Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ile jesteście w stanie znieść?

    IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 15:48
    Wiadomo, że w relacji przełożony-pracownik panuje stosunek nadrzędny-podrzędny.
    Rzadko sięzdarza, by szef był mądrzejszy, lepiej wykształcony od podwładnego.
    Często też, nadużywa on swojej władzy, wydaje czasem nielogiczne decyzje, krzywdzące jednych, faowryzujące innych.
    Wiadomo, że z szefem sięnei dyskutuje, ale jakby nie było, jakieś standardy musząbyć zachowane.
    Ja mogę wiele znieść, jednak mój szef musi wzbudzać respekt.
    No i mnie żyłka pękła, kiedy na projekt, na który mnie zarekrutowano (wymagali bardzo dobrego ang i francuskiego) przyjęli również laske, która po angielsku mówiła gorzej ode mnie, a po francusku w ogóle. Puściła ściemę, że "francuski prawie zna, tylko się go musi douczyć". Dodam, że to na mnie spadła jej francuska robota I gęsto mi się z tego powodu obrywało. Potem się dowiedziałam, że firma jej po cichu zafundowała kurs francuskiego.
    A ja jak ten murzyn, zapie...łam na kilku francuskich projektach. Nie wiedziałam, że takie jaja mogą w ogóle odchodzić. Gotowało się we mnie, no a ona oczywiście, szczęsliwa, radosna, podlizywała się każdemu, no bo trafiło się jej jak ślepej kurze ziarno przecież. Po roku, ona dostała podwyżkę, a ja nie, bo oczywiście "musiałam poprawić swoje relacje z innymi". A naprawdę, to nie dostałam podwyżki, bo śmiałam nie godzić się na taką niesprawiedliwość.
    Wiem, że trzeba zamknąć się i dawać się wykorzystywać, ale to jest poniżej ludzkiej godności.
    to zakrawa na totalitaryzm, władzę absolutną. wszędzie są kliki, hipokryzja i trzeba nauczyć się przyznawać do błędów, których nie popełniliśmy., normalnie jak za komuny, albo podczas procesów przed zsyłką na łagier. to leży w naturze człowieka.
    A Wy? ile jesteście w stanie znieść?
    Obserwuj wątek
      • vag-auto Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 16:03
        Przestań chłopie jęczeć jak cipka, weź się w garść i pokaż, że masz jaja i jesteś "lepszy" od szefa. Odejdź, załóż konkurencyjną firmę i wygryź go z rynku. Albo chociaż odejdź do konkurencji. Ale nie skamlaj jak ostatni frajer. Pokaż klasę!
        • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 17:22
          zdradzęCi sekret: masz dumę, honor, poczucie sprawiedliwości? schowaj je do kieszeni jak najszybciej. bo będziesz pierwszy do odstrzału. a ci co kulą ogon, dają się dymać, przynajmniej mają robotę.
          jestem baba, wiem że jęczę, ale właśnie uczę się zycia i muszę to jakos z wami przezyć
          • vag-auto Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 17:34
            Takie są właśnie efekty pracy kobiet poza domem...
            • sundry Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 19:09
              Sorry, proszę mnie nie wkładać do jednego worka z takimi jęczącymi i narzekającymi istotami. Praktycznie wszystkie kobiety jakie znam, świetnie sobie radzą w pracy.
              • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 19:54
                sundry, a Ty jakbyś się czuła?
                w mojej byłej robocie była laska, która miała o wiele lepszą sytuację ode mnie a narzekała 10 razy gorzej. i oczywiście dali jej podwyżkę i nowe stanwisko przełożonej. pracowała 4 miesiące dłużej ode mnie. rok starsza. znała tylko niemiecki, po angielsku nawet maila nie potrafi napisac. aha, czekaj, no tak, koleżanka ze studiów ją tam wepchnęła... hmm...
                nie no o co ja się pluję?
                przecież powinnam dać się dymać i jeszcze cieszyć się z tego.
                firma stwarza nierówne szanse rozwoju, faworyzuje jedną grupę językową kosztem innej, o co mi chodzi?
                hmmm... a czemu mnie nie zatrudnią na spedytora międzynarodowego? i nie zafundują kursu? tylko wymagają 2 lat doświadczenia minimum?
                albo, dlaczego mnie nie zatrudnią na projekt niemiecko-angielski? mówię po angielsku, a niemiecki niech mi zafundują, przeciez "prawie go znam". dla mnie bomba. mogłabym za niższą stawkęnawet im robić. mnie nie zalezy tyle na kasie, co na rozowju, nauce.
                ja nie wiem o co mi w ogóle chodzi. ciężkie lata uczyłam się francuskiego, i czemu ja jestem taka niekoleżeńska, że ktoś kto nie zna tego języka, nauczy się go, bo mu firma zafunduje. a ja w tym czaie za niego robię. on zdobywa realne kometencje, a ja nie.
                no o co mi chodzi???
                ja się również chętnie przyuczę do księgowości, mogę być księgowym z j. francuskim. czemu nie? nawet za niską kasę. będę wyrabiała 300% normy. czemu mnie nie dadzą takiej szansy? szkolenie niech mi dadzą i nauczyłabym się wszystkiego. czemu ja nie mam dostępu do tych stanowisk? czemu jest wymagane "minimum roczne doświadczenie i wykształcenie kierunkowe?" byłabym pracownikiem roku, o nic bym się nie pluła ani nie biadoliła. wręcz przeciwnie, śpiewałabym o tym jakie życie jest piękne.
                nie byłaśw takiej sytuacji, więc nie pie...!
                i nie chodzi jedynie o niesprawiedliwe traktowanie, ale mnie sięz tego powodu baardzo oberwało. bo laska, której nikt nie lubił, gnębiła mnie z tego powodu, a tamta bez francuskiego miała święty spokój, "no bo ona nie mówi po francusku tylko ty", więc ty rób, a ona niech sobie odpocznie w tym czasie.
                • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 20:00
                  jednej lasce należał sięawans za stażw pracy. awansowali jednak świeżo zatrudnioną osobę. ta awansowana oczywiście mówiła po niemiecku, a tamt po francusku. tamta zaczęła sie burzyć, że tylko niemców faworyzują. dali jej odejść po 2 tygodniach (chociaż należały jej sie 3 miesiące) żeby premii rocznej nie dostała.
                  sundry - co ty na to?
                  wszyscy twoi znajomi świetnie sobie radzą?
                  no to farciarze z nich niesamowici. wczuj siew sytuację tej laski. hegemonia niemiecka jej nie przeszkadzałą (tak jak tobie nic nie przeszkadza) dopóki problem nie dotknął jej osobiście.
                  jakbyśsię czułą - dajesz z siebie wszystko parę ciężkich lat, jesteś faworytem, a tu twojąprzełożoną staje się laska, zatrudniona parę miesięcy wcześniej.
                  ale moze to ja przesadzam, wszystko jest przecież piękne i każdy świetnie sobie radzi w pracy, prawda?
                  • sundry Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 20:15
                    Tak, wszyscy moi znajomi radzą sobie dobrze, nie słyszałam, żeby ktoś z nich biadolił. Widzę twoje posty od ledwie kilku dni, a już mnie osłabiają twoje wywody. Tak, zmagam się z różnymi nierównościami, ale po prostu robię swoje.
                    • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 20:19
                      ok, nie odnoś się do tego, co opisałam wcześniej. oby ciebie, po latach pracy nie spotkało to, co tamtej laski.
                      no niektórzy potrafią schować honor do kieszeni (lub w ogóle go nie mają) i dawać się traktować niesprawiedliwie. dla niektórych to są tchórze, dla innych te osoby "świetnie sobie radzą".
                      kwestia nazewnictwa.
                      • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 20:25
                        i jeszcze jedno: moje znajome w większości narzekają na robotę. ale może, to ja sie obracam w złym towarzystwie, albo my mamy takiego pecha, ze u nas jest nie fair. albo ty i twoje znajome żyjecie w inym świecie. albo jeszcze co innego...
                        w każdym bądź razie - cieszy mnie, że niektórzy nie mają cyrku w robocie, naprawdę. oby jak najwięcej takich miejsc pracy.
                        • Gość: megi Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.12, 21:27
                          wszędzie są cyrki, wszędzie obłuda, zakłamanie, pozorowanie pracy, co ciekawe osoby które są sprytne, wykorzystując innych, siejąc intrygi, podpuszczając - cieszą się największym zaufaniem szefa. To jest istny cyrk. I co w takiej sytuacji, kiedy lubisz swoją pracę i nie wyobrażasz sobie pracować gdzie indziej? walczyć, nie walczyć? robić swoje nie patrząc na to wszystko, maksymalnie izolując się, uszczelniając... wyrabiając sobie charakter, nie ma miejsca na szczerość i dobro. Jak radzicie?
                      • sundry Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 20:44
                        Po latach pracy właśnie mi nie przedłużają umowy, ale jakoś nie biadolę.
          • Gość: amb Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.braniewo.vectranet.pl 03.11.12, 20:50
            Gość portalu: znowuja napisał(a):

            > zdradzęCi sekret: masz dumę, honor, poczucie sprawiedliwości? schowaj je do kie
            > szeni jak najszybciej. bo będziesz pierwszy do odstrzału. a ci co kulą ogon, da
            > ją się dymać, przynajmniej mają robotę.


            znowuja, jemu tego nie pisz. to pracodawca, ktory zbyt wielkiego szacunku dla swoich pracownikow, nie ma.
      • Gość: jeszcze Inzynier a ja Ci sie dziwie IP: *.krawarkon.pl 03.11.12, 18:19
        skoro tak znasz biegle francuski ze och i ach to wyjedz tutaj do Warszawy. za samiutkie korepetycje z francuskiego dziewczyna znajomego zarabiala wiecej w stolicy, niz my - inzynierowie w Wies-Wawie.

        angielski znaja wszyscy, hiszpanski niestety tez juz sie przejada...no ale francuski to francuski.... widac jest dalej w cenie...
        • Gość: znowujainna Re: a ja Ci sie dziwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.12, 19:08
          oj, można..wszystko można. Można np.pracować na zwolnieniu podczas gdy trwają w firmie zwolnienia grupowe i mieć się dobrze, zachować pracę...
        • Gość: znowuja Re: a ja Ci sie dziwie IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 19:34
          za s
          > amiutkie korepetycje z francuskiego dziewczyna znajomego zarabiala wiecej w sto
          > licy, niz my - inzynierowie w Wies-Wawie.

          niezłą ściemę ci puściła dziewczyna kolegi. korki to tak jak zlecenia - dzisiaj są, jutro ich nie ma.
          poza tym, ja już w innym poście pisałam, że pracodawcy często wolą kogoś z gorszą znajomością jezyka, żeby mu zapłacić mniej.
          a tak w ogóle, to wątek jest o tym ile jesteście w stanie znieść upokorzenia ze strony przełożonego, a nie o moim francuskim.
          moją przełożoną, była zwykła filolożka, taka jak ja. starsza o rok. znała bdb niemiecki, a angielski gorzej ode mnie. miała więcej szczęścia niż rozumu, że trafiła do firmy proniemieckiej. pomysły miała z dupy wzięte. serio. nie miala poczucia humoru, podkreślała swoją władzę, ze wszystkiego robiła problem. brakowało logiki w jej decyzjach. w zasadzie to nie rózniła się niczym od swoich podwładnych, które często były bardziej doświadczone, czy lepiej wykształcone od niej.
          nie wiem, może ja mam wygórowane wymagania, by mój przełożóny był lepszy ode mnie w chociaż jednej kwestii? bym mogła go szanować za cokolwiek? że wiecie, jest przełożonym, nie ze względu na szczęscie, tylko jakieś kompetencje, których nie spełnia przeciętny szarak.
          nie wiem, mnie to jakoś zniechęca :/

          PS "jeszcze Inżynier"? a nie długo będzieszz "już nie-Inżynierem"?
      • Gość: ja znoszę Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.toya.net.pl 03.11.12, 19:42
        Myślę, że max 8 kg.
      • dystansownik Re: Ile jesteście w stanie znieść? 03.11.12, 19:59
        Wiem, że nie jest to ciekawa sytuacja i mogę tylko szczerze współczuć, bo znam to z własnego doświadczenia. Jedyne rozwiązanie jakie widzę, to traktować robotę jako etap przejściowy w karierze, próbować z niej wyciągnąć jak najwięcej dla siebie, nie oglądając się na innych. Nadejdzie w końcu dzień, gdy los (jak mu się odpowiednio pomoże) podrzuci lepszą pracę, a wtedy niech firma sobie radzi tylko z tą drugą panienką. Z przykładów jakie w życiu widziałem, kończy się to zazwyczaj powolną degradacją źle zarządzanego biznesu, a ludzie, którzy odchodzą często rozwijają w nowej pracy skrzydła. Najśmieszniejszy jest moment, gdy szefostwo po fakcie sobie uświadamia jak wartościowego pracownika stracili, gdy nagle jego obowiązku musi przejąć ktoś kto się do tego nie nadaje.
        • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.tvtom.pl 03.11.12, 20:06
          no wreszcie wypowiedział się ktoś, kto mnie rozumie, bo sam przeżył coś podobnego.
          dziękuję :)
          mnie pozostaje nabrać dystansu, bo wszędzie jest ch...nia, cyrk, kolesiostwo i bagno.
          już nie wierzę w sprawiedliwość, równe szanse itp. kariery też nie zrobię. ot takie proste życie mnie czeka. jedyną nadzieję jaką mam, to żeby było znośnie.
          jeszcze nerw we mnie siedzi po tym wszystkim, ale z czasem już mi wszystko zobojętnieje.
          uczę się beznadziejności życia i wyzbywam złudzeń. lolol

          • Gość: JanKran Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.opole.hypnet.pl 03.11.12, 20:30
            moze po prostu firmie bardziej zalezy na niemieckich klientach, więc "faworyzują" cenniejsze kompetencje i to jest zupełnie normalne. a ty masz fatalne słownictwo i jesteś straszliwie neurotyczna - ani jedno, ani drugie nie pomaga w karierze.
            • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 06.11.12, 13:59

              może jest głębokie i szerokie. nie wyjaśnili tego. kiedysktoś (nawet niemieckojęzyczny) zapytał sie dlaczego jedynie niemki awansują, to odpowiedzieli mu, że "nie wszyscy sięnadają" co jednak w tym przypadku jest kiepskim wytłumaczeniem. owszem, jest sporo niemieckich projektów i w ich obrębie awansująsobie niemki jak sie da. ale jeśli jest projekt kilkujezyczny? zawsze team leaderką zostaje szwabka. niezależnie od stażu, kompetencji, liczby pozostałych języków którymi włada. nie wiem, no jak dla osoby na początku kariery, jest to trochę dołujące, bo wiesz z góry, że nie masz nawet na co liczyć.
              moim zdaniem to nie jest normalne. to jest dyskryminacja pozostałych osób. one też wykonujataką samapracę, a nawet majątrudniej, bo sądzielone na kilku projektach.
              i jeszcze jeden kwiatek: spotkania projektów francuskojęzycznych prowadzą dwie niunie team leaderki - obie niemki, zadna nie mówi po francusku i żadna nigdy nie pracowała na jakimkolwiek z tych projektów. dla mnie to dyskryminacja i upokorzenie.
              • Gość: JanKran Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.opole.hypnet.pl 06.11.12, 15:19
                dyskryminacja, czy nie dyskryminacja, to nie ma znaczenia. środowisko premiuje takie kompetencje, a nie inne już. twoja strata. trudno. ktoś ci naopowiadał bajek o sprawiedliwym świecie? czas najwyższy wybić je sobie z głowy. w takich warunkach jak opisane trzeba robić swoje po najmniejszej linii oporu i przystosować się lub szukać innej pracy. tylko, że w tej innej pracy też będzie niesprawiedliwość i dyskryminacja, bo tak działa ten świat.
                • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 07.11.12, 10:45
                  czas najwyższy wybić je sobie z głowy. w takich warunkach jak opisane trzeba robić swoje po najmniejszej linii oporu i przystosować się lub szukać innej pracy. tylko, że w tej innej pracy też będzie niesprawiedliwość i dyskryminacja, bo tak działa ten świat.


                  wiem, własnie siezaczynam z tym godzić i dlatego tak narzekam.
                  mnie akurat niesprawiedliwość strasznie boli. nie tylko niesprawiedliwość wzgledem mnie. niesprawiedliwość w ogóle, wobec każdego, nawet osoby mi nieprzychylnej.
                  mogli mnie chociaż uprzedzić, że dla francuzów będzie po kilka projektów na głowę. jak sie zatrudniałam, mowa była jedynie o jednym na osobę. a oni robią tak, ze jak sie zasiedzisz, to potem dorzucają ci gratis następny projekt i następny.
                  mogli powiedziec, ze panuje hegemonia szwabska.
                  i po co mi obiecywali osobe fr-ang na mój projekt a potem wrzucili tamtą bez franca?
                  to niech nie kłamią tylko mówią prawdę. potem uniknie się takich rozczarowań. wiedzialabym od początku na co się szykuję i albo bym nie wzięła tej roboty, albo bym nie chodziła zaskoczona, rozczarowana, oszukana i wkruwiona non stop. proste!
      • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.12, 21:00
        mam pytanie do Ciebie: wyłożyłaś szefowi wszystko, co leży Ci na wątrobie? tj. o Twoich aspiracjach, że chciałabyś mieć zafundowany kurs niemieckiego i że odwalasz robotę za innych, a stać Cię na więcej?, czy tylko piszesz nam na forum, a szef o niczym nie wie?

        i nie zgodzę się, że najlepiej siedzieć cicho i nie dyskutować z szefem. z moich obserwacji i doświadczenia zawodowego wynika całkiem co innego. ci, co siedzą cicho dostają najwięcej roboty i najbardziej po głowie, więc nie wiem, czy ta mrówcza, cicha praca jest znowu taka opłacalna.
        • Gość: mewa Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: 109.95.31.* 03.11.12, 21:48
          Gość portalu: lady napisał(a):

          > mam pytanie do Ciebie: wyłożyłaś szefowi wszystko, co leży Ci na wątrobie? tj.
          > o Twoich aspiracjach, że chciałabyś mieć zafundowany kurs niemieckiego i że odw
          > alasz robotę za innych, a stać Cię na więcej?, czy tylko piszesz nam na forum,
          > a szef o niczym nie wie?
          >
          > i nie zgodzę się, że najlepiej siedzieć cicho i nie dyskutować z szefem. z moich obserwacji i doświadczenia zawodowego wynika całkiem co innego. ci, co siedzą cicho dostają najwięcej roboty i najbardziej po głowie, więc nie wiem, czy ta mrówcza, cicha praca jest znowu taka opłacalna.


          Bardzo dobrze rozumiem założycielkę wątku, ponieważ jestem w podobnej sytuacji.
          Siedziałam cicho, dostawałam po głowie, teraz się postawiłam i pewnie dostanę w tym miesiącu wypowiedzenie, na razie zabrano mi premię za kłótnię z kierownikiem. Trochę o swojej historii napisałam na tym forum w wątku "kłótnia z szefem".
          forum.gazeta.pl/forum/w,23,140126065,140126065,Klotnia_z_szefem.html
          Najbardziej boli mnie to, że postawiłam na ciężką, uczciwą pracę i umiejętności i przegrałam, za totalną dyspozycyjnośc zostałam w sposób niezwykle perfidny ukarana.
          W firmie w której pracuję (firma prywatna) lesery, obiboki są niezwykle cenieni, ponieważ mają odpowiednie koneksje rodzinne, układy, dają kierownikowi łapówki, umieją mu się podlizywac, chociaż po kątach za jego plecami mówią o nim bardzo źle, a w oczy cud, miód, a na to jeszcze lukier lukrowany. Obłuda, że się niedobrze robi, ale oni to nazywają kulturą i grzecznością.
          • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.12, 14:31
            mewa, przeczytałam Twój wątek i dziwię się, że przez tyle lat byliście mobbingowani i nikt tego nigdzie nie zgłosił. jeżeli dyrektor nie reagował czy udawał, że nic się nie dzieje, trzeba było przychodzić do pracy z dyktafonem, nagrywać i potem do sądu pracy. albo zebrać się razem do kupy wszystkie osoby mobbingowane i założyć wspólną sprawę przeciwko kierownikowi. za długo siedzieliście cicho, a takie siedzenie cicho ze strachu to woda na młyn dla wszelkiej maści prześladowców, na dłuższą metę nie działa, bo tylko dostajesz coraz bardziej po głowie. na mobbing trzeba reagować od razu.
            • Gość: mewa Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: 109.95.31.* 04.11.12, 14:49
              Teraz się mocno postawiłam i zostałam sama.
              • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.12, 15:45
                zostałaś sama, ale to nie znaczy, że jesteś na przegranej pozycji. kilka lat temu była głośna sprawa z mobbingiem w tp s.a., facet też został sam, ale sprawę wygrał. trzeba walczyć, nawet jeżeli jest minimalna szansa na wygraną. a z tego, co piszesz w swoim wątku, szanse masz spore, Twój pracodawca tak naprawdę nic na Ciebie nie ma. nie zgadzaj się na porozumienie stron, idź jutro do pracy z dyktafonem, jak Ci ktoś będzie groził czy poniżał, będziesz mieć nagrane i potem w sądzie może Ci się przydać.
                • Gość: mewa Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: 109.95.31.* 04.11.12, 16:28
                  Będę walczyc tylko wtedy, gdyby chcieli mi dac dyscyplinarne zwolnienie lub porozumienie stron.
                  W innym wypadku odpuszczę ponieważ Polska nie jest państwem prawa. Szkoda moich nerwów i pieniędzy na prawnika.
                  Najbardziej boli mnie to, że włożyłam serce w tę pracę i przegrałam. Bardzo trudno jest mi się pogodzic z faktem, że w pracy nie obowiązuje żadna uczciwośc i przyzwoitośc. Liczą się tylko układy, koneksje rodzinne i obłudne lizusostwo.
                  • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.12, 18:13
                    Gość portalu: mewa napisał(a):

                    > Najbardziej boli mnie to, że włożyłam serce w tę pracę i przegrałam. Bardzo tru
                    > dno jest mi się pogodzic z faktem, że w pracy nie obowiązuje żadna uczciwośc i
                    > przyzwoitośc. Liczą się tylko układy, koneksje rodzinne i obłudne lizusostwo.

                    ja właśnie z w/w powodów przestałam się przesadnie angażować w pracę, robię to, co do mnie należy, ale nic ponad to. pracowałam w różnych miejscach, miałam różnych szefów, ale schemat jest zawsze taki sam: ci, którzy się bardzo starają i wykonują ową mrówczą pracę licząc, że będą docenieni, nigdy nie są. mało tego, w związku z tym, że się nie skarżą, często dostają dodatkową robotę, którą powinien wykonywać ktoś inny. wniosek taki, że nie warto się za bardzo starać, bo można sobie zaszkodzić.
                    • nchyb Re: Ile jesteście w stanie znieść? 04.11.12, 18:16
                      > w związku z tym, że się nie skarżą, często dostają dodatkową robotę, którą pow
                      > inien wykonywać ktoś inny. wniosek taki, że nie warto się za bardzo starać, bo
                      > można sobie zaszkodzić.



                      z tym się nie zgodzę. Warto się starać, ale własnie należy to podkreślać, szczególnie przed przełożonym. Nie dawać sobie dorzucać cudzych zadań, podkreslając jak wiele i jak dobrze się swojego robi. NIkt nas tak nie pochwali i nie doceni jak my sami. Chwalmy się swoimi dokonaniami!
                      • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.12, 18:25
                        warto się starać, ale nie za bardzo :)
                        czyli: robić swoje, chwalić własnymi dokonaniami jak najbardziej, ale nie zostawać wiecznie po godzinach, nie być dyspozycyjnym 24 na dobę, nie przyjmować cudzej roboty i nie pozwalać, żeby dodawano nam jej coraz więcej i więcej. innymi słowy, być asertywnym. i jak najbardziej dyskutować z szefem, wbrew pozorom, szef z jajami będzie sobie cenił pracownika, który potrafi z nim podyskutować :)
                      • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 06.11.12, 14:11


                        "z tym się nie zgodzę. Warto się starać, ale własnie należy to podkreślać, szczególnie przed przełożonym. Nie dawać sobie dorzucać cudzych zadań, podkreslając jak wiele i jak dobrze się swojego robi. NIkt nas tak nie pochwali i nie doceni jak my sami. Chwalmy się swoimi dokonaniami! "

                        chyba kpisz nchyb, myślisz że ja miałam jakiśwybór, żeby sobie "nie dać dorzucić kolejnych zadań"? trzeba było robić, jak nie to nagana, bo dmawiasz wykonania polecenia przełożonego. widaćże nigdy nie byłeś w takiej sytuacji i jedyne co potrafisz to obrażać innych i udzielać porad z kosmosu.

                        i to że się pochwalisz, to niewiele znaczyło. co najwyżej się uśmiechnęły.żadnego wyróżnienia. poza tym, wiee osób tam robiło za mrówki, więc niczym się nie wyróżniałeś jeśli więcej porobiłeś
                        • nchyb Re: Ile jesteście w stanie znieść? 06.11.12, 15:41
                          Słoneczko drogie, nie bądź taką egocentryczką, która myśli - forum to ja, a mój wątek tylko do mnie należy i każda odpowiedź do mnie jest adresowana. Zauważyłaś czego dotyczyła odpowiedź i do kogo była adresowana?
          • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 06.11.12, 13:49
            mewa - czytam Twoje posty i doskonale Cię rozumiem. mam dokładnie te same refleksje i przemyślenia.
            teżmiałam szczere i dobre chęci rzetelenj pracy. wierzyłam, że da sieuczciwie i z porządnymi konmpetencjami wyżej zajść. pierwsza praca jeszcze sięokres próbny nie skończył i juzwszystko wylazło.
            niestety, trzeba to zaakceptować. najgorsza jest świadomość, że takie jest życie i nie zmienisz tego. mozesz dawać z siebie wszystko i bardzo się starać, ale licz się z tym, że w każdej chwili ktoś Cię moze solidnie i bez srkupułów kopnąć w cztery litery. nie ważne czy słusznie czy nie.

            I ta kajk piszesz mewo - założyłam topik raczej żeby sięwyżalić i posłuchaćsensownych nie tyle porad, co po prostu cudzych przemyśleń i spostrzeżeń. jeśli komuś się nie podoba to co piszę, to bardzo proszę, by nie czytął nawet moich postów, a tym bardziej niezostawiał komentarzy, które wnoszą jedynie zamęt. No chyba, że komuś się ulży niesamowicie po skrytykowaniu mojej osoby. Powiem wam, że moje "kwękanie" jest lepsze nizwasze gnojenie innych forumowiczów. ja przynajmniej nikogo nie obrażam.
            nie moja wina, że ktośnie rozumie mojej sytuacji, bo nigdy się w takowej nie znalazł.
            i jeszcze jedno do tycho: robię bardzo dużo cały czas w tym kierunku. możesz spojrzeć na mój adres ip, jeśli nie wierzysz. nie wiesz, to się nie odzywaj. ale ty pewnie należysz do osób, które krytykują od razu bez zastanowienia.
            • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 06.11.12, 14:05
              przepraszam, pomyliłam nicki, zamiast do tycho, miało byćdo nchyb
        • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 06.11.12, 14:03
          wyłożyłam to szefowej (niemieckiej team leaderce) i to był mój nawiększy błąd
          • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.12, 20:57
            jak chcesz cokolwiek załatwić, musisz uderzać do kogoś wyżej, nie do team- leaderki. ta ostatnia nie będzie sobie robić konkurencji. spróbuj z jej kierownikiem czy inną osobą, która mianuje team-leaderów, a jak się nie uda, to pomyśl o zmianie pracy.

            a tak swoją drogą, nie chcesz pracować we Francji? z tego, co piszesz, jeździsz tam, więc pewnie szukasz pracy albo może już pracujesz? spróbuj się tam gdzieś załapać i może układać sobie życie, bo ze znajomością 2 języków szkoda, żebyś siedziała na słuchawkach. albo możesz spróbować do Wawy, widziałam oferty pracy w korporacjach, gdzie głównym wymogiem i atutem była znajomość języka, reszta do przeszkolenia.
            • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 07.11.12, 10:54
              a tak swoją drogą, nie chcesz pracować we Francji? z tego, co piszesz, jeździsz tam, więc pewnie szukasz pracy albo może już pracujesz? spróbuj się tam gdzieś załapać i może układać sobie życie, bo ze znajomością 2 języków szkoda, żebyś siedziała na słuchawkach. albo możesz spróbować do Wawy, widziałam oferty pracy w korporacjach, gdzie głównym wymogiem i atutem była znajomość języka, reszta do przeszkolenia.


              dziękujęza radę. to nie takie proste. teraz siedzęna zleceniu - tłumaczę na budowie. ale za miesiac sie skonczy. oni woląswoich zatrufdniac, a tak jak mówilam, oprócz jezykow nie umiem nic. kazdy franc mowi lepiej ode mnie, mimo wszystko. zobacze. jesli u siebie niczego nie znajde, to uderze do krk lu stolicy. pol pensji pojdzie na wynajem, ale cos za cos :/
              dziękujeza poradę i pozdrawiam
              • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.12, 21:19
                Twoim zdaniem nic nie umiesz, ale znasz 2 języki, w tym francuski, a to znowu nie jest takie powszechne i francuski u Ciebie jest sporym atutem. w korporacjach, czy to w PL czy zagranicą nie zawsze wymagają jakichś konkretnych umiejętności. ma być znajomość języka, a z reszty szkolą na miejscu. moja znajoma siedzi w Czechach, do pracy wymagali jedynie b.dobrej znajomości angielskiego, z reszty ją przeszkolili.
                • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 08.11.12, 09:44
                  bylam juz na 7 rozmowach rekrutacyjnych i nikt mnie nie chciał. opisałam to w wątku "kuriozalne wymagania pracodawców". po tylu nieudanych próbach napawdę czujesz się jak gó....
                  i to nie jest rzadkie znać 2 języki, skoro znaleźli kogoś innego.
                  • Gość: lady Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.12, 20:56
                    radzę oddzielić poczucie własnej wartości od niepowodzeń rekrutacyjnych. wiem, że niełatwo to zrobić, ale też nie możesz obwiniać siebie i czuć się jak g... po każdej nieudanej rozmowie kwalifikacyjnej. czasami takie rozmowy to ustawka i niekoniecznie dostaje się ten z najlepszymi kwalifikacjami. sama pisałaś tu o team-leaderkach, które mimo gorszej znajomości języków są windowane przez pracodawcę. czasami ktoś może w ogóle nie posiadać tzw kompetencji twardych, ale mieć dobrze rozwinięte kompetencje miękkie i wysoce rozwiniętą umiejętność włażenia w cudzą d..ę i dlatego dostaje pracę czy awans. więc nie bierz sobie tak bardzo do serca, że ktoś Cię "nie chciał" na 7 rozmowach.
                    • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 09.11.12, 08:50
                      dziękuję:)
                      już na większość spraw obojętnieję, bo i tak nie da się tego zmienić.

                      'ale mieć dobrze rozwinięte kompetencje miękkie i wysoce rozwiniętą umiejętność włażenia w cudzą d..ę i dlatego dostaje pracę czy awans. "


                      wiem, właśnie tak jest. najgorsze włazodupy dostawały tam awans (włącznie z tą bez francuskiego na francuskim projekcie).
                      dla mnie to jest obrzydliwe zakłamanie i hipokryzja. Ja właśnie mam inne poglądy. Najważniejsze, by człowiek potrafił coś konkretnego zrobić, miał wiedzę i nie musi być dla mnie super miły. byleby robił swoje, nie musimy się od razu kochać. to jest kurde praca a nie 'Stowarzyszenie na Rzecz Lizania Dupy i Robienia Wszystkim Dobrze". Czy muszę za każdym razem używać milusińskich słów, robić z siebie idiotkę czy piec ciasta non-stop? (u mojej kumpeli w firmie, laska przeciętna dostała awans i pełne sfinansowanie studiów za pieczenie ciast!)
                      czy wszyscy muszą mnie lubić za wszelką cenę?
                      kurde, nie mogę nawet być sobą. na tle tych milusich hipokrytek jestem be, bo nie rzucam każdemu zakłamanym komplementem na dzień dobry.
      • nchyb coraz mniej... 04.11.12, 14:58
        > A Wy? ile jesteście w stanie znieść?

        takiego ciągłego marudzenia jak twoje? z każdym dniem coraz mniej...
        • Gość: mewa Re: coraz mniej... IP: 109.95.31.* 04.11.12, 15:05
          Jak sam znajdziesz się w takiej sytuacji, to zobaczymy co wtedy będziesz mówił.
          • nchyb Re: coraz mniej... 04.11.12, 15:13
            niekoniecznie
            znowuja traci cały ogrom energii na bezproduktywne narzekanie na tym forum od dość dawna, gdyby swoje działania skierowała w inną stronę, mogłaby coś osiągnąć, ale jest typowym narzekaczem, któremu raczej nikt i nic pomóc nie może, więc nam tu coraz trudniej to znosić...
            • Gość: mewa Re: do nchyb IP: 109.95.31.* 04.11.12, 16:33
              Fora chyba po to są by się wyżalic (wypisac), by wymienic się poglądami, by udzielac sobie rad.
              Nikt chyba na tym forum nie oczekuje, że jak napisze, że stracił pracę to zaraz dostanie masę ofert nowej pracy.
              Człowiek ma potrzebę wygadania się, wyżalenia się - nawet jeżeli nie rozwiązuje to jego problemów.
              A Ty jak nie masz ochoty czytac cudzego marudzenia to nie czytaj.
              Nikomu tu swoimi komentarzami nie pomogłeś.
              • nchyb Re: do nchyb 04.11.12, 17:31
                a czy musiałAm pomóc?
                parafrazując - może też się chciałam wyżalić, ze mnie jej marudzenie już nudzi? nie chcesz, czytać nie musisz :)
              • Gość: sundry Re: do nchyb IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.12, 17:34
                Ale jakiej rady można udzielić osobie, która chce tylko narzekać, nie podoba jej się własna praca, koleżanki też mają źle, ogólnie całe jej życie uważa za beznadziejne. Konstruktywnych rad nie przyjmuje ( sąsiedni wątek na ok. sto wpisów).Mamy jej radzić, żeby się zastrzeliła?
            • Gość: znowuja Re: coraz mniej... IP: *.vivaction.net 06.11.12, 14:21
              gdyby swoje działania skierowała w inną stronę, mogłaby coś osiągnąć

              ty myślisz, że ja nic nie robiętylko siedzę na tym forum i biadolę? robiębardzo dużo. z dnia na dzien zmienia sie moja sytuacja. w jednym tygodniu dwa razy wyjechałam za granicę.
              jednak zycie to nie bajka. nie wszystko zalezy od nas. wiesz, czasem jest tak, ze sie bardzo starasz i nic ci nie wychodzi, bo nie wszystko zalezy od ciebie.
              ty to chyba nie masz bladego pojęcia o zyciu.
              nie wyowiadaj sie najlepiej w ogóle w moich wątkach. zagospodaruj pozyteczniej dla siebie i innych ten czas czytania moich postów i pisania głupot.
              • nchyb Re: coraz mniej... 06.11.12, 15:37
                > ze sie bardzo starasz i nic ci nie wychodzi, bo nie wszystko zalezy od ciebie.
                > ty to chyba nie masz bladego pojęcia o zyciu.
                nie, nie mam, całą wiedzę o życiu czerpię wyłącznie z takich forów... ;)

                > nie wyowiadaj sie najlepiej w ogóle w moich wątkach. zagospodaruj pozyteczniej
                > dla siebie i innych ten czas czytania moich postów i pisania głupot.

                to nie jest twój prywatny pamiętniczek, więc sama rozumiesz, ze jeżeli chcę czytać twoje głupoty i pisać moje odpowiedzi to moja sprawa, zawsze możesz tego nie czytać... :D
      • kasia_piet Re: Ile jesteście w stanie znieść? 04.11.12, 16:41
        po pierwszej fali kryzysu znosiłam az do drugiej fali kryzysu, czyli kolejnego zwolnienia....
      • Gość: ehhhh Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.xdsl.centertel.pl 07.11.12, 21:56
        Znowuja - gdzie pracujesz, podaj jakieś szczegóły - firma, miasto ?
        • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 08.11.12, 09:42
          a co cie to obcho?
          • Gość: ehhhh Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.xdsl.centertel.pl 08.11.12, 15:17
            No bo nie chcę się przypadkiem naciąć na tego pracodawcę.
            • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 08.11.12, 16:00
              nie kraków, w-wa, poznań ani wrocek
              • Gość: znowuja Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.vivaction.net 08.11.12, 16:15
                a to jeszcze wam powiem, żekiedyś byłam na delegacji z tłumaczeniem z innej firmy (tylko 3 dni, na czarno). z ang i fr. zapłacili mi 600zł i za hotel ani przejazd nie płaciłam. dla mnie bomba. ale potem się okazało:
                - autobus do niemiec (bo tam tłumaczyłam) był na miejscu o 2 w nocy (sama w nieznanym mieście tak późno tam wylądowałam. a na drugi dzieńswieżo z rana miałam być dyspozycyjna.
                - nie miałąm osobnego pokoju, tylko dostawione łóżko polowe z modelką i jej kosmetyczką (teżbył wynajętę do tej delegacji). z początku mi to nie przeszkadzało, ale potem, one potrafił siedzieć do 1 w nocy, rozmawiać i oglądać tv. nie mogłam przez nie spać, a przecież musiałam być wypoczęta, żeby dobrze tłumaczyć, jakby nie było - praca umysłowa. z kolei modelka "musiała wyglądać świeżo" więc jej pozwalali przychodzic do pracy o 13.
                - kosemtyczka tylko modelkęumalowała i uczesałą
                - modelka nierobiła nic, tylko zakładała te ich ciuchy, czasem się gdzieś przeszła, czasem se siadła. więcej jej nie było przy nas niż była. jak to modelka, jej zadaniem było ładnie wyglądać
                - ja musiałam być dyspozycyjna cały czas, bo nie wiadomo kiedy mógł przyjść klient i chciał porozmawiać. nie mogłam nigdzie sobie pójsć. a jak poszłam (bo mi pozwolili) to pech chiał, ze ktośprzyszedł, i dzwonili za mnąz pretensjami, że się gdzieś szlajam.
                - a gdy nie miałam co tłumaczyć, to dawała mi dodatkowarobotę niby nic wielkiego, ale za to teżdostałam opie...(np. miałam spisać ceny z katalogu na kartkę, ok to to zrobiłam, ale potem szefowa nie pamiętała jaka była cena danego produktu i miała do mnie pretensje że ja teżnie wiem. a to nie było w moim zakresie obowiązków. poza tym, trudno zapamiętać cenę 1 konkretnego artykułu spośród kilkudziesięciu pozycji.
                chodzi mi o to, że dodatkowe obowiązki były ok, szkoda tylko, że przy okazji mi się obrywało niesłusznie
                - i teraz najlepsze: ja się cieszyłam jak głupia tymi 6 stówami, za tłumaczenie w 2 jezykach, a potem sie dowiedziałam, że zarówno modelka, jak i kosmetyczka, dostały 2000 zł na łapę za ten wyjazd. i nie musiały sięużeraćz głupi aszefową, bo więcej ich nie było niz były na stanowisku.
                takie traktowanie jest obrzydliwe. człowiek chce być skromny, nie chce być roszczeniowy, ale na tym świecie się po prostu nie da.
                • Gość: king Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: 178.73.44.* 10.11.12, 19:08
                  Co za świat wszędzie mendy i szuje, nic nie robią, oszukują, przeszkadzają, mają pretensje i zarabiają 3 razy tyle co Ty, tylko walnąć baranka o ścianę
      • Gość: df Re: Ile jesteście w stanie znieść? IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.12, 08:20
        Jakby jeszcze za to płacili minimalną krajową (1500 brutto), to też bym nie zniósł...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka