Gość: Janusz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.08.13, 15:36
Ukrywam swe zarobki. Nie, nie przed Urzędem Skarbowym. Przed rodziną, znajomymi, przygodnymi słuchaczami czy dyskutantami na internecie. Gdy podawałem prawdziwe, spotykałem się z dziwnymi, często bardzo przykrymi reakcjami. Pracuje na własny rachunek, w jednoosobowej firemce. Otóż gdy podawałem prawdziwe zarobki, nazywano mnie kłamcą, agresja wybuchała czasem z nieprawdopodobną siłą. O ile rodzina czy znajomi uśmiechali się zażenowani i zmieniali temat, o tyle w internecie (także tu, na tym forum!) napotykałem natychmiast na stek wyzwisk, niesamowitych wulgarności, na skrajną wrogość. Najczęściej zarzucano kłamstwo, bo "nikt w Polsce nie zarabia więcej niż 2500, a już w tym co robisz na pewno mniej niż 2500". Zorientowałem się, że aby żyć "w zgodzie ze społecznym konsensusem co do 'właściwych' zarobków" powinienem zarabiać jakieś 4-5 razy mniej niż w rzeczywistości.
Więc teraz kłamię ku zadowoleniu społeczeństwa. Zastanawiam się tylko, jaki procent ludzi tak robi. O ile mi wiadomo, osoby więcej zarabiające w ogóle nie wdają się w dyskusje na temat zarobków, zwłaszcza na forach - są zazwyczaj po prostu ponad to. Wykształciła się więc sytuacja, w której ci gorzej zarabiający "uzyskują" potwierdzenie, ze nikt nie jest w stanie zarabiać dobrze. Takie samonapędzające się dążenie do zakłamanego życia - a jednocześnie wyraźnie pojawiające się rozwarstwienie - mentalne raczej niż finansowe. Odkryłem ostatnimi czasy, ze takich "kłamiących" jest już dziś mnóstwo, choć nadal nie wiem ile. Jednego jestem pewien - na własne życzenia fałszujemy dziś obraz społeczeństwa i jego losów. Czy ci z "niższych warstw" opanowali społeczne wyobrażenia? Czy ta bańka ułudy nie pęknie kiedyś?