kamariboy
07.02.17, 22:28
Na początku 2015 skończyłem 60 lat i moglem przejść na emeryturę z tytułu pracy w warunkach szczególnych. Pracodawca sporządził mi niestety niewłaściwe świadectwo pracy. Skierowałem sprawę do Sadu Rejonowego o sprostowanie świadectwa. Po roku rozpraw i przesłuchiwaniu świadków pozew oddalono ze względu na brak interesu prawnego i pouczono bym dochodził prawdy za pośrednictwem organu emerytalnego. W 2015 po negatywnej decyzji ZUS wystąpiłem do Sądu Okręgowego o zmianę decyzji. Minął kolejny rok i sąd przyznał mi rację i emeryturę od początku 2016 roku. I tu rzutem na taśmę ZUS wniósł w tym roku apelację od wyroku wiedząc że w ten sposób miną jeszcze lata zanim zrealizuje swój obowiązek wypłaty świadczeń. Ponieważ Sąd Apelacyjny jest zawalony zakładam, że apelacje odrzuci za jakieś 1,5 roku. Będę miał wtedy prawie 64 lata i mógł za rok przejść na normalną emeryturę. Gdyby pracownicy ZUS występujący z apelacją, która raczej zostanie oddalona ponosili osobiście koszty z tego tytułu zastanowili by się co robią. Ale jest odwrotnie za oddalanie w czasie należnych obywatelowi świadczeń dostają nagrody. Niech ich szlak ...... tyle mi zostało.