Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Czy urzędy pracy są potrzebne?

    19.11.04, 15:02

    Do „pośredniaka” w dalszym ciągu idzie się po zasiłek, a nie po pomoc w
    znalezieniu zatrudnienia. I nic dziwnego. Obecnie w powiatowych urzędach
    pracy działa około 600 doradców zawodowych, a w centrach informacji i
    planowania kariery zawodowej – około 300. Na prawie trzy miliony bezrobotnych
    to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Z porad dotyczących wyboru zawodu
    korzysta niecałe 10 proc. uczniów.


    www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1333&dok=1333.2.3.2.25.1.0.1.htm

      • Gość: abw Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.e / 213.25.195.* 19.11.04, 15:33
        Urzędy Pracy są potrzebne, bo dają pracę urzędnikom w nich zatrudnionym; gdyby tak utworzyć po kilka urzędów pracy w kazdym powiecie w kazdym urzedzie zatrunić po kilkudziesięciu urzędników, to mim zdaniem bezrobocie wydatnie by zmalało. Moglibyśmy być wzorem dla Unii a może i dla swiata jak należy zmniejszac bezrobocie, bo nalepsze prawo w świecie juz mamy (nieco gorzej tylko z jego przestrzeganiem, ale to drobiazg i tak jesteśmy naj naj naj....).
      • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.11.04, 22:10
        Oczywiście, że są potrzebne.
        Wiele osób dzięki nim znalazło pracę lub przynajmniej szansę na staż. Dzięki nim
        pracodawcy mogą liczyć na otrzymanie dofinansowania na stworzenie nowych miejsc
        pracy. Nie przesadzajcie. Gdyby zlikwidować Urzędy Pracy, na pewno nie żyłoby
        się Wam lepiej.
        • Gość: P Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 20.11.04, 07:27
          Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

          > Oczywiście, że są potrzebne.
          > Wiele osób dzięki nim znalazło pracę lub przynajmniej szansę na staż. Dzięki
          ni
          > m
          > pracodawcy mogą liczyć na otrzymanie dofinansowania na stworzenie nowych
          miejsc
          > pracy. Nie przesadzajcie. Gdyby zlikwidować Urzędy Pracy, na pewno nie żyłoby
          > się Wam lepiej.

          Nie znam osoby ktora znalazła prace przez urząd Pracy.
          Te staże, dofinansowania itp. to jest zwykła ściema.

          Bez istotne obniiżki obciążeń podatkowych nie nastąpi poprawa na rynku pracy
          • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.04, 16:44
            Postulat obniżania podatków to stara śpiewka ideologów neoliberalnych.
            Tylko że obniżenie podatków na pewno spowoduje konieczność rezygnacji z wielu
            świadczeń społecznych, natomiast być może kiedyś doprowadzi do wzrostu
            inwestycji. Tak więc postulat ten jest niekorzystny dla biedniejszej części
            społeczeństwa, zwłaszcza dla tej, która szuka pracy.
            Ja znam parę osób, które znalazły pracę dzięki Urzędowi Pracy, a także kilka,
            które dzięki Urzędowi Pracy miały szansę na staż, co zwiększa ich szanse na
            znalezienie stałego zatrudnienia. Plucie na Urzędy Pracy do niczego nie
            prowadzi, bo zamiast nich nie byłoby NIC w zamian.
            • Gość: P Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 22.11.04, 07:20

              > Ja znam parę osób, które znalazły pracę dzięki Urzędowi Pracy, a także kilka,
              > Postulat obniżania podatków to stara śpiewka ideologów neoliberalnych.
              > Tylko że obniżenie podatków na pewno spowoduje konieczność rezygnacji z wielu
              > świadczeń społecznych, natomiast być może kiedyś doprowadzi do wzrostu
              > inwestycji. Tak więc postulat ten jest niekorzystny dla biedniejszej części
              > społeczeństwa, zwłaszcza dla tej, która szuka pracy.
              A jakie masz swiadczenia społeczne chociaz płacisz duze podatki?Za lekarza,
              dentystę musisz płacić.
              Gdyby były mniejsze podatki to byłoby więcej miejsc pracy i nie byłoby tylu
              bezrobotnych.
              A te hasełka o obronie bezrobotnych, socjale to tylko socjalistyczna propaganda
              dla ludu.Bo tak prawde mówiąc ta ,,troska" o tych najbiedniejszych przynosi im
              wiecej złego niż dobrego
              • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.11.04, 13:34
                Dzięki płaconym przeze mnie podatkom funkcjonuje całe mnóstwo instytucji, z
                których korzustam i ja, i ludzie ode mnie biedniejsi. Do lekarza chodzę
                państwowo, do dentysty nie, ale gdybym musiał (tj. nie byłoby mnie stać), to
                bym chodził. Istnieje MOPS, istnieje dofinansowanie z pieniędzy publicznych
                instytucji kulturalnych, muzeów, archeologów, szkół etc. etc.
                Gdyby podatki były niższe, być może byłoby więcej miejsc pracy. A może i nie
                (bo być może przedsiębiorcom bardziej by się opłacało w danym momencie wywozić
                zyski z podatków za granicę lub wydawać w Monte Carlo). Przypominam, że
                rząd "lewicowy" obniżał podatki dla najbogatszych (CIT), a bezrobocie
                wzrastało. Niestety, prawda jest taka, że zarówno socjalistyczny, jak i
                neoliberalne doktryny to tylko ideologia, z tym, że ideologia neoliberalna
                służy wyraźnie najbogatszej części społeczeństwa. Dlatego właśnie uważam, że
                jest to znakomity przykład, w jaki sposób macherzy od ideologii potrafią zrobić
                wodę z mózgu, skoro spotyka się tak wielu niebogatych specjalanie ludzi, którzy
                są gorącymi zwolennikami ideologii milionerów.
                • Gość: p Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 22.11.04, 14:51
                  Zobacz które państwa sa njbogatsze i maja najmniejsze bezrobocie.
                  Neoliberalne USA a nie socjlistyczne państwa europejskie, przeregulowania i
                  nadmierny socjal(teoretycznie bezpłatny lekarz itp) nie sa w zasadzie bezpłatne
                  bo płacisz za to kupe kasy w podatkach.
                  wszelkie dofinansowania psuja rynek i są zacheta do róznych przekretów
                  • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.11.04, 16:42
                    USA są najbogatsze statystycznie per capita. Natomiast na jednego Billa Gatesa
                    przypadają setki tysięcy lub miliony ludzi żyjących w slumsach.
                    Jak wiadomo, najlepsze warunki życia dla każdego obywatela
                    zapewnia "socjalistyczna" Norwegia.
                    Tak więc Twoi koledzy z UPR z pewnością nie mają racji.
                    Nic nie jest za darmo. I to nie w zasadzie, ale po prostu. Państwo może jednak
                    finansować pewne podstawowe usługi ważne dla społeczeństwa (a zwłaszcza jego
                    biedniejszej części) z podatków lub może ich nie finansować. W tym drugim
                    przypadku zyskują niektórzy najbogatsi członkowie społeczeństwa, natomiast
                    biedni tracą.
                    Bardzo chętnie płacę kupę kasy w podatkach, bo wiem, że dzięki nim funkcjonują
                    te usługi.
                    Dofinansowania nie psują rynku, pozwalają natomiast w pewnym stopniu zniwelować
                    efekt istnienia nierówności społecznych.
                    Możliwość istnienia przekrętów w państwie demokratycznym jest dowodem słabości
                    procedur demokratycznych, nie wynika zaś z finansowania pewnych usług przez
                    państwo. Ptzekęty można robić również na mundurach dla wojska, którego żaden
                    szanujący się liberał nie zamierza likwidować (raczej na odwrót).
                    • Gość: P Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 23.11.04, 15:36
                      zauważ ze państwa odchodzą od nadmiernie rozbudowanego socjalu, patrz na Niemcy.
                      > USA są najbogatsze statystycznie per capita. Natomiast na jednego Billa
                      Gatesa przypadają setki tysięcy lub miliony ludzi żyjących w slumsach

                      Tylko minimum przeregulowań socjalnych zapewnia niskie bezrobocie.
                      W USA jest ok.5% a w socjalistycznej Unii?Np. w niemczech ok 10%.
                      Tak że w USA nie pracuje tylko ten któremu sie nie chce.Ci ludzie zyjacyn w
                      slumsach to własnie tacy ludzie

                      > Bardzo chętnie płacę kupę kasy w podatkach, bo wiem, że dzięki nim
                      funkcjonują te usługi.
                      Tak a co masz z tych wysokich podatków ?Jak ciężko zachorujesz to i tak musisz
                      wydac kupę kasy na leczeni przy teoretycznie bezpłatnej słuzbie zdrowia.Więc po
                      co utrzymywać fikcję?
                      • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.11.04, 23:14
                        A czemu wziąłeś na tapetę właśnie Niemcy? W Europie istnieją państwa o niższym
                        niż Niemcy bezrobociu i rozwiniętej sferze socjalnej, co przeczy całkowicie
                        Twoim upeerowskim tezom.
                        Co więcej - istnieją państwa o niskim lub zerowym socjalu (np. większość państw
                        trzeciego świata), w których bezrobocie przekracza 50%.
                        A co do podatków, to tak się składa, że zamierzam swoje dzieci wysyłać do
                        państwowych żłobków, przedszkoli i szkół, a z usług lekarza w przychodni
                        publicznej również korzystam. Jeśli zachoruję np. na nowotwór złośliwy, to nie
                        będę musiał zastanawiać się, skąd wziąć dziesiątki tysięcy złotych na
                        chemioterapię i radioterapię, bo te właśnie usługi są finansowane z budżetu NFZ
                        lub Ministerstwa Zdrowia. Last but not least, myślę nie tylko o własnej dupie.
                        • Gość: P Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 24.11.04, 14:34
                          > A co do podatków, to tak się składa, że zamierzam swoje dzieci wysyłać do
                          > państwowych żłobków, przedszkoli i szkół, a z usług lekarza w przychodni
                          > publicznej również korzystam. Jeśli zachoruję np. na nowotwór złośliwy, to
                          nie
                          > będę musiał zastanawiać się, skąd wziąć dziesiątki tysięcy złotych na
                          > chemioterapię i radioterapię, bo te właśnie usługi są finansowane z budżetu
                          NFZ

                          Owszem finansuje Ci ale na USG na Kase Chorych tzreba czekac 3 miesiące
                          • Gość: Krociech Daj spokój IP: *.revers.nsm.pl 24.11.04, 17:55
                            Daj spokój, kolega ma najwidoczniej szczerą ochotę udowodnić Ci, że socjalizm jest najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów nie występujących w żadnym innym ustroju.
                            Jak chce, to niech buli na utrzymanie górników, hutników, kolejarzy, zarządów kopalń, zarządów hut, zarządów kolei, i prowadza te swoje nieszczęsne dzieci do przedszkoli, szkół i szpitali utrzymywanych za nędzne grosze, które zostają po tym, gdy z jego podatków zostaną opłaceni wyżej wymienieni - niech tylko nie ma pretensji, gdy zostanie z rodzicami, którym państwo odmówi leczenia i opieki oraz dziećmi, którym państwo nie zapewni edukacji o elementarnym poziomie przyzwoitości*), za którą podobno "płaci" jako podatnik, w mieszkaniu, na którego opłacenie nie będzie go stać, bo jego pracodawcy nie będzie stać na płacenie 2000 zł za każdy 1000 zł, który dostaje "na rękę".

                            *) zobaczycie, jakie fajne tąpnięcie będzie, gdy pierwszy rok poddanych reformoedukacyjnej wiwisekcji dzieci z socjalistycznych szkół tzw. publicznych zacznie masowo wylatywać ze studiów. Mówię wam, będzie na co popatrzeć!
                            • Gość: Paweł Z. Re: Daj spokój IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.11.04, 00:10
                              Miły kolego, nie jest moim zamiarem udowadnianie, że jakikolwiek system
                              społeczno-gospodarczy jest najlepszy, bo uważam, że pewnie nie istnieje nic
                              takiego jak najlepszy system. Mam jednak szczery zamiar wykazać, co mi się
                              udaje z niezłym skutkiem, że argumenty przytaczane przez ideologów
                              z "Najwyższego Czasu" przypominają pod względem zgodności z pomyślunkiem i
                              powszechnie dostępnym doświadczeniem propagandę bolszewicką.
                              Rzeczywiście, chętnie gotów jestem ze swoich podatków utrzymywać to i owo. Jako
                              były badacz reklamy jestem na nią wyjątkowo oporny. :) Sprawia to, że nie
                              przyłącze się do grona klakierów narzekających na szkolnictwo, służbę zdrowia i
                              inne sektory usług utrzymywane przez budżet i opłacane z moich podatków, a
                              widzące perspektywy ich uzdrowienia poprzez gwałtowną prywatyzację. Moje dzieci
                              nie będą traciły czasu na "korkach", ani nie będą chodziły do "elitarnych
                              szkół" (mimo że mnie na to stać). Będę jeździł 5 letnim samochodem kompaktowym,
                              a nie najnowszą terenową Toyotą z napędem na cztery kołą - w drodze do
                              supermarketu w sobotę (bo na codzień będę jeździł tramwajem). Chętnie będę
                              płacił podatki dochodowe, niezależnie od tego, jak będą wysokie.
                              Mimo tych moich, niesłusznych z Twojego punktu widzenia wyborów, moje dzieci
                              będą dobrze wykształcone (chyba że okażą się głupie, ale wówczas ja im nie będę
                              kupował wykształcenia, bo od płatnej szkoły nikt nie stanie się mądrzejszy),
                              będę żył spokojnie myśląc, że w razie ciężkiej choroby mnie lub kogoś z moich
                              bliskich, nie będę musiał wyprzedawać się, by zapewnić sobie godziwy poziom
                              leczenia, będę mógł się w dalszym ciągu śmiać z durniów, którzy nabrali sobie
                              dóbr na kredyt, po to, by oddać swoje ciężko zarobione pieniądze windykatorowi,
                              no i będę względnie zamożnym człowiekiem, jako teraz jestem, mimo - ponoć -
                              szalejącego socjału. A mieszkanie mam całkiem ładne - kupiłem sobie niedawno w
                              bardzo niesnobistycznej dzielnicy za bardzo tanie pieniądze.
                              Na koniec jako były nauczyciel muszę Ci udzielić lekcji: gazety - niestety -
                              kłamią. Dotyczy to i "Najwyższego Czasu", i "Gazety Wyborczej". Trzeba mieć
                              swój rozum, by oddzielić ziarno od plew. Jako były nauczyciel muszę również
                              zdradzić Ci tajemnicę poliszynela - w szkołach publicznych poziom nauczania
                              jest zazwyczaj wyższy niż w prywatnych, ponieważ nowobogaccy rodzice nie płacą
                              w nich kroci pieniędzy w celu wymuszenia na nauczycielach podejmowania
                              Syzyfowej pracy polegającej na przemienianiu matołków w geniuszy. Niestety, tak
                              to jest, że dziecko jest mądre lub głupie - i rzadna szkoła tego nie zmieni.
                              • Gość: P Re: Daj spokój IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 27.11.04, 07:53
                                > Rzeczywiście, chętnie gotów jestem ze swoich podatków utrzymywać to i owo.
                                Jako
                                >
                                > były badacz reklamy jestem na nią wyjątkowo oporny. :) Sprawia to, że nie
                                > przyłącze się do grona klakierów narzekających na szkolnictwo, służbę zdrowia
                                i
                                > inne sektory usług utrzymywane przez budżet i opłacane z moich podatków, a
                                > widzące perspektywy ich uzdrowienia poprzez gwałtowną prywatyzację.


                                A co masz z płacenia tych Twoich podatków?
                                Chcąc iść do lekarza specjalisty(kardiolog, okulist itp.)trzeba wstac o 5ej
                                rano i stać w kolejce bo lekarz przyjmuje tylko pierwszych 10 pacjentów.czyli
                                tak naprawde ta słuzba zdrowia jest dla tych co nie pracują.A chcąc iść do
                                lekarza musze za to i tak płacić więc po co płacić składkę na ubezpieczenie
                                zdrowotne skoro nic z tego nie mam.
        • Gość: abc Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 08:56
          > Wiele osób dzięki nim znalazło pracę lub przynajmniej szansę na staż.

          nie bylo by urzedow, tez by znalezli wystarczy tylko troche dobrych checi...

          > pracodawcy mogą liczyć na otrzymanie dofinansowania na stworzenie nowych
          >miejsc

          eeeeeee a bo to urzedy pracy dofinansuja te miejsca pracy, gdzie ty zyjesz na
          ksiezycu?? papierek o dofinansowanie mozesz wyslac do innej instytucji (przy
          zalozeniu braku urzedow pracy)

          Gdyby zlikwidowano urzedy, pare tysiecy pan ktore nic tylko pokazuja gdzie sie
          podpisac stracilo by prace - czy to nie przerazajace....
          • Gość: opoj Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 20.11.04, 09:04
            Uważam ze urzędy pracy powinny byc komercyjne. w dzisiejszej formule , picia
            kawy przez panie i nic nie robienia nie mają sensu.
            • Gość: moorva Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 13:36
              Cztery lata temu zarejestrowałam się poraz pierwszy w UP. Nikt nigdy nie
              poinformował mnie,że mogę skorzystać ze stażu absolwenckiego bądź porady
              doradcy zawodowego. O takich usługach dowiedziałam się sama. Przez pewien czas
              pracowałam jako wolontariusz w organizacji pozarządowej, myśląc,że to w
              przyszłości zaowocuje i w końcu zaproponują mi w tej organizacji pracę z
              wynagrodzeniem. (organizacja prowadzi działalność gospodarczą). Tracąc powoli
              nadzieję na poprawę sytuacji, wychodziłam sobie w UP możliwość zatrudnienia w
              tej organizacj w ramach prac interwencyjnych na okres pół roku. UP i pracodawca
              płacili mi po połowie. W sumie uzbierała się najniższa krajowa. Po 6 miesiącach
              zostałam na lodzie. Nikt mi nic nie zaproponował. Dofinansowanie z UP się
              skończyło, skończyła się też i praca. Sama jestem doradcą zawodowym i w
              przeciwieństwie do tych, co grzeją stołeczki, wiem co to znaczy być bez pracy i
              jej szukać.
            • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.04, 16:54
              Ciekaw jestem, czy długo byś wytrzymał jako pracownik takiego urzędu. Kilka
              razy w życiu tam byłem. Zresztą wystarczy spacer w pobliżu urzędu i szczypta
              wyobraźni, by domyśleć się, jak ciężka jest praca w Urzędzie Pracy. Przychodzą
              tam rzesze sfrustrowanych ludzi, którym wystarczy jedynie drobny incydent, by
              wyładować emocje. Założę się, że policja musi interweniować po kilka razy w
              tygodniu. Etatów jest niewiele, o czym świadczą kolejki. Zarobki raczej marne,
              mało kto zarabia tam chyba więcej niż 1000 złotych. Przy dzisiejszym bezrobociu
              pracownik urzędu pracy nie ma czasu na nicnierobienie.
              • Gość: Krociech Urząd Przelewania IP: *.revers.nsm.pl 24.11.04, 21:13
                Tobie się mylą dwa pojęcia: to, że praca jest CIĘŻKA, to jeszcze wcale nie znaczy, że jest potrzebna. Pozwól, że przetłumaczę na polski (zdarza mi się robić to zawodowo):

                "Ciekaw jestem, czy długo byś wytrzymał jako pracownik takiego urzędu przelewania. Kilka razy w życiu tam byłem. Zresztą wystarczy spacer w pobliżu urzędu i szczypta wyobraźni, by domyśleć się, jak ciężka jest praca w Urzędzie Przelewania. Przychodzą tam rzesze sfrustrowanych, oczekujących na przelanie ludzi, którym wystarczy jedynie drobny incydent - np. nalanie do niewłaściwej butli, by wyładować emocje. Założę się, że policja musi interweniować po kilka razy w tygodniu. Etatów przelewaczy jest niewiele, o czym świadczą kolejki. Zarobki raczej marne, mało kto zarabia tam chyba więcej niż 1000 złotych za 8 godzin przelewania dziennie. Przy dzisiejszym bezrobociu pracownik urzędu przelewania nie ma czasu na nicnierobienie. Ktoś w końcu musi przelewać z pustego w próżne."
              • Gość: Ali Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 01.12.04, 22:51
                Człowieku mam wrażenie, że ty żyjesz w jakimś innym kraju.....obudź się!!
                Pracownicy PUP nic nie robią. Ich praca polega na wpisaniu do karty zdania:
                "Brak oferty pracy" i pokazaniu bezrobotnemu gdzie ma się podpisać. W pokojach
                siedzi przeważnie po 4 "pracowników" z których większość pije kawę lub podpiera
                głowę ręką. Wiem bo chodzę tam niestety od czasu gdy ukończyłem studia. PUP
                zupełnie nie spełnia swojej roli. To martwa instytucja. Pracownicy PUP powinni
                pracować na kształt przedstawicieli handlowych. Ich obowiązkiem powinno być
                aktywne poszukiwanie pracodawców jeżdżenie od firmy do firmy i przestawianie
                korzyści, jakie będzie miał pracodawca( bo przecież są takie) gdy zatrudni osobę
                zarejestrowaną w PUP. Tymczasem szanowni urzędnicy siedzą na dupie i czekają na
                zbawienie. Powinni być wynagradzani adekwatnie do osiagniętnych przez nich
                wyników. Słuchając ciebie mam wrażenie, że sam pracujesz w PUP, bądź ktoś z
                twojej rodziny tam pracuje bo tak ich bronisz. Zejdź w końcu na ziemię!!!!
                • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 02.12.04, 14:27
                  Chyba rzeczywiście żyjemy w różnych krajach. Ten Twój kraj jest jakiś straszny.
                  Jaki to kraj, bo mój to Polska? W moim kraju urzędnicy w urzędach pracy
                  rejestrują bezrobotnych, dbając o ich prawidłową ewidencję i zgłoszenie do
                  ubezpieczenia. Pośredniczą w kojarzeniu pracowników i pracodawców. Ba, sami
                  dzwonią do potencjalnych pracowników, jeśli mają dla nich ofertę. Poza tym
                  prowadzą skomplikowane rozliczenia związane z obsługą wniosków na refundacje
                  dla pracodawców w celu ożywienia rynku pracy (staże absolwenckie, prace
                  interwencyjne, roboty publiczne).
                  Zgodnie z odpowiednimi przepisami to pracodawcy mają obowiązek zgłaszania
                  miejsc pracy w Urzędzie Pracy. Nie przestrzegają tego obowiązku, bo mają inne
                  sposoby na znajdowanie pracowników. Jednak jest absurdalny sposób myślenia
                  zakładający, że pracowicy PUP powinni namawiać pracodawców do zatrudniania
                  pracowników. Pracodawcy nie są głupi, nie będą zatrudniali pracowników, bo ich
                  ktoś namówił. Tu działa kalkulacja ekonomiczna.
                  Mam generalnie życzliwy stosunek do urzędników. Większość z nich pracuje
                  całkiem adekwatnie do obowiązujących regulacji prawnych. Natomiast uważam, że
                  ich zarobki są zbyt niskie. Kiedy będziemy bogatszym krajem, zarobki urzędników
                  powinny znacznie wzrosnąć. Praca w urzędzie, szczególnie w kontakcie z
                  klientami, z których wielu to oszołomy (a stanie w kolejkach sprzyja wybuchom
                  agresji), musi być bardzo ciężka. Jest to wystarczające wyjaśnienie mojego
                  raczej pozytywnego spojrzenia na urzędy pracy.
                  • Gość: Ali Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 05.12.04, 00:04
                    Rzeczywiście mój kraj jest straszny, bo żyję w państwie, w którym około 4 mln.
                    ludzi nie ma pracy. Absolwenci po skończeniu szkoły średniej, czy też Studiów
                    Wyższych jeżeli nie mają dobrych znajomości musza ustawiać się w kolejce do PUP,
                    który jest zupełnie martwą istytucją i w praktycznie żaden sposób nie pomaga
                    bezrobotnym. Widzę, że w twoim kraju wszystko jest w należytym porządku, ludzie
                    mają pracę, urzędnicy pracują efektywnie i sprawnie (jeszcze jak im podniesiesz
                    wynagrodznie to bedzie 300% normy). Człowieku przejdź się do PUP, stań w kolejce
                    i posłuchaj chociaż przez chwilę o czym mówią ludzie tam stojący. Zapytaj się
                    ilu z nich dostało jakąkolwiek pomoc z PUP. Ja wiem z doświadczenia jak to
                    wygląda, bo niestety jak już wspomniałem, po skończeniu Studiów Wyższych zamiast
                    do pracy chodzę do PUP. Gdyby nie to, iż po skończeniu Studiów mam przez pewnien
                    okres status absolwenta, co jak na razie zupełnie nic mi nie dało, nigdy bym tam
                    nie poszedł.
                    • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.12.04, 12:11
                      Do urzędów pracy chodzą ludzie, którzy nie mają pracy. Brak pracy stresuje.
                      Ludzie zestresowani stoją w kolejce i się nakręcają, narzekając na cały świat.
                      A przede wszystkim na urząd pracy, bo w nim właśnie są i w nim stoją w kolejce.
                      W tym momencie jednak przestają zachowywać się racjonalnie. Gdyby nie było
                      urzędów pracy, to nie mieliby nic. A tak mają urzędy pracy, które przynajmniej
                      niektórym spośród nich są w stanie pomóc. Z tym, że wtedy ci, którym urząd
                      pracy pomógł, przestają stać w kolejkach. I dlatego w kolejkach nie ma osób,
                      które nie krytykują urzędów pracy.
          • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.04, 16:47
            Trudniej byłoby im znaleźć. Oferty w Urzędzie Pracy są zazwyczaj bardziej
            konkretne od tych, które można znaleźć w gazetach.
            Nie sprzeczam się o nazwę urzędu, ani o jego strukturę, ale o fakt potrzeby
            istnienia urzędów, które będą w stanie w pewien sposób kontrolować mechanizmy
            rynku pracy z pożytkiem dla osób szukających pracy.
            Gdyby zlikwidować Urzędy Pracy, wzrosłoby bezrobocie - z tym tylko spośród
            wygłoszonych przez Ciebie poglądów muszę się zgodzić.
          • megmegic Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 04.12.04, 18:17
            niestety, niektórym trzeba pokazać gdzie się podpisać...
        • Gość: Romek Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 23:28
          Każde pieniądze wydane przez państwowy urząd to strata dla społeczeństwa.
          Utrzymanie setek urzędników to pieniądze wydarte ludziom. To wyższa cena paliwa,
          transportu, bułek i utrzymania ludzi. To wyższe kosztu pracy i mniejsza
          konkurencyjność naszej gospodarki.
          Byłem w Urzędzie Pracy wiele razy i nic oprócz obojętności tam nie znalazem.
          Zamiast urzędu wystarczy postawić tablicę ogłoszeń i zapłacić człowiekowi do
          usuwania przeterminowanych kartek.
      • Gość: Pallo Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 20.11.04, 15:28
        Są tak samo potrzebne, jak inne urzędy państwowe. Napewno zwróciliście uwagę na
        wzrost ilości urzędników w ciągu ostatnich 15 latach. Przykład. Kiedyś było 49
        Urzędów Wojewódzkich. Zlikwidowano 17 z nich, ale urzędników w większości nie
        zwolniono. Utworzono tzw. Wydziały Zamiejscowe, a dodatkowo w miastach
        wojewódzkich utworzono Urzędy Marszałkowskie. Jeśli dodać do tego np.
        utworzenie Urząd Kontroli Skarbowej (brak odpowiednika w Unii) i Powiatowych
        Urzędów Pracy oraz wzrost zatrudnienia w Urzędach Skarbowych, to okaże sie, że
        mamy całkiem poważną armię ludzi. Każdy z tych Urzędów zatrudnia wprawdzie
        tylko krewnych i znajomych Królika, ale jednak zatrudnia. Wg. mnie współczesny
        rozrost administracji to walka z bezrobociem! (Patrz administracja Unijna)
        Trudno sobie wyobrazić, ze ta ilość ludzi nagle dołącza do grona poszukujących
        pracę. A trzeba sobie także zdawać sprawę, że Urzędy owe dostarczają pośrednio
        pracę innym. Trzeba przecież dostarczyć materiały i sprzęty biurowe, media,
        itp.
        P.S.
        Celowo nie wspominałem np. o Urzędach Miejskich, bo one są finansowane ze
        środków Gminy. Niby też "nasza" kasa, ale już jakoś inaczej;-)
        • Gość: mgrinz Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 15:55
          o boshe.. ja dostałem pracę z urzędu, może nie była super, ale zawsze... to że urząd nie ma ofert to nie jego wina, ale wina faktu braku tych wakatów...
          z pustego i salomon nie naleje, nie twierdzę, że oni są super, że nie grzeją stołków, ale jak nie ma ofert i potrzeb ze strony pracodawcy to urząd nie ma ofert,proste...
          • thiessa Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 20.11.04, 17:09
            Raczej stawialabym na mentalnosc i niewiedze pracodawcow. Kazdy pracodawca ma
            pobowiazek ustawowy zglaszac wolny etat w UP, a jaki odsetek pracodawcow tak
            robi? Kolejna kwestia, ktos napisal, ze oferty z UP dotyczace urzedu miejskiego
            byly nieaktualne, a czy to wina pan pracujacych w UP, ze przyjmuje sie
            znajomych i nawet nie informuje UP, ze oferta jest nieaktualna?
            Co sie zas tyczy prac interwencyjnych o ktorych pisal ktos wyzej, to rowniez
            nie jest wina pan pracujacych w UP, tylko pracodawcy, ktory zatrudnia
            pracownika dotad dopoki ma za niego dofinansowanie a po pol roku wyrzuca na
            bruk.
            Tak wiec moi drodzy ja nie psioczylabym na urzedy pracy, bo to sposob
            postepowiania pracodawcow nalezaloby pietnowac, a tego jak wiemy nie jestesmy w
            stanie zmienic.
        • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.04, 17:04
          To, co mnie zawsze zadziwia, to szybkość, z jaką ludzie potrafią reagować na
          najdurniejsze reklamy. Osobiście na reklamę nie reaguję nigdy, po prostu mam
          świadomość, że reklama jest tylko prymitywną formą sterowania moim zachowaniem.
          Ideologia neoliberalna, której elementem jest postulat likwidacji urzędów
          służących ubogim ludziom została wyprodukowana przez i dla ludzi bogatych. Bo
          to z ich podatków finansowane są te wszystkie instytucje. Jest to - w pewnym
          sensie - ich trybut na rzecz ładu społecznego, ale płacony bardzo niechętnie.
          Zwróćcie uwagę, że żaden neoliberał nie chce likwidować np. policji. Nie chce,
          bo policja jest ludziom bogatym potrzebna - choćby po to, by wziąć za mordę
          motłoch, któremu kiedyś mogłoby się przewrócić w głowie.
          Zadziwia mnie, gdy bezrobotni ludzie chcą likwidować urzędy pracy. Jest to
          bowiem tryumf speców od reklamy nad biednymi ludźmi, którzy sobie nie zdają
          sprawy, że zamiast urzędów pracy mieliby dokładnie guzik z pętelką. Wmówiono
          Wam, drogie koleżanki i drodzy koledzy, coś, co jest dla Was zupełnie
          niekorzystne. To tak, jakbyście zaczęli domagać się - przy swoich skromnych
          dochodach - podwyższenia podatków dla biednych, a obniżenia dla bogatych (do
          tego btw. sprowadza się postulat tzw. podatku liniowego przy równoczesnej
          likwidacji zwolnień i ulg podatkowych). Czy naprawdę uważacie, że świat będzie
          lepszy, jeśli bogatsi będą bogatsi, a Wy biedniejsi?
          • Gość: orzyszanka Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 21:49
            nie są potrzebne bo nic nie pomogą ...........tylko pieczątki stawiają i
            to wszystko....................
          • Gość: P Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 22.11.04, 13:17
            Cto za socjalistyczny bełkot?
            • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.11.04, 13:36
              Cóż to za zdumiewający przykład dobrego wychowania!
          • losiu4 Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 22.11.04, 14:58
            widzisz, kłopot w tym, że te urzędy służa głównie same sobie. Troska o biednych
            ludzi to nie jest codzienne zjawisko w tych instytucjach. Niestety.

            Pozdrawiam

            Losiu
          • losiu4 Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 22.11.04, 15:01
            i jeszcze jedno: bezrobotni ludzie dlatego chcą likwidowac PUPy i inne bo
            widza, co tam się dzieje. Nie dlatego, że "spece od reklamy" tak im wmówili.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.11.04, 16:33
              Hmmm, ja nie mam powodów do narzekań na Urząd Pracy w moim mieście. Może gdzieś
              indziej jest inaczej.
              Natomiast te urzędy, nawet jeśli pracują mało efektywnie, to jednak jakoś
              pracują. Gdyby ich nie było, to już na pewno nie byłoby nawet tych niewielkich
              stypendiów stażowych, dofinansowań pracodawców w ramach prac interwencyjnych
              lub robót publicznych, zasiłków, niezbyt efektywnego, ale istniejącego
              pośrednictwa.
              To trochę tak, jakby chorzy domagali się likwidacji szpitali, bo działają
              kiepsko. Oczywiście, nasze polskie publiczne szpitale działają niespecjalnie
              dobrze, ale alternatywą są płatne kliniki, na które nie byłoby stać biednych
              ludzi. Dlatego ubogi emeryt starego portfela domagający się likwidacji szpitali
              to - moim zdaniem - podobne cudactwo jak bezrobotni domagający się likwidacji
              urzędów pracy. Racjonalnym wytłumaczeniem takich postaw są, jak sądzę, wysiłki
              propagandzistów (od JKM po Witolda Gadomskiego), natomiast kiepski stan urzędów
              pracy pomaga uzyskać odpowiednie wyniki tej propagandzie.
              • losiu4 Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 22.11.04, 17:49
                Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                > Hmmm, ja nie mam powodów do narzekań na Urząd Pracy w moim mieście.

                hmmmm... osobiscie ja też nie. Może dlatego, ze właściwie nie miałem z tą
                instytucja do czynienia. Natomiast p[aru moich znajomych miało.

                > Może gdzieś indziej jest inaczej.

                niestety owo "gdzies" obejmuje niemal pół Polski. Południowej.

                > Natomiast te urzędy, nawet jeśli pracują mało efektywnie, to jednak jakoś
                > pracują. Gdyby ich nie było, to już na pewno nie byłoby nawet tych
                > niewielkich stypendiów stażowych, dofinansowań pracodawców w ramach prac
                > interwencyjnych lub robót publicznych, zasiłków, niezbyt efektywnego, ale
                > istniejącego pośrednictwa.

                to samo można robić i bez takiej bandy urzędników. Wystarczy szef i kilka
                księgowych. Maksymalnie kilkoro ludzi. No i proste prawo, czego najwyraźniej u
                nas brakuje, skoro co chwile słyszy sie o nadużyciach, które w swietle tegoz
                prawa są jak najbardzirej dopuszczalne.

                > To trochę tak, jakby chorzy domagali się likwidacji szpitali, bo działają
                > kiepsko.

                hmmmm... widzisz... szpitalom i ministerstwu zdrowia też bym sie przyjrzał...
                bo niedawno miałem nieprzyjemność korzystac z tejze "opieki". I wiesz co? też
                pogoniłbym i urzędasów i personel lekarsko - pielęgniarski... na moich oczach
                starsza kobieta nieomal nie wyzionęła ducha. Nikogo z personelu to nie ruszyło.
                bo "nie miała papierka z rejestracji". To paralela do urzędasów z PUPy.

                > Oczywiście, nasze polskie publiczne szpitale działają niespecjalnie
                > dobrze, ale alternatywą są płatne kliniki, na które nie byłoby stać biednych
                > ludzi.

                na opiekę "publiczna" tez ich nie stac. Wiem, bo pewnej staruszce w przychodni
                specjalistycznej jednego z małopolskich szpitali dałem 100 PLN, bo inaczej na
                lekarstwa by jej zabrakło. I to lekarstwa, które ratują życie (chodziło o
                bardzo poważne zakazenie bakteryjne). Lekarza ni nikogo z urzędasów jakoś to
                nie ruszało (kobieta była "pod opieka" zarówno urzędów, jak i opieki społecznej
                i społecznej słuzby zdrowia).

                > Dlatego ubogi emeryt starego portfela domagający się likwidacji szpitali
                > to - moim zdaniem - podobne cudactwo jak bezrobotni domagający się likwidacji
                > urzędów pracy.

                nie ten problem... bo widzisz... ów emeryt umawiał sie z państwem na pewne
                składki, które miały mu cos zapewniac. Składki przymusowe zreszta. Jeśli teraz
                mu sie tego odmawia - to cos tu jest nie tak. W przypadku UP - własciwie nie
                woiadomo po co one zatrudniają tylu pracowników. Do wypłaty zasiłków naprawde
                wystarczy kilka księgowych i jasne prawo. Bez kombinacji. Bo hjak widzę, ze
                młodzi byczkowie ida do UP po zasiłek, gdyż "im się nalezy" (na własne uszy
                słyszałem), to prawde mówiac lekko mnie to rusza.

                > Racjonalnym wytłumaczeniem takich postaw są, jak sądzę,
                > wysiłki propagandzistów (od JKM po Witolda Gadomskiego), natomiast kiepski
                > stan urzędów pracy pomaga uzyskać odpowiednie wyniki tej propagandzie.

                nie przepadam za Gadomskim czy jak mu tam. Wiem, ze opieka nad potrzebyjacymi
                jest potrzebna. Natomiast nie rozumiem, dlaczego prawo jest tak zagmatwane ze
                dopuszcza do ewidnetnych szwindli i po co jest tylu urzędasów od poprawiania
                innym życia. Tym bardziej, ze z opowieści znajomych gros zatrudnionych tam pań
                (dziwne, prawda, ze urzędnikami są w wiekszosci osoby płci nadobnej) albo nie
                wiedza o co chodzi (koleżanka która sie tym zajmuje jest na urlopie), albo
                własnie kawe pija i sniadanie konsumuja (przez ponad godzinę)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: Paweł Z. Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.11.04, 23:29
                  > niestety owo "gdzies" obejmuje niemal pół Polski. Południowej.

                  Trochę nie chce mi się wierzyć. Przepraszam Cię, ale - jako że znam się nieco
                  na metodologii badań społecznych - nie wierzę w takie dowody z autopsji.
                  Urzędniczka miała gorszy dzień i z powodu jakiegoś incydentu kształtuje się
                  pewną generalną opinię - to nie jest właściwe, jeśli na powożanie mamy oceniać
                  pracę urzędów pracy. Ja w swoim urzędzie także na szczęście nie miałem czego
                  szukać, ale moja żona i kilku znajomych - owszem. Generalnie instytucja ta
                  okazała się dla nich przydatna. Być może nie upoważnia mnie to do
                  generalizacji, że urzędy pracy pracują dobrze, ale z pewnością podważa inną
                  generalizację - że urzędy pracy pracują źle.
                  Nie sądzę, żeby do tego, do czego są urzędy pracy, wystarczało mniej niż teraz
                  pracowników. Świadczą o tym tasiemcowe kolejki pod urzędami.
                  Jeśli chodzi o służbę zdrowia i wymiar sprawiedliwości, to również nie mam
                  najlepszego zdania o tych instytucjach. Ale to już jest inna historia. Po
                  prostu codzienna styczność z dramatami pozbawia niektórych ludzi pewnej empatii
                  właściwej dla normalnych, wrażliwych ludzi, którzy np. ze śmiercią spotykają
                  się blisko raz na kilkanaście lat.
                  Wszystko to jednak nie upoważnia nas do wniosku, że należy te wszystkie
                  instytucje zlikwidować. Co najwyżej, powinniśmy zastanawiać się, co zrobić,
                  żeby pracowały lepiej. Sądzę bowiem, że ogólnie biorąc, idea ich istnienia jest
                  słuszna.

                  > nie ten problem... bo widzisz... ów emeryt umawiał sie z państwem na pewne
                  > składki, które miały mu cos zapewniac. Składki przymusowe zreszta. Jeśli
                  teraz
                  > mu sie tego odmawia - to cos tu jest nie tak. W przypadku UP - własciwie nie
                  > woiadomo po co one zatrudniają tylu pracowników. Do wypłaty zasiłków naprawde
                  > wystarczy kilka księgowych i jasne prawo. Bez kombinacji. Bo hjak widzę, ze
                  > młodzi byczkowie ida do UP po zasiłek, gdyż "im się nalezy" (na własne uszy
                  > słyszałem), to prawde mówiac lekko mnie to rusza.
                  >

                  Ja wiem, że z tymi emerytami to nie jest ten sam problem, ale chodzi mi o to,
                  że psychologiczny mechanizm jest podobny, tj. człowiek jest zwolennikiem
                  czegoś, co nie jest w jego interesie.
                  A z tymi byczkami to chyba już nie te czasy. Teraz otrzymanie zasiłku jest
                  obłożone bardziej surowymi niż 10 lat temu regułami.

                  > nie przepadam za Gadomskim czy jak mu tam. Wiem, ze opieka nad potrzebyjacymi
                  > jest potrzebna. Natomiast nie rozumiem, dlaczego prawo jest tak zagmatwane ze
                  > dopuszcza do ewidnetnych szwindli i po co jest tylu urzędasów od poprawiania
                  > innym życia. Tym bardziej, ze z opowieści znajomych gros zatrudnionych tam
                  pań
                  > (dziwne, prawda, ze urzędnikami są w wiekszosci osoby płci nadobnej) albo nie
                  > wiedza o co chodzi (koleżanka która sie tym zajmuje jest na urlopie), albo
                  > własnie kawe pija i sniadanie konsumuja (przez ponad godzinę)

                  Prawo chyba po prostu musi być zagmatwane, bo z czego by żyli prawnicy? :-)
                  Dlaczego panie? Bo tam są niskie płace. W naszej kulturze przyjęło się, że to
                  facet odpowiada za utrzymanie rodziny. Kobieta może zarabiać znacznie mniej.
                  Dlatego kobiety pracują na stanowiskach, na których faceci by nie chcieli
                  pracować.
                  Przykro mi, że się spotkałeś z opisywanymi przez Ciebie sytuacjami, ale
                  zastanów się, czy to naprawdę nie są zbyt pochopne generalizacje i czy nie
                  wyciągasz zbyt szybko wniosków.
                  • losiu4 Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 24.11.04, 13:24
                    Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                    > > niestety owo "gdzies" obejmuje niemal pół Polski. Południowej.

                    > Trochę nie chce mi się wierzyć. Przepraszam Cię, ale - jako że znam się nieco
                    > na metodologii badań społecznych - nie wierzę w takie dowody z autopsji.

                    niestety ja tam sie za bardzo na badaniach nie znam, ale wiem, wyniki silnie
                    zależą od tego kto i co bada :) jedyne co mam, to odczucia kilkunastu znajomych
                    po wielokrotnych wizytach w PUPach na Śląsku, Małopolsce i Podkarpaciu. I
                    trochę w świętokrzyskiem. Opinie były raczej negatywne. Choc zdarzały sie i
                    pozytywne wypowiedzi.

                    > Urzędniczka miała gorszy dzień i z powodu jakiegoś incydentu kształtuje się
                    > pewną generalną opinię - to nie jest właściwe, jeśli na powożanie mamy
                    > oceniać pracę urzędów pracy.

                    widzisz, gdyby to były incydentalne dla danej osoby przypadki - zgodziłbym się
                    z Tobą :)

                    > Ja w swoim urzędzie także na szczęście nie miałem czego
                    > szukać, ale moja żona i kilku znajomych - owszem. Generalnie instytucja ta
                    > okazała się dla nich przydatna.

                    cieszę się. Nie chcę, byś mnie źle zrozumiał: nie staram sie twierdzić, ze
                    kazdy urzędas to potwór. Odnoszę sie do instytucji i jej działania jako takiej.
                    I staram sie podliczyć plusy i minusy. Jak na razie urzędy są na głębokim
                    minusie.

                    > Być może nie upoważnia mnie to do
                    > generalizacji, że urzędy pracy pracują dobrze, ale z pewnością podważa inną
                    > generalizację - że urzędy pracy pracują źle.

                    a to już zależy co zdefiniujemy pod pojęciem dobrej czy złej pracy. Ja patrzę
                    pod kątem petenta koczującego pod drzwiami do pokoju urzędniczek pijących przez
                    ponad godzinę kawę (to tylko jeden z zarzutów, żeby nie było). To nie był
                    jednostkowy przypadek i mimo skarg do kierownictwa nic sie nie zmieniło.
                    Przynajmniej w niektórych urzędach.

                    > Nie sądzę, żeby do tego, do czego są urzędy pracy, wystarczało mniej niż
                    > teraz pracowników.

                    regulacje tyczące ilosci urzędników opisują dosć dobrze prawa Parkinsona, o ile
                    mnie pamięc nie myli. Mimo, iż bywaja one podawane w sposób żartobliwy - dość
                    dokładnie opisują rzeczywistość

                    > Świadczą o tym tasiemcowe kolejki pod urzędami.

                    tak samo jak podczas komuny kolejki przed sklepem świadczyły o jakości
                    działania handlu i jego potrzebach kadrowych :)

                    > Jeśli chodzi o służbę zdrowia i wymiar sprawiedliwości, to również nie mam
                    > najlepszego zdania o tych instytucjach. Ale to już jest inna historia. Po
                    > prostu codzienna styczność z dramatami pozbawia niektórych ludzi pewnej
                    > empatii właściwej dla normalnych, wrażliwych ludzi, którzy np. ze śmiercią
                    > spotykają się blisko raz na kilkanaście lat.

                    i niestety często tyczy się to i urzędników w PUPach czy pomocach społecznych.
                    Sa tam wartościowi ludzie, ale są też bezduszne maszyny urzędnicze. O czym sie
                    po gazetach od czasu do czasu czytuje, jeśli dojdzie do jakiejś tragedii. Jesli
                    taka tragedia sie nie zdarzy - nikt o niczym nie wie. Prócz oczywiście osób
                    bezpośrednio zainteresowanych.

                    > Wszystko to jednak nie upoważnia nas do wniosku, że należy te wszystkie
                    > instytucje zlikwidować. Co najwyżej, powinniśmy zastanawiać się, co zrobić,
                    > żeby pracowały lepiej.

                    no właśnie zasugerowałem coś: uproszczenie prawa (to do sejmu) i redukcje
                    etatów połączone z realnym zastosowaniem odpowiedzialności za podejmowane
                    decyzje (to do PUP i innych urzędów).

                    > Sądzę bowiem, że ogólnie biorąc, idea ich istnienia jest
                    > słuszna.

                    ogólnie rzecz biorąc zgadzam sie :)

                    > Ja wiem, że z tymi emerytami to nie jest ten sam problem, ale chodzi mi o to,
                    > że psychologiczny mechanizm jest podobny, tj. człowiek jest zwolennikiem
                    > czegoś, co nie jest w jego interesie.

                    widzisz... zdaje sobie sprawe z tego, że pewne mechanizmy ochronne dla
                    potrzebujących są niezbędne. Tyle, że mechanizmy u nas pracujące działają IMHO
                    źle.

                    > A z tymi byczkami to chyba już nie te czasy. Teraz otrzymanie zasiłku jest
                    > obłożone bardziej surowymi niż 10 lat temu regułami.

                    jesli byczek jest w miare rozgarniety to da sobie radę. Jest tyle dziur w
                    przepisach, że nic tylko korzystać :) czego przykład jest u mnie na wsi

                    > Prawo chyba po prostu musi być zagmatwane, bo z czego by żyli prawnicy? :-)

                    prawnicy zawsze będą potrzebni :) zagmatwane prawo jest raczej po to, by - jak
                    to się mówi - w mętnej wodzie...

                    > Dlaczego panie? Bo tam są niskie płace. W naszej kulturze przyjęło się, że to
                    > facet odpowiada za utrzymanie rodziny. Kobieta może zarabiać znacznie mniej.

                    a wiesz? przychylam sie do Twojej opinii co do zarobków Pań i panów :) chociaż
                    w obecnej sytuacji na rynku pracy to raczej nie do końca tak jest :)

                    > Przykro mi, że się spotkałeś z opisywanymi przez Ciebie sytuacjami, ale
                    > zastanów się, czy to naprawdę nie są zbyt pochopne generalizacje i czy nie
                    > wyciągasz zbyt szybko wniosków.

                    może tak: nie twierdzę, że PUPy siedlisko czystego zła. Natomiast przydałaby
                    sie tam miotła. Zresztą nie tylko tam.

                    Pozdrawiam

                    Losiu
          • Gość: Radek Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 23:45
            Nie chcę podniesienia podatków dla biednych, ale uważam że podatki dla bogatych
            są za wysokie. Chcę wprowadzenia jednakowego podatku dla wszystkich. Może to być
            dziesięcina :-)
        • megmegic Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 04.12.04, 18:22
          przed 99 rokiem PUPy istniały jako RUPy, i zajmowały się tym samym.
      • losiu4 Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? 20.11.04, 18:11
        w takiej postaci jakiej są teraz? zbedne... a przynajmniej zbędna jest duża
        częśc ich pracowników. Sadzac po tym co widziałem w kilku małopolskich i
        ślaskich PUPach. Może gdzie indziej jest lepiej.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • strapiony9 NIe są! 21.11.04, 20:21
        altu napisała:

        >
        > Do „pośredniaka” w dalszym ciągu idzie się po zasiłek, a nie po pom
        > oc w
        > znalezieniu zatrudnienia. I nic dziwnego. Obecnie w powiatowych urzędach
        > pracy działa około 600 doradców zawodowych, a w centrach informacji i
        > planowania kariery zawodowej – około 300. Na prawie trzy miliony bezrobot
        > nych
        > to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Z porad dotyczących wyboru zawodu
        > korzysta niecałe 10 proc. uczniów.
        >
        >
        > www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1333&dok=1333.2.3.2.25.1.0.1.htm
        >
      • Gość: Pracus Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.core.lanet.net.pl 22.11.04, 21:16
        Tak,pod warunkiem.ze beda sprywatyzowane.Wtedy bedzie im zalezec na ludziach.
      • Gość: poszukiwacz Re: Czy urzędy pracy są potrzebne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 12:43
        Praktycznie zajmują się tylko ststystyką, a pracy nie oferują. Czy stać nas na
        ich pensje? Statystyką zajmują się urzędy statystyczne.
        • Gość: hubert są ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 13:32
          pytanie jest źle postawione - nie czy urzędy pracy są potzrebne lecz czy ustawa
          właściwie narzuca im zakres działań.
          ja np. pracuję tylko i wyłącznie dzięki pomocy U. Pracy - wpierw mieszkałem w
          Krakowie gdzie miałem 6 m-czny staż absolwencki (który dał mi soliodną podstawę
          do dalszego rozowju zawodowego, tzn. nie opier...się tylko sam dla siebie
          narzuciłem pewien styl pracy - wykorzystać do maksimum szansę i zdobyć jak
          największe doświadczenie) a następnie przeprowadziłem się do Zamościa, gdzie
          skorzystałem z "prac interwencyjnych" . dzięki temu mogłem się dalej rozwijać i
          pracować .
          jestem zatem, przekonany, że pracuję tylko i wyłącznie dzięki subsydiowanemu
          zatrudnieniu z Funduszu Pracy bo NIKT nie przyjmie absolwenta bez okreslonego
          wykształenia i doświdzczenia (nie mówię tu o korporacjach) z uwagi na wysokie
          koszty pracy i potrzebę dokształcania tegoż absolwenta. to jak każdy z nas
          wykorzysta dany mu czas (staż lub wolontariat) będzie procentowało lub nie.
          oczywiście można marudzić i tylko narzekać nie ruszając dupy z domu (chociażby
          na szkolenia organizowane przez UP) ale to nie jest wina li tylko urzędów!!!!
          w Zamościu cenię osobiście Pup za profesjonalizm, brak kolejek, aktualizację
          ofert pracy...czyli można !!!! ale wsystko zależy od ludzi zarządających daną
          jednostką/organizacją !
          dzięki stazowi absolwenckiemu, pracy interwencyjnej zdobyłem w sumie 1,5 roczne
          doświdczenie. a teraz zakładam własny bizens i daję pracę 3 osobom .
          i co malkontenci ?

          • Gość: 1 Re: są ! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 27.11.04, 09:42
            nic!!!
            Generalnie nic nie wnosisz do sprawy. Zdobyłeś to dzięki sobie i swojej pracy
            intelektowi i rozgarnięciu i chwała za to.
            Tylko co do tego ma UP?
            • Gość: mgrinz Re: są ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 11:04
              gdyby nie urząd pracy to nie miałbym pierwszego doświadczenia zawodowego,
              są potrzebne, ale jest to co ktoś napisał, pracodawca ma ustawowy obowiązek zgłosić wakat, czego nie czyni, więc urząd nie może dać oferty, bo sam jej nie otrzymał...
              gdyby nie zasiłek z urzędu to pewnie musiałbym kraść aby przeżyć...
              więc są potrzebne i tyle...
              a to, że wielu urzędników tylko pierdzi w stołki, cóż... wynika to raczej z tego, że są zatrudnionymi po znajomości średniakami... z urzędem pracy jest tak samo jak z każdym innym urzędem, o jakości jego pracy i efektach decydują ludzie w nich zatrudnieni, a jak są to "córeczki" pań urzędniczek co nigdzie indziej nie mogły znaleźć pracy są tu po znajomości, to efekty są mierne...
              potrzebna jest ich reforma i zmiana efektywności a nie likwidacja...
              państwowe pośrednictwo pracy i kontrola nad tym istnieje w każdym cywilizowanym państwie, a polacy powinni brać wzór z usa, kanady, niemiec, francji a nie trzeciego świata, sri lanki i republik bananowych, jak to proponują niektózy liberałowie skrajni...
    Pełna wersja