Gość: welt74
IP: 62.233.178.*
27.03.02, 10:46
Witajcie!
Zauważyłem, że dużym zainteresowaniem cieszy się temat mobbingu w pracy - i
słusznie. Na szczęście w życiu zawodowym, ani na studiach się z tym nie
zetknąłem. Jednak znam to zjawisko z autopsji. Gdy byłem w podstawówce, VII i
VIII klasa(lata 1990-91)rodzice się przeprowadzili i musiałem zmienić szkołę.
Trafiłem do małej szkoły, coś ponad setka uczniów, w klasie było 16 chłopaków i
6 dziewczyn. Byłoby fajnie, gdybym nie był najlepszym uczniem w szkole, średnia
5.0, czerwone paski, olimpiady, itp. (dziewczęta również się dobrze uczyły, nie
powiem, że nie). Problem było to, że ja byłem chłopcem, który nie pasował do
innych, a innych się gnębi. Standardowe docinki, niszczenie zeszytów i książek,
potem bicie i gorzej, ale przetrwałem i zgodnie z zasadą F. Nietsche co mnie
nie zabiło - uczyniło mnie silniejszym, wyrobiłem się, nauczyłem się być
asertywnym i szybko reagować na zagrażające mi sytuacje, dusić je w zarodku.
Dzisiaj wiem, że to był mobbing.
Interesuje mnie czy teraz ktoś rozpoznaje mobbing w szkole - bo zjawisko na
pewno istnieje, zawsze będą tacy co dokuczają rówieśnikom - za moich czasów nie
mogłem liczyć na pomoc nauczycieli, interesowało ich tylko czy się dobrze uczę.
Teraz jednak wiele się zmieniło, są pedagodzy szkolni, lepiej przygotowani
nauczyciele, przynajmniej ci młodzi.
Chciałbym się dowiedzieć co WY o tym myślicie. Być może zaobserwowaliście takie
zjawisko w swoim otoczeniu - jesteście pedagogami szkolnymi, nauczycielami,
uczniami lub kimkolwiek, który chciałby się wypowiedzieć. Zapraszam na forum
lub mail: welt74@poczta.gazeta.pl
Jeśli od razu nie odpiszę, to nie gniewajcie się, ponieważ prywatnej poczty nie
sprawdzam codziennie - praca zajmuje dużo czasu:)
pozdrawiam wszystkich, także tych co mnie bili, już wam wybaczyłem.
welt