Gość: ula
IP: *.dynamic.chello.pl
14.04.13, 14:45
Zmieniłam pracę, bo w poprzedniej zbyt długo pracowałam (w sensie godzinowo, a mam 2 małych dzieci). Przyszła szefowa zapewniała mnie, że nikt nie siedzi po godzinach. Jestem już od kilku tygodni i zawsze wychodzę jako pierwsza (z 15 min. po czasie zazwyczaj). W poprzedniej pracy miałam nadgodziny rozliczane w formie oddania, a tu teoretycznie nie ma nadgodzin, wiec w praktyce ryra się po godzinach za darmo. Trochę mnie to niepokoi, bo muszę jeszcze odbierac dzieci ze szkoły i przedszkola, poza tym dlaczego mam zasuwać za nic (koleżanki nie korzystaja nawet z przerwy obiadowej). Zmieniając pracę troche sie tego obawiałam, że trafię na nadgorliwe koleżanki-już raz w takiej firmie pracowałam. Siedziałam po godzinach jak głupia i w końcu każdy traktował to jako normę, a i tak wszystkich na końcu pozwalniali. Tak sie zastanawiam czy wychodzić jak człowiek i mieć w nosie koleżanki (w końcu ich sprawa jak spędzają swój prywatny wolny czas). Czy w korporacjach to jest normą ? Czy nikt nie ma co robić w domu po pracy?