Dodaj do ulubionych

Święty Mikołaj

06.12.10, 13:38
:)Ile już razy przypomniała mi się taka scenka z dzieciństwa... Mam może dwa, może trzy lata, siedzę sobie w pokoju, na nocniku, a tu nagle w drzwiach staje... Św. Mikołaj! Taki wieeelki, pod sufit prawie! Przynajmniej takie wrażenie sprawiał z perspektywy tego nocnika:) Ogromny, z głuuugą, białą, brodą w loki. Na plecach wielki worek, cały wypchany prezentami. "Czy tu mieszka grzeczne dziecko?" - zapytał grubym głosem. Zdaje się, że tylko skinęłam głową, bo mnie zamurowało. Oj, zrobił na mnie wrażenie! Wtedy nie tak często widywało się św. Mikołaja. Rzadko przychodził osobiście. Przeważnie był nieuchwytny. Prezenty pod poduszkę przynosił w nocy, pod choinkę wtedy, gdy ktoś z dorosłych przez nieuwagę nie domknął okna. No, na zabawę choinkową przychodził zawsze, ale to już było po świętach i trochę spowszedniał.
Ciekawa jestem jakie było Wasze pierwsze, zapamiętane spotkanie z Mikołajem.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Święty Mikołaj 06.12.10, 16:19
      Za wczesnego peerelu (za Bieruta) na imprezy choinkowe w przedszkolach i szkołach przychodził Dziadek Mróz. Dopiero po odwilży październikowej został przywrócony Święty Mikołaj.
      • lustroo Re: Święty Mikołaj 06.12.10, 18:47
        Mikołaj przylatywał helikopterem :) Otwierało się okno i dzieci musiały wyjść, bo zimno. A potem jak się szło je zamknąć to już prezenty były :)
        • oryginal23 Re: Święty Mikołaj 06.12.10, 20:48
          Nie widywałem Mikołaja, tylko rono słodycze obok łóżka.
          23.
          • bokertov1947 Re: Święty Mikołaj 07.12.10, 07:05
            Slaskim zwyczajem Mikolaj przychodzil zawsze w towarzystwie. I to nie jakiegos tam Aniolka – tylko diabla – czyli diobua.
            Wszystkie dzieci z domu – a byla mas mala gromadka – zbieraly sie z rodzicami w duzym pokoju – albo u nas, albo u wlascicielki domu.
            Grzecznie czekaly, az przyjdzie Mikolaj.
            Z moim rowiesnikiem Heniem – synem wlascicielki domu – robilismy sobie po cichu plany, jak “zalatwic” diobua. Byly propozycje rozbicia mu na glowie duzej wazy, ktora stala w pokoju, lub przewrocenia zegara stojacego. Ale w momencie, gdy Mikolaj i diobou weszli do pokoju, odchodzila od nas odwaga. Grzecznie siedzialo sie przy pianinie, i probowalo zrobic jak najlepsze wrazenie na Mikolaju, czytajacym z wielkiej ksiegi nasze “grzechy”.
            Po tej “czystce” duchowej Mikolaj dawal prezenty – i wtedy nawet diobou nie byl straszny.
            PS: Mikolajem i dioblem byli “etatowo” dwaj niezonaci sasiedzi dosc pokaznego wzrostu. A ksiazka z “grzechami” – to powaznie wygladajacy stary woluminal, w ktorym dziadek Henia prowadzil za czasow, gdy byl wlascicielem restauracji – ksiegowosc.
            Z biegiem czasu Mikolaj i diobou “pociagli do Rajchu”, a i my bylismy wieksi – wiec i te imprezy sie skonczyly.
            Pozdrowienia
            • matylda1001 Re: Święty Mikołaj 08.12.10, 12:17
              Dziękuję Ci za tę opowieść, piękna jest. Wiesz, ja sobie tak myślę, że do kiedy Mikołaja wspomina się z radością, to ta radość jest w człowieku:) Pozdrawiam.
            • cromwell1 Re: Święty Mikołaj 09.12.10, 19:04
              na slasku nie bylo rozgi
              niegrzeczne dzieci dostawaly oszkrabiny a wungiel

              pzdr.
              • bokertov1947 Re: Święty Mikołaj 10.12.10, 04:56
                cromwell1 napisał:

                > na slasku nie bylo rozgi
                > niegrzeczne dzieci dostawaly oszkrabiny a wungiel
                >
                > pzdr.

                Tak po prowdzie, to rozga tez byla. Moze nie w uzyciu - ale w podswiadomosci nas dzieci. Zreszta jak i oszkrabiny i wongel. No i hasie. Ale nie przypominam sobie, by ktos zostal nimi obdarowany.

                Pozdrawiam
                • ewa9717 Re: Święty Mikołaj 10.12.10, 08:43
                  Ja nie, bo oszkrabiny ujek dla królików skrzętnie zbierał, więc Mikołaj tylko z samymi przyjemnosciami się kojarzył ;)
    • matylda1001 Re: Święty Mikołaj 10.12.10, 13:41
      Ci to sa oszkrabiny i hasie? chyba tylko wungiel identyfikuję:)
      • ewa9717 Re: Święty Mikołaj 10.12.10, 15:38
        Oszkrabin się na pewno domyslisz, no a hasie to to, co wyciepujesz na hasiok ;)
      • bokertov1947 Re: Święty Mikołaj 11.12.10, 10:40
        matylda1001 napisała:

        > Ci to sa oszkrabiny i hasie? chyba tylko wungiel identyfikuję:)

        Niy gorsz sie Matylda! Ewa Cie napasztuje z tom odpowiedzia.

        Bo hasie, to produkt koncowy procesu spalania wegla (wonglo) w kachloku.
        Hasie mialo w przeszlosci bardzo roznorodne zastosowanie. W zimie suto (sypano) hasiym przed domym, coby sie flos (ktos) szuapy njy zuomou (nogi nie zlamal).
        No a na Mikouoja (Mikolaja), to niygrzeczne dzieci mialy szanse dostania tytki hasio, zamiast bombonow (cukierkow).
        A hasiok? - No to juz latwo zgadnac. To miejsce na placu (podworku), gdzie staly pojemniki na smieci. A wczesniej jeszcze, we familokach na placu byly wymurowane czesci, za ktore wysypywalo sie smieci (w zimie duzo hasio). Sluzby miejskie wywozily zawartosc hasiokow regularnie.
        Pozdrowienia czyli Pyrsk!
        • matylda1001 Re: Święty Mikołaj 11.12.10, 12:31
          Dzięki, Bokertov:) teraz już wiem. Jeszcze tylko te oszkrabiny... bo Ewa jednak przecenia moją inteligencję:) Ja z centralnej Polski pochodzę, tak jak ten kot, co to go Kargul na sznurku pasł, a Pawlak na nim karabinem wyrok wykonał:) Podoba mi sie śląska mowa, ale nic a nic nie rozumiem. Pozdrawiam.
          • horpyna4 Re: Święty Mikołaj 11.12.10, 12:56
            Może obierki? Przecież niektórzy nie "obierają", tylko "oskrobują".
            • cromwell1 Re: Święty Mikołaj 11.12.10, 13:18
              tak
              obierki
              z oszkrabin robiono pasze
              palono w piecach /podobno wypalaly sadze/
              wyciepywano na hasiok
              albo dawano w prezencie niegrzecznym dzieciom;)

              hasiem nie sypano w zimie chodnikow
              bo robil sie maras

              pzdr.
    • miss_paradox Re: Święty Mikołaj 10.12.10, 21:05
      ja Mikołajów pamiętam z imprez organizowanych przez zakłady pracy.

      A prezenty były znajdowane już pod choinką lub pod poduszką.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka