Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czekając na podwyżkę

    IP: *.radom.vectranet.pl 09.05.14, 00:20
    Nazwijmy rzecz po imieniu to zwykłe chamstwo i tyle . Kryzys dla takich ludzi był , jest i będzie . Cham jest chamem nie pracodawcą. Zwiększać obowiązki w zamian za co ? za szczery uśmiech szefa, poklepaniu po ramieniu i przedstawieniu innym współpracownikom . Mam taki tanie chwyty i tą serdeczność razem z awansem mocno.....gdzieś.
    Obserwuj wątek
      • mikrobyznesmen Awans bez podwyżki to nie awans... 09.05.14, 10:04
        ...tylko zwiększenie zakresu obowiązków. I tyle.
      • zydzia Czekając na podwyżkę 10.05.14, 10:14
        Nigdy nie rozumiałem tego idiotyzmu milczenia przez pracowników o zarobkach. Nawet znajomi rzadko o nich rozmawiają. Tu przecież nie chodzi o wzbudzanie zazdrości czy niezdrową ciekawość, tylko o przełamanie asymetrii informacji. Przedsiębiorca zna płace wszystkich swoich pracowników i aktualną sytuację na rynku z rozmów kwalifikacyjnych i negocjacji. Tymczasem zatrudnieni sami się stawiają na przegranej pozycji.
        • Gość: antylinux Re: Czekając na podwyżkę IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 10.05.14, 10:49
          I dlatego uważam że zarobki powinny być jawne.
        • Gość: KLW Re: Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.05.14, 11:46
          zydzia napisała:

          >Przedsiębiorca zna płace wszystkich swoich pracowników i aktualną sytuację na rynku z
          > rozmów kwalifikacyjnych i negocjacji.

          Dlatego pracownicy powinni chodzić na rozmowy nawet jeśli mają pracę. By sprawdzać swoją wartość na rynku pracy i zmienić pracę, jeśli gdzieś warunki będą atrakcyjniejsze.
      • Gość: antylinux Re: Czekając na podwyżkę IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 10.05.14, 11:35
        Tylko przestępca reaguje w taki sposób jak ty. Uczciwy nie ma nic do ukrycia.
      • nick_do_komentarzy Czekając na podwyżkę 10.05.14, 11:53
        Częściowo takie sytuacje mają wiele wspólnego z polskim fetyszem umów na czas nieokreślony, które de facto głównie zabezpieczają interesy pracodawcy. Pracodawca wychodzi z tego, że skoro masz już tą upragnioną umowę 'na stałe' to po ci podwyżka?

        W przypadku umowy na rok/dwa z definicji musi nastąpić podpisanie nowej i tu pracownik ma już mocniejszą pozycję negocjacyjną - wiadomo: doświadczenie, możliwość odejścia do konkurencji, bo krótki okres wypowiedzenia, itd. Koniec takiej umowy daje do myślenia obu stronom czy dalej warto, a dla pracownika dalej warto zazwyczaj jak pracodawca oferuje realne podwyżki. Na umowie człowiek zastanawia się tylko nad tym, aby go nie wyrzucili, na umowach okresowych szuka i nawet musi szukać nowych możliwości.
        • ka-mi-la789 Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 12:03
          To jeszcze spróbuj wziąć w jakimkolwiek banku jakąkolwiek pożyczkę, pracując na czas określony i przedstawiając "szukanie nowych możliwości" jako zabezpieczenie. Bo to jest główna przyczyna, dla której większości zależy na etacie, nie iluzoryczne bezpieczeństwo zatrudnienia.
          • dystansownik Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 12:45
            W dużej mierze masz rację, choć iluzoryczne bezpieczeństwo zatrudnienia także odgrywa dużą rolę. Polacy mają jakąś dziwną manię życia iluzją stabilności. Jedną z nich jest np. właśnie dorwanie etatu na czas nieokreślony. Później często przeradza się ona w chęć okopania się na tym etacie aż do emerytury, jakby czekając na zbawienie, które ma nadejść.

            Poza tym, wcale dobrym podejściem nie jest branie kredytu, zazwyczaj mieszkaniowego, gdy tylko bank na to pozwoli. Mam wielu znajomych, którzy tak zrobili i dziś są kredytowymi niewolnikami swoich pracodawców, a o podwyżkach mogą tylko pomarzyć. Dlaczego?

            Skoro ktoś nie będzie ryzykował utraty pracy, bo ma kredyt na głowie, to nie ma sensu płacić mu więcej aby go zatrzymać. Co prawda rynek reguluje wysokość płac, ale w artykule nie poruszono ważnego aspektu, czyli wykonywanej przez danych ludzi pracy.
            Jeśli pracownika łatwo jest zastąpić, a o pracę na rynku nie jest lekko, to będzie cierpiał latami, jak te wymienione w artykule przypadki. W pewnej chwili człowiek sobie uświadamia, że tzw. lojalność wobec pracodawcy, to fikcja. Jeśli on nie daje podwyżek, a oczekuje coraz więcej, to w pewnym momencie po prostu trzeba zmienić pracę i tyle.
            • ka-mi-la789 Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 15:41
              dystansownik napisał:

              > W dużej mierze masz rację, choć iluzoryczne bezpieczeństwo zatrudnienia także o
              > dgrywa dużą rolę. Polacy mają jakąś dziwną manię życia iluzją stabilności. Jedn
              > ą z nich jest np. właśnie dorwanie etatu na czas nieokreślony. Później często p
              > rzeradza się ona w chęć okopania się na tym etacie aż do emerytury, jakby czeka
              > jąc na zbawienie, które ma nadejść.


              Źle znoszą niepewność (charakterystyczne dla znerwicowanych, niepewnych siebie, słabo zorientowanych w otaczającej rzeczywistości). To raz. Dwa, zdają sobie sprawę, że jakiekolwiek niekorzystne zdarzenie losowe - zwłaszcza choroba albo wypadek powodujący niezdolność do pracy - oznacza dla nich ruinę, bo instytucje państwowe wypną się na nich, społeczeństwo też niespecjalnie skłonne do pomocy komuś, kto nie jest chorym dzieckiem, zresztą trudno, żeby jałmużna była podstawowym źródłem utrzymania człowieka przez dziesiątki lat. Więc usiłują zapewnić sobie jakiekolwiek gwarancje - albo coś, co na nie wygląda - na taki wypadek.

              > Poza tym, wcale dobrym podejściem nie jest branie kredytu, zazwyczaj mieszkanio
              > wego, gdy tylko bank na to pozwoli. Mam wielu znajomych, którzy tak zrobili i d
              > ziś są kredytowymi niewolnikami swoich pracodawców, a o podwyżkach mogą tylko p
              > omarzyć. Dlaczego?


              Nie każdemu wygodnie się mieszka na dworcu albo pod mostem. Wynajem mieszkania wcale nie musi być tańszy niż spłacanie kredytu, poza tym w wynajmowanym mieszkaniu nie wolno ci gwoździa w ścianę wbić bez zgody właściciela. Poza tym Polacy kochają być właścicielami. Mniejsza z tym, że do czasu spłaty kredytu - czyli przez niemal całe ich życie - faktycznym właścicielem mieszkania jest bank. To kolejna fałszywa gwarancja. którą sobie mydlą oczy.
              >
              > Jeśli pracownika łatwo jest zastąpić, a o pracę na rynku nie jest lekko, to będ
              > zie cierpiał latami, jak te wymienione w artykule przypadki. W pewnej chwili cz
              > łowiek sobie uświadamia, że tzw. lojalność wobec pracodawcy, to fikcja. Jeśli o
              > n nie daje podwyżek, a oczekuje coraz więcej, to w pewnym momencie po prostu tr
              > zeba zmienić pracę i tyle.


              Zrobiłam tak dwa razy. I do dziś, po wielu latach, uważam, że miałam rację. Z tym, że zmianę pracy często utrudnia wyżej wymieniona mania właścicielska - trudno z dnia na dzień zostawić mieszkanie, które się spłaca, i wyjechać do pracy na drugi koniec kraju albo i za granicę. W przypadku wynajmu odpada przynajmniej ten problem.
              • dystansownik Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 16:03
                Masz rację, że wynajem wcale nie jest tańszy od mieszkania na kredyt, ale właśnie problemem może być przywiązanie się do jednego miejsca. Część ludzi oczywiście twierdzi, że kredyt to nie problem, bo mieszkanie można sprzedać, ale większość tego nie robi, tylko będą tkwili w marnej pracy, byle mieć pieniądze na bieżące utrzymanie. Niekiedy praktycznie rezygnując z dalszego rozwoju zawodowego.

                Ja jestem zdania, że przy naszej "kulturze" pracy, przynajmniej na początku kariery trzeba co parę lat zmienić firmę. Naprawdę niewiele jest tych oferujących porządną ścieżkę kariery. W większości przypadków kończy się jak w przypadkach opisanych w artykule. Pozorne awanse, brak realnych podwyżek i coraz więcej obowiązków.
                Moim zdaniem pracodawcy takim postępowaniem sami sobie robią krzywdę. Z jednej strony pracownik nie będzie miał motywacji do pracy, a z drugiej, istnieje duże ryzyko, że zmieni pracę, gdy tylko nadarzy się okazja.
              • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Czekając na podwyżkę IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.14, 19:39
                Źle znoszą niepewność (charakterystyczne dla znerwicowanych, niepewnych siebie,
                > słabo zorientowanych w otaczającej rzeczywistości). To raz. Dwa, zdają sobie s
                > prawę, że jakiekolwiek niekorzystne zdarzenie losowe - zwłaszcza choroba albo w
                > ypadek powodujący niezdolność do pracy - oznacza dla nich ruinę, bo instytucje
                > państwowe wypną się na nich, społeczeństwo też niespecjalnie skłonne do pomocy
                > komuś, kto nie jest chorym dzieckiem, zresztą trudno, żeby jałmużna była podsta
                > wowym źródłem utrzymania człowieka przez dziesiątki lat. Więc usiłują zapewnić
                > sobie jakiekolwiek gwarancje - albo coś, co na nie wygląda - na taki wypadek.

                Tylko, że mnie bawi to przekonanie, że nieokreślony to już zatrudnienie do śmierci, a to bzdura, bo pracodawca "zlikwiduje" stanowisko i takiego delikwenta zwolni. Ponadto w razie poważnej choroby nie można na L4 przekroczyć 6 miesięcy, bo po nich już pracodawca może wypowiedzieć i pracy nie masz - niewiele osób w ogóle ma o tym pojęcie! I jeszcze lepszy numer niewiele ludzi wie, że tak naprawdę nie ma różnicy w przypadku poważnego wypadku czy choroby pomiędzy nieokreślonym, a określonym, zleceniem czy rozliczaniem na FV "pracodawcą" - po prostu każdy z delikwentów dostanie zasiłek chorobowy.

                Natomiast pęd u nas ku umowie na czas nieokreślony to taki nawyk z PRL-u, bo większość pracowników nawet nie wie jak łatwo wbrew pozorom można im też taką umowę "skasować" - czyli ich zwolnić. Zawsze powiem szczerze bawiło mnie jak młodzi pracownicy "zajeżdżali" się po 14h, żeby tylko im rzucił ktoś nieokreślony, a po 3 latach nie mogli zmienić pracy, bo mieli 3 miesięczne wypowiedzenie.
                • agulha Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 19:56
                  No nie rozumiem. Nie będę dyskutować z tezą, czy pracownika na umowie na czas nieokreślony jest równie łatwo zwolnić, jak nie przedłużyć umowy pracownikowi na czas określony, o zleceniach czy firmie nie wspominając. Nie będę dyskutować z tym, czy umowa na czas nieokreślony daje stabilność oraz lepszy układ w banku.
                  Ale jeżeli "bydlę" (nie "bydle", jak pisze jeden z dyskutantów) - pracownik - ma jakiś dziwny feblik do umowy na czas nieokreślony, to, jeżeli to jest tak wszystko jedno - to dlaczego pracodawca mu nie zapewni tego luksusu? Skoro może go tak samo łatwo zwolnić? No to co mu szkodzi? Taniej wyjdzie niż karnet na basen albo abonament medyczny - tak?
                  Pracuję w branży/na stanowisku, gdzie popyt na pewne kategorie pracowników jest wyższy niż podaż. I jakoś się tak utarło, że znakomita większość pracuje na umowach na czas nieokreślony, pewna liczba ludzi (mniejsza) ma własne firmy. Praca jest międzynarodowa i firmy zachodnie czasem oferują roczne czy dwuletnie kontrakty, z tym, że jakoś nikt się zbytnio nie kwapi.
                  Kryzys też raz był - większość dużych firm natychmiast podziękowała specjalistom działającym jako DG, a swoich pracowników jakoś przetrzymała przez trudniejszy okres, mimo pewnego zmniejszenia ilości pracy dla nich.
                  • Gość: antylinux Re: Czekając na podwyżkę IP: 88.156.127.* 10.05.14, 20:03
                    > Kryzys też raz był - większość dużych firm natychmiast podziękowała specjalisto
                    > m działającym jako DG, a swoich pracowników jakoś przetrzymała przez trudniejsz
                    > y okres, mimo pewnego zmniejszenia ilości pracy dla nich.

                    Jest to normalne postępowanie. Firma zawsze będzie bronić własnych pracowników a do odstrzału idą ci z DG i na umowach śmieciowych. Nie opłaca się firmie wypłacać odpraw.
                    • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Czekając na podwyżkę IP: *.158.217.87.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.05.14, 20:30
                      Odprawa to chyba w budżetówce i to w górnictwie :) w prywatnej firmie wypowiedzenie 2tyg, miesiąc lub 3 i bye...
                      • droch Re: Czekając na podwyżkę 11.05.14, 23:23
                        Doucz się...
                        • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Czekając na podwyżkę IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.14, 00:11
                          Możesz doprecyzować?

                          Odprawy występują głównie przy zwolnieniach grupowych, które wiele dużych firm omija dość skutecznie - w jaki sposób wystarczy sobie wyguglować artykuły. Natomiast zwolnienia grupowe występują głównie w sektorze państwowym i dotyczą szczątkowych ilości osób zatrudnionych na umowie o pracę.

                          Indywidualnie wypowiedziana umowa daje odprawę w szczególnych warunkach, których i co ważne musi wynikać z przyczyn po stronie pracodawcy - co wielu pracodawców w bardzo prosty sposób obchodzi - najprostszy sposób to np. wypowiedzenie umowy wskutek utraty zaufania do pracownika (bo każdy popełnia jakieś błędy) albo skierowanie do działu, gdzie będzie nowy i sobie nie poradzi i już masz przyczynę nie z powodu pracodawcy.
                          Nie znam nikogo kto w prywatnym podmiocie dostał odprawę - oczywiście mam na myśli bardziej pracowników umysłowych niż fizycznych.

                          Inna sprawa, że odprawa dla dużej firmy to grosze - bo co dla dużej firmy 1-3 wypłat?
                          • droch Re: Czekając na podwyżkę 12.05.14, 13:12
                            Najczęstsza znana mi przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę to likwidacja stanowiska - a zatem przesłanka jak najbardziej spełniająca wypłatę odprawy.
                            Skierowanie do innego działu jeśli wiąże się ze zmianą stanowiska wymaga wypowiedzenia zmieniającego. Jeśli pracownik odrzuci nowe warunki - patrz powyżej.
                            "Utrata zaufania" może z kolei nie zostać przez Sąd Pracy jako przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie umowy o pracę, patrz: wyrok SN z 10.10.1997 r., sygn. akt I PKN 315/97, wyrok SN z 2.09.1998 r., sygn. akt I PKN 271/98.

                            Wbrew pozorom, indywidualne odprawy nie są rzadkością; firmie, która chce szybko pozbyć się pracownika nie zależy na postępowaniu sądowym.
                    • agulha Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 20:51
                      Właśnie. To jest normalne i typowe. Czyli z punktu widzenia pracobiorcy - w tym przypadku lepiej być na etacie. Z tym, że dużo zależy od sytuacji osobistej i charakteru. Jeżeli dana osoba: umie oszczędzać, jej wydatki nie doszlusowują natychmiast do dochodów, ma odłożone pieniądze pozwalające spokojnie przeżyć kilka miesięcy, ma współmałżonka, którego dochody są przyzwoite i nie zależą od tych samych czynników, co jej dochody, nie ma za dużo stałych obciążeń (alimenty, kredyty), ma inne dodatkowe zajęcia z innej branży niż podstawowa, nie jest typem osoby zamartwiającej się, lecz raczej optymistycznej - to może pracować na DG, przyjmując założenie: kiedy jest praca (zlecenia), zarabiam znacznie więcej miesięcznie, niż gdybym pracował na etacie, więc tę nadwyżkę odkładam lub inwestuję. W okresach posuchy żyję z odłożonych pieniędzy, cieszę się wolnym czasem i czekam na poprawę koniunktury albo przekwalifikowuję się.
                      Przy DG trzeba również uwzględniać to, że pieniądze mogą nie spływać regularnie. Dobrze, jeżeli żaden zleceniodawca nie wystawi do wiatru (=nie zapłaci wcale), ale nierzadkie jest płacenie z opóźnieniem. W Polsce na dodatek od wystawionych faktur trzeba płacić podatki, nawet jak należność niezapłacona.
                      Znałam kiedyś Holenderkę, prowadziła małą agencję doradczą, zlecenia z wielkich firm, działalność obejmowała delegacje. Płatności notorycznie się opóźniały. Wspominała mi, że chociaż w skali roku ona zarabia zdecydowanie więcej niż mąż, to nieraz żyją z jego pensji wykładowcy akademickiego, a nawet on daje jej pieniądze, żeby mogła opłacić podróże i noclegi - bo przelewy ze zwrotami kosztów też się opóźniały.
                  • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Czekając na podwyżkę IP: *.158.217.87.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.05.14, 20:29
                    Bo tutaj działa psychologia jak na tej na nieokreślony pracownik juz myśli ze ma etat na zawsze. Tak samo na określonej odczuwa napięcie i jest bardziej potulnym pracownikiem, bo tutaj myśli, ze mogą go zawsze pożegnać :)

                    A z tymi z dg to cos mi sie wierzyć nie chce bo im nie musi nic płacić a za pracownika choćby nic nie robił to trzeba mu płacić pensje plus składki - wiec to czysta strata. Znam głownie historie odwrotne, gdzie pracownik dostał wybór dg albo koniec -w 2010-11 sporo było takich motywów.
          • Gość: mik Re: Czekając na podwyżkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.14, 13:57
            No i właśnie to branie pożyczek w banku sprawia, że ludzie zagryzają w pracy zęby i siedzą cicho. Bo są skutecznie udupieni kredytem.
          • nick_do_komentarzy Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 18:05
            To chyba nie masz aktualnych informacji dotyczących otrzymywania pożyczek/kredytów w banku. Obecnie bank udziela kredytów nie tylko 'etatowcom' - w końcu mnóstwo ludzi pracuje w innej formie zatrudnienia. Etat daje tylko tobie to, że masz maksymalnie 3 miesiące wypowiedzenia: dla jednych plus, dla innych minus: spróbuj zmienić pracę z tak długim okresem wypowiedzenia.

            Dalej, zakładasz, że etat ma się po to, żeby móc dostać pożyczkę w banku. A to nieprawda, bo można życ wygodnie bez pożyczek.

            Ja własnie pracuję w miejscu, gdzie większość jest na etacie, a ci co nie są, to chcieliby być. Efekt jest taki, że mnóstwo 30latków po otrzymaniu etatu wzięło kredyt hipoteczny, więc są uwiązaniu do tego miejsca pracy. Szefostwo dobrze wie, że ci nie ruszą się z miejsca, więc dokłada się im obowiązku, wielu nie widziało nie tylko awansu, ale nawet grosza podwyżki od 5 lat (bo kryzys :)). Ale każdy sam sobie wybiera jak chce życ, nie oceniam.
            • dystansownik Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 22:40
              > Etat daje tylko tobie to, że mas
              > z maksymalnie 3 miesiące wypowiedzenia: dla jednych plus, dla innych minus: spr
              > óbuj zmienić pracę z tak długim okresem wypowiedzenia.

              Zmienić pracę przy 3 miesiącach wypowiedzenia jest ciężko. W ciemno nikt się nie zwolni raczej, a mało który pracodawca będzie czekał tyle czasu na pracownika. Trzeba być naprawdę dobrym specjalistą, żeby na to można było liczyć. Teoretycznie można się dogadać z pracodawcą i wcześniej odejść, ale w praktyce różnie bywa.

              > Ja własnie pracuję w miejscu, gdzie większość jest na etacie, a ci co nie są, t
              > o chcieliby być. Efekt jest taki, że mnóstwo 30latków po otrzymaniu etatu wzięł
              > o kredyt hipoteczny, więc są uwiązaniu do tego miejsca pracy. Szefostwo dobrze
              > wie, że ci nie ruszą się z miejsca, więc dokłada się im obowiązku, wielu nie wi
              > działo nie tylko awansu, ale nawet grosza podwyżki od 5 lat (bo kryzys :)).

              U mnie w firmie praktycznie identyczna sytuacja. Też kto mógł, to brał kredyt. Mnie nawet szef podpytywał, czy bym nie chciał wziąć. Rożnica jest taka, że w czasie kryzysu raz podwyżki były, ale to jaką kto dostał było uzależnione głównie od tego jak bardzo kierownictwo chciało danego pracownika u siebie zatrzymać. Więc kredyciarze w większości dostali najmniejsze, bo było najmniej prawdopodobne, że oni odejdą.
          • Gość: Zuzza Re: Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.14, 17:09
            Taaa chcemy etatów bo można barać kredyt. Jasne tylko na to czekam zadłużyć się na amen. Ale w sumie...pracownik z kredytem to jeszcze lepszy pracownik:))
      • ka-mi-la789 Czekając na podwyżkę 10.05.14, 12:00
        Czy te rozmowy z "awansowanymi bez podwyżki" to wytwór literackich talentów piszącego graszostaża? Bo jeżeli nie, to chyba z upośledzonymi umysłowo rozmawiał - jeden sobie żyły wypruwa, bo "czeka na nagrodę", inny wsadza se w dupę szczotkę i zamiata po drodze, po przeca rozwój zawodowy (ciekawe, czy bank, elektrownia i sklep spożywczy przyjmują rozwój zawodowy w charakterze zapłaty za swoje usługi?). Porady szpeniów z agencji "Nic Nie robimy i Bierzemy Za To Ciężką Forsę" też sugerują obracanie się wśród zakładów pracy chronionej dla niedorozwiniętych - nazwij sprzątaczkę starszą sprzątaczką i przypieprz jej dodatkowe dwa piętra do pucowania, nie dając grosza podwyżki - zeszczy się po nogach ze szczęścia i w ramach wdzięczności jeszcze ci buty wypastuje. Ja za takie wyróżnienie przywaliłabym z plaskacza. Za traktowanie mnie jak debila.
        • Gość: pandzik Re: Czekając na podwyżkę IP: *.1000lecie.pl 10.05.14, 22:02
          Chciałabym widzieć, jak tak walisz po plaskaczu w sytuacji, kiedy masz rodzinę na utrzymaniu, a twój mąż jest bezrobotny.
          No, chyba że lubisz taplać się w długach i oczekujesz, że ktoś do ciebie będzie rękę z kasa wyciągał (mamusia...?)
          • ka-mi-la789 Re: Czekając na podwyżkę 11.05.14, 13:23
            Dziadzia Freud nazywał to projekcją. Dla twojej informacji, to ja wspomagałam moją matkę finansowo przez wiele lat (wiem, dla wiecznej dzidzi dojącej starych, dopóki żyją, to nie do pojęcia). Co nie przeszkodziło mi opuścić pierwszego miejsca pracy w opisany przeze mnie sposób.
        • Gość: T. Re: Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.14, 21:31
          Roześmiałem się głośno i serdecznie jak przeczytałem o zamiataniu szczotką wciśniętą w dupę i starszej sprzątaczce. A potem zrobiło mi się smutno :(
      • Gość: Paweł Re: Czekając na podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 13:16
        Również uważam, że zarobki powinny być jawne. Masz coś do ukrycia?
        • eligiusz_podchrapek Wynagrodzeni to pochodna sytuacji na rynku pracy i 10.05.14, 16:26
          umiejętności. Jeśli można zamienić pracownika innym, za te same pieniądze, to skąd podwyżka??? Inna firma, która da podwyżkę, będzie mniej rentowna i w konsekwencji przegra na rynku.

          Wystarczy sobie powiedzieć: co to jest 100 złotych podwyżki???
          Nic.
          Z zusem pracodawcy to 170 złotych. Jeśli pracowników jest 20 w firmie, to 20x12x170= ok. 40 tys. złotych rocznie.

          Czyli to, co pracownik uważa za "nic" dla pracodawcy to jest bardzo dużo pieniędzy.
        • Gość: r-mi[off] Re: Czekając na podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 17:27
          Ty widać nie masz nic, więc albo jesteś kretynem albo idiotą z gimbazjum.

          No więc dajesz. Imię, nazwisko, zarobki.
      • Gość: szemhazaj Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.14, 13:54
        Już samo to, że wielce szanowny Pan biznesmen, w przypływie nadzwyczajnej łaski zatrudnił danego człowieka powinno być jakimś wyróżnieniem, a tu jeszcze ktoś ośmiela się żądać awansu i podwyżki. Cóż za niewdzięczność!!!
        • Gość: r-mi[off] Mentalność bydła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 18:16
          Jeśli nie zauważyłeś niewolnictwo się już skończyło i ŻĄDAĆ awansu, podwyżki czy CZEGOKOLWIEK możesz tak samo jak szef może żądać, żebyś wylizał mu buty. Ogólnie to tak to wygląda w świecie cywilizowanym. U nas ludzie mają (prawdopodobnie jak niestety i ty) mentalność parobków, oraz lubują się w wojenkach klasowych.

          Jeśli szef nie daje podwyżki i źle traktuje to bydle będzie jęczeć i psioczyć, bo dla bydlęcia szef ma być matką, ojcem i caritasem. Normalny człowiek powie "sajonara" i poszuka sobie pracy takiej jaka mu odpowiada. Jeszcze dostanie referencje jeśli dobrze pracował. Bydle rozpęta gó...-burzę, dostanie figę a nie referencje... i wyląduje u następnego wyzyskiwacza.

          Bo spójrzmy prawdzie w oczy, w Polsce mamy tak na prawdę 2 równoległe rynki pracy. Jeden dla takich wiecznie pokrzywdzonych półmózgów i innego aspołecznego elementu a drugi dla normalnych, "ogarniętych" ludzi którzy siebie i innych SZANUJĄ.

          I dopóki społeczeństwo nie wyrośnie z tego schematu myślowego bydląt, że się należy, że mają dawać, że krzywdzą... to nigdy nie będzie tu dobrze. Jawność zarobków, bicie piany, ch*j, że nikt od tego nie będzie bogatszy, przynajmniej bydło zajmie się swoimi wojnami a rząd może w spokoju kręcić lody.

          Jest jeszcze drugi problem, nie dość że przeciętny Polak to mentalnie sowieta, to jeszcze sowieta wyjątkowo nieżyczliwy. Zrobi wszystko żeby drugi nie zarobił choćby miał własne gó... spod siebie zjeść. No i mamy dzięki temu hordy odmóżdżonych niewolników, których życie należy do banków. Bo trzeba było się pakować w kredyt na 56 lat, oby tylko ten ch*j właściciel kamienicy nie zarobił na mnie ani centa, bo jak będę płacił solidnie przez te 56 lat to jeśli dożyję mieszkanie będzie MOJE.

          Ha. Tylko kto każe te kredyty brać? Bank? Pracodawca?
          • Gość: Bydlę Re: Mentalność bydła... IP: 195.191.162.* 10.05.14, 23:30
            Znudziła mnie Twoja wypowiedź albowiem niebyła o mnie.
      • Gość: 2500pln-->3000eur tylko zmiana pracodawcy (buca) IP: 85.255.235.* 10.05.14, 15:28
        w moim przypadku tez byly liczne delegacje samolotami, gdzie cena lotu byla wieksza, niz moja miesieczna pensja w jedna strone. hotele 4 i 5-giwazdkowe. noi te diety zagraniczne i cynim menadzerow "wiesz pojezdzisz troche to bedziesz zarabial". nie przemawial do nich fakt, ze za granica co 40-50 EUR to sie zarabia na godzine (ewentualnie 1.5 - 2 godziny) jak jest sie dobrym specjalista. a nie kerwa na 1 dzien :-/

        ale nie. z bucami sie nie dogadasz. oni tak robia, bo to wszystko idzie z kapitalu zagranicznego projektu a nie oddzialu polskiej firemki. dlatego nie podniosa ci pensji tylko beda wyganiali nimczym komiwojazera majac w d...e twoje zycie prywatne a raczej jego brak przez takie delegacje i spanie po hotelach. sobie oczywiscie dadza premie, a firma i tak bedzie placila nizsze podatki.

        ja chcialem byc w 1 miejscu, nie jezdzic i zarabiac wiecej. wiec znalazlem prace za granica. tutaj jestem w mniejszym miescie, pracodawca mnie b rzadko wysyla na delegacje. a moja podstawowa pensja wynosi ok 3000 EUR netto.

        "wafankulo" drodzy zebracodawcy w PL.

        zachecam wszystkich naprawde do zmiany pracy. i kraju. nawet na jakis czas. to jedna mozliwosc awansu w swoim zawodzie, nauczenia sie czegos dodatkowego, co kiedys sie moze przydac i podniesienia swojej pensji o wiecej, niz 100 zl brutto.
        • Gość: ddd Przelicz sobie IP: *.bb.online.no 10.05.14, 16:21
          przelicz sobie ,jesli w PL zarabiałeś 4tys netto czyli ok. 1000EUR, a za miesięczną delegację kasowałeś jakieś 1300-1500EURO(nieopodatkowanej kasy) , czyli razem daje Ci to jakies 2300-2500EURO miesięcznie z tym że za mieszkanie w innym kraju nie musisz płacić....
          I jeszcze pracodawca fundował Ci bilety więc na to samo prawie wychodzi
          • agulha Re: Przelicz sobie 10.05.14, 16:36
            Człowiek nie pisze, że dostawał jakiekolwiek pieniądze dodatkowe za fakt bycia w delegacji. Może dostawał tylko dietę na jedzenie według państwowych stawek - na żarcie to może ona z biedą i wystarczy, ale odłożyć z tego nie sposób, już chyba nikt z puszkami z mielonką nie jeździ za granicę.
            A propos tematu głównego:
            - mogę sobie wyobrazić propozycję stanowiska, które uchodzi za wyższe (to nie zawsze jest takie ewidentne, które jest wyższe), za wymagające większych kompetencji, bez podwyżki, ale za to z dodatkowymi przywilejami ALBO bez dotychczasowych niedogodności. Na przykład: zostajesz koordynatorem zespołu pracowników, pensję masz na razie taką samą, ale to oni jeżdżą w delegacje, a Ty już nie musisz. Nawet nie wiecie, ile osób zmienia pracę, żeby przestać pracować w nietypowych dniach/godzinach, w trybie dyżurowym albo z licznymi delegacjami;
            - mogę sobie wyobrazić awans ze stanowiska specjalisty o widełkach płacy od x do 3x na stanowisko niskie kierownicze o widełkach płacy powiedzmy od 2.5 x do 5x, bez podwyżki (chociaż polityczniej byłoby odżałować parę groszy), jeżeli stanowisko kierownicze wymaga nowych umiejętności (typu planowanie budżetów, planowanie czasu pracy i inne takie), wymaga solidnego przeszkolenia i wdrożenia się (czyli pracownik, który był 100% wydajny jako specjalista nie od razu będzie wydajny jako kierownik), no i daje realną szansę na podwyżkę i większe zarobki za rok-dwa (jak nie w tej firmie, to w innej, co obie zainteresowane strony doskonale wiedzą).
            • Gość: ddd Re: Przelicz sobie IP: *.bb.online.no 10.05.14, 16:42
              nie wiem czy 1200Eurasów uważasz za głodową stawkę,realnie rzecz biorąc na żarcie miesięcznie wydasz 500-600Euro
              A wg stawki urzędowej dieta wynosi ok. 50EUro dziennie, masz jeszcze pensje w kraju
              • Gość: jan Re: Przelicz sobie IP: 195.191.162.* 10.05.14, 22:49
                Bzdury piszesz. Wysokość diety zależy od kraju do jakiego jedziesz i np. jeśli w cenie hotelu masz śniadanie to już masz -15% od tej diety, następnie masz obiad więc kolejne % od diety itp. Nie chce mi się rozpisywać szczegółów. Ogólnie dieta jest po to abyś przeżył za granicą (posiłki). I tyle, to nie jest dodatkowy zarobek.
                • Gość: ddd Re: Przelicz sobie IP: *.bb.online.no 10.05.14, 22:56
                  to napisałem że jest to ok.50EUro
                • droch Re: Przelicz sobie 11.05.14, 23:26
                  No to jak masz w hotelu śniadanie, to za śniadanie już nie płacisz i proporcjonalnie mniej z pozostałej części diety wydajesz na jedzenie?
          • Gość: 2500pln-->3000eur Re: Przelicz sobie IP: 85.255.235.* 10.05.14, 16:40
            gdzie ty widzisz 4000 pln netto ? zarabialem 2500 pln netto... prosze czytac i byc bardziej spostrzgawczym !! (nick).

            no wiec liczymy po twojemu:

            2500 pln + 2 lub tygodnie delegacji zagranicznej / miesiac = 2500 pln + 15 lub 22 * 45 EUR = 2500 pln + 675 EUR lub 990 EUR = 2500 pln + 2700 pln lub 3960 pln =

            5200 pln
            lub
            6460 pln

            mieszkanie mialem za darmo ale po przeciwnej stronie placilem za pokoj w mieszkaniu w polsce ktory stal pusty przez 2-3 tygodnie / miesiac.

            czyli tak naprawde zostawalo mi 5200 - 800 = 4400 pln lub 5660 pln.

            + pracodawca zlodziej cham i bydlak ukrywal na moim picie te delegacje zagraczne. oraz nadgodziny. wychodzi z tego, ze diety zarabialem w szarej strefie i teraz moze spokojnie zus sie przyczepic do mnie skad nagle mialem wiecej pieniedzy na koncie ? nie obraz sie.. ja lubie miec wszystko zgodnie z prawem, na papierze potwierdzenie. mialem znajomych ktorzy tak sie tymi dietami zachlysneli, ze jedli kupe z ziemi, byleby tylko zostac za granica... zycze im powodzenia teraz z zusem. jak nie za 1 rok to za 5 lat sie przyczepi, skad sie wziela taka kasa na koncie, skoro nie ma tego udokumentowanego. i nie jest odprowadzony podatek.

            + rozwalone zycie towarzyskie. bo ktora kobieta chce poznac mezyczne, ktorego nie ma od 50 do 75% czasu w kraju ? a to niestety oceniam wyzej, nize 2, 4 6 czy 8k PLN netto. ta jakosc

            teraz liczymy zagranice:

            mieszkanie 700 eur.

            zostaje mi 3000 eur netto - 700 eur = 2300 eur.

            to chyba jednak ciut wiecej, niz z polskiej pensji.

            dodatkowo, w co pewnie trudno ci uwierzyc ale obywatel UE pracujacy na tzw. warunkach kraju zachodniego ma za 1 dzien delegacji nie smieszne 40-50 EUR tylko 150 EUR. przynajmniej, tu gdzie ja pracuje.

            wiec teraz liczymy.

            moj 1 tydzien delegacji (na obiekty przemyslowe - bo akurat jestem sobie wesolym inzynierkiem) = 7 * 150 EUR = 1050.

            czyli na czysto juz mam 2300 EUR + 1050 EUR = 3350 EUR.

            nie bede sie obrazal, jak nie uwierzysz. blogoslawienie, ktorzy nie zobaczyli, a uwierzyli ;-)

            ale wiesz co ? na tych delegacjach juz mi nie zalezy. bo i tak odkladam wiecej jezdzac 80% mniej niz w Polsce. mam spokojniejsze zycie i zaden duren, tfu menadzer, nie powie mi, ze "pakuj sie, jutro jedziesz na 2 tygodnie". tutaj troche wyzsza kultura jednak obowiazuje.
            jesli chodzi o zgodnosc z prawem wszystkie diety, nadgodziny mam na payslipach wiec 100% legal.
            • Gość: ddd Re: Przelicz sobie IP: *.bb.online.no 10.05.14, 16:44
              + pracodawca zlodziej cham i bydlak ukrywal na moim picie te delegacje zagraczn
              > e. oraz nadgodziny. wychodzi z tego, ze diety zarabialem w szarej strefie i ter
              > az moze spokojnie zus sie przyczepic do mnie skad nagle mialem wiecej pieniedzy
              > na koncie ? nie obraz sie.. ja lubie miec wszystko zgodnie z prawem, na papier
              > ze potwierdzenie. mialem znajomych ktorzy tak sie tymi dietami zachlysneli, ze
              > jedli kupe z ziemi, byleby tylko zostac za granica... zycze im powodzenia teraz
              > z zusem. jak nie za 1 rok to za 5 lat sie przyczepi, skad sie wziela taka kasa
              > na koncie, skoro nie ma tego udokumentowanego. i nie jest odprowadzony podatek


              Tak się składa że diety nie są opodatkowane...
              • Gość: 2500pln-->3000eur Re: Przelicz sobie IP: 85.255.233.* 10.05.14, 20:43
                Tak sie sklada, ze sa opodatkowane, jesli przebywasz na delegacji wiecej, niz 183 dni w roku.

                co jak latwo podliczyc w moim przypadku (2-3 tyg / 1 miesiac) delegacji bylo brane pod uwage. wtedy masz jeszcze gorsza lipe, bo placisz podatki tego kraju zachodniego, czyli wiecej niz polskie.
            • Gość: ddd Re: Przelicz sobie IP: *.bb.online.no 10.05.14, 16:50
              Widzisz akurat ja miałem tak że zarabiałem
              4000 PLN netto
              Pracodawca płacił diety plus do tego raz na dwa tygodnie przylot do domu Ci przysługiwał (leciałeś w piątek po pracy wracałeś we wtorek w południe). to była b. fajna fucha....
            • Gość: r-mi[off] Re: Przelicz sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 18:44
              >+ pracodawca zlodziej cham i bydlak ukrywal na moim picie te delegacje zagraczne
              Raczej sam jesteś cham jeśli wypisujesz takie głupoty. Delegacje to koszta a nie zarobek. Pewnie lepiej by było gdyby cię zakwaterował w tanim hostelu. Niestety z niektórymi idiotami to nie można inaczej... dobry hotel, źle. Hostel, źle. Delegacja - źle bo trzeba jechać. Bez delegacji - też źle, bo coworker pewnie dostał po znajomości a ja nie mam.

              Jeszcze te zachwyty. 3000 ojro. ŁAŁ. Standardowe, średnie zarobki w rozwiniętym kraju.

              > ja lubie miec wszystko zgodnie z prawem, na papier
              > ze potwierdzenie. mialem znajomych ktorzy tak sie tymi dietami zachlysneli, ze
              Czyli najpierw jęki że słabo płacą, wyzyskują i ch...owo a później dodatkowo płacz, że pracodawca mógłby ci więcej wpisać na PIT, tak żebyś zapłacił więcej podatku od tego od czego nie trzeba. No po prostu rasowy debil. Trzeba było mu powiedzieć "szefie mam za dużo kasy, dołóż mi oficjalnie trochę zarobków". To ty jesteś winny tego, że na tych PIT-ach wszystkiego nie było.

              >jesli chodzi o zgodnosc z prawem wszystkie diety, nadgodziny mam na payslipach
              > wiec 100% legal.
              Bo masz wyższą kwotę wolną od podatku więc nie trzeba kombinować. Tak na prawdę to jesteś pewnie bardzo "tani" dla obecnego pracodawcy. No ale pie...ć jak jest źle to zawsze trzeba.

              2300 ojro podstawy dla inżyniera. WOW. No nie "wieżem" tyle kasiory Walduś?!!! Chłopie, kumpela pracuje w sklepie z butami na pół etatu, 20 godzin tygodniowo. Wyciąga 1200 funtów podstawy / m. Teraz poczytam z chęcią jaki twój obecny pracodawca to ch... i bydle :D

              Niewolnik się wyrwał z karykatury kraju a mentalność pozostała. Tragedia.
              • Gość: Jan Re: Przelicz sobie IP: 195.191.162.* 10.05.14, 23:00
                Twój rozmówca ma racje za to Ty malkontent jesteś i tyle. Masz kumpla co sprzedaje buty? Super! Twój rozmówca zawsze może na boku sprzedawać buty, za to Twój koleżka już inżynierem na boku nie będzie. Ja inżynierowi wróżę ciekawą karierę i wzrost zarobków z roku na rok, za to Twój kolega..hmmm.. nie wiem...ale powodzenia
      • kol.3 Czekając na podwyżkę 10.05.14, 16:04
        Ze strony PIP też się wsparcia w takiej sytuacji nie dostanie.
        A najwięcej takich numerów jest w administracji państwowej. Urzędy mają w sprawach "awans bez podwyżki" absolutne mistrzostwo świata.
        • Gość: r-mi[off] Re: Czekając na podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 17:45
          Debile w tym kraju są bardziej tępi niż ustawa przewiduje. Teraz jeszcze PIP ma ustalać nieudacznikom pensje...

          No to może zatrudnij się w PIP, jeśli tak ma to wyglądać.
          • kol.3 Re: Czekając na podwyżkę 11.05.14, 21:48
            A o dyskryminacji płacowej nie słyszałeś?
        • kajmir Re: Czekając na podwyżkę 11.05.14, 08:36
          Owsem to prawda.
          W urzędzie bywają też aneksy do umowy o zakazie ujawniania swojej pensji innym pracownikom :)
          A co do awansu bez podwyżki to nagminną praktyką jest obarczanie takimi samymi obowiązkami podinspektora, inspektora, czy głównego specjalistę - co jest łamaniem regulaminu, gdzie czytamy, że za taką samą pracę należy się taka sama płaca.
          Więc wraz z awansem nie ma zmian obowiązków. Jedyny wyjątek to chyba kierownik i dyrektor.
      • ninka75 Re: Czekając na podwyżkę 10.05.14, 17:48
        Jest to sytuacja nagminna.
        Ale u mnie w pracy (znana firma ogólnopolska działająca jako jedna z kilku w swojej branży) zarząd posunął się jeszcze dalej. Otóż dołożono nam obowiązków, zmniejszając drastycznie pensje... Bardzo drastycznie.... To chyba nazywa się awans wtórny;-))))
      • Gość: r-mi[off] Nie, to się nazywa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 18:18
        Podwyżki podatków bez wzrostu wydajności gospodarki. Głosuj dalej na socjalistów to w najbliższej przyszłości czeka nas wszystkich kolejny awans. Ja przełknę, wystarczająco dużo zarabiam. Pytanie czy biedotę w tym kraju która utrzymuje ten system stać na kolejne cięcia w zamian za "darmowe podręczniki" i inne ochłapy.
      • Gość: pocalujta_wujta Uzaleznienie od pracodawcy IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 10.05.14, 18:40
        Bo pracodawcy nie zalezy na tym by poprawic styl zycia pracownika, by ten w ktoryms momencie wyosl na konkurenta w dowolnej formie. Pracodawcy chodzi o to by posiasic pracownika, ktory bedzie sie bal ze nic nie bedzie mial z luksosow jesli tylko bedzie musial czy chcial odejsc od firmy.

        Jest to nowoczesne niewolnictwo korporacyjne dobrze dzialajace w regionach swiata gdzie pracy jesta albo malo, albo generalnie wszyscy malo placa wysoko wykwalifikowanym pracownikom.

        Nie nalezy sie bac tylko spierd... z takich regionow (ja tego dokonalem 20 lat temu i z praca w Polsce nie mam juz nic wspolnego...a w Nowym jorku informatykom placa dosc dobrze... jak niejednemy dyrektorowi w Polsce).

        Mlodym polecam zdobyc doswiadczenie by miec dobre Resume/CV a potem wsiasc w samolot i wywalac z cwanego burdelu. Za oceanem pracodwaca rzadko oferuje takie wspaniale dodatki, ale za oszczednosci 2-letnie mozna sobie kupic nowego Mercedesa czy BMW zyjac normalnie a nie tylko odkladajac.
        • Gość: r-mi[off] Kolego z verizon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.14, 18:52
          Ty słuchasz tej mentalnej hołoty z tego forum. Przecież to roszczeniowe przegrywy. Wiem że dla ciebie w NY to nic szczególnego ale nawet u nas średniej klasy specjalista w IT może liczyć na 6-10k NETTO. Wiem, że żadne kokosy... no ALE... wyżyć się z tego da.

          Zamiast tego słucham ciągłego pie...nia, że gimnazjaliści popsuli rynek i w tym kraju jedynie wyzyskują a nic się nie opłaca. Że trzeba zrobić korporację albo standaryzowane testy (żeby i nas państwo i ta związkowa hołota okradła). I tak bredzą idioci. Skala liczb od -50 do 120, gdzie jest 10% z tego. Gwarantuję ci, że żaden z tych tłumoków których wypuszczają "wyższe szkółki informatyki i dżender" nie będzie wiedział. Ba, 99% nie potrafi na to wyprowadzić wzoru. Z czym do ludzi.

          Firmy się w Polsce nie da prowadzić właśnie przez klimat wytwarzany przez takich tłumoków. Bo rząd cię obrabuje zanim zarobisz i nie będziesz miał z czego płacić (jeśli nie masz pleców)... no ale co do pracy. Te 6k netto to też aż taka bieda nie jest i można spokojnie za to żyć (jeśli ci odpowiada życie wśród mentalnego bydła które potrafi jedynie psioczyć i wymagać od innych).
          • Gość: jan Re: Kolego z verizon... IP: 195.191.162.* 10.05.14, 23:34
            Kolego, branża IT to jedynie promil w całym rynku pracy. Temat jest ogólny a Ty ograniczyłeś go do wąskiej grupy, patrzysz na całość przez pryzmat IT i psioczysz, weź się ogarnij.
      • Gość: radklo Czekając na podwyżkę IP: 212.75.111.* 10.05.14, 20:03
        Wszystko bierze się stąd, że Polacy nie potrafią się zorganizować. Wystarczy jeden-kilka protestów wszystkich pracujących w firmie, a kapitalista nie będzie miał wyboru.

        To jest naprawdę proste
        i tak właśnie Zachód wywalczył sobie szacunek wobec pracownika. To później dało wysoką jakość pracy.
        • Gość: xxx Radklo... świetny pomysł IP: *.static.chello.pl 11.05.14, 05:31
          Kiedyś taką akcję widziałem na własne oczy nawet. Prowodyr dostał wypowiedzenie, reszta po naganie i się ochota na protestowanie skończyła :))
          • Gość: TML Re: Radklo... świetny pomysł IP: 212.75.111.* 11.05.14, 21:11
            No bo właśnie pracownicy nie byli zorganizowani. Nic by kapitalista nie zrobił, gdyby się postawili dalej. Trzeba po prostu bronić nie tylko siebie (z tym też jest kiepsko), ale i swoich ludzi.

            Myślisz, że we Francji, Norwegii, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii, albo Polsce przed II w.ś. organizatorzy strajków i strajkujący mieli lekko? Nie, ale walczyli. Dziś Polacy to kukły do skopania.
            • rmarcin555 Re: Radklo... świetny pomysł 12.05.14, 00:22
              Związku zawodowe to rak. A rak zawsze dąży do wykończenia żywiciela.
              Szczyt patologii jest we Francji. Był tu nawet strajk przeciwko związkom zawodowym w jednej z gazet. Związki organizowały ciągłe protesty do tego stopnia, że praca w gazecie w ogóle nie była możliwa.
              Dlatego też firmy stąd uciekają. Po cichu lub nie.
              Powiedz mi dlaczego ci walczący związkowcy nigdy nie tworzą żadnych miejsc pracy?
      • Gość: Ostatniegoniepierw Czekając na podwyżkę IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.14, 20:07
        Powiem szczerze, że przechodząc trzy korporacje - motyw zawsze ten sam. Pensja, którą wynegocjowałeś na początku była ze facto do końca (z małymi symbolicznymi zmianami) - natomiast jest tworzony inny zabieg - zmienia się nazwę stanowiska (oczywiście kasa wyższa o 50 pln brutto), ale za to obowiązki rosną 2,3,4 itd - krotnie. To po prostu norma.

        Tak więc jedna rada, szczególnie dla młodych - żeby dostać podwyżkę = zmiana pracy. Trzeba po prostu skakać i zmieniać pracę - wtedy macie realną szansę na podwyżkę przy normalnej (na początku) ilości obowiązków. I kolejna rada nie przekraczajcie magicznej granicy 3 lat pracy u jednego pracodawcy, bo to skutkuje 3-miesięcznym wypowiedzeniem i pracy już praktycznie nie zmienicie! Dziś jak obserwuje młodych to wielu tak robi - i trzymam za Was kciuki, bo nie zapomnę wyrazu twarzy moich kilku dyrektorów, kiedy młodzi, bardzo dobrzy pracownicy masowo rezygnowali z pracy po roku, dwóch - z resztą też do takich osób należałem. Jeżeli szef cię nie szanuje, dowalają obowiązków - od razu radzę szukać pracy, bo zgłaszanie, skarżenie się (oczywiście słuszne) na 99% spotka się w negatywną reakcją, bo większość przełożonym ma sztywno narzucone budżety, więc o wyższej pensji możesz pomarzyć (czytaj wolę zatrudnić kogoś nowego za 1500, niż dać tobie 500 pln podwyżki, bo wtedy nie zatrudnię nowego lub podejście po co mam ci dawać podwyżkę jak mogę ci jeszcze dołożyc, pokazać, że źle robisz itd.) - najlepiej szukać nowej pracy i ewentualnie jak ją już mamy to zacząć się domagać zmiany i oczywiście poinformować, że w przeciwnym wypadku odchodzę to daje znaczną skuteczność.

        Natomiast rady rodem z korporacji, jak to warto z przełożonym rozmawiać to w bajkolandii :) Pogadanie z przełożonym to ukazanie swoich słabych strony (i pokazanie co myślisz) co wielu szefów wykorzysta (bo tak są szkoleni!) - tak więc tylko inteligentne zachowanie może wam dać podwyżke, a nie rady w stylu szczerej rozmowy, świetnych pomysłów i innych bzdur :)
        • Gość: Lexus Re: Czekając na podwyżkę IP: *.flash-net.pl 10.05.14, 23:19
          Szkoda,że nie przeczytałem Twojego wpisu kilka lat wcześniej.
          Pozdrawiam
          • Gość: bezrobotny Re: Czekając na podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.14, 21:04
            a młodzież ucieka za granicę
        • Gość: goscportalukolego Re: Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.14, 21:54
          Nie zawsze to tak wygląda.
          Ja jestem w jednej pracy 11 lat. Miesiąc temu poszedłem po podwyżkę 20%. Powiedziałem że tyle mi oferuje konkurencja co było z resztą prawdą. Dali mi od ręki.
          Pozdrawiam
          • Gość: Ostatniegoniepierw Re: Czekając na podwyżkę IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.14, 00:15
            No to o tym piszę właśnie, że jak negocjować to z ofertą konkurencji "w tle". Jednak młodym pracownikom raczej o to trudno.

            Ponadto uważam, że jak byś skakał przez te 11 lat to miałbyś i tak większa kasę. Ja zmieniając moją drugą pracę (1,5k netto) na trzecią podwoiłem zarobki (3k netto). Po 6 miesiącach znów zmieniłem na 5k netto. Teraz zdarzyła mi się propozycja 10k netto (tyle, że Wawie a tym drogim miastem nie jestem zainteresowany, bo np. Niemcy oferują 3k euro przy analogicznych kosztach życia jak w Wawie).
        • rmarcin555 Re: Czekając na podwyżkę 12.05.14, 00:24
          Nigdy nie miałem problemu z 3 miesięcznym okresem wypowiedzenia. Zawsze można było się dogadać. Mój obecny pracodawca czekał na mnie pół roku. Wszystko zależy od ludzi jak zawsze.
      • poljack Czekając na podwyżkę 11.05.14, 11:01
        Polska jest zaściankiem Europy bo tak chcą politycy nikt inny,polaka ani Polski nie stać na nic na wszystko brakuje bo podwyżki dostają wyłącznie pracownicy umysłowi fizyczni nie dostają podwyżek nie dostają nawet wyrównania inflacji a przecież jest to jednym z postulatów Solidarności wszyscy sobie Solidarnością dupy wycierają i śmieją się do rozpuku że są tacy mądrzy że wydymali roboli a tak naprawdę wydymali Ojczyznę a za zdradę Ojczyzny jest jedna kara kara śmierci .
        Sprawiedliwość jest powolna ale nieuchronna .
      • shootthemall314 Czekając na podwyżkę 11.05.14, 14:12
        polski pracodawca, i chodzi tu zarówno o przedsiębiorców, jak i państwo jako pracodawcę, to zazwyczaj coś parszywego traktujące pracownika tak, jak pan feudalny traktował chłopa pańszczyźnianego
        • Gość: Wszystkowiedzący Re: Czekając na podwyżkę IP: *.158.217.87.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.05.14, 14:25
          Tylko ze juz im sie to odbija czkawkom bo młodzi maja identyczne podejście do nich czyli l4, odwalanie pracy itd. Albo zmienianie pracy jak pracodawca tylko krzywo spojrzy :))

          I bardzo dobrze moze w koncu sie naucza...
        • rmarcin555 Re: Czekając na podwyżkę 12.05.14, 00:26
          Coś w tym jest. Aczkolwiek my generalnie jako nacja zwalczamy się wzajemnie bez powodu. Pracodawca gnębi, pracownik odwala lipę. Nikt nie potrafi postawić się w sytuacji drugiej strony, jest ciągła wojna. Apogeum tego można zobaczyć wśród naszej "klasy politycznej".
      • Gość: andzia Czekając na podwyżkę IP: *.cable.smsnet.pl 11.05.14, 21:15
        W budżerówce to normalka
      • Gość: munik Czekając na podwyżkę IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.14, 22:27
        cóż, tak jak ktoś tutaj napisał Polacy, lemingi, pożyteczni idioci, dzieciarnia i cała reszta budzi się teraz z ręką w nocniku że są niewolnikami we własnym kraju. Kasta tych którzy wyrwali się z niższego szczebla na jakiekolwiek wyższe-kierownicze stanowisko, batem ("na Twoje miejsce mamy 10 chętnych, uważaj bo wylądujesz na bezrobociu") albo marchewką (karty medyczne i sportowe) dociska śrubę. Do tego różnej maści właściciele firm (głównie Polskich) traktujących pracownika jak śmieci i koszt.
        Czego chcecie? Takie są skutki niekochania swojego kraju i siebie (rodaków)nawzajem. Aha, no ale do zrozumienia tego faktu potrzebne jest oleum w głowie. A są media w kraju nad Wisłą które od 25 lat skutecznie zamieniają oleum na wodę.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka