                            > Skonfrontuj to co napisałem z PKB. Tyle tylko potrafią wyprodukować.
                            > I już sprawa jest jasna. Tak nas ocenia Zachód. Po PKB.
                            > Pozdrawiam.

                            Wiesz co Ja! jak czytam to co napisales o innych to sadze ze to wlasnie dotyczy
                            ciebie a to co napisales powyzej to stek bzdur, widze jednak ze nie masz pojecia
                            o czym piszesz. Przykere jest gdy ktos ocenia innych jako debili a sam wcale nie
                            jest od nich lepszy, wrecz przeciwnie...


              • Gość: JA! Re: PROTEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 10:32
                Masz rację ale porównaj też wypowiedzi tych super
                pokrzywdzonych pracowników na tym forum z tym co wyczyniają
                na sex forum. Kto tych debili zatrudnia. Rozłożą każdą firme.
                No. Tassman wyp. z dn. 18.03.02 nic tylko siąsć i płakać nad Jego losem.
                Na SEX forum Jego wypowiedzi + wypowiedzi innych nr 1184. 1234.
                Gdyby nowy Jego szef to przczytał to Go wyleje od razu , znów pokrzywdzony.
                Zobacz godziny w których nadaje od 7.00 do 8.30 i dalej.
                Taki cwany. Weź Go i zatrudnij. A ile takich jest w tym forum.
                Skomentuj to maże inni coś z tego zrozumieją.Chociaż wątpię.
                • jasmina_tdi Re: PROTEST!!!!!!!!!!!!!! do JA! 21.03.02, 10:43
                  nie wiem co oni wyprawiaja na forum, bo nie czytam ciurkiem wszystkiego jak leci!
                  jesli chodzi o mnie - ja tez tu siedze i to duzo! dla mnie forum jest jedyna
                  odskocznia od tego syfu w pracy i w zyciu bym sie go nie pozbawila!!!! na
                  szczescie i nie szczescie jak na razie moge sobie jeszcze na to pozwolic - co
                  bedzie dalej nie wiem. Jesli chodzi o to co wypisuja ludzie - no coz, to jacy
                  jestesmy w pracy, a to jacy poza nia to dwie rozne sprawy. Trudno zeby na forum
                  byli tacy jak za biurkiem, choc z drugiej strony, zbytni rozstrzal osobowosciowy
                  jesli tak to mozna nazwac, jest dla mnie cokolwiek razacy i podejrzany...
                  A nie pomyslales o jednym??? Moze ich reakcje na forum sa efektem mobbingu i w
                  ten sposob wyladowuja frustracje??? Z drugiej strony lepsze to, niz mieliby
                  nawrzucac szefowi i zamiast koszmarnej pracy miec zadna prace.... Myslisz, ze po
                  co ja tu siedze???? kazdy ratuje sie jak potrafi...smutne,ale prawdziwe...
                  smutne,bo tracony tutaj czas moznaby wykorzystac lepiej, prawdziwe bo prawdziwe...



                  Gość portalu: JA! napisał(a):

                  > Masz rację ale porównaj też wypowiedzi tych super
                  > pokrzywdzonych pracowników na tym forum z tym co wyczyniają
                  > na sex forum. Kto tych debili zatrudnia. Rozłożą każdą firme.
                  > No. Tassman wyp. z dn. 18.03.02 nic tylko siąsć i płakać nad Jego losem.
                  > Na SEX forum Jego wypowiedzi + wypowiedzi innych nr 1184. 1234.
                  > Gdyby nowy Jego szef to przczytał to Go wyleje od razu , znów pokrzywdzony.
                  > Zobacz godziny w których nadaje od 7.00 do 8.30 i dalej.
                  > Taki cwany. Weź Go i zatrudnij. A ile takich jest w tym forum.
                  > Skomentuj to maże inni coś z tego zrozumieją.Chociaż wątpię.

                  • Gość: Ja! Re: PROTEST!!!!!!!!!!!!!! do JA! IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 12:13
                    Posłuchaj. Miałem firmę, zatrudniałem do 60 pracowników.
                    Śniadania, obiady, wspólne weekendy i inne wszystko na koszt firmy.
                    Ale było z czego. Wszystko było ok! dopóki czegoś od kogoś nie zażądałem żeby
                    zrobił. Prosiłem raz grzecznie, drugi raz grzecznie ale trzeci raz było już
                    niegrzecznie i to bardzo - i to jest właśnie mobbing w oczach pracownika.
                    I się nie dziwię bo co te szkoły teraz Was uczą. Ale miałem zasadę - jak nie
                    potrafisz to przyjdź i powiedz przed, a nie po.
                    Pamiętaj - mądrość firmy zależy li tylko od mądrości pracowników.
                    Mam kilka ciekawych pomysłów na lepsze jutro tzw. nisz rynkowych. I co z tego.
                    Dalej zbieram drużynę lecz marne szanse. Nikomu się nie chce pracować .
                    Moja zasada życiowa to:
                    " Myśl co robisz, a nie rób co myślisz "
                    I co ja Ci będę jeszcze tłumaczył.
                    Jak dałem ogłoszenie do prasy " Do budowy wortalu "
                    to człowiek z walcem drogowum chciał przyjechać i tylko pytał o adres
                    Szukaj mądrych pracodawców i wtedy szanuj pracę. Pozdrawiam
                    • jasmina_tdi do JA! 21.03.02, 13:37
                      Posluchaj Ja, doskonale Cie rozumiem,ale widze jeszcze jedno - mobbing ma wiele
                      twarzy. U mnie w firmie nie ma sytuacji, ze komus sie nie chce, nie moze albo nie
                      zrobil. Tu jest fabryka, i jesli jeden trybik sie zatnie, to wylozy cala
                      maszynerie i wszyscy dostana po dupie. Tu sie nie prosi iles tam razy bo nie ma
                      na to czasu. Mnie sie bardzo chce pracowac,lubie swoja prace i generalnie nie mam
                      problemu, ze siedze tu po nocach. Jest kilka innych rzeczy, ktore sa tu nie do
                      zniesienia,ale nie chce o tym dyskutowac na forum.
                      Co do pracownikow - to wspolczuje,bo wiem jak trudno znalezc takowych; nie zawsze
                      pracowalam w takich "fabrykach"... choc wiesz co - sprobuj poszukac moze wlasnie
                      w takich miedzynarodowych korporacjach - beda Cie po rekach calowac,za mozliwosc
                      niepracowania po 20 godz dziennie za gowniana kase:))) Szczerze zycze powodzenia.
                      A swoja prace szanuje bo wiem,jak mi to zaprocentuje w przyszlosci :)))))
                      pozdrawiam
                      jasmine

                      P.S. co do walca drogowego to znam to w wersji:"wpuscic chama do biura to caly
                      atrament wypije:)))"

                      Gość portalu: Ja! napisał(a):

                      > Posłuchaj. Miałem firmę, zatrudniałem do 60 pracowników.
                      > Śniadania, obiady, wspólne weekendy i inne wszystko na koszt firmy.
                      > Ale było z czego. Wszystko było ok! dopóki czegoś od kogoś nie zażądałem żeby
                      > zrobił. Prosiłem raz grzecznie, drugi raz grzecznie ale trzeci raz było już
                      > niegrzecznie i to bardzo - i to jest właśnie mobbing w oczach pracownika.
                      > I się nie dziwię bo co te szkoły teraz Was uczą. Ale miałem zasadę - jak nie
                      > potrafisz to przyjdź i powiedz przed, a nie po.
                      > Pamiętaj - mądrość firmy zależy li tylko od mądrości pracowników.
                      > Mam kilka ciekawych pomysłów na lepsze jutro tzw. nisz rynkowych. I co z tego.
                      > Dalej zbieram drużynę lecz marne szanse. Nikomu się nie chce pracować .
                      > Moja zasada życiowa to:
                      > " Myśl co robisz, a nie rób co myślisz "
                      > I co ja Ci będę jeszcze tłumaczył.
                      > Jak dałem ogłoszenie do prasy " Do budowy wortalu "
                      > to człowiek z walcem drogowum chciał przyjechać i tylko pytał o adres
                      > Szukaj mądrych pracodawców i wtedy szanuj pracę. Pozdrawiam

              • madgoo Zemsta jest słodka 22.03.02, 11:14
                Przy tak drastycznym braku dobrej woli u kierownicta firmy - polecam
                artykuł "Zemsta podwładnych" - wciąż chyba dostępny w tym portalu, w
                dziale "praca". Mycie szefowi kubka w kiblu - to naprawdę dobry pomysł w takim
                przypadku, mówię serio.

                Madgoo
            • Gość: Adams21 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 21:57
              To przecież zupełnie proste-do kolejnych obowiązków,najczęściej zawodowych!
              No, czyba nie myślisz następne 12 godzin zwyczajnie przespać?
      • basza śliczny wierszyk jako motto / epitafium? 20.03.02, 22:20
        Ja kocham swoją robotę, zarobek kocham też
        ja kocham je coraz mocniej, czy słońce jest czy deszcz
        ja kocham mego szefa, on przecież jest wspaniały,
        kocham też jego szefów i wszystkich pozostałych.

        Ja kocham swoje biuro i jego pochodzenie,
        na urlopowy wyjazd go nigdy nie zamienię.
        Kocham biurowych mebli ponury szary kolor,
        i sterty dokumentów rosnące wciąż na nowo.

        Wydajność mojej pracy wzrasta wręcz nadzwyczjnie,
        i nie zmam innych przyczyn by było mi tak fajnie.
        Ja kocham też obecność moich współracownikó,
        pełnych złośliwych uwag, uśmiechów, wykrzyknikó

        Ja kocham mój komputer, kocham jego programy,
        przytulam je do siebie, chociaż nie bez obawy.
        Ja kocham każdy program i wszystkie jego pliki,
        zwłaszcza, jeśli ich praca przynosi mi wyniki.

        Szczęśliwy jestem tutaj! To powód mej radości,
        niewolnik swojej firmy? to pełnia szczęśliwości.
        Ja kocham te robotę, ja kocham swe zadania,
        i kocham tych nudziarzy, co ględzą na zebraniach.

        Ja kocham swoją pracę, być może was to nudzi,
        i również bardzo kocham przybyłych właśnie ludzi.
        Tych dwóch przyjaznych ludzi, wcale nie żadnych głupków
        co w śnieżnobiałym kitlu wywiozą mnie do czubków.
        • Gość: satanus Re: śliczny wierszyk jako motto / epitafium? IP: *.btinternet.com 20.03.02, 23:35
          nienawisc lepsza jest niz amora strzaly
          nienawisc stwarza mnie co dnia
          do szefa, co choc wielki i tak maly
          i pracy, co choc znienawdzona w mych zylach ciagle trwa

          gdy widze swinska morde szefa
          kaprawe oczy i pijacki nos
          wiem, ze to juz piekiena strefa
          w goraca smole rzucil mnie zlosliwy los

          szef jest diablem - ja aniolem
          lecz on racje zawsze ma
          wiec sie wspinam z mozolem
          by na diabelski tron wskoczyc z niebianskiego dna
          • tassman a jak ty byłbys szefem..... 21.03.02, 10:39
            ...to co tez bys pognebił pracowników?
            Albo sie na nich wyżywał jak pijany góral na worze ziemniaków?
            No pomyśl !!

            tassman:)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka