Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezplatne staze

    IP: 62.233.138.* 27.08.01, 14:30
    A wiec ta patologia dotarla juz do Polski. Niestety, kiedy sie ona juz raz
    rozpocznie, ma tendencje do rozwoju z uplywem czasu. Z powodu szalejacego
    bezrobocia, pracobiorca musi zebrac o prace. We Francji, gdzie zwyczaj darmowej
    opracy absolwentow jest juz ugruntowany, stalo sie to powaznym problemem
    spolecznym i zostalo jako patologia dostrzezone na szczeblu rzadowym.
    Pracodawcy dorabiaja sobie do tego ideologie, ze absolwenci niczego nie umieja
    i przychodza do firmy na szkolenie. Co bedzie dalej, oplaty za te szkolenia? I
    czego oni sie ucza, bo przecietnemu pracownikowi biura na dobra sprawe
    wystarczyloby wyksztalcenie podstawowe plus znajomosc angielskiego. To piekne,
    ze osoba dwudziestopiecioletnia nie jest w stanie na siebie zarobic i musi byc
    w dalszym ciagu na utrzymaniu mamusi. Oczywiscie samorealizujac sie i
    podejmujac wyzwania na darmowej posadzie. Oraz wykazujac obowiazkowy,
    spontaniczny entuzjazm.

    Widze, ze w "Gazeta Praca" wyrazacie sie o tym wszystkim pozytywnie. Redaktorzy
    Nosowski i Michaliszyn, jezeli chcecie sie wyroznic z tlumu, to spalcie jakas
    duza biblioteke.
    Obserwuj wątek
      • Gość: knockout Re: Bezplatne staze IP: *.piekary.oho.com.pl 27.08.01, 19:37
        witam,

        zgadzam sie w zupelnosci. Nie traktujcie prosze studentow jak idiotow. Mialem
        okazje widziec ilu ''bezplatnych'' stazystow zatrudnia pewna ''bardzo znana i
        pozadana firma'' za granica i zle mi sie od tego robilo. Traktowali ludzi jak
        pracownikow w kwestii odpowiedzialnosci i wymagan a w kwestii placy jak
        sprzataczki (z calym szacunkiem dla tych pan) - niektorzy dostali ok. 40USD za
        miesiac pracy po 10-12h w kraju, ktory jest czlonkiem NATO. Oczywiscie
        niektorzy pracowali za darmo.
        A ta cala ideologia, ze trzeba sie uczyc, jest o kant d... roztrzasc, bo taki
        student potrafi i rozumie tyle samo z pracy ile czlowiek po roku pracy w tej
        firmie.
        Oczywiscie klienci tejze firmy nie wiedzieli, ze ''pracownicy'' to stazysci
        (firma zabronila nam tego mowic klientom!) i taki klient placic ok. 30-40USD za
        godzine pracy ''niedoswiadczonego i przeszkadzajacego w firmie'' (cytat za jednym
        geniuszem z firmy People, ple ple?). Milo, co nie?
        • Gość: Magda Re: Bezplatne staze IP: *.pl 27.08.01, 20:31
          A ja właśnie odbywam wakacyjny staż. Zupełnie bezpłatnie. I nie mogę się do
          końca zgodzić z tym, co tu piszecie. Primo - nikt nikogo nie zmusza. Nie jest
          przecież powiedziane, że taki staż koniecznie trzeba odbyć. Wielu moich
          znajomych w ogóle nie zawracało sobie dupy i jakoś znalazło pracę. Secundo -
          lekka przesada z tą patologią. Praca za darmo- faktycznie brzmi to trochę
          dziwnie ( znajomi czasami patrzą się na mnie jak na wariatkę), ale nie to jest
          w moim przekonaniu podstawową funkcją stażu. Nie poszłam na staż po to, żeby
          firmie zrobić przyjemność i dać się wykorzystywać przez dwa i pół miesiąca.
          Nie zastanawiałam sie też specjalnie ( i nadal tego nie robię), czy po tym
          stażu dostanę u nich pracę czy nie. Zabrzmi to idiotycznie - zdecydowałam się
          na ten staż ( czy też zmarnowane wakacje, jak mówią inni) bo chciałam się
          przekonać czy chcę tak naprawdę się tym zajmować. I nie widzę potrzeby, żeby za
          to moje pragnienie zdobycia wiedzy na ten temat firma miała mi płacić.
          • Gość: Andrzej Re: Bezplatne staze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 21:50
            Do Magdy
            Hej,
            NIe ma problemu jak staż trwa miesiąc, dwa, trzy jak jesteś na studiach.
            Inaczej pewnie na to spojrzysz jak skończysz studia i pracodawcy powiedzą, że
            praca to nie, ale rok, dwa stażu i owszem. Tak ponoć jest we Francji i powoli
            zaczyna być w Polsce - sam widziałlem takie przypadki.
            Pozdrawiam Andrzej
            • Gość: Magda Re: Bezplatne staze IP: *.pl 28.08.01, 20:46
              Zgadzam się w zupełności, że rok czy dwa lata tyrania za darmo to gruba
              przesada i patologia a na dodatek łamanie prawa. I faktycznie, staż jest dobrą
              rzeczą, gdy się jeszcze studiuje i nie jest się zmuszonym przez okoliczności do
              podjęcia pracy. Tak jak w moim przypadku. Nie twierdzę też, że
              ludzie "wypruwają sobie żyły" w imię wyższych potrzeb Maslowa.To oczywiste, że
              idą tam z nadzieją na normalną pracę. No ale co w tym złego? Znam trzy osoby,
              które w ten sposób znalazły sobie pracę. Chcę też zaznaczyć, że pisałam akurat
              o swoich osobistych motywacjach.Mogę pisać tylko o sobie. I wszystko to co
              piszę znam tylko z własnego doświadczenia. Jeśli chodzi o wartość dodaną, jaką
              przysparza się firmie, nie sądzę, żeby był to jakiś kolosalny wkład. Myślę, że
              doskonale by poradzili sobue beze mnie. Mało tego, o ile teraz faktycznie na
              coś się przydaję i nawet robie samodzielne projekty, to na początku byłam
              zielona jak szczypiorek i kompletnie nie w temacie. I właściwie raczej
              przeszkadzałam niż się na coś przydawałam. Ludzie w firmie poświęcali mi
              naprawdę dużo czasu pokazując wszystko, tłumacząc, podsuwając książki,
              przepytując(!) Naprawdę chcieli i nadal chcą, żebym się jak najwięcej nauczyła.
              Więc powiem szzczerze, że byłoby mi nawet głupio brać pieniądze za to, że szef
              siedzi ze mną 2 godziny przed komputerem i wszystko wyjaśnia.

          • Gość: knockout Re: Bezplatne staze IP: *.piekary.oho.com.pl 28.08.01, 00:02
            czesc,

            moj znajomy wlasnie otworzyl wlasna firme. robia oprogramowanie. moze chcesz
            sie w ciagu dwoch miesiecy przekonac pracujac za darmo, czy to jest praca dla
            Ciebie?
            Chodzi o to, ze jednak taki darmowy pracownik w wiekszosci przypadkow przynosi
            firmie wartosc dodana, wykonuje jakies dzialania i niestety nie otrzymuje za to
            wynagrodzenia.
            Nie do konca zgodze sie z Toba w kwestii dobrowolnosci. Jak sadze do konca roku
            bedziemy miec 20% bezrobotnych, chyba, ze zdarzy sie cud. I sadzisz, ze ludzie
            ida pracowac za darmo, zeby realizowac te wyzsze z potrzeb w hierarchii kolegi
            Maslowa? A ja uwazam, ze ida ze (zludnym) przekonaniem, ze jesli wypruja sobie
            flaki, to firma zaproponuje im stala, juz platna prace.
            • Gość: Magda Re: Bezplatne staze IP: *.pl 28.08.01, 20:56
              hej, knockout!!!
              Nie interesuje mnie oprogramowanie, więc nie muszę pracować u Twojego kumpla,
              żeby się dowiedzieć, czy to praca dla mnie. Akurat kończę takie studia, że
              można po nich robić wszystko i nic. A robię staż w branży ścisle związanej z
              kierunkiem studiów. I chcę się przekonać, czy mam ochotę zajmować się tym
              przez resztę życia czy może znaleźć sobie inny pomysł. Nie mam ochoty na
              rozmyślania pt"co ja mam kurwa w zyciu teraz robić" kiedy już będę po studiach
              i kiedy będzie wypadało zacząć normalna pracę. Nie mam czasu na niewłaściwe
              wybory i frustracje. A studia jak wiadomo, dają potężny zastrzyk wiedzy , ale
              niestety czysto teoretycznej. A w pracy trzeba i tak na nowo się przyuczać.
              Więc robię to teraz . Bo akurat to czym się zajmuję wymaga wiedzy w dużej
              części praktycznej. I tyle. papa



            • Gość: pine Re: Bezplatne staze - podaj, proszę, adres tej firmy :-) IP: 193.193.93.* 04.09.01, 16:28
              Gość portalu: knockout napisał(a):

              > moj znajomy wlasnie otworzyl wlasna firme. robia oprogramowanie. moze chcesz
              > sie w ciagu dwoch miesiecy przekonac pracujac za darmo, czy to jest praca dla
              > Ciebie?

              Bardzo chętnie. Podaj, proszę, adres tej firmy [może być niepublicznie na email
              mark@zbymar.tarnow.pl lub publicznie tu na forum], o ile firma jest w Krakowie
              lub Rzeszowie. Jestem z Tarnowa, więc te 80 km to mogę dojeżdżać przez 3 miesiące.

              PS. Mówię zupełnie poważnie. Tutaj szukam pracy juz 16 miesięcy [przez ten czas
              była tylko dwumiesięczna praca sezonowa], więc muszę spróbować chociaż czegoś
              takiego.
          • Gość: Hadzio Re: Bezplatne staze IP: *.comarch.pl 28.08.01, 08:59
            A moge wiedzieć za co żyłaś wtedy ???
            1) Odłożyłaś sobie wcześniej na te 2.5 miesiąca życia pracując w innej firmie???
            2) Rodzice Ci dali ???
            3) Inne???
            • Gość: Jacek Sz Re: Bezplatne staze IP: 62.233.138.* 28.08.01, 10:49
              Gość portalu: Hadzio napisał(a):

              > A moge wiedzieć za co żyłaś wtedy ???
              > 1) Odłożyłaś sobie wcześniej na te 2.5 miesiąca życia pracując w innej firmie??
              > ?
              > 2) Rodzice Ci dali ???
              > 3) Inne???

              trzeba sie gdzies rownolegle zatrudnic, zeby z tego finansowac bezplatny staz ;-)
      • Gość: Greg Re: Bezplatne staze IP: 212.187.240.* 28.08.01, 11:03
        Przeciez to jest kompletny absurd i lamanie prawa pracy przez pracodawcow.
        Czy jest to nastepny krok do wprowadzenia niewolnictwa w Polsce??!!!
        Czy dostajecie po takim stazu jakies zaswiadczenie, referencje? Jesli nie to
        znaczy, ze to nie jest nic warte! A jesli tak to az sie prosi zeby isc do
        stosownych urzedow.
        Ciekaw jestem co bedzie, jesli ktos z takich stazystow bedzie mial wypadek w
        pracy? Kto bedzie placil odszkodowanie itp.
      • Gość: Miotełka Re: Bezplatne staze IP: *.icpnet.pl 28.08.01, 16:44
        Ludzie nie narzekajcie tylko zabierajcie sie do roboty i załóżcie własna
        firmę.......nawet sprzatającą. Wygrywacie jakis przetarg, zatrudniacie 2-4
        sprzątaczki i jechanego....... gówno was obchodzi. Raz na tydzień przywozicie
        towar itp. i na tym kończy się Wasza praca. No moż ejeszcze zapomniałem o
        papierach ZUS-ie itp. ale to już czysta przyjemność......Tak między nami to
        jestem na 4 roku prawa i nie zamierzam nawet w tym siedziec. Pozdrawiam
        • Gość: Jacek Sz mimochodem rozwiazales problem bezrobocia IP: 62.233.138.* 28.08.01, 17:35
          ech, teoretyk
        • Gość: Jacek Sz swoja droga to powinienes przemawiac na wiecach IP: 62.233.138.* 28.08.01, 17:52
          Gość portalu: Miotełka napisał(a):

          > Ludzie nie narzekajcie tylko zabierajcie sie do roboty
      • Gość: Daro Re: Bezplatne staze IP: *.ipt.aol.com 29.08.01, 05:54
        Wszyscy tak zrzedzicie. Przypuszczam jednak, ze gdyby jakas znana firma
        zaproponowala by wam taki staz, nie namyslalibyscie sie za dlugo i pierwsi
        pobiegli podziekowac firmie za trafny wybor. Zastanowcie sie nad tym.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Jacek Sz Re: Bezplatne staze IP: 62.233.138.* 29.08.01, 10:21
          pierwszy bym podziekowal za prace niewolnicza i pewnie jeszcze pobiegl z
          wlasnym lancuchem. patrz, o tym nie pomyslalem. i pewnie umarlbym w
          nieswiadomosci. dziekuje za wsparcie intelektualne.

          wlasciciel firmy
          (niestety nieznanej wiec pewnie nie napisza o mnie w "Hallo wielki swiat" :-(

          PS. prosze sie do mie nie zglaszac z propozycjami odbycia bezplatnego stazu
      • Gość: MISSKITY STAŻE TO OSZUSTWO! IP: 62.233.128.* 29.08.01, 16:07
        Długo czekałam, żeby usłyszeć te słowa!
        Ja również uważam, że bezpłatne zatrudnianie studentów to czysty wyzysk.
        Mój kolega (wybitny finansista) zatrudnił się na staż w jednym ze znanych
        banków licząc na późniejsze zatrudninie na normalnych warunkach. Wypełniał
        wszystkie polecenia, zostawał po godzinach, przygotowywał raporty i zestawienia
        i......... przedłuzyli mu BEZPŁATNY staż, a kiedy zaczął podpytywac o NORMALNĄ
        umowę - podziękowali mu.
        Mnie na szczęście nie przyszłoby do głowy pracować bezpłatnie. Na studiach
        udało mi się załapać praktykę za 1500zł na rękę w jednej ze znanych
        warszawskich firm (patrz: drapacze chmur). Uważam cos takiego za jawne
        wykorzystywanie studentów, którzy i tak na ogół cierpią na brak kasy. Powinny
        byc choćby minimalne wynagrodzenia typu: 1000zł miesięcznie na rękę.
        Stażysta i tak na ogół wykorzystywany jest do mało ambitnych zadań typu:
        kserowanie, przepisywanie testów, drobne tłumaczenia, wpinanie akt do
        segregatorów itp. itd. Według mnie studenci od razu powinni szukać normalnej
        pracy w celu zdobycia doświadczeń a nie łapać sie na bezpłatne praktyki,
        których i tak potem przyszły pracodawca nie doceni!
        • Gość: Gruby Re: STAŻE TO OSZUSTWO! IP: 192.168.7.* / *.mostostal-export.com.pl 29.08.01, 16:28
          Ludzie-nie pracujcie za darmo bo wyleja z pracy tych co pracują za pieniądze.
          Za darmo tyrają tylko desperaci i frajerzy.
        • Gość: abc Re: STAŻE TO OSZUSTWO! IP: 212.6.102.* 30.08.01, 09:24
          Tak to sie teraz zaznacza,ze niby jak sie ma w cv,ze pracowales jako
          wolontariusz to niby taki plus jest.Oczywiscie to tylko sygnal dla pracodawcy
          ze jestes gotowy wypruc z siebie flaki za friko
      • Gość: stazysta Re: Bezplatne staze IP: 192.168.10.* / *.bratniak.krakow.pl 29.08.01, 19:04
        Dobrze, że ktoś wreszcie zwrócił uwagę na patologiczne zjawisko bezpłatnych
        staży. Tak się akurat składa, że mam roczne doswiadczenie w rozmaitych stażach
        i praktykach, wynikające z własnej woli(czytaj głupoty) i organizacji studiów,
        na których wymagano "praktyk". Znalazłszy się w samym centrum tej paranoi udało
        mi się zaobserwować,że firmy chętnie powierzają niedoświadczonym, nie-mającym-o-
        niczym-pojęcia i w ogóle zawracjącym im głowę, studentom zadania z którymi nie
        potrafią sobie poradzić!!! Tak tak, moi państwo chcecie to wiezcie, albo nie
        wierzcie, ale to prawda. Pwena firma obarczyła studentów renomowanego
        uniwersytetu obowiązkiem (pod rygorem niezaliczenia przedmiotu)wprowadzenia na
        rynek nowego produktu. Budżet na reklamę i promocję wynosił: 0zł, telefony,
        faxy, maile, bilety, benzyna, xero, itp. nieistotne wydatki na koszt własny (a
        kto powiedział że studia mają byćbezpłatne?). Firma ta oczekiwała w zamian
        realnego zysku, tzn. że owo coś (nawiasem mówiąc niezwykle kosztown gówno, bo
        inaczej tego nazwać nie sposb) zostanie sprzedane, wypromowane, że znajdą się
        producenci, powstaną kanały dystrybucji, a był to tylko półprodukt, mieliśmy
        wymyślić co zniego powstanie - hit rynkowy, ginger 2, pokemon, Bóg wie co -
        jednym słowem patent!!! W zamian mieliśmy otrzymać: zaliczenia, a prowadzący
        przedmiot: 10tys.PLN kieszonkowego. Użeranie się z tym kurestwem trwało bagatela
        (!)6 m-cy, przy braku jakiejkolwiek wspópracy ze strony firmy, która przyjęła
        postawę roszczeniową, podobnie jak wykadowca uniwersytecki. Niesamowite prawda?
        a jednak prawdziwe. To jeszcze nie koniec; zdarzyło mi się poznać poważną firmę
        konsulingową wykorzystującą darmowych stażystów do egzaminowania ludzi z
        języków obcych, mimo że nie jest to biuro tłumaczeń i oferta nie była
        skierowana do filologów, zasadniczy profil ich działalności jest zupełnie inny.
        Inna, równie poważna, firma doradcza za pomocą darmowych,
        wysokowykwalifikowanych roboli (2 fakultety + języki + komputer) usiłuje wejść
        na rynek z nowym rodzjem usług, o których nikt z tam zatrudnionych nie ma
        pojęcia. Nazywają to praktyką, ale co to za praktyka kiedy ktoś oddaje za frico
        swoją specjalistyczną wiedzę, umiejętności i pomysły, nie otrzymując w zamian
        nic, nic dosłownie. Pracownicy nie są bowiem skorzy do dzielenia się swym
        bezcennym doświadczeniem z bezrobotnymi pariasami. Z bywania w różnych firmach
        w róznym chrakterze wynika, że nizwykle często osby zasiadziałe na swoich
        stołkach ustępują dramatycznie absolwentom pod wzgledem przygotowania
        merytorycznego, bywa nawet że posiadają ledwo maturę, nie znają języków, a
        uruchomienie komptera PC nosi ich zdaniem znamioma wiedzy tajemnej, o
        specjalistycznej wiedzy fachowej nawet nie warto wspominać. Znam sytuacje,
        kiedy nie przegląda się nawet aplikacji napływających w odpowiedzi na
        ogłoszenia prasowe, a ztrudniani są nieruchawi, nierozgarnięci,
        czterdziestoletni sąsiedzi o kwalifikacjach jak wyżej. Strach pomyśleć jak
        czesto firmy (wcale nie polskie, wcale nie panstwowe) boją się młodych,
        wykształconych, kretywnych, boją się o swoje zapleśniałe stołki, boją
        dowiedzieć jak wiele się zmieniło odkąd objęli posadę i ile muszą jeszcze się
        nauczyć. Tzw. staże to bardzo często wyłącznie drenaż pomysłów i jak najszybsze
        pozbycie zagrożenia dla status quo, tj. praktykantów; bo jaszcze mało
        doświadczeni, bo miejsca pracy kosztowne i po co psuć taką miłą, gnuśną
        atmosferę. Jak zarabia stażysta? Oczywiście na czarno, można np. pisać
        pracującym, niezwykle zajętym swoimi posadami, a mimo to wykazującym ambicje
        naukowe osobnikom prace semestralne, inżynierskie, magisterskie niech sobie te
        studia wreszcie skończą, wszak nasz Piękny Kraj Nadwiślański potrzebuje
        wykształconych menadżerów. Jesli ktoś chętny to standardowa cena wynosi 20PLN
        za stronę: naukowe.konsultacje@wp.pl
      • ochman Re: STAZ˙E TO OSZUSTWO!?!?!?!? 30.08.01, 10:33
        A ja pracowalem przez rok w instytucji finansowej, przez pierwszy miesiac za darmo, a potem przez
        rok za 800 zl brutto. Oprocz samej satysfakcji z pracy tam wlasnie, mialem wpis do CV, kontakty i
        pare publikacji na koncie. Dzieki wlasnie tej praktyce dostalem swoja pierwsza powazna prace na
        zachodzie.
        Nie zaluje ani jednego dnia spedzonego na praktyce, ani jednej godziny przepracowanej za friko czy
        prawie za friko.
        • Gość: Jacek Sz Re: STAZ˙E TO OSZUSTWO!?!?!?!? IP: 62.233.138.* 04.09.01, 18:06
          no to miales szczescie w nieszczesciu.

          bo slyszalem, ze niektore "znane firmy" zrobily sobie z wykorzystywania
          naiwniakow staly proceder. na koniec pacjent dowiaduje sie, ze sie "nie
          sprawdzil". ale "nie martw sie, sprobuj w mniej wymagajacej firmie", pocieszaja
          nieszczesnika na odchodne.
      • Gość: Jacek Sz Re: Bezplatne staze IP: *.safesun.com 20.12.02, 15:34
        no to mozna powiedziec, ze jestem wizjonerem.

        z dzisiejszej Wyborczej: Popracuj za darmo! W poniedzialek specjalne
        wydanie "Gazety Praca" a w nim wszystko o pracy za ... darmo". ciekawe jak
        rozwiaza problem jedzenia

        do stazy za ktore stazysta bedzie placic coraz blizej
      • Gość: pipi Re: Bezplatne staze IP: *.chello.pl 20.12.02, 17:07
        "Gazeta Wyborcza" celuje w takich tematach. Przez caly sierpien i wrzesien
        szukali frajerow z wyzszym wyksztalceniem na tzw. Studia Dziennikarskie w "GW"
      • Gość: esox Re: Bezplatne staze - znaczenie wolontariatu IP: *.pl 20.12.02, 18:43
        Witam ! Jakiś czas temu wyraziłem opinie na temat bezpłatnej pracy i zostałem
        na forum wyzwany od prostaków co nie znają ekonomii. Cieszę się że są ludzi
        którzy myślą tak jak ja. W dodatku zmieniło się pojęcie wolontariatu - coraz
        częściej można znaleźć ogłoszenie z określeniem staż/wolontariat. Staż i
        wolontariat TO NIE JEST TO SAMO !!!. Wolontariat jest na rzecz osób,
        instytucji naprawdę potrzebujących i jest wykonywany z dobrego serca a nie z
        konieczności. Tymczasem nawet na ulotkach rządowych Pierwsza Praca jako
        wolontariat jest wymieniony jako sposób kontaktu z pracodawcą uważam to za
        kurewstwo. Mam jednak pomysł jak potraktować takie firmy. Należy je ośmieszyć.
        Może to co powiem jest naiwne ale
        Np. zorganizować w centrum Warszawy fikcyjną zbiórkę "na rzecz" jakieś bogatej
        firmy która wykorzystuje "wolontariuszy". Jeśli bowiem potrzebuje wolontariuszy
        to musi być z nią naprawdę źle, lub jest np. czymś w rodzaju Markotu.
        Wyobrażacie sobie sytuacjię gdy osoby kwestujące mówią: Czy zechce pani wspmóc
        Biuro Doradztwa Personalnego XXXXX. Gdyby taką akcję dało się nagłośnić
        specjaliści od PR tych firm woleliby unikać takiego rozgłosu....
        • Gość: indis Re: Bezplatne staze - znaczenie wolontariatu IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.12.02, 16:21
          > Np. zorganizować w centrum Warszawy fikcyjną zbiórkę "na rzecz" jakieś
          bogatej
          > firmy która wykorzystuje "wolontariuszy". Jeśli bowiem potrzebuje
          wolontariuszy
          >
          > to musi być z nią naprawdę źle, lub jest np. czymś w rodzaju Markotu.
          > Wyobrażacie sobie sytuacjię gdy osoby kwestujące mówią: Czy zechce pani
          wspmóc
          > Biuro Doradztwa Personalnego XXXXX. Gdyby taką akcję dało się nagłośnić
          > specjaliści od PR tych firm woleliby unikać takiego rozgłosu....


          Pomysł kapitalny. Do tego typu kwest wymagana jest, chyba, zgoda Ministra Spraw
          Wewnętrznych i Administracji.
          • forward Re: Bezplatne staze 03.01.03, 12:44
            Jako że mam przyjemność bycia mieszkańcem dużego miasta to mam perspektywy w
            szukaniu pracy i bez problemu mogę zostać portierem, metkowiniczym lub
            kelnerem. Ma się rozumieć że to stażowo i od 400 do 800 zł w okresie od 3 do
            góra 9 miesięcy. Tylko co mi daje taka praca po studiach?, nic absolutnie nic,
            przecież nie wpiszę takiej pracy do cv i nie daje mi ona jakiegokolwiek
            doświadczenia.
            Dlatego sam jestem gotów popracować 12 miesięcy za darmo w zamian za opinię, bo
            bez doświadczenia w dobrej firmie lub urzędzie nie mam szans na pracę. Dlatego
            myślę że warto pomęczyć się tak pracując niż metkować w sklepie za pieniądze.



            Forward
            • Gość: Jacek Sz Re: Bezplatne staze IP: *.safesun.com 03.01.03, 14:48
              globalnie to wyglada inaczej:

              czesc firm korzysta z pracy bezplatnej
              obniza sobie koszty
              inne firmy musza robic to samo chcac sie utrzymac na rynku
              proceder sie upowszechnia i coraz wiecej pracy jest wykonywane bezplatnie

              w tym ukladzie NIKT NA TYM NIE ZYSKUJE

              kiedy ten proceder sie zacznie, ma tendencje do spontanicznego rozwoju.
              powstrzymac go moze interwencja na szczeblu rzadowym.

              ale czy ktos liczy na te barany ktore sa przy wladzy???
      • Gość: Jacek Sz Re: Bezplatne staze IP: *.safesun.com 03.01.03, 14:52
        Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

        > Widze, ze w "Gazeta Praca" wyrazacie sie o tym wszystkim pozytywnie.
        Redaktorzy
        >
        > Nosowski i Michaliszyn, jezeli chcecie sie wyroznic z tlumu, to spalcie jakas
        > duza biblioteke.

        wyjasniam, bo post starawy. byl on odpowiedzia na artykol zatytulowany o ile
        pamietam "wyroznic sie z tlumu"
        • forward Re: Bezplatne staze 03.01.03, 18:12
          Mój kolega przez sześć miesięcy harował za darmo w zamian dostał dobrą opinię
          na dwie kartki A4 i znalazł dobrą pracę, obok znajomości jakie miał to
          przesądziło o posadzie. Nie ma sensu metkować w sklepie za 400 zl po studiach
          to czas stracony, chyba że nie ma się z czego żyć.






          Forward
      • Gość: mariuszsliw@wp.pl Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 01:15
        Bardzo ciekawy temat został poruszony przyznaję...
        Nie zgadzam się, iż bezpłatne staże to zajebista sprawa - to po prostu czysty
        wyzysk, chyba, że ktoś jest niezłą laską i chce wykorzystywać czas pracy
        prezesa na prywatne konsultacje - wtedy możemy podliczyć: 40 godzin pracy w
        tygodniu = 400 PLN, 10 godzin konsultacji z prezesem w tygodniu = 400 PLN,
        więc mamy razem 0 PLN - czyli bezpłatny staż...
        Jednak niewiele osób jest niezłymi laskami i trafia do społecznej firmy...
        W zdecydowanej większości bezpłatne staże wyglądają zupełnie inaczej i
        przynoszą dla firmy wartość dodaną (nie łudźmy się, iż firmy wydają kokosy na
        stworzenie bezpłatnego stażowego stanowiska pracy - ksero i komputery, których
        wiele stale zatrudnionych osób i tak nie potrafi obsłużyć i tak stoją w
        firmie...), a nie zerową czy wręcz ujemną... A dla pracownika to zawsze
        wartość ujemna (telefony, dojazdy, czas...). Więc coś w tym całym mechaniźmie
        jest nie tak... ale spójrzmy teraz na sytuację makroekonomiczną Polski...
        Jednocześnie - jak ktoś nie lubi ekonomii - to niech tego, co napisałem
        poniżej nie czyta, bo zaraz uśnie ;)

        Fakty:
        - pokolenie WYŻU DEMOGRAFICZNEGO weszło i dalej naciska na rynek pracy - i tak
        będzie jeszcze przez kilka lat (rocznik '84 będzie kończył studia za jakieś 5
        lat...)
        - RESTRUKTURYZACJA ZACOFANEGO PRZEMYSŁU - w dużej mierze ruszone już
        rolnictwo, górnictwo, hutnictwo, a także nie ruszone firmy publiczne, które
        tworzą cenę jako narzut na szacowane koszty, a nie w wyniku sytuacji rynkowej
        (to mi pachnie socjalizmem ;) ). Patrząc chłodnym okiem - ukryte bezrobocie w
        tego typu gałęziach gospodarki sięga wciąż jeszcze ponad 10%
        - RESTRUKTURYZACJA W WYNIKU INFORMATYZACJI - tak, tak Drodzy Państwo -
        internet nie tworzy miejsc pracy, tylko pomaga automatyzować pewne procesy -
        sięgnijmy od historii gospodarczej... jak sądzicie - czemu robotnicy w
        fabrykach niszczyli maszyny?....
        - KRYZYS W GOSPODARCE ŚWIATOWEJ - nadmuchane baloniki internetowe
        (beznadziejne firmy), artyści księgowi, itp., a dla Polski - zawyżone płace,
        powodujące wyższe koszty osobowe firmy (zainteresowanych wysyłam do lekturki
        archiwów "The Economist" na przedostatnią stronę - gdzie dowie się, że jeszcze
        nie tak dawno zwyczajowo zarabiało się w Polsce o 20% więcej, niż u bogatszych
        Czechów, czy Węgrów...), niski eksport w wyniku abstrakcyjnej polityki
        niemieckiej, która musi doprowadzić do załamania gospodarczego u naszych
        zachodnich sąsiadów i uderzyć w naszych eksporterów...
        - ZAWYŻONE STOPY PROCENTOWE - otwarty konflikt między rządem a RPP i chory
        zapis stawiający za cel RPP zdławienie inflacji za wszelką cenę i stabilizację
        kursu waluty (przepraszam kurwa - wobec czego? Euro, Dolara, a może koszyka
        walut?). Sama RPP jest wg mnie jak najbardziej pożądana, ale nie sprowadzajmy
        celu do dławienia inflacji - wzroujemy się na FEDzie - wprowadźmy zatem zapis -
        o wzroście gospodarczym w warunkach stabilizacji pieniądza. RPP tak przejęła
        się swoim celem, iż prawie wywołał deflację, faktycznie RPP podwyższała realną
        stopę procentową, a jej działania w wyniku idiotycznego celu, były o kilka
        miesięcy spóźnione... Efekt - wysoki kurs waluty hamujący eksport, drogi
        pieniądz - atakujący firmy w formie kosztów finansowych... stąd już bardzo
        blisko do zwolnień i zwiększania bezrobocia...
        Takie są FAKTY...
        Jak w tym układzie przedstawia się sytuacja na rynku pracy?
        18% bezrobocia + 10% ukrytego - i tendencja rosnąca..., na rynku 20-30 letnich
        ambitnych ludzi - jest również 25%+ bezrobocie...
        CLUE - Jaka jest PODAŻ na rynku pracy? Olbrzymia - załóżmy, że ok. 1mln ludzi.
        Jaki jest POPYT na sensownym (dla ludzi z wyższym wykształceniem, a nie do
        sprzedawania kur w KFC...) rynku pracy? nędzna... - spowodowana wspomnianymi
        powyżej czynnikami...
        Kto w takim układzie zdobędzie pracę? Czy laik po studiach, czy osoby z
        ciekawym doświadczeniem, które straciły pracę w wyniku powyższych faktów? To
        jest chyba jasne...
        Jak zdobyć doświadczenie? BEZPŁATNE STAŻE są w takim układzie idealnie
        pasującym puzzlem do tej układanki... dlatego istnieją i mają rację bytu.
        I przy takich nędznych polskich realiach nie zmienią tego żadne regulacje
        prawne... Przeciętna firma jak będzie chciała to i tak ominie prawo, jeśli
        nie - stanie się mniej konkurencyjna, gdyż konkurenci nie mają takich
        skrupułów...

        Ja sam odbyłem bezpłatny 6-tyg. staż w małej firmie, pracując często powyżej 8
        godzin i jak się dowiedziałem, iż dochody właściciela z bezpłatnych stażystów
        są całkiem niezłe - nieźle się wqrwiłem i zerwałem jakikolwiek kontakt z tym
        oszołomem... Dodatkowo podziałałem trochę w organizacji studenckiej, do której
        de facto dopłaciłem (ponad 1000PLN i full pracy) - ale idealnie wiedziałem co
        robię, po co to robię, itd., będąc jej szefem. Doświadczenie wyniesione z
        charytatywnej pracy w organizacji studenckiej uważam za warte poniesionych
        kosztów, gdyż było dużo bardziej cenne niż płatne studia i ułatwiło mi
        otrzymanie w miarę przyzwoitej pracy po studiach, doświadczenie z bezpłatnego
        stażu... ciekawe, ale wybierając ponownie wolałbym założyć własną firmę, niż
        pracować dla człowieka, który był głupszy od swoich bezpłatnych stażystów...
        A jakbym miał wegetować, pracując np. jako sprzedawca, magazynier, czy kelner -
        to już bym pakował walizki i leciał do USA, Anglii, itp. kurs językowy +
        praca pozwalająca na utrzymanie siebie samego i odłożenie grosza, np. na
        studia, czy założenie własnej firmy to dużo ciekawsza perspektywa, niż
        wyrywanie sobie włosów i żebranie od mamusi...

        Tym którzy nie usnęli gratuluję i czekam na komentarze... ;)

        Pozdrawiam,
        Marios
        • Gość: Jacek Sz Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.safesun.com 06.01.03, 13:52
          Gość portalu: mariuszsliw@wp.pl napisał(a):

          > Jak w tym układzie przedstawia się sytuacja na rynku pracy?
          > 18% bezrobocia + 10% ukrytego - i tendencja rosnąca..., na rynku 20-30
          letnich
          > ambitnych ludzi - jest również 25%+ bezrobocie...

          28% bezrobocia to chyba jednak przesada. uwaza sie ze przy 25% sytuacja robi
          sie wybuchowa. rodzina i bliscy nie sa w stanie utrzymac niepracujacych i wtedy
          to oni naprawde nie maja nic do stracenia. z tych 18% oficjalnego bezrobocia
          czesc to jest falszywe bezrobocie, tzn ludzie, ktorzy albo nie chca pracowac,
          albo pracujacy na czarno

          > CLUE - Jaka jest PODAŻ na rynku pracy? Olbrzymia - załóżmy, że ok. 1mln ludzi.
          > Jaki jest POPYT na sensownym (dla ludzi z wyższym wykształceniem, a nie do
          > sprzedawania kur w KFC...) rynku pracy? nędzna... - spowodowana wspomnianymi
          > powyżej czynnikami...
          > Kto w takim układzie zdobędzie pracę? Czy laik po studiach, czy osoby z
          > ciekawym doświadczeniem, które straciły pracę w wyniku powyższych faktów? To
          > jest chyba jasne...
          > Jak zdobyć doświadczenie? BEZPŁATNE STAŻE są w takim układzie idealnie
          > pasującym puzzlem do tej układanki... dlatego istnieją i mają rację bytu.

          tylko jak juz napisalem poprzednio, to co jest racjonalne na poziomie
          pracownika czy przedsiebiorstwa jest nieracjonalne w skali makroekonomicznej.

          > I przy takich nędznych polskich realiach nie zmienią tego żadne regulacje
          > prawne... Przeciętna firma jak będzie chciała to i tak ominie prawo,

          wlasnie tak rozumuja prawodawcy w tym kraju i dlatego najprostsza sprawa staje
          sie nierozwiazywalnym problemem. zaraz ci tlumacza, ze sie nie da nic zrobic

          > Ja sam odbyłem bezpłatny 6-tyg. staż w małej firmie, pracując często powyżej
          8
          > godzin i jak się dowiedziałem, iż dochody właściciela z bezpłatnych stażystów
          > są całkiem niezłe

          to znaczy jako ekonomista przedtem tego nie wiedziales? no coz, moze staze
          rzeczywiscie sa potrzebne.

          > de facto dopłaciłem (ponad 1000PLN i full pracy) - ale idealnie wiedziałem co
          > robię, po co to robię, itd., będąc jej szefem. Doświadczenie wyniesione z
          > charytatywnej pracy w organizacji studenckiej uważam za warte poniesionych
          > kosztów, gdyż było dużo bardziej cenne niż płatne studia i ułatwiło mi
          > otrzymanie w miarę przyzwoitej pracy po studiach, doświadczenie z bezpłatnego
          > stażu... ciekawe, ale wybierając ponownie wolałbym założyć własną firmę, niż
          > pracować dla człowieka, który był głupszy od swoich bezpłatnych stażystów...
          > A jakbym miał wegetować, pracując np. jako sprzedawca, magazynier, czy
          kelner -
          > to już bym pakował walizki i leciał do USA, Anglii, itp. kurs językowy +
          > praca pozwalająca na utrzymanie siebie samego i odłożenie grosza, np. na
          > studia, czy założenie własnej firmy to dużo ciekawsza perspektywa, niż
          > wyrywanie sobie włosów i żebranie od mamusi...

          znowu, wszystko prawda na poziomie mikro. ale na poziomie makro wyglada to w
          ten sposob, ze pracujac za darmo odbierasz innym prace.
          • Gość: Marios Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 18:13
            Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

            > Gość portalu: mariuszsliw@wp.pl napisał(a):
            >
            > > Jak w tym układzie przedstawia się sytuacja na rynku pracy?
            > > 18% bezrobocia + 10% ukrytego - i tendencja rosnąca..., na rynku 20-30
            > letnich
            > > ambitnych ludzi - jest również 25%+ bezrobocie...
            >
            > 28% bezrobocia to chyba jednak przesada. uwaza sie ze przy 25% sytuacja robi
            > sie wybuchowa. rodzina i bliscy nie sa w stanie utrzymac niepracujacych i
            wtedy
            > to oni naprawde nie maja nic do stracenia. z tych 18% oficjalnego bezrobocia
            > czesc to jest falszywe bezrobocie, tzn ludzie, ktorzy albo nie chca
            pracowac,
            > albo pracujacy na czarno
            >

            Oczywiście - to są wolne szacunki - obecnie ciężko znaleźć konkretne liczby.
            Ale masz rację - pracujący na czarno i dobrowolnie niepracujący lekko zaniżają
            tą statystykę.

            > > CLUE - Jaka jest PODAŻ na rynku pracy? Olbrzymia - załóżmy, że ok. 1mln lu
            > dzi.
            > > Jaki jest POPYT na sensownym (dla ludzi z wyższym wykształceniem, a nie do
            >
            > > sprzedawania kur w KFC...) rynku pracy? nędzna... - spowodowana wspomniany
            > mi
            > > powyżej czynnikami...
            > > Kto w takim układzie zdobędzie pracę? Czy laik po studiach, czy osoby z
            > > ciekawym doświadczeniem, które straciły pracę w wyniku powyższych faktów?
            > To
            > > jest chyba jasne...
            > > Jak zdobyć doświadczenie? BEZPŁATNE STAŻE są w takim układzie idealnie
            > > pasującym puzzlem do tej układanki... dlatego istnieją i mają rację bytu.
            >
            > tylko jak juz napisalem poprzednio, to co jest racjonalne na poziomie
            > pracownika czy przedsiebiorstwa jest nieracjonalne w skali makroekonomicznej.

            To jest nieludzkie, ale jak najbardziej racjonalne w skali zarówno mikro- jak
            i makroekonomicznej... konkurencyjność gospodarki się kłania... - firmy, które
            mają niższe koszty - w tym przypadku osobowe, są bardziej konkurencyjne -
            sektor który ma niższe koszty jest bardziej konkurencyjny i kończąc wątek -
            gospodarka narodowa, która ma niższe koszty - jest bardziej konkurencyjna...

            > > I przy takich nędznych polskich realiach nie zmienią tego żadne regulacje
            > > prawne... Przeciętna firma jak będzie chciała to i tak ominie prawo,
            >
            > wlasnie tak rozumuja prawodawcy w tym kraju i dlatego najprostsza sprawa
            staje
            > sie nierozwiazywalnym problemem. zaraz ci tlumacza, ze sie nie da nic zrobic

            W ten sposób rodzi się przedsiębiorczość... Ludzie mając dosyć wyzysku
            zaczynają kombinować, jak stworzyć coś samemu... Tylko dlaczego nasze prawo
            jest tak oporne.. eh...

            > > Ja sam odbyłem bezpłatny 6-tyg. staż w małej firmie, pracując często powyż
            > ej
            > 8
            > > godzin i jak się dowiedziałem, iż dochody właściciela z bezpłatnych stażys
            > tów
            > > są całkiem niezłe
            >
            > to znaczy jako ekonomista przedtem tego nie wiedziales? no coz, moze staze
            > rzeczywiscie sa potrzebne.

            Dochody właściciela były utajone... dowiedziałem się od kolegi, który później
            odbywając bezpłatny staż, zajmował się księgowością w tej firmie...

            > > de facto dopłaciłem (ponad 1000PLN i full pracy) - ale idealnie wiedziałem
            > co
            > > robię, po co to robię, itd., będąc jej szefem. Doświadczenie wyniesione z
            > > charytatywnej pracy w organizacji studenckiej uważam za warte poniesionych
            >
            > > kosztów, gdyż było dużo bardziej cenne niż płatne studia i ułatwiło mi
            > > otrzymanie w miarę przyzwoitej pracy po studiach, doświadczenie z bezpłatn
            > ego
            > > stażu... ciekawe, ale wybierając ponownie wolałbym założyć własną firmę, n
            > iż
            > > pracować dla człowieka, który był głupszy od swoich bezpłatnych stażystów.
            > ..
            > > A jakbym miał wegetować, pracując np. jako sprzedawca, magazynier, czy
            > kelner -
            > > to już bym pakował walizki i leciał do USA, Anglii, itp. kurs językowy +
            > > praca pozwalająca na utrzymanie siebie samego i odłożenie grosza, np. na
            > > studia, czy założenie własnej firmy to dużo ciekawsza perspektywa, niż
            > > wyrywanie sobie włosów i żebranie od mamusi...
            >
            > znowu, wszystko prawda na poziomie mikro. ale na poziomie makro wyglada to w
            > ten sposob, ze pracujac za darmo odbierasz innym prace.

            Czy działalność w organizacjach studenckich jest odbieraniem pracy innym? Czy
            stworzenie możliwości odbycia praktyk i nauka poruszania się na brutalnym
            rynku pracy (a tym zajmowało się moje Koło Naukowe) jest odbieraniem pracy
            innym?
            Czy może wyjazd do USA jest pracą za darmo i odbieraniem pracy innym?
            Sprecyzuj proszę o co ci dokładnie chodzi...

            Pozdrawiam,
            Marios

            P.S. Wielkie dzięki za krytyczne uwagi :)
            • Gość: Jacek Sz Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.safesun.com 07.01.03, 12:24
              Gość portalu: Marios napisał(a):

              > To jest nieludzkie, ale jak najbardziej racjonalne w skali zarówno mikro- jak
              > i makroekonomicznej... konkurencyjność gospodarki się kłania... - firmy,
              które
              > mają niższe koszty - w tym przypadku osobowe, są bardziej konkurencyjne -
              > sektor który ma niższe koszty jest bardziej konkurencyjny i kończąc wątek -
              > gospodarka narodowa, która ma niższe koszty - jest bardziej konkurencyjna...

              to zastanow sie komu te firmy beda sprzedawac swoje produkty.

              co do gospodarki narodowej ktora ma nizsze koszty to jak najbardziej masz
              racje. w dobie globalizacji najlepsi sa wiezniowie w chinach i dzieci w
              tajlandii. pracuja za miske ryzu, trudno ich przebic cena. ale to temat-rzeka,
              na inny watek


              > W ten sposób rodzi się przedsiębiorczość... Ludzie mając dosyć wyzysku
              > zaczynają kombinować, jak stworzyć coś samemu...

              eee tam. przecietny czlowiek ma male mozliwosci kombinowania. zapytaj ta armie
              bezrobotnych. myslisz, ze prace dostaja najlepsi?

              > Czy działalność w organizacjach studenckich jest odbieraniem pracy innym? Czy
              > stworzenie możliwości odbycia praktyk i nauka poruszania się na brutalnym
              > rynku pracy (a tym zajmowało się moje Koło Naukowe) jest odbieraniem pracy
              > innym?
              > Czy może wyjazd do USA jest pracą za darmo i odbieraniem pracy innym?
              > Sprecyzuj proszę o co ci dokładnie chodzi...

              nie bierz tego tak osobiscie. dzialalnosc w organizacjach oczywiscie nie.
              wyjazd za granice to samo. do tych ktorzy odbywaja praktyki za darmo tez
              zreszta nie mam pretensji, raczej im wspolczuje, ze sa w takiej sytuacji. winny
              jest system, czyli wszyscy, czyli nikt.
              • Gość: Marios Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.03, 15:45
                Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

                > Gość portalu: Marios napisał(a):
                >
                > > To jest nieludzkie, ale jak najbardziej racjonalne w skali zarówno mikro-
                > jak
                > > i makroekonomicznej... konkurencyjność gospodarki się kłania... - firmy,
                > które
                > > mają niższe koszty - w tym przypadku osobowe, są bardziej konkurencyjne -
                > > sektor który ma niższe koszty jest bardziej konkurencyjny i kończąc wątek
                > -
                > > gospodarka narodowa, która ma niższe koszty - jest bardziej konkurencyjna.
                > ..
                >
                > to zastanow sie komu te firmy beda sprzedawac swoje produkty.
                >
                > co do gospodarki narodowej ktora ma nizsze koszty to jak najbardziej masz
                > racje. w dobie globalizacji najlepsi sa wiezniowie w chinach i dzieci w
                > tajlandii. pracuja za miske ryzu, trudno ich przebic cena. ale to temat-
                rzeka,
                > na inny watek

                Nie przesadzajmy... Polska to nie Chiny, w których ostatnio coraz częściej
                ludzie pracują za godziwą kasę... Chiny rozwijają się dynamicznie od
                kilkunastu lat (PKB rośnie co roku o 8-10%...). W ciągu pokolenia nastąpił tam
                skok cywilizacyjny, oczywiście w dużej mierze wyzyskiem - nie przeczę. Ale
                dużo gorzej jest np. w Indiach, które są biedne tak samo jak były kilkanaście
                lat temu i nic nie wskazuje na poprawę...
                A wracając do "normalnych krajów" - w Polsce pensje były wyższe niż w
                bogatszych Czechach, czy też na Węgrzech - pisałem o tym już wcześniej - jak w
                takiej sytuacji mieliśmy być bardziej konkurencyjni na europejskim rynku?

                > > W ten sposób rodzi się przedsiębiorczość... Ludzie mając dosyć wyzysku
                > > zaczynają kombinować, jak stworzyć coś samemu...
                >
                > eee tam. przecietny czlowiek ma male mozliwosci kombinowania. zapytaj ta
                armie
                > bezrobotnych. myslisz, ze prace dostaja najlepsi?

                Możliwość nr 1 - wyjazd za granicę i praca - np. przy myciu naczyń za pensję
                polskich dyrektorów.
                Możliwość nr 2 - założenie własnej firmy... Brak pieniędzy - patrz możliwość
                nr 1.
                Możliwość nr 3 - udzielanie korepetycji
                Możliwość nr 4...

                Czy sądzę - że pracę dostają najlepsi? Najlepsi dostaną pracę, zaraz po
                rodzinie i dobrych znajomych. Co prawda nie jest jej za dużo ale dla tych
                najnajlepszych starczy... Na twoje pocieszenie dodam, iż moje znajomości
                zawiodły i dostałem pracę bez jakichkolwiek wejść i znajomości - a nie uważam
                siebie za najlepszego...

                > > Czy działalność w organizacjach studenckich jest odbieraniem pracy innym?
                > Czy
                > > stworzenie możliwości odbycia praktyk i nauka poruszania się na brutalnym
                > > rynku pracy (a tym zajmowało się moje Koło Naukowe) jest odbieraniem pracy
                >
                > > innym?
                > > Czy może wyjazd do USA jest pracą za darmo i odbieraniem pracy innym?
                > > Sprecyzuj proszę o co ci dokładnie chodzi...
                >
                > nie bierz tego tak osobiscie. dzialalnosc w organizacjach oczywiscie nie.
                > wyjazd za granice to samo. do tych ktorzy odbywaja praktyki za darmo tez
                > zreszta nie mam pretensji, raczej im wspolczuje, ze sa w takiej sytuacji.
                winny
                > jest system, czyli wszyscy, czyli nikt.

                I co? Chcesz się użalać czy dostosować? Głową muru nie przebijesz... tak już
                jest w tym kraju i bądź przygotowany na to, iż szybko się to nie zmieni.

                Marios
                • Gość: Jacek Sz Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.safesun.com 10.01.03, 13:23
                  Gość portalu: Marios napisał(a):

                  > > to zastanow sie komu te firmy beda sprzedawac swoje produkty.

                  na to pytanie oczywiscie nie odpowiedziales.

                  chodzi o to, ze system potrzebuje bezrobotnych jako konsumentow, bo gdyby ich
                  wyeliminowac, to spadlby popyt. a nie potrzebuje ich jako producentow. a
                  poniewaz oni jednak nie umieraja z glodu, to jakos srodki pieniezne do nich
                  docieraja.

                  > > co do gospodarki narodowej ktora ma nizsze koszty to jak najbardziej masz
                  > > racje. w dobie globalizacji najlepsi sa wiezniowie w chinach i dzieci w
                  > > tajlandii. pracuja za miske ryzu, trudno ich przebic cena. ale to temat-
                  > rzeka,
                  > > na inny watek
                  >
                  > Nie przesadzajmy... Polska to nie Chiny, w których ostatnio coraz częściej
                  > ludzie pracują za godziwą kasę...

                  pisalem o wiezniach, oni nie pracuja za zadna kase. jezeli w chinach "coraz
                  częściej ludzie pracują za godziwą kasę" (skad te rewelacje?) to produkcja
                  przeniesie sie gdzie indziej.

                  > A wracając do "normalnych krajów" - w Polsce pensje były wyższe niż w
                  > bogatszych Czechach, czy też na Węgrzech - pisałem o tym już wcześniej - jak
                  w
                  > takiej sytuacji mieliśmy być bardziej konkurencyjni na europejskim rynku?

                  jak to sie ma do tematu? jezeli praca bezplatna w polsce sie upowszechni to
                  konkurencyjnosc skoczy do gory.

                  > Możliwość nr 1 - wyjazd za granicę i praca - np. przy myciu naczyń za pensję
                  > polskich dyrektorów.

                  co takiego? jezeli myjac naczynia za granica zarabialbym wiecej niz jako
                  dyrektor w polsce, to zaraz zmieniam posade. podeslij namiary na ten zlew.

                  > Czy sądzę - że pracę dostają najlepsi? Najlepsi dostaną pracę, zaraz po
                  > rodzinie i dobrych znajomych. Co prawda nie jest jej za dużo ale dla tych
                  > najnajlepszych starczy...

                  i to jest wlasnie bzdura. kiedy jest 100 kandydatow na jedno miejsce to
                  opowiesci o tym, ze wybrano tego najlepszego to kompletna brednia.

                  > I co? Chcesz się użalać czy dostosować? Głową muru nie przebijesz... tak już
                  > jest w tym kraju i bądź przygotowany na to, iż szybko się to nie zmieni.

                  dziekuje za odkrywcze mysli.
                  wyobraz siobie, ze ten problem mnie osobiscie nie dotyczy,
                  • Gość: Marios Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 15:18
                    Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

                    > Gość portalu: Marios napisał(a):
                    >
                    > > > to zastanow sie komu te firmy beda sprzedawac swoje produkty.
                    >
                    > na to pytanie oczywiscie nie odpowiedziales.
                    >
                    > chodzi o to, ze system potrzebuje bezrobotnych jako konsumentow, bo gdyby
                    ich
                    > wyeliminowac, to spadlby popyt. a nie potrzebuje ich jako producentow. a
                    > poniewaz oni jednak nie umieraja z glodu, to jakos srodki pieniezne do nich
                    > docieraja.

                    Wiem o co ci chodzi - a wiesz co to jest eksport? Wiesz ile wynosi ujemne
                    saldo w handlu Polski z zagranicą? Obecnie ok. 10 mld USD - to pieniądze,
                    które w dużej mierze wypływają z Polski...
                    Druga sprawa - kapitał - też pewnie wiesz co to jest i że Polska jest
                    niedokapitalizowana. Niemcy wpompowały w swoje wschodnie landy po połaczeniu
                    ok. 2 bln DEM, czyli ponad 1 bln USD. Tymczasem w Polską gospodarkę z
                    zagranicy napłynęło zaledwie 50 mld USD, którymi niektórzy się zachwycają...
                    Stworzenie sensownego miejsca pracy jest dość drogie. Bez inwestycji -
                    będziemy leżeć jako naród na łopatkach.
                    Problemem nie jest stworzenie miejsca pracy polegającego na wykopywaniu i
                    zasypywaniu dołków - w ten sposób bardzo szybko moglibyśmy dojść do braku rąk
                    do pracy. Ale gospodarka byłaby niewydajna, niekonkurencyjna, nędzna, itp.
                    Problem to stworzenia sensownego miejsca pracy - w zaawansowanych usługach,
                    itp. koszt takiego miejsca pracy zwyczajowo przekracza 100.000 PLN, zdaża się -
                    że osiąga 1 mln PLN.
                    P.S. Niemcy Wschodnie mają podobny wskaźnik bezrobocia jak Polska - ok. 20%,
                    mimo tej kasy. A co by z nimi było, gdyby kasy nie było?

                    > > > co do gospodarki narodowej ktora ma nizsze koszty to jak najbardziej
                    > masz
                    > > > racje. w dobie globalizacji najlepsi sa wiezniowie w chinach i dzieci
                    > w
                    > > > tajlandii. pracuja za miske ryzu, trudno ich przebic cena. ale to tem
                    > at-
                    > > rzeka,
                    > > > na inny watek
                    > >
                    > > Nie przesadzajmy... Polska to nie Chiny, w których ostatnio coraz częściej
                    >
                    > > ludzie pracują za godziwą kasę...
                    >
                    > pisalem o wiezniach, oni nie pracuja za zadna kase. jezeli w chinach "coraz
                    > częściej ludzie pracują za godziwą kasę" (skad te rewelacje?) to produkcja
                    > przeniesie sie gdzie indziej.

                    A niby skąd prawie 100mln komórek w China Mobile? Niby skąd szybko bogacące
                    się prowincje (w Chinach tworzą się enklawy biznesu, gdzie niebawem PKB/os.
                    będzie większe niż w Hongkongu).
                    PKB - mimo, iż budowany na wyzysku - w dłuższym terminie pozwoli temu narodowi
                    na wzbogacenie się i pełną demokratyzację w przyszłości.
                    P.S. Myślisz, że absurdem dla mnie nie są np. wyroki śmierci dla hackerów...

                    > > A wracając do "normalnych krajów" - w Polsce pensje były wyższe niż w
                    > > bogatszych Czechach, czy też na Węgrzech - pisałem o tym już wcześniej - j
                    > ak
                    > w
                    > > takiej sytuacji mieliśmy być bardziej konkurencyjni na europejskim rynku?
                    >
                    > jak to sie ma do tematu? jezeli praca bezplatna w polsce sie upowszechni to
                    > konkurencyjnosc skoczy do gory.

                    Polska gospodarka będzie bardziej konkurencyjna w skali światowej - to fakt
                    matematyczny, aczkolwiek brutalny...
                    P.S. Czytaj w skali makro - zresztą powoli kończą się granice - i coraz
                    ważniejsza jest globalna wioska...

                    > > Możliwość nr 1 - wyjazd za granicę i praca - np. przy myciu naczyń za pens
                    > ję
                    > > polskich dyrektorów.
                    >
                    > co takiego? jezeli myjac naczynia za granica zarabialbym wiecej niz jako
                    > dyrektor w polsce, to zaraz zmieniam posade. podeslij namiary na ten zlew.

                    Ok. Nie jesteś piękną dziewczyną... Moja kumpela zarabiała w USA jako
                    kelnerka - 30$ (wraz z napiwkiem) za godzinę. Dzień pracy to zatem jakieś
                    250$ - czyli 1000 PLN. 20 dni pracy w miesiącu to jakieś 20.000 PLN - ilu
                    dyrektorów może pochwalić się taką pensją? (netto) - na pewno niewielu.
                    Ok. Dajmy na to - że nie jesteś ładną laską - tylko pryszczatym brzydalem - w
                    tej sytuacji zostaje ci praca na zapleczu - tam zarabiają mniej - jakieś 6$ za
                    godzinę - czyli 24PLN za godzinę, co przy normalnym miesiącu pracy - 160h daje
                    3840PLN - takie pensje są powszechne - a możesz dużo więcej zarobić dzięki
                    nadgodzinom. Tymczasem jedna moja koleżanka ostatnio awansowała na dyrektora
                    sprzedaży - ma niecałe 2.000PLN i niską premię... Super co?
                    P.S. O adresy lepiej pytaj innych - ja sam nie szukałem tam pracy, choć byłem
                    już tego bliski... (na 3-cim miesiącu bezrobocia - wyleciałbym do USA).
                    Tymczasem dostałem pracę - wydaję więcej niż zarabiam, ale pocieszam się, że
                    to tylko chwilowe.

                    > > Czy sądzę - że pracę dostają najlepsi? Najlepsi dostaną pracę, zaraz po
                    > > rodzinie i dobrych znajomych. Co prawda nie jest jej za dużo ale dla tych
                    > > najnajlepszych starczy...
                    >
                    > i to jest wlasnie bzdura. kiedy jest 100 kandydatow na jedno miejsce to
                    > opowiesci o tym, ze wybrano tego najlepszego to kompletna brednia.

                    Ja tak miałem - i bez znajomości się dostałem... Ale - po pierwsze:
                    1. Bardzo dobrze napisane CV i LM - aż dziwne ilu świetnych ludzi odpada na
                    tym etapie, z powodu kiepskiego przygotowania swoich dokumentów. W ten sposób
                    odpadło jakieś 85 osób na tą 100-wę.
                    2. Rozmowa kwalifikacyjna - tu jest konieczne doświadczenie i niestrzelanie
                    gaf - czasem kłamstwa, jak np. w pytaniu o dyspozycyjność, itp. Odpadło
                    kolejne 12 osób...
                    3. Assessment Centre - to typowe badanie osobowości - albo to "coś" masz albo
                    nie... - odpadły 2 osoby... została 1.
                    wszystkie liczby należy pomnożyć przez 5. zostało przyjętych 5 osób,
                    startowało 500-600.
                    W innych procesach rekrutacyjnych w których startowałem - też było dużo ludzi
                    na miejsce, lecz nie znam statystyk. Tam się dostali inni, ja dostałem się
                    tu...
                    P.S. Czy rzeczywiście byłem aż tak dobry? najlepszy? boski? pewnie, że nie -
                    ale przy doświadczeniach z innych rozmów i działalności w organizacjach
                    studenckich, nauczyłem się bardzo ważnej sprawy, która brzmi paskudnie -
                    trzeba umieć się sprzedać.. tą sztukę opanowałem i nie boję się szukania pracy
                    kolejny raz, tym bardziej, iż zyskałem 0,5 roku niebanalnego doświadczenia.

                    > > I co? Chcesz się użalać czy dostosować? Głową muru nie przebijesz... tak j
                    > uż
                    > > jest w tym kraju i bądź przygotowany na to, iż szybko się to nie zmieni.
                    >
                    > dziekuje za odkrywcze mysli.
                    > wyobraz siobie, ze ten problem mnie osobiscie nie dotyczy,

                    Więc jak chcesz sobie z nim poradzić? Bądź mężczyzną! Walcz! :)

                    Marios
                    • Gość: Jacek Sz Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.safesun.com 10.01.03, 16:50
                      Gosc portalu: Marios napisal(a):
                      > Problemem nie jest stworzenie miejsca pracy polegajacego na wykopywaniu i
                      > zasypywaniu dolków>

                      czesciowo polega wlasnie na tym. czesciowo na tym polegaja programy robot
                      publicznych.
                      przeciez co by zlego o tym kraju nie powiedziec, bezrobotni jednak nie umieraja
                      z glodu. czyli jakimis kanalami dostaja pieniadze. wiec rownie dobrze moga
                      dostac pieniadze za wykonywanie bezsensownej roboty. a wogole to mozna znalesc
                      tez sensowne roboty - oczyszczanie lasow ze smieci to pierwsze co mi przychodzi
                      do glowy.

                      > - w ten sposób bardzo szybko moglibysmy dojsc do braku rak
                      > do pracy.

                      spokojna glowa

                      >Ale gospodarka bylaby niewydajna, niekonkurencyjna, nedzna, itp.

                      bylaby mniej-wiecej taka sama jak jest teraz - patrz moj komentarz kilka linii
                      wyzej

                      > Problem to stworzenia sensownego miejsca pracy - w zaawansowanych uslugach,
                      > itp. koszt takiego miejsca pracy zwyczajowo przekracza 100.000 PLN, zdaza
                      sie -
                      > ze osiaga 1 mln PLN.

                      problem jest taki, ze przy wzrastajacej produktywnosci nie jest potrzebne, zeby
                      wszyscy pracowali i ten problem bedzie sie z czasem poglebiac i utrwalac. mozna
                      sztucznie kreowac nowe miejsca pracy, ale jezeli ich tworzenie bedzie za
                      drogie, to nie bedzie sie ich tworzyc, dla ekonomisty to powinno byc proste.

                      > A niby skad prawie 100mln komórek w China Mobile? Niby skad szybko bogacace
                      > sie prowincje (w Chinach tworza sie enklawy biznesu, gdzie niebawem PKB/os.
                      > bedzie wieksze niz w Hongkongu).

                      no to powtarzam: produkcja przeniesie sie gdzie indziej. z tego co pamietam,
                      przypadkiem pare dni temu byl w wyborczej artykul na ten temat.

                      > Moja kumpela zarabiala w USA jako kelnerka - 30$ (wraz z napiwkiem) za
                      godzine.
                      >Dzien pracy to zatem jakies
                      $ - czyli 1000 PLN. 20 dni pracy w miesiacu to jakies 20.000 PLN

                      itd.

                      na czarno czy legalnie? kosztow widze nie uwzgledniles (podatki). cos nie
                      wierze w takie opowiesci. jezeli sie zatrudnia kogos na czarno to na wyzysk.
                      $5000/miesiac dla niewykwalifikowanego pracownika fizycznego? nie rozsmieszaj
                      mnie

                      > Tymczasem jedna moja kolezanka ostatnio awansowala na dyrektora
                      > sprzedazy - ma niecale 2.000PLN i niska premie... Super co?

                      wiec jest po prostu specjalista d.s. przedazy z zaszczytnym tytulem dyrektor.
                      dali jej tytul, bo to nic nie kosztuje

                      ty naprawde nie dostrzegasz takich niuansow?

                      > > > Czy sadze - ze prace dostaja najlepsi? Najlepsi dostana prace, zaraz
                      > po
                      > > > rodzinie i dobrych znajomych. Co prawda nie jest jej za duzo ale dla
                      > tych
                      > > > najnajlepszych starczy...
                      > >
                      > > i to jest wlasnie bzdura. kiedy jest 100 kandydatow na jedno miejsce to
                      > > opowiesci o tym, ze wybrano tego najlepszego to kompletna brednia.
                      >
                      > Ja tak mialem - i bez znajomosci sie dostalem... Ale - po pierwsze:
                      > 1. Bardzo dobrze napisane CV i LM - az dziwne ilu swietnych ludzi odpada na
                      > tym etapie, z powodu kiepskiego przygotowania swoich dokumentów. W ten sposób
                      > odpadlo jakies 85 osób na ta 100-we.
                      > 2. Rozmowa kwalifikacyjna - tu jest konieczne doswiadczenie i niestrzelanie
                      > gaf - czasem klamstwa, jak np. w pytaniu o dyspozycyjnosc, itp. Odpadlo
                      > kolejne 12 osób...
                      > 3. Assessment Centre - to typowe badanie osobowosci - albo to "cos" masz albo
                      > nie... - odpadly 2 osoby... zostala 1.
                      > wszystkie liczby nalezy pomnozyc przez 5. zostalo przyjetych 5 osób,
                      > startowalo 500-600.
                      > W innych procesach rekrutacyjnych w których startowalem - tez bylo duzo ludzi
                      > na miejsce, lecz nie znam statystyk. Tam sie dostali inni, ja dostalem sie
                      > tu...

                      nie twierdzilem tez, ze przyjmuja najgorszych. po wstepnym odselekcjonowaniu
                      nienadajacych sie, przyjmuja nie najgorszych, tych ktorzy akurat mieli
                      szczescie. jezeli nie spelniasz wymogow formalnych, chocby bzdurnych, to mozesz
                      nawet byc geniuszem i jestes bez szans. jezeli czesto przyjmujacym do pracy
                      jest mlotek to jak on mialby wlasciwie ocenic innych

                      juz nie bede sie znecac nad tym co napisales, ale ogolny wydzwiek jest troche
                      naiwny. "bardzo dobrze napisany LM". i co tam napisales, ze sie lubisz
                      samorealizowac i podejmowac wyzwania? i ze cale zycie marzyles o pracy akurat w
                      tej fabryce gwozdzi?

                      > > I co? Chcesz sie uzalac czy dostosowac? Glowa muru nie przebijesz...
                      > tak j
                      > > uz
                      > > > jest w tym kraju i badz przygotowany na to, iz szybko sie to nie zmie
                      > ni.
                      > >
                      > > dziekuje za odkrywcze mysli.
                      > > wyobraz siobie, ze ten problem mnie osobiscie nie dotyczy,
                      >
                      > Wiec jak chcesz sobie z nim poradzic? Badz mezczyzna! Walcz! :)

                      Wiec dokladnie czytaj! napisalem, ze mnie ten problem osobiscie nie dotyczy. to
                      z czym mialbym walczyc.
                      • Gość: Marios Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 22:42
                        hej,

                        > czesciowo polega wlasnie na tym. czesciowo na tym polegaja programy robot
                        > publicznych.
                        > przeciez co by zlego o tym kraju nie powiedziec, bezrobotni jednak nie
                        umieraja
                        > z glodu. czyli jakimis kanalami dostaja pieniadze. wiec rownie dobrze moga
                        > dostac pieniadze za wykonywanie bezsensownej roboty. a wogole to mozna
                        znalesc
                        > tez sensowne roboty - oczyszczanie lasow ze smieci to pierwsze co mi
                        przychodzi
                        > do glowy.

                        Socjal, socjal, socjal... wyższe podatki, rozdęcie biurokracji i kółko się
                        zamyka. Liberalizm, choć brutalny jest na dłuższą metę 100*lepszym
                        rozwiązaniem - patrz USA kontra UE. USA - 20-30 mln nowych miejsc pracy w
                        ciągu ostatnich 20 lat, UE - 0...

                        > problem jest taki, ze przy wzrastajacej produktywnosci nie jest potrzebne,
                        zeby
                        > wszyscy pracowali i ten problem bedzie sie z czasem poglebiac i utrwalac.
                        mozna
                        > sztucznie kreowac nowe miejsca pracy, ale jezeli ich tworzenie bedzie za
                        > drogie, to nie bedzie sie ich tworzyc, dla ekonomisty to powinno byc proste.

                        ale jeżeli ich tworzenie mimo, że drogie będzie opłacalne i tańsze niż w
                        sąsiednich Niemczech - będzie się je tworzyć...

                        > > Moja kumpela zarabiala w USA jako kelnerka - 30$ (wraz z napiwkiem) za
                        > godzine.
                        > >Dzien pracy to zatem jakies
                        > $ - czyli 1000 PLN. 20 dni pracy w miesiacu to jakies 20.000 PLN
                        > itd.

                        > na czarno czy legalnie? kosztow widze nie uwzgledniles (podatki). cos nie
                        > wierze w takie opowiesci. jezeli sie zatrudnia kogos na czarno to na wyzysk.
                        > $5000/miesiac dla niewykwalifikowanego pracownika fizycznego? nie
                        rozsmieszaj
                        > mnie

                        Nie na czarno - płaciła podatki od napiwków - nie rozśmieszaj mnie...
                        oczywiście, że większość - tą z napiwków wkładała bezpośrednio do kieszeni.
                        Abstrahując od sumy, bo rzeczywiście mogła przesadzić - 10.000 PLN wyciągnęła
                        na pewno... to mało?

                        > > Tymczasem jedna moja kolezanka ostatnio awansowala na dyrektora
                        > > sprzedazy - ma niecale 2.000PLN i niska premie... Super co?
                        >
                        > wiec jest po prostu specjalista d.s. przedazy z zaszczytnym tytulem
                        dyrektor.
                        > dali jej tytul, bo to nic nie kosztuje
                        > ty naprawde nie dostrzegasz takich niuansow?

                        To na ile wyceniasz polskiego dyrektora? Od - do oczywiście...


                        > nie twierdzilem tez, ze przyjmuja najgorszych. po wstepnym odselekcjonowaniu
                        > nienadajacych sie, przyjmuja nie najgorszych, tych ktorzy akurat mieli
                        > szczescie. jezeli nie spelniasz wymogow formalnych, chocby bzdurnych, to
                        mozesz
                        >
                        > nawet byc geniuszem i jestes bez szans. jezeli czesto przyjmujacym do pracy
                        > jest mlotek to jak on mialby wlasciwie ocenic innych
                        >
                        > juz nie bede sie znecac nad tym co napisales, ale ogolny wydzwiek jest
                        troche
                        > naiwny. "bardzo dobrze napisany LM". i co tam napisales, ze sie lubisz
                        > samorealizowac i podejmowac wyzwania? i ze cale zycie marzyles o pracy
                        akurat w
                        > tej fabryce gwozdzi?

                        Czy wiesz jakie pierdoły ludzie piszą w LM, które ich dyskwalifikują? Nie będę
                        się o tym rozpisywał - złapałeś mnie za słówko ok. Więc poprawiam: b.dobrze
                        napisane CV i poprawnie LM.

                        > Wiec dokladnie czytaj! napisalem, ze mnie ten problem osobiscie nie dotyczy.
                        to
                        > z czym mialbym walczyc.

                        "Co autor miał na myśli?" Z twoich tekstów coś innego się wyłania.
                        Z czym miałbyś walczyć? Jak chcesz - z abstrakcją w umyśle, lub z wiatrakami.

                        Marios
                        • Gość: Jacek Sz Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.safesun.com 13.01.03, 13:28
                          Gość portalu: Marios napisał(a):

                          > > czesciowo polega wlasnie na tym. czesciowo na tym polegaja programy robot
                          > > publicznych.
                          > > przeciez co by zlego o tym kraju nie powiedziec, bezrobotni jednak nie
                          > > umieraja
                          > > z glodu. czyli jakimis kanalami dostaja pieniadze. wiec rownie dobrze moga
                          > > dostac pieniadze za wykonywanie bezsensownej roboty. a wogole to mozna
                          > > znalesc
                          > > tez sensowne roboty - oczyszczanie lasow ze smieci to pierwsze co mi
                          > > przychodzi
                          > > do glowy.
                          >
                          > Socjal, socjal, socjal... wyższe podatki, rozdęcie biurokracji i kółko się
                          > zamyka. Liberalizm, choć brutalny jest na dłuższą metę 100*lepszym
                          > rozwiązaniem - patrz USA kontra UE. USA - 20-30 mln nowych miejsc pracy w
                          > ciągu ostatnich 20 lat, UE - 0...

                          jezeli bezrobotni nie umieraja z glodu, to i tak otoczenie jest opodatkowane
                          tylko w innej formie. opodatkowana jest rodzina ktora zywi, znajomi, ci ktorzy
                          w odroznieniu od bezrobotynych placa za czynsz, abonament TV Jezeli bezrobotny
                          kradnie, to zwieksza to cene dla tych ktorzy placa, itd. w ten sposob
                          utrzymujesz nawet zupelnie ci nieznane osoby. nie pojmujesz tego?

                          > > problem jest taki, ze przy wzrastajacej produktywnosci nie jest potrzebne,
                          > > zeby
                          > > wszyscy pracowali i ten problem bedzie sie z czasem poglebiac i utrwalac.
                          > > mozna
                          > > sztucznie kreowac nowe miejsca pracy, ale jezeli ich tworzenie bedzie za
                          > > drogie, to nie bedzie sie ich tworzyc, dla ekonomisty to powinno byc prost
                          > e.
                          >
                          > ale jeżeli ich tworzenie mimo, że drogie będzie opłacalne

                          napisalem, ze jezeli bedzie nieoplacalne to nie bedzie tworzone. nie pojmujesz
                          prostego jezeli.. to..

                          > > > Moja kumpela zarabiala w USA jako kelnerka - 30$ (wraz z napiwkiem) z
                          > a
                          > > godzine.
                          > > >Dzien pracy to zatem jakies
                          > > $ - czyli 1000 PLN. 20 dni pracy w miesiacu to jakies 20.000 PLN
                          > > itd.
                          >
                          > > na czarno czy legalnie? kosztow widze nie uwzgledniles (podatki). cos nie
                          > > wierze w takie opowiesci. jezeli sie zatrudnia kogos na czarno to na wyzys
                          > > k.
                          > > $5000/miesiac dla niewykwalifikowanego pracownika fizycznego? nie
                          > > rozsmieszaj
                          > > mnie
                          >
                          > Nie na czarno - płaciła podatki od napiwków - nie rozśmieszaj mnie...
                          > oczywiście, że większość - tą z napiwków wkładała bezpośrednio do kieszeni.
                          > Abstrahując od sumy, bo rzeczywiście mogła przesadzić - 10.000 PLN wyciągnęła
                          > na pewno... to mało?

                          No wlasnie... i tak krok po kroku zblizamy sie do prawdy

                          zacząłeś od tego „- wyjazd za granicę i praca - np. przy myciu naczyń za pensję
                          polskich dyrektorów” kiedy ci odpisalem, ze to bzdura, to zaraz sie okazalo, ze
                          nie mycie naczyn tylko kelnerowanie, i to tylko dla peknych dziewczyn, a teraz
                          juz nie 20K pln tylko 10K itd.

                          Czyli wyjazd za granice z uniwersalnej metody leczenia bezobocia i podnoszenia
                          zarobkow staje sie propozycja dla dziewczyn w odpowiednim wieku z odpowiednim
                          wygladem, znajacych jezyk, sprawnych manualnie z pewna praktyka w zawodzie
                          kelnerki. Czyli jest to propozycja dla niewielkiego ulamka promila populacji.

                          Czy studiujac ekonomie nie zauwazyles, ze zajmuje sie ona zjawiskami typowymi,
                          a nie wyjatkami? Moze zaproponuj bezrobotnym gre w totolotka.

                          > > juz nie bede sie znecac nad tym co napisales, ale ogolny wydzwiek jest
                          > > troche
                          > > naiwny. "bardzo dobrze napisany LM". i co tam napisales, ze sie lubisz
                          > > samorealizowac i podejmowac wyzwania? i ze cale zycie marzyles o pracy
                          > > akurat w
                          > > tej fabryce gwozdzi?
                          >
                          > Czy wiesz jakie pierdoły ludzie piszą w LM, które ich dyskwalifikują? Nie
                          będę
                          > się o tym rozpisywał - złapałeś mnie za słówko ok. Więc poprawiam: b.dobrze
                          > napisane CV i poprawnie LM.

                          Wiem, bo sam to czytywalem kiedy przyjmowalem. Przysylali LM mimo, ze prosilem,
                          zeby nie, to zenujace do czytania.

                          > > Wiec dokladnie czytaj! napisalem, ze mnie ten problem osobiscie nie dotycz
                          >> y. to
                          > > z czym mialbym walczyc.
                          >
                          > "Co autor miał na myśli?" Z twoich tekstów coś innego się wyłania.
                          > Z czym miałbyś walczyć? Jak chcesz - z abstrakcją w umyśle, lub z wiatrakami.

                          Wyjasniam: czytam ta grupe w celach czysto poznawczych. w szczegolnosci
                          fascynuje mnie problem jak daleko bedzie siegac upokarzanie pracownikow w
                          procesie przyjmowania ich do pracy. Rodzi to podejrzenie, ze jezeli ktos
                          przejdzie przez sito weryfikacji to nie nadaje sie na zadne samodzielne
                          stanowisko wymagajace myslenia. za to ma zdolnosc perfekcyjnego odgadywania
                          jaka jest "wlasciwa" odpowiedz oraz jest przesiakniety wszelkimi negatywnymi
                          aspektami kultury korporacyjnej.

                          To ze mnie to fascyjuje, to nie znaczy ze bede probowal cos zmieniac, jestem
                          realista
                          • Gość: Marios Re: Spojrzenie ekonomisty... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 19:07
                            > > Socjal, socjal, socjal... wyższe podatki, rozdęcie biurokracji i kółko się
                            >
                            > > zamyka. Liberalizm, choć brutalny jest na dłuższą metę 100*lepszym
                            > > rozwiązaniem - patrz USA kontra UE. USA - 20-30 mln nowych miejsc pracy w
                            > > ciągu ostatnich 20 lat, UE - 0...
                            >
                            > jezeli bezrobotni nie umieraja z glodu, to i tak otoczenie jest opodatkowane
                            > tylko w innej formie. opodatkowana jest rodzina ktora zywi, znajomi, ci
                            ktorzy
                            > w odroznieniu od bezrobotynych placa za czynsz, abonament TV Jezeli
                            bezrobotny
                            > kradnie, to zwieksza to cene dla tych ktorzy placa, itd. w ten sposob
                            > utrzymujesz nawet zupelnie ci nieznane osoby. nie pojmujesz tego?

                            I co - sądzisz, iż TVP z pieniążków za czynsz zrobi lepszy pożytek niż np.
                            Gudzowaty lub Kulczyk, którzy potrafią uzyskać ROE na poziomie dużo wyższym
                            niż 20%...? To, że ww. panowie "wykorzystują" swoich pracowników, nie
                            zaprzecza faktowi, iż mają oni istotny wpływ na tworzenie porządnych i
                            trwałych miejsc pracy - i o czym należy pamiętać - kumulują kapitał w Polsce,
                            a nie takich, które polegają na wykopywniu i zasypywaniu dołków.
                            I tak właśnie w Polsce następuje - kumulacja kapitału i rozwarstwienie
                            społeczeństwa, częściwo też dualizm.
                            Szukasz miejsc pracy w sektorze publicznym? - spójrz na prawo... Wspaniali
                            młodzi, chętni do pracy ludzie i rzenujące sądy, gdzie na sprawy czeka się
                            miesiącami, a niekiedy latami, albo np. Sąd KW - z 6ciogodzinnym dniem pracy w
                            tym 45 min. przerwą...
                            Rozumiem, że proponujesz, na wzór Keynesa rozbudować roboty publiczne - czym
                            chcesz to sfinansować - bieżącymi wpływami (podatki), czy przyszłymi (długiem
                            w formie obligacji, który powoduje wypchnięcie kredytu dla firm...)? Życzę
                            powodzenia i osiągnięcia szwedzkiej skrajności w opodatkowaniu (było do 80%,
                            zdażyło się ponad 100%!).


                            > > > problem jest taki, ze przy wzrastajacej produktywnosci nie jest potrz
                            > ebne,
                            > > > zeby
                            > > > wszyscy pracowali i ten problem bedzie sie z czasem poglebiac i utrwa
                            > lac.
                            > > > mozna
                            > > > sztucznie kreowac nowe miejsca pracy, ale jezeli ich tworzenie bedzie
                            > za
                            > > > drogie, to nie bedzie sie ich tworzyc, dla ekonomisty to powinno byc
                            > prost
                            > > e.
                            > >
                            > > ale jeżeli ich tworzenie mimo, że drogie będzie opłacalne
                            >
                            > napisalem, ze jezeli bedzie nieoplacalne to nie bedzie tworzone. nie
                            pojmujesz
                            > prostego jezeli.. to..
                            >

                            P.S.Ubolewam, iż wyciągasz jedynie część zdania, które napisałem - w taki
                            sposób nasza dyskusja staje się bez sensu... A napisałem "ale jeżeli ich
                            tworzenie mimo, że drogie będzie opłacalne i tańsze niż w sąsiednich
                            Niemczech - będzie się je tworzyć..." - a ty wyciąłeś jedynie "ale jeżeli ich
                            tworzenie mimo, że drogie będzie opłacalne" - nie posuwaj się proszę do
                            wycinania części wypowiedzi, gdyż to zmienia całkowicie ich treść.

                            Wiele firm woli przenieść produkcję z drogich krajów UE do Polski - jeśli
                            buduje się fabrykę, to oprócz stanowisk robotniczych, tworzy się też wiele
                            menedżerskich - i to jest dla nas szansa - niższe koszty pracy. I w kontekście
                            globalnym to jest chyba jasne, czyż nie? Wraz z wejściem do UE - wiarygodność
                            naszego kraju w oczach inwestorów na pewno wzrośnie - za tym powinny pójść
                            inwestycje zagraniczne - i kapitał - którego potrzebujemy.


                            > > Nie na czarno - płaciła podatki od napiwków - nie rozśmieszaj mnie...
                            > > oczywiście, że większość - tą z napiwków wkładała bezpośrednio do kieszeni
                            > .
                            > > Abstrahując od sumy, bo rzeczywiście mogła przesadzić - 10.000 PLN wyciągn
                            > ęła
                            > > na pewno... to mało?
                            >
                            > No wlasnie... i tak krok po kroku zblizamy sie do prawdy
                            >
                            > zacząłeś od tego „- wyjazd za granicę i praca - np. przy myciu naczyń za
                            > pensję
                            > polskich dyrektorów” kiedy ci odpisalem, ze to bzdura, to zaraz sie okaza
                            > lo, ze
                            > nie mycie naczyn tylko kelnerowanie, i to tylko dla peknych dziewczyn, a
                            teraz
                            > juz nie 20K pln tylko 10K itd.
                            >
                            > Czyli wyjazd za granice z uniwersalnej metody leczenia bezobocia i
                            podnoszenia
                            > zarobkow staje sie propozycja dla dziewczyn w odpowiednim wieku z
                            odpowiednim
                            > wygladem, znajacych jezyk, sprawnych manualnie z pewna praktyka w zawodzie
                            > kelnerki. Czyli jest to propozycja dla niewielkiego ulamka promila populacji.
                            >
                            > Czy studiujac ekonomie nie zauwazyles, ze zajmuje sie ona zjawiskami
                            typowymi,
                            > a nie wyjatkami? Moze zaproponuj bezrobotnym gre w totolotka.

                            No dobra - to na ile wyceniasz polskiego dyrektora? Konkretnie... - podaj
                            sumę - od - do...

                            Co do totolotka - haha :) - więksi oszuści siedzą chyba tylko w Amwayu - 40%
                            zebranej sumy przeznaczane jest na wygrane... tak to jest - monopol.

                            > Wiem, bo sam to czytywalem kiedy przyjmowalem. Przysylali LM mimo, ze
                            prosilem,
                            > zeby nie, to zenujace do czytania.

                            Nic dodać, nic ująć.

                            > Wyjasniam: czytam ta grupe w celach czysto poznawczych. w szczegolnosci
                            > fascynuje mnie problem jak daleko bedzie siegac upokarzanie pracownikow w
                            > procesie przyjmowania ich do pracy. Rodzi to podejrzenie, ze jezeli ktos
                            > przejdzie przez sito weryfikacji to nie nadaje sie na zadne samodzielne
                            > stanowisko wymagajace myslenia. za to ma zdolnosc perfekcyjnego odgadywania
                            > jaka jest "wlasciwa" odpowiedz oraz jest przesiakniety wszelkimi negatywnymi
                            > aspektami kultury korporacyjnej.
                            >
                            > To ze mnie to fascyjuje, to nie znaczy ze bede probowal cos zmieniac, jestem
                            > realista

                            Inaczej niestety się nie da.

                            Pozdrawiam,
                            M.
      • Gość: Jacek Sz przewidzalem ten syf IP: *.safesun.com 03.02.03, 20:53
        no niestety. ludzie zaczynaja byc sklonni do placenia za odbycie stazu. nie
        trzeba szukac daleko:


        wprawdzie jest inne rozwiazanie, ale jezeli sie upowszechni to przestanie byc
        skuteczne:
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=23&w=4008782&a=4008782
        • Gość: Jacek Sz Re: przewidzalem ten syf IP: *.safesun.com 03.02.03, 21:05
          Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

          > no niestety. ludzie zaczynaja byc sklonni do placenia za odbycie stazu. nie
          > trzeba szukac daleko:

          byl mial byc adres watku zapoczatkowanego przez czlowieka, ktory jest sklonny
          zaplacic za wziecie go na staz. ten post poszedl przez pomylke niedokonczony, a
          teraz na dodatek nie moge odszukac tego watku

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka