Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    praca sędziów

    23.06.04, 17:46
    wiem, że nie to forum, ale jestem taka wkurzona, że WSZĘDZIE to wlepię.
    Bo coś z tym trzeba zrobić!!!!!!!!!!!
    (wiadomość z Onet.pl - 23.06.04)

    Sędzia jechał po pijanemu - nie poniesie kary
    Sędzia Andrzej B. z Częstochowy, który w maju 2001 r., jadąc swoim samochodem, zderzył się po pijanemu z innym autem, a potem miał być wydalony z zawodu, nie poniesie jednak tej kary dyscyplinarnej.
    Sąd Najwyższy musiał w środę uchylić wyrok I instancji i umorzyć sprawę z powodu jej przedawnienia.
    Czołowe zderzenie dodge'a sędziego z innym samochodem miało miejsce na Mazurach 25 maja 2001 r. Pod koniec 2001 r. zmieniła się ustawa o ustroju sądów powszechnych, na podstawie której toczą się sprawy dyscyplinarne. Nowa ustawa wydłużyła termin przedawnień z 3 do 5 lat, ale czyn sędziego Andrzeja B. miał miejsce jeszcze w starym porządku prawnym, więc stosuje się do niego 3-letni termin.
    Według ustaleń rzecznika dyscyplinarnego, który prowadził to postępowanie, sędzia tuż po wypadku poszedł do pobliskiego sklepu, kupił kilka piw i wypił je - już na oczach przybyłych na miejsce policjantów.
    Rzecznik postawił sędziemu zarzut uchybienia godności urzędu, a sąd dyscyplinarny w Krakowie 30 listopada zeszłego roku wymierzył mu najsurowszą z kar dyscyplinarnych - złożenie z urzędu. Na podstawie akt całej sprawy sąd doszedł do wniosku, że sędzia wypił piwo po to, aby ukryć fakt, że już wcześniej spożywał alkohol.

    Od tego wyroku odwołał się sędzia Andrzej B. i jego ówczesny obrońca - inny sędzia częstochowskiego sądu. Rozprawa przed Sądem Najwyższym była zaplanowana na 13 maja (czyli w terminie przed przedawnieniem), jednak spadła wtedy z wokandy, bo Andrzej B. oświadczył, że jego obrońca piastuje kierowniczą funkcję w częstochowskim sądzie i jako taki nie może już być obrońcą obwinionego sędziego.
    To zawirowanie proceduralne spowodowało, że SN odroczył rozprawę na środę. Tego dnia nowy obrońca Andrzeja B., nie wdając się w szczegóły całego zdarzenia, złożył jedynie wniosek o umorzenie postępowania z powodu przedawnienia. Sądowi Najwyższemu pozostało więc uchylić wyrok krakowskiego sądu dyscyplinarnego i umorzyć postępowanie. "Takie rozstrzygnięcie nie oznacza, oczywiście, uniewinnienia. Gdyby bowiem były przesłanki, że obwiniony nie popełnił zarzucanego mu czynu, albo nie byłoby dowodów na jego popełnienie, sąd wydałby wyrok uniewinniający" - podkreślił sędzia Rafał Malarski.
    Rozstrzygnięcie SN jest ostateczne i sędzia Andrzej B. może wrócić do swej pracy w częstochowskim sądzie.
    Obserwuj wątek
      • ejoker Re: praca sędziów 23.06.04, 23:31
        U nas wszelkie immunitety są za szeroko zdefiniowane. Współczesne realia
        dowodzą, że trzeba je, może na jakiś czas, może na zawsze, zawęzić.

        W przypadku sędziego, cóż mam związek z "branżą", ale uważam, że popełnienie
        przestępstwa pospolitego powinno oznaczać złożenie z urzędu z mocy prawa.
        Wcześniej, celowe byłoby zawieszenie w pełnionych obowiązkach do czasu wydania
        prawomocnego wyroku w sprawie karnej.

        Myślę, że dojdziemy do tego kiedyś.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka