ak-69
20.08.15, 21:23
Dzisiaj media bębnią o 27-latku, który zamordował siekierą małą dziewczynkę. Od miesiąca nie mógł znaleźć pracy, a w urzędzie pracy odmówiono mu zasiłku. Wpadł w taką furię, że wyskoczył z urzędu pracy (tam za dużo ludzi na napad) i rzucił się na pierwszą postronną osobę. Biedna dziewczynka...
Napisano na jednym z portali:"Był wykształconym człowiekiem. Skończył studia".
Tylko, że skończył FIZJOTERAPIĘ...
Trzeba było iść na studia typu informatyka, prawo, medycyna. Po nich szedłby do urzędu przeglądać oferty najlepszych pracodawców, a nie czy cokolwiek znajdzie.
Masa prywatnych uczelni jest wyższych jedynie z wysokości czesnego.
Jeśli był za słaby by studiować na którymś z tych niełatwych kierunków, trzeba było wybrać jakąś szkołę zawodową, czy choćby zrobić jakiś dobry kurs zawodowy. Nawet w urzędach pracy można chyba się na taki dostać.
Umiejąc pracować na dźwigu, wykonywać prace budowlane, hydrauliczne, nie miałby problemu z pracą.