Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    chore rekruterki

    IP: *.tvtom.pl 20.07.14, 19:31
    hej,
    zaobserwowałam, że rerkuterki oraz psycholożki w naszym kraju potrzebują pomocy specjalistów.
    przykładowo, w mojej firmie team liderka szukała osoby do pracy na miesiąc (proste czynności - zrzucanie plikow z jednego folderu do drugiego - to potrafi nawet gimnazjalista). mówi naszej hr-ce zeby jej dała jakiegos studenta, co chce sobie na wakacje dorobic. a ona? wystawiła ogłoszenie z wymogiem "biegła znajomosc angielskiego oraz magister w finansach i rchunkowosci" !!!
    w naszym kraju potrzeba miec magistra żeby zrzucac proste pliki z jednego folderu do drugiego!
    ta sama rekruterka zadaje z dupy pytania typ "ile razy wskazówki zegara mijajągodzinę12 w ciągu doby". i to do centrum finansowego gdzie umówmy się - nawet magister nie jest wymagny, bo praca polega na wklepywaniu danych do systemu.
    te same obowiązki które wykomunjemy my (oczywiscie biegla znajomosc minimum 2 jezykow oraz magister z finansow z panstwowej uczelni) wykonywali ludzie ze srednim za oceanem!
    dzięki takim paniom HR nasz rynek ma nadmuchane wymagania, nieproporcjonalne do obowiązków.
    tego typu stanowiska mogą byc obsdzone większością ludzi (jak czegos nie umie to sie nauczy),ale te HR kosztem biednych szukających pracę, muszą na siłe nadac ssens swemu istnieniu i czepiają się pierdół, dosłownych głupot, zeby tylko cos sie dzialo, udawac ze pracująi tworzyc sztuczne sito.
    brnijmy tak dalej, a niedługo nawet na sprzątaczkę trzeba bedzie znac minimum 16 jezykow, miec 25 lat, 40 lat doswiadczenia i pięc magistrów.
    zapraszam do dyskusji
    Obserwuj wątek
      • Gość: ja Re: chore rekruterki IP: 77.255.63.* 20.07.14, 22:59
        zgadzam sie że HRy to niskie formy zycia i za swoja prace te osoby powinny dostawać połowe minimalnego wynagrodzenia. Ale wytlumacz mi dlaczego te proste obowiązki miałby wykonywać ktoś ze średnim skoro jest pełno bezrobotnych mgr z biegłymi 2 jezykami ktorzy z pocałowaniem ręki sie tym zajmą.
      • truten.zenobi to nie wina rekruterów a fatalnego stanu gospodark 21.07.14, 08:11
        to nie wina rekruterów a fatalnego stanu gospodarki.
        hr może sobie na to pozwolić bo ma za bramą setki chętnych ... inna sprawa jest taka to czy osoba typu: wyższe, 2 języki, kilka lat doświadczenia itp będzie się przykładać do "klepania faktur" ale to jakby nie problem hr-u

        prawda też jest taka że każdy biurokrata musi wykazać potrzebę istnienia swojego stanowiska... dlatego urzędnik przeczołga petenta by wiedział jak ważną i odpowiedzialną pracę wykonuje no i oczywiście by pokazać jak dużo jest tej pracy, dlatego prawnik komplikuje nawet najprostsze sprawy/umowy by wykazać że bez niego nic nie da się zrobić... dlaczego akurat przy rekrutacji miało by być inaczej?
      • jozefpawowski Re: chore rekruterki 21.07.14, 20:21
        Za 1000 napisze skrypt w dowolnym systemie operacyjnym, ktory zrobi to po wpisaniu komendy lub kliknieciu PPM.
      • Gość: bez posrednikow HR = kolejny posrednik w zyciu IP: *.bcn.adamo.es 21.07.14, 23:59
        czy to tak trudno zrozumiec ?

        jesli:

        - szukamy pracy - to szukajmy aplikujac bezposrednio na stronach firm, a nie zostawiajmy swojego cv agencjom posrednictwa

        - jedziemy na wakacje - zaplanujmy wszystko samo, a nie zostawiajmy wszystko biurom podrozy (posrednikom naszych wakacji)

        - jesli sprzedajemy dom/auto/cokolwiek zrobmy to sami, anie z pomoca setek posrednikow.

        - nie wiemy co mamy robic w zyciu/jak zyc/odkladac/inwestowac/pracowac, to sami obserwujmy innych i podlapujmy ich pomysly, a nie zlecjamy to roznej masci wodzirejom, doradcom i posrednikom

        - nie stac nas na cos, to nie bierzmy kredytu, oddajac drugie tyle posrednikowi, tylko sami najpierw zarobmy na to cos...


        kerwa !!! ludzie sie stali bardzo leniwi, nieodwazni, malo przebojowi, malo mobilni i przez to sami sobie nakrecili biznes zwany posrednictwem.

        przykladow mozna mnozysc.

        jesliby tak wszyscy sami zaczeli o siebie i sprawy wokol siebie dbac, to posrednictwo umraloby smiercia naturalna w wiekszosci przypadkow.
        • Gość: Ostatniegoniepierw Re: HR = kolejny posrednik w zyciu IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.14, 01:17
          To nie strach, obawa czy brak przebojowości - mnie się po prostu nie chce :)

          > - szukamy pracy - to szukajmy aplikujac bezposrednio na stronach firm, a nie zo
          > stawiajmy swojego cv agencjom posrednictwa

          Po co mam szukać pracy sam skoro zapodam CV do kilku agencji headhunterskich i dzwonią do mnie sami z konkretną ofertą? Po co mam przeglądać 5-6 portali, albo jeden zbierający (ale z opóźnieniem, to jeszcze z niedziałającymi linkami?).
          I tak a propo wysyłania CV mailem czy roznoszenia to 99% pracodawców takie CV skasuje/wyrzuci, bo jeśli tego nie zrobi to są sankcje w zakresie danych osobowych, jeśli nie masz odpowiednich procedur. I jednak uwaga małe firmy takich rzeczy nie mają, a duże i korporacje rekrutują bardzo rzadko bezpośrednio.

          > - nie wiemy co mamy robic w zyciu/jak zyc/odkladac/inwestowac/pracowac, to sami
          > obserwujmy innych i podlapujmy ich pomysly, a nie zlecjamy to roznej masci wod
          > zirejom, doradcom i posrednikom
          >
          > - nie stac nas na cos, to nie bierzmy kredytu, oddajac drugie tyle posrednikowi
          > , tylko sami najpierw zarobmy na to cos...
          >

          Bzdury pośrednicy mają prowizje, ale zwykle to i tak niższy koszt niż odwiedzenie kilku/kilkunastu banków i wybranie najlepszej oferty szczególnie jeśli np. nie masz wiedzy

          > - jesli sprzedajemy dom/auto/cokolwiek zrobmy to sami, anie z pomoca setek posr
          > ednikow.

          Nie znam nikogo kto auto i inne rzeczy sprzedaje za pośrednictwem kogokolwiek. Co do nieruchomości to jak sprzedajesz coś poza miejscem zamieszkania to pośrednik jest dobry, bo nie każdy może przyjąć klienta o g. 10 bo np. pracuje itd.

          > - jedziemy na wakacje - zaplanujmy wszystko samo, a nie zostawiajmy wszystko bi
          > urom podrozy (posrednikom naszych wakacji)

          Jaassne, najpierw zabawa z wyszukaniem kraju, potem w necie ośrodka (uważaj na lewe strony), do tego tłumacz i tranlator i domyślaj się - daj spokój to zajmie tyle czasu i jest ryzykowne, że już lepiej dopłacić parę groszy pośrednikowi, który robi masówkę i ma wypracowane procedury (na ogół).
          • Gość: bez posrednikow Re: HR = kolejny posrednik w zyciu IP: *.bcn.adamo.es 22.07.14, 09:14
            dla mnie wiec jestes nieudacznikiem !!!

            nie ma sensu ci tego dalej tlumaczyc. nie dziw sie, ze inni oszczedzaja stosujac rady, ktore napisalem (nie musza byc wszystkie naraz) i maja kase.

            pewnie nic nie umiesz planowac. i zaplanowanie dla ciebie podrozy samolotem 2-3 miesiace wczesniej (kupienie samemu biletow) graniczy z cudem. hotel robisz wstepna autoryzacje wczesniej i mozesz odwolac dzien przed przyjazdem i nikt ci nie nalicza kosztow (w 90% sytuacjach - ale tu kladnia sie czytanie regulaminu ze zrozumienie danego hotelu i zasad)

            najbardziej aktualny przyklad to 3 miesiace temu wystawilem 2letnie auto na otomoto. w ciagu 1 tygodnia mialem same odezwy telefoniczne panienek z firm posredniczacych, ze jesli "odpale im 2%" od finalnej ceny autka, to one pomoga mi go sprzedac, bo gdzies tam wystawia na swoich okolicach / tablicach :) nie dalem sie i w koncu sprzedalem sam, co prawda trwalo to 2 miesiace, ale warto bylo czekac. tobie pewnie by sie nie chcialo, tylko zlecilbys posrednikowi.

            no coz.. jak nie umiesz / nie chcesz inaczej, to plac tym, ktorzy na twojej wiedzy / nieznajomosci rynku / zycia zarabiaja.
            • Gość: Ostatniegoniepierw Re: HR = kolejny posrednik w zyciu IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.14, 11:08
              ...a słyszałeś o czymś takim jak koszt utraconych korzyści? Tak więc bardzo prosto kiedy ty poświęcasz swój czas na analizę i załatwianie wszystkiego, ja wyleguję się na słońcu, w basenie i popijam colę z lodem i się relaksuję.

              Później ty i ja mamy dokładnie to samo tyle, że ja 5-10% drożej. Jednak ja mam formalności wiesz gdzie a ty musisz dopilnować wszystkiego - po to ktoś wymyślił pośrednictwo.

              I nie myl wygody z nieudacznictwem :)
            • Gość: Antek Pociecha pośrednik czy specjalista w swojej działce ? IP: *.dynamic.chello.pl 22.07.14, 12:01
              > no coz.. jak nie umiesz / nie chcesz inaczej, to plac tym, ktorzy na twojej wie
              > dzy / nieznajomosci rynku / zycia zarabiaja.

              Po co tracić swój czas (1 godzinę, pół dnia, tydzień) na rozgryzanie, rozpoznawanie nowego dla siebie tematu ? Nie mając gwarancji, że dobrze się go rozpoznało, zwłaszcza za pierwszym podejściem ?

              Lepiej ten czas (1 godzinę, pół dnia, cały tydzień) zużyć na pracę w swojej branży, w temacie w którym jesteś specjalistą. Przecież godzina, pół dnia lub tydzień twojej pracy to są konkretne, wymierne pieniądze w Twoim portfelu. I te pieniądze możesz wydać na obsługę tematów (niech Ci będzie, na pośrednictwo) na których się nie znasz i w których jesteś laikiem.

              Co o tym myślisz ?
              • Gość: Ostatniegoniepierw Re: pośrednik czy specjalista w swojej działce ? IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.14, 12:42
                Jeszcze lepiej - nie dość, że poświęcasz czas to jeszcze nie wiesz czy dobrze załatwiłeś, bo przeczytanie regulaminu nie da praktycznej znajomości branży, typu umowy itp. itd.


                Więc np. można sobie rak wczasy załatwić, że dopiero za 3-cim razem będzie ok jak się rozgryzie temat - tylko właśnie PO CO :)
                • ka-mi-la789 Re: pośrednik czy specjalista w swojej działce ? 22.07.14, 18:25
                  Od kiedy dorosłam, organizuję sobie wakacje sama. Tylko raz pojechałam z biurem i był to jedyny raz, kiedy nie byłam w stu procentach zadowolona z urlopu. Niczego "rozgryzać" nie musiałam - najzwyczajniej w świecie sprawdzam warunki i cenniki hoteli w interesującej mnie okolicy, możliwości dojazdu, tak zwane atrakcje i tym podobne detale, rezerwuję pokoje i bilety et voilà. To naprawdę nie jest bardziej skomplikowane od zakupów na Allegro.
                  • Gość: Antek Pociecha czas własny to też pieniądz (niezarobiony) IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.14, 09:10
                    > Niczego "rozgryzać" nie musiałam.

                    Ile godzin zajęła ci PIERWSZA organizacja wypoczynku zagranicznego ?
                    (wliczając szukanie, rezerwowanie, przelewanie, potwierdzanie, itp)
                    Jakie błędy przy niej popełniłaś ?
        • Gość: Gość Re: HR = kolejny posrednik w zyciu IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.14, 17:30
          Wszystko OK, tylko tu nie chodzi o żadne agencje pośrednictwa, tylko o sam dział HR danej firmy i patologiczne podejście tamtejszych "wszechmądrych" dam.

          Chyba że proponujesz, aby CV wysyłać wyłącznie do prezesów firm, ale tu wykonalność jak i skuteczność będą niestety chyba raczej niewielkie.
      • Gość: Ostatniegoniepierw Re: chore rekruterki IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.14, 01:10
        > te same obowiązki które wykomunjemy my (oczywiscie biegla znajomosc minimum 2 j
        > ezykow oraz magister z finansow z panstwowej uczelni) wykonywali ludzie ze sred
        > nim za oceanem!

        Heh pokazujesz stereotypy HR, a sam siejesz stereotyp, podkreślając że z uczelni państwowej :D
        Kolego to 2014 rok! A nie 1999 gdzie faktycznie czy państwowy czy prywatny miało zasadnicze znaczenie....
      • stacie_o Re: chore rekruterki 22.07.14, 21:24
        Nie wszystkie, zaprzeczam. Pani rekruterka.
        Zauważ też jedną rzecz, ciśnienie od góry. Na przykład Pewien Pan Prezes do czynności, które mógłby wykonywać mój kot, życzył sobie mieć osoby z mgr i właśnie z dwoma językami. Bo mu to w gusie fajnie wyglądać będzie.
        Jeśli masz pytanie do pani rekruterki, chętnie odpowiem.
        Chora nie jestem :P
        • Gość: Antek Pociecha proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.14, 09:25
          > Jeśli masz pytanie do pani rekruterki, chętnie odpowiem.
          > Chora nie jestem :P

          Z jakiego powodu HR nie podaje wynagrodzenia w ogłoszeniu ?
          Czemu służy pytanie "W czym Pani/Pan może pomóc naszej firmie" ?
          Jak zachęca Pani kandydata (mocno Wam pasującego) do zmiany pracodawcy ?
          • truten.zenobi Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 10:25
            > Z jakiego powodu HR nie podaje wynagrodzenia w ogłoszeniu ?
            to proste ponieważ jest wysokie bezrobocie to sama oferta pracy jest wystarczającą zachętą by zgłosiło się kilkadziesiąt chętnych (nawet jeśli w ogłoszeniu nie ma ani danych pracodawcy)
            wynagrodzenie pojawia się wtedy gdy ma stanowić zachętę dla potencjalnych kandydatów lub gdy ma pomóc wybrać tych najbardziej zdesperowanych (najniższa krajowa lub jeszcze mniej ;) )

            mnie zaś od dłuższego czasu nurtuje sens/cel pytania:
            "gdybyś był z marsa to jak rozwiązał byś problem"
            • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 11:19
              A z tym marsem, to zapewne po to, żeby rozruszać rozmowę zbyt drętwą, albo taką która się nie klei.
              Możliwe jest to, że rekruter naczytał się hamerykńskich książek i stosuje tanie sztuczki.
              • truten.zenobi Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 13:15
                > Możliwe jest to, że rekruter naczytał się hamerykńskich książek i stosuje tanie
                > sztuczki.
                tak też przypuszczam, problem w tym że pytanie może mieć głębszy sens i jeśli zostało bezmyślne przeniesienie go do polskich realiów i obecnych czasów to całkowicie go wypacza.
                zwłaszcza że faktycznie chodziło o firmę amerykańską, a ten "głębszy sens" odnosi się do literatury amerykańskiej lat 60...

            • Gość: inżynier Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.14, 16:19
              truten.zenobi napisał:
              > > Z jakiego powodu HR nie podaje wynagrodzenia w ogłoszeniu ?

              myślę że z tego, żeby wśród aktualnych pracowników nie powodować konfliktów. W niektórych firmach wynagrodzenie na danym stanowisku jest zależne od widzimisię szefa lub niewiadomoczego, a różnice mogą być ogromne. I zdarza się że "nowy" dostaje więcej (bo musieli go podkupić) niż "starzy' pracownicy.
              • Gość: Antek Pociecha Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.14, 16:53
                > zdarza się że "nowy" dostaje więcej (bo musieli go podkupić)
                > niż "starzy' pracownicy.

                Taki model wynagradzania (nowi więcej, starzy mniej) dowodziłby że firma strzela sobie w kolano płacowe. Bo starzy pracownicy to ludzie z doświadczeniem na stanowisku, ze szczegółową wiedzą o firmie i jej procesach, z kompetencjami które można przekazać nowemu (terminatorowi - zna ktoś jeszcze to słowo ?).

                A kto w firmie kształtuje politykę wynagradzania ?
                • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 22:38
                  Ale nowi mają wiedzę z zewnątrz. I czasami podkupienie pracownika konkurencji jest kwestią honoru.
          • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 11:18
            1. Złożony problem. Z jednej strony, jesteśmy wychowani w kulturze, w której przyjęto, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Dwa, ciężko przekonać "górę" czyli menedżerów, dyrektorów i zarząd, do takiego rozwiązania. Niektórzy myślą, że już sama praca u nas :) jest zaszczytem. Trzy, w niewielu firmach panuje jawna polityka zarobkowa, że specjalista zarobi tyle a tyle, księgowa pomiędzy x a y. Podanie kwoty w ogłoszeniu mogłoby zburzyć tę zmowę milczenia. Uwierz, że nam rekruterom, podanie w ogłoszeniu kwoty też by się przydało.
            2. Odpowiedź na to pytanie sprawdza kilka rzeczy:
            co kandydat wie o firmie, co wie o swojej działce i co nieszablonowego wymyśli. I oczywiście, czy umie improwizować. Nie jestem fanką tego pytania, ale znam mechanizm i czemu pada na rozmowach.
            3. Różnie :) Ideałem jest zbudowanie takiej kultury organizacyjnej, że kandydat sam chce do nas przyjść. Nie zawsze motorem napędowym jest pieniądz. Bo pytanie "co skłoniłoby pana do pracy akurat w xyz" na rozmowie powinno paść zawsze.
            • Gość: alonzo Re: proste pytania do HR-ki IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 23.07.14, 11:42
              Ciekaw jestem jakie pytania zadaje się kandydatowi na stanowisko tokarza narzędziowego.
              • Gość: kafe biba współpraca w ramach umowy o zlecenie IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.14, 14:34
                jakby ktoś chciał, to jedna z firma właśnie dała ogłoszenie z taką formułą. Praca w nocy, wprowadzanie danych (dodatku nocnego w zawrotnej stawce liczonej jako procent od min.wynagrodzenia oczywiście nie ma, bo to zlecenie ("o zlecenie") a jakby była umowa o pracę to trzeba by było dopłacić 20% stawki godzinowej liczonej od minimalnego wynagrodzenia. W lipcu 2014r.jest to zawrotna kwota 1,83zł.brutto (podaję podstawę prawną, bo każdy grosz jest na wagę złota- art.1518 par.1 kodeksu pracy)


                Mało, że ogłoszenie pisał niedouk, to nawet mu nic powiedzieć nie można.
            • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.14, 17:43
              > (...) co kandydat (...) nieszablonowego wymyśli.

              Myśleć nieszablonowo to można jak się jest na swoim. W szerokopojętych "warunkach biurowych" dostaje się za to kopa, ponieważ jest się uznawanym przez otoczenie (w szczególności wszędobylskich dzisiaj przełożonych-karierowiczów trzymających ostentacyjnie książkę pt. "Sukces" na biurku oraz obnoszących się z tym, że do południa rzekomo wypili sześć kaw) za niebezpiecznego odmieńca.
            • tomeczek_44 Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 18:50
              stacie_o napisała:

              > ciężko przekonać "górę" czyli
              > menedżerów, dyrektorów i zarząd, do takiego rozwiązania. Niektórzy myślą,
              > że już sama praca u nas :) jest zaszczytem. Trzy, w niewielu firmach panuje
              > jawna polityka zarobkowa, że specjalista zarobi tyle a tyle, księgowa pomiędzy
              > x a y. Podanie kwoty w ogłoszeniu mogłoby zburzyć tę zmowę milczenia. Uwierz,
              > że nam rekruterom, podanie w ogłoszeniu kwoty też by się przydało.

              Można z tego wysnuć tylko jeden, smutny wniosek - od rekrutujących zależy niewiele albo nic: ani zawartość ogłoszenia ani możliwość elastycznego proponowania kandydatowi pensji ani zapewne udzielanie kandydatowi dokładniejszych informacji np. o zakresie obowiązków. Bo "kierownictwo zabroniło".

              To w takim razie: z całym szacunkiem dla Stacie_o ale już wiadomo dlaczego niewiele osób traktuje poważnie rekruterów/rekruterki (i rozmowy z nimi zamiast z przyszłym bezpośrednim przełożonym): bo po co gadać z kimś, komu tak naprawdę niewiele wolno powiedzieć?
              • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 23.07.14, 19:48
                Ja się nie obrażam. Swoją pracę nad przełożonymi traktuję jako pracę u podstaw :)
                • tomeczek_44 Re: proste pytania do HR-ki 25.07.14, 09:26
                  stacie_o napisała:

                  > Swoją pracę nad przełożonymi traktuję jako pracę u podstaw :)

                  Tylko nie przesadzaj z zapałem, bo skończysz jak Stasia Bozowska (dla przyjaciół "Siłaczka") :)
                  • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 25.07.14, 22:04
                    W sumie prawię imienniczka. Dziękuję za przestrogę.
                    • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 05:19
                      >prawię

                      "prawię"...? Serio? Kolejna damulka po studiach "ą-ę"?

                      >Najgorszy sposób na szukanie pracy
                      >Ale zaufaj mi, bedzie dobrze (trust me, I am HR specialist)

                      Powinno raczej być "I am an HR specialist", nieprawdaż? Żałosne, nachalne popisywanie się... łamaną angielszczyzną. Jakże typowe dla zadufanych w sobie haerówek typu "co to nie ja".

                      • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 22:35
                        Na forum piszę głównie ze smartfona, karmiąc piersią. Czasami zdarzają się takie błędy. Posypuję głowę popiołem. Tak, powinno być a human specialist or an hr specialist. Proszę, dalej śmiało. Czekam na dalszy diss, bo już jestem damulką ą-ę, żałosną, popisującą się, zadufaną w sobie. Bardzo daleka ta charakterystyka od prawdy. To, co robisz przypomina mi sytuację, gdy podziękowałam kandydatowi , odpowiedziałam na jego pytania, co zaważyło na decyzji odmownej, a ten najpierw spąsowiał, potem wstał i rzucił w przestrzeń: a ty jesteś gruba!! Byłam w ciąży. Dopiekł mi jak cholera. Ale może chodziło tylko o to, by poczuć się lepiej? Jeśli tak to podpowiem. Mój kot miał w zwyczaju lać na wersalkę, a fizykę na studiach zdałam dopiero za 3 razem. :)
                        • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 23:47
                          >To, co robisz przypomina mi sytuację, gdy podziękowałam kandydatowi , odpowiedziałam na jego pytania, co zaważyło na decyzji odmownej, a ten najpierw spąsowiał, potem wstał i rzucił w przestrzeń: a ty jesteś gruba!!

                          Jeśli jest Pani zaiste przekonana, jakoby moja logiczna i obiektywna krytyka pewnych konkretnych, zgoła niefortunnych uchybień (które to niestety ze względu na swoją naturę mogą wzbudzać zrozumiałe wątpliwości odnośnie fachowości o której tak usilnie Pani zapewnia) była porównywalna z jakąś absurdalną inwektywą non sequitur którą miała Pani niegdyś nieprzyjemność zostać obrzucona, to nie bardzo widzę sens kontynuacji tej dyskusji.
                    • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 05:48
                      >Najgorszy sposób na szukanie pracy
                      >Założę się, że jeśli ja ję poprawię (...)

                      Boże... kobieto, ty chcesz komuś "poprawiać" CV...? Niezły tupet, czy też może raczej książkowy przykład efektu Krugera-Dunninga. Zanim przyszłoby Pani znów do głowy aby coś "poprawiać" (resztę "bloga" przez grzeczność sobie odpuszczę), radziłbym pierw samemu spędzić nieco czasu ze słownikiem ortograficznym.

                      (A tak między nami, to stosowanie w ortografii zasady pt. "jeśli nie mam tak naprawdę zielonego pojęcia czy tu ma być ogonek czy nie, to go postawię" to prosta droga do regularnego ośmieszania się. Nawet jeśli na studiach zapewniano Panią, jakoby było inaczej.)
                      • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 15:46
                        Dziękuję za uwagę uwagę, jak będę miała dostęp do laptopa to poprawie. l.
                        • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 17:52
                          To miło z Pani sttrony, aczkolwiek muszę nadmienić, że poprawienie pojedynczych błędów wytkniętych przez osoby trzecie niczego tu tak naprawdę nie zmieni, tak jak aspiryna nie wyeliminuje przyczyn choroby, a jedynie być może niektóre objawy. Tu najwyraźniej jest potrzebna wspomniana przez Panią "praca u podstaw" nad polską ortografią (oraz angielską gramatyką, jeśli upiera się Pani aby w dalszym ciągu w niewiadomym celu namolnie wtrącać do swoich wypowiedzi zwroty w tymże języku).

                          >A Ty? Jakie masz zdjecie w cv?

                          Zdjęcie kandydata załączone do aplikacji na stanowisko, dla którego wygląd pracownika jest bez znaczenia nieuchronnie prowadzi do (choćby podświadomej) dyskryminacji na gruncie wyglądu właśnie. Co za tym idzie, załączanie zdjęcia do aplikacji jest niedopuszczalne w bardziej cywilizowanych krajach (nie licząc pewnej węższej grupy stanowisk, dla których sformułować można dość intuicyjne uzasadnienie, że wygląd ma w ich przypadku istotne bądź wręcz kluczowe znaczenie), aplikacja taka po prostu nie może być rozpatrywana. Pozostawiam powyższe kwestie do przemyślenia.
                          • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 22:19
                            Mam nieodparte wrażenie, że poprzez wytykanie mi błędów próbujesz zdyskredytować moją osobę, coś na zasadzie patrzcie błędy robi, gramatyki nie zna, taka z niej specjalistka, a mówiłem wszystkie haery są do bani. Tak, robię błędy, zwłaszcza, gdy piszę szybko. Tak, mam manierę wtrącania angielskich zwrotów, czasami robiąc błędy. Trudno, nie zmienia to faktu, że uważam siebie za dobrą rekruterkę.

                            W notce zaznaczyłam, że to moje zdanie. Ja wolę cv ze zdjęciem, wytłumaczyłam dlaczego. W bardziej cywilizowanych krajach (mniemam, że chodzi o Zachód) co raz częstsze staje się aplikowanie przez portale, np taki Linkedin, gdzie większość ludzi ma zdjęcie. A taka rozmowa to dopiero pole do dyskryminacji...Jeśli ktoś chce odrzucić kandydata bo np nie lubi niskich szatynów, to proszę mi uwierzyć, zrobi to, bez względu na brak czy istnienie zdjęcia w cv.
                            • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 23:24
                              > Mam nieodparte wrażenie, że poprzez wytykanie mi błędów próbujesz zdyskredytować moją osobę

                              No proszę, odwrócone ad hominem. Argumentacja tym bardziej niedorzeczna biorąc pod uwagę, że raczej trudno mieć intencje personalnego dyskredytowania jakiejś anonimowej, obcej osoby.


                              > patrzcie błędy robi, gramatyki nie zna, taka z niej specjalistka

                              Jest mi doprawdy niezmiernie przykro, ale jeśli ktoś rozpisując się o tym, jak to "poprawia" treści zredagowane przez innych w tym samym zdaniu popełnia rażący błąd ortograficzny (napisanie "ję" zamiast "je" raczej nie może być literówką, kolejna naciągana argumentacja), oraz usiłuje popisywać się swoją rzekomą znajomością angielskiego również popełniając przy tym śmieszne błędy, to niestety sam prosi się o (jak najbardziej uzasadnioną) krytykę.

                              Jeśli magikowi usiłującemu popisywać się sztuczkami karty raz po raz będą wylatywały z rąk, musi liczyć się z tym, że reakcja widowni nie będzie zbyt przychylna (chyba, że składa się ona wyłącznie z niewidomych, lub z członków "kącika wzajemnej adoracji" tegoż magika).


                              >Tak, robię błędy, zwłaszcza, gdy piszę szybko. Tak, mam manierę wtrącania angielskich zwrotów, czasami robiąc błędy. Trudno, nie zmienia to faktu, że uważam siebie za dobrą rekruterkę.

                              I to właśnie nazywa się "zadufanie w sobie".
            • Gość: Antek Pociecha Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.14, 17:07
              > jesteśmy wychowani w kulturze, w której przyjęto,
              > że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.

              Polscy wychowani w kulturze zachodniej, anglosaskiej ?
              Słabo uważałem na lekcji historii, polskiego, WOS-u :(

              > Trzy, w niewielu firmach panuje jawna polityka zarobkowa,
              > że specjalista zarobi tyle a tyle, księgowa pomiędzy x a y.

              Zrozumiałe. Jak coś jest niejawne i bez reguł, to tym czymś jest łatwiej sterować, dzielić i rządzić (nie mylić rządzenia z zarządzaniem).

              > Podanie kwoty w ogłoszeniu mogłoby zburzyć tę zmowę milczenia.
              > Uwierz, że nam rekruterom, podanie w ogłoszeniu kwoty też by się przydało.

              Osobiście dążysz/drążysz szefostwo w tym kierunku ?
              • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 25.07.14, 22:20
                Stwierdzenie było metaforą. Nie sugeruję wychowania w kulturze anglosaskiej. :) Wiem, co mi sugerujesz. Ale pozwól, że pozostanę przy swoim. Nie lubimy, nie umiemy, nie mamy w zwyczaju rozmawiać o pieniądzach wprost, za to dociekać, insynuować, podejrzewać, oj tak.


                Tak, drążę. Musisz mi uwierzyć na słowo. Chyba, że mam podać przykłady.
                • Gość: Gość Re: proste pytania do HR-ki IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 05:24
                  >Nie lubimy, nie umiemy, nie mamy w zwyczaju rozmawiać o pieniądzach wprost, za to dociekać, insynuować, podejrzewać, oj tak.

                  To, że taka właścnie natura wielu jaśnie pań "HR Specjalits", to nic nowego. Ale dziękuję uprzejmie za rozbrajającą szczerość.
                  • stacie_o Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 15:53
                    Czuję się atakowana. Ale rozumiem, że ktoś musi pełnić rolę uosobienia wszelkiego zła, które haer wyrządził światu.
          • agulha Re: proste pytania do HR-ki 26.07.14, 01:30
            A ciekawa jestem, gdyby w ogłoszeniu było napisane np. "płaca od 4000 do 6000 zł" albo "płaca do 6000 zł" i kandydatowi zaproponowano by 4100, to czy by nie chodził od pierwszego dnia obrażony na cały świat.
            Ja to jakieś szczęście miałam, bo głupich pytań nie zadawano mi w procesie rekrutacji. Kiedy np. rozmawiał ze mną HR-owiec brytyjski (telefonicznie) przy naborze do obecnej firmy, zaskoczył mnie nieco pytaniem, jak organizuję sobie pracę, w sensie: czy mogę opowiedzieć, jak wygląda mój zwyczajny dzień pracy. To nie było głupie pytanie - nasze zajęcie jest, a już na pewno było wtedy, trochę nietypowe, nieskodyfikowane, czasami nawet zdarzało się, że ktoś podszywał się pod osobę już z doświadczeniem. Opisanie wykonywanych czynności pozwalało zapewne HRowcowi zorientować się, czy ma do czynienia z osobą z doświadczeniem w tej pracy itd. Notabene pan rozmawiający był bardzo uprzejmy, mówił pięknym brytyjskim akcentem, bardzo wyraźnie, nie zadawał, jak mówię, żadnych pytań dziwacznych ani żadnych niedyskretnych, naruszających prywatność.
            Podobnie bywało i później, bo na paru rozmowach byłam, chociaż na zmianę się nie zdecydowałam.
            Pytań o to, co ja bym wniosła do firmy czy jakie mam nieszablonowe pomysły - nie przypominam sobie. Wszyscy szukają osoby z konkretnym doświadczeniem do konkretnej roboty, ot co.
            • Gość: mika Re: proste pytania do HR-ki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.14, 20:53
              Mam dokładnie takie same doświadczenia. Pracuję w firmie farmaceutycznej w R&D, to jest bardzo międzynarodowa działka, pracuje się w międzynarodowych projektach. Szef często gęsto jest z kraju X. Na rozmowach o pracę rozmawiałam z "HaeRami" z różnych krajów, z Polski też. I jakoś nigdy nie zdarzyły mi się jakieś "krzywe" pytania. To zawsze była rozmowa o pracy, o zadaniach, o obowiązkach z poprzednich frm, problemach które musiałam rozwiązać itp. Byłam też na Assessment Center prowadzonym przez polską firmę. Pozatym, ze to był kilkugodzinny maraton było bardzo sympatycznie.
              Z tą kasą też bym nie przesadzała. Jeśli szukam pracy (w Polsce i nie tylko) wchodzę na branżowe portale, gdzie można znaleźć oferty pracy na całym świecie. Na polskie strony nawet nie zaglądam. W ogłoszeniach bardzo często brak jest informacji o wynagrodzeniu, albo są widełki, i to dość szerokie. Ale do pracuję w swoim zawodzie kilkanaście lat więc wiem na jakie wynagrodzenie można liczyć na danym stanowisku. Nawiasem mówiąc HR u nas nie gada o wynagrodzeniu, to jest na rozmowę z potencjalnym szefem i to on/ona o tym decyduje.
              Nawiasem mówiąc w HRach jak wszędzie są ludzie z klasą i ci bez niej. Jeśli ma się pecha i trafi się na tych ostatnich po co się denerwować. Albo można z nimi zagrać w tę grę (na te wszystkie dziwne pytania można się przygotować, internet jest pełen właściwych odpowiedzi) licząc na to, że rozmowa z przyszłym szefem będzie na poziomie. Albo potraktować to jako doświadczenie i praktykę :-)
      • ofiska Re: chore rekruterki 25.07.14, 01:56
        już nie raz się z tym spotkałam, ze do zwykłych czynności wymagane konieczne wykształcenie wyższe... smiech na sali
        • tomeczek_44 Zawyżane wymagania czasem pod konkretną osobę 25.07.14, 09:33
          ofiska napisał(a):

          > już nie raz się z tym spotkałam, ze do zwykłych czynności wymagane konieczne
          > wykształcenie wyższe

          A ja spotykałem się z tym, że takie ogłoszenia są "pod konkretną osobę".
          Do tej pory pamiętam ogłoszenie z warszawskiego urzędu dzielnicowego, w którym do obsługi kasy w urzędzie (czyli wpłaty gotówkowe i rejestry kasowe) szukali osoby z konkretnym wykształceniem wyższym: ekonomia. Studia wyższe do przyjmowania wpłat gotówkowych?! Widać było na odległość, że któreś dziecko pracownika czy pracownicy skończyło właśnie ekonomię i szuka pracy. :)

          Ale, gwoli sprawiedliwości, to już właściwie nie sprawa HR, tylko układów w danym urzędzie czy firmie.
          • truten.zenobi Re: Zawyżane wymagania czasem pod konkretną osobę 25.07.14, 09:58
            pewnie tak, dodam jeszcze że jeśli chodzi o up to gro ogłoszeń typu 2 lub więcej dziwnych języków + inne wysokie wymagania to tak naprawdę legalizacja zatrudnienia kogoś spoza UE
            • Gość: Gość Re: Zawyżane wymagania czasem pod konkretną osobę IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.14, 05:53
              No tak. Polaków mniej lub bardziej bezpośrednio wypędza się na zachód aby wygryzali tamtejszych pracą za miskę ryżu, a tu mają pracować przybysze z dalszego wschodu za jeszcze dużo mniejszą miskę ryżu...
      • Gość: Antek Pociecha pierwsze podsumowanie IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.14, 13:31
        Już prawie 50 wpisów w tym wątku. Moje wnioski (oczywiście subiektywne) są następujące:

        1. Wymagania na wyrost. Są definiowane przez stronę HR-ową w ogłoszeniach na stanowisko które ma/będzie obsadzone przez znajomych królika. To jest teatr o którym kandydat (zwłaszcza nowy, wkraczający na rynek pracy) nie ma pojęcia. Panuje maniera zawyżania w ogłoszeniu wymagań w stosunku do umiejętności koniecznych na stanowisko.

        2. Jednostronne zasady. Wykreowane przez stronę HR-ową. Moje CV ma być w określonym formacie. Jak będzie na zielonej kartce to już na wejściu moje szanse maleją ? Ma być ze zdjęciem lub bez (tu strona HR-owa jeszcze się niedoprecyzowała). Moje poprzednie miejsca pracy mają być wymienione w CV od najnowszego do pierwszego zatrudnienia. Jak będzie w odwrotnej kolejności, to moje szanse maleją ? "W pana CV jest jakiś chaos, ja nie wiem jak go czytać".

        3. Rządzi pracodawca. Bo rynek pracy w Polsce to rynek pracodawcy. On ustala reguły i dyktuje wszystkie warunki zatrudnienia. Kandydat nie ma na rynku żadnych praw (nawet prawa do informacji zwrotnej o wyniku rekrutacji). Pracownik ma prawa ograniczone, bo "... jak się Panu nie podoba, to za bramą czeka dziesięciu chętnych na to stanowisko". Sytuacja nieprędko ulegnie zmianie.

        Dołożycie swoje wnioski ?
        Następne podsumowanie po kolejnych 50 wpisach :)
        • stacie_o Re: pierwsze podsumowanie 27.07.14, 22:31
          ad1. Nie zgodzę się, że tylko przez mityczny hr. Przez biznes i życie. Polecam tu zapoznanie się z pracami Michaela Spenca.

          *przepraszam za błędy, piszę ze smartfona.
      • Gość: Bezwyjscia Re: chore rekruterki IP: 195.136.40.* 28.07.14, 03:11
        Cześć, popieram Cię w zupełności w ty co piszesz , szukam obecnie pracy i to co się wyrabia i to co przechodzę to matrix! Mam ponad 13 doświadczenie zawodowe i ciągle za mało,, a bardzo potrzebuję tej pracy gdyż jestem sama i wychowuję córkę i zostałam bez środków do życia...po prostu ręce opadają! Może ktoś mi powie co robić?! Jak żyć?!!! Nie da się tego opisać ... Nie da się żyć!
      • Gość: JanKran Re: chore rekruterki IP: *.emfme.net 28.07.14, 08:33
        Formułując nadmiarowe wymagania rekruterka ogranicza liczbę nadsyłanych cv z 500 do 50, dzięki czemu nie zapycha się skrzynka, chętni nie szturmują drzwi i okien firmy, nie kłębią się całe tłumy z cv w ręce wokół recepcji.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka