Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    IP: *.acn.waw.pl 08.04.02, 04:01
    Czy dam radę w 3 miesiące nauczyć się płynnie niemieckiego nie mając wybitnych
    zdolności lingwistycznych, ale wkuwając 12 godzin dzień w dzień + filmy.
    Gramatykę dziś skumałem bo jest dość logiczna poza niektórymi wyjątkami.
    Obejrzałem dwa filmy wcześniej po polsku i ciężka sprawa. Jak myślicie da radę -
    razem to jest 12h.x90dni=10080 godzin czyli więcej niż 4 lata Liceum i rok
    studiów. Plus taki, że wszystko odstawiam, pracę również i tylko niemiecki non
    stop. Rosyjski i Ukraiński nauczyłem się szybko bo mieszkałem w Czerniowcach na
    zach. Ukrainie przez 4-mce. Angielski znam jak polski, ale niemiecki ni w ząb.
    Czy ktoś się już tak uczył? Metoda ta to taki domowy Callan - ze sztucznym
    lektorem w filmie i kucie słówek. Odpowiedzcie co o tym sądzicie - czy to ma
    sens czy bzdura całkowita. Aha pamięć mam b. dobrą - po przeczytaniu jeden raz
    zapamiętuję po tygodniu pow. 30 % materiału. Pozostałą część jak spojrzę to
    wiem, że czytałem. Czytam 1200 słów na minutę ze zrozumieniem testowanym po
    przeczytaniu 90%. Najlepsi czytają 40000 ale kosztem mniejszego zrozumienia.
    Chodzi mi o to jak zoptymalizować naukę, żebym szybko nauczył siębiegle władać
    niemieckim i zacząć czytać literaturę niemiecką dotyczącą genetyki, bo
    nazbierało się tego trochę.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ida Re: Język IP: *.csk.pl 08.04.02, 07:48
        Gość portalu: L0pht napisał(a):

        >
        Rosyjski i Ukraiński nauczyłem się szybko bo mieszkałem w Czerniowcach na
        >
        > zach. Ukrainie przez 4-mce. Angielski znam jak polski, ale niemiecki ni w ząb.


        Mogę się złośliwie zapytać, który z tych wymienionych języków jest Twoim językiem
        ojczystym? Angielski znasz jak polski? No to naprawdę tylko pogratulować.


        > Chodzi mi o to jak zoptymalizować naukę, żebym szybko nauczył siębiegle władać
        > niemieckim i zacząć czytać literaturę niemiecką dotyczącą genetyki, bo
        > nazbierało się tego trochę.

        Zawsze myślałam, że władać biegle jakimś językiem oznacza posługiwać się nim
        czynnie. Do czytania biegła znajomość bynajmniej nie jest konieczna. Chcesz w
        dodatku czytać literaturę z dziedziny genetyki po obejrzeniu jakiś filmów? Mam
        nadzieję, że nie kryminałów...

        • Gość: agulha Re: Język IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 08.04.02, 08:06
          Moim zdaniem to, co piszesz jest nierealne. Wykazujesz tzw. dobre
          samopoczucie,o czym najlepiej świadczy Twoje "gramatykę skumałem w jeden dzień"
          (!). To po prostu niemożliwe, i tyla.
          Natomiast do czytania genetyki nie jest Ci potrzebny "cały" niemiecki. Trzeba
          opanować podstawy podstaw genetyki, może odmianę podstawowych czasowników, żeby
          rozpoznawać, że "gemacht" to trzeba szukać w słowniku pod "machen", i mozolnie
          tłumaczyć sobie (ale nie pisemnie, szkoda czasu) poszczególne publikacje.
          Słownictwo będzie zapewne dosyć ograniczone i szybko je opanujesz. Poza tym i
          tak zapewne część terminów pozostała w niezmienionej formie angielskiej.
          Ja np. z angielskiego i francuskiego filmów nie oglądam, bo za mało rozumiem,
          literatury pięknej nie poczytam, za to od 9 lat zawodowo tłumaczę na polski
          teksty specjalistyczne, zresztą genetykę też, hi, hi, chociaż cienki ze mnie
          Bolo z genetyki (a tu plazmidy, kotransfekcje, otwarte ramki odczytu i inne,
          blee).
          • Gość: kasia Re: Język IP: *.icpnet.pl 08.04.02, 10:03
            Najlepiej wyjechac ,zacząć pracowac między niemcami.
            musidsz się osluchac z językiem ,zacznij czytac lekka prase.efekt murowany!
            na kursie nie nauczą -strata pieniędzy ,lepiej zainwestowac w wyjazd.
            powodzenia.
          • legal.alien Re: Język 08.04.02, 16:16
            > Ja np. z angielskiego i francuskiego filmów nie oglądam, bo za mało rozumiem,
            > literatury pięknej nie poczytam, za to od 9 lat zawodowo tłumaczę na polski
            > teksty specjalistyczne, zresztą genetykę też, hi, hi, chociaż cienki ze mnie
            > Bolo z genetyki (a tu plazmidy, kotransfekcje, otwarte ramki odczytu i inne,
            > blee).
            Gratuluje dobrego samopoczucie. Ja znam czynnie angielski na poziomie
            umozliwiajacym mi prace zawodowa i plynna komuniakcje, ogladanie filmow itp., ale
            nigdy nie podjalbym sie tlumaczenia tekstow specjalistycznych nie z mojej
            dzialki. Do tego KONIECZNA jest znajomosc przedmiotow.
            To chyba wlasnie "tlumacze" tacy jak ty tlumacza filmy w Polsce. Ostatnio w
            sobote ogladalem jakis amerykanski serialik, gdzie przetlumaczono mustard seed na
            ziarno musztardy, a nie na ziarno gorczycy. Pewno jakas tobie podobna panienka
            tlumaczyla ze slownikiem mustard to musztarda i niech bedzie.
            • Gość: L0pht Re: Język IP: *.acn.waw.pl 08.04.02, 16:51
              O jej ale mi się obrywa. Nie jestem tłumaczem. Jestem upartym człowiekiem, muszę
              się nauczyć genetyki ze 117 książek jakie zebrałem: są to rosyjskie podręczniki,
              angielskie, kilka Polskich i spora część niemieckich. Medytację i mapowanie myśli
              robię średnio co około 3 h. Wiem, że potrafię skoro potrafiłem nauczyć się czegoś
              więcej - programowania w kilkunastu językach w tym również maszynowym
              assemblerze, całości aparatu matematycznego od macierzy po całkowanie, równania
              struny, błony, tyransmitancje Laplace'a i Fouriera. A nauka języka po dwu dniach
              wydaje mi się dużo mniej pracochłonna niż programowania - gdzie się niemal nie
              wykończyłem zabójczym tempem jakie sobie narzuciłem. Dziś na pamięć znam już
              kilka życiorysów (wzrokowo)i zaraz powtórzę kolejne 1000 słówek (wymawiając).
              Mowę podszlifuję już w Niemczech - ale dlaczego mówicie, że to bez sensu. Lekcji
              nie wezmę bo myślę, że są bardziej bez sensu niż nauka w ramach samodyscypliny.
              Pozdrawiam
              • paw_dady gosc SE JAJA ROBI A WY MU WIERZYCIE ;) 08.04.02, 23:48
                ludziska kochane przecie on nie pisze tego powaznie.

                1)L0pht to ksywka prawdziwego hakera, ktora kolega
                jajcarz sobie przywlaszczyl. zdaje sie ,ze L0pht
                (prawdziwy) ma firme www.L0pht.com


                2) w dyskusjo o "Obsługa komputera-co znać?" wypisal, ze
                sie wszystkiego sam nauczyl cytuje " patrz materiał z
                Uniwerku w Łodzi i emu, podstawy hackingu i zabezpieczeń
                to wystarczy, żeby pozostałość nauczyć się w ciągu kilku
                chwil " ;-) takie rzaczy moze pisac
                a) geniusz
                b) jajarz
                c) kompletny debil

                opcja a) odpada chocby z powodu:
                "tyransmitancje Laplace'a i Fouriera." czytaj nie dobrnal
                w matmie powyzej szkoly sredniej.

                coz

                zostaje b lub c. stawiam na c ale moge sie mylic i gosc
                moze wierzyc w "formy metaliczne" ;-)
                • Gość: L0pht Riposta IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 02:36
                  > ludziska kochane przecie on nie pisze tego powaznie.
                  > 1)L0pht to ksywka prawdziwego hakera, ktora kolega
                  > jajcarz sobie przywlaszczyl. zdaje sie ,ze L0pht
                  > (prawdziwy) ma firme www.L0pht.com
                  > 2) w dyskusjo o "Obsługa komputera-co znać?" wypisal, ze
                  > sie wszystkiego sam nauczyl cytuje " patrz materiał z
                  > Uniwerku w Łodzi i emu, podstawy hackingu i zabezpieczeń
                  > to wystarczy, żeby pozostałość nauczyć się w ciągu kilku
                  > chwil " ;-) takie rzaczy moze pisac
                  > a) geniusz
                  > b) jajarz
                  > c) kompletny debil
                  >
                  > opcja a) odpada chocby z powodu:
                  > "tyransmitancje Laplace'a i Fouriera." czytaj nie dobrnal
                  > w matmie powyzej szkoly sredniej.
                  >
                  > coz
                  >
                  > zostaje b lub c. stawiam na c ale moge sie mylic i gosc
                  > moze wierzyc w "formy metaliczne" ;-)

                  Kolego szanowny, nikt tu sobie jaj nie robi. Może spojrzysz na
                  www.l0phtcrack.com

                  nie O tylko 0 (zero)

                  pseudo takie mam bo mam takie "widzi mi się", pod nikogo się nie podszywam.
                  Odnośnie transmitancji operatorowych nie pora tu robić wykładu
                  L transformata czyli obraz a transmitancja to zupełnie co innego. Jeśli jesteś
                  odważny umówmy się o określonym czasie na forum i niech ktoś wymyśli dowolne
                  zadanie z matematyki (może być związane z prostym przekształceniem Laplace'a, czy
                  wyznaczeniem transmitancji operatorowej dowolnego układu dowolnie skomplikowanego
                  gdzie w praktyce sprawdzimy przejście na funkcję zmiennej zespolonej stosując
                  przkszt. Laplace'a) Zadanie może być oczywiście inne ale z matematyki wyższej.
                  Odnośnie hackingu - hackuję by karać za nieuczciwość. Ostatni przykład co jeszcze
                  dziś jest dowodem (mogę tu podać:)
                  www.atemis.pl - nie zmieniłem strony o dostaniu się na konto admina świadczy
                  wpis przy logowaniu terminalowym przez port 3389 - system win2k+sp3 Domena
                  atemis.pl - firma francuska, niesolidna i nieuczciwa. Wpis aktualny - prawa
                  administratora zachowam do formatowania systemu - własna metoda.
                  Kolego szanowny nie kryj się tylko graj w otwarte karty, może się pomierzymy
                  naszą wiedzą? hmm... co Ty na to, uczestnicy forum będą świadkami - proponuję
                  przez IRC w czasie rzeczywistym na wybranym kanale. Jestem do dyspozycji -
                  dobrze, żeby pojawił się jakiś d-r matematyki lub doświadczony informatyk i
                  rzucił problem, taki którego w internecie się nie znajdzie. I jeszcze jedno -
                  piszę dość szybko i chaotycznie, często nie stawiam znaków diakrytycznych,
                  popełniam błędy jak każdy człowiek i nikt normalny nie zwraca uwagi na literówki,
                  kto podąża myśleniem wątku. Uczyś się niemieckiego będę bo jestem uparty i się
                  nauczę w założonym terminie.
                  Pozdrawiam
              • Gość: DonHuhro Re: Język IP: *.lsan03.pacbell.net 11.04.02, 04:52
                L0pht napisał(a):

                O jej ale mi się obrywa. (..)Jestem upartym człowiekiem, muszę się nauczyć
                genetyki ze 117 książek jakie zebrałem: są to rosyjskie podręczniki
                angielskie, kilka Polskich i spora część niemieckich.
                Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h.
                Wiem, że potrafię skoro potrafiłem nauczyć się (...) programowania w kilkunastu
                językach w tym również maszynowym assemblerze,

                Maszynowy assemler to jakby butowy but albo noz nozowy albo cos podobnie
                glupiego... Po co Ci assembler?? Co Ty tam kombinujesz?
                Programowanie swiatel drogowych ???

                I dalej:

                całości aparatu matematycznego od macierzy po całkowanie, równania struny,
                błony, tyransmitancje Laplace'a i Fouriera.

                TYRANSMITANCJA ???? Laplace'a ????
                Czy Ty masz errate do tej ksiazki?
                Huahahehihoaaaaaa!!!!
                OOooops... az sie zaksztusilem.

                >Dziś na pamięć znam już kilka życiorysów (wzrokowo)i zaraz powtórzę
                >kolejne 1000 słówek (wymawiając).
                >Mowę podszlifuję już w Niemczech - ale dlaczego mówicie, że to bez sensu.

                Czlowieku!!!
                Czy Ty zdajesz sobie sprawe jak to wszystko brzmi?
                Ja Ci mowie ( na pamiec i wzrokowo ) wypowiedz 1000 slowek, zaraz,
                powtarzajac:
                "Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h!
                Jestem wariatem. "
                "Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h!
                Jestem wariatem. "
                "Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h!
                Jestem wariatem. "
                "Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h!
                Jestem wariatem. "
                "Medytację i mapowanie myśli robię średnio co około 3 h!
                Jestem wariatem. "

                ..... ITP.


                Aha!
                Zapomnialbym... ( errare humanum est )
                Oczywiscie po Niemiecku.
                Ja nie jestem taki genialny jak Ty zapewne ...
                Wiec Ci nie przetlumacze.

                Zreszta pisz i mow co chcesz ...
                W wolnym kraju papier i klawiatura wszystko przyjma.
                Pozdro.
                DonHuhro
            • Gość: agulha Re: Język IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 08.04.02, 19:26
              Czy ty masz kłopoty z analizą słowa pisanego?
              Jak mogą "tłumacze tacy jak ja" tłumaczyć w Polsce filmy, skoro jak napisałam,
              mam kłopoty ze zrozumieniem filmów? Genetyka nie jest DOKŁADNIE moją działką,
              niemniej jest pokrewna "mojej działce", jaką jest medycyna. Tłumaczę właśnie
              teksty medyczne i zapewniam Cię, że je bardzo dobrze rozumiem. Czasami jestem
              proszona o tłumaczenie "zahaczające" o chemię, farmację, genetykę, dużo się już
              tego słownictwa i zwrotów nauczyłam.
              Skąd to lekceważenie mnie i nazywanie panienką? Oczywiście używam słowników, i to
              również takich, o których nawet nigdy nie słyszałeś; jeśli w słownikach i moich
              książkach ani w Internecie nie znajduję odpowiednika poszukiwanego pojęcia czy
              słowa, sprawdzam w Internecie, w Bibliotece Narodowej albo Głównej Bibliotece
              Lekarskiej.
              Skoro Ty byś się tego nie podjął - nikt Ci nie każe, to nie jest łatwa praca.
              Genetyka jest o tyle specyficzna, że niektórych pojęć na polski po prostu jeszcze
              nie przetłumaczono, albo - nie opublikowano tłumaczenia. Genetycy używają często
              pojęć angielskich. W książkach to są prawa Mendla i muszki owocówki głównie (choć
              nie tylko). A ja tłumaczę patenty, czyli z definicji to, co jest NOWE I
              NIEOCZYWISTE.
              Zastanów się przez chwilę, zanim coś powiesz. Skąd byś wziął nagle
              superspecjalistę do każdego marnego tekstu, z każdej wąskiej podspecjalności,
              znającego angielski, władającego biegle językiem ojczystym (Jezu, co niektórzy
              potrafią napisać - jakie straszne kalki językowe), sprawnie posługującego się
              edytorem tekstu, szybko piszącego, chętnego i gotowego do pracy, dysponującego
              komputerem, drukarką, skanerem (często potrzebny).
              Przeważnie jak jest takim wielkim specjalistą, to jest zajęty czym innym!!!
              I dlatego wśród bardzo, bardzo licznych tekstów bliskich memu sercu (i
              specjalności) przez te lata tłumaczyłam także o hodowli pszczół, uprawie
              pieczarek, szadzi cuchnącej pszenicy, wyrobie serów, szkodnikach upraw
              szklarniowych ogórków, chorobach koni...mniej lubię takie teksty, bo stosunek
              włożonej pracy do otrzymanego honorarium jest mniej korzystny.
              Przemyśl sobie to wszystko, zanim znowu się wypowiesz. Pozdrawiam.

              legal.alien napisał(a):

              > > Ja np. z angielskiego i francuskiego filmów nie oglądam, bo za mało rozumi
              > em,
              > > literatury pięknej nie poczytam, za to od 9 lat zawodowo tłumaczę na polsk
              > i
              > > teksty specjalistyczne, zresztą genetykę też, hi, hi, chociaż cienki ze mn
              > ie
              > > Bolo z genetyki (a tu plazmidy, kotransfekcje, otwarte ramki odczytu i inn
              > e,
              > > blee).
              > Gratuluje dobrego samopoczucie. Ja znam czynnie angielski na poziomie
              > umozliwiajacym mi prace zawodowa i plynna komuniakcje, ogladanie filmow itp., a
              > le
              > nigdy nie podjalbym sie tlumaczenia tekstow specjalistycznych nie z mojej
              > dzialki. Do tego KONIECZNA jest znajomosc przedmiotow.
              > To chyba wlasnie "tlumacze" tacy jak ty tlumacza filmy w Polsce. Ostatnio w
              > sobote ogladalem jakis amerykanski serialik, gdzie przetlumaczono mustard seed
              > na
              > ziarno musztardy, a nie na ziarno gorczycy. Pewno jakas tobie podobna panienka
              > tlumaczyla ze slownikiem mustard to musztarda i niech bedzie.

              • paw_dady sorrka aghula lae nie moge sie powstrzymac ;) 08.04.02, 23:52
                >co niektórzy
                > potrafią napisać - jakie straszne kalki językowe),
                sprawnie posługującego się
                > edytorem tekstu, szybko piszącego, chętnego i gotowego
                do pracy, dysponującego
                > komputerem, drukarką, skanerem (często potrzebny).


                nie moglem sie powstrzymac i nie podac znow moj ulubiony
                przyklad z mozdzkow przezartych przez amfe (czyli
                kopirajterzy): aktiv piana

                to jest cud tlumaczen ;-D
                • Gość: agulha Re: sorrka aghula lae nie moge sie powstrzymac ;) IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 09.04.02, 01:51
                  Aktiv piana, mówisz? teraz w ogóle rozpanoszyła się ta niepolska składnia
                  rzeczownik [jako przymiotnik]+drugi rzeczownik. Np. But Hala. Albo Kredyt Bank.
                  Moim najukochańszym przykładem złego tłumaczenia jest przetłumaczenie przez
                  kretynkę italianistkę diabetes mellitus jako "cukrzyca miodowa". Albo (ale to
                  już dla wtajemniczonych) "protocol-specific patient information form", który ja
                  z mozołem przełożyłam jako "swoisty dla protokołu formularz informacji dla
                  pacjenta", poprawiony przez furiatkę polonistkę na "protokoły własne pacjenta",
                  co mi się jako żywo skojarzyło z protokołami mędrców Syjonu. Cały tekst mi tak
                  posiekała, kilka (kilka dosłownie) poprawek było może na lepsze, chociaż nie z
                  błędnego na poprawne ("Pani/Pana prawa" na "przysługujące Panu/Pani prawa"),
                  natomiast reszta świadczyła dobitnie o braku podstawowej/elementarnej
                  znajomości problematyki badań klinicznych (o tym to było) u tej pańci - a
                  poprawiała po mnie, miałam wtedy 6 lat doświadczenia w tej dziedzinie. A jakie
                  pretensje do mnie!!! bo jak ona nie rozumie, to zapewne jest źle.
                  To samo miałam ostatnio - przełożyłam "to the best of my knowledge"
                  jako "według mojej najlepszej wiedzy", co recenzentka (Polka z zagranicy)
                  określiła jako "wręcz śmieszne" ("amusing"), tyle, że poza tym, że spotkałam to
                  zabawne może wyrażenie wielokrotnie, figuruje ono w słowniku prawniczym polsko-
                  angielskim. Ona coś w zamian proponowała, nie pomnę, pomijając to, że nie był
                  to urzędowy zwrot, to był rakowatą naroślą na zdrowej tkance języka polskiego :-
                  ))
                  • Gość: ida ja też sie nie moge powstrzymać... IP: *.csk.pl 09.04.02, 07:45
                    pozdrawiam koleżankę po fachu :-)))))

                    W kwestii tłumaczeń medycznych- widziałaś może kiedyś tłumaczenie "obstetrician"
                    jak "akuszer", "morbidity" jako "chorobliwość", "kidneys"
                    jako "cynaderki", "abscess" jako "czyrak", "asthma" jako "dusznica", "śpiączka"
                    jako "sleepiness", "heart attack" jako "udar serca" -i to wszystko w wykonaniu
                    doktorantki UAM, który to uniwersytet ma podobno najlepszą anglistykę w Polsce?
                    A lista podobnych bzdur jest znacznie dłuższa.

                    Ja się już przestałam czemukolwiek dziwić.
                    • Gość: agulha :-)))))))))) IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 09.04.02, 08:34
                      Dobre! Szczególnie podobały mi się "cynaderki". "Panie doktorze, boli mnie tu,
                      nad cynaderkami" :-))).
                      A nasza firma macierzysta włoska oddaje Bóg wie czemu dokumenty do tłumaczenia
                      jakiejś Polce idiotce, mieszkającej tam. Pisze ona o "bezpieczności i
                      skuteczności" leków. W formularzu informacji dla pacjenta mówi na okrągło o
                      udziale "osobnika" w "eksperymencie", to chyba zniechęciłoby największego
                      twardziela.
                      Nieco wykraczając poza dziedzinę tłumaczeń...w książce "Onkologia kliniczna"
                      autorzy zalecaja przetaczać pacjentom "świeżo mrożone owoce" (nie precyzują
                      jednak, jakbłka czy może truskawki?). "Neurologia praktyczna" roi się od
                      błędów, z których smakowite jest np. "jądro miażdżycowe" (chodzi o kręgosłup).
                      • ochman Re: :-)))))))))) 09.04.02, 12:57
                        czy astma to nie dusznica oskrzelowa?

                        moje ulubione:
                        w filmie - "you've got guts" jako uznanie dla odwagi
                        przetlumaczone jako "masz wnetrznosci"
                        w ksiazce - Joni Mitchell przetlumaczona jako "Joni i
                        Mitchella"
                        • Gość: ida Re: :-)))))))))) IP: *.csk.pl 09.04.02, 14:58
                          ochman napisał(a):

                          > czy astma to nie dusznica oskrzelowa?


                          ooo, czyżbyś był absolwentem anglistyki UAM?

                          nie dusznica, tylko dychawica oskrzelowa jeśli już tak nie podoba się wam polska
                          nazwa - astma
                          • ochman Re: :-)))))))))) 09.04.02, 16:54
                            faktycznie dychawica - pokornie sie kajam :-)))
                            (na swoja obrone dodam tylko ze nie jestem tlumaczem,
                            ale z drugiej strony moglbym pewnie byc:-)))
                      • Gość: ida raz jeszcze w kwestii tłumaczeń... IP: *.csk.pl 11.04.02, 08:43
                        znane mi z opowieści - sponsor wspaniałomyślnie przetłumaczył nam kiedyś
                        formularze badań laboratoryjnych z francuskiego na polski. Jedynym elementem nie
                        budzącym większych wątpliwości co to jest, był numer faksu do Francji, pod który
                        należało ten formularz odesłać. Co też niezwłocznie uczyniono. Z adnotacją
                        (przepraszam za ewentualne błędy, francuski nigdy nie był moją najmocniejszą
                        stroną): "Nous sommes desoles, mais nous ne comprenons rien"

                        Przysłali orginały.
              • legal.alien Re: Język 09.04.02, 10:29
                Gość portalu: agulha napisał(a):

                > Czy ty masz kłopoty z analizą słowa pisanego?
                > Jak mogą "tłumacze tacy jak ja" tłumaczyć w Polsce filmy, skoro jak napisałam,
                > mam kłopoty ze zrozumieniem filmów? Genetyka nie jest DOKŁADNIE moją działką,
                > niemniej jest pokrewna "mojej działce", jaką jest medycyna. Tłumaczę właśnie
                > teksty medyczne i zapewniam Cię, że je bardzo dobrze rozumiem. Czasami jestem
                > proszona o tłumaczenie "zahaczające" o chemię, farmację, genetykę, dużo się już
                >
                > tego słownictwa i zwrotów nauczyłam.
                Zeby DOBRZE tlumaczyc teksty nie wystarcza znajomosc slownikowa jezyka, trzeba
                miec doswiadczenie w poslugiwaniu sie zywym jezykiem danej branzy, a takze znac
                kontacje kulturowe.
                > Skąd to lekceważenie mnie i nazywanie panienką? Oczywiście używam słowników, i
                > to
                > również takich, o których nawet nigdy nie słyszałeś; jeśli w słownikach i moich
                >
                > książkach ani w Internecie nie znajduję odpowiednika poszukiwanego pojęcia czy
                > słowa, sprawdzam w Internecie, w Bibliotece Narodowej albo Głównej Bibliotece
                > Lekarskiej.

                Skad wiesz, ze nie mam pojecia o slownikach?? Jak juz napisalem slowniki, nawet
                najlepsze, czesto nie wystarczaja.

                > Skoro Ty byś się tego nie podjął - nikt Ci nie każe, to nie jest łatwa praca.
                > Genetyka jest o tyle specyficzna, że niektórych pojęć na polski po prostu jeszc
                > ze
                > nie przetłumaczono, albo - nie opublikowano tłumaczenia. Genetycy używają częst
                > o
                > pojęć angielskich. W książkach to są prawa Mendla i muszki owocówki głównie (ch
                > oć
                > nie tylko). A ja tłumaczę patenty, czyli z definicji to, co jest NOWE I
                > NIEOCZYWISTE.
                > Zastanów się przez chwilę, zanim coś powiesz. Skąd byś wziął nagle
                > superspecjalistę do każdego marnego tekstu, z każdej wąskiej podspecjalności,
                > znającego angielski, władającego biegle językiem ojczystym (Jezu, co niektórzy
                > potrafią napisać - jakie straszne kalki językowe), sprawnie posługującego się
                > edytorem tekstu, szybko piszącego, chętnego i gotowego do pracy, dysponującego
                > komputerem, drukarką, skanerem (często potrzebny).

                Dlatego mamy w pOlsce taki poziom tlumaczen o jakim piszesz, bo teksty tlumacxa
                amatorzy, a nie specjalisci. I nie mowie wcale o lingwistach, a o ludziach
                doswiadczonych w danej branzy i biegle znajacy jezyk.

                > Przeważnie jak jest takim wielkim specjalistą, to jest zajęty czym innym!!!
                > I dlatego wśród bardzo, bardzo licznych tekstów bliskich memu sercu (i
                > specjalności) przez te lata tłumaczyłam także o hodowli pszczół, uprawie
                > pieczarek, szadzi cuchnącej pszenicy, wyrobie serów, szkodnikach upraw
                > szklarniowych ogórków, chorobach koni...mniej lubię takie teksty, bo stosunek
                > włożonej pracy do otrzymanego honorarium jest mniej korzystny.
                > Przemyśl sobie to wszystko, zanim znowu się wypowiesz. Pozdrawiam.

                A moze ty pomysl, jesli sie czujesz kompetentna i w genetyce, i w pszczelarstwie,
                i w wyrobie serow, i w uprawie ogorkow itd. to naprawde gratuluje. Jestes
                prawdziwym czlowiekiem renesansu. I to na dodatek tlumaczysz ze slownikiem w
                reku - poziom tych tlumaczen musi byc oszalamiajacy.
                • Gość: agulha Re: Język IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 09.04.02, 20:50
                  >
                  > Dlatego mamy w pOlsce taki poziom tlumaczen o jakim piszesz, bo teksty tlumacxa
                  >
                  > amatorzy, a nie specjalisci. I nie mowie wcale o lingwistach, a o ludziach
                  > doswiadczonych w danej branzy i biegle znajacy jezyk.
                  Skoro tak dobrze znasz rynek tłumaczeń w Polsce i jest tak tragicznie, a Ty masz
                  wizję - załóż wyjątkowe biuro tłumaczeń - wszyscy klienci dotychczasowych będą
                  walić drzwiami i oknami. Pieniądze leżą na ulicy!!
                  Profesorowie i docenci będą oblegać Twoje biuro, żebyś raz na dwa lata dał im do
                  tłumaczenia na jutro tekst ściśle z ich branży.
                  >
                  >
                  > A moze ty pomysl, jesli sie czujesz kompetentna i w genetyce, i w pszczelarstwi
                  > e,
                  > i w wyrobie serow, i w uprawie ogorkow itd. to naprawde gratuluje. Jestes
                  > prawdziwym czlowiekiem renesansu.
                  Ha, dziękuję za komplement. Ja za człowieka renesansu uważałabym kogoś o znacznie
                  szerszych zainteresowaniach...

                  I to na dodatek tlumaczysz ze slownikiem w
                  > reku
                  "w ręku" sugeruje, że się nim ciągle posługuję, co nie jest prawdą. Myślę jednak,
                  że lepiej zajrzeć do słownika, niż prowadzić "radosną twórczość" dla ambicji
                  obywania się zupełnie bez niego.

                  - poziom tych tlumaczen musi byc oszalamiajacy.
                  Na razie tłumaczę od 9 lat i klienci są zadowoleni.

      • Gość: AniaM Re: Język IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 15:31
        kto cię tak nakręcił??? przeciez to fizycznie niemozliwe nauczyć się jezyka w 3
        miesiące. I uczyć się w takim tempie!!!!! daj sobie spokój. Nie z nauką
        oczywiście ale z takim sposobem. Ania
        • ryba2002 Re: Język 08.04.02, 15:59
          Gość portalu: AniaM napisał(a):

          > kto cię tak nakręcił??? przeciez to fizycznie niemozliwe nauczyć się jezyka w 3
          >
          > miesiące. I uczyć się w takim tempie!!!!! daj sobie spokój. Nie z nauką
          > oczywiście ale z takim sposobem. Ania


          Ja tylko chciałem powiedzieć, że Tolkien po 3 miesiącach nauki języka fińskiego
          rzucił się do naukowej lektury Kalevalli w oryginale, a nie jest to utwór
          napisany językiem łatwym, pomijając już fakt, że fiński jest w ogóle nietypowy i
          ma kilkanaście przypadków rzeczownika. A więc niektórym i 3 miesiące wystarczą...

          Co do niemieckiego, ja też się go kiedyś w szkole uczyłem i nic, do chwili, kiedy
          zacząłem bywać w Niemczech. Potem dzięki obyciu, rozmowom, a w końcu dalszej
          nauce i pobytowi w Austrii nauczyłem się w go dobrze. Nawet sam go później przez
          jakiś czas uczylem i tłumaczylem, jak było trzeba.

          Aha... ja teraz za to uczę się rosyjskiego. Niestety mam czas tylko na kasety,
          książki, radio i telewizję bardzo rano albo bardzo wieczorem. Można np. 5 - 10
          minut medytować, potem zacząć się uczyć jakiegoś tematu słuchać kaset,
          pomedytować, słuchać kaset, czytać, rozwiązać zadania, posłuchać kaset,
          medytować, ale nie medytować po buddyjsku czyli o niczym nie myśleć, tylko
          wyobrażać sobie po kolei wszystkie słowa i konstrukcje z danej lekcji, najlepiej
          wizualnie. Wymaga to trochę spokoju, ale jedna lekcja zajuje mi średnio 1.5
          godziny, a ostanio juz w miarę normalnie rozmawiałem ze znajomą z Rosji po
          rosyjsku.
          A może zapisać się na jakiś dobry kurs..? Ale trzba je dokładnie sprawdzić, kto
          będzie uczył - nie chodzi o nazwę szkoły, tlyko o nazwisko lektora.

          Fajne jest takie dość przystępne repetytorium z gramatyki języka niemieckiego,
          nie pamiętam autora, bo dawno czyałem.

          Aller Anfang ist schwer.. niestety....


      • Gość: ano Re: Język IP: *.sponsor.com.pl 09.04.02, 17:16
        Zadaj sobie pytanie, czy niemiecki jest Ci potrzebny tylko do tłumaczenia
        tekstów czy chcesz po prostu znać język. Jeśli to drugie - próbuj (choć uważam
        że taka nauka daje tylko połowiczną korzyść. Nauczysz się dużo słówek, ale co z
        konwersacją, prawidłową wymową, stylem pisania, niuansami językowymi?).
        Jeśli to pierwsze-nie wiem czy warto. Genetyka jest trochę moją dziedziną i
        zapewniam Cię, że kompetentną literaturę znajdziesz w języku angielskim (a ten
        znasz). I to w zasadzie, przede wszystkim w tym języku. Dodatkowo pamiętaj, że
        jest to dziedzina niezwykle szybko rozwijająca się i dużo rzeczy nie znajdziesz
        w książkach tylko w specjalistycznych czasopismach (po ang.). Jest to w
        zasadzie podstawowe obecnie źródło wiedzy dla ludzi zajmujących się tą
        dziedziną. W książkach są oczywiście niezbędne podstawy. Ale pamiętaj- nie
        chodzi o to żeby przeczytać jak najwięcej książek z danej dziedziny we
        wszystkich językach , nie wystarczy przetłumaczyć - trzeba zrozumieć! Myślę że
        znajomość angielskiego zupełnie wystarczy Ci, aby zagłębić się w tajniki
        genetyki.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka